pierwsza-ciaza
02.03.08, 16:03
Witam,
Wiem, że prawdopodobnie większosc kobiet, które są pierwszy raz w ciąży ma gorsze problemy, ale ja nie potrafię sobie z nimi poradzic.
Zacznę od początku - mam 27 lat i kończę 12 tc, mam nieodczynnosc tarczycy, ktora jest spowodowana Hashimoto i guzka na prawym płacie. Nie wiem czy tarczyca ma aż tak duże znaczeni- bo moja nie sparwia mi na codzień żadnych problemów i jestem pod kontrolą endokrynologa.
mniej więcej od 7 tygodnia męczą mnie mdłości, nie wymiotowałam ani razu, ale mdłości mnie męczą do tego stopnia, ze nie jestem w stanie normalnie funkcjonowac.. Dostałam od gina czopki torecan - pomagają na krótko, wywołują u mnie biegunkę i usypiają mnie jeszcze bardziej. W pracy do niczego się nie nadaję już około godz 12. Powrót do domu to wycieńczejące przedsięwzięcie, a jak już dotrę to nie mam siły nai ochoty NIC robic. Nie cieszę się dzieckiem, mimo, że widziałam je na USG i bijące serduszko, to nie umiem sobie uświadomic, że ono JEST, żyje, ogólnie jest takie...wirtulane... Nie wiem czy to normalne? Życie straciło kolory, nie ma sensu, wydaje mi się, że nic nie robię, tylko wegetuję, łapię momenty gdy czuję się lepiej by cokolwiek zrobic, ale znowu się męczęi chcę spac, czasem nie mogę zasnąc... Jest mi smutno i przeraża mnie ogrom odpowiedzialności jaki na mnie spadnie i nie wiem czy jestem gotowa. Boję się, że będę złą matką, że nie poczuję matczynego instynktu. Przed ciążą myślałam, że będę się cieszyc, a teraz tylko się martwię i boję!! Nie myslę jeszcze o pordzie, bo wszystko jest takie nierealne. Nie wiem jak to wszystko się poukłada.
W dodatku pracuję dopiero od 4 miesięcy w obecnym miejscu pracy i boję sie reakcji pracodawcy i kolejnego stresu... Widze same czarne kolory. Momenty radości są krótkie i nie poznaję samej siebie - jestem urodzoną optymistką!
Proszę powiedzcie czy to normalne?
Powiem szczerze, że nie spodziewałam się aż takiego złego samopoczucia- szczególnie poczucia bezsilności i bezsensu wszystkiego dookoła.