kj74
08.09.03, 10:13
Jestem obecnie w 14 tyg. ciąży co zostało już dwukrotnie potwierdzone na usg.
Chodzę do lekarza prywatnie, ale ponieważ mam czas poszłam dziś do innego do
przychodni państwowej.
Pani dr zapytała mnie kiedy była ostatnia miesiączka i jak się czuję. Kazała
się rozebrać i zbadała mnie ginekologicznie. Stwierdziła, że to 6-7 tydz.
ciąży. Kiedy powiedziałam jej, że to niemożliwe, bo raz, że OM była 04.06 a
dwa, że usg, to stwierdziła, że może i tak, ale to jakiś 12-13 tydz. ciąży i
9 od zapł. (ciekawe, bo cykl miałam stymulowany i prawie wiem
kiedy "zaciążyłam").
Zapytałam ją o różyczkę i toxo. Powiedziała mi, że dostaje na pacjenta 18 zł
i gdyby tak każdemu chciała dawać skierowania na wszystkie badania to
musiałaby dokładać z własnej kieszeni. Ok, jestem to w stanie zrozumieć, ale
przykład który mi podała poprostu mnie zbulwersował. Powiedziała: "Była
niedawno u mnie pacjentka, młoda 18 lat, w pierwszej ciąży i chciała skier.
na toxo, bo ma w domu kota. Jak chce to niech sama sobie płaci. A jak wyszła
to sobie złośliwie pomyślałam, że dobrze, że nie ma w domu krowy, bo
musiałabym jej dać skierowanie na BSE". Czujecie!!!!!
Poza tym nie zapytała czy jem kwas foliowy, nie dała żadnych witamin, nie
zważyła mnie i nie zmierzyła ciśnienia. O karcie ciąży już nie wspomnę.
Dostałam skierowanie tylko na mocz, morf. i cukier (grupę i WR już mam).
Chciałabym zostawić to bez komentrza, ale zastanawia mnie fakt, że tyle kasy
potrącają na ubezp. zdrow. a figę z tego mam!!!