Dodaj do ulubionych

Czy bedziecie mialy nianie?

11.12.08, 21:50
mam pytanie jestem w 29tyg. wiec praktycznie juz czas najwyzszy mylec o tym co
bedzie po porodzie...no i moj facet doszedl do wniosku, ze najlepiej jak
bedziemy mieli calodobowa nianie, zebym nie musiala sie przemeczac...co prawda
nie jestem za tym za bardzo, bo chce karmic piersia wiec i tak wstawac bede
musiala, ale moze on faktycznie ma racje,bo sama 24na dobe moglabym sobie nie
poradzic. Moj facet duzo pracuje, tesciowa nie zyje, a moja mama mieszka
1200km ode mnie...wiec zdana bylabym na wlasne sily...mam pytanie, moze ktoras
z was miala nianie do dziecka i korzystala z jej pomocy...?zamierzam spedzac
jak najwiecej czasu z synkiem, ale nie wiem jak to bedzie, wiec wolalabym sie
dowiedziec czy niania to dobre wyjscie czy moze jet jakies inne?
Obserwuj wątek
    • uccellino Re: Czy bedziecie mialy nianie? 11.12.08, 22:11
      Kochana, jak masz taką mozliwość, to raczej nie ma się nad czym
      zastanawiać. Pomoc w połogu zawsze się przyda, każda. Taka niania
      będzie Ci też służyć doświadczeniem, którego może Ci brakować.

      Ale, jeśli już bym kogoś zatrudniała, to raczej do prac domowych,
      niż do samego dziecka. Miałoby ogromną wartośc, gdybyś w ogóle nie
      musiała mysleć o sprzątaniu ani gotowaniu, a mogła być na 100% dla
      dziecka, siebie i męża.
      • seytan_a_22 Re: Czy bedziecie mialy nianie? 11.12.08, 22:18
        Hmm do sprzatania mamy oddzielnie sprzataczke, a nasze rzeczy wozimy do firmy
        pioracej i prasujacej...wiec ten problem nie istnieje dla mnie
        • fabiankaa Re: Czy bedziecie mialy nianie? 11.12.08, 22:24
          Ja bym obcej kobiecie nie powierzyla dziecka. Na pewno nie takie
          malenstwo. Moze jak bedzie mialo kilka miesiecy, ale nie noworodka.
      • fabiankaa Re: Czy bedziecie mialy nianie? 11.12.08, 22:20
        Podpisuje sie pod zdaniem uccellino.
        Ja nie wyobrazam sobie pologu bez pomocy meza i mam. Byli wtedy
        bezcenni. Ja obolała, zmeczona, oswajalam sie z dzieckiem i nie
        mialam kompletnie glowy do obiadków, sprzatania czy innych rzeczy.
        Lepiej wynajac pomoc domowa do sprzatania, gotowania niz nianię. Tym
        badziej , ze noworodek potrzebuje tylko matki i ojca, ich bliskosci.
        Ja nie powierzylabym malenstwa obcej kobiecie.
      • jestem_mama jestem na nie.. 11.12.08, 22:45
        ..moim zdaniem dziecko powinno być z matkąsmileTo Ona i tlyko ona w pierwszych
        miesiącach życia powinna się nim zajmowac.To oczywiście Moje zdaniesmile
    • katka_tk Re: Czy bedziecie mialy nianie? 11.12.08, 22:26
      wybacz, za to co powiem, ale skoro masz przataczke, firma pierze ci ubrania, nie
      masz wlasciwie nic o roboty oprocz zajmowaniem sie soba, wiec po licho ci to
      dziecko? zabierze ci tylko twoj cenny czas...
      • katka_tk Re: Czy bedziecie mialy nianie? 11.12.08, 22:38
        mam lepszy pomysl, oddaj na wychowanie i odbierz jak bezie juz pelnoletnieuncertain
      • seytan_a_22 Re: Czy bedziecie mialy nianie? 11.12.08, 23:34
        po pierwsze nic nie pisalam o tym, ze ja mojego synka nie chce, albo nie chce
        sie nim zajmowac, wystarczy przeczytac moj post dokladnie, by to pojac, a nie
        naskakiwac i to zupelnie bez sensu (zlosliwie powiedziawszy powinnas nauczyc sie
        czytac ze zrozumieniem katka_tk).Ja sie pytam i podkreslilam wyraznie, ze to
        jest zdanie mojego partnera...a po drugie kazda z was moze liczyc na kogokolwiek
        a ja niestety zdana jestem sama na siebie, wiec nie wiem czy sobie poradze z
        maluszkiem szczegolnie tuz po porodzie.
        • green_naranja Re: Czy bedziecie mialy nianie? 11.12.08, 23:36
          nie, nie kazda z nas moze liczyc na kogos, ja tez jestem 1200 km od najblizszej
          rodziny, podobnie jak moja siostra, ktora w sierpniu urodzila dziecko, i poza
          pierwszym tygodniem, gdy calodobowo byl z nia jej maz (urlop "tacierzynski"), od
          poczatku zajmuje sie corka sama, i nawet ma czas na to, by sprzatac mieszkanie,
          prac, gotowac, ba, nawet malowac i ksiazki czytac.szokujace?

          • seytan_a_22 Re: Czy bedziecie mialy nianie? 11.12.08, 23:45
            Moj partner nie moze wziac urlopu nawet na tydzien, bo to jego firma i nikt mu
            za to nie zaplaci...z reszta ktos musi pracowac...nie widze powodu, by sie na
            mnie wyzywac...
            • green_naranja Re: Czy bedziecie mialy nianie? 11.12.08, 23:53
              sluchaj, nikt tu sie nie wyzywa, po prostu pytanie jest sformulowane tak
              absurdalnie, ze az nie wiadomo jak zareagowac.

              uwierz, nie jestes jedyna osoba, ktora bedzie sama z dzieckiem po porodzie, a
              szpital wlasnie jest tak zorganizowany, ze ma wszystko pokazac. nie wiem, gdzie
              mieszkasz, ale w anglii jest tak, ze polozne pokazuja wszystko, co i jak , i
              przychodza takze po porodzie przez poierwsze tygodnie sprawdzc co i jak, i
              kontrolowac. dowiedz sie, jak jest tam, gdzie mieszkasz, zapytaj jak caly proces
              porodu i po bedzie wygladal.warto.

              a to, ze partner jest sam sobie szefem nie oznacza, ze nie moze przez pare dni
              byc z toba i dzieckiem. tym bardziej moze, bo nie jest ograniczony fochem
              pracodawcy. nie rozumiem takiego podejscia-czyli co, jesli przez pare dni nie
              bedzie pracowal, to zbankrutujecie?skoro macie sprzataczki i praczki, to cos mi
              sie nie wydaje, ze jest to mozliwe...;/
              a poza tym nie musi byc z toba non stop, wystarczy ze pozniej wyjdzie do pracy i
              wczesniej wroci.

              a po paru dniach przywykniesz...nie ma co panikowac na zapas.
              • seytan_a_22 Re: Czy bedziecie mialy nianie? 11.12.08, 23:56
                to wlasnie on panikuje nie jasmile napisalam przeciez, ze on ma taki pomysl... z
                reszta powiedzial wyraznie, ze on sie do opieki nad dzieckiem nie nadaje, fakt,
                on ma dwie lewe rece do wszystkiego co nie wiaze sie z finansamismile
                • green_naranja Re: Czy bedziecie mialy nianie? 12.12.08, 00:01
                  skoro nie wiaze sie to z finansami, tym bardziej nie powinnas mu pozwalac zwalac
                  odpowiedzialnosci za jego dziecko na OBCE osoby. zaden chlop sie nie nadaje,. a
                  gdy przychodzi "godzina W", roztapiaja sie jak kostka masla na sloncu. maz mojej
                  siostry, niby tez "nienadajacy sie", a tyeraz tylko on kapie mala , bo moja
                  siostra sie nie nauczyla tego od poczatku, i woli zeby on to robil, bo tak w tym
                  sie wyspecjalizowal. a podczas porodu nie byl w stanie nawet slowa z siebie
                  wykrztusic, i stal niczym antyczny posag pod sciana z przerazeniem w oczachwink
                  • seytan_a_22 Re: Czy bedziecie mialy nianie? 12.12.08, 00:07
                    No niestety moj partner jest typem szefa...no w koncu nim jestsmile i chetnie widzi
                    obok siebie ludzi, ktorzy sa odpowiedzialni za to czy za tamto pod warunkiem, ze
                    sa w tej dziedzinie wykwalifikowani...to typ czlowieka co placi i wymaga...ja
                    tez bardzo chcialabym, by poszedl ze mna na kurs i minimum wiedzial jak
                    przewinac dziecko, ale niestety on ma inne podejscie, mimo tego, ze szaleje na
                    mysl o posiadaniu syna. Ciezko mi wytlumaczyc jego charakter...jest jaki
                    jest...przeciez go nie zaciagne silabig_grin
                    • fabiankaa Re: Czy bedziecie mialy nianie? 12.12.08, 00:11
                      Ale to dziecko przeciez bedziesz miala z NIM, a nie z niania. I to
                      on powinien czasem przewinac to dziecko czy wykapac. Nie mowie, ze
                      zaraz po porodzie, ale powinien chociaz chciec sie tego nauczyc.
                      Chyba, ze chce byc typem ojca, ktory jedynie "placi i wymaga",
                      rowniez od swojego syna..

                      Ten twoj "typ szefa" musi sie przestawic na nowa role - "typ ojca".
                      I to jak najszybciej.
                      Porozmawiaj z nim o tym.
                      • spsstud Re: Czy bedziecie mialy nianie? 12.12.08, 00:14
                        święta racja...
                      • green_naranja Re: Czy bedziecie mialy nianie? 12.12.08, 00:21
                        w takim razie wspolczuje "placacego i wymagajacego " partnera.
                      • seytan_a_22 Re: Czy bedziecie mialy nianie? 12.12.08, 00:22
                        gdyby to bylo takie latwe to bym to zrobila, niestety on czuje sie pewnie tylko
                        w swojej branzy i ciezko go namowic do zmiany...rozmawialam wielokrotnie, tluke
                        mu to do glowy od 3miesiaca ciazy, niestety bezskutecznie, temat niani wyszedl
                        przy temacie czy pojdzie ze mna na kurs na temat opieki nad
                        maluszkiem...powiedzial, ze od tego jestem ja, spytalam wtedy co bedzie jak ja
                        zachoruje albo bede musiala pilnie wyjsc, bez dziecka, jak sobie poradzi...wtey
                        wlasnie powiedzial, ze wynajmiemy nianie na stale...dlatego dzis sie ytam o
                        opinie, bo jak napisalam nie jestem przekonana do tego pomyslu
                        • green_naranja Re: Czy bedziecie mialy nianie? 12.12.08, 00:25
                          naprawde wspolczuje takiego faceta.ucieklabym gdzie pieprz rosnie gdyby moj
                          wykazywal taka postawe. sorry, ale dla mnie to nieakceptowalna postawa.
                          nie daj sie mu stlamsic, poki nie jest jeszcze za pozno. w koncu tez masz chyba
                          cos do powiedzenia?
                          • seytan_a_22 Re: Czy bedziecie mialy nianie? 12.12.08, 00:31
                            tak mam, moge mu powiedziec, ze udusze go golymi rekoma po czym te czynnosc
                            wykonacsmile no coz moj partner nie nalezy do najlatwiejszych w pozyciusad ale go
                            bardzo kocham i jak widze jak bardzo cieszy sie z syna to mi nawet zlosc na
                            niego mija...szkoda, ze jest tak przyzwyczajony do szefowania czym sie dasad
                            jedyne co moge zrobic to juz po przyjsciu malego na swiat przekonac go do nauki
                            obslugi maluszkasmile chcialabym bardzo zobaczyc jak przewija w tym swoim
                            garniturze malego, a ten go obsikujesmile
                            • mloda19877 Re: Czy bedziecie mialy nianie? 12.12.08, 00:35
                              seytan_a_22 napisała:

                              przekonac go do nauki
                              > obslugi maluszkasmile

                              a co to jest jakieś urządzenie? to może odrazu poproście w szpitalu
                              o instrukcje obsługi dziecka. Tylku muszę Cię zazmucić bo pewnie nie
                              wiesz... niestety w maluszku nie ma takiego przycisku jak "wyłącz"
                              lub "włącz" bo pewnie tak byś chciała.
                              Właśnie widzę jak bardzi jesteś związana emocjonalnie ze
                              swoim "maluszkiem" tzn "urządzeniem płacząco srającym"
                              • seytan_a_22 Re: Czy bedziecie mialy nianie? 12.12.08, 00:38
                                nie widzisz usmieszku po tekscie obsluga maluszka...a po drugie zostal wydany
                                cykl ksiazek o tytule:instrukcja obslugi niemowlakasmile widzisz problem nawet w
                                zartach
                                • mloda19877 Re: Czy bedziecie mialy nianie? 12.12.08, 00:43
                                  to nie chodzi o to... Zrozum że jest na świecie bardzo dużo kobiet
                                  które jednocześnie piorą gotują sprzątają zajmują się dzieckiem i
                                  nie marudzą z tego powodu. Jeśli twój mąż zapewnił Tobie taki
                                  komfort życia to w jaki Ty sposób się spełniasz jako kobieta?
                                  Odebrał Ci wszystko co mogłabyś robić z przyjemnością dla niego. I
                                  chce Ci jeszcze odebrać rzecz dla której jesteś stworzona? Nie daj
                                  się dziewczyno i zaprotestuj póki możesz bo niedługo będzie za
                                  późno. (ja lubie gotować i sprzątać w moim własnym domu i lubie
                                  kiedy mój mąż docenia mnie a nie sprzątaczke)
                                  • seytan_a_22 Re: Czy bedziecie mialy nianie? 12.12.08, 00:48
                                    szczerze nigdy nie lubilam sprzatac, a gotowac wrecz nie cierpie, moja mama
                                    rowniez, mimo, ze obie umiemy to robic...
                                    zdaniem mojego faceta kobieta jest po to by ladnie wygladac przy jego boku,
                                    wydawac jego pieniadze i korzystac z zycia, a jesli maja dziecko to je
                                    urodzic...wiecej nie musi...tylko, ze ja chce i to jest ta podstawowa roznica
                                    miedzy mna a nim...zgodzilam sie na to luksusowe zycie,ok nie szkodzi mi
                                    ono...ale dziecko chce by bylo ze mna caly czas...czekam na rady jak przekonac
                                    faceta, ze jednak bez niani da rade zyc.
                                    • mloda19877 Re: Czy bedziecie mialy nianie? 12.12.08, 00:55
                                      seytan_a_22 napisała:

                                      > zdaniem mojego faceta kobieta jest po to by ladnie wygladac przy
                                      jego boku,
                                      > wydawac jego pieniadze i korzystac z zycia

                                      Ciekawa jestem czy tak samo by myślał gdyby pracował na budowie i
                                      zarabiał 1500zł miesięcznie. Ja wiem że nie ma co gdybać ale moim
                                      zdaniem Twój mąż jest strasznyyyyy. A każda szanująca się i
                                      wartościowa kobieta powinna pracować chociażby po to żeby zarobić na
                                      własne pierdołki. Pozatym siedząc całeżycie w domu zgnuśniejesz. A
                                      co jeśli za 30 lat Cię rzuci dla młodszej a młodsza na kase poleci?
                                      nawet nie będziesz miała emerytury skoro całe życie nie będziesz
                                      pracować. -zastanów się nad tym
                                    • memphis90 Re: Czy bedziecie mialy nianie? 13.12.08, 01:34
                                      >zdaniem mojego faceta kobieta jest po to by ladnie wygladac przy jego >boku,
                                      O cho.era. A jak- nie daj Boże- zbrzydnie, to co? Wymieni na inną, ładniejszą,
                                      młodszą i lepiej pasującą do garnituru... Ech, może nie powinnam się czepiać,
                                      ale trudno mi usiedzieć spokojnie jak czytam takie teksty...
                                  • emigrantka34 Re: Czy bedziecie mialy nianie? 12.12.08, 00:53
                                    Mloda, jak sam Twoj nick wskazuje, jestes jeszcze mloda, zatem masz
                                    malo doswiadczenia, wiec nie badz taka "hop do przodu" ze swoimi
                                    sadami o ludziach. Autorka watku pyta sie o opieke nad dzieckiem, a
                                    nie o relacje z jej partnerem.
                                    • mloda19877 Re: Czy bedziecie mialy nianie? 12.12.08, 00:57
                                      może i jestem młoda ale życie mi dało taką szkołe że mogłabym
                                      powiedzieć że mam doświadczenie jak nie jedna 30-tka. Wiek nie ma
                                      tutaj zbyt wielkiego znacznia.
                                      • emigrantka34 Re: Czy bedziecie mialy nianie? 12.12.08, 01:15
                                        Jezeli wiec masz takie doswiadczenie, o jakim piszesz, to chyba nie
                                        jest zbyt trudno domyslic sie, ze autorka chce sie opiekowac
                                        dzieckiem. To po co wieszasz na niej psy. Nawet jezeli ma problem z
                                        dominujacym partnerem, to ona sie tutaj o to nie pyta.
                                        • mloda19877 Re: Czy bedziecie mialy nianie? 12.12.08, 01:18
                                          emigrantka34 napisała:

                                          > Jezeli wiec masz takie doswiadczenie, o jakim piszesz, to chyba
                                          nie
                                          > jest zbyt trudno domyslic sie, ze autorka chce sie opiekowac
                                          > dzieckiem. To po co wieszasz na niej psy. Nawet jezeli ma problem
                                          z
                                          > dominujacym partnerem, to ona sie tutaj o to nie pyta.

                                          A ja mam wrażenie że chciałaby usłyszeć tudzież przeczytać co
                                          mogłaby zrobić żeby zdominowąc (to bardzo mocne słowo) choć troche
                                          swojego partnera. Bez wąpienie patrzebuje pomocy i ja jej doradzam.
                                          A Ty widzisz w tym jakiś problem?
                                          • emigrantka34 Re: Czy bedziecie mialy nianie? 12.12.08, 01:25
                                            Ja juez nie wiem co widze, bo chce mi sie spac. Pomysle jutro.
                                            Pozdrawiam.
                        • pedzaca.mrowka Re: Czy bedziecie mialy nianie? 12.12.08, 00:31
                          Ciezko bedziesz mial z tym "panem i władcą". Dziwne, ze takich
                          rzeczy nie omawialiscie przed ciaza i ze teraz jestes zaskakiwana
                          takimi kwiatkami.
                          Postaraj sie to zmienic, bo inaczej twoje dziecko nie bedzie mialo
                          ojca tylko sponsora-nadzorce.
                        • memphis90 Re: Czy bedziecie mialy nianie? 13.12.08, 01:31
                          temat niani wyszedl
                          > przy temacie czy pojdzie ze mna na kurs na temat opieki nad
                          > maluszkiem...powiedzial, ze od tego jestem ja,
                          Wiesz, mój facet po takim tekście dostałby w głowę czymś ciężkim... Ale może Wam
                          odpowiada taki tradycyjny model rodziny, gdzie kobieta w pieluchach, a facet w
                          pracy, sama nie wiem...

                          dlatego dzis sie ytam o
                          > opinie, bo jak napisalam nie jestem przekonana do tego pomyslu
                          To drąż, drąż, drąż faceta! Nie ma tak dobrze, że dziecko jest tylko do zabawy,
                          a od pieluch mamusia albo wykwalifikowany personel.To wychowanie, a nie chówwink
              • emigrantka34 Re: Czy bedziecie mialy nianie? 12.12.08, 00:27
                I tutaj sie z Toba nie zgodze. Pytanie wcale nie jest absurdalne.
                Opieka nad noworodkiem dla przyszlego rodzica wydaje sie czyms
                arcytrudnym. Ja tez sie balam, bo mieszkam daleko od rodziny, na
                dodatek mam problemy lokomocyjne, problemy z poruszaniem sie. Trudno
                sie dziwic autorce watku, ze sie obawia, tym bardziej, ze jej
                partner cos imputuje.
                Poza tym nie jest prawda, ze skoro jej partner ma wlasna firme, to
                moze sobie wziac urlop ot tak. Ja mialam podobna sytuacje, moj maz
                jest freelancerem, ledwo co mogl byc ze mna jeden dzien w domu po
                porodzie ze szpitala. Tak sie skladalo, ze konczyl projekt i nie
                bylo fizycznej mozliwosci, aby to przesunac np na tydzien po.
                Natomiast zgadzam sie, ze z posiadaniem jednego noworodka w domu,
                przy zatrudnieniu sprzataczki, praczki itp udogodnien, autorka watku
                sobie poradzi.
                Jak to sie mowi - nie taki diabel straszny, jak go maluja.
                • green_naranja Re: Czy bedziecie mialy nianie? 12.12.08, 00:31
                  no wiesz, jesli sie ma problemy zdrowotne, to jest zrozumiale, ze sie szuka
                  pomocy, ale skoro dziewczyna o tym nie wspomina, tylko podkresla "zyczenie" jej
                  partnera, to raczej slowo "absurd" jest jak najbardziej adekwatne.
                • mloda19877 Re: Czy bedziecie mialy nianie? 12.12.08, 00:32
                  emigrantka34 napisała:

                  > I tutaj sie z Toba nie zgodze. Pytanie wcale nie jest absurdalne.
                  > Opieka nad noworodkiem dla przyszlego rodzica wydaje sie czyms
                  > arcytrudnym.

                  Jasne! to acytrudne kiedy tylko to ma się na głowie i nic więcej.
                  każda normalna osoba mając takie luksusy myślała by w następujący
                  sposób. "ale fajnie, jak urodze dziecko to nie będę musiała nic
                  robić tylko cały swój czas poświęce dla dziecka" ja pierdziele o czy
                  Ty w ogóle piszesz!!??

                  • pedzaca.mrowka Re: Czy bedziecie mialy nianie? 12.12.08, 00:35
                    A ja to odbieram tak:
                    dla przecietnego faceta przewiniecie malutkiego dzieciaczka,
                    przebranie mu ubranka czy wykapanie malucha moze byc arcytrudne i
                    stresujace. I to rozumiem w 100%.
                    Ale nie rozumiem, jak mozna nawet nie proboowac. Jak mozna zzrzucac
                    ten problem na zone i niańke.
                    Dla mnie to skandal i kompletny brak dojrzalosci do ojcostwa. A moze
                    lenistwo i wygodnictwo?
                    W kazdym razie - to jest CHORE.
                  • emigrantka34 Re: Czy bedziecie mialy nianie? 12.12.08, 00:46
                    Ty chyba nie rozumiesz slowa "absurd". Ponizej przytaczam Ci
                    definicje.
                    Moze i autorka watku troche przesadza z tym, ze sobie nie poradzi,
                    ale jak pisze, jest tak rowniez na skutek dzialania jej partnera.
                    Nie widze w tym absurdu, co najwyzej nadwrazliwosc lub lekka
                    przesade. Pyta sie ona o opieke nad noworodkiem, o ktorej nie ma
                    pojecia, bo nie miala jeszcze dziecka.

                    ABSURD:
                    "Przekonanie absurdalne to każde przekonanie, które w sposób
                    oczywisty nie jest możliwe do utrzymania. W węższym sensie jest to
                    każde zdanie sprzeczne z prawami logiki (zob. reductio ad absurdum).
                    Żaden absurd nie jest nonsensem, wyrażenie nonsensowne (jako
                    pozbawione znaczenia) nie może być bowiem sprzeczne z żadnym
                    zdaniem, w tym z żadnym prawem logiki. W języku potocznym
                    termin "absurd" interpretowany jest psychologistycznie, tj. nie jako
                    pewne przekonanie czy pewne zdanie, ale jako stan mentalny
                    towarzyszący temu przekonaniu/zdaniu w odpowiednich sensach.

                    Przykłady: Syn bezdzietnej matki ułożył się do snu"
                    • green_naranja Re: emigrantko 12.12.08, 15:54
                      ty zas najwyrazniej nie rozumiesz pojec takich jak metafora i hiperbola.
                      dziekuje za definicje, jestem jednak osoba bardzo dobrze wyksztalcona, posiadam
                      takze roznorakie slowniki, z ktorych moge korzystac. jednak wychodze z
                      zalozenia, ze powinno sie uzywac slownictwa, ktore sie rozumie, totez tak
                      wlasnie postepuje.

                      absurdem jest dla mnie sytuacja, w ktorej osoba nie muszaca nic absolutnie robic
                      (w domysle: tylko lezec i pachniec), bo tak wlasnie nakreslila swoja sytuacje,
                      pisze, ze jej partner zyczy sobie niani do opieki nad dzieckiem. absurdem jest
                      dla mnie potrzeba takiej niani w sytuacji, gdy osoba czuje sie na silach (co
                      podkresla) sama zajac dzieckiem, jednak partner nalega. absurdem jest tez dla
                      mnie proba wytlumaczenia jej, a wlasciwie-jego motywow przez osoby, ktore maja
                      inna sytuacje i z innych powodow odwolaly sie do takiej pomocy.

                      czy ty rozumiesz teraz, emigrantko, znaczenie slowa "absurd"?
                      • emigrantka34 Re: emigrantko 12.12.08, 15:59
                        A co Twoim zdaniem znaczy "bardzo dobre wyksztalcenie"? Wytlumacz
                        prosze.
                        • green_naranja Re: emigrantko 12.12.08, 16:47
                          mam ci sie okazac dyplomem najstarszej polskiej uczelni wyzszej?
                          czy moze dokladnie opowiedziec przebieg studiow, wymienic uzyskane tytuly i
                          opisac przebieg kariery zawodowej?
                          ech...

                          nie wiem (i szczerze mowiac nie bardzo mnie to interesuje), jaki masz problem
                          osobisty, ktorego projekcje rzucasz w tym watku, drazni mnie jednak twoj
                          protekcjonalny ton w tej dyskusji.

                          na dodatek popelniasz bledy logiczne. pisalas wczesniej, ze autorka nie szuka
                          porad dotyczacych jej zwiazku, a jedynie tych odnoszacych sie do opieki nad
                          noworodkiem. bzdura, autorka bardzo duzo napisala o swoim zwiazku i zarysowala
                          calkiem szczegolowy obraz charakterologiczny jej partnera/meza, wiec nic
                          dziwnego, ze pojawiaja sie posty dotyczace tego zagadnienia. szczegolnie, ze ma
                          to scisly zwiazek z owym noworodkiem i jego niania in spe.

                          nie trzeba byc szczegolnie blyskotliwym, by zauwazyc, ze kwestia zatrudnienia
                          niani do calodobowej opieki nad dzieckim po porodzie jest tylko czubkiekm gory
                          lodowej w przypadku seytan.jej problemy sa o wiele wieksze, i nawet jesli ona
                          jeszcze sobie z tego nie zdaje sprawy, kiedys to nastapi.a jesli tak otwarcie o
                          tym pisze, to jasnym jest, ze prowokuje to takie a nie inne odpowiedzi.

                          emigrantko, daj szanse innym miec swoje zdanie na temat problemow poruszonych w
                          watku. nie tylko ty jestes emigrantka (podobnie jak-w domysle-autorka watku),
                          tak wiec nie tylko ty mozesz jej sluzyc rada/opinia/przemysleniami.

                          zwlaszcza, ze podrzucane przez ciebie zlote mysli w rodzaju tych o tym, ze
                          wychowanie zaczyna sie od momentu skonczenia przez dziecko 1 roku, naleza do
                          kategorii tzw. "bzdur na resorach".
                          • emigrantka34 Re: emigrantko 12.12.08, 17:18
                            Ktos tu ma chyba klopot z poczuciem humoru? Moje pytanie retoryczne,
                            wiesz? Czy Ty naprawde sadzisz, ze interesuje mnie Twoj dyplom
                            ukonczenia tej samej uczelni, ktora i ja - notabene - konczylam?
                            Jezeli ktos w tym momencie sie zachowuje protekcjonalnie i jakby
                            pozjadal wszystkie psychologiczne rozumy, to jestes to Ty.
                            A jezeli chodzi o kwestie wychowywania - masz az tak wielka
                            znajomosc w temacie wychowywania niemowlat i noworodkow, ze sie
                            wyrazasz az tak kategorycznie? Te bujdy na resorach przeczytalam
                            sobie w paru ksiazkach, wyobraz sobie.
                            Wniosek - nie widze, zebys byla bardziej tolerancyjna niz ja.
                            Widocznie drazni Cie moj tak zwany protekcjonalny ton, poniewaz sama
                            taka jestes.
                            • mloda19877 Re: emigrantko 12.12.08, 17:24
                              ale się licytujecie. tak tak obie jesteście mądre, wykszałcone,
                              elokwentne w szczególności i co tam sobie jeszcze chcecie.

                              Emigrantko chciałabym Tobie tylko przypomnieć że jeszcze niedawno
                              upominałaś mnie abym nie odpowiadała autorce wątku na pytania
                              których nie zadała itd... a sama prowadzisz i prowokujesz dyskusje
                              która ani troche tematu nie dotyczą. Więc moje drogie Panie jeśli
                              macie do siebie jakieś "ale" to przejdźcie na priv.. proste??
                              proste!!
                              • emigrantka34 Re: emigrantko 12.12.08, 17:30
                                Mloda masz racje, ze wyszedl poemat dygresyjny. Na priv nie
                                zamierzam przechodzic, zreszta to byl moj ostatni post "nie w
                                temacie". Od tej pory zamierzam trzymac sie tematu...
                              • green_naranja Re: emigrantko 12.12.08, 19:43
                                mloda....skoro ci cudza elokwencja przeszkadza, to moze nie czytaj?szczegolnie,
                                ze sama nie masz nic sensownego do dodania.

                                i moze powstrzymaj sie od dawania rad w stylu "przejdzcie na priva", skoro sama
                                nie potrafisz tego zrobic w dyskusji z archeopteryx na przyklad.


                            • green_naranja Re: emigrantko 12.12.08, 19:38
                              emigrantko, nie wydaje mi sie, bys wykazywala sie szczegolnym dowcipem w tej
                              wymianie zdan, wiec daruj sobie teraz to odwracanie kota ogonem.

                              wykazalam ci juz, jakie bzdury piszesz, i wiecej nie zamierzam z toba na ten
                              temat polemizowac. tym bardziej, ze -skoro czerpiesz swa wiedze na temat
                              wychowania dzieci z "paru ksiazek"-to faktycznie nie mamy o czym rozmawiac.
                              • emigrantka34 green-naranja 12.12.08, 20:02
                                Niczego nie wykazalas.
                                Podalas chociaz tytul jednej pozycji na temat wychowania dzieci?
                                Tytul jakiegokolwiek opracowania naukowego? Nie. To co Ty tutaj
                                wykazalas?
                                A jak posiadlas jakas tajemna wiedze, to sie z nia podziel z autorka
                                watku, a nie naskakuj na wszystkich dookola.



                • memphis90 Re: Czy bedziecie mialy nianie? 13.12.08, 01:36
                  > Poza tym nie jest prawda, ze skoro jej partner ma wlasna firme, to
                  > moze sobie wziac urlop ot tak. Ja mialam podobna sytuacje, moj maz
                  > jest freelancerem, ledwo co mogl byc ze mna jeden dzien w domu po
                  > porodzie ze szpitala.
                  Mój cały czas jest w domu, ale co z tego- jak ma deadline, to od kompa nie
                  odejdzie nawet na moment... Były dni po porodzie, że naprawdę siedział obok, ale
                  byłam zdana sama na siebiesad Ale, jak pisałam, wolałam samodzielność niż
                  obecność innych osób.
              • maiwlys Re: Czy bedziecie mialy nianie? 12.12.08, 10:45
                green_naranja napisała:

                > mieszkasz, ale w anglii jest tak, ze polozne pokazuja wszystko, co
                i jak , i
                > przychodza takze po porodzie przez poierwsze tygodnie sprawdzc co
                i jak, i
                > kontrolowac.

                W polsce też tak jest. Nie wymyślam, do kuzynki przychodziła położna
                jeszcze przez kilka tygodni - chociaż to jej drugie dziecko. W
                szpitalu również musiała przejść "przeszkolenie" z opoeki nad
                dzieckiem, więc w Polsce też się da.
      • archeopteryx Re: Czy bedziecie mialy nianie? 12.12.08, 16:56
        > wybacz, za to co powiem, ale skoro masz przataczke, firma pierze
        ci ubrania, ni
        > e
        > masz wlasciwie nic o roboty oprocz zajmowaniem sie soba, wiec po
        licho ci to
        > dziecko? zabierze ci tylko twoj cenny czas...

        Głupi i chamski tekst, wskazujący na to, że najprawdopodobniej
        zazdrościsz autorce wątku tych wszystkich udogodnień. Uważasz, że
        kobieta ma do roboty tylko sprzątanie, gotowanie oraz pranie i
        prasowanie? Skąd możesz wiedzieć co seytana ma do roboty??
        • mloda19877 Re: Czy bedziecie mialy nianie? 12.12.08, 17:19
          archeopteryx napisała:

          > > wybacz, za to co powiem, ale skoro masz przataczke, firma pierze
          > ci ubrania, ni
          > > e
          > > masz wlasciwie nic o roboty oprocz zajmowaniem sie soba, wiec po
          > licho ci to
          > > dziecko? zabierze ci tylko twoj cenny czas...
          >
          > Głupi i chamski tekst, wskazujący na to, że najprawdopodobniej
          > zazdrościsz autorce wątku tych wszystkich udogodnień. Uważasz, że
          > kobieta ma do roboty tylko sprzątanie, gotowanie oraz pranie i
          > prasowanie? Skąd możesz wiedzieć co seytana ma do roboty??

          Chodzi tutaj o to że skoro autorka wątku jest odciążona od prac dnia
          codziennego to znaczy że albo jej się nie chce tego robić (bo korona
          jej z głowy nie spadnie jak gary pomyje) albo nie ma na to czasu bo
          jest zajęta robieniem kariery a jak wiadomo dziecko w tym
          przeszkadza i zabrało by jej cenny czas. Rozumiesz?
          • archeopteryx Re: Czy bedziecie mialy nianie? 12.12.08, 17:35
            Ja rozumiem, ale Ty najwyraźniej nie.

            > > > nie masz wlasciwie nic o roboty oprocz zajmowaniem sie soba,
            wiec po
            > > licho ci to
            > > > dziecko?

            Tu nie ma ani słowa o robieniu kariery, jest natomiast wyraźna
            insynuacja, że seytana nie ma nic do roboty oprócz zajmowania się
            sobą. SOBĄ, a nie karierą czy czymkolwiek innym. Nie rozumiem
            natomiast jak na podstawie informacji, że autorka wątku ma pomoc
            domową i nie musi prać, można wyciągać wniosek, że uważa, iż dziecko
            zmarnuje jej czas. Seytana wyraźnie napisała, że juz ie może
            doczekać się dziecka i nigdzie nie wspomniała o tym, że nie chce się
            nim zajmować.
    • fabiankaa Re: Czy bedziecie mialy nianie? 11.12.08, 23:07
      Oj, kobity, bez takich zlosliwosci. Na PUDELKACH pisza o Jennifer
      Lopez i innych, ktore mają kilka niań, opiekunek i innych pomocy.
      Jedna przewija, druga karmi, trzecia lula do snu. Kto tego broni.
      Jak sie ma pieniadze - mozna szalec. Mozna nawet przebic sama
      Lopezową i wziac jeszcze wiecej nianiek: do spacerow, do
      przecieranych zupek, od kąpania, przemywania pepka..

      A potem psychoterapeute, który wytlumaczy dziecku, które to MAMA wink
      • maiwlys Re: Czy bedziecie mialy nianie? 11.12.08, 23:23
        o to to to ...smile
      • green_naranja Re: Czy bedziecie mialy nianie? 11.12.08, 23:34
        kiedy czytam takie pytania (i rozwiniecia), to mam wrazenie, ze poziom
        zblazowania niektorych osob przekracza wszelkie mozliwe normy. kurcze blade,
        myslalam ze autorka postu i watku ma na mysli nianie zatrudniona w momencie, gdy
        ona bedzie chciala wrocic do pracy...przynajmniej na czesc czasu.

        dziewczyno, czy ty-przepraszam za wyrazenie, ale inne nie cisnie sie na
        usta-ocipialas zupelnie?

        jak ty sobie wyobrazasz-czym jest dziecko?

        przeciez to tylko mala istota, ktora bedzie wiekszosc czasu spala na poczatku.
        skoro ktos za ciebie wykonuje prace domowe, i nawet pranie cie nie interesuje,
        to co ty chcesz robic podczas gdy kolejna osoba bedzie sie zajmowala dzieckiem?

        z takim przypadkiem sie jeszcze nie spotkalam....
        • seytan_a_22 Re: Czy bedziecie mialy nianie? 11.12.08, 23:42
          juz napisalam, ze trzeba sie nauczyc czytac...chodzilo mi o kobiete, ktora
          pomoze mi tuz po porodzie i w razie czego pokaze co i jak i jest to pomysl
          mojego partnera.Niestety nie mam mozliwosci korzystania z pomocy rodziny.
          Nigdzie nie napisalam, ze nie chce mojego synusia karmic, przewijac, chodzic na
          spacery itd. pytalam o zdanie, a nie o pelne nienawisci komentarze.
          • katka_tk Re: Czy bedziecie mialy nianie? 11.12.08, 23:47
            normalnie to ci pokaza to w szpitalu i bedzie cie odwiedzac polozna i wbrew temu
            co sadzisz o reszcie swiata to nie kazda ma do dyspozycji mame, poza tym przez
            tysiace lat kobiety po prostu mialy instynkt macierzynski, ktory byl niezawodny
            (jak widac po rzerzy populacji, ktora sie wychowala bez dodatkowych nansmile
            • seytan_a_22 Re: Czy bedziecie mialy nianie? 11.12.08, 23:54
              nie wiem co robi reszta swiata dlatego sie pytam. mnie w rodzinie zawsze
              kobiety tuz po porodzie mogly liczyc na swoje matki, wiec biore przyklad z mojej
              rodziny. Natomiast w rodzinie mojego partnera byla tez niania...chce sie
              dowiedziec opinii...a nie czytac tylko ciete riposty...wbrew temu co niektorzy
              mysla, nie jestem zmanierowana, po prostu nie chce, by cos stalo sie mojemu
              synkowi, bo ja np zle zadbam o jego pepek, albo zrobie mu za goraca lub za zimna
              kapiel...oczywiscie zapisalam sie na wszelkie mozliwe kursy ale teoria to teoria
              a praktyka to praktyka i na kazdym kursie i w kazdej ksiazce radza co innego...i
              jeszcze raz podkreslam to jest propozycja taty dziecka
              • fabiankaa Re: Czy bedziecie mialy nianie? 12.12.08, 00:06

                seytan_a_22 napisała:

                > nie wiem co robi reszta swiata dlatego sie pytam. mnie w rodzinie
                zawsze kobiety tuz po porodzie mogly liczyc na swoje matki, wiec
                biore przyklad z mojej rodziny.

                Ja tez moglam liczyc na mame. Ale w temacie - obiad, kolacja,
                przytulenie, dobre słowo. Do dziecka sie nie wtracala. Bo jednak
                troche inne sposoby na dzieci byly 30 lat temu... i poradzilam sobie
                bez problemu.

                > po prostu nie chce, by cos stalo sie mojemu
                > synkowi, bo ja np zle zadbam o jego pepek,

                O to powinna zatroszczyc sie polozna srodowiskowa - ona powinna
                przyjsc i sprawdzic pepek i nie tylko. Dopilnuj jej wizyt zamiast
                zatrudniac nianie.

                >albo zrobie mu za goraca lub za zimna kapiel...

                No wez przestan. Co za problem kupic termometr i zrobic kapiel w
                temperaturze 37 stopni? Albo ja nasz matki - sprawdzic lokciem czy
                czyms.. litosci.


                >oczywiscie zapisalam sie na wszelkie mozliwe kursy ale teoria to
                t$\eoria a praktyka to praktyka i na kazdym kursie i w kazdej
                ksiazce radza co innego...

                A zycie pokazuje trzecia droge - zdroworozsadkowa. Zreszta - skad
                wiesz, ze niania bedzie umiala wszystko? To ty powinnas starac sie
                zapewnic dziecku maksimum bezpieczenstwa i komfortu, a nie
                wyslugiwac sie obca babą.

                > i jeszcze raz podkreslam to jest propozycja taty dziecka

                Świetnie. A moze jednak szanowny, wygodny tatuś wzialby kilka dni
                urlopu i zmierzyby sie z rzeczywistoscia, zamiast zwalac wszystko na
                żone i obcą babe?
            • mloda19877 Re: Czy bedziecie mialy nianie? 12.12.08, 00:05
              wow! skoro Ty masz sprzątaczke i pranie oddajesz do pralni może
              jeszcze ktoś Ci gotuje i podsówa pod nos to ja się nie dziwie że nie
              masz obawy związane z zajmowaniem się własnym dzieckiem skoro nic
              nie potrafisz sama zrobić i pewnie nigdy nic nie zrobiłaś bez pomocy
              sprzątaczki czy kucharkiuncertain ja nie chce być złośliwa ale ... może w
              ogóle powinnaś sobie zamówić zastępczą mame która za Ciebie
              urodziłaby dziecko, no wiesz żeby nie cierpieć i nie być otyłą, to
              cud że byłaś tak szlachetna i zaszłaś w ciąże!! niestety na to już
              chyba za późno a szkoda. Dziewczyno skoro masz sprzątaczke to nic
              nie powinno zaprzątać Twojej głowy... Nie wyobrażam sobie Ciebie w
              roli matki, wybacz!! Chciałabym aby takie kobiety jak ty zaznały
              kiedyś biedy i dowiedziały sie co to znaczy zajmować się
              jednocześnie domem, mężem i przynajmniej dwójką małych dzieci (co
              nie znaczy że tylko biedne rodziny tak żyją) powiem więcej tak
              wygląda normalna rodzina. Co z Ciebie za kobieta że nie potrafisz
              nawet swojemu własnemu mężowu gatek wyprać. Dziecka ciuchy też do
              pralni oddasz..... ahhh wygarnełabym Ci Twoją próżność ale szkoda mi
              więcej słów.

              Wyobrażam sobie że jedyny Twój problem to dylemat czy skrócić sobie
              pazurki żeby dziecku krzywdy nie zrobić... a z drugiej strony to
              może nie bo były takie kosztowne...uncertain

              Odpowiedz sobie na pytanie? po jaką cholere Ci dziecko? po to żeby
              jakaś obca osoba zajmowała się nim przez całą dobe??uncertain

              niania cała dobowa!! też mi coś!
              • seytan_a_22 Re: Czy bedziecie mialy nianie? 12.12.08, 00:18
                pewnie nigdy nic nie zrobiłaś bez pomocy
                > sprzątaczki czy kucharkiuncertain

                owszem robilam, to moj partner zagwarantowal mi taki poziom zycia

                > cud że byłaś tak szlachetna i zaszłaś w ciąże!!
                ja bardzo chcialam miec dziecko

                Nie wyobrażam sobie Ciebie w
                > roli matki, wybacz!! Chciałabym aby takie kobiety jak ty zaznały
                > kiedyś biedy

                wychowalam sie w normalnej rodzinie gdzie sie nie przelewalo

                Co z Ciebie za kobieta że nie potrafisz
                > nawet swojemu własnemu mężowu gatek wyprać. Dziecka ciuchy też do
                > pralni oddasz...

                nie mam potrzeby ich prac i nie chodzi o to, ze nie umiem tylko o to, ze moj
                partner nie uwaza, ze rola kobiety jest zajmowanie sie praniem i sprzataniem


                >
                > Wyobrażam sobie że jedyny Twój problem to dylemat czy skrócić sobie
                > pazurki żeby dziecku krzywdy nie zrobić... a z drugiej strony to
                > może nie bo były takie kosztowne...uncertain

                jedyny moj problem to jak wytlumaczyc mojemu facetowi, ze poradzimy sobie we
                dwojke, i ze to nie jest takie trudne jak on mysli


                >
                > Odpowiedz sobie na pytanie? po jaką cholere Ci dziecko? po to żeby
                > jakaś obca osoba zajmowała się nim przez całą dobe??uncertain
                >
                > niania cała dobowa!! też mi coś!

                napisze po raz setny, to tylko pytanie i wyszlo od mojego faceta
              • kiniox Re: Czy bedziecie mialy nianie? 12.12.08, 11:20
                Wbrew temu, co najwyraźniej uważasz, celem i istotą życia kobiety
                NIE jest pranie gaci mężowi, chociaż jeśli ma na to ochotę, to
                świetnie, że może się tak realizować. Kobiety NIE rodzą się z
                odkurzaczem przyrośniętym do ręki, ani ze szmatą, ani z proszkiem do
                prania. Co dla mnie oznacza, że to NIE jest naturalny obowiązek
                kobiety, tylko kwestia wyboru, kto i czym zajmie się w rodzinie. Bo
                dom należy do rodziny, czyli do wszystkich osób, które go
                zamieszkują, więc wszystkie te osoby powinny o niego dbać w miarę
                swoich możliwości i chęci. W MIARĘ MOŻLIWOŚCI I CHĘCI, czyli jeśli
                kogoś stać na opłacenie pomocy, to czemu nie? Kobieta może się
                spełnić na milion osiemset tysięcy sposobów i na tyle samo sposobów
                uszczęśliwić swojego męża i rodzinę, a nie tylko jako gospodyni
                domowa. Słusznie pisze autorka wątku, że skoro mąż woli, żeby
                pachniała i ładnie wyglądała, niż prała mu gacie, to lepiej, żeby
                się skupiła na zapachu i wyglądzie, a nie praniu jego gaci, czego by
                nawet nie docenił (nota bene - mój mąż też nie byłby zadowolony,
                byłby raczej zażenowany tym, że będąc dorosłym i pełnosprawnym
                człowiekiem pozwala komuś innemu prać swoje gacie). Twój sposób na
                życie oczywiście TEŻ jest dobry, ale nie JEDYNIE dobry i raczej
                warto to zrozumieć, zamiast tak ziać jadem. Nie każdy musi lubić
                sprzątać, nie każdy musi umieć sprzątać i nie każdy musi to robić,
                nawet jeśli umie i lubi. Jeśli nie lubi, nie umie, albo w tym czasie
                co innego lubi robić bardziej, to super, że go stać na opłacenie
                zastępstwa. Ludzie są różni. Najgorzej, jeśli ktoś musi to robić i w
                głębi duszy nie czuje się z tym szczęśliwy.
                A autorka pyta o to, czy całodobowa pomoc do niemowlęcia to dobry
                pomysł, a nie o to, czy tobie sie akurat podoba, że nie robi prania.
                Każdy normalny człowiek oczekujący pierwszego dziecka ma jakieś tam
                (mniejsze lub większe) obawy o to, czy sobie da radę z zajmowaniem
                się dzieckiem i to wcale nie ze względu na nawał innych obowiązków,
                ale dlatego, że jest to nowe i inne zadanie, że życie zmienia się
                całkowicie, że pewnych rzeczy trzeba się nauczyć. Większość
                oczywiście daje radę, ale dla niektórych początki bywają bardzo
                trudne. Do takich obaw ma prawo każdy, bez względu na status
                materialny.
                • mloda19877 Re: Czy bedziecie mialy nianie? 12.12.08, 15:06
                  a nie uważasz że można jednocześnie zajmować się domem i ładnie
                  pachnieć oraz pięknie wyglądać? boja tak uważam co więcej tak żyje.
                  Nie popadajmy z jednej skrajności w drugą. Ja nie dyktuje autorce
                  watku jak ma żyć tylko... skoro sama poruszyła temat sprzątaczki
                  praczki itp to ja na to odpowiadam i to wszystko.
              • tomelanka Re: Czy bedziecie mialy nianie? 12.12.08, 15:08
                a ciebie to za przeproszeniem goowno powinno obchodzić, jedziesz na laske jak
                nienormalna, jak ja stac, to niech ma ta nianie, jak sie jej nie przyda to ja
                zwolni-a z Ciebie to chyba zazdrość czy inne kompleksy wychodza, matko, co za ludzie
                nie masz niani-to tak odpowiedz, ale nie oceniaj tego, jak ktos zyje
                • mloda19877 Re: Czy bedziecie mialy nianie? 12.12.08, 15:16
                  tomelanka napisała:

                  > a ciebie to za przeproszeniem goowno powinno obchodzić, jedziesz
                  na laske jak
                  > nienormalna, jak ja stac, to niech ma ta nianie, jak sie jej nie
                  przyda to ja
                  > zwolni-a z Ciebie to chyba zazdrość czy inne kompleksy wychodza,
                  matko, co za l
                  > udzie
                  > nie masz niani-to tak odpowiedz, ale nie oceniaj tego, jak ktos
                  zyje

                  Już odpowiedziałam na podobnego posta dwa razy powtarzać nie będę. A
                  Ty mnie moja droga nie obrażaj bo ja Ciebie w żaden sposób nie
                  opbraziłam i jeszcze nikt nie nadał Tobie takiego prawa. Poza tym ja
                  nic złego jej nie powiedziałam, nic co nie było by prawdą.

                  Takie jest moje zdanie i mam do niego prawo. Regulamin chyba
                  czytałaś?? czy też nie chciało się? smile
              • archeopteryx powstrzymajcie się trochę z tą zawiścią 12.12.08, 17:17
                > wow! skoro Ty masz sprzątaczke i pranie oddajesz do pralni może
                > jeszcze ktoś Ci gotuje i podsówa pod nos to ja się nie dziwie że
                nie
                > masz obawy związane z zajmowaniem się własnym dzieckiem skoro nic
                > nie potrafisz sama zrobić i pewnie nigdy nic nie zrobiłaś bez
                pomocy
                > sprzątaczki czy kucharkiuncertain

                A skąd Ty możesz wiedzieć co potrafi seytana??? Niedobrze mi się
                robi jak czytam te posty pełne zawiści!!!

                Chciałabym aby takie kobiety jak ty zaznały
                > kiedyś biedy i dowiedziały sie co to znaczy zajmować się
                > jednocześnie domem, mężem i przynajmniej dwójką małych dzieci

                Puknij się w głowę, tylko mocno młoda 19877.

                Co z Ciebie za kobieta że nie potrafisz
                > nawet swojemu własnemu mężowu gatek wyprać. Dziecka ciuchy też do
                > pralni oddasz.....

                Twoim zdaniem o wartości kobiety świadczy to, że pierze gatki
                mężowi, prasuje, gotuje i sprząta. Uwierz mi, że są kobiety, które
                mają w życiu inne umiejętności i realizują się na innych polach.

                > Odpowiedz sobie na pytanie? po jaką cholere Ci dziecko? po to żeby
                > jakaś obca osoba zajmowała się nim przez całą dobe??uncertain

                Ani Tobie, ani nikomu z nas oceniać po co seytanie dziecko. Ona nie
                prosiła o komentarz dotyczący jej decyzji żeby mieć dziecko ani nie
                prosiła o komentarz dotyczący jej relacji z partnerem. Mam wrażenie,
                że większości wypowiadających się najbardziej przeszkadza to, że
                partner autorki wątku zapewnia jej wysoki standard życia i że nie
                musi ona sprzątać, gotować itd. Ja, gdybym była w jej sytuacji, nie
                zatrudniłabym całodobowej niani, bo nie byłoby mi to potrzebne. Nie
                wytrzymałabym też zapewne z mężczyzną, który "płaci i wymaga". Ale
                to ja. Skoro autorka wątku jest z tym mężczyzną to jej i tylko jej
                sprawa i chyba nikomu nic do tego.
                • archeopteryx Re: powstrzymajcie się trochę z tą zawiścią 12.12.08, 17:21
                  I mylisz się sądząc, że nikogo nie obraziłaś. Obraziłaś autorkę
                  wątku i to wielokrotnie, insynuując, że nie potrafi nic robić i że w
                  zasadzie nie zasługuje na miano kobiety skoro nie zachowuje się tak,
                  jak Twoim zdaniem powinna zachowywać się kobieta.
                  • mloda19877 Re: powstrzymajcie się trochę z tą zawiścią 12.12.08, 17:40
                    archeopteryx napisała:

                    > I mylisz się sądząc, że nikogo nie obraziłaś. Obraziłaś autorkę
                    > wątku i to wielokrotnie, insynuując, że nie potrafi nic robić i że
                    w
                    > zasadzie nie zasługuje na miano kobiety skoro nie zachowuje się
                    tak,
                    > jak Twoim zdaniem powinna zachowywać się kobieta.

                    w którym momencie ja napisałam że autorka wątku nie zasługuje na
                    miano kobiety? nie przypominam sobieuncertain
                • mloda19877 Re: powstrzymajcie się trochę z tą zawiścią 12.12.08, 17:36
                  archeopteryx napisała:

                  > > wow! skoro Ty masz sprzątaczke i pranie oddajesz do pralni może
                  > > jeszcze ktoś Ci gotuje i podsówa pod nos to ja się nie dziwie że
                  > nie
                  > > masz obawy związane z zajmowaniem się własnym dzieckiem skoro
                  nic
                  > > nie potrafisz sama zrobić i pewnie nigdy nic nie zrobiłaś bez
                  > pomocy
                  > > sprzątaczki czy kucharkiuncertain
                  >
                  > A skąd Ty możesz wiedzieć co potrafi seytana??? Niedobrze mi się
                  > robi jak czytam te posty pełne zawiści!!!
                  >

                  Tak, nie wiem co potrafi, ja wyciągam tylko wnioski z tegho co
                  autorka wątki pisze. A jak Ci jest niedobrze to się lepiej połóż.
                  Albo jeszcze lepiej spójrz w lustro to na pewno się pochawtujes i
                  już nie będzie Ci nie dobrzesmile (to za to -"puknij się w głowe") Ja
                  w tym nie widze żadnej zawiści.


                  > Chciałabym aby takie kobiety jak ty zaznały
                  > > kiedyś biedy i dowiedziały sie co to znaczy zajmować się
                  > > jednocześnie domem, mężem i przynajmniej dwójką małych dzieci
                  >
                  > Puknij się w głowę, tylko mocno młoda 19877.

                  Uważam że delikatnie przesadzasz.
                  >
                  > Co z Ciebie za kobieta że nie potrafisz
                  > > nawet swojemu własnemu mężowu gatek wyprać. Dziecka ciuchy też
                  do
                  > > pralni oddasz.....
                  >
                  > Twoim zdaniem o wartości kobiety świadczy to, że pierze gatki
                  > mężowi, prasuje, gotuje i sprząta. Uwierz mi, że są kobiety, które
                  > mają w życiu inne umiejętności i realizują się na innych polach.

                  Powiedz mi proszę w którym momencie ja napisałam że pranie gatek
                  świadczy o wartości kobiety? To była metafora.

                  >
                  > > Odpowiedz sobie na pytanie? po jaką cholere Ci dziecko? po to
                  żeby
                  > > jakaś obca osoba zajmowała się nim przez całą dobe??uncertain
                  >
                  > Ani Tobie, ani nikomu z nas oceniać po co seytanie dziecko. Ona
                  nie
                  > prosiła o komentarz dotyczący jej decyzji żeby mieć dziecko ani
                  nie
                  > prosiła o komentarz dotyczący jej relacji z partnerem.

                  A ja nie prosiłam abyś ty komentowała moje wypowiedzi!! Owszem nie
                  prosiła o to ale z jej postów wynika że ma jakieś problemy i prosi
                  (może nie dosłownie) o pomoc. Potrafisz czytać między wierszami?

                  Mam wrażenie,
                  > że większości wypowiadających się najbardziej przeszkadza to, że
                  > partner autorki wątku zapewnia jej wysoki standard życia i że nie
                  > musi ona sprzątać, gotować itd.

                  Jak już wcześniej napisałam że ja również prowadze dość wysoki
                  standard życia i nie uważam żeby mi była potrzebna sprzątaczka
                  praczka itd więc nie mam jej czego zazdrościć!!

                  Ja, gdybym była w jej sytuacji, nie
                  > zatrudniłabym całodobowej niani, bo nie byłoby mi to potrzebne.

                  a może to właśnie Ty jej zazdrościsz?

                  Nie
                  > wytrzymałabym też zapewne z mężczyzną, który "płaci i wymaga". Ale
                  > to ja.

                  no przecież autorka wątku niby nie pyta o to czy ktoś by wytrzymał z
                  takim mężczyzną więc po co odpowiadasz na nie zadane pytanie?? Nie
                  zaprzeczaj samej sobie...uncertain


                  Skoro autorka wątku jest z tym mężczyzną to jej i tylko jej
                  > sprawa i chyba nikomu nic do tego.

                  Tak i tobie też nic do tego więc nie komentuj skoro jesteś taka
                  zasadnicza.
          • spsstud Re: Czy bedziecie mialy nianie? 11.12.08, 23:55
            wiesz, ja mam wrażenie, ż to Ty masz kłopoty z czytaniem, nie
            dziewczyny.
            Dziecko potrzebuje Ciebie i Taty swojego, a nie obcej w domu.
            Chyba, że dla Ciebie bez różnicy, czy Twoje dziecko będzie
            okaleczone emocjonalnie czy nie. A może od razu zatrudnij
            psychoterapeutę dla maleńswta - będziesz miała 2 w 1.

            Ja też byłam sama (rodzina daleko, mąż w pracy) i uważam, że to
            fantastyczny czas, najlepszy w życiu i za nic bym go nie zamieniła,
            ani z nikim OBCYM nie dzieliła. I mam nadzieję, że będę miała kiedyś
            szanse na powtórkę.

            • seytan_a_22 Re: Czy bedziecie mialy nianie? 12.12.08, 00:00
              mam dosc oprocz pierwszego postu od uccelino z porada nie dostalam nic wiecej
              tylko po glowie...bez sensu jest czytac cos co jest tylko naskakiwaniem, a nie
              zadna rada...tym bardziej, ze o rade pytalam...no coz bywa i tak, dziekuje
              wszystkim, ktorzy odpowiedzieli tak, albo nie, zlosliwe teksty pomine milczeniem
          • fabiankaa Re: Czy bedziecie mialy nianie? 11.12.08, 23:56

            seytan_a_22 napisała:

            > chodzilo mi o kobiete, ktora
            > pomoze mi tuz po porodzie i w razie czego pokaze co i jak

            To pokazą ci w szpitalu. Mozna isc do szkoly rodzenia - to tez
            bardzo pomocne. I ksiazki, artykuły czytane w czasie ciazy. Mnie
            tesciowa ani mama nic nie pokazywały. Instruktaz odebralam w
            szpitalu, polozna srodowiskowa tez pokazala to i owo, a reszta - to
            instynkt. I wierz mi, ze przy dziecku w tym momencie nie ma wiele
            roboty. Bo ono glowie je i spi.

            >i jest to pomysl mojego partnera.

            Chłop nawet tygodnia nie moze wziac wolnego we wlasnej firmie?
            dziwne. I dla mnie niepojete.

            Tu nie chodzi o nienawisc tylko o zdrowy rozsadek.
          • emigrantka34 Re: Czy bedziecie mialy nianie? 12.12.08, 00:18
            Wiesz co, nie doczytalam, ze macie sprzataczke, a ubrania wozicie do
            firmy prasujaco - sprzatajacej.
            W kazdym razie i tak podtrzymuje, ze nianka jest Ci niepotrzebna.
            Naprawde jestes w dobrej sytuacji. Ponadto czesto pomoc rodziny to
            piate kolo u wozu. Ja szczerze mowiac wolalam byc zmeczona, ale
            robic wszystko po swojemu.
            Tak na marginesie - uroki wczesnego macierzynstwa wlasnie polegaja
            na zmeczeniu, na tym, ze sie samemu uczy przewijac pieluchy, myc
            pepek. W ten sposob uczycie sie bliskosci !!!
            Naprawde nie chcialabym zeby to ktos robil za mnie. Poza tym w
            szpitalu przeciez polozne ucza przewijac, myc, ubierac. Nie wiesz,
            moze Twoje dziecko bedzie z tych, co w kolko spia, jedza i nie
            placza? Moja corka przez pierwsze pare tygodni jadla co cztery
            godziny, spala prawie non stop i prawie w ogole nie plakala. Caly
            szpitalny terror odsypialam w czasie jej dlugich sjest.
    • emigrantka34 Re: Czy bedziecie mialy nianie? 12.12.08, 00:09
      Jezeli bedziesz musiala sobie poradzic, to sobie poradzisz badz
      nianki ,zapewniam Cie.
      Bylam w podobnej sytuacji, moj maz duzo pracuje i pozno wraca,
      rodzina daleko, bo ponad 1500 km stad, a ja na dodatek nie mogaca
      dzwigac, nosic, przesuwac.
      I poradzilam sobie, choc nie bylo latwo.
      Mamy pana do sprzatania, przychodzi raz w tygodniu, pucuje i prasuje.
      Noworodka nie powierzylabym nikomu, uwazam ze mama najlepiej sobie
      poradzi, nianka dla nieco starszego niemowlecia jest dobra.
      Jezeli moge cos doradzic, to pomoc domowa w postaci osoby robiacej
      zakupy, osoby sprzatajacej i prasujacej stosy prania.
      Nianka dla dziecka - niepotrzebna.
      Sama piszesz, ze zamierzasz spedzac duzo czasu z synkiem. I tak -
      jak zamierzasz karmic piersia, to niankia Ci nie pomoze (no chyba ze
      bedziesz odciagac a ona bedzie go karmic, ale moge sie zalozyc, ze
      bedziesz chcialam sama mu podawac jedzenie); jak synek bedzie spal,
      ty idziesz pod prysznic, albo spisz w tym czasie. Wiele zalezy od
      dziecka - czy budzi sie co godzine, ma kolki i duzo placze; czy
      tez "je i spi" na okraglo.
      Poza tym wydaje mi sie, ze chwile z takim noworodkiem sa na tyle
      intymne, ze nie chcialabym miec zadnej obcej, badz co badz, baby w
      tym czasie.
      Pomoc w codziennych obowiazkach - praniu, gotowaniu, sprzataniu -
      jak najbardziej, ale nianka moim zdaniem jest ZUPELNIE ZBEDNA.

      • mloda19877 Re: Czy bedziecie mialy nianie? 12.12.08, 00:18
        słowa mojego faceta. "największe lenie na świecie kt óre mają za
        dużo w d.... Powinna pracować jako listonosz na odkupienie
        grzechów" smile
      • seytan_a_22 Re: Czy bedziecie mialy nianie? 12.12.08, 00:24
        dziekuje za madra rade, tez jestem tego zdania, tylko moj partner jest
        przeszkoda...sad
        • mloda19877 Re: Czy bedziecie mialy nianie? 12.12.08, 00:28
          a co Ty jego własnością jesteś? rzeczą? czy jak? dajesz sobą tak
          zwyczajnie sterować? to proste... zmień partnera skoro nawet nie
          jest w stanie Ci pomóc przy dziecku kiedy ty zachorujesz. W takim
          razie nadaje się do niczego, no najwyżej do pchania karuzeli. Echhhh
          współczuję Ci.
          • seytan_a_22 Re: Czy bedziecie mialy nianie? 12.12.08, 00:37
            zmien partnera?????

            wybacz, ale taka rzecz by mi do glowy nigdy nie przyszla, bo po pierwsze ja go
            kocham a po drugie jest ojcem mojego dziecka, bez wzgledu na jego wady!
            Nie pozwole by moj syn sie wychowywal bez ojca, ja sama go nie posiadalam i jest
            dla mnie czyms absurdlanym pozbawiac dziecka ojca tylko dlatego, ze on ma taki a
            nie inny poglad
        • emigrantka34 Re: Czy bedziecie mialy nianie? 12.12.08, 00:36
          No to sprobuj tego partnera jakos urobic. Zobaczycie, jak to bedzie
          po przez pare dni. Wrzuccie na luz. Moje dziecko np naprawde spalo i
          jadlo na przemian. Moglam w tym czasie odpoczywac, a jezeli chodzi o
          zakupy to - internet; sprzatanie i prasowanie - pan Filipinczyk, ale
          gdy chodzi o bliskosc - mama, mama, mama!
          Ja Ci to pisze jako panikara - zero rodziny, ledwo sie ruszam, bo na
          operacje czekam, maz freelancer wychodzi rano o osmej, wraca o osmej
          i nie bylo najgorzej. Bylam calkiem sama, poza jednym tygodniem,
          kiedy przyjechala moja mama, i chociaz pomagala mi, to dawala tez
          rady, z ktorymi ze tak powiem nie zgadzalam sie.
          Rada troche nie zwiazana z tytulem postu - sprobuj sie wyspac w
          szpitalu, jezeli bedzie mozliwosc zabrania dziecka przez polozne do
          zlobka, to zrob tak. Ja nie mialam tej mozliwosci, dziecko bylo caly
          czas ze mna (w zwiazku z tym z wrazenia caly czas siena nie
          patrzylam i nie spalam), wrocilam wykonczona do domu, choc porod
          mialam bardzo latwy.
          • seytan_a_22 Re: Czy bedziecie mialy nianie? 12.12.08, 00:44
            co ty ja sie juz doczekac nie moge jak tego szkraba zobaczesmile ja sie wlasnie
            bardzo ciesze, ze on bedzie plakal i tak dalej, bo ja bardzo chce go karmic i
            przewijac,i nawet spiewac, chociaz nie wiem czy to akurat polubismile mi zalezaloby
            zeby moj facet nie zwalal wszystkiego na opiekunke, dlatego pytalam czy to dobry
            pomysl...ja sie czuje zupelnie na silach i trzema maluchami sie zajacsmiletym
            bardziej, ze prowadze bardzo wygodne zycie...ten moj synus byl juz wymarzony w
            wieku 17lat...jedyne co to tatus szef jest troszke zmanierowanysmile
            • spsstud Re: Czy bedziecie mialy nianie? 12.12.08, 00:53
              Jeśli rzeczywiście masz takie podejście to nie bierz nikogo. Postaw
              na swoim i już. W końcu to Wasze dziecko, a nie tylko jego. Pradzisz
              sobie z takim podejściem. Zdaj się na intuicję własną - bardzo
              pomaga.


              Twój 1 post był napisany jak przez rozkapryszone dziecko, sorry, ale
              tak to brzmi (i jak widać po ilości postów nie tylko dla mnie).
            • emigrantka34 Re: Czy bedziecie mialy nianie? 12.12.08, 00:59
              Jak chcesz sie zajmowac dzieckiem, to po prostu mu to powiedz i
              postaw na swoim. Moze on chce wynajac te nianke bo mysli, ze Ty
              sobie nie poradzisz (moze ma powody do takiego myslenia).
              Ja sie nie wypowiadam co do Twojej relacji z partnerem, choc swoje
              zdanie mam; ale wydaje mi sie, ze co do tego jestes go w stnie
              przekonac. Zreszta moze on jak to dziecie zobaczy, i sie do niego
              przyzwyczai, to tylko go utwierdzi w przekonaniu, ze nie chce obcej
              baby w domu.
              • seytan_a_22 Re: Czy bedziecie mialy nianie? 12.12.08, 01:12
                on chce wynajac to nianie ze wzgledu na siebie, bo boi sie, ze jak ja zachoruje
                czy bede musiala lub chciala wyjsc, wiadomo lekarz,zakupy czy nawet pol godziny
                spaceru to on sobie nie poradzi i niestety nie chce sie przekonac do tego, ze
                jesli pojdzie na kurs to te2godziny z dzieckiem sam na sam nie beda zupelna
                katastrofa...mysle, ze to dziala na zasadzie, ze ma tylu ludzi pod soba i
                potrafi nimi zarzadzac a mialby sie zblaznic w wypadku opieki nad swym
                synem...jego pozycja bylaby zagrozonasmile on naprawde jest dobrym facetem i po
                prostu przekazuje to w jaki sposob zostal wychowany...
                • mloda19877 Re: Czy bedziecie mialy nianie? 12.12.08, 01:19
                  seytan_a_22 napisała:

                  > on chce wynajac to nianie ze wzgledu na siebie, bo boi sie, ze jak
                  ja zachoruje
                  > czy bede musiala lub chciala wyjsc, wiadomo lekarz,zakupy czy
                  nawet pol godziny
                  > spaceru

                  skoro chodzi o zakupy, lekarza czy spacer to po co wam cało dobowa
                  niania??
      • seytan_a_22 Re: Czy bedziecie mialy nianie? 12.12.08, 00:27
        tamten post byl takze do ciebie emigrantko, dziekuje za zdrowe podejscie i
        rade...pocieszyla mnie mysl, ze nie tylko my posiadamy osobe do sprzatania i
        prasowania itd.
        • mloda19877 Re: Czy bedziecie mialy nianie? 12.12.08, 00:51
          zapytaj się męża co on zrobi jeśli jego fima splajtuje. Co wtedy
          zrobi? wyrwie sobie włosy z głowy i będzie się zastanawiał 3 dni jak
          się pralke włącza i nastawia wode na gaz? Nie życze tego ale różnie
          to w życiu bywa-niestety. Zamiast trwonić kase na opiekunki mógłby
          poświęcić tydzień czasu dla swojego dziecka.
          • seytan_a_22 Re: Czy bedziecie mialy nianie? 12.12.08, 00:56
            hmm takie argumenty tez juz mu dawalam, ale on jest pewny swego, fakt, nawet
            jakby firma splajtowala to on ma oszczednosci takie, ze mozemy spokojnie dalej
            zyc...niestety juz chyba wyprobowalam tysiace roznych mozliwosci...on niestety
            zawsze znajdzie jakies wyjscie...powiem szczerze, ze o ta nia ie to sie
            zezloscilam...ale po przemysleniu postanowilam spytac tutaj na forum, bo moze
            sie myle i faktycznie jest za trudno samemu zajac sie dzieckiem...ale z tego co
            widze, wiekszosc podziela moje zdanie...pytanie jak to zdanie wtloczyc mojemu
            facetowi
            • spsstud Re: Czy bedziecie mialy nianie? 12.12.08, 01:02
              Rozmawiać, rozmawiać i jeszcze raz rozmawiać.
              Możesz spytać czemu nie chce wziąć na siebie odpowiedzialności na
              wychowanie swojego dziecka (powiedzieć że byt finasowy to nie
              wszystko)
              Spytać czego sie obawia. Bo myślę, że może to wynikać z jakiś obaw.
              Spytać czy by chciał, żeby obca osoba kształtowała w jakiś sposób
              jego dziecko, czy nie woli mieć sam wpływu na kształ małego
              człowieka.
              Możesz spytać czy chce, aby jego dziecko miało problemy emocjonalne
              (bo ojciec bardzo wpływa na poczucie wartości u Malutków).
              I pytanie może nie za delikatne - czy on sam zaminił by własną mamę
              na opiekunkę.
              I zostawić go z odpowiedziami.
              I znów drążyć drążyć i drążyć aż.... drążyć.... aż zmądrzejesmile
              • emigrantka34 Re: Czy bedziecie mialy nianie? 12.12.08, 01:09
                "Rozmawiać, rozmawiać i jeszcze raz rozmawiać"

                Zgadzam sie.

                "Możesz spytać czemu nie chce wziąć na siebie odpowiedzialności na
                > wychowanie swojego dziecka (powiedzieć że byt finasowy to nie
                > wszystko)"

                Poki co na razie jest mowa o OPIECE nad noworodkiem. Z tego co mi
                wiadomo, wychowanie dopiero zaczyna sie ok 1 roku zycia. Wczesniej
                dzieck ojest zbyt male, aby wpajac mu zaasdy moralne, a tym jest dla
                mnie wychowanie.

                Natomiast autorka watku ma chyba jakis problem z poczuciem wlasnej
                wartosci, ale to juz sprawa wykraczajaca poza temat.


                • mloda19877 Re: Czy bedziecie mialy nianie? 12.12.08, 01:12
                  emigrantka34 napisała:


                  >
                  > Natomiast autorka watku ma chyba jakis problem z poczuciem wlasnej
                  > wartosci, ale to juz sprawa wykraczajaca poza temat.
                  >
                  >

                  Zgadzam się z tym całkowicie.
                • spsstud Re: Czy bedziecie mialy nianie? 12.12.08, 01:15
                  "Poki co na razie jest mowa o OPIECE nad noworodkiem. Z tego co mi
                  > wiadomo, wychowanie dopiero zaczyna sie ok 1 roku zycia. Wczesniej
                  > dzieck ojest zbyt male, aby wpajac mu zaasdy moralne, a tym jest
                  dla
                  > mnie wychowanie."

                  Nie zgadzam sie z takim podejściem. Buduje się relacje z dzieckiem
                  od jego urodzenia, nie będę przytaczała teorii psychologicznych. I
                  jest to element wychowania (może nie rozumianego jako wychowanie
                  sensu stricte), ale porównując dziecko do pustej torebki - ile
                  włożysz tyle wyjmiesz więc ojciec jest bardzo ważny również.
                  • emigrantka34 Re: Czy bedziecie mialy nianie? 12.12.08, 01:22
                    Oczywiscie, ze buduje sie relacje z dzieckiem od urdozenia. Ale w
                    pierwszych miesiacach zycia, uczymy dziecko bliskosci, odbierania
                    emocji, zlosci, radosci, zadowolenia. Kontakt polega przede
                    wszystki na bliskosci fizyczej zapewnieniu poczuciu bezpieczenstwa.
                    Tak jak napisalam wychowanie to dla mnie przekazywanie wartosci
                    takich jak np uczciwosc, odwaga, szczerosc, wspolczucie itp. Malego
                    niemowlecia nie mozemy uczyc takich wartosci, bo jest za male.
                    • spsstud Re: Czy bedziecie mialy nianie? 12.12.08, 21:06
                      Dla mnie (i nie tylko) to pojęcie szersze. I nawet ten okres życia
                      ma wpływ na osobowość człowieka, na jego lęki, zadowolenie z życia.
                      Uczenie sie bliskości to jest element wychowania. Wiesz, że dziecko
                      od urodzenia jest JAKIEŚ, jeśli nie będzie widziało ojca albo będzie
                      widziało sporadycznie to ojciec już na samym starcie będzie miał
                      miejszy wpływ jaka wyrośnie osoba z dziecka. |Ojciec nie będzie w
                      stanie określić potrzeb dziecka nie będzie wiedziało jakie ono jest
                      i nie będzie umiał się z nim zaprzyjaźnić. Dziecko sie uczy też
                      przez modelowanie - obserwując osobę znaczącą, jeśli osoby tej nie
                      będzie to nie będzie pozytywanie mogła oddziaływać. Wychowanie to
                      nie tylko wartości moralne. A nawet takich najlepiej uczyć przez
                      bycie. Inaczej nie wpoisz bo będą to puste słowa.
                      • emigrantka34 Re: Czy bedziecie mialy nianie? 12.12.08, 21:33
                        To ja jeszcze raz o tym wychowaniu.
                        Ja nie pisze, ze okres niemowlecy nie ma wplywu na dalsze zycie.
                        Oczywiscie ze ma.
                        Ale w poprzednich postach pisalam o swiadoma nauke wartosci takich
                        jak szacunek, uczciwosc, odpowiedzialnosc, madrosc, odwaga. W tym
                        zakresie nadal uwazam, ze malutki niemowlak, noworodek sa na to za
                        male. Oczywiscie powinnoscia rodzicow wobec dziecka jest opieka, tzw
                        zasilanie emocjonalne (choc nie podoba mi sie ten termin) i
                        wychowanie, a to ostatnie to wielki zbior, ktorego elementem jest
                        nauczanie wartosci. O to mi chodzilo.
                        Wydaje mi sie, ze element bliskosci nie jest elementem wychowania,
                        ale zasilania emocjonalnego, a to dwie dla mnie rozne sprawy. Ja to
                        rozdzielam.
                        Nie zgadzam sie z Toba, ze jeśli dziecko nie będzie widziało ojca
                        albo będzie widziało sporadycznie to ojciec już na samym starcie
                        będzie miał miejszy wpływ jaka wyrośnie osoba z dziecka. Tutaj
                        generalizujesz za bardzo, nie uwazam, aby nieobecnosc badz rzadka
                        obecnosc jednego rodzica w domu miala az tak dramatyczne skutki na
                        przyszle zycie dla takiego malego niemowlaka. Pamietaj, ze mamy
                        tysiace rodzin, rozdzielonych, albo gdzie jeden z rodzic pracuje do
                        pozna, ma wymagajaca prace, a jednak nie wszyscy sa kalekami
                        psychicznymi.
                        Kiedys mialam problem z pewna osoba, ktora przez jakis czas bardzo
                        zle zachowywala sie przy mnie i mojej wtedy 5 miesiecznej corce
                        (chodzilo o agresywne zachowania). Martwilam sie ta reakcja i
                        poszlam do psychologa, czy to przypadkiem jakos moze wplynac na
                        dziecko. I tu przytaczam jego slowa , ze "najwyzej poznalo nowy
                        wyraz twarzy, ktory nie musi byc mily, a glownym odczuciem, jakie
                        dziecko mialo, byla ciekawosc, a nie strach czy obawa". Mysle, ze
                        mial racje.
                        • spsstud Re: Czy bedziecie mialy nianie? 12.12.08, 21:56
                          "Wychowanie jako proces – zgodnie z większością definicji
                          utożsamiane jest z oddziaływaniem na psychikę i zachowanie
                          człowieka, przy czym przez oddziaływanie rozumie się szczególnie
                          wywieranie wpływu na zmiany czy przeobrażenia w osobowości i
                          zachowaniu, zwłaszcza opinii i przekonań o otaczającym świecie oraz
                          postaw wobec ludzi, samych siebie i wartości.
                          Jedną z wartości uniwersalnych i ponadczasowych jako naczelnych
                          celów wychowania jest altruizm – czyli bezinteresowna troska o dobro
                          innych ludzi.Podział definicji wychowania na 4 grupy:

                          - prakseologiczną – oddziaływań wychowawców
                          - ewolucyjną – procesu rozwojowego jednostki
                          - sytuacyjną – bodźców środowiska wychowawczego
                          - adaptacyjną – dotyczącą skutków i wytworów wychowania



                          Cechy wychowania:

                          - złożoność
                          - intencjonalność
                          - interakcyjność
                          - relatywność
                          - długotrwałość"

                          Powiem tak - oczywiście możesz mieć swoje zdaniesmile i nic mi do tego.
                          Ja jestem z "branży" więc powiem w ten sposób - nie zgadzam sie z
                          Tobą.

                          I nie jest ani złośliwe, ani żadne.
                          Nigdy nie wiesz co z młodego człowieka wyrośnie i jaki będzie miał
                          wpływ na jego życie brak TATY (czy innej osoby bliskiej). U wielu
                          ludzi z zaburzeniami (były prowadzone badania) sa określone wzorce
                          rodzinne, które miały wpływ na rozwój zaburzenia.
                          Ja NIE mówię, że KAŻDE dziecko bez taty będzie zaburzone. Mowię
                          tylko, że istnieje większe ryzyko niż w rodzinie pełnej/zdrowej (w
                          sensie bez dużych problemów).
                          To że ludzie wyjeżdzają, to jest fakt. Nie ma na to rady, ale to nie
                          znaczy, że nie będzie konsekwencji psychicznych dla dziecka. Bo
                          niemowlak też potrzbuje taty jego zaangażowania (u którego proces
                          wychowania jednak sie zaczyna - polecam książkę Helen Bee).

                          Ja tego nie oceniam. Może będę też kiedyś w takiej sytuacji i będę
                          musiała to przeżyć. Nigdy nie wiadomo co się stanie w życiu.
                          Ja sie tez nie odnoszę do Twojej jednostkowej sytuacji bo jej nie
                          znam, nie znam Ciebie.

                          Ale skoro autorka wątku ma możliwość stworzenia więzi w rodzinie, bo
                          tata jest obok. Skoro może to zrobić to warto dla nich wszystkich.

                          A wychowanie dziecka czy chcesz tego czy nie to praca od jego
                          urodzniasmile. WYchowanie niemowlęcia ma zupełnie inny wymiar.
                          Z fajną babką jest psychologia rozwoju na UW, polecam wykłady -
                          przyjść może każdy, można się dużo dowiedzieć.
                          • emigrantka34 Re: Czy bedziecie mialy nianie? 12.12.08, 22:26
                            Dziekuje Ci za fragment wykladu z zakresu psychologii, ale w tym
                            momencie dochodzi do licytowania sie na definicje. Ja przedstawilam
                            moje rozumienie wychowania, na podswtawie przeczytanych ksiazek, a
                            Ty akademicka definicje podana przez Twojego wykladowce. Jak ona sie
                            przeklada na praktyke?
                            Jako prawnik z aplikacja adwokacka moge Cie tez wyslac na wyklad z
                            prawa karnego materialnego, ktory rowniez jest niezwykle
                            interesujacy, podczas ktorego uslyszysz rozne teorie na temat
                            pojecia winy, i po ktorym nadal bedziesz miala blade pojecie o
                            zastosowaniu prawa karnego w praktyce.
                            Ja pisze z punktu widzenia mlodej matki, ktora dosc sporo czyta i
                            tak to widze.
                            Oczywiscie jako przyszly psycholog, moja opinie filtrujesz sobie z
                            punktu widzenia Twojego zawodowego.

                            Teraz wracajac do reszty Twojej ostatniej wypowiedzi. Ja nie
                            napisalam, ze wychowanie to nie jest praca. Jako matka
                            dziewieciomiesiecznej dziewczynki co dzien zastanawiam sie jak
                            najlepiej podolac i co zrobic, zeby na ludzi wyroslo. Tym bardzie,
                            ze tylko do pewnego stopnia mamy wplyw.

                            A jezeli chodzi o brak Taty. Przeciez ja nigdzie nie napisalam, ze
                            dobrze jest nie miec Taty. Napisalam tylko , ze w dzisiejszym
                            swiecie jest normalna rzecza, ze rodzice pracuja (a przynajmnie
                            jedno. Kwestia bliskosci to nie jest moim zdaniem kwestia
                            przebywania ze soba non stop. Choc jest to oczywiscie wazne. Moim
                            zdaniem wiekszy wplyw ma nieobecnosc lub rzadka obecnosc Taty w
                            wieku "bardziej swiadomym" niz niemwolecym, noworodkowym.
                            Poza tym to nie ja pisze w tym watku, zeby autorka rzucila faceta i
                            go olala.

                            Ja po prostu inaczej widze definicje wychowania.
                            Przeciez ja nigdzie nie pisze
                            Licytowanie sie definicjami chyba rzecywiscie nie ma sensu.
                            • spsstud Re: Czy bedziecie mialy nianie? 12.12.08, 22:38
                              Napisalam tylko , ze w dzisiejszym
                              swiecie jest normalna rzecza, ze rodzice pracuja (a przynajmnie
                              jedno. Kwestia bliskosci to nie jest moim zdaniem kwestia
                              przebywania ze soba non stop."
                              No pewnie że tak.

                              " Choc jest to oczywiscie wazne. Moim
                              zdaniem wiekszy wplyw ma nieobecnosc lub rzadka obecnosc Taty w
                              wieku "bardziej swiadomym" niz niemwolecym, noworodkowym."

                              Generalnie tak, ale to zalezy tak naprawde od wielu czynnikow...i to
                              nie znaczy, że ojciec nie jest wówczas również nie potrzebny. Bo
                              jest bardzo.

                              "Ja po prostu inaczej widze definicje wychowania. " ja w Twojej
                              wersji odbieram jako mocno zawezone i sie nie zgadzam, nie tylko ze
                              wzgledu na swoje wykształcenie, ale glownie jako mama 2-letniego
                              dziecka i widze jaki moj facet ma wplyw od poczatku (znam ojcow tez
                              ktorzy umywaja rece i widze jakie sa ich dzieci) bo to ojciec ma
                              duzy wpyw na poczucie wlasnej wartosci i bezpieczenstwa.

                              "Licytowanie sie definicjami chyba rzecywiscie nie ma sensu." nie
                              ma. mamy rożne spojrzenie na świat.

                              Wiesz też sama, że przepisy prawne można interpretować w różny
                              sposób, i że nie ma rzeczy tak do końca ani czarnych ani białych. I
                              może się znależć jakiś kruczek lub przepis szczególny może uchylić
                              przepis ogólny.smile

                              I każda z nas może myśleć co chce.

                              Może tak, chciałam zaznaczyc, że można mieć rozny punkt widzenia. I
                              nie wszystko musi być takie jak nam się wydaje.

                            • spsstud Re: Czy bedziecie mialy nianie? 12.12.08, 22:40
                              a i jeszcze jedno...przeczytałam wiecej niz pare ksiazek na temat
                              wychowania dziecismile))
                              i niektore są fajne inne beznadziejne, wszystko mozna połączyc w
                              swojej opini: doświadczenie, srodowisko, wyksztalcenia,
                              zainteresowania itp....
                              • emigrantka34 Re: Czy bedziecie mialy nianie? 12.12.08, 23:27
                                Ja nie neguje, ile ksiazek przeczytalas, jako psycholog na pewno
                                wiecej niz ja, bo to nie moj zawod.
                                A jezeli chodzi o obecnosc ojca to powiem tylko tyle, moj maz corke
                                uwielbia (to jego pierwsze dziecko, a ma ponad 40 lat) i milosci i
                                obecnosci jej nie szczedzi. Ale byl okres, ze musialam byc w Polsce
                                ze wzgledow zdrowotnych a on tutaj. Przylatywal raz na dwa tygodnie.
                                I sorry, ale nie zauwazam niczego dziwnego w rozwoju emocjonalnym
                                corki. Przeciwnie, moje kolezanki psycholozki podkreslaja, ze
                                dziecko jest wyjatkowe ufne i bezproblemowe.
                                • spsstud Re: Czy bedziecie mialy nianie? 12.12.08, 23:40
                                  Ja powiedziałam, że nie znam ani Ciebie, ani Twojego dziecka i
                                  przypadku i nie chcę się na ten temat wypowiadać bo uwazam, że nie
                                  mam prawa.
                                  I nie wątpię, że jest jak mówisz bo nie mam podstaw sądzić inaczej.

                                  Powiedziałam też, że to nie jest regułą, taka sytuacja ma wielki
                                  wpływ na dziecko, że oczywiście może być tak jak u Ciebie (czego
                                  wszystkim życzę z całego serca), a może się zdarzyć inaczej (i
                                  uwierz mi wtedy jest dramat).

                                  Fajnie, że u Was jest inaczej. I, że się poukładało.

                                  Chciałam powiedzieć autorce wątku, że obecność ojca jest ważna i
                                  jeśli może to niech korzysta z tego, niech go przekona itp. W końcu
                                  ona ma go obok siebie. Nie jest na 2 koncu świata z przyczyn
                                  losowych.


                                  • emigrantka34 Re: Czy bedziecie mialy nianie? 12.12.08, 23:43
                                    ok - no to jest jakis konsensus. Pozdrawiam.
                                    • seytan_a_22 Re: Czy bedziecie mialy nianie? 13.12.08, 00:28
                                      Widze, ze sie nawet wyklad z psychologii znalazlsmile bede szczera, zadne ksiazkowe
                                      porady mnie jakos nie przekonuja, byc moze z tego wzgledu, ze sa sprzeczne ze
                                      soba (zawziecie czytam ksiazki na temet pielegnacji i wychowania i nie tylko w
                                      ojczystym jezyku). Nie neguje, ze posiadanie ojca jest dobra rzecza, choc ja i
                                      moje rodzenstwo wychowalismy sie bez niego i nie czujemy sie specjalnie
                                      zaniedbani psychofizycznie z powodu jego braku. Ale ze wzgledu na to, ze ja nie
                                      mialam ojca, chce by moj syn go posiadal, co prawda z mojej pozycji nie moge nic
                                      powiedziec o prawidlowych stosunkach na gruncie ojciec - dzieci, bo nie mam
                                      zadnego przykladu, ale zakladam i wnioskuje rowniez z postow, ze sama jego
                                      obecnosc jest bardzo wazna w rozwoju maluszka. Choc z wlasnego doswiadczenia nie
                                      moge sobie przypomniec ojca, wiem, ze do mojego drugiego roku zycia mieszkal z
                                      nami...tak wiec wychodze z zalozenia, ze jednak kontakt dziecka z ojcem
                                      poczatkowo bynajmniej nie ma az tak ogromnego wplywu jak to jest napisane w
                                      podrecznikach, poradnikach i prasie. Skoro jednak w przypadku mego dziecka jego
                                      tata jest na miejscu to dciazac go nie zamierzam. Z uwaga czytam dalsze
                                      posty...moze wniosa cos nowego do mojej typowo ksiazkowej wiedzy na temat
                                      wychowania i pielegnacji.Pozdrawiam.
                                      • mloda19877 Re: Czy bedziecie mialy nianie? 13.12.08, 00:38
                                        seyan to już rozumiem skąd Twojaprzychylność do tego aby Twój mąż na
                                        Ciebie zarabiał itd. Ocuje Ci a Tobie to odpowiada bo ojca nigdy nie
                                        miałaś.... Przykre..
                                        • mloda19877 Re: Czy bedziecie mialy nianie? 13.12.08, 00:49
                                          chciałam napisać "ojcuje" a nie "ocuje" przepraszam za literówki.
                                        • spsstud Re: Czy bedziecie mialy nianie? 13.12.08, 01:19
                                          ale Tyś złośliwasmilesmilesmile... ale trudno odmówić Ci racji ....
                                          Widzisz to jest sedno tego co staram się powiedzieć. Wszystko rodzi
                                          swoje konsekwencje brak ojca również - czy się to komuś podoba czy
                                          nie (oczywiście są wyjatki)
                                          • mloda19877 Re: Czy bedziecie mialy nianie? 13.12.08, 14:36
                                            spsstud napisała:

                                            > ale Tyś złośliwasmilesmilesmile... ale trudno odmówić Ci racji ....
                                            > Widzisz to jest sedno tego co staram się powiedzieć. Wszystko
                                            rodzi
                                            > swoje konsekwencje brak ojca również - czy się to komuś podoba czy
                                            > nie (oczywiście są wyjatki)

                                            To nie jest żadna złośliwość, pisze to co myśle. Tak jak piszesz,
                                            wszystko ma swoje konsekwencje... niestety
                                        • seytan_a_22 Re: Czy bedziecie mialy nianie? 13.12.08, 19:08
                                          Akurat to czy on na mnie zarabia to kwestia sporna, bo przed ciaza pracowalam
                                          dla przyjemnosci pracy i wyciagalam z tego spore sumy...pracowalam bo chcialam a
                                          nie bo musialam, w ciazy pracowac w mym zawodzie nie moge, wiec zdaje sie na
                                          mojego faceta, ktory tak czy inaczej wolalby bym wogole zrezygnowala, ja jednak
                                          zamierzam wrocic do zawodu, wlasnie ze wzgledu na to, by sie nie nudzic i by
                                          nikt nie myslal, ze jestem od niego uzalezniona. To nie ma nic wspolnego z
                                          brakiem mojego ojca w moim procesie wychowania. Nie potrzebuje nikogo kto by mi
                                          ojcowal, bo nie cierpie jak ktos mi mowi co i jak. Moj partner ma sklonnosc do
                                          dominowania, ale to akurat mi nie przeszkadza, bo i tak robie po swojemu. To, ze
                                          mam wygodna sytuacje jest jednym wielkim darem losu i ciesze sie bardzo, ze
                                          akurat tak mi sie trafilo i nie chcialabym by moje poziom zycia ulegl jakiej
                                          kolwiek zmianie, mozna uznac to za wygodnictwo, ale ja po prostu wiem, ze nie
                                          dalabym sobie rady ze zbyt wieloma rzeczami, jestem za chaotyczna na to.
                                          Podziwiam jednak te kobiety, ktore radza sobie z utrzymaniem domu, wychowywaniem
                                          dzieci i praca zawodowa jednoczesnie. Ja bym tak nie potrafila i pewnie gdybym
                                          miala tak to nie zdecydowalabym sie na dziecko, wlasnie z obawy, ze sobie nie
                                          poradze. Jako najstarsza z rodzenstwa odrabialam role`´ojca``a nie matki, to
                                          wiem akurat, ze ma wplyw na moje zycie w tej chwili, bo po prostu nie lubie
                                          kobiecej roboty i nie umiem sie wczuc w taka role. Jedyne co mnie ratuje to
                                          instynkt macierzynski i milosc do maluchow, bo gdyby nie to juz zupelnie
                                          zachowywalabym sie jak facetsmileAle do rzeczy, chcialabym, by moje dziecko mialo
                                          szczesliwy dom i bylo mu jak najlepiej i w tej chwili jest to dla mnie
                                          priorytet, dlatego jesli macie jakies szczegolne, wyprobowane rady to chetnie
                                          przeczytam, bo mam obawy, ze te pierwsze dni z maluchem to bedzie porazka na
                                          calegosad
                                          • mloda19877 Re: Czy bedziecie mialy nianie? 13.12.08, 23:14
                                            seytan_a_22 napisała:

                                            > Akurat to czy on na mnie zarabia to kwestia sporna, bo przed ciaza
                                            pracowalam
                                            > dla przyjemnosci pracy i wyciagalam z tego spore sumy...

                                            Mam pogratulować? Wpierw się wychwalasz wszystkim czym możesz i masz
                                            po czym dziwisz się że my to komentujemy itd. Sprzątaczka, firma
                                            piorąca, bogaty mąż, dostatnie życie... a wille z basenem też masz?
                                            no dalej pochwal sięsmile Jeśli nie chcesz żeby któraś z nas pisała i
                                            komentowała Twoje życie nie związene z macierzyństwem i ciążą to
                                            zwyczajnie o tym nie pisz. Aha i żeby było jasne, nie pisze tego z
                                            zazdrości tylko z podziwu Twojego wyrachowania.


                                            >w ciazy pracowac w mym zawodzie nie moge

                                            Mogę wiedzieć jaki masz zawód? tak z czystej ciekawości.


                                            wiec zdaje sie na
                                            > mojego faceta, ktory tak czy inaczej wolalby bym wogole
                                            zrezygnowala, ja jednak
                                            > zamierzam wrocic do zawodu, wlasnie ze wzgledu na to, by sie nie
                                            nudzic i by
                                            > nikt nie myslal, ze jestem od niego uzalezniona.

                                            z całym szacunkiem... słyszałam o tym że ludzie pracują dla
                                            rozrywki, dla poznania innych ciekawych ludzi, dla zabicia czasu...
                                            ale dla pokazu "żeby nikt nie myślał że jestem sierotką marysią i
                                            nie potrafie sama grosza zarobić" to nie słyszałam.


                                            To nie ma nic wspolnego z
                                            > brakiem mojego ojca w moim procesie wychowania. Nie potrzebuje
                                            nikogo kto by mi
                                            > ojcowal, bo nie cierpie jak ktos mi mowi co i jak. Moj partner ma
                                            sklonnosc do
                                            > dominowania, ale to akurat mi nie przeszkadza, bo i tak robie po
                                            swojemu.

                                            hmm nie cierpisz jak ktoś mówi Ci co i jak i nie przeszkadza Ci
                                            dominacja partnera bo i tak robisz wszystko po swojemu... hmm bardzo
                                            Ciekawe. To w takim razie jak wyjaśnisz to, że piszesz tutaj właśnie
                                            dlatego że Twój partner sobie coś zażyczył a Ty biedna nie wiesz jak
                                            mu się przeciwstawić. Bo właśnie po to tutaj piszesz i nie
                                            zaprzeczaj bo zaprzeczysz samej sobie. Skoro robisz wszystko po
                                            swojemu to po co ta cała dyskusja z nami?


                                            To, z
                                            > e
                                            > mam wygodna sytuacje jest jednym wielkim darem losu i ciesze sie
                                            bardzo, ze
                                            > akurat tak mi sie trafilo i nie chcialabym by moje poziom zycia
                                            ulegl jakiej
                                            > kolwiek zmianie, mozna uznac to za wygodnictwo, ale ja po prostu
                                            wiem, ze nie
                                            > dalabym sobie rady ze zbyt wieloma rzeczami, jestem za chaotyczna
                                            na to.

                                            Kolejne zaprzeczenie samej sobie. Wcześniej pisałam Tobie o tym że
                                            skoro masz te swoje sprzątaczki itd to pewnie nic nie potrafisz
                                            zrobić (mniej więcej) Ty na to napisałaś że wychowałaś się w biednej
                                            rodzinie i z wieloma rzeczami dawałaś sobie świetnie rady, ponad to
                                            wychowałaś się ponoć bez ojca... więc jak to jest, raz mówisz jedno
                                            a raz drugie... Ciężko za Tobą nadąrzyć....

                                            > Podziwiam jednak te kobiety, ktore radza sobie z utrzymaniem domu,
                                            wychowywanie
                                            > m
                                            > dzieci i praca zawodowa jednoczesnie. Ja bym tak nie potrafila i
                                            pewnie gdybym
                                            > miala tak to nie zdecydowalabym sie na dziecko, wlasnie z obawy,
                                            ze sobie nie
                                            > poradze.

                                            Zrezygnowałabyś z decyzji o dziecku gdybyś musiała sama na siebie
                                            zarabiać zająć się domem itd. Ok rozumiem wtedy można mieć obawy. No
                                            ale Ty nie masz żadnych zajęć ani obowiązków i nadal masz obawy?
                                            Tylko nie wiem przed czym. Czy Ty masz 16 lat że takie rzeczy
                                            pisesz. Dziewczyno dorośnij.

                                            Jako najstarsza z rodzenstwa odrabialam role`´ojca``a nie matki, to
                                            > wiem akurat, ze ma wplyw na moje zycie w tej chwili, bo po prostu
                                            nie lubie
                                            > kobiecej roboty i nie umiem sie wczuc w taka role.

                                            Hmm a w jaką role się umiesz wczuć? Przecież wg. Ciebie spełniasz
                                            wszystkie warunki prawdziwej kobiety, przecież pachniesz przy swoim
                                            mężu. Sama tak napisałaś. To wkońcu dlaczego siedzisz w domu i nic
                                            nie robisz? dlatego że mąż Ci zapewnił takie życie czy dlatego że
                                            nie umiesz się wczuć w role kobiety? Aha i pisałaś przecież że rolą
                                            kobiety nie jest stanie przy garach...


                                            Jedyne co mnie ratuje to
                                            > instynkt macierzynski i milosc do maluchow, bo gdyby nie to juz
                                            zupelnie
                                            > zachowywalabym sie jak facetsmile

                                            Wiesz ja śmiem twierdzić że do instynktu macierzyńskiego to Ci
                                            bardzo daleko. I to nie jest złośliwa uwaga. Gdybyś posiadała
                                            instynkt macierzyński to byś się zachowywała jak kobieta w ciąży a
                                            nie jak rozkapryszona piętnastka która widzi problem w nawleczeniu
                                            nitki na igłeuncertain


                                            Ale do rzeczy, chcialabym, by moje dziecko mialo
                                            > szczesliwy dom i bylo mu jak najlepiej i w tej chwili jest to dla
                                            mnie
                                            > priorytet,

                                            Nie zauważyłam ani razu w Twoich wypowiedziach żeby to właśnie było
                                            dla Ciebie priorytetem. Priorytetem dla Ciebie jest jak największa
                                            wygoda i sposób żeby się przy niczym nie narobić.


                                            dlatego jesli macie jakies szczegolne, wyprobowane rady to chetnie
                                            > przeczytam, bo mam obawy, ze te pierwsze dni z maluchem to bedzie
                                            porazka na
                                            > calegosad

                                            porażka na całego? hmmm no ponoć masz taki instynkt macierzyński a
                                            skoro go masz to nie powinnaś się tego obawiać i powinnaś wiedzieć
                                            że matka która ma instynkt macierzyńki wie czego trzeba dziecku.
                                            • emigrantka34 Re: Czy bedziecie mialy nianie? 13.12.08, 23:32
                                              Pojechalas z analiza - ale dyskusja juz sie wypalila. Twoje zachody
                                              poszly na marne sad
                                              • mloda19877 Re: Czy bedziecie mialy nianie? 13.12.08, 23:50
                                                może i się wypaliła ale ja mam cichutką nadzieje że autorka wątku
                                                przeczyta to co napisałam i zastanowi się troszeczke bardziej niż
                                                troszke. Wieć może jednak nie poszły moje wypociny tak na marne:p
                                                pozdrawiam
                                                • emigrantka34 Re: Czy bedziecie mialy nianie? 13.12.08, 23:54
                                                  Pewnie przeczytasmile
                                                  Czy poszly na marne, to juz zalezy od samorefleksji danego osbnika.
                                                  Tez pozdrawiam.
                                            • seytan_a_22 Re: Czy bedziecie mialy nianie? 14.12.08, 01:26
                                              Jeśli nie chcesz żeby któraś z nas pisała i
                                              > komentowała Twoje życie nie związene z macierzyństwem i ciążą to
                                              > zwyczajnie o tym nie pisz

                                              zarzucalas mi wlasnie, ze utrzymuje sie z meza wiec napisalam, ze pracowalam, a
                                              jaki mam zawod tego nie powiem.

                                              hmm nie cierpisz jak ktoś mówi Ci co i jak i nie przeszkadza Ci
                                              > dominacja partnera bo i tak robisz wszystko po swojemu... hmm bardzo
                                              > Ciekawe. To w takim razie jak wyjaśnisz to, że piszesz tutaj właśnie
                                              > dlatego że Twój partner sobie coś zażyczył a Ty biedna nie wiesz jak
                                              > mu się przeciwstawić. Bo właśnie po to tutaj piszesz i nie
                                              > zaprzeczaj bo zaprzeczysz samej sobie. Skoro robisz wszystko po
                                              > swojemu to po co ta cała dyskusja z nami

                                              ja pytalam czy to dobry pomysl z ta niania, a nie prosilam o anlize mojego
                                              zwiazku, przy czym nakreslilam portret charkterologiczny mego partnera i jego obawy.

                                              > Kolejne zaprzeczenie samej sobie. Wcześniej pisałam Tobie o tym że
                                              > skoro masz te swoje sprzątaczki itd to pewnie nic nie potrafisz
                                              > zrobić (mniej więcej) Ty na to napisałaś że wychowałaś się w biednej
                                              > rodzinie i z wieloma rzeczami dawałaś sobie świetnie rady, ponad to
                                              > wychowałaś się ponoć bez ojca... więc jak to jest, raz mówisz jedno
                                              > a raz drugie... Ciężko za Tobą nadąrzyć....

                                              dziekuje za moja obecna sytuacje a nie za ta wczesniejsza i co ma niby do tego,
                                              ze nie mialam ojca. Mialabym tez obawy czy sobie poradze majac na glowie
                                              wszystko to co inne kobiety, bo od tego odwyklam,i nie ja pisalam, ze rola
                                              kobiety jest stanie przy garach tylko inna forumowiczka.

                                              Nie zgadzam sie z zarzucaniem mi, ze nie jest dla mnie priorytetem dobro mego
                                              dziecka, bo wielokrotnie to w postach podkreslalam, a to ty wszystko negowalas
                                              twierdzac, ze mi zalezy tylko na wygodzie, wiec nie chce z toba zaczynac od
                                              poczatku tej dyskusji,w dodatku miec instynkt a umiec cos zrobic to sa dwie
                                              rozne rzeczy.

                                              Ty lubisz po prostu krytykowac ludzi..uwazasz sie za naj...wybacz, ze to powiem,
                                              ale z tego co widzialam na innym watku to ty dziecko planujesz a nie je masz,
                                              przypuszczam, ze nawet nigdy w ciazy nie bylas, wiec wybacz, ale coz ty mozesz
                                              wiedziec. nie jedna forumowiczka zarzucila ci juz, ze twoje krytykanctwo jest
                                              niesmaczne, wiec powinnas sobie ta rade do serca wziac. FAKTYCZNIE POWOLI
                                              ZACZYNAM MYSLEC; ZE TY JESTES WYRAZNIE ZAZDROSNA; CO JUZ KTOS NAPISAL WCZESNIEJ!
                                              powstrzymaj sie od swojej krytykanckiej postawy, albo nie pisz, bo ja nie
                                              zamierzam na takie posty wiecej odpisywac. ze sie nie dogadamy to widac, bo ty
                                              nie rozumiesz co ja pisze, albo nie chcesz zrozumiec, z reszta nie wazne.
                                              • mloda19877 Re: Czy bedziecie mialy nianie? 14.12.08, 14:01
                                                seytan_a_22 napisała:


                                                a
                                                > jaki mam zawod tego nie powiem.
                                                >
                                                a co wstydzisz się czegoś? przecież tak bardzo się wszystkim lubisz
                                                chwalić, to jednak znalazł się słaby punkt?



                                                >
                                                > ja pytalam czy to dobry pomysl z ta niania, a nie prosilam o
                                                anlize mojego
                                                > zwiazku, przy czym nakreslilam portret charkterologiczny mego
                                                partnera i jego o
                                                > bawy.
                                                >

                                                no ale skoro wszystko robisz po swojemu to po co nas o zdanie
                                                pytasz? Wiesz mi się jednak wydaje że Ty nie masz pojęcia co masz ze
                                                sobą zrobić i jesteś zagubioną małą dziewczynką.



                                                > dziekuje za moja obecna sytuacje a nie za ta wczesniejsza i co ma
                                                niby do tego,
                                                > ze nie mialam ojca.

                                                widze że nie bardzo rozumiesz to co do Ciebie pisze. Dużo ma do tego
                                                że nie miałaś ojca. Ponoć tyle książek przeczytałaś i nie wiesz??



                                                Mialabym tez obawy czy sobie poradze majac na glowie
                                                > wszystko to co inne kobiety, bo od tego odwyklam,

                                                to akurat byłoby zrozumiałe ale w Twoim przypadku nie rozumiem obaw.


                                                i nie ja pisalam, ze rola
                                                > kobiety jest stanie przy garach tylko inna forumowiczka.

                                                Ja napisałam że wg Ciebie rolą kobiety jest pachnieć przy mężu a nie
                                                stanie przy garach a tą pierwszą doskonale odgrywasz więc dlaczego
                                                Twierdzisz że gdyby nie instynkt macierzyński to pewnie byłabyś
                                                facetem...skoro tak świetnie sobie radzisz w roli pachnącej kobiety?


                                                > Nie zgadzam sie z zarzucaniem mi, ze nie jest dla mnie priorytetem
                                                dobro mego
                                                > dziecka, bo wielokrotnie to w postach podkreslalam, a to ty
                                                wszystko negowalas
                                                > twierdzac, ze mi zalezy tylko na wygodzie, wiec nie chce z toba
                                                zaczynac od
                                                > poczatku tej dyskusji,


                                                ja troche inne wnioski wyciągam na temat Twoich priorytetów. I
                                                pewnie nie tylko ja


                                                w dodatku miec instynkt a umiec cos zrobic to sa dwie
                                                > rozne rzeczy.

                                                A czy ja napisałam że to to samo? nie przypominam sobie. Chodzi mi o
                                                to że matka z instynktem macierzyńskim nie powinnam mieć obaw do
                                                tego stopnie żeby zamawiać nianie całodobową a przy tym nic nie
                                                robić.


                                                > Ty lubisz po prostu krytykowac ludzi..uwazasz sie za naj...

                                                Nie, nie uważam się za naj.... co kolwiek tam niało być napisane.


                                                wybacz, ze to powiem
                                                > ,
                                                > ale z tego co widzialam na innym watku to ty dziecko planujesz a
                                                nie je masz,
                                                > przypuszczam, ze nawet nigdy w ciazy nie bylas, wiec wybacz, ale
                                                coz ty mozesz
                                                > wiedziec.

                                                Owszem nie mam dzieci i staram się o nie ale nie rozumiem co to ma
                                                do rzeczy? Idąc Twoim tokiem myślenia możnaby rzec, iż co może
                                                wiedzieć psycholog o patologi jeśli sam jej nigdy nie zaznał? To że
                                                nie mam dzieci nie ma tutaj żadnego znaczenia a tobie widze brak już
                                                argumentów i mnie próbujesz tutaj atakować heh


                                                nie jedna forumowiczka zarzucila ci juz, ze twoje krytykanctwo jest
                                                > niesmaczne, wiec powinnas sobie ta rade do serca wziac.

                                                Aha to rozumiem że nie mogę pisać tego co myśle? to nie o krytyke tu
                                                chodzi, powtarzam po raz kolejny.


                                                FAKTYCZNIE POWOLI
                                                > ZACZYNAM MYSLEC; ZE TY JESTES WYRAZNIE ZAZDROSNA; CO JUZ KTOS
                                                NAPISAL WCZESNIEJ
                                                > !

                                                Hmmm uwierz mi dziewczynko że ja naprawde nie mam Tobie czego
                                                zazdrościć. JA Tobie wręcz współczuje całym sercem. Mam zazdrościć
                                                tego że wychowałaś się bez ojca w biednej rodzinie czy tego że teraz
                                                żyjesz pod dyktando męża który płaci i wymaga? czy może tego że
                                                jesteś zagubioną sierotką marysią która sama nie wie czego chce.
                                                Wybcz ale ja tak właśnie Cię widzę więc zrozum... ja Tobie niczego
                                                nie zazdroszcze.


                                                > powstrzymaj sie od swojej krytykanckiej postawy, albo nie pisz, bo
                                                ja nie
                                                > zamierzam na takie posty wiecej odpisywac.

                                                JA Tobie nie karze odpisywać, wystarczy mi że przeczytasz, bo to co
                                                miałaś wg. mnie zrozumieć to już chyba zrozumiałaś.


                                                ze sie nie dogadamy to widac, bo ty
                                                > nie rozumiesz co ja pisze, albo nie chcesz zrozumiec,

                                                ależ ja doskonale rozumie.

                                      • spsstud Re: Czy bedziecie mialy nianie? 13.12.08, 01:16
                                        hm.
                                        Porady książkowe to nie byłysmile tylko moje zdanie akurat wyrażone w
                                        takiej formie. Jak napisałam z częścia poradników się zgadzam i są
                                        fajne, a cześć bym do kosza wyrzuciłasmile. To już jest.
                                        Ja z własnego doświadczenia piszę o ojcach i o dzieciach o więzi i o
                                        wychowywaniu od początku. Od początku o byciu rodziną. I o
                                        korzyściach z tego płynących. I dlatego też napisałam, żebyś zdała
                                        się na intuicję bo uważam, że dużo może pomóc.
                                        I obaca baba w domu to dla mnie zły pomysł (do tak małego dziecka).
                                        Emocjonalnie nie jesteś z nią związana, do końca nie wiesz co to za
                                        osoba, nie wiesz choćby na co choruje i jaki bagaż doświadczen wnosi
                                        do Twojego domu.
                                        Ja uważam, że relacja ważna jest od początku bo to jest fundament,
                                        na którym można budować dalej. A to, że czegoś się nie pamięta to
                                        nie znaczy, że tego w nas nie ma. Zobacz ile rzeczy nie pamiętasz
                                        choćby z dorosłości, a one w takimś stopniu determinują Twoje
                                        zachowania. Robisz coś w określony sposób i nawet możesz sobie nie
                                        zdawać sprawy dlaczego.
                • seytan_a_22 Re: Czy bedziecie mialy nianie? 12.12.08, 01:16
                  droga emigrantko czy moglybysmy jakos skontaktowac sie poza forum???chcialabym z
                  toba porozmawiac, a nie chce robic tego na publicznym forum...najlepsze byloby gg

                  • emigrantka34 Re: Czy bedziecie mialy nianie? 12.12.08, 01:18
                    oczywiscie. nie mam gadu gadu, co najwyzej skype'a. mozesz do mnie
                    napisac na magdalena@noovia.com lub mjk2001@poczat.onet.pl.


                    • seytan_a_22 Re: Czy bedziecie mialy nianie? 12.12.08, 01:24
                      dziekuje bardzo, na pewno napiszesmilemoze jutro, tzn dzisiaj popoludniem jesli
                      pozwolisz? a teraz chyba lepiej jak pojde wreszcie spacsmile co prawda synek
                      praktycznie 24 na dobe uprawia trening i mam przez to male problemy z
                      zasnieciem, ale moze bedzie wreszcie grzeczny i zdaze zamknac oczy...smile watpie
                      czy bedzie duzo spal jak sie urodzi, ma tak duzo energii, ze lekarz powiedzial,
                      ze takiego dziecka to juz dawno nie widzialsmile no coz maly pilkarz bedziesmile
                  • mloda19877 Re: Czy bedziecie mialy nianie? 12.12.08, 01:25
                    bardzo łatwo można wyczuć twój charakter autorko wątku. Szkoda mi
                    takich słabych emocjonalnie i psychicznie zdominowanych kobie. No
                    ale cóż. Właściwie to sama sobie jesteś winna. Możesz mieć pretensje
                    do siebie a nie do męża. I dobrze wiesz o czym mówiem. Pozdrawiam i
                    życze troszkę więcej wiary w siebie.
                    • emigrantka34 Re: Czy bedziecie mialy nianie? 12.12.08, 01:27
                      wiesz co mloda, ale mi sie wydaje, ze gdy chodzi o brak wiary w
                      siebie, to raczej kwestia wlasnie przekazania wiary i poczucia
                      wartosci przez rodzicow. Tak wiec trudno miec do niej pretensje o
                      to, ze jej czegos nie przekazano, gdy byla mala dziecwzynkasmile
              • mloda19877 Re: Czy bedziecie mialy nianie? 12.12.08, 01:15
                spsstud napisała:


                > Spytać czy by chciał, żeby obca osoba kształtowała w jakiś sposób
                > jego dziecko, czy nie woli mieć sam wpływu na kształ małego
                > człowieka.

                wiesz co jak sobie tak o tym myśle to mam pewne watpliwości czy
                ojciec wychowa to dziecko odpowiednio i wpoi mu odpowiednie
                wartości... Poza tym to będzie synek o ile dobrze pamiętam. Aż się
                boję pomyśle co z dziecka wyrośnie, drugi tatuś?? o nie!! to może
                lepiej niech opiekunka wychowa dziecko, dla jego dobra
                • anick5791 Re: Czy bedziecie mialy nianie? 12.12.08, 12:49
                  Rany, Młoda chyba Cię po prostu zazdrość zżera tongue_out

                  Życzę więcej tolerancji i radości życia, a mniej - po niemiecku to się nazywa
                  Besserwisserei, po polsku niestety nie ma słowa, które tak trafnie oddawałoby
                  istotę rzeczy, ale chodzi o to, że uważasz się za najmądrzejszą na świecie.

                  Uprzedzam, że jak zamierzasz zaatakować mnie tak jak autorkę wątku, to nie będę
                  odpowiadała. To nie mój styl tongue_out
                  • mloda19877 Re: Czy bedziecie mialy nianie? 12.12.08, 15:13
                    anick5791 napisała:

                    > Rany, Młoda chyba Cię po prostu zazdrość zżera tongue_out

                    Ale czego ja miałabym jej zazdrościć? Uwierz mi że mnie również stać
                    na to żeby sobie siedzeć w domu i gnuśnieć podczs gdy mój mąż
                    realizuje się w firmie. I oczywiście stać mnie na sprzątaczke itd.
                    Ale ja wole jednak pracować i wychodzić do ludzi a nie tylko ładnie
                    pachnieć obok męża oraz pięknie wyglądać. Nie zazdroszcze jej
                    niczego uwierz mi.
                    >
                    > Życzę więcej tolerancji i radości życia, a mniej - po niemiecku to
                    się nazywa
                    > Besserwisserei, po polsku niestety nie ma słowa, które tak trafnie
                    oddawałoby
                    > istotę rzeczy, ale chodzi o to, że uważasz się za najmądrzejszą na
                    świecie.

                    Tu nie chodzi o tolerancje moja droga. A radości życia mi nie brak.
                    Jest mi zwyczajnie szkoda dziewczyny. I nie uważam się za
                    najmądrzejszą na świecie, absolutnie. Zwyczajnie nie rozumiem
                    autorki wAtku...
                    >
                    > Uprzedzam, że jak zamierzasz zaatakować mnie tak jak autorkę
                    wątku, to nie będę
                    > odpowiadała. To nie mój styl tongue_out

                    Nie zamierzam Cię atakować i autorki wątki też nie atakowałam.
                    Pytała jakie jest zdanie forumowiczek na temat niani cało dobowej a
                    jakoże jestem forumowiczką to jej odpowiadam. nie jest moją winą że
                    temat uciekł trochę w inną strone.
                    >
                    >
                    • anick5791 Re: Czy bedziecie mialy nianie? 12.12.08, 19:00
                      Ok. Rozumiem. Pozdrawiam smile
            • spsstud Re: Czy bedziecie mialy nianie? 12.12.08, 01:04
              a i jeszcze jedno, facet potafi zarabiać czyli myśli, czyli jakieś
              IQ i to chyba nie aż takie marne posiada więc jest dla niego
              nadzieja, ważny w moim odczuciu jest Twój upór i konsekwencja. I
              brak wahan w tej kwesti.
              • tazjaa Re: Czy bedziecie mialy nianie? 12.12.08, 01:49
                Moim zdaniem jak urodzi się Maluszek to świat i tak mężowi wywróci się do góry
                nogami i na pewno bedziecie wiedzieli co i jak zrobić. Nianie zatrudnić wg mnie
                warto jeśli możecie bo kobieta w połogu może być zbyt osłabiona ba napewno
                będzie i jesli nikogo nie ma do pomocy to moze byc ciezko. A roznie bywa. Mozna
                stracic duzo krwi i dlugo dochodzic do siebie.. A niania jak sie nie przyda
                zawsze mozna z niej zrezygnowac. Mi beda pomagac mamy ale jesli uznam ze wole
                sama to pojada do domu smile \
    • jkl13 Re: Czy bedziecie mialy nianie? 12.12.08, 11:06
      Moim zdaniem poradzisz sobie znakomicie - po pierwsze zadziała
      instynkt, a po drugie teoria wyniesiona z kursów bardzo szybko
      przełoży się na praktykę.
      Natomiast jeśli dla twojego lepszego samopoczucia, pewności czy też
      samopoczucia męża chcesz zatrudnić nianię na jakiś czas po porodze -
      to tak zrób. Nikomu nic do tego, czyich rad słuchasz i kto ci pomaga
      w połogu. Jeśli tylko nie będa zachwiane proporcje, tzn. niania
      będzie do pomocy, a dzieckiem głównie będziesz zajmować się sama, to
      ok. Jeśli finanse ci na to pozwalają, to zapewnij sobie taki
      komfort, na jaki tylko cię stać.
      • anick5791 Re: Czy bedziecie mialy nianie? 12.12.08, 12:25
        Przyznam, że nie przeczytałam wszystkich postów (nie wytrwałam smile ).
        Moja opinia jest taka: pomoc (albo i dwie) w domu to rzecz normalna i nie ma co
        z tego robić afery. Jeśli Was stać, to oczywiście z tego skorzystaj. Tylko teraz
        zadanie dla Ciebie: musisz sprawę dokładnie przemyśleć, i zastanowić się, co ta
        niania by miała robić, a jaka jest Twoja rola w wychowaniu dziecka. Uważaj,
        żebyś nie straciła najpiękniejszych chwil. Pamiętaj, że to Ty masz towarzyszyć
        mu w rozwoju, a z drugiej strony nie możesz być nadopiekuńcza (jak dzieciaczek
        już podrośnie, bo do 6 miesięcy nie można przedobrzyć z opieką). Jeśli nawet
        będą dni, że niania-pomoc (bo myślę że mogłabyś ją też posyłać po zakupy itp - a
        może wręcz zatrudnić jedną panią, która by sprzątała i czasami zajmowała się
        dzieckiem?) nie będzie miała zbyt dużo do roboty, to niech sobie odpocznie. W
        końcu płaci Twój mąż i nie masz się co przejmować. Z drugiej strony - dla
        dziecka też jest korzystne, jeśli ma kontakt z większą liczbą osób. Tylko musisz
        nad tym wszystkim mądrze panować, a to niełatwe zadanie smile
        • adula2 Re: Czy bedziecie mialy nianie? 12.12.08, 13:25
          mysle, że niania to nie jest głupi pomysł, z tym, że w pierwszych dniach byłoby
          korzystniej by jakaś kobieta nie siedziała u was całe dnie,po za tym maluszek
          dużo spi na początku, ty masz mało obowiązków w domu i z pewnością będziesz duzo
          czasu spedzać przy jego łóżeczku i wpatrywać się w jego twarzyczkę
          przede wszystkim musisz porozmawiać z mężem czy ta niania musi być na 24h na
          dobę czy może wystarczy na telefon lub na godziny,na pewno przyda ci sie na
          kontrolę poporodową, jak bedziesz musiała wyjść i wtedy będzie jak znalazł
          myślę też, że twój mąz może zmienić zdanie co do opieki nad dzieckiem, może na
          początku będzie mu trudno, ale wykorzystuj fakt , że będąc z wami w domu,daj mu
          malucha do potrzymania, pretekst w stylu " muszę do ubikacji",to są chwile , a
          warto go przez takie preteksty wciągać w wychowanie dziecka,małymi kroczkami,a
          zobaczysz, że jak mały troche podrośnie to mąż bedzie chciał jak najwięcej czasu
          z nim przebywać

          trzymaj się i zobaczysz się wszystko się ułozy
          • seytan_a_22 Re: Czy bedziecie mialy nianie? 12.12.08, 15:38
            Wybaczcie, ze to powiem, ale po czesci postow odnioslam wrazenie, ze kobieta,
            ktora nie ma zadan domowych, bo wyreczaja ja w tym inne osoby i posiada troszke
            wyzszy status materialny, wogole nie powinna miec dzieci, bo jak ktos napisal
            ``dziecko zabiera jej cenny czas`` ``bedzie denna matka``. Nie rozumiem tego
            podejscia, dlaczego nie mam byc dobra matka? poniewaz co? bo nie musze odkurzac
            ani prac? czy te, ktore piora i sprzataja sa lepszymi zonami i matkami? jesli
            tak to spytam dlaczego? mojemu partnerowi nie brakuje niczego, ma wszystko co
            potrzebuje, nigdzie nie napisalam, ze nie pracuje, bo owszem robie to, co prawda
            nie ze wzgledow materialnych, a dla przyjemnosci, ale na czas ciazy przestalam,
            ale to akurat nijak sie wiaze z moim zapytaniem. Czuje sie dobrze w swoim zyciu
            i pytalam tylko o zdanie na temat posiadania niani, przy czym od razu w
            pierwszym poscie zaznaczylam, ze nie jestem zachwycona tym pomyslem, tym
            bardziej, ze zamierzam karmic piersia...niestety dostalam odpowiedz, ze powinnam
            mojego synka oddac najlepiej...nie powiem, ze takie stwierdzenie, jak i te
            poprzednie nie zabolalo, bo zabolalo do zywego...mimo, ze jest to tylko
            forum...bardzo prosilabym jednak o opinie na temat niani, jesli to mozliwe z
            plusami i minusami jej posiadania. Tym, ktore sie do tej pory wypowiedzialy,
            bardzo dziekuje.
            • mloda19877 Re: Czy bedziecie mialy nianie? 12.12.08, 15:58
              w takim razie ja uważam że nie potrzebujesz niani i świetnie sobie
              sama poradzisz. Tymbardziej że innych obowiązków nie masz i możesz
              się cała poświęcić dziecku. Takie jest moje zdanie, jak najbardziej
              szczere.
            • rybcia312 Re: Czy bedziecie mialy nianie? 12.12.08, 16:05
              jako mama trojki bobaskow,uwazam,ze nianka na samym poczatku nie jest
              "najlepszym rozwiazaniem"...
              Uwazam,ze w tym najwczesniejszym okresie buduje sie najsilniejsza wiez pomiedzy
              toba a malenstwem i posiadanie nianki(czy tam jak zwal opiekunki),ma sie do tego
              nijak...Dziecko jesli bedzie plakac(a raczej bedziee,bo niestety raczej caly
              czas niespichociaz spiochy w sumie sie zdarzaja-no i mozesz mie wlasnie takie
              "szczescie" i taknajpredzej uspokoi sie wlasnie u Ciebie,no albo z uplywem
              czasu-faktycznie u osoby z ktora ma najwiekszy kontakt...
              ja najbardziej obawialabym sie prac domowych,ale ty piszesz,ze w tym zakresie
              mozesz liczyc na pomoc,wiec tym bardziej nic nie bedzie zaklocalo czasu w
              ktorym bedziesz zajmowac sie dzieckiem..
              Wydaje mi sie,ze twoja najwieksza obawa jest to,czy sobie poradzisz...
              Hmm,wydaje mi sie,ze jezeli bardzo bedziesz tego chciala,to dasz sobie
              rade..Prawda jest taka,ze zawsze kazda mama musi nauczyc sie swojego dziecka i
              wierz mi nie ma to znaczenia,czy jest ono pierwsze,czy kolejne..Kazde jest
              poprostu inne,jedne chce sie w danym momencie nosic,a inne woli jak w takiej
              samej sytuacji zostawisz je w spokoju,ale spokojnie,nauczysz sie tego,,nauczysz
              sie wszystkiego-wystarczy chciec...
              ksiazki czy szkola rodzenia,owszem sa bardzo pomocne,jednak tak naprawde
              wszystko (jakby to brzydko ujac"cala wiedze")weryfikuje tak naprawde dziecko i
              od niego baardzo duzo zalezy,no a niestety "ta wiedze"posiadamy dopiero po jego
              urodzeniu i tyle
              Ja zycze Ci powodzenia,moge jedynie jeszcze dodac,ze ja na twoim miejscu duzo
              rozmawialabym na temat dzidziusia i opieki nad nim i ciagle probowala
              zweryfikowac jego poglad..Faktycznie jego postawa moze wydawac sie
              troche"niepokojaca",ale moze byc tez ucieczka przed "nieznanym" ,wiec wszystko
              jest do osiagniecia
              Ja,osobiscie swoii dziecmi zajmowalam sie sama,raczej nie mialam zadnej
              pomocy-maz jezdzil w transporvir mirdzynarodowym,natomiast rodzice mieszkali w
              innych miastach i mimo wszystko dalam rade-grunt-dobra organizacja,choc nie
              powiem,ze bez wpadek...
              Mam nadzieje,ze choc troche pomoglam....jeszcze raz zycze powodzenia
              i przepraszam za ewentualne bledy,ale corcia wlasnie siedzi mi na kolanach i
              czasem tez probuje dorzucic cos od siebie........
            • spsstud Re: Czy bedziecie mialy nianie? 12.12.08, 21:16
              nie ma nic złego w tym, że ktoś za Ciebie robi prace domowe. Ja ich
              nienawidzę. Lubię tylko gotowaćsmile. Mam panię do prac domowych i jest
              mi z tym dobrze. Moje dziecko ją lubi. Rowniez pracowalam na wysokim
              nawet stanowisku. Ale postanowilam zostac w domu na urlopie
              wychowawczym i ciagle mi malo mojego dziecka. I ja nie uwarzam, ze
              jestes gorsza czy lepsza. Tak zyjesz i juz. Ale...
              No wlasnie zawsze jest jakies alesmile. Zapytanie bylo postawione w
              taki sposob ze mozna bylo je inaczej zrozumiec. Ja pomyslalam
              rozkapryszone dziecko. Sama jest dzieckiem wiec moze po to ta pomoc.
              W tarkcie czytania Twoich wypowiedzi zmianilam zdanie. POradzisz
              sobie na pewno. A z facetem musisz ulozyc relacje. I to ze wzgledu
              na Was wszystkich.
              Bo to wazne dla Was jako pary, dla rodziny i zeby Twoje dziecko
              mialo OJCA, TATE (a nie tylko bylo zabezpieczone materialnie).
            • katriel Re: Czy bedziecie mialy nianie? 15.12.08, 13:31
              seytan_a_22 napisała:
              > Wybaczcie, ze to powiem, ale po czesci postow odnioslam wrazenie, ze kobieta,
              > ktora nie ma zadan domowych, bo wyreczaja ja w tym inne osoby i posiada troszke
              > wyzszy status materialny, wogole nie powinna miec dzieci, bo jak ktos napisal
              > ``dziecko zabiera jej cenny czas`` ``bedzie denna matka``.

              Wiesz, bo większość z nas ma jednak sporo obowiązków domowych (i zawodowych
              zazwyczaj też) i, no, niekoniecznie umiemy sobie wyobrazić, co taka kobieta
              "posiadająca troszkę wyższy status materialny" robi całymi dniami. Jak nie
              jesteś w ciązy to pracujesz - OK, fajno, to wiele wyjaśnia; ale teraz jesteś w
              ciąży i nie pracujesz, czyli masz, jak rozumiem, wielomiesięczne wakacje.
              Niektóre Ci pewnie tego zazdroszczą; inne (z natury pracowite) myślą, że same by
              tego nie wytrzymały (a Ty nie narzekasz). Poza tym przy dziecku jednak jest
              sporo pracy (więcej lub mniej, zależy od konkretnego dziecka) i kobiecie, która
              w ciąży "leniuchowała" (choćby to było dlatego, że ciąża była zagrożona i
              musiała leżeć) może być trudniej nagle przestawić się na tryb całodobowej opieki
              nad noworodkiem. Właśnie dlatego, że nagle, że taki kontrast. Czy Tobie też? Nie
              wiem. Może być wprost przeciwnie, możesz z zapałem rzucić się w wir nowych
              obowiązków. Pamiętam, że jak chodziłam do szkoły, to niektórzy koledzy we
              wrześniu przychodzili wypoczęci, stęsknieni za szkołą i z zapałem zabierali się
              do pracy - a inni przez parę tygodni łazili nieprzytomni i próbowali od nowa
              przyzwyczaić się do szkolnych rygorów. Kwestia osobowości.

              Co do meritum: nigdy nie miałam niani i nie planuję takowej zatrudniać. Na pewno
              i niezależnie od okoliczności życia nie chciałabym mieć niani na 24 godziny. Po
              pierwsze dlatego, że to moje dziecko, a nie niani, i chcę, żeby miało kontakt z
              mamą; po drugie bardziej sobie cenię prywatność niż wygodę (i z tego samego
              powodu nie chciałabym mieć gosposi czy sprzątaczki rezydującej w domu).
              Spodziewam się jednak, że będę chciała mieć też czas dla siebie i chwilę oddechu
              od dziecka. Jestem w takiej sytuacji, że zazwyczaj będę mogła liczyć w tej
              sprawie na męża i na resztę rodziny. W awaryjnych sytuacjach zamierzam
              zatrudniać kogoś na godziny (prawdopodobnie studentkę). Gdybym nie mogła liczyć
              na rodzinę i nie miała ograniczeń finansowych, to wolałabym nianię "stałą"
              (stale tę samą, starannie wybraną, kompetentną i z referencjami), ale
              przychodzącą co najwyżej na parę godzin dziennie.
    • memphis90 Re: Czy bedziecie mialy nianie? 13.12.08, 01:27
      Gdybym miała dostatecznie pokaźne konto- pani do sprzątania tak, niania- nie, a
      już na pewno nie całodobowa. Po porodzie drażniła mnie obecność rodziny, a co
      dopiero obcej osoby. Nie zniosłabym ciągłej obecności kogoś obcego przy mnie.
      • emigrantka34 Re: Czy bedziecie mialy nianie? 13.12.08, 10:32
        Ja mialam podbnie. Draznila mnie obecnosc tesciowej i nawet wlasnej
        mamy, ktora przyjechala na tydzien i myslala, ze to ona sie bedzie
        dzieckiem opiekowac, a ja stac przy garach i gotowac tydzien po
        porodzie sad
        • renja76 do autorki wątku n/t 13.12.08, 17:39
          Myślę, że w Twojej sytuacji zgodziłabym się na pomoc niani. Nie sądzę, żebyś
          pozwoliła się jej wyręczać w opiece nad dzieckiem, ale jeśli rzeczywiście nie
          możesz liczyć na pomoc bliskich, to mając przy sobie taką nianię pewnie czułabyś
          się bezpieczniej.

          Zdecydowana większość z nas może w pierwszych dniach liczyć na pomoc partnerów,
          mam, sióstr, czy innych bliskich osób. Myślę, że to naprawdę ważne móc liczyć na
          wsparcie, chociażby emocjonalne, w tych pierwszych chwilach po narodzeniu
          dziecka, kiedy jesteśmy niepewne, przejęte i jednocześnie obolałe po porodzie.

          pozdrawiam
    • duffy11 Re: Czy bedziecie mialy nianie? 13.12.08, 17:31
      Witam, mysle ze kontrowersje wzbudzilo nie twoje pytanie (swoja
      droga beznadziejne "wolalabym sie
      > dowiedziec czy niania to dobre wyjscie czy moze jet jakies inne"),
      ale to co piszesz o Waszym stylu zycia- wiele forumowiczek napewno
      marzy o jakiejkolwiek pomocy, a nie moze sobie na nia pozwolic. Ty
      piszac o waszych pomocach domowych, kasie itd tylko je rozjuszasz...
      Kobieto, co to za problem, nie musisz robic w domu nic innego wiec
      sprobuj zaopiekowac sie synkiem sama, jak nie dasz rady wez nianie-
      nie spodoba Ci sie zwolnij lub szukaj nastepnej. Wydaje sie to takie
      proste, a przeciez czytajac tyle ksiazek( nie tylko w ojczystym
      jezyku(, powinnas wpasc na to rozwiazanie.Brrrr

      ps. lubisz sie poprzechwalac, co???
      • whyata Re: Czy bedziecie mialy nianie? 14.12.08, 18:49
        Popieram w prawie całej rozciągłości. Ja bym próbowała z ze swoim partnerem
        porozmawiać. Mój mąż bardzo pragnie dziecka, ale też bardzo się boi, czy nic
        dziecku nie uszkodzi i np. jak trzyma niemowlę znajomych to nie oddycha i robi
        się cały czerwony smile. Mnie to śmieszy, ale on wtedy naprawdę jest bardzo
        zestresowany, żeby dziecku nic się nie stało. Twój partner (mi sie tak wydaje)
        chce nie czuć lęku i dlatego zaproponował nianię... Bo to, że będziesz chciała
        gdzieś wyjść, to dla mnie średni argument.

        Spróbuj sama zaopiekować się dzieckiem, dla samej siebie, jeśli tego chcesz i
        tak czujesz, a jeśli nie będziesz dawała rady (w co wątpię), to poszukacie
        jakiejś pomocy i tyle. Ja na twoim miejscu chciałabym sama spróbować.
        • madziuchna23 Re: Czy bedziecie mialy nianie? 15.12.08, 14:04
          zazdrość, nie zazdrość ja tam wolę mojego, duzo nie zarabia ale przynajmniej
          umie zrobić (i robi) przy dziecku wszystko oprócz karmienia piersią wink

          a do autorki wątku, skoro masz taką pomoc w domu i nie musisz wiele prac
          domowych robić to po co Ci jeszcze niania? Dziewczyno ile Ty masz lat? Ubranie
          dziecku pampersa to nie wyczyn, do tego nie trzeba instrukcji obsługi. Poza tym
          są jeszcze położne środowiskowe, które przy wizycie w domu na wiele pytań Ci
          odpowiedzą, tak samo w szpitalu, nawet jak będziesz rodzić w prywatnej klinice,
          to tym bardziej
          robisz z igły widły
    • klarci Re: Czy bedziecie mialy nianie? 16.12.08, 23:50
      Niani do samodzielnej opieki bym nie wzięła. Mam problem z zaufaniem
      opcej osobie. A do pomocy - jakby mnie było stać, czemu nie.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka