Dodaj do ulubionych

strach ....

28.12.08, 23:25
Hej dziewczyny, jestem w 36 tc i z dnia na dzień mój strach przed porodem jest
coraz większy... to chyba dlatego, że już wiem co mnie czeka sad też tak macie
(miałyście)? Boję się, że jak się zacznie to będę panikować .....
Obserwuj wątek
    • kabame Re: strach .... 29.12.08, 01:04
      mam termin na 2 lutego, tez zaczynam sie obawiac porodu... To bedzie moj
      pierwszy porod, wiec nie wiem co mnie czeka. Opowiesci kolezanek nie sa
      pocieszajace, wydaje mi sie ze prog bolu mam niski... nie moge usnac i mysle
      duzo za duzo o porodzie...
      • maja-pl Re: strach .... 29.12.08, 07:01
        Kochane jak sie zacznie to nie bedziecie mialy czasu myslec o
        panice.Najgorzej wlasnie sluchac znajomych jaki to bol itd
        (co nie oznacza,ze nie boli)Nie jestescie pierwszymi i ostatnimi
        kobietami,ktore sie boja rozwiazania.Pomyslcie pozytywnie,ze troche
        po boli ale zobaczycie swoje skarby i zakreci Wam sie lezka w oku-
        nie z bolu tylko ze szczescia.Trzymajcie sie i nie myslcie o
        porodzie.Samo sie zacznie nie wiadomo kiedysmileJa rowniez przezywalam
        jak to bedzie a tu prosze ciach-mach i po wszystkimsmile
    • judyta2000 Re: strach .... 29.12.08, 07:11
      Podstawowa zasada nie nakręcać się strachem i nie słuchać innych.
      Każdy poród jest inny. Mój pierwszy trwał 2 godziny, drugi 30 minut,
      teraz mam zamiar "wyrobić" się w 10 minut.

      Życie jest samospełniającą się przepowiednią, jeśli będziesz
      oczekiwać, że poród będzie staszny to pewnie taki będzie. Ja
      wychodziłam z założenia, że dziennie tysiące kobiet na świecie rodzi
      dzieci, przechodzi przez to, więc i mi się musi udać. Nie ma innego
      wyjścia. Naturalnie ból jest ogromny, ale nagroda najwspanialsza na
      świacie smile
    • basik25 Re: strach .... 29.12.08, 08:24
      tez się boje, ale nie ja pierwsza i nie ostatnia. kochane siły nam życzę,
      wytrwałości i nie denerwować się, bo to nic nie da.
      • magda_272 Re: strach .... 29.12.08, 10:07
        no tak ,macie pewnie racje. Mó mąż też mi ciągle gada, ze nie mam się nakręcać,
        bo napewno będzie dobrze i dam rade. Poprzednio też przezylam. Mam tylko
        nadzieję, że nie będzie znowu trwało 10 godzin smile. życzę wam wszystkim jak
        najmniej bólu i żebyśmy szybko naze pociechy wyczekane zobaczyły smile
    • puellapulchra Re: strach .... 29.12.08, 08:53
      Znajome mają to do siebie, że lubią straszyć te, co są przed
      pierwszym porodem. Ja porodu zaczęłam się bać jak na IP po ktg
      usłyszałam, że dziś urodzę big_grin i rzeczywiście do wieczora się
      wyrobiłam big_grin
      Mój poród nie był straszny, wspominam miło. I wiekszość moich
      koleżanek też, na forum więcej jest wpisów tych, co miały koszmarny
      poród, ale to jest niewielki odsetek wszystkich porodów, chociaz
      wrażenie jest takie, że każdy poród to koszmar. A poza tym, jak już
      się zacznie, to człowiek nie myśli o strachu, ma gdzieś to, ile osób
      się kręci na porodówce, czy to żeby nie dac się naciąć big_grin
      I - piszę z doświadczenia - dużo gorsze są pierwsze 3 miesiące życia
      dziecka - brak czasu, ciągłe zmęczenie, brak snu.

      Powodzenia - nie będzie tak źle big_grin
    • kiecha3 Re: strach .... 29.12.08, 09:13
      Mój dziadek był ginekologiem-położnikiem i odkąd pamiętam opowiadał historię pewnej położnicy... Tak ku pokrzepieniu serc...
      Wchodzi na salę porodową wezwany z dyżuru... Na samolocie (łóżku do porodu) siedzi dziewczyna.. z wielkim uśmiechem na ustach...
      Dziadek: To co rodzimy? Idę się przebrać w fartuch i zaraz wracam.
      POszedł ubrał się umył ręce... niech mu to zabrało 10 min... wraca na salę... A tam scenka niewiele się zmieniła.. dziewczyna w tej samej pozycji co poprzednio, z takim samym uśmiechem na ustach.. i z dzieckiem... urodziła pod jego nieobecność... bez bólu, krzyku, stresu... ot tak... przyszła i urodziła.. wink
      • adula2 Re: strach .... 29.12.08, 15:29
        też bym tak chciała,ale nie zawsze jest tak różowo, przede wszystkim nie mozna
        sie nakęcać, przed pierwszym porodem miałam umówioną wizytę z położną, którą
        chciałam do porodu, pokazała mi sale porodowe, zbadała mnie, odpowiadała
        cierpliwie na wszystkie, nawet te głupie pytania, a potem juz czekałam, jak
        przyszło co do czego to pojawiła sie panika, ale tylko na chwilę, ważna jest
        współpraca z połozną i lekarzem, jak każą oddychać to trzeba to robic, jak przeć
        - tak samo,ból jest, ale każda kobieta odczuwa go inaczej,potem jak już jest
        maleństwo to zapomina się o bólu, nieprzyjemnościach i całym tym stresie

        dla mnie nie było to jakieś straszne przezycie pomimo bóli krzyzowych, moze
        dlatego , że urodziłam szybko,za pierwszym razem 1,5h, za drugim 40 min,takze
        głowa do góry
    • malenka_e650 Re: strach .... 29.12.08, 15:51
      lada moment będę rodziła drugi raz (termin na 08.01), w odpowiedzi na pytanie o
      strach powtórzę to co niektóre z Was już napisały, bez sensu jest się nakręcać
      na zapas, poród jest w głowie, ja podchodzę do tego jak do spotkania, na które
      nie mogę się doczekać smile wiem, że poboli, ale wiem też, że nie ma czego się bać,
      im spokojniejsza będę, im bardziej zaufam sobie i osobom, które będą mnie
      otaczały, tym szybciej przytulę moją małą córeczkę; dla niej przyjście na świat
      będzie wystarczająco silnym przeżyciem, rozhisteryzowana matka z pewnością jej
      tego nie ułatwi smile nasza siła w spokoju smile)
      p.s. piękna historia o tym porodzie z uśmiechem, myślę że scenariusz jak
      najbardziej możliwy do zrealizowania przez każdą z nas smile i nie chodzi tu o 10
      czy 20 minut, a o nastawienie z jakim wejdziemy na porodówkę
      ściskam palce za Was i Wasze Maluszki, życzę powodzenia smile
      • carolinecat Re: strach .... 29.12.08, 18:38
        dziewczyny, nie nakręcajcie się - stres wywołuje wzrost poziomu adrenaliny, a ta
        z kolei hamuje wydzielanie oksytocyny. sama tego doświadczyłam - nie bałam się
        co prawda porodu, ale tego, że mnie do upatrzonego szpitala nie przyjmą. jak
        usłyszałam, że nie ma miejsc, to mi się akcja przyhamowała i sama sobie
        zafundowałam o kilka godzin dłuższy poród. a miejsce i tak się znalazło smile
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka