mieszkam i pracuje zagranica, dokladnie w Norwegii
teraz jestem w 9tc.
powiedzialam juz o ciazy w pracy, gdyz pracuje na stoczni a czasami
bywam na spawalni. dla mnie bylo to od poczatku oczywiste, ze to sa
warunki szkodliwe ( spaliny spawalnicze, UV, podczerwien, pole
magnetyczne, halas, szlifowanie metali- dosc)
lubie swoje prace i lubie wychodzic na hale bo duzo sie moge nauczyc.
ale fakt ze jestem w ciazy powoduje ze musze wybrac co jest
wazniejsze.
jestem w szoku podejsciem Norwegow do tych spraw, niby taki
cywilizowany kraj. Nie wszyscy ale spora wiekszosc nie uwaza to za
warunki szkodliwe! Jedno jest tutaj szkodliwe- STRES- zawsze i
wszedzie. Jak wypowiesz slowo stres to mozesz nawet dostac
zwolnienie z pracy od lekarza!
Moj szef chociaz na poczatku tez zareagowal jak typowy Norweg to
pozniej udalo mi sie z Nim dojsc do porozumienia.
Spytalam go czy nie ma oceny ryzyka dla kobiet w ciazy na tej
stoczni. W wielu przypadkach jest oceniane ryzyko, dlaczego nie w
tym.
Po rozmowie z szefowa dzialu BHP- dowiedzielismy sie, ze np. Kobiety
w ciazy nie moga tutaj podnosci duzych ciezarow, ale o tych innych
szkodliwych warunkach wczesniej nie mysleli! dzial BHP ma sie tym
dopiero zajac.
nie jestem pierwsza kobieta pracujaca na tej stoczni, ale np.
pierwsza POlka. ( Matka POlka
Denerwuja mnie uwagi niektorych kolegow norwegow z pracy, ze tak
wczesnie, a juz powiedzialam, tutaj sie nie mowi az po 3 miesiacu,
tutaj sie nie rozmawia o poronieniach! Wytlumaczylam dzisiaj moj tok
myslenia, ale chyba nie do kazdego dociera.