Dodaj do ulubionych

leżakowanie do końca ciąży, przetrwamy razem:)

    • blenusia Re: leżakowanie do końca ciąży, przetrwamy razem: 05.09.09, 08:48
      dzień dobry! Moje kochane dziewczyny!
      Trochę sobie pozwalam, ale jako komplement w waszą stronę, to
      jesteście super! i tak mi z Wami na forum dobrze, wiem,że zawsze
      mozna coś napisać i jesteściesmile DZiękuję!
      Angela: szwagierka trochę bez mózgu, myslę, ze nie chciała źle, ale
      niestety na pocieszenie nie powiem wiele. Trzeba sie uzbroić w
      cierpliwość bo takich życzliwych przez całą ciążę to pewnie wielu
      będzie. Ludzie to takie buraki, chlapią jęzorami bez zastanowienia.
      A na wiele odzywek znajdz jakąś jedną, np. "jak komuś brakuje rozumu
      to też nic z niego nie będzie"

      Kasia: I jak? jeszcze cała czy w rozsypcesmile Ostatnio mnie znajoma
      pocieszyła, ze była na luteinie bo miała rozwarcie od 4 m-ca, a
      potem jak zaczęła chodzić to w 42tc jej cesarke robili.... Dlatego
      już nie ma mowy u mnie o leżeniu.
      Chociaż jak mnie w nocy bóle brzucha złapały, takie do skurczów
      podobne to miałam strach w oczach, bo juz wiem, co to poród....
      Ale jeszcze tydzień wytrzymam, bo teraz to pewnie jak u Kasi czy
      Marzenysmile bedę się trzymaćsmile

      A co u innych? Nie leżakujecie??
      A co do hormonów to ja mówię do meża " Jak Cię denerwuje to Ty
      mozesz wyjść, a ja muszę ze sobą siedzieć" smilesmilesmile


      https://www.bejbej.nazwa.pl/zasuwaczki/11159.png
      • kuragan Re: leżakowanie do końca ciąży, przetrwamy razem: 05.09.09, 15:47
        czesc...
        pozwolicie dolaczyc? leze w szpitalu od wtorku w nocy (dzis sobota)
        i lekarze strasza mnie ze bede z nimi tutaj do 35 tygodnia. Nie
        bardzo to sobie jeszcze moge wyobrazic. Szyjka bardzo krotka 1,5 cm,
        ale ja chyba skurczow nie odczuwam.
        Prosze powiedzcie mi jak sie odczuwa skurcze? czy one sa zawzsze
        bolesne? Bo cos tam mi strzyka i pika w srodku (ruchy dziecka sa
        inne, je juz potrafie odroznic), ale kompletnie bez bolu. Czy to
        skurcze?
        Acha i ma lezec bez pardonu - nawet pod prysznic i do toalety nie
        wolno...
        pozdrawiam serdecznie
        • blenusia Re: leżakowanie do końca ciąży, przetrwamy razem: 05.09.09, 16:01
          Witaj!
          My wspieramy sie Tu juz jakiś czas, więc i dla Ciebie jest miejscesmile
          Napisz ile Ci jeszcze leżenia zostało, tzn. który to tydzień?
          JA kończę 36 i to druga ciąza, więc z mojej perspektywy to skurcze
          porodowe są bolesne, najlepiej jak umiem opisać to jak kolka, albo
          przy biegunce, boli cały brzuch, potem odpuszcza...i... znów boli.
          Pewnie każdy odczuwa to różnie. jednak przed samym porodem w
          pierwszej ciązy ktg pokazywało regularne skurcze a ja nic nie
          czułam... Co do szyjki to ponoć niektóre dziewczyny mają krótsze i
          jest ok. Ale jeśli lekarze każą leżeć to niestety zaciskamy zęby i
          leżymy. Wszystkie tu się spotkałyśmy bo zalecenia były do lezenia.
          Więc jeszcze raz serdecznie witam i jak coś to pisz, żeby było
          weselej!

          https://www.bejbej.nazwa.pl/zasuwaczki/11159.png
          • kuragan Re: leżakowanie do końca ciąży, przetrwamy razem: 05.09.09, 16:13
            dzieki za odpowiedz. nie wiem czy potrafie pisac na wesolo w tej
            chwili, moze za kilka dni?
            jestem dopiero w 22 plus 4. do lezenia mam wiec tak ze 3 miesiace.
            no wlasnie ja wiem ze czasem jest i krotsza szyjka a dziewczyny nie
            maja az takich zalecen... nie wiem, lekarka powiedziala ze do 25
            tygodnis leki przeciwskurczowe i tak nie dzialaja wiec mam lezec.
            nie bardzo sobie wyobrazam 3 miesiace w lozku w szpitalu.
            • marzeniee22 Re: leżakowanie do końca ciąży, przetrwamy razem: 05.09.09, 16:31
              Hej Kuragan, witamy na naszym watku. Rozumiem, ze ciezko Ci
              wyobrazic sobie 3 miesiace lezenia, ale dasz rade. Ja lezalam
              sumiennie 4 miesiace, co prawda nie w szpitalu, ale moge powiedziec
              z reka na sercu, ze wychodzilam tylko do toalety i do lekarza. Nie
              robilam sobie nawet posilkow i wytrzymalam, choc ciezko bylo prawie
              co drugi dzien. Wstalam w 36 tyg, a urodzilam 2 dni po terminie.
              Kasia rowniez miala wczoraj termin i nie urodzila przedwczesnie.
              Mnie rowniez straszyli krotka szyjka, a jak co do czego to otwierala
              sie 23 godz, a i tak zrobili mi cesarke. Dasz rade zobaczysz. Tak
              jak pisze Blenusia pisz co i jak tam u Ciebie. Mnie dziewczyny na
              tym forum wiele razy podniosly mnie na duchu i jestem im wdzieczna
              za to. Teraz jestem mama i wierz mi, tesknie za tymi chwilami kiedy
              moglam lezec. Jesli chodzi o skurcze to ja to cczulam jak takie
              mocne twardnienie i spinanie brzucha przez okolo min, ze az tchu
              zlapac nie moglam. Jednak one wogole nie byly podobne do porodowych,
              bo tamte bolaly bardzo. I to bylo tak jakby ktos mi cos odrywal od
              kregoslupa.
              • kasiadwa Re: leżakowanie do końca ciąży, przetrwamy razem: 05.09.09, 16:42
                Witaj Kuragan! dla zabicia czasu forum to dobra rzecz, sama nie wiem jak
                wytrzyłmałam ponad 3 miechy w łóżku a tu niespodzianka dotrzymałam do 49 tyg
                plus 1 dzsmile Jak tak martwimy sie o nasze maleństwa , robimy wszystko zeby w
                brzuszkach wyysiedziały choc jeszcze jeden dzień, jeden tydzień, jeden miesiąc a
                później nie chą wyjśc ehhehe
                tak jest ze mną i było z marzenieesmile

                Dzis dla zabicia czasu śmigam na allegro, mąż kazał kupić mi torebka heheh jaki
                kochanysmile a ja szukam i szukam heheheh bo na zakupy nie dam rade wyjsc bo po 1
                nie ma wyboru a po 2 ciężko juz chodzić bo brzucho boli i mdłości dobijają ( ehh
                mogły sobie odpuścic w 9 miechu)

                a jak wy kochane sie czujecie, co dziś w planach?




                -
            • blenusia Re: leżakowanie do końca ciąży, przetrwamy razem: 05.09.09, 16:40
              No więc ja też leżenie miałam od 23 tc. Nie powiem. Było ciężko. Nie
              raz płakałam, ale dałam radę, zresztą nie tylko ja...Tu dziewczyny
              też mają za sobą długie leżenie. Ale dziwi mnie dlaczego szpital?
              jeśli masz leżeć to równie dobrze mozesz leżeć w domu. Dlaczego
              wylądowałaś w szpitalu, czy moze jakieś plamienie, rozwarcie... A co
              do leków przeciwskurczowych to właśnie podają je tak wczesnie.
              Angela się odezwie to Ci napisze bo ona wie o tym więcej.
    • blenusia Re: leżakowanie do końca ciąży, przetrwamy razem: 05.09.09, 17:03
      Kasia jeszcze cała???? Teraz czekasz porodu czy jeszcze do gina się
      wybierasz?
      • kasiadwa Re: leżakowanie do końca ciąży, przetrwamy razem: 05.09.09, 17:11
        u lekarki byłam wczoraj, i wszystko ok, wody są, Hania rusza się i jest ok. Dzis
        jestem dzień po terminie i NIC, zaczynam się denerwować bo juz bym chciała zeby
        była z nami i marze o tym żeby juz lepiej sie czuc, bo miesiac po porodzie
        bedzie tylko lepiej;]
        • kasiadwa Re: leżakowanie do końca ciąży, przetrwamy razem: 06.09.09, 09:45
          cześć kobitki!
          ja jeszcze z wamismile zaczynam wątpić powoli , jak miałam odwage na poród tak
          teraz powoli ja trace i zaczynam sie bac;/
          Juz nie czekam z takim zniecierpliwieniem, zaczynam planowac co zrobie jutro. Na
          dzis mam zaplanowana randkę z mężemsmile

          a wy jakie plany na niedzielny dzień macie
          • kubusiowa.mamusia Re: leżakowanie do końca ciąży, przetrwamy razem: 06.09.09, 09:59
            Dzień dobry smile
            a ja w planach na niedziele mam....leżakowanie wink bo tylko to mi
            wolno robić...chyba dopiero jak mój Kubuś skończy 36 tygodni to będę
            jakoś aktywniej spędzać czas.Już się doczekać nie mogę, tęsknię
            nawet za odkurzaczem...
            Gratuluję wytrwałości Kasiu
            • blenusia Re: leżakowanie do końca ciąży, przetrwamy razem: 06.09.09, 10:04
              No to Kubusiowa mamo jeszcze jakieś 2 tygodnie leżakowania Ci
              zostało. Ja dziś kończę pełne 36 tc. ruszam się już pare dni,ale
              teraz to boli kręgosłup (niestety 15 kilo po slodyczach to coś) smile
              Do tego od leżenia mięśnie kręgoslupa nie wzmocnione i tak starsznie
              boli.... nogi coś puchną.... i kurcze zaczynam tęsknic za bezkarnym
              leżakowaniemsmile
              • kasiadwa Re: leżakowanie do końca ciąży, przetrwamy razem: 06.09.09, 10:10
                dziękuje kubusiowamamo ja juz zaczynam miec dość, jak pisze blenusia u mnie
                podobnie te 14 kg juz dokuccza, tymbardziej ze nie moge spac na boku tylko spie
                na płasko jak kłoda i kręgosłup wysiiada. co najdziwniejsze nie tyłam tak na
                poczatku ciązy tylko od 8 miesiąca i tak co tydzień po 1 kg! byłam na badaniu w
                piatek i po 2 tyg znowu 2 kg do przodu a mówi sie ze w 9 mies kobieta juz tak
                nie tyje a ja-starczy zobaczyc w 9 miesiacu prawie 5 kilo w trakcie całej ciązy
                do 9 miesiaca przyszło tylko 10 kg a w jeden miesiac taka ilośc, no cóż moja
                Hania rośnie i mamusia razem z niąsmile
              • kubusiowa.mamusia Re: leżakowanie do końca ciąży, przetrwamy razem: 06.09.09, 10:14
                Ja mam na razie 10 kg do przodu, wszystko się w brzuszku ulokowało
                (no może z 10 dag w biuście, chcialam wiecej ale jakos tak nie
                wychodzi...). Przed ciaza wazylam 53kg, wiec pewnie jak wstane to
                moj kregoslup od razu poczuje...Zanim zaczelam lezakowanie
                gimnastykowalam sie codziennie i bylam zupelnie sprawna, boje sie co
                teraz bedzie...
                • kuragan Re: leżakowanie do końca ciąży, przetrwamy razem: 06.09.09, 13:19
                  Hej,
                  ja jeszcze mam slaba nadzieje, ze wstane... Do szpitala mnie
                  polozyli bo 1,5 cm, nie mialam (i mam nadzieje , ze teraz tez nie
                  mam) zadnego rozwarcia, czuje sie swietnie, dwa razy w ciazy
                  malutkie plamienia (zdecydowanie przsadzilam z wysilkiem wtedy -
                  pewnie wtedy szyjka sie skrocila).
                  no wlasnie lezycie i donaszacie, czasem sie zastanawiam czy to
                  lezenie tak zupelnie na plasko to rzeczywiscie pomaga (moja polozna,
                  twierdzi, ze wlasciwie to nie ma na to dowodow...).
                  Na razie to czekam na wtorek i mam nadzieje, ze pozwola mi isc pod
                  prysznic i do toalety.
                  pozdraiwm serdecznie a Kasi zycze dobrego i rychlego porodu!
                  • kasiadwa Re: leżakowanie do końca ciąży, przetrwamy razem: 06.09.09, 14:42
                    kuragan dziękuje!
                    ja własnie wróciłam zpizzy i małego ogniska, do domu prfzyniosłam jeszcze3
                    kawałki po randce bo cała pizza to dla mnie za duzo.
                    Znajomi obstawiali kiedy urodze heheh ale ubaw byłsmile

                    odezwe sie jutro (jakby co heheh) udanej niedzieli kobitki
    • blenusia Re: leżakowanie do końca ciąży, przetrwamy razem: 07.09.09, 13:27
      Dzień dobry!
      No to piszcie co u was? Kasia sie nie odzywa, może rodzisz...hmmm?
      Kuragan, jak twoje leżenie, na pewno już wychodzi bokiem. Co do
      tego, ze nie ma na to dowodów, ze leżenia pomaga to nie wiem...ale
      na pewno nie zaszkodzi więc lepiej odpoczywac. Wspólczuje jedynie
      tego szpitalasad
      Angela co tak zamilkłaś. co u Ciebie?
      Jak reszta leżakujących?
      U mnie chyba czop odchodzi... tzn, nie dokońca wiem, bo przy Hani
      nie miałam nic takiego. A teraz jak czytam to moze po kawałku
      odchodzić...moze za tydzien się rozsypie...
      Piszcie co u Was?
      pozdrawiam
      • angela10086 Re: leżakowanie do końca ciąży, przetrwamy razem: 07.09.09, 13:33
        u mnie nie ciekawie, musialm wstac z lozka bo moj syn strasznie to
        przezywa,zaczal siakc w majki i strasznie sie jakac.... ja sie lepeij czuje wiec
        nie ma tragedii jutro wizyta u gina mam nadziej ze mi zniesie rezim lozkowy
        • blenusia Re: leżakowanie do końca ciąży, przetrwamy razem: 07.09.09, 14:09
          To trzymam kciuki, zeby było lepiej.
          a co do sikania to ja Hanię odzwyczajam od pampersów już od maja i
          dalej nic... W nocy spoko nie sika, a jak cos to woała, ale w
          dzień.... masakra.... moze to dltego, ze szkoda jej marnować czas i
          wracać do domusmile bo prawie całym dniami jest na podwórku.
          A co do jąkania to jest coś takiego jak jąkanie rozwojowe, Hania
          jakieś 2 miesiące temu zaczęąl się jąkać. denerwowałam sie i
          porawailiśmy ją, ale wyczytałam ze nie wolno, trzeba przejść nad tym
          do porządku dziennego i minęło po 2 tygodniach. Teraz znów zaczęła.
          Ale jak tylko się jąka to prosze do niej by powiedziała to powoli i
          pomaga. Myslę ze jąka się dlatego, ze mówi dużo, ale czasami jak się
          śpieszy to brak jej słów.
          • angela10086 Re: leżakowanie do końca ciąży, przetrwamy razem: 07.09.09, 14:21
            moj juz w ogole nie lał, tylko na noc pampers ale rzadko mokry byl, teraz leje
            nawet w dzien...eh zobaczymy biedne dziecko...
            • kuragan Re: leżakowanie do końca ciąży, przetrwamy razem: 07.09.09, 15:17
              hej,
              no leze, angela mam nadzieje, ze lekarz ci pozwoli wstac.

              Mnie tu przeziebili na razie mam tylko temperature 38.1, poce sie
              strasznie... Bo przeciagi sa.
              nie wiem, wydaje mi sie ze ten szpital to wiecej stresu i problemow
              niz pozytku. Ale tak mnie strasza, ze na razie leze.
              Juz sie za mojego lezenia trzecie dziesko u mnie w sali uroszilo
              (sale mamy dwuposobowe tu), ja wszystkim dobrze zycze, ale to
              stresujace jak kolejna babka przychodzi i sie poyta: a pani juz po
              czy zaraz rodzimy? A ja ze jeszcze 4 miesiace mam...
              pozdrawiam was serdecznie
              • kasiadwa Re: leżakowanie do końca ciąży, przetrwamy razem: 07.09.09, 15:33
                kuragan wiem o czym mówisz, ja leząłam w szpitalu 4 razy;/ i patrzyłam jak
                kobietko wychodza z maluszkami do domu a ja jeszcze tyle przed soba miałam. Ale
                jak widac wszystko dobrze sie skonczyło bo donosiłam baaaa nawet przenosiłam bo
                dzis juz mieja 3 dzien po terminie i u mnie nic, nawet z mężem poprzytulaliśmy
                siesmile zobaczymy co z tego wyjdzie. Bo jak nic to jutro odkurzanie i mycie okien
                heheheeh
              • blenusia Re: leżakowanie do końca ciąży, przetrwamy razem: 07.09.09, 16:51
                Co do leżenia to niestety jestem za,ale przeciwko szpitalowi. Jesli
                chodzi tylko o leżenie to w domu też można.
                • kuragan Re: leżakowanie do końca ciąży, przetrwamy razem: 07.09.09, 17:11
                  Na razie nie mam odwagi wypisac sie na wlasne zyczenie...
                  W domu wiekszosc dnia bede sama, bede musiala wstac do toalety.

                  Na blenusia napisała:

                  > Co do leżenia to niestety jestem za,ale przeciwko szpitalowi.
                  Jesli
                  > chodzi tylko o leżenie to w domu też można.
                  >
                  • kuragan Re: leżakowanie do końca ciąży, przetrwamy razem: 07.09.09, 17:13
                    ja wiem, ze ja moge sie wypisac, ale jak ci lekarze mowia, ze tego
                    absolutnie nie radza, to sie boisz...
                    • blenusia Re: leżakowanie do końca ciąży, przetrwamy razem: 08.09.09, 08:55
                      Świetnie Cię rozumiem. też bym sie nie wypisała sama, ale
                      pogadałabym z lekarzami czy jednak w domu nie byłoby lepiej.
                      Z drugiej jednak strony (dwie ciąże do leżenia za mną) wszpitalu to
                      leży się naprawdę, a w domu to zawsze jest coś do zrobienia. nie
                      mówię o jakimś sprzątaniu, ale nawet wstać się napić, czy po
                      ksiązkę, czy jeszcze coś innego...zawsze coś.
                      Moja gin to się śmieje, ze jak kobieta nie potrafi sie sama położyć
                      to kieruje ją do szpitala, bo tam to nawet siedziec nie ma jak i
                      lezy się non stop.
    • blenusia Re: leżakowanie do końca ciąży, przetrwamy razem: 08.09.09, 08:56
      A tak wogóle to sie jeszcze nie witałamsmile więc DZIEŃ DOBRY!
      Co słychać? JA to już się chyba w ciagu tygodnia posypie....
      • kasiadwa Re: leżakowanie do końca ciąży, przetrwamy razem: 08.09.09, 09:07
        cześć kobitki! a ja jeszcze cała;/
        blenusia jeszcze tydzien wytrzymaj, albo troche dłuzej, zawsze to maleństwo
        zdrowszesmile
        a jak sie czuje angela?
        ja dzis na chodzie, za duzo nie chodze bo ciezko juz ale staram sie ruszac w
        miarę moich możliwoścismile
        udanego dnia!
        • kubusiowa.mamusia Re: leżakowanie do końca ciąży, przetrwamy razem: 08.09.09, 09:27
          ja również witam miłe panie leżakujące smile i Kasie bardziej
          aktywną smile trzeba przynac ze ten twój maluch to uparty jest,
          ciekawe czy mój też taki charakterek pokaże...
          blenusia a skąd takie przeczucie że w tym tygodniu się posypiesz?
          • blenusia Re: leżakowanie do końca ciąży, przetrwamy razem: 08.09.09, 10:58
            Kurcze chyba mi czop odchodzi, ale nie wiem bo przy pierwszym
            porodzie miałam przebijane wody;/
            Teraz czytam i czytam....i niby tak to moze wyglądać....
            Jutro mam wizytę to się wszystkiego dowiem.
            • angela10086 Re: leżakowanie do końca ciąży, przetrwamy razem: 08.09.09, 11:53
              hej nas calkowicie rozlozylo, jeszcze mi choroby brakowalo, moj maly goraczkuje
              po 39 od wczoraj, a mnie gardlo dopadlo katar i zimno brrrrrrr, dzis wizyta u
              gina trzymajcie kciuki
              • kuragan Re: leżakowanie do końca ciąży, przetrwamy razem: 09.09.09, 09:11
                dzien dobry
                i jak po badaniu?
                ja mialam sprawdzanie szyjki wczoraj. Wydluzyla sie z 1,5 do 1,83,
                ale jest podobno slaba, miekka i mam lezec. nie chca mnie wypuscic i
                nadal groza ze bede tu do konca listopada, mowia ze stan jest
                stabilny choc moim zdaniem z 1,5 na 1,83 w tydzien to poprawa, co
                nie?
                zycze milego dnia i zabieram sie do pracy...
                pozdrawiam
                • kubusiowa.mamusia Re: leżakowanie do końca ciąży, przetrwamy razem: 09.09.09, 09:17
                  dzień dobry smile
                  mi tez sie wydaje ze jak sie szyjka wydluza to jest poprawa;
                  przynajmniej widac ze Twoje lezenie przynosi efekty i nie jest takie
                  zupelnie bez sensu
                  • angela10086 Re: leżakowanie do końca ciąży, przetrwamy razem: 09.09.09, 10:25
                    hej moj dzidzius ma sie swietnie, jedna zla informacja to to ze mam miesniaka, i
                    to on powoduje bole i plamienia, mam ciaze zagrozona ale moge chodzic, na moje i
                    bobasa szcescie miesniak rosnie do powlok brzucha nie w macice i jest dosyc maly
                    1,75 cm
                    • kuragan Re: leżakowanie do końca ciąży, przetrwamy razem: 09.09.09, 10:59
                      jesli miesniak jest taki jak piszesz, to chyba nie ma sie co martwic
                      za bardzo. Ja mam miesniaka, ktory w pewnym momencie mial 9 na 7 cm
                      (teraz 7 na 6 cm), lekarze sie najpierw martwili, a teraz mowia, ze
                      to nic. Twoj jest malutki, o wielu paniach z takimi slyszalam.
                      pozdrawiam
                    • angela10086 Re: leżakowanie do końca ciąży, przetrwamy razem: 09.09.09, 11:56
                      masz oczywiscie racje, ale u mnie jest taka sytuacja ze ten miesniak jest zaraz
                      nad dzieckiem ok 1cm-2 ,niby rosnie nie do macicy ale na zewnatrz ale ze jest
                      tak blisko bobasa ze lekko je uciska lekarz mowi ze nie ma sie czym narazie
                      martwic bo wyglada na to ze kosmowka zaczela sie rozwijac po przeciwnej stronie
                      od tego dziada. A jak najwyrazniej bobasowi to nie przeszkadza bo rozwija sie
                      super wyglada na to ze jest o tydzien starszy. Bedzie dobrze, moja koleznka
                      urodzila przez cc z 10 cm miesniakiem
                      • blenusia Re: leżakowanie do końca ciąży, przetrwamy razem: 09.09.09, 15:58
                        No no...to wiedzę ze humory lepsze, każda ma jakąś pozytywna
                        wiadomość. To dobrze. Ja też po wizycie i wszystko ok. Już powinnam
                        być na chodzie, prawie biegać mogęsmile...tylko te kilogramy za bardzo
                        ciążą mi na kregosłup....sad to po tych słodyczach, nie da się
                        ukryć... smile
                        Pozdrawiam
    • kasiadwa Re: leżakowanie do końca ciąży, przetrwamy razem: 10.09.09, 08:39
      cześć dziewczyny!
      ja dzis czuj sie nawet dobrze,Hania dalej nie chce wyjść. Widac że leżakowanie
      jednak czemuś służyło bo ciąże donosiłamsmile
      Jutro ide do lekarza i zapewne nie bedzi mnie na forum bo przy ostatniej wizycie
      lekarka powiedziłą ze juz wyśle mnie do szpitala wiec wszysko możliwe ze po
      weekendzie wróce z Malutką do domu.
      zdrówka i cierpliwości kochane
      • kubusiowa.mamusia Re: leżakowanie do końca ciąży, przetrwamy razem: 10.09.09, 09:53
        trzymam kciuki zeby Twoja Mała szybko i szczesliwie znalazla sie po
        drugiej stronie brzuszka smile
        • kuragan Re: leżakowanie do końca ciąży, przetrwamy razem: 10.09.09, 13:13
          ja tez zycze dobrego porodu juz. ja sobie wyobrazam ze po 3 czy 4
          miesiacach lezenia to bede chcala rodzic juz ze hej...

          Zastanawiam sie ile moj maz wytrzyma tu zodzinnei przychodzici milym
          byc. My sie bardzo kochamy, ale czesto sie tez klocimy (oboje
          cierpimy na brfak cierpliwosci, moim zdaniem oczywiscie on
          bardziej), nie wiem czy uda mu sie w cierpliwosci wytrwac cale 4
          miesiace... smile

          Do wtorku znow zadnych dyskusji na temat wyjscia ze szpitala,
          musialabym okoniem stanac naprawde, a sie boje. We wtorek nasteopna
          kontrola

          • kubusiowa.mamusia Re: leżakowanie do końca ciąży, przetrwamy razem: 12.09.09, 14:48
            ale tu mały ruch ostatnio...Co u Was słychać dziewczyny? niektóre to
            już może rodzą... smile pozdrawiam
            • blenusia Re: leżakowanie do końca ciąży, przetrwamy razem: 12.09.09, 18:25
              ...moze jednak nie wszyscy leżąsmile ja już jak mogę się ruszać to mam
              oczywiście tysiace zajeć. Jutro kończę pelne 37 tc więc juz mój mały
              wcześniakiem nie będzie...
              Co do rodzenia to pewnie zaraz wpisze się Kasia ze już rozpakowanasmile
    • marzeniee22 Re: leżakowanie do końca ciąży, przetrwamy razem: 12.09.09, 20:37
      No wlasnie co tu taka cisza? Dziewczyny, czytam Was regularnie, ale
      nie mam czasu pisac, bo moj szkrab pochlania caly moj czas smile Maz
      teraz chodzi do pracy i musze sie sama nim zajmowac, ale mam jeszcze
      szwagra, ktory czasem go zabawi smile Blenusia co tam u Ciebie? Jak sie
      czujesz? Kasia pewnie juz z malenstwem, strasznie jestem ciekawa. A
      reszta mamus? Piszcie dziewczynki. Pozdrawiam
      • kuragan Re: leżakowanie do końca ciąży, przetrwamy razem: 13.09.09, 10:10
        Oj, to czy to ja tylko juz tak naprawde plackiem leze? Wszystkie juz
        swoje odlezaly i biegaja? Gratulacje!

        No ja leze, dobrze nie jest, wlasnie chyba mi wykryto i cukrzyce
        ciazowo i jakies bakterie... Mam antybiotyk przeciw bakteriom w
        kroplowce i zaraz przyjdzie lekarz z cukrzyca mi wyjasniac...
        no nic, pozdrawiam
        • kubusiowa.mamusia Re: leżakowanie do końca ciąży, przetrwamy razem: 13.09.09, 10:21
          Dzień dobrysmile ja jeszcze swojego nie wyleżałam...więc Ci jeszcze
          trochę potowarzyszę. Jutro mam wizytę i mam nadzieje że moja doktor
          zacznie mi powoli leki zmniejszać, bo areszt domowo łóżkowy to
          pewnie potrwa jeszcze ze dwa tygodnie
    • angela10086 Re: leżakowanie do końca ciąży, przetrwamy razem: 14.09.09, 09:45
      hej kochane , ja juz nie leze, chodze sobie do sklepu z malym, na male spacerki,
      dzis sie pokusilam o posprztanie mieszkania... jutro wizyta u lekarza mam
      nadziejej ze bobas rosnie i ten dziad mu nie szkodzismile
    • blenusia Re: leżakowanie do końca ciąży, przetrwamy razem: 14.09.09, 14:37
      Hej!
      Przypadł mi zaszczyt rozpoczęcia kolejnej setkismile
      Moze rzeczywiście mały ruch, ale zawsze ktoś podniesie wąteksmile
      Ja teraz tak zaganiana, ze internet to tylko w przelocie. Teraz
      zamiana z meżem, ja do obowiązków domowych a on przed kompasmile
      Wlaśnie dziś zaczynam 38 tc, więc jest super. CZasami myslę ,z ę już
      moge rodzić, a jak nachodzą mnie bóle (szczególnie nocami) to myslę,
      ze jeszcze i miesiąc moge w tej ciązy pochodzić. Teraz to wiem na
      pewno, ze leząca ciąża jest ogromnym poświęceniem. Jak ktoś ma bez
      problemów to i nie docenia tego cudu...
      Też obstawiam ze kasia napisze zaraz ze urodziła.
      A Wy "jeszcze leżące" głowa do góry, bo chociaż to ogromny wysiłek,
      poświęcenie to można być z siebie naprawdę dumnym...

      Idę coś zjeścsmile jeszcze sie odezwę.
      • kubusiowa.mamusia Re: leżakowanie do końca ciąży, przetrwamy razem: 14.09.09, 16:38
        hej dziewczyny smile ja wlasnie po wizycie jestem. Wszystko w porzadku
        i ze mna i z synkiem, leki mam brac do konca tygodnia tylko no i mam
        sie zaczac troche ruszac smile synuś wazy 2,5kg i ulozyl sie glowa w
        dol. Po raz pierwszy od prawie dwoch miesiecy moge spokojnie
        odetchnac...Mam nadzieje ze u Was tez pozytywnie
        • kasiadwa urodziłam! 15.09.09, 09:32
          cześc kochane!
          w piatek jak wam pisałam poszłam do lekarza i dała mi skierowanie do szpitala.
          tam dostałam rano 1 zastrzyk oxy a wieczorem 2 i o 20 zaczał czop odchodzić ,
          lekarka wzięła mnie na fotel mówi dwa palce i na porodówke. Na porodówce babki
          nieprzyjemnie mnie przyjęły bo uznały ze do porodu to ja jeszcze poczekam, że
          jak dwa palce dopiero czyli jakiś 1-2 cm rozwarcia i brak reguralnych skurczy to
          ja do następnego dnia bede rodzic a teraz czyli o 20 moge iśc spac bo nic sie
          nie dzieje. Ale ja wiedziałam swoje i chodziłam po sali a babki do mnie że tylko
          sie zmęcze i na porodzie sił miec nie bęe
          wiec położyłam sie ale zasnącnie mogłam bo boli a babka do mnie zebym ból taki
          bagatelizowała a nie oddychała jak do porodu bo to jeszcze nie są "prawdziwe"
          bóle. Ale ja tam wiem swoje i zaczełam chodzić posżłam pod prysznic i zaczęło
          sie od 10 reguralne skurcze
          babki myślały ze przesadzam,
          wiec chodziłąm sobie grzecznie po ścianach masując kręgosłup i milcząc

          ale po 10 zbadały mnie i wielkie zdzieiwenie 5 cm

          o 12 juz 8 cm

          a po pierwszej 9cm

          kurcze ten jeden cm szedł jak krew z nosa ale po pozwoleniu na parcie po 5-6
          parciach Hania była juz na świecie.

          Jaka ona jest nierealna, leży włąsnie i patrzy na mnie, ja na stojąco pisze do
          was bo siedziec nie moge i te cholerne biodra bolą , czuje sie jak babcia z
          reumatyzmem.
          Ale wracając do małej to wazyłą 3700 i 55 cm, dostała 10 punktów

          cdn płacz
          • kubusiowa.mamusia Re: urodziłam! 15.09.09, 09:41
            Gratuluje serdecznie Kasiu smile
          • blenusia Re: urodziłam! 15.09.09, 11:11
            Gratulacje!!!
            Ciesze się razem z Tobą. Hania taka sporawink To teraz trzymam kciuki,
            zeby co dzień było łatwiej.
            Ja tez sie zbieram do porodu bo już ze trzy dni bóle brzucha, ale
            potem przechodzi.... juz sama nie wiem.
            • marzeniee22 Re: urodziłam! 15.09.09, 12:18
              Kasiu, wielkie gratulacje!!! Az sie wzruszylam, bo przypomnialam
              sobie mojego Malego jak lezal kolo mnie. W koncu do mnie dolaczylas
              i nie jestem juz rodzynkiem na tym watku. Teraz czekam na zdjecia
              tej kruszynki. Blenusia zbieraj sie, bo teraz kolej na Ciebie
              kochana smile
              Jestem z Was dumna, ze donosilyscie. Strasznie sie ciesze.
    • kasiadwa Re: leżakowanie do końca ciąży, przetrwamy razem: 16.09.09, 07:24
      cześć kobietki , jak sie czujecie?
      angela a jak tam u ciebie , nie forsujesz się?
      kuragan a ty ? jak tam leżakowanie?
      wieżcie mi że warto, mocno wierzyłam w to że małą donosze i stało się choć co
      wizyte lekarz mówił inaczej. Trzymajcie maluszki w brzuszkach zeby urodziły sie
      silne i zdrowe. moja mała w ostatnich tygodniach nabrała na wadze i urodziła sie
      3700 więc spora kruszyna

      udanego dnia, ja szybko jem bo niewiadomo kiedy bede miała czas , buziaki i
      piszcie co u was
      • angela10086 Re: leżakowanie do końca ciąży, przetrwamy razem: 16.09.09, 10:32
        hej jestem po usg wczorajszym, moj bobo rosnie jak na drozdzach, wyglada na to
        ze wielkolud bedzie bo na usg wychodzi o 1,5 tyg wiekszy... a miesniak sie
        splaszczyl !!!!!smile)))))
        • kuragan Re: leżakowanie do końca ciąży, przetrwamy razem: 16.09.09, 11:39
          Kasiu, gratulacje! Nie czytalam calego watku: jak dlugo lezalas?

          Angela, nie przejmuj sie miesniakiem, nawet jak jeszcze troche
          podrosnie. Strasza nim strasznie, a naprawde tyle kobiet ma
          miesniaki (lacznie ze mna) i to nie one sa przyczyna problemow. Mnie
          moja ginekolog straszyla, straszyla, a na ostatnim szczegolowym USG
          doktor machnal reka na miesniak 7 cm i powiedzial, ze to nawet do
          cesarki wskazowka nie jest.

          W ogole ja chcialbym dzis o straszeniu. Leze w szpitalu i bede w
          szpitalu lezec az do konca (termin mam 6. stycznia), bo lekarki moga
          mnie wypuscic tylko na wlasne ryzyko, a tego sie boje oczywiscie
          zrobic. Strasza mnie straszliwie wszystkim, a ja jestem przekonana
          ze leze tu niepotrzebnie. na przyklad: dzis dostalam lek przeciw
          skurczom, a ja nie mam skurczy. Z przemila lekarka dyskutowalam o
          tym z pol godziny i w koncu mnie przekonala, zebym choc pigulki
          przeciw skurczowe wziela (bo mnie chcieli pod kroplowke). I dostaje
          tez cortison, zeby dziecku pluca sie wzmacialy. A mala rosnie i tak
          dobrze, rusza sie duzo i mocno, nie rozumiem po co te lekarstwa...
          Znaczy ja rozumiem ich argumentacje, ale moim zdaniem, to jest
          kwestia obecnej "mody" w medycyunie w Nieczechj (ja w Niemczech
          leze), co z reszta lekarki same przyznaja. Ja ogolnie jestem
          przeciwniekiem lekarstw.

          Dzis mi przemila mloda lekarka powiedziala, ze gadaly sobie o mnie w
          pokoju lekarskim i zartowaly, ze trzeba mnie postraszyc, bo ja za
          lekko do tego podchodze. A ja naprawde jestem przekonan, ze donosze,
          ze leze w sumie nie do konca potrzebnie (rownie dobrze mozna by i w
          domu i nie plackiem, a z przerwami na toalete, zrobienie herbaty czy
          prysznic) i ogolnie ze nic nam obu nie jest...
          Nie wiem skad mi sie to przekonanie bierze, ale to chyba dobrze, nie
          dam sie im zastraszyc i nadal bede zla ze leze i boptymistyczna, ze
          tak naprawde to nic na nie jest

          pozdrawiam



          Moze wazne jest to ze leze w Niemczech, tu jest troszke inna
          sytuacja chyba niz w Polsce - ja wiem, ze przemile lekarki
          • p.fenowoman1985 Re: leżakowanie do końca ciąży, przetrwamy razem: 16.09.09, 15:50
            hej dziewczyny, dawno mnie tu nie byłosmile kuragan, głowa do góry !!
            ja mam ten sam problem co Ty. W 23 tygodniu wylądowałam w szpitalu
            ze skracającą się szyjką. Leżałam tam 4 dni, wypisali mnie do domu
            bo nic specjalnego się nie działo. Po dwóch tygodniach leżenia
            plackiem wizyta kontrolna, szyjka skróciła się o kolejne 0,5 cm.
            Moja Pani doktor zdecydowała że założy mi krążek na szyjkę, tzw.
            pessar. Teraz jestem w 28 tygodniu, 3 tygodnie normalnie funkcjonuję
            z moim nowym "przyjacielem"smile i powiem Ci szczerze, że naprawdę
            polecam to rozwiązanie. Dowiedz się może czy u Ciebie to możliwe? Ja
            oszczędzam się jak mogę oczywiście, nie przemęczam bardzo, nie
            dźwigam. Ale też nie leżę plackiem non stop. Kilka dni temu byłam
            znowu na kontroli. Krążek trzyma bardzo ładnie, a ja czuję się
            rewelacyjnie. Przede wszystkim mam spokój psychiczny, co jest
            naprawdę bardzo ważne. a jak leżałam w szpitalu to non stop płakałam
            i przezywałam, każdy mój ruch wywoływał strach...
            Tak więc jeszcze raz polecam, zastanów się nad tym. Niektórzy piszą
            że ten krążek tylko wywołuje bakterie, ale to nie prawda. Dostałam
            tabletki które mam brać raz na trzy dni, właśnie na bakterie, i
            wszystko jest ok, nie ma żadnych dolegliwości. A ze wszystkich leków
            które brałam na podtrzymanie ciąży, została mi tylko nospa, z czego
            się bardzo cieszę.
            Pozdrawiam i trzymajcie się !!
            Ps. Gratuluję tym dziewczynom które mają już swoje cuda przy sobie w
            domku i mogą się nimi cieszyćsmile
            • kuragan Re: leżakowanie do końca ciąży, przetrwamy razem: 16.09.09, 16:07
              hej, juz o tym rozmawialysmy na innym forum. W Niemczech nie
              zakladaja krazkow, tak twierdza moi lekarze tutaj.
              dzieki
            • kuragan Re: leżakowanie do końca ciąży, przetrwamy razem: 16.09.09, 16:09
              a jeszcze jedno, ja by mi sie skrocila szyjka o 0,5 cm miedzy
              wizytami to by tu tak spanikowali, ze chyba dostalabym siostre na
              stale do siedzen ie przy lozku i podawania mi ewentualnie szklanki
              wody ze stolika i chusteczki do nosa.
              • kasiadwa Re: leżakowanie do końca ciąży, przetrwamy razem: 17.09.09, 08:25
                kuragan ja lezałam od 27-28 tygodnia, i wstałam dopiero po 38 tyg.

                marzeniee i jak tobie si epowodzi z maluszkiem? śpiś w nocy i co zrobiłas na
                zatwardzenie. bo moja mała po karmieniu strasnie sie napina i kupki zrobic
                porzadnie nie morze i płacze. jakieś rady kochane
                • ewa0460 Re: leżakowanie do końca ciąży, przetrwamy razem: 17.09.09, 11:42
                  Witam. Czy przygarniecie kolejną leżącą? Jestem dopiero w 11 tc
                  i leżę, bo pojawiły się krwawienia. Dwa razy dziennie wkładam sobie
                  luteinę tam gdzie słońce nie dochodzi i mam nadzieję, że będzie
                  dobrze.
                  • kasiadwa Re: leżakowanie do końca ciąży, przetrwamy razem: 17.09.09, 18:32
                    ewo witaj z nami, jasne ze cie przygarniemy.
                    Fakt ja juz mam swoje maleństwo przy sobie ale wiem co to leżenie plackiem bo
                    watek ten załozyłam kiedy miałam, zagrożenie przedwczesnym porodem. witaj wśród nas
                  • blenusia Re: leżakowanie do końca ciąży, przetrwamy razem: 18.09.09, 08:48
                    CZeśc Ewa!
                    Witam i trzymam kciuki! Będzie dobrzewink JA tez aplikowałam sobie
                    luteinę, a już od 2 tygodni nic, nawet magnezu nie biorę. Za raz
                    kończę 38 tc i NIC!
                    Kurcze juz mam DOŚĆ! Wiem, ze nie powinnam narzekać bo to juz prawie
                    koniec...ale kurde od 4 dni mam bóle brzucha, nawet 4 dni temu były
                    w miarę regularne,ale co 10 minut więc się nie spieszyłam do
                    szpitala i ....pszeszło.... Męczy mnie ta niepewność, Nic zaplanowac
                    nie mogę, nawet łóżeczka nie rozstawiam bo mogę jeszcze miesiąc tak
                    pochodzićsmile...
                    Po porodzie bedzie ciążko bo HAnia 2,5 roku i mały...ale teraz juz
                    wymiękam...Lubię wszystko zaplanować a tu d...
                    Wogóle nawet nie wiem jak MAłego nazwiemy i ...nic nie wiem...
                    W pierwszej ciązy taka byłam podekscytowana i wszystko miałam
                    zaplanowane imię , rodziców chrzestnych a teraz nic....
                    Kompletna dezorganizacja... Mąż rozkręca biznes i też tak tak to sie
                    trochę odwleka no bo w każdej chwili moze byc mi potrzebny...

                    oj troche się rozpisałam... sory ...musiałam się wyżalić.
                  • kubusiowa.mamusia Re: leżakowanie do końca ciąży, przetrwamy razem: 18.09.09, 09:34
                    witam drogie Panie smile i nową leżakującą koleżankę- trzymam kciuki
                    bo długa droga przed Tobą Ewa...ale leżenie naprawdę pomaga. to
                    Twoja pierwzsa ciąża?
                    Ja już nie muszę leżeć plackiem, wczoraj nawet wybrałam się na
                    pierwszy od dwóch miesięcy spacer i od razu mi lepiej smile
                    blenusia cierpliwości życzę! u mnie dopiero 36tc od jutra a też już
                    coraz bardziej mi się marzy żeby juz było po wszystkim...to moj
                    pierwszy poród, boje się ogromnie, ale i tak chciałabym miec to juz
                    za sobą...
                    • ewa0460 Re: leżakowanie do końca ciąży, przetrwamy razem: 18.09.09, 09:58
                      To moja pierwsza ciąża i to taka wyczekana (staraliśmy się dwa
                      lata), więc jak zobaczyłam krwawienie, to prawie zawału dostałam ,
                      bo myślałam że coś złego stało się z naszą kruszynką. Na szczęście
                      na usg zobaczyłam bijące serduszko i trochę się uspokoiłam. Ja mam
                      to szczęście, że mieszkamy z moimi rodzicami i mamy ich wsparcie.
                      • kubusiowa.mamusia Re: leżakowanie do końca ciąży, przetrwamy razem: 18.09.09, 10:11
                        Ja tez z rodzicami mieszkam i nie narzekam smile mieszkałam wcześniej
                        za granicą, ale poprzednią ciążę poroniłam...i jak się okazało że
                        znów jestem w ciąży to postanowiliśmy że lepiej bedzie wrócić na
                        jakiś czas do Polski
                        • kasiadwa Re: leżakowanie do końca ciąży, przetrwamy razem: 18.09.09, 11:05
                          ohh dziewczyny jak ja wam zazdroszcze ze jestescie z rodzicami. Ja kompletnie
                          sama, tylko siostra radzi mi przez telefon a to moje pierwsze dziecko i do konca
                          nie wiem co robic daje się na instynkt.

                          a co myslicie o nakładkach ochronnych napiersi? mała tak mi zmasakrowała sutek
                          ze mysle o nakładce zeby sie zagooił troche. boje sie tylko ze poźniej piersi
                          nie zechce ssac
                          • ewa0460 Re: leżakowanie do końca ciąży, przetrwamy razem: 18.09.09, 11:15
                            Kasia, co do nakładek na piersi to ja jestem zielona, a piszę w
                            ogóle o tym, bo mam obawy że z moich mikroskopijnych piersiątek to
                            moja dziecina pokarmu się nie doprosi(przyświeca mi tylko nadzieja,
                            że urosną, bo przecież jeszcze wcześnie). A co do rodziców, to
                            przyznaję, że to idealny układ. Nie martwię się o obiadki, ponieważ
                            mama i mnie i męża przy okazji nakarmi, a na głowie małżonka
                            pozostaje tylko praca i sprzątanie.
                            • blenusia Re: leżakowanie do końca ciąży, przetrwamy razem: 18.09.09, 11:24
                              Kasia! co do nakładek to lepsze to niż odciąganie i karmienie
                              butelką. Mała będzie musiała się potrudzić więcej niż z butelki. JA
                              nie mialam problemów (oprocz jednego zastoju) ale moja bratowa na
                              początku karmila przez nakładki a potem jak się piersi przyzwyczaiły
                              to poszło już normalnie. Do tego jak są brodawki poranione i zbolałe
                              to można maścią smarować, wyślij męza do apteki. Tam doradzą co.
                              A co do mieszkania z rodzicami to ja mam swoje mieszkanko, ale jak
                              się okazało, ze muszę leżeć, to przenieśliśmy się z męzem do moich
                              rodziców... i czasami jest cięzko, ale pomoc jest ogromna.
                        • ewa0460 Re: leżakowanie do końca ciąży, przetrwamy razem: 18.09.09, 11:08
                          teraz musi byc dobrze Kubusiowa.mamusiu. Zostało Ci już tak
                          niewiele. Jeszcze tylko dobry miesiąc i będziesz miała swoją dzidzię
                          przy sobie.
                          • kubusiowa.mamusia Re: leżakowanie do końca ciąży, przetrwamy razem: 18.09.09, 11:27
                            no ja mam nadzieję że mój Kubuś nie będzie chciał w brzuszku
                            siedzieć dłużej niż miesiąc wink
                            miłego dnia zyczę kobietki!
    • marzeniee22 Re: leżakowanie do końca ciąży, przetrwamy razem: 18.09.09, 19:39
      czesc dziewczyny,
      rowniez witam nowa forumowiczke smile Kasia, jesli chodzi o te bole
      brzuszka i kolki to ja nadal z tym walcze- podaje Infacol przed
      kazdym karmieniem, probowalam tez herbatki hipp, dentilox i teraz
      chyba sprobuje gripe water. U mnie nie jest w sumie tak zle, bo maly
      nie placze przerazliwie po kilka godz. jak to sie czyta o tych
      kolkach. Jest marudny i rozdrazniony. On ma problem z pozbywaniem
      sie gazow. Strasznie sie napina, jakby mial urodzic super twarda
      kupke, a one sa wodniste tak naprawde. Najgorzej jest nad ranem tak
      od 4-tej do rana. Wtedy juz nie pozwala mu spac ten brzuszek. Gdyby
      nie to spal by super w nocy sad Poza tym strasznie bola mnie plecy,
      nawet spac nie moge i ostatnio rana po cesarce. Tki nagly
      przeszywajacy bol, ze az sie goraco robi. Maly dzis skonczyl
      miesiac, mam nadzieje, ze juz niedlugo zapomne o tym jego brzuszku.
      Jedyne co go uspokaja to jak biore go na rece i skacze z nim na
      pileczce takiej jak do porodu. Nawet noszenie go tok nie koi, ale
      juz mam problem, bo on wogole malo lezy sam, ciagle trzeba sie nim
      zajmowac. Jesli chodzi o karmienie to tez myslalam na poczatku o
      nakladkach, bo jedna piers tak bolala, ze plakalam przy karmieniu.
      Kupilam masc, ale mysle ze to kwestia czasu. 2 tygt sie meczylam,
      teraz brodawki sie zahartowaly. Kasiu daj sobie czas, bol minie choc
      wiem, ze ciezko. Ja juz chcialam dawac mieszanke. Ja jeszcze
      probowalam troche odciagnac laktatorem z tej piersi przed
      karmieniem, zeby byla mniej wrazliwa, doslownie chwilke, a potem
      przystawialam malemu. A poza tym jak Ci maciezynstwo sluzy?
      Mam pytanie do mam, ktore juz maja pociechy, chodzi o polog. Rzecz w
      tym, ze na poczatku krwawienie bylo takie blado rozowe, a od okolo
      tyg zauwalylam, ze jest zywoczerwona krew choc nie sadze, zeby bylo
      tego wiecej. Mam sie martwic czy to normalne i ile to jeszcze moze
      trwac?
      • marzeniee22 Re: leżakowanie do końca ciąży, przetrwamy razem: 18.09.09, 19:42
        sorry za bledy, ale szybko pisze, bo malo mam czasu i nawet
        spreawdzic nie maialm czasu smile
        Ps. Blenusia jak sie czujesz? Mam nadzieje, ze samopoczucie lepsze.
        • alicia26 Re: leżakowanie do końca ciąży, przetrwamy razem: 20.09.09, 13:11
          czesc dziewczyny!

          czesto sobie czytalam Wasz watek i pocieszalam sie, ze nie jestem
          sama. W pierwszej ciazy lezakowalam od 32 tc bo mialam skurcze, w
          efekcie corcia urodzila sie 5 dni po terminie /07.02.2006/. W tej
          ciazy bole brzucha i twardnienie zaczelo sie po 20 tc. Lezalam,
          bralam caly czas luteine i okresowo fenoterol. Mialam wrazenie, ze to
          sie nigdy nie skonczy...Za 2 dni koncze 37tc, od 1,5 tygodnia nie
          biore lekow, zyje na pelnych obrotach i NIC! WIELKA CISZA! Spie jak
          zabita prawie cala noc, czasem cos tam zaboli, czasem pojawiaja sie
          skurcze, nawet mocne i znowu cisza... Energii mam tyle, ze mnie az
          roznosi. STRASZNIE chcialabym juz urodzic!!!!!!!!!!!!!!

          pozdrawiam wszystkie lezakujace i oczekujace na wielki final smile
          • kasiadwa Koniecznie przeczytajcie , płakałam za smiechu 20.09.09, 15:04
            kobieta.interia.pl/wiadomosc-dnia/news/macierzynstwo-to-sciema,772463
            • blenusia Re: Koniecznie przeczytajcie , płakałam za smiech 20.09.09, 15:47
              Aj. KAsia czytałam to jeszcze przed pierwszym porodem i niestety
              uważam, ze chociaż Chylińska jest bardzo wulgarna to niestety ma
              rację. Z jednej strony ciąża i macierzzyństwo jest piękne, ale
              rzeczywiście jest kult wywyższania tego i podnoszenia do rangi
              prawie cudu. A tak naprawdę to ostatni miesiąc ciązy jest masakrą a
              pierwszy miesiąc macierzyństwa jeszcze gorszy.

              DZiś pewna 17 latka powiedziała mi że "tylko 2 tygodnie" zostało do
              porodu...Ale się uśmiałam....myślę sobie "co Ty mozesz wiedzieć"...
              Życzę jej łagodnej ciązysmile... A parę minut później rozmawiałam z
              kobietą, która ma 6 dzieci i ona to stwierdziła że jeszcze dwa
              tygodnie ciązy to dlugo....tak więc doświadczenia zmieniają nasze
              poglądysmile
              JA wymiękam... nie staję na wagę ale chyba już mam z 18 kg na
              plusie...i wogole czuję sie jak słoń.... no ale cóż.... już mniej
              niż więcejsmile
              spokojnej niedzieli....
              • kuragan Re: Koniecznie przeczytajcie , płakałam za smiech 20.09.09, 19:25
                hej, witam po przerwie, leze nadal, ale czasem bez laptopa, bo sie
                dlugo w tej pozycji nie da...

                Artykul przeczytalam, ja wole nie myslec o tym wszystkimo czym ona
                pisze. Na razie... Bo jak pomysle to wstane...

                witam nastepna lezaca!
            • kubusiowa.mamusia Re: Koniecznie przeczytajcie , płakałam za smiech 21.09.09, 09:21
              hej kobietki
              przeczytałam i az mi sie cisnienie podnioslo (to nawet dobrze bo
              moja doktorka stwierdzila ostatnio ze mam strasznie niskie wink )
              wydaje mi sie ze kazda normalnie,racjonalnie myslaca kobieta zdaje
              sobie sprawe z tego ze ciaza,porod,maciezynstwo etc. ma i zle i
              dobre strony; zycie to nie jest bajka...zreszta nikt nam nigdy nie
              obiecywal ze bedzie lekko...bol,pot i lzy to naturalna czesc zycia-
              tak po prostu jest i juz...no ale przeciez w tym wszystkim sa tez
              jakies pozytywy!!! autorce szanownej zwyczajnie pokory brakuje, i
              poczucia realizmu, a jej chamskie teksty szkoda
              komentowac...przeciez nikt jej nie kazal miec dzieci... a jak ktos
              sie boi bólu to moze z macierzynstwa zrezygnowac (oczywiscie w
              odpowiednim momencie)...a tak swoja droga to ciekawa jestem czy ona
              stracila kiedys dziecko...
              Troche mi ulzylo jak sobie "pogadalam"...spalam dzis tylko 4 godziny
              i od samego rana jakas nabuzowana chodze smile
              pozdrawiam lezakujace
              • angela10086 Re: Koniecznie przeczytajcie , płakałam za smiech 21.09.09, 09:25
                czesc kochane, ja sobie laze, biegam i wszytsko jest ok hurrrraaaa, widze ze nas
                sie wiecej zrobilo, zawsze to razniej, dziewczyny mam straszny kaszel od 3
                tygodni najpierw infekcja a teraz zostal mi kaszel i to taki ze lekarz chcial
                mnie na rtg pluc wyslac jak mi nie przejdzie do pn nastpnego to wysle mnie do
                pulmonologa... polecacie jakies domowe sposoby?
                • kasiadwa Re: Koniecznie przeczytajcie , płakałam za smiech 21.09.09, 11:47
                  hej kobitki, kurcze głupio juz tak pisac o swoich problemach jak juz sie nie
                  jest leżakującą, ale trudno jest mi sie rozstać z mim forumsad
                  ja dzis czuje sie tak sobie wczoraj za to fatalnie temp 39 i dreszcze, piersi
                  zmasakrowane i deneruje sie ze nie umiem małej dobrze do piersi przystawićsad
                  dis odpoczywam bo ta gorączka mnie wykończyła a i teraz mnie zaczyna łapac, koszmar
                  • ewa0460 Re: Koniecznie przeczytajcie , płakałam za smiech 21.09.09, 16:46
                    witam kobietki. Ja za zgodą mojej gin troszkę wstaję. Nie robię
                    praktycznie nic, bo mi jeszcze nie wolno, ale mały spacerek to coś
                    wspaniałego. W przyszłym tygodniu mam wizytę u lekarza i już nie
                    mogę się doczekac, żeby zobaczyc moje małe szczęście i oczywiście
                    żeby wszystko było w porządku. Tego się zawsze boję, że coś będzie
                    nie tak i nie mogę się pozbyc tego strachu. Wiem, że to głupie, ale
                    chociaż sama sobie tłumaczę, że powinnam myślec pozytywnie, to mój
                    głupi mózg robi coś zupełnie innego.
                • konewkaa7 Re: Koniecznie przeczytajcie , płakałam za smiech 22.09.09, 17:19
                  Jeśli dobrze rozumiem, jesteś w 9 t.c.? RTG płuc, to chyba nie najlepszy pomysł
                  w ciąży - tak mi się wydaje..
                  Polecam stronę z domowymi sposobami:
                  www.magazyndomowy.pl/domowe-sposoby-na-bol-gardla-kaszel-i-katar/ Miód,
                  miód.. i jeszcze raz miód smile
                  Ogólnie na przeziębienie w ciąży pomaga mleko z miodem i czosnkiem (wiem, że
                  jest to ohydne, ale działa!)
                  • angela10086 Re: Koniecznie przeczytajcie , płakałam za smiech 23.09.09, 09:50
                    wiem wiem ze nie najlepszy ale moj lekarz powiedzial ze cos chyba mam z plucami
                    nie tak i nie wie czy nie bedzie takiej koniecznosci, narazie mi nic nie
                    przechodzi, w piatek ide z powrotem, powiedzial ze jak nie przejdzie to
                    pulmonolog i laryngolog sie klania. Mam nadzieje ze bedzie ok, mi robili w
                    ostaniej ciazy rezonans magnetyczny niby tez nie mozna ale powiedzieli wybieraj:
                    albo robimy albo narazasz siebie i dziecko... co milam zrobic?-poszlam mimo ze
                    bardzo sie balam ze dziecku cos bedzie... brrrr ze tez jakies cholerstwo sie
                    musialo przyplatacuncertain
    • marzeniee22 Re: leżakowanie do końca ciąży, przetrwamy razem: 25.09.09, 09:47
      czesc dziewczyny, zagladam tu codziennie, a tu cisza i nikt sie nie
      odzywa. Co tam u Was? Ja walcze z brzuszkiem u Filipa. Blenusia
      rusza sie juz cos? A reszta dziewczyn jak tam, lezakowanie?
      odezwijcie sie.
      • kubusiowa.mamusia Re: leżakowanie do końca ciąży, przetrwamy razem: 25.09.09, 12:12
        hej! a ja już na dobre porzuciłam leżakowanie, chodzę na spacery,
        trochę sprzątam, gotuję, nawet dwa okna umyłam smile nadrabiam te dwa
        miesiące nicnierobienia...
        a blenusia to może już w dwóch częściach jest wink
        pozdrawiam
        • blenusia Już rozpakowana:) urodziłam 25.09.09, 17:59
          No więc po tygodniu intensywnych starań o poródsmile urodziłam!
          w poniedziałek nad ranem. odejście wód i za 3 godziny synuś był na
          świecie. szybko, ale cięzko... poród naturalny...
          Gorzej jest teraz nie moge się pozbierać z hormonami....nie jestem w
          stanie ogarnąc tej sytuacji i tak ze trzy razy dzienne wybucham
          płaczem, potem jest lepiej, a później znów placzę... MAsakra!
          Do tego mały śpi...ciągle śpi,ale nie mam się co cieszyć bo to
          ciągnie za sobą problemy z zastojami mleka...
          No ale cóżsmile ...nowa sytuacja, więc powoli jakoś się wszystko ułoży.
          Pozdrawiam
          • kubusiowa.mamusia Re: Już rozpakowana:) urodziłam 25.09.09, 18:37
            na pewno wszystko się ułoży w swoim czasie! gratuluję smile
          • kasiadwa Re: Już rozpakowana:) urodziłam 25.09.09, 20:20
            blenusia gratuluje
            nie martw sie płaczem ja tak mam od tygodnia a to z powodu karmieniasad
            • ewa0460 Re: Już rozpakowana:) urodziłam 26.09.09, 18:49
              oczywiście przede wszystkim gratulacje dla Blenusi. Jeden trud już
              za tobą. A odnośnie zastojów, to mojej szwagierce pomagało
              odciąganie pokarmu, zwłaszcza, że mały zaczął się w krótkim czasie
              częściej budzic na karmienie i jadł sporo. Pozdrawiam serdecznie
    • kasiadwa Re: leżakowanie do końca ciąży, przetrwamy razem: 27.09.09, 10:16
      i jak sie czujecie leżakujące?
      ile wam zostało do szczęśliwego rozwiązania?
      juz 3 forumowiczki urodziły czekamy na kolejne szczęśliwe mamusie
      • kubusiowa.mamusia Re: leżakowanie do końca ciąży, przetrwamy razem: 27.09.09, 14:18
        hej! czuję lekką presję bo teraz to chyba na mnie kolej smile
    • kasiadwa Re: leżakowanie do końca ciąży, przetrwamy razem: 28.09.09, 16:28
      kubusiowa a na kieedy masz termin?
      • angela10086 Re: leżakowanie do końca ciąży, przetrwamy razem: 28.09.09, 19:15
        ja jakos funkcjonuje, jutro wizyta u gin trzymajcie kciukismile
        • kasiadwa Re: leżakowanie do końca ciąży, przetrwamy razem: 28.09.09, 20:02
          angela daj znac po wizycie
          będzie dobrze , spokojnej nocy
      • kubusiowa.mamusia Re: leżakowanie do końca ciąży, przetrwamy razem: 29.09.09, 09:25
        hej smile w karcie mam wpisany termin na 24.10 czyli odległy o całe
        lata świetlne.....dłuzy mi się juz coraz bardziej... Wczoraj byłam
        na wizycie, synuś waży 2972g i nigdzie się jeszcze nie wybiera...Jak
        na razie mam 12kg do przodu i mam nadzieje że za duzo mi juz nie
        brzybędzie wink
        pozdrawiam wszystkie kobietki
        • angela10086 Re: leżakowanie do końca ciąży, przetrwamy razem: 29.09.09, 11:21
          hej ja juz po... bobas bardzo zywotny jest, tak fikal ze nawet go bylo trudno
          zmierzyc a tetno mial 170 tak rozrabial smilei.... ssal paluszka smile... ma ok 4 cm
          wszystkie rece i nogi,miesnaik troche sie powiekszył w miesiac niecaly
          centymetr, ale wedlu gina jest ok bo nie naciska...dobrze ze jest ok
    • paninka Re: leżakowanie do końca ciąży, przetrwamy razem: 30.09.09, 15:13
      Witam- dołączam do grona leżących ciężarówek. Jestem wg.ostatniej
      miesiączki w 9,5 tyg. ciąży . Wczoraj "ni z tego ni z owego" jadąc
      samochodem zalałam się krwią tak jakby wody mi odeszły - szybko
      podjechałam do mojego gina (szczęście że był w pracy) zrobił badanie
      usg i stwierdził krwiaka . Ciąży nic nie jest , dziecko żyje i serce
      bije . Kazał brać duphaston 2 x 1 tabl. i leżeć cały czas . kolejna
      wizytę mam 16.X . Mówił że jak będę chodziła to krwiak odkleji całe
      łożysko i skończy ciążę . Dziś leżę betonem .Powiedzcie jak było z
      Wami jak dawałyście radę . Czy jest ktoś w takiej sytuacji jak ja?
      • kubusiowa.mamusia Re: leżakowanie do końca ciąży, przetrwamy razem: 30.09.09, 16:06
        witam nową koleżankę smile moja sytuacja była nieco inna, ale
        poprzednią ciążę poroniłam więc i tak byłam solidnie wystraszona...
        musisz sobie powiedzieć że wszystko będzie dobrze i grzecznie leżeć,
        głowa do góry!
        pozdrawiam
      • blenusia Re: leżakowanie do końca ciąży, przetrwamy razem: 30.09.09, 22:00
        Witam!
        No to ja się zjawiłamsmile Powoli zaczynam wszystko ogarniać, dwoje
        dzieci, dom i przede wszystkim siebiesmile
        Wczorajsza noc była dość ciężka bo dwójka moich maluchów obudziła
        się o 3.15 nad ranem i mały chciał jeść a starsza potrzymać mame za
        rekę więc o 5.30 zaczęłam się zastanawiać czy opłaca sie zasypiaćsmile
        Nie narzekam bo mam ogromne wsparcie i pomoc męża, ale w domu zawsze
        jest coś do zrobienia, a szczególne ze zbuntowaną dwulatką, która
        uczy się siadać na nocnik...i tak sobie myślę, że ludzie czasami
        mają w sobie coś z masochizmu. Mając jedno dziecko świadomie
        decydują się na drugiesmilesmilesmile

        No coż ...zaczynam zasypiać na klawiaturze więc wybaczcie, ale
        kończe moje opowieści
        Jeszcze do Kubusiowej mamy: Tak właśnie teraz Twoja kolej. Trzymam
        kciuki !!

        I do Paninki: witam nowa koleżankę. Rozumiem, ze najadłas się
        starchu i teraz będziesz leżeć sumiennie. Pewnie jeszcze nie raz
        będziesz się denerwować, wściekać i przeklinać to leżenie, ale na
        tym wątku mocno się wspieramy i przetrwamy razem do końca! Trzy
        bobasy z wątku są już na świecie szczęśliwie donoszone, albo raczej
        doleżane, na czwartego bobasa czekamy niebawem, więc DAMY
        RADĘ!!! ....tzn Ty dasz radę z nami i komputerem pod rekąsmile

        Dobranoc... bo naprawdę padam....
        • angela10086 Re: leżakowanie do końca ciąży, przetrwamy razem: 01.10.09, 08:31
          paninka ja to przerbialam 2 razysmile w pierwszej ciazy w 18 tyg i skonczylo sie
          dobrze i w trzeciej niestety nie ale glowa do gory lez a wszystko bedzie dobrze smile
          • paninka Re: leżakowanie do końca ciąży, przetrwamy razem: 01.10.09, 10:00
            dzięki dziewczyny za dobre słowo , zastanawia mnie jednak sprawa
            medyczna - wcześniej jak wspomniałam była czysta żywa krew , a teraz
            jest brązowe plamienie - da się to jakoś wytłumaczyć?
            • angela10086 Re: leżakowanie do końca ciąży, przetrwamy razem: 01.10.09, 10:12
              to dobrze ze barazowa bo stara... jak czerwona to kiepsko, ciesz si krwiak sie
              oczyszcza, bierz leki bedzie ok ja plamilam cay czas na brazowo przy krwiakach
              • ewa0460 Re: leżakowanie do końca ciąży, przetrwamy razem: 01.10.09, 10:32
                Witam nową koleżankę i od razu dodam swoje trzy grosze odnośnie tych
                brązowych plamień. Angela ma rację, to pozytywny znak. U mnie po
                dwóch dniach krwawienia na brązowo wszystko się ładnie wygoiło i do
                tej pory spokój.
                A teraz się trochę pożalę. Wczoraj byłam u lekarza. Dzidzia zdrowa,
                tak fikała, że gin nie mogła zmierzyc jakiejś przezierności czy coś
                w tym typie. Maleństwo skończyło 13 tygodni. Jedyne co mnie martwi
                to łożysko, które oczywiście nie wiedziało co zrobic i umiejscowiło
                się na szyjce macicy (stąd to krwawienie). Boję się trochę. Czy
                któraś wie jak to jest z tym łożyskiem przodującym.
                • blenusia Re: leżakowanie do końca ciąży, przetrwamy razem: 01.10.09, 19:41
                  Hej Ewa!
                  Z tego co mi wiadomo nie jest to groźny przypadek z łozyskiem
                  przodującym,ale najprawdopodobniej kwalifikuje Cie to do cesarki.
                  No ale ja nie lekarz....
            • kubusiowa.mamusia Re: leżakowanie do końca ciąży, przetrwamy razem: 01.10.09, 12:52
              ja tez odnośnie krwawienia- u mnie było odwrotnie- najpierw tylko
              brązowe plamienie przez dwa dni, potem żywo czerwona krew w większej
              ilosci, a kolejnego dnia poroniłam...więc to chyba lepiej jak jest
              odwrotnie
              • angela10086 Re: leżakowanie do końca ciąży, przetrwamy razem: 01.10.09, 13:15
                oczywiscie ze lepiejsmile ewcia nie martw sie wszytko bedzie ok... ja jestem dobrej
                mysli, choc moj lekarz do ktoreo chodze prywatnie juz 4 ciaze to ostanio
                powiedzial ze ode mnie kasy nie bedzie bral bo ja pechowa jestem i nie bedzie
                zapeszał...wcale mi nie bylo przykro z tego powodutongue_out bedzie dobrze....
      • kubusiowa.mamusia Re: leżakowanie do końca ciąży, przetrwamy razem: 03.10.09, 10:42
        witam drogie panie smile chcialam sie podzielic moim sukcesem- od dzis
        synek jest oficjalnie donoszony smile))) czasem mialam takie dni kiedy
        myslalm ze nie dotrwam...a tu prosze- zaczynam 38 tydzien
        a co u Was slychac? pozdrawiam
        • monika1984a Re: leżakowanie do końca ciąży, przetrwamy razem: 03.10.09, 11:14
          Hej dziewczyny smile
          Teraz ja mam pytanko czy mogę do Was dołączyć? smile
          Jestem w 27 tyg moja ciąża od początku była "problemowa" leki na podtrzymanie,
          plamienie, leżenie po 2 tyg co 2 tyg... ostatnio było troszkę lepiej ale wczoraj
          lekarz mi powiedział ze szyjka sie skrociła, dalej twarda ale sie skrócila.. nie
          wiem niestety ile ma... kazal jaknajwięcej leżeć mimo, że nie miałam żadnych
          innych objawów... niestety od wczoraj wieczór wbrzuch mi się coraz częściej
          stawia i robi się twardy jak kolano... do tego pobolewa mnie dół brzucha...
          magnez biorę już dobre kilka miesięcy, od jakiegos czasu 3x2. I w sumie tyle...
          jak coś mocniej boli to biorę no-spę... I teraz nie wiem co mam robić czy
          dzwonić do lekarza, że mam te twardnienia... czy leżeć i wziąść no-spe i
          czekać... boję się, że nie donoszę tej ciąży... z lekarza jestem zadowolona,
          kontrole mam co 2 tygodnie... ale teraz nie wiem co robić czekać spokojnie czy
          jechać do szpitala??

          Buziaczki i miłego dnia
          • kasiadwa Re: leżakowanie do końca ciąży, przetrwamy razem: 03.10.09, 12:16
            moniko jasne ze mozesz dołaczyc po to ten watek założyłamsmile
            co do twardnienia to idz dzo lekarza jesli cie to niepokoi.
            ja miałam podobnie i dostałam leki rozkurczowe i nospe 3x dziennie

            co do bólu brzucha to musisz lezec koniecznie to moga-ale nie musza- byc skurcze
            - u mnie akurat tak było dół brzucha tak bolał ze 3 tyg i jak poszłam do lekarza
            to okazało sie że mam lekkie skurcze i szyjka sie skraca

            weź nospe i leż , musisz odpocząć

            kubusiowa.... teraz czekamny na ciebie i czwartego bobasa w naszym groniesmile
          • blenusia Re: leżakowanie do końca ciąży, przetrwamy razem: 03.10.09, 17:23
            Hej Monika!
            Leż koniecznie! My tu jesteśmy dowodem na to ,że można donosić, ale
            leżąc. trzy bobasy na świecie i zaraz następny więc i Ty daszradę.
          • kuragan Re: leżakowanie do końca ciąży, przetrwamy razem: 07.10.09, 11:06
            hej,

            i jak? Bylas u lekarza? Ja bym zadzwonila przy twardnieniu. Ja leze
            w szpitalu i jak mam niespokojny brzuch to lekarze sie przejmuja i
            daja mi srodki brzeciwskurczowe. Leze od 22 tygodnia, dzis zaczynam
            28 tydzien, to znaczy Moniko, ze jestesmy mniej wiecej w tym samym
            punkcie ciazy i obie lezymy. Tylko ja nadal w szpitalu...

            pozdrawiam
    • kasiadwa Re: leżakowanie do końca ciąży, przetrwamy razem: 04.10.09, 17:09
      blenusia a jak tam macierzyństwo słuzy?
    • kubusiowa.mamusia Re: leżakowanie do końca ciąży, przetrwamy razem: 07.10.09, 09:08
      dzień dobry! widzę że leżakujące gdzieś zniknęły...a to dziwne bo
      pogoda dziś jak najbardziej sprzyja leżakowaniu wink mnie ostatnio
      nosi chęć działania i już nie mam pomysłu co mogę z sobą zrobić...
      • angela10086 Re: leżakowanie do końca ciąży, przetrwamy razem: 07.10.09, 10:32
        hahahah a ja mam nieodparte wrazenie ze od kiedy zacezlam sie poruszac to
        ozdrowiałam smile, nawet nie wymiotuje... czuje sie swietnie, moze ten rezim
        lozkowy mnie dobijał big_grin
        • marbus Re: leżakowanie do końca ciąży, przetrwamy razem: 07.10.09, 21:20
          to i ja sie dolacze jesli pozwolicie.Leze od tyg.To moja 3cia
          ciaza,drgua niestety skonczyła sie poronieniem sadA leze bo szyjka
          krotka.Bede miała zakładany pessar za 2 tyg.Na szczescie szyjka jest
          zamknieta.To lezenie mnie dobija-w głowie najgorsze scenariusze :
          (.to dopiero i az 18tc.Codziennie modle sie by dotrwac choc do
          30tc.Dotad moja szyjka badana była tylko na fotelu-ale nie wzbudzała
          podejrzen,na ostatniej wizycie własnie w badaniu zaniepokoiła
          lekarza i postanowił ja zmierzyc.Czekamy ,bo niewiadomo czy i ile
          sie skrociła.Ale ja juz jestem zdecydowana na ten pessar.Oby jakos
          dotrwac.Pozdrawiam lezace mamusie.
          • monika1984a Re: leżakowanie do końca ciąży, przetrwamy razem: 08.10.09, 08:23
            Hej dziewczyny...
            u mnie niestety też skończylo sie lezeniem w szpitalu... sad
            Te twardniecia były silne i do tego bolesne... leze juz od niedizeli i modle sie
            o kazdy nastepny dzien... troszke jestem spokojniejsza bo dzis dostane drugą
            dawke celestonu czy jakos tak na rozwój płuc dla dizdizusia zeby mial wieksze
            szanse jakby co... czy ktoraś miała to podawane? Mam nadizeje ze wsyztsko bedize
            ok. Jak te twardnięcia nie spowodowały dalszego skracania to moze jutro mnie
            wypuszcza z nakazem leżenia w domu... trzymajcie się wsyzstkie mamusie smile
            Buziaczki smile
            • angela10086 Re: leżakowanie do końca ciąży, przetrwamy razem: 08.10.09, 09:42
              ja milam kochana te sterydy smile lez nic sie nie boj wsztsko bedzie dobrzesmile
              • kasiadwa Re: leżakowanie do końca ciąży, przetrwamy razem: 08.10.09, 10:05
                moniko lez i nie przejnuj sie jak mów angela. leżenia dział cuda.
                jak polezysz to brzuch przestanie bolec a ty bedziesz spokojniejsza, tylko
                fakt-musisz do konca ciązy sie oszczędzac bo przy wysiłku te bóle m oga wrócić a
                z nimi skracajaca się szyjka. ja 3 tyg chodziłam z bólami bo myslałam ze tak ma
                byc a co sie poźniej okazało to expresem do szpitala i sytuacja podobna co u
                ciebie( poza zastrzykami na rozwój płuc)
              • kubusiowa.mamusia Re: leżakowanie do końca ciąży, przetrwamy razem: 08.10.09, 10:07
                widzę, że nasze grono się powiększa smile trzymam kciuki za wszystkie
                leżakujące- wytrwałości dziewczyny- dacie radę! a ja wczoraj byłam
                na wizycie i pani dr stwierdziła, że teraz to nam już tylko jedno
                zostało- czekać.... synek się już obniżył (a z nim cały brzuch i od
                razu się lepiej oddycha) ale jakoś nie chce się jeszcze rodzić...
                • marzeniee22 Re: leżakowanie do końca ciąży, przetrwamy razem: 08.10.09, 14:05
                  Hej dziewczyny, Dawno mnie tu nie bylo, a grono sie ciagle
                  powiekasza- super. Mnie rozklada przeziebienie i teraz boje sie,
                  zeby Maly sie nie zarazil. Do tego pecherz moczowy mnie boli od paru
                  dni, a tu nic brac nie moge- masakara. Dziewczyny, lezcie. Monika ja
                  mialam te sterydy na pluca w 31 tyg, te twardnienia tez maialam od
                  polowy ciazy, donosilam i wszystko jest ok. Dacie rqde dziewczyny.
                  • angela10086 Re: leżakowanie do końca ciąży, przetrwamy razem: 09.10.09, 19:32
                    cos tu pusto... to ja wam opowiem cos smiesznego: przyszedl hydraulik rozwalił
                    mi cała lazeinke, na to moje 2 letnie dziecko wchodzi tam i sie pyta:" mamo a
                    co to?" ja mowie: no widzisz synku pan przyszedl nabrudzil i sobie poszedł, na
                    to moj synek oburzony:" tseba było w łeb dac panu!" wmurowało mniebig_grin skad on zna
                    takie teksty...big_grin
                    • kubusiowa.mamusia Re: leżakowanie do końca ciąży, przetrwamy razem: 10.10.09, 08:28
                      widze ze synek na obronce kobiet rosnie wink gratuluje smile
                      • paninka Re: leżakowanie do końca ciąży, przetrwamy razem: 12.10.09, 10:31
                        Cześć dziewczyny , leżę już 13 dzień , dzisiaj rano (12X) dostałam
                        brązowe plamiene - co to oznacza? Przyznam się że 10.X miałam
                        imieniny i trochę chodziłam ale czułam się świetnie przez te
                        wszystkie dni i nic się nie działo (upławy białe) do dzisiaj .
                        Kurcze chyba zawcześnie na chodzenie co myślicie . Wizytę mam 16.X.
                        Czy to jeszcze bylaby pozostałośc po tym krwiaku?
                        • angela10086 Re: leżakowanie do końca ciąży, przetrwamy razem: 12.10.09, 14:19
                          jezu paninka to jakas plaga chyba, ja wlasnie prawie dostalam zawalu serca jak
                          zobaczylam plamy brazowe na wkladce uncertain jutro mam wizyte u gina, mam nadzieje ze
                          to z miesniaka a bobas zyje... starsznie sie denerwuje, w ktorym ty jestes
                          tygodniu? normalnie beczec mi sie chce
                          • kasiadwa Re: leżakowanie do końca ciąży, przetrwamy razem: 13.10.09, 08:29
                            angela, paninka spokojnie będzie dobrze
                            trzymam kciuki kochane

                            kubusiowa jak sie czujesz? chyba juz końcówke masz?
                            • kubusiowa.mamusia Re: leżakowanie do końca ciąży, przetrwamy razem: 13.10.09, 13:18
                              hej smile a ja sie czuje jakbym byla juz pare lat w ciazy...te
                              ostatnie tygodnie strasznie sie dluza, a najgorsze jest to, ze nie
                              wiadomo kiedy synus zechce wyjsc sad jak na razie nic na to nie
                              wskazuje, tylko brzuch mam troche nizej...fizycznie nienajgorzej
                              (problemy ze snem, zgaga, bol plecow przy chodzeniu i takie tam
                              drobiazgi) ale psychicznie juz gorzej- robie sie coraz bardziej
                              niespokojna, nerwowa, niecierpliwa- i chyba ciezko ze mna
                              wytrzymac wink
                              pozdrawiam serdecznie wszystkie kobietki, zwlaszcza te lezakujace
                              • kasiunia130 Re: leżakowanie do końca ciąży, przetrwamy razem: 13.10.09, 16:21
                                Ja również jeśli można dołączę się do rozmowy jeśli pozwolicie.Leże od 5 tyg
                                mogę wstawać do łazienki i na jedzenie ale też nie za długo.Pod koniec miesiąca
                                mam mieć zakładany szew wiec pewnie będę musiała leżeć plackiem. Jest to moja 2
                                ciążą i do tego bliźniacza. Pierwsza ciąża zakończyła się przedwczesnym porodem
                                w 23 tygodniu. Zaczęła mi się skracać szyjka zostało szybko założone pesarium
                                ale nie udało się. W 5 dni wszystko się zaczęło i skończyło. Aby tego było mało
                                jestem po operacji usunięcia mięśniaka macicy. Wiec teraz chucham i dmucham.
                                Mimo że te leżnie wychodzi mi bokiem a to dopiero początek.Pozdrawiam
                                • kubusiowa.mamusia Re: leżakowanie do końca ciąży, przetrwamy razem: 14.10.09, 10:12
                                  Witamy nową koleżankę smile a który to tydzień u Ciebie?
                                  • kasiunia130 Re: leżakowanie do końca ciąży, przetrwamy razem: 14.10.09, 12:19
                                    U mnie to dopiero początek 13 tydzień i 1 dzień
                                    • angela10086 Re: leżakowanie do końca ciąży, przetrwamy razem: 15.10.09, 09:30
                                      no to witamy smile
    • kubusiowa.mamusia Re: leżakowanie do końca ciąży, przetrwamy razem: 15.10.09, 09:54
      czesc dziewczyny! jak Wam idzie lezakowanie w taka cudna pogode ;-
      ) ? ja troche niepocieszona jestem bo nie moge nawet na spacer
      wyjsc, w zadna kurtke sie nie mieszcze sad i nie chcialabym sie
      teraz przeziebic... Kubuś sie przyczail i siedzi cicho w brzuszku,
      az sie boje ze on tam przezimowac chce...
      pozdrawiamy
    • kasiadwa Re: leżakowanie do końca ciąży, przetrwamy razem: 19.10.09, 15:23
      a co tu taka cisza?
      nikt juz nie lezakuje wszystkie mamusie wstały z łóżek?
      • kuragan Re: leżakowanie do końca ciąży, przetrwamy razem: 19.10.09, 16:04
        ja lezakuje, nadal w szpitalu i lezakowac bede co najmniej do konca
        listopada. Juz osmy tydzien jjestem w szpitalu. W zeszlym tyhgodniu
        nie pisalam, bo mialam "przezycia", tu daja z automatu kroplowke
        przeciwskurczowa od 28 tygodnia, a ja na nia zareagowalam tak ze
        mialam puls stale roznacy, odlaczyli mi ja jak doszedl do 130... A
        potem sprawdzanie serca, pluc i tak dalej.
        A teraz juz bez kroplowki dalej leze i lezec bede, bez szanas na
        wyjscia. Szyjka ma 7 mm a ja dopiero w 29. tygodniu.

        A nie pisze, bo marudzic nie chce...

        pozdrawiam serdecznie
        • marbus Re: leżakowanie do końca ciąży, przetrwamy razem: 19.10.09, 19:20
          ja tez lezakuje,ale jestem jak na szpilkach bo za 2 dni wizyta na
          ktorej prawdopodobnie bede miała załozony pessar.Czekam na nia jak
          na zbawienie bo chce wiedziec czy lezenie cos dało czy nie.Tez Wam
          nie chce smecic.Moim marzeniem jest teraz dotrwac do 30tc.Pozdrawiam.
          • kasiunia130 Re: leżakowanie do końca ciąży, przetrwamy razem: 20.10.09, 10:23
            Ja nadal leżakuje choć mogę troszkę po domu pochodzić. Na początku miesiąca mam
            mieć zakładany szew i mam mieć robione badania serduszka dziecka.
            • angela10086 Re: leżakowanie do końca ciąży, przetrwamy razem: 20.10.09, 19:21
              ja po szpiatalu niestey, zmienili mi leki na duhpaston i niesty mam zaplenie
              nerk, dzis wyszłamuncertain
              • marbus Re: leżakowanie do końca ciąży, przetrwamy razem: 20.10.09, 22:33
                jutro wizyta-nareszcie bo wyjatkowo mi sie dłuzyło juz.Mam
                nadzieje,ze stan szyjki lepszy(w sensi,ze sie nie skrociła)no i
                dowiem sie czy juz zakładamy pessar czy nie.Sama nie wiem co robic
                dziewczyny sadZ jednej str bardzo bym go chciała czułabym sie lepiej
                psychicznie,moze nawet mogłabym byc bardziej mobilna?A z drugiej to
                jednak ciało obce....
                Jutro napisze co i jak a tymczasem trzymajce kciuki.
                • kubusiowa.mamusia Re: leżakowanie do końca ciąży, przetrwamy razem: 21.10.09, 09:20
                  hej! no to trzymamy kciuki. Ja ciagle w wersji 2w1 więc, jakby nie
                  liczyć, kciuków mam dwa razy więcej smile
                  • kasiadwa Re: leżakowanie do końca ciąży, przetrwamy razem: 23.10.09, 08:26
                    kubusiowa a na kidy masz termin?

                    blenusia a jak tam twoje malenstwo? i jak ty mamusiu się czujesz?
                    • kubusiowa.mamusia Re: leżakowanie do końca ciąży, przetrwamy razem: 23.10.09, 09:55
                      hej smile dziś kończę 40 tydzień, w karcie termin mam na jutro, z
                      ostatniego usg też tak wychodzi....a mój Kubuś jak widać nie bardzo
                      się przejmuje terminami
                      • kasiunia130 Re: leżakowanie do końca ciąży, przetrwamy razem: 23.10.09, 12:35
                        Hej
                        Mam pytanie angela10086 czy ty dostałaś zapalenie nerek po łykaniu duphastonu.
                        Ja go łykam od 5 tygodnia ciąży i w tym tygodniu zaobserwowałam że czasem mi się
                        zdarza mieć ból w podbrzuszu przy oddawaniu moczu. Że zdarzyło mi się to około 4
                        razy to paniki nie sieję ale jak przeczytam twój wpis to się zaniepokoiłam
                        • angela10086 Re: leżakowanie do końca ciąży, przetrwamy razem: 24.10.09, 13:03
                          nie kochana, duhpaston dotsalm dopiero w szpiatlu, bylam caly czas na luteinie,
                          zapalenie nerek i progesteron chyba nie moja ze soba za wiele wspolnego. idz na
                          badania moczu, zrob posiew tu nie chodzi o panike tylko o zdrowie dziecka,
                          zakazenia ukl moczowego w ciazy moze nawet wywolac porod przedwczesny albo tak
                          jak u mnie plamienie. pozdrawiam smile
    • kasiadwa Re: leżakowanie do końca ciąży, przetrwamy razem: 26.10.09, 12:12
      hej kochane jak sie czujecie?
      • kubusiowa.mamusia Re: leżakowanie do końca ciąży, przetrwamy razem: 26.10.09, 15:02
        ja ciągle czekam sad byłam dziś na wizycie i pani doktor powiedziała,
        że jak się nie zacznie coś dziać to w piątek rano mam się stawić w
        szpitalu...
        • angela10086 Re: leżakowanie do końca ciąży, przetrwamy razem: 26.10.09, 15:41
          ojejej biedna trzymamy kciukismile ja jutro usgsmile
        • kasiunia130 Re: leżakowanie do końca ciąży, przetrwamy razem: 26.10.09, 15:50
          A ja muszę zrobić echo serca jednego maluszka bo ma za wysokie tętno. Najgorsze
          jest to że muszę czekać do przyszłego wtorku i bardzo się denerwuje i martwię o
          moje maleństwo.
          • angela10086 Re: leżakowanie do końca ciąży, przetrwamy razem: 26.10.09, 18:20
            za wysokie tzn ile? moje ma zawsze tak 149-169, ale to jeszcze malenstwosmile
            • keyti77 Re: leżakowanie do końca ciąży, przetrwamy razem: 26.10.09, 20:00
              Dołączam dziewczyny smile
              Leżę od 3 tyg i nie zanosi się na koniec.
              Wszystko było ok do 20 tyg, zaczął mi twardnieć brzuch i za wesoło
              to nie wyglądało. W ciągu jednego dnia miałam rano jeden skurcz a
              potem się tak rozkręciło że w zasadzie cały czas ten brzuch był
              twardy i było to bardzo nieprzyjemne uczucie. Skróciła mi się
              szyjka. Dostałam standard- fenoterol + isoptin i plackiem 2 tyg a
              potem się zobaczy. Jutro zaczynam 24 tydz, leżę już 3 tydz i nie
              zanosi się na koniec ...
              _________________________
              Pamiętam i kocham 09.2007, [*] 08.2008
              Czekamy na lutowego Szkraba smile
              • kubusiowa.mamusia Re: leżakowanie do końca ciąży, przetrwamy razem: 27.10.09, 08:59
                hejsmile ja lezalam w sumie ponad dwa miesiace, tez mialam twardnienia
                i zagrozenie przedwczesnym porodem....A teraz- trzy dni po terminie
                a moj synek ani mysli sie rodzic
                cierpliwosci zycze Keyti
                pozdrawiam lezakujace i cala reszte
              • kuragan Re: leżakowanie do końca ciąży, przetrwamy razem: 27.10.09, 10:44
                witam,

                ja zaczynam dziewiaty tydzien lezenia i to w szpitalu. jakos to
                przeleci keyti. zaczynalam prawie jak ty, bo w 21. tygodniu, a juz
                dzis jest 29 plus 6... jeszcze 5 tygodni i do domu...

                pozdrawiam
            • kasiunia130 Re: leżakowanie do końca ciąży, przetrwamy razem: 29.10.09, 12:59
              angela10086 u mnie to tętno jest 187 - 189 wiec jest za wysokie we wtorek idę na
              echo serca dziecka i będę coś więcej wiedziała. Ja teraz jestem 15 tydzień i 2
              dni wiec wielkoludy też z nich nie są
              Pozdrawiam
            • angela10086 Re: leżakowanie do końca ciąży, przetrwamy razem: 30.10.09, 13:33
              mhm to faktycznie wysokie moja ostanio jak lezala i sie nie ruszała to miala
              dokladnie 148, napisz jak bedziesz cos juz wiedziala...
              • marbus Re: leżakowanie do końca ciąży, przetrwamy razem: 02.11.09, 08:51
                ja miałm jedna wizyte kontrolna-pessar ładnie trzyma.Jutro sie
                dowiem czy moge troche połazic czy nie.Mam nadzieje,ze tak.
                Pozdrawiam dziewczyny
                • baczku Re: leżakowanie do końca ciąży, przetrwamy razem: 03.11.09, 17:33
                  cześć dziewczyny, przygarniecie mnie do siebie smile
                  dopiero teraz trafiłam na ten wątek, leżę od początku 21tc, czyli już ponad
                  miesiąc, standardowo przez szyjkę- skrócona ale na szczęście "dość" twarda...
                  Na początku było ciężko ale juz się przyzwyczaiłam, nadrabiam zaległości
                  książkowe i leżę z laptopem w łóżkusmile
                  Przeczytałam prawie cały wątek i Wasze historie są podbudowujące, jak widać
                  leżenie pomaga a nawet można urodzić po terminie ze skróconą szyjką hehe.
                  Mam do Was pytanie: jakie macie wymiary szyjek? ja w najbliższy poniedziałek ide
                  do gina to się dowiem ile ma i czy się skróciła..
                  • angela10086 Re: leżakowanie do końca ciąży, przetrwamy razem: 03.11.09, 18:31
                    przygarniamysmile
                    • baczku Re: leżakowanie do końca ciąży, przetrwamy razem: 04.11.09, 19:05
                      dziękuję smile jutro wyjdę z domu bo mam badanie na glukozę, przynajmniej taka
                      rozrywka wink
    • kubusiowa.mamusia Re: leżakowanie do końca ciąży, przetrwamy razem: 05.11.09, 10:16
      witam lezakujace smile
      mi juz na dobre skonczylo sie lezakowanie...31 pazdziernika zostalam
      prawdziwa Kubusiowa mamusia, porod sprowokowany oksytocyna w
      pierwszym dniu 42 tygodnia, po 10 godz od podlaczenia kroplowki
      synek wreszcie wyskoczyl wink lekko nie bylo ale nie bede tu nikogo
      straszyc wink synek wazyl 3700g, mierzy 55cm
      i to by bylo na tyle...zycze powodzenia i wytrwalosci wszystkim
      lezakujacym i do "zobaczenia" na innych watkach
      • kasiunia130 Re: leżakowanie do końca ciąży, przetrwamy razem: 05.11.09, 12:08
        Gratuluję synka i życzę wszystkiego dobrego.
        Ja już jestem po usg serca maluszka okazało się że z serduszkiem jest wszystko
        dobrze tylko istnieje ryzyko podkradania sobie krwi pępowinowej. Mam robić co
        tydzień usg aby sprawdzać co tam się dzieje. A w piątek idę na założenie szwu.
        • baczku Re: leżakowanie do końca ciąży, przetrwamy razem: 05.11.09, 15:43
          kubusiowa.mamusia gratuluję synka!smile kurcze za wcześnie nie dobrze urodzić ale
          też czekać to 42 tygodnia to niezłą cierpliwośc trzeba mieć... smile
          • kasiadwa Re: leżakowanie do końca ciąży, przetrwamy razem: 05.11.09, 17:21
            kubusiowa gratuluje!
            urodziłaś tak jak ja w pierszym dniu 42 tyg i moja hania te ważyła i mieyła tyle
            co twoje szczęście!

            to juz czwarta kobitka szczęśliwym porodem!
            • thebestmama Re: leżakowanie do końca ciąży, przetrwamy razem: 09.11.09, 11:33
              A ja leżę od 4 dni big_grin 17 tydzień, dotychczas żadnych objawów, a
              teraz krwiaki. Pani doktor nałożyła na mnie bezwzględny nakaz
              lezenia i nastawiła, że to może już do końca będzie
              trzeba "odpoczywać"smile Ale rodzinka i przyjaciele nie zawodzą big_grin
              Odwiedzają, piszą, dzwonią (mam nadzieję, że im się nie znudzitongue_out). A
              kiedy akurat ich nie ma, to szperam i porządkuję stare papiery
              (oczywiście na leżąco!) smile
              Oby kolejne 23 tygodnie minęły szybciutko big_grin
              • angela10086 Re: leżakowanie do końca ciąży, przetrwamy razem: 12.11.09, 14:14
                gratulacje kubusiowamamusiu niech sie zdrowo chowa smile
    • nikulam Re: leżakowanie do końca ciąży, przetrwamy razem: 13.11.09, 09:09
      Jeśli mozna się dołączyć to ja chętniesmileLeże dopiero od wtorkusmileTzn.
      staram się leżeć, bo 12h jestem dziennie sama więc musze wstać
      choćby do lodówkismileOd jakiś 2 tyg. twardnieje mi bardzo brzuchsadNie
      wiem jak z szyjką bo gin nie ma usg w gabinecie, tak na oko przy
      badaniu dopochwowym stwierdziła,ze ma 1,5-2 cm, ale dwa tygodnie
      tmeu miałam USG dopochwowe i całość była 4cm.Na szczęście w
      poniedziałek mam USG połówkowe to poprosze o zbadanie czy się cos
      skróciła przez te dwa tygodnie.Póki co dostałam lek o nazwie
      cordafen 3x1 i magnez no i to lezenie....
    • marzeniee22 Re: leżakowanie do końca ciąży, przetrwamy razem: 13.11.09, 22:35
      Kasia gdzie siew podziewasz? Chcialam wyslac ci wiadomosc i nie
      moge, a teraz patrze, ze konto usuniete. Odezwij sie. Jak tam Hania?
      Kubusiowa mamo gratulacje wielkie!!!
      • kasiadwa Re: leżakowanie do końca ciąży, przetrwamy razem: 15.11.09, 20:09
        hej marzena! usunęłam konto bo ludzie co poniektórzy zaczeli mnie irytować,
        załoze konto fikcyjne to sie odezwe
        • kasiunia130 Re: leżakowanie do końca ciąży, przetrwamy razem: 16.11.09, 13:14
          Hej dziewczyny
          Wróciłam ze szpitala mam już szew szyjkowy gładko poszło na szczęście na mnie
          goi się wszystko jak na psie. Mam nadal problem z wodami płodowymi u jednego z
          bliźniaków kontrolne usg co tydzień i cały czas pod ścisłą kontrolą lekarza.
          • marianna05 Re: leżakowanie do końca ciąży, przetrwamy razem: 17.11.09, 18:43
            kasiaunia130! jak wygląda zakładanie tego szwu okrężnego??? ile cm miała Twoja
            szyjka?? długo byłaś w szpitalu po tym zabiegu???? czy teraz możesz normalnie
            chodzić??? pytam bo w przyszłości będzie mnie czekało to samo! dzięki z góry za
            odpowiedź! pozdrawiam!!
            • angela10086 Re: leżakowanie do końca ciąży, przetrwamy razem:, 17.11.09, 18:59
              hej laski ja znow leze, mam skurcze biore fenorol, i mam nakaz wstawania tylko
              do kibelka bo jak bede laziła to czekaja mnie kroplowki. Strzsanie martwie sie o
              szyjke, bo po kazdym takim skurczu mam niteczki krwi w sluzie i zastanawiam sie
              czy nie zaczyna sie jazda z szyjka. Milam usg maluszek ok, lozystko ok, nic sie
              nie odkleja, krwiakow nie ma, jedynie nadzerka i lekkie zaczerwienie na co
              dostalam globulki. szyjka narazie trzyma ale cholera wie... bardzo sie bojesad
            • kasiunia130 Re: leżakowanie do końca ciąży, przetrwamy razem: 18.11.09, 14:58
              marianna05 już ci wszystko piszę moja szyjka była miękka zresztą ja jestem po
              porodzie przedwczesnym wiec i tak by mi założyli ten szew. w szpitalu byłam 5
              dni ale mieli mnie wypuścić już po 4 ale ze względu na dodatkowe badania
              zostałam jeden dzień dłużej. Mam prowadzić oszczędny tryb życia czyli wstawać do
              łazienki i na jedzenie. Nie muszę leżeć plackiem mogę leżeć na wpół siedząco. O
              chodzeniu po sklepach i ulicy mogę sobie pomarzyć. Jedyne wyjście na zewnątrz
              to tylko do lekarza. Zabieg odbył się w pełnej narkozie. Mnie po przebudzeniu
              nic nie bolało i nie krwawiłam ale są kobiety u których występuje krwawienie i
              pół podbrzusza.
              • marianna05 Re: leżakowanie do końca ciąży, przetrwamy razem: 18.11.09, 19:15
                kasiunia130 dziękuję Ci za wyjaśnienie tego wszystkiego! ja też jestem po
                przedwczesnym porodzie 5 miesięcy temu! i na razie zaczynam starania w styczniu,
                zobaczymy jak wyjdzie! ale mój lekarz od razu po porodzie powiedział, że nie
                obędzie się bez szwu szyjkowego!
                pozdrawiam serdecznie i życzę wytrwałości, siły i szczęśliwego rozwiązania po 37
                tyg. ciąży!
                • kasiadwa Re: leżakowanie do końca ciąży, przetrwamy razem: 27.11.09, 13:33
                  hej dziewczyny!
                  żadna już nie leżakuje? jak sie czujecie kochane mamuśki?
    • necia27 Re: leżakowanie do końca ciąży, przetrwamy razem: 27.11.09, 22:00
      hej dziewczyny, jestem również po przedwczesnym porodzie a nawet
      dwóch sad u mnie problem jest z szyjką. Znalazłam profesora który
      zoperuje mnie przed zajściem w ciąże( z dostępu brzusznego założy
      szew na cieśń macicy), bo szew ten zwykły i krązek nic tu nie dają (
      w moim przypadku)i od stycznia mam nadzieje zacząć starankasmile
      Poprzednią ciąże lażałam w domciu 0d 14tc a od 21tc do 23tc w
      szpitalu plackiem. Za wszystkie leżakujące trzymam kciukismile
    • kasiadwa Re: leżakowanie do końca ciąży, przetrwamy razem: 02.12.09, 13:22
      angela a jak ty sie czujesz?
      • baczku Re: leżakowanie do końca ciąży, przetrwamy razem: 08.12.09, 11:18
        hej dziewczyny ja dalej leżę sad wczoraj byłam u gina i niestety szyjka skróciła
        się do 18mm sad a to dopiero skończony 29tc, chcę doleżeć choć do stycznia..
        • aphoper1 Re: leżakowanie do końca ciąży, przetrwamy razem: 08.12.09, 11:50
          Trzymam kciuki!
          Ja leżałam 4 miesiące. Wydawało mi się, że nigdy się nie skończy. A teraz, po
          porodzie czas tak szybko leci i tamto wydaje się złym snem. Głowa do góry!smile
          • kasiadwa Re: leżakowanie do końca ciąży, przetrwamy razem: 09.12.09, 17:41
            baczku juz niedługo będzie dobrze, ja leżałam tylko od 28 tyg i teraz mam zdrową
            3 miesięczną córę. cały czas byłam w kontakcie z dziewczynami z forum i
            wszystkie szczęśliwie urodziłyśmy. Trzymam kciuki
            • baczku Re: leżakowanie do końca ciąży, przetrwamy razem: 12.12.09, 17:07
              dzięki dziewczyny za wsparcie! smile
              ja w zasadzie leżę już od 21tc... około 25tc lekarz stwierdził że z szyjką jest
              dobrze i mogę nieco się ruszać więc zaczęłam szaleć (zakupy itp) no i takie
              efekty że teraz mam już tylko 18mm szyjki...
              ale jak już przetrwałam tyle to i te parę tygodni wytrzymam smile

              a zakupy robię w necie wink
    • justice_ji Re: leżakowanie do końca ciąży, przetrwamy razem: 14.12.09, 11:11
      witam,
      postanowiłam napisać i trochę się wyżalić, bo już nie mogę ze sobą wytrzymać sad
      jestem w 25 tc, od prawie 4 miesięcy na zwolnieniu, początkowo leżałam, potem
      dostałam przyzwolenie na powstanie i oszczędne, ale w miarę normalne życie -
      więc sobie coś tam pomału sprzątałam w domu, chodziłam na spacery, robiłam
      niewielkie zakupy, no i chodziłam na basen (to nawet z zalecenia lekarza) -
      powiedzmy, że wtedy nie było najgorzej, 2 tyg. temu na wizycie okazało się, że z
      dzieckiem wszystko w porządku, ale niestety ze mną gorzej - mam bardzo twardy
      brzuch, szyjkę, ból krocza i skurcze - w związku z tym znów praktycznie
      wylądowałam w łóżku z czarną wizją przyszłości, jeśli tabletki nie zaczną
      działać... no i tu się pojawia problem, z którym sobie nie do końca radzę -
      oczywiście, że dobro dziecka najważniejsze(dziecko bardzo chciane, 1
      poronione)więc bez szemrania dostosowałam się do wszystkich zaleceń, ale...mąż
      przy końcu roku ma strasznie dużo pracy, do tego w weekendy ma studia
      podyplomowe, więc praktycznie widujemy się wieczorami, gdzie on pada na nos i
      nie mam sumienia zatrzymywać go na rozmowę...wczoraj uświadomiłam sobie, że
      przez tą ciążę czuję się bardzo samotna - moje koleżanki żyją innym życiem -
      praca, kariera, wolne związki i weekendowe, szalone imprezy - nawet jak się
      spotykają na tzw. domówki to już ostatnio mnie nie zapraszają, bo nie mogliby
      swobodnie przy mnie palić itp. więc nasze kontakty najczęściej ograniczają się
      do kilku maili, paru smsów - które i tak są coraz bardziej jałowe - coraz mniej
      mamy wspólnych tematów - w zasadzie ostatnio żadnych - bo co mam im opowiadać?
      jak dziecko kopie, jak nie dało mi przespać spokojnie całej nocy itp. - nic
      więcej siedząc w domu się nie dzieje... i tak mija dzień za dniem, gdzie przez
      większość czasu za towarzysza mam psa, tv, internet i książki - tylko ja przez
      to robię się coraz bardziej smutna i zamknięta w sobie... zawsze byłam dość
      rozrywkową osobą z paczką znajomych, wiadomo, że z czasem priorytety się
      zmieniają, ale jest mi ciężko się przestawić - jestem pierwszą, która wyszła za
      mąż i zaszła w ciążę - dla moich znajomych to nadal bardzo odległa przyszłość.
      staram się nie zamęczać najbliższych moimi smutkami, strachami itp. ale od kilku
      dni złapałam dołka i chyba potrzebowałam się przed kimś wygadać...
      • angela10086 Re: leżakowanie do końca ciąży, przetrwamy razem: 14.12.09, 21:38
        ja przechodzilam to samo, uwierz ze najwazniejsze jest teraz dziecko, znajomych
        pewnie sobie i tak wymienisz bo nie bedziecie mieli wspolnyh tematow, ja to
        przerabialamsmile

        kasiadwa:
        kochana nie za dobrze mam odklejone lozysko i to fest, caly czas skurcze... nie
        wiem co bedzie modle sie o kazdy dzien
      • baczku Re: leżakowanie do końca ciąży, przetrwamy razem: 15.12.09, 00:34
        justice oj wiem co czujesz, ja przechodziłam to samo, przed ciążą byłam bardzo
        aktywna, pracować zamierzałam do jakiegoś 30tc a tu okazało się że musze leżeć
        od 21tc.. uncertain
        Teraz leci 31tc i już główny dół mi przeszedł i wiem że to dla dobra maleństwa
        leżę... ale to łatwe nie jest, mam wrażenie że tylko ja jedna leżę w domu i nic
        nie robię a cały świat się kręci i dzieje się coś ciekawego...
        Dobrze że jest forum i można pogadać z innymi leżakującymi..

        Zobaczysz...głowa do góry...będzie dobrze!
        • kasiadwa Re: leżakowanie do końca ciąży, przetrwamy razem: 15.12.09, 08:30
          angela nie poddawaj sie kochana bedzie dobrze. z tym łożyskiem to rzeczywiście
          nieciekawie pewnie masz reżim łóżkowy, więc leż kochana i sie na krok nie ruszaj
          z łóżka . Czas szybko minie i niedługo bedziesz miała sowje maleństwo przy sobie
          . Popatrz jak juz długo wytrzymałaś! nawet jak lekarz pozwoli ci wstac to ty leż
          , naprawde leżenie działa cuda. w razie czego ja tu jestem i służę pomocą
          • kasiadwa Re: leżakowanie do końca ciąży, przetrwamy razem: 15.12.09, 08:36
            justice teraz powiem tobie żabo kilka słów, bo znajomymi nie masz co sie
            martwieć. Co to za przyjaciele którzy nie akceptuja stanu sowjej znajomej.
            Przyznam ja tez nie mam kontaktu ze znajomymi ale to dlatego ze pracuja. Będąc w
            ciązy zweryfikowałam przyjaźnie bo prawdziwy przyjaciel nie opuszcza w biedzie
            tylko wspiera. I tak " kilka głów sie posypało" a mi nie jest przykro bo ci na
            których moge polegac siedzieli i słuchali moich żali. nawet jak urodziłam
            znajoma przyjechała z daleka zeby mi pomóc( posprzatac , ugotowac , zaciagnąc
            pod prysznic)
            Teraz najwazniejsze jest dziecko i ty! a samotnościa sie nie przejmuj, pisz
            nawet na tym forum, wierz mi z dziewczynami czas szybciej leci bo codziennie sie
            zaglada patrzac co u nich. tak an forum trzy z nas przeprad=szam 4 bo i
            kubusiowa tez urodziła. I tylko ja teraz pisuje mimo ze moj szkrab juz na
            swiecie. ale ciżko mi się rozstac z forum bo dalej nieobojętne sa mi losy
            dziewczyn chociazby angeli ,kurugan smile
            całuje was mocno!
            • justice_ji Re: leżakowanie do końca ciąży, przetrwamy razem: 15.12.09, 13:59
              Wielkie dzięki dziewczyny za słowa otuchy smile wiem, że nie jedyna mam problem w
              ciąży - zresztą mam też świadomość, że wiele z Was ma o niebo cięższą sytuację
              niż ja, ale ciąża to chyba taki stan, w którym wszystko odczuwa się mocniej i
              stąd ten mój dołek... dziś już ciut lepiej - może też dzięki wczorajszej
              rozmowie z mężem - biedaczek chciał mi zrobić niespodziankę, wyrwał się z pracy
              wcześniej i trafił na mój potok łez... - ale może to i lepiej, że wie jakie
              ostatnio targają mną emocje. Trzymam kciuki za Was - a w zasadzie za nas
              wszystkie - przetrwamy to - bo jakie mamy wyjściesmile
              Dobrze mieć świadomość, że jest ktoś, kto wspiera i rozumie, nawet jeśli to
              anonimowa osoba po drugiej stronie kabla smile)) Pozdrawiam ciepło!
              • kasiunia130 Re: leżakowanie do końca ciąży, przetrwamy razem: 17.12.09, 11:11
                Witajcie dziewczyny trochę mnie nie było ale to nie oznacza że nie leżakuje.
                Lekarze podejrzewali u moich chłopaków zespół podkradania między płodami TTTS i
                wysłali mnie na konsultacje do kliniki do Gdańska. Po konsultacjach i
                obserwacjach wykluczono TTTS ale potwierdzono drugą diagnozę że jeden z synów
                jest słabszy krążeniowo i ma poszerzone komory mózgowe. Mam co 7 dni robić
                badania Dopplerowskie i czekać czekać i modlić się aby nie było gorzej. W
                najgorszej sytuacji będą rozłączyć maluchy (udrażnianie przewodów żylnych w
                pępowinie )a już nie będę pisać co może się stać. Tak się strasznie boję
                niepokoje. Dobrze że już jestem w domu tu pomału dochodzę do siebie i wierzę w
                to że wszystko będzie ok. Taka sytuacja może trwać aż do rozwiązania i aby tak
                było po porodzie będzie im łatwiej. Przepraszam że tak smęcę ale muszę się
                wygadać wyżalić
                • kasiadwa Re: leżakowanie do końca ciąży, przetrwamy razem: 18.12.09, 07:54
                  kasia nie smęcisz, bedzie dobrze, trzymam kciuki!
                  • baczku Re: leżakowanie do końca ciąży, przetrwamy razem: 13.01.10, 19:21
                    hallo smile czy jest tu ktoś jeszcze? smile ja nadal w dwupaku, leci 35tc. uff
                    , jeszcze tylko dwa tygodnie i już będe zupełnie spokojna smile
                    A jak inne mamuśki?
                    • angela10086 Re: leżakowanie do końca ciąży, przetrwamy razem: 15.01.10, 13:59
                      ja dalej ale czest w szpiuatalu wiec dlatego nie pisze za czesto
                      • blenusia Re: leżakowanie do końca ciąży, przetrwamy razem: 19.01.10, 22:04
                        No witam kobietki!
                        CZeść do tych co mnie jeszcze pamiętają i do wszystkich z którymi
                        się jeszcze nie poznałamsmile przeczytałam wszystkie posty,z czasu
                        kiedy nie zaglądałam...to jakieś 3 miesiące...
                        No fakt trochę się zapuściłamsmile...ale to taki okres z maluszkiem
                        już cztero-miesięcznym (przypominam, ze ja byłam jedną z lezących
                        od początku ciąży)potem święta i jeszcze miałam woreczek żółciowy
                        wycinany (ponoć sa z nim problemy po porodach)
                        Co do leżenia to prawda jest jednak taka, że te nasze kobiece
                        wysiłki zostają w końcu nagrodzone małym cudownym, różowym
                        człowieczkiemsmile
                        A poza tym to leżąc trzeba zbierac siły na to co będzie po
                        porodziesmile a to forum dotaje otuchy i jakoś udaje się to przetrwać.
                        Ja mam mnóstwo rozrywki z córeczką 2,8 roku i synuś już 4 a już nie
                        pamiętam jak to było w ciąży...
                        Teraz juz jakoś sięwszystko unormowało, wieczorem dzieci śpią więc
                        będę miała czas na wpadanie to do Was
                        A tym czasem pozdrawiam

                        Do Angela: jak to minęło, pamiętam początek twojej ciąży a teraz to
                        już dużo po połowie, cieszę się ze tak się tzrymasz. A ja trzymam
                        kciuki i się modlę za Was wszystkie!


                        • angela10086 Re: leżakowanie do końca ciąży, przetrwamy razem: 22.01.10, 15:16
                          wszyscy mi mowia ze leci, a ja leze i odliczam kazdy dzien zeby juz minelo
                          magiczne 28 tygodni...
                          • himilke Re: leżakowanie do końca ciąży, przetrwamy razem: 22.01.10, 17:31
                            Hej, ja tez leze, mam straszna depresje. Nie wychodze od poczatku ciazy, od 16
                            tyg juz tylko wstawalam, zeby cos ugotowac i wyprawuc starsza corcie do
                            przedszkola. Od wczoraj leze plackiem, skurcze caly czas, mam zestaw
                            progesteron-fenoterol-magnez i zastrzyki rozkurczajace, ale jestem sparalizowana
                            strachem. Dopiero 20 tydzien. W poprzedniej ciazy tez mialam skurcze i lezalam,
                            ale zaczely mi sie miesiac pozniej.
                            • blenusia Re: leżakowanie do końca ciąży, przetrwamy razem: 22.01.10, 22:33
                              to współczuję baaaardzo. Jeszcze przy pierwszej ciąży
                              można "poleżeć", ale jak w domu jest jeszcze starszak to już
                              gorzej... no i dluuuugie leżeniesad No ale pozostaje ta WIELKA
                              NADZIEJA że będzie ok. pozdrawiam
                        • edikg1988888 Re: leżakowanie do końca ciąży, przetrwamy razem: 13.02.10, 19:03
                          hej dziewczyny ja niestety tez, podzielam Wasz los, ale wiem ze
                          Warto, choc czasem bywa ciezko. Bardzo pozytywnie nastroiły mnie
                          Twoje słowa, tez mam starszego synka w wieku 2 lata i 6 miesiecy i
                          czekamy teraz na naszego drugiego budryska, jestem w 33 tygodniu
                          leze sobie juz od 4 tygodni wiec nie jest tak źle, ogromnie sie
                          ciesze z każdego dnia i licze na to ze dotrwam do konca, a
                          przynajmniej do 37 tyg, jak radzilas sobie z opieka nad pierwszym
                          dzieckiem podczas tego lezakowania? bardzo chcialabym juz wiosne i
                          miec w swych raminach mojego skarbka, byle do wiosny pozdrawiam
                          wszystkie gorąco ...damy radesmile
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka