Dodaj do ulubionych

żeby przedszkolak nie chorował tak często

26.04.04, 12:09
Wiem, że chorować na początku bedzie tak czy siak, ale może można zmniejszyć
częstotliwość infekcji ? Jak uodpornić dziecko ? Na co dodatkowo zaszczepić ?
Ze strachem myslę, że moja mała będzie więcej opuszczała przedszkole z powodu
choroby niż chodziła na zajęcia. Po pierwsze szkoda dziecka, po drugie -
odwieczny problem pracującej mamy z kim chore dziecko zostawić, po trzecie -
nasze przedszkole (jak większość prywatnych) nie zwraca kosztów za
nieobecność dziecka, co najwyżej groszową stawkę żywieniową (podczas, gdy
czesne to ok. 800-900 PLN/m-c).

Napiszcie jak sobie radzicie z chorobami maluchów. Czy dziecko z czasem się
uodparnia ? Po jakim czasie /

Pozdrawiam
Basia
Obserwuj wątek
    • misieniu Re: żeby przedszkolak nie chorował tak często 26.04.04, 12:39
      Witaj!
      Jestem mama przedszkolaka, który bardzo chrował. Mogę Ci polecić dwa syropki na
      uodpornienie- oba herbapolu do kupienia w aptece. Jedn nazywa się PROFILAKTIN-
      to jest taki malinowy syropek z aloesem i witaminkami. Drugi to ECHINASAL-
      czyli jeżówka.
      Mój Rafałek bardzo chorował na początku przedszkola- więcej byl w domku jak w
      przedszkolu. Uodporniłam go włąśnie aloesem. Ale żeby te syropki zaczęły
      działać trzeba je podawać conajmniej 3 miesiące przed pósciem do przedszkola.
      Najlepiej przed rozpoczęciem kuracji porozmawiaćz lekarzem.
      Pozdrawiam i życze zdrowego rozpoczęcia przdszkolasmile
      Kasia- mama trójki małych facetów.
    • mukola1 Re: żeby przedszkolak nie chorował tak często 12.06.04, 09:57
      Basiu
      Ponieważ mój lekarz nie rozpoznał alergii u córki leczył każde przeziębienie
      antybiotykami. Dziecko najpierw łapało w przedszkolu choróbsko potem miał ok. 1
      tygodnia przerwę (kuracja) potem szło osłabione po tych antybiotykach łapało po
      tygodniu następną chorobę. I tak się kręciło przez prawie 3 miesiące-byliśmy
      załamani myśleliśmy o wypisaniu dziecka z przedszkola (stanowiłoby to dla nas
      problem). Widzieliśmy, że dziecko się męczy a nie ma pomocy. Najpierw miała
      katar ale w wyniku leczenia pojawił się „suchy nos” . Nikt nie wiedział jak
      odetkać go i chodziła z otwartą buzią, zaschniętymi wargami i sapiąc.
      Zbagatelizował lekrz moją informację, że dziecko źle słyszy. Lekarz rodzinny
      nie zauważył płynu w uszach a ból ucha uważał, że jest spowodowany oderwaniem
      kawałka woskowiny która podrażnia !!!!!!!!!!! Nie zauważył, że w wyniku chorób
      wyrósł trzeci migdał. Tak ogromny, że lekarz otolaryngolog wyszedł w trakcie
      operacji na korytarz żeby nam go pokazać. Poszliśmy prywatnie do alergologa i
      do laryngologa. Laryngolog stwierdził, że jeśli jeszcze trochę poczekalibyśmy
      to dziecko straciłoby słuch. U alergologa zaczęliśmy od zrobienia testów.
      Niestety okazało się, że Oliwka jest alergiczną i to dostał maksymalną ilość
      pkt. IgE na roztocza kurz i po trochę na inne. Zaczęto ją mądrze leczyć.
      Zaczęliśmy od podwyższenia odporności, która u alergików zawsze jest niska
      1. Najpierw dostała szczepionkę ACT-HIB
      2. Potem szczepionka PNEUMO 23
      3. Potem kuracja RIBOMUNYL (w saszetkach )
      4. Równocześnie stosowaliśmy ECHINACEA

      Podwyższanie odporności trwało ok. 4 miesiące i trochę kosztowało ale jak się
      opłacało.
      Lekarz był zdziwiony, że odmówiono mi przed pójściem do przedszkola takiej
      kuracji.
      Wtedy miałaby większy sukces, bo dziecko nie przeszłoby przez ten 3 miesięczny
      okres wyniszczających chorób
      Pozdrawiam MUKOLA1
    • janeausten1 Re: żeby przedszkolak nie chorował tak często 16.06.04, 11:59
      Witaj, znam Twoje listy z forum o przedszkolach i wydaje mi się, że nasze
      dzieci chodzą do tego samego przedszkola. Rozumniem więc Twój ból związany z
      nieobecnością dziecka a zapłatą za czesne. Ale do rzeczy.
      Ja nie radzę sobie z zapobieganiem chorób. Syropki w stylu Bioaron C nie
      pomagają. Ale widzę, że syn w "3 latkach" chorowała dużo więcej niż teraz (
      kończy 4 latki). Tzn. w tym roku przedszkolnym był chory 3 razy + ospa ( ale od
      ospy nikt nie ucieknie ). A 3latkach np. miał "maraton" : zachorowała pod
      koniec października, w listopadzie wrócił na 6 dni i znów zachorował na 3
      tygodnie. Wrócił tuż przed Bozym Narodzeniem, w styczniu był zdrowy (cud!), w
      lutym już nie itd. W maju i czerwcu syn choruje zawsze bo jest alergikiem. Mam
      nadzieję, że w 5 latkach syn będzie mniej chorował. Choroby w przedszkolu są
      nieuchronne, ale często z winy samych rodziców, bo przyprowadzają dziecko
      zakatarzone, kaszlące, a czasem z temperaturą. Część winy za choroby w
      przedszkolu ponosi kierownictwo przedszkole. Ale o tym na priva jeśli masz
      ochotę.
      Pozdrawiam.
      • moniak7 Re: żeby przedszkolak nie chorował tak często 16.06.04, 15:39
        Obawiam sie, ze niewiele zdzialasz. Moj syn przed przedszkolem mial szczepionke
        HiB, Ribomunyl, wiedzialam, ze jest alergikiem, (po mnie), wiec szybko testy i
        caly czas bierze leki odzculajace. A niestety co kilka tygodni (albo i
        czesciej) choroby, choroby i choroby. Powtarzajace sie zapalenia uszu, juz byl
        kierowany na usuniecie migdalka, ale na kontroli po chorobie okazalo sie, ze
        zmniejszyl sie do zupelnie normalnych rozmiarow. Zniknela wiec potrzeba. Chodzi
        do pzredszkola od trzech dni, a my co wieczor z mezem, drzymy na kazde
        chrzakniecie, kaszlniecie i kichniecie. A na wyglad okaz zdrowia, dziecko
        chowane na tonach owocow, warzyw, jajek, mies i co tam jeszcze(3,5 latek a
        potrafi jesc zupki warzywnej wiecej niz dorosly), waga i wzrost normalne,
        energia go rozpiera i tylko te cholerne choroby w nieskonczonosc. mam nadzieje,
        ze drugi rok przedszkola bedzie lepszy. Wiem od kilku dobrych lekarzy, ze nie
        pozostaje nic tylko przeczekac, az dziecko nabierze odpornosci. Niestety swoje
        odchorowac musi, bo musi zdobyc wlasne pzreciwciala.Pozdrawiam Monika
    • magdmaz Re: żeby przedszkolak nie chorował tak często 17.06.04, 17:39
      Trochę mnie to jakby pociesza, bo ja też nie wierzę, że chorób sie da umiknąć.
      W syropki i szczepionki też nie wierzę, u nas nie za bardzo to skutkowało,
      chyba po prostu trzeba sie wychorować.
      Basia-bma, jeśli chcesz stosować ribomunyl lub syropki (to jest zdaje się
      zupełnie co innego, na inne rodzaje odporności, więc dobrze stosować jedno i
      drugie, to się uzupełnią), to faktycznie zacznij w lipcu. Uwaga! Ospa jest
      faktycznie nie do uniknięcia, ale bardzo obniza odporność, nam po ospie
      standardowe szczepienia przesuwali o trzy miesiące. Na dziecko po ospie trzeba
      pochuchać, to tak na przyszłość. No i życzę, żeby się tylko na katarach
      kończyło, nawet jeśli będzie to 10 katarów w 10 miesięcy! Pozdrowienia, Magda
      • basia-bma Re: żeby przedszkolak nie chorował tak często 25.06.04, 18:32
        Minęły prawie 2 miesiące odkąd posłałam Natalkę do przedszkola. Jak na razie
        większość czasu przechorowała siedząc w domu sad. Najdłużej wytrzymała 5 dni.
        Zatoki ma już zapchane permanentnie tzn. nos w ogóle się nie odtyka, zaliczyła
        też dosyć ciężką anginę. Niestety większość infekcji spowodowana jest tym, że
        do przedszkola przyjmuje się dzieci przeziębione - z ropnym katarem, kaszlem
        itp. - to błędne koło. I co z tego, że przedszkole ma dobrą opinię i miłe
        przedszkolanki ? Ja nie mam serca posyłać przeziębionego dziecka do
        przedszkola, chociaż skręca mnie, że wyrzucam pieniądze w błoto (płacę
        miesięcznie ponad 900 PLN z zajęciami dodatkowymi), a jeszcze dodatkowo muszę
        opłacać opiekunkę jak mała jest chora. Dodatkowo głupie z pozoru infekcje
        kataralne mają u nas postać niekończącego się i lejącego non-stop z nosa giga
        kataru (ropnego - to nie alergia), a strup pod nosem nie ma szans się zagoić.
        Zastanawiam się na jak długo starczy mi jeszcze cierpliwości i samozaparcia. A
        przecież to wszystko dzieje się w okresie letnim, kiedy infekcji powinno być
        mniej, w prywatnym przedszkolu gdzie są tylko 3 grupy liczące przeciętnie 8-10
        dzieci. Co będzie zimą ? Nie wyobrażam sobie całego roku w sytemie 4-5 dni w
        przedszkolu i 10 dni w domu, znowu ok 4-5 dni w przedszkolu i kolejna infekcja.
        Na razie Natalka jest pod opieką laryngologa, bieże na stałe Lymphomyosot,
        Esberitox, Zyrtec, Cebion, nalewkę czosnkową i doraźnie 3 rodzaje kropli do
        nosa - jak tylko obrzęk śluzówki ustąpi ma dostać szczepionkę. Z Ribomunylem
        nam się nie udało - nie sposób było przyjąć nawet jedną serię, czas między
        infekcjami był za krótki. Bioaron C i Profilaktin - zero efektu.
        Zaczynam zastanawiać się, czy nie lepiej byłoby w państwowym przedszkolu. Może
        to działa w ten sposób, że w prywatnym przedszkolu przyjmuje się chore dzieci,
        bo nie ma zwrotu czesnego, a rodzice mają uczucie wyrzucanych pieniędzy gdy
        dziecko dużo opuszcza przedszkole, więc posyłają zakatarzone i kaszlące
        pociechy. Tylko, że dzieci różnie przechodzą takie infekcje - jedne mogą je
        przechodzić i czują się w miarę dobrze, a inne nie.
        Może w państwowym przedszkolu restrykcje dotyczące przyjmowania przeziębionych
        dzieci są bardziej surowe, bo czesne wynosi 200-300 PLN, a w razie nieobecności
        zwracane są pieniądze za wyżywienie ?

        Uff - wyżaliłam się.
        Pozdrawiam - Basia
        • verdana Re: żeby przedszkolak nie chorował tak często 25.06.04, 19:01
          Po pierwsze nie nastawiaj się, ze musi chorować. Moje najstarsze łapało
          wszystko, młodsze chorowało czasami, a najmłodszy wcale (tzn. nie więcej, niż
          dziecko siedzące w domu). Poza tym lekarze twierdzą, ze przechorowanie pewnej
          ilosci zaziębień, jest wręcz wskazane - działa jak swoista szczepionka. Dzieci,
          które często maja katar, znacznie rzadziej chorują na alergię. Pewne choroby i
          tak dziecko przechoruje - lepiej w przedszkolu niż w I klasie. Ale może tych
          chorób wcale nie będzie? Ja bym niczego profilaktycznie nie robiła, tylko
          poczekała.
        • gruszka_edziecko Re: żeby przedszkolak nie chorował tak często 25.06.04, 19:06
          Po pierwsze bardzo Ci współczuję.
          Po drugie; dla czego w Ciuchci na Ursynowie nie ma zwrotów za nieobecność? U
          nas na Zaciszu za każdy dzień ZGŁOSZONEJ nieobecności (najpóźniej o 9 danego
          dnia) zwracana jest stawka żywieniowa!
          Po trzecie niestety kłopot z rodzicami posyłającymi chore dzieci jest
          powszechny sad Rodzice wmawiają paniom, że dzieci są uczulone, ewentualnie
          posyłają dziecko z nianią, babcią, albo stawają personel pod ścianą. Faszerują
          dziecko środkami przeciwgorączkowymi itp przed drzwiami, żeby przy wejściu
          wyglądało w miarę zdrowo. Niestety w każdym przedszkolu jest to samo.sad
          Jedynym ujemnym czynnikiem dodatkowym w Ciuchci jest dyżur lekarza. To
          ułatwienie dla rodziców powoduje, że niektórzy usiłują wepchnąć w dzień dyżuru
          podziębione już dzieci, by uniknąć wyprawy do przychodnisad
          Po czwarte-będzie lepiej. smile W pierwszym roku przedszkola Masia zaliczyła cały
          katalog chorób. Bywało, że była w przedszkolu 1-2 dni w miesiącu! A teraz nawet
          minąl nam cały miesiąc bez nieobecnoścismile
          Pozdrawiam i trzymam kciuki za nabranie sił przez Natalkę.
          Gruszka
          • basia-bma Re: żeby przedszkolak nie chorował tak często 26.06.04, 18:45
            No to tego już zupełnie nie rozumiem - w jednej ZC zwracają, a w drugiej nie ?
            Denerwuje mnie jeszcze jedna rzecz - opłaty za miesiące letnie. Jeżeli dziecko
            nie będzie chodziło do przedszkola w lipcu i sierpniu, to i tak za te miesiące
            trzeba zapłacić 70% czesnego. My planujemy wyjechać w drugiej połowie lipca,
            przed urlopem chcę przetrzymać małą tydzień w domu, bo nie chcę mieć chorego
            dziecka na urlopie, czyli za tydzień przedszkola w lipcu (zakładając, że nie
            będzie w tym terminie chora) muszę zapłacić pełne czesne.
            Trochę to zniechęcające.

            Pozdrawiam
            Basia

            • gruszka_edziecko Do basia-bma 26.06.04, 23:34
              Z tego, co wiem zwracają we wszystkich! To zresztą zapisane jest w umowie, w
              każdym razie u mnie. Tyle tylko, że teraz pieniadze są przelewane na konto raz
              na kwartał. Jeśli Natalka chodzi 2 miesiące, to może się jeszcze nie
              załapaliście na wypłaty? Radzę się dopytać. Bo wydaje mi się, że zaszło jakieś
              nieporozumienie.
              Kiedyś za wakacje płaciło się 50%. 70% to rzeczywiście sporo.sad
              Dopytaj się koniecznie o ten zwrot stawki żywnościowej. Sama jestem ciekawa. Ja
              dostaję zwrot pieniędzy regularnie, a co miesiąc @ zestawienie nieobecności do
              weryfikacji. Raz tylko wstrzymali wypłatę, kiedy zaginęła nasza wpłata
              czesnego, ale zaraz po wyjaśnieniu sprawy pieniądze zostały przelane.
              Pozdrawiam,
              Gruszka
    • janeausten1 Re: żeby przedszkolak nie chorował tak często, tak 26.06.04, 18:50
      Witaj Basiu,
      do mnie 2 razy dzwoniła kierowniczka przedszkola, że mój syn jest chory ( raz
      miał ok. 39 stopni gorączki) i prosiła o zabranie go z przedszkola. Co też
      uczyniła najszybciej jak mogłam. Co dziwne rano, gdy jechałam z nim do
      przedszkola był okazem zdrowia ( podskakiwał na chodniku, zadawał setki
      ciekawskich pytań jak zawsze itp.). Dlaczego ok. 11 rano "ścięła" go gorączka
      nie wiem. Odebranie syna "nagle, na żądanie" jest dla mnie kłopotliwe, ponieważ
      niani do młodzej dzidzi już nie ma ( przychodzi rano i potem ok. 16.00), więc
      ja dzidzię do taxi i przyjechałam taxi. To może świadczyć o tym, że
      przyprowadziłam chorego syna do przedszkola nieświadomie.
      Ale zdarza mi się kaszel syna tłumaczyć alergią, bo tak jest naprawdę. Syn jest
      chory na astmę. W dużym uproszczeniu powiem, że to nie alegik zaraża ( bo
      alergą nie można się od kogoś zarazić), ale inni stanowią dla niego zagrożenie.
      Wiem co piszę, ponieważ też mam astmę.
      Ostatnio w ZC na Zaciszu pani doktor badała wszystkie dzieci z grupy mojego
      syna, aby sprawdzić czy są zdrowe, a następnego dnia kolejne dziecko "ścięła"
      gorączka. Następnego dnia to dziecko było w przedszkolu wesołe jak szczygiełek.
      rzyznaję, że niekiedy rodzice z premedytacją przyprowadzają chore dziecko do
      przedszkola. Gdy widzę w szatni dziecko kaszlące lub ze "świeczką" u nosa mam
      ochotę zwrócić uwagę. Komu ? Rodzicom? Kierowniczce przedszkola?
      • janeausten1 Re: żeby przedszkolak nie chorował tak często, ta 26.06.04, 19:04
        Przepraszam, ale zbyt wcześnie nacisnęłam enter. Oczywiście "przyznaję" a
        nie "rzyznaję. Chciałam jeszcze dodać, że tak jak napisałam w pierwszym moim
        liście, sądzę, że część winy za choroby ponosi kierownictwo przedszkola tzn.
        niektóre "elementy struktury organizacyjnej" sprzyjają rozszerzaniu się
        infekcji wśród dzieci. pzdr.
    • janeausten1 do basi-bma i moderatora 27.06.04, 16:35
      W sprawie opłaty za msc wakacyjne w ZC moja uwaga:
      w ubiegłym roku w ramach 70% czesnego dziecko mogło przyjść do przedszkola 5
      dni w każdym miesiącu wakacyjnym. To udogodnienie rozwiązywałoby problem Basi-
      bma i innych rodziców w podobnej sytuacji. O to udogodnienie wystąpili rodzice
      do dyrekcji ZC ( m.in. ja) i dyrekcja przychyliła się do naszej prośby.
      W tym roku nie ma tego. Na nasze pismo dyrekcja odpowiedziała, że była to
      jednorazowa promocja. Kolejne nasze pisma domagające się uwzględnienia potrzeb
      rodziców, spotkały się z odmową, a nawet dużym lekceważeniem.
      • basia-bma Re: do janeausten1 27.06.04, 17:18
        Proszę napisz do mnie na priva: barbara.maciejewska@noack.pl (mója gazetowa
        skrzynka szwankuje). Ciekawa jestem Twoich opinii na temat przedszkola -
        zarówno pozytywnych jak i negatywnych. Może warto przedyskutować parę spraw z
        dyrekcją. Jak zapisywałam Natalkę do przedszkola, to pani kierownik wyraźnie
        zaznaczyła, że nie ma żadnych zwrotów za nieobecność dziecka, ale może warto
        podrążyć temat, jeżeli w innych ZC takie zwroty są.

        Pozdrawiam
        Basia
        • basia-bma Re: do Marty - Gruszki 28.06.04, 23:24
          Niestety Marto, w ursynowskiej ZC nie ma żadnych zwrotów stawki żywieniowej (a
          propos - ile ona wynosi ?) za zgłoszone nieobecności dziecka - rozmawiałam
          dzisiaj z kierowniczką przedszkola, której "było bardzo przykro, ale musi
          trzymać się wytyczonych reguł" (to one nie są takie same dla całej sieci ZC ?).
          Dopytywałam się też co z zapłatą za lipiec jeżeli Natalka będzie chodziła tylko
          tydzień (o ile nie będzie akurat chora)- mam zapłacić pełne czesne tj. 770 PLN -
          "niestety takie są zasady, ale jeżeli dziecko nie będzie chodziło w sierpniu,
          to w tym miesiącu zapłacę TYLKO 70% czesnego".
          Staram się myśleć pozytywnie i skupiać się na plusach przedszkola, ale jestem
          tym wszystkim zrażona, tym bardziej, że zrobiłam wywiad wśród znajomych i we
          wszystkich znanych im prywatnych przedszkolach i szkołach są zwroty za
          zgłoszone wcześniej nieobecności. Jeżeli Natalka będzie dalej chorować z taką
          częstotliwością, to wyrzucimy fortunę w błoto. I co z tego, że są sympatyczne
          przedszkolaniki i ciekawe zajęcia - moja mała i tak niewiele z tego korzysta,
          bo większość czasu siedzi w domu chora. Powoli tracę cierpliwość i chyba zacznę
          rozważać inne alternatywy ...
          Przepraszam - zeszłam trochę z tematu postu.

          Pozdrawiam
          Basia
        • janeausten1 Re: do basi-bma 29.06.04, 13:24
          Napisałam Ci na priva, ale nie doszło, bo dostałam taka informację zwrotną z
          serwera. Napisałąm więc na "gazetową". A może kontynuujmy rozmowę w dawnych
          wątku "Zielona Ciuchcia", aby nie mieszać tematów. JA się tam dzisiaj dopiszę.
          • sylwia02 Re: do basi-bma 30.06.04, 16:51
            Jestem bardzo zdziwiona bo ja dostaję zwroty za nieobecności mojego syna, który
            chodzi do ZC na Ursynowie (raz na 3 miesiące). Wystarczy,że zgłoszę nieobecność
            do 9 rano. Zawsze dostaję wykaz ile moje dziecko ma nieobecności. Więc naprawdę
            jestem bardzo zdziwiona. Odnośnie chorób zupełnie mi nie przeszkadza, że ktoś
            przyprowadza zakatarzone czy kaszlące dziecko do przedszkola jeżeli dziecko
            dobrze się czuje. Nie wierzę, że da się uchronic dziecko od chorób. Kiedyś
            byłam straszną przeciwniczką przyprowadzania przeziębionych dzieci. Rok
            posyłania synka do przedszkola spowodował, że zmieniłam zdanie. Moja koleżanka
            ma synka w przedszkolu państwowym i panie nie zwracają też szczególnej uwagi na
            katar chyba, że dzieje się coś poważniejszego.Na początku synek chorował
            częściej,a teraz jest dobrze.Chyba przyzwyczaił się do przedszkolnych zarazków.
            Cały rok chodziliśmy na basen i tam też przychodziły dzieci z katarem. Tak więc
            wszędzie może coś złapać. Jeżeli z dzieckiem dzieje się coś poważniejszego to
            panie dzwonią do domu,nawet kiedyś dzwoniły przy mnie. Nie myślcie, że piszę
            tak bo nie mam kłopotów zdrowotnych z moim dzieckiem (urodził się w 28 tygodniu
            w bardzo ciężkim stanie i długo chorował)nadal jest pod opieką różnych
            specjalistów. Myślę, że pobyt w przedszkolu wzmocnił jego odporność. Sylwia
            • basia-bma Re: do basi-bma 01.07.04, 11:26
              Z tymi zwrotami porozmawiam dzisiaj jeszcze raz. Mi mówili, że nawet nie trzeba
              zgłaszać nieobecności, bo i tak nie ma żadnych zwrotów, ale dzisiaj powołam się
              w razie czego na Ciebie.

              Mi akurat przeszkadza przyprowadzanie zaziębionych dzieci. Tak jak pisałam
              wcześniej, dzieciaki różnie to przechodzą - jedne czują się całkiem dobrze, a
              inne źle. Moja Natalka należy niestety do tej drugiej grupy. Co ją trochę
              podleczę i puszczam do przedszkola, to za parę dni jest chora. Może ktoś
              pomyśli "to tylko katar", ale w naszym przypadku to znowu ten cholerny,
              cieknący non-stop ropny katar, na który nic nie działa i który ciągnie się
              tygodniami, mała nie może normalnie oddychać, cały czas budzi się w nocy, a pod
              nosem ma wielkiego strupa od ciągłego wycierania. Nie sądzę aby ktoś z rodziców
              akceptował maoje dziecko z TAKIM katarem w przedszkolu.

              Pozdrawiam
              Basia

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka