Witam!
Mam wielkie wątpliwości... nie wiem, jak mam postąpić w zaistniałej
sytuacji....
Otóż mam 3-letnie dziecko, które dopiero zaczęło karierę przedszkolną (chodzi
od września 2004).
Jest bardzo żywym, upartym i często nieposłusznym maluszkiem.
Na początku "odreagowywał" przedszkole dość specyficznie - kilka razy
zachował się agresywnie wobec innych dzieci - a to uderzył, a to ugryzł...
Na szczęście przeszło mu prawie natychmiast.
Starczyło przez jakiś tydzień codziennie mu powtarzać i przypominać, że tak
nie robimy, że dzieci to boli i t.p.
Wychowawczynie obecnie dość dobrze sobie radzą z synkiem (i innymi dziećmi
też), mówią, że teraz zachowuje się niemal idealnie
Natomiast problemem dla wszystkich (i nas i Pań w przedszkolu) jest rodzina
innego dziecka z mamą w roli głównej. Dziecko to na początku września
widocznie zostało ugryzione przez mojego malucha i od tamtego momentu rodzina
jakby się zawzięła przeciwko nam. A to pytania, czy mój syn nie ugryzł czy
nie pobił, a do Pań - trzeba cos z tym zrobić, trzeba ich odgrodzić i t.p.
(jak odbieramy o tej samej porze słyszę to wszystko) Nie starcza zapewnianie
Pań, że od dawna już nie ma żadnych problemów i że mój synek zahcowuje się
bardzo dobrze. Odwrotnie chłopaki nawet zaczęłi bawić się razem

O
konfrontacji istniejącej przedtem ani dzieci ani Panie już i nie
wspominają... Natomiast rodzice tego chłopca cały czas próbują z tego zrobić
temat dnia (???) Nie rozumiem....
Nadmienię, że są ciągle niezadowoleni z opieki Pań w przedszkolu - ciągle
wystosowują jakieś pretensje - a to dziecko po powrocie do domu je
dużo,"czytaj nie je w przedszkolu, a one nie dbają o to by zjadło", a to
brudne, a to ktoś go popchnął a one nie zapobiegły. Codziennie jestem
świadkiem tych narzekań i słyszę jakieś nowe bzdury. Przecież inne dzieci
mają tak samo i wyglądają po powrocie z przedszkola tak samo i inni rodzice
odbierają to jak rzecz normalną!
Oczywiście dzisiaj usłyszałam, że ta Mama poszła do Pani dyrektor z
pretensjami, ŻE WSZYSCY ZAJMUJĄ SIĘ TYLKO MOIM SYNEM, A JEJ DZIECKIEM NIKT
SIĘ NIE ZAJMUJE !!!!!
JAKIEŚ KOMPLETNE BZDURY! Przecież jest tam jeszcze ponad 20 dzieci
wymagających tyle samo uwagi ze strony personelu. Tak samo trzeba je
dokarmiać i ubrać i zwrócić uwagę na niektóre rzeczy, nie mówiąc już o tym,
że do zabawy wciąga się wszystkie maluchy!
Przy czym jest moje dziecko!
Obawiam się, że ciągłe pretensje do mojego malucha i niby-przesadnej opieki
Pań mogą spowodować, że stosunek do mojego dziecka odwrotnie stanie się
chłodny i powstaną jakieś nieporozumienia na tym tle (za dużo zachodów i za
dużo się dzieje bez powodu).
Muszę chyba jakoś zadziałać wc tej Mamy, może porozmawiać?
Z kolei nie wiem, czy w ogóle warto cokolwiek mówić takiej osobie, bo sprawia
wrażenie iż jest człowiekiem niezrównoważonym... Nie wiem, czy do niej też
cokolwiek dotrze.
I czy nie spowoduje zaostrzenia się konfliktu.
Co myślicie?