Dodaj do ulubionych

pani dała klapsa

15.04.05, 21:38
Witam,

Moje dziecko dostało jakiś czas temu klapsa od pani, za to, że popchnęło
drugiego chłopca. Pani mi o tym fakcie powiedziała. Dodam, że jest to 3,5
latek, który zaczął od niedawna chodzić do przedszkola - są to jego początki.
Ja sama staram się nie dawać klapsów, (choć zdarzam mi się to od czasu, do
czasu).
Mam mieszane uczucia, czy powinnam zwrócić pani uwagę. Jaki to może mieć
wpływ na psychikę mojego dziecka?
On sam mi o tym nie powiedział - chyba za bardzo się wstydził lub to tak
przeżył.
Obserwuj wątek
    • seksta0 Re: pani dała klapsa 16.04.05, 17:49
      Na razie bym nie reag,ował. Mam nadzieję, że to jest nauczyciel z prawdziwego
      zdarzenia i raczej była to ostateczność niż "stały elelment". Jeśli sytuacja
      się powtórzy to... Rozmowa jest wskazana.
    • matka8 Re: pani dała klapsa 16.04.05, 22:12
      Też bym nie reagowała.Jak zasłużyło to powinno dostać.
    • przedszkole2 Re: pani dała klapsa 16.04.05, 22:28
      Nie wytrzymam! Napiszcie jeszcze, że kalps to norma wychowacza. Piszę teraz
      jako matka, a nie jako dyrektor przedszkola : chybabym zrobiła krzywdę
      nauczycielce, która dałaby klapsa mojemu dziecku. Nikt nie ma do tego prawa!
      Jeśli klapsy zostaną bez choćby najmniejszej reakcji to co będzie dalej? W
      wieloletnie pracy nauczycielskiej zdarzyło mi się postawić dziecko do pionu,
      chwytając za ramiona i stawiając przed sobą, żeby powiedzieć mu coś prosto w
      oczy, krzyknąć ale nigdy nie dałam kalpsa, nawet jeśli mama o to prosiła ( bo i
      tak bywało ).
      • jula39 Re: pani dała klapsa 19.04.05, 17:18
        cześć! ja sama pracuję w przedszkolu w małej miejscowości Pawłowice. i mogę
        ppwiedzieć wszystkim mamom, że u nas nie daje się dzieciom klapsów.Za karę
        siedzą sobie one razem z panią, pilnują jej ,spacerują z nią. Ja jestem bardzo
        przeciwna bicia dzieci.Sama mam 2-swoich-Wiktorię4,5 i Oliwię1,5.Jeszcze nigdy
        nie podniosłam na nie ręki. I mam nadzieję że tego nie zrobię!
    • robszym Re: pani dała klapsa 16.04.05, 22:32
      Myślę, że to nic takiego, bez przesady, ten klaps nie był chyba mocny(nie
      sprawił bólu), a pewnie tylko dyscyplinujący. Ja tak bym to potraktowała.
    • przedszkolak2 Re: pani dała klapsa 16.04.05, 22:47
      Nigdy nie pozwoliłabym na to, aby przedszkolanka uderzyła moje dziecko.
      • sepus Re: pani dała klapsa 17.04.05, 12:55
        no kochani, mam nadzieje, że nie jesteście nauczycielami(kami), bo klaps nie
        powinien być stosowany jako element wychowawczy. Jest całe mnóstwo sposobów, za
        pomocą których można dziecku wytłumaczyć, że to jest złe i tak się nie powinno.
        Spójrzcie na to z innej strony: czego taki klaps nauczył to dziecko?, że jak mu
        sie coś nie podoba, to wystarczy uderzyć i sprawa załatwiona, tak więc będzie
        jeszcze bardziej agresywny. Urośnie i tak będzie postępował, boooo z nim tak
        postępowano, tak więc jest ok i później wyrasta nam takie spaczone społeczństwo,
        które siłą chce załatwiać, to w czym brakuje mu merytorycznych argumentów.
        Wyobraźcie sobie, że nadeptujecie w autobusie na noge jakiemuś panu i mówicie
        przepraszam, na co on:
        1. mówi: nie ma sprawy, tak autobus zachamował, że sam miałem problem z
        utrzymaniem równowagi,
        2. wali was w ryj, no bo wam się należało.
        Który Waszym zdaniem był bity w dzieciństwie. Luuuuudzie zastanówcie się nad tym
        i polecam odrobine lektury o wychowaniu dziecka, bo nikt z nas nie rodzi się
        geniuszem.

        Konkluzja: nigdy nie pozwalajcie aby ktokolwiek bił Wasze dziecko a i sami
        starajcie się tego nie robić.
        Jaką psychike będzie miało bite dziecko, które będzie wiedziało, że rodzice
        pozwalają każdemu go bić: będzie przestraszone, nie będzie miało pewności
        siebie, zawsze będzie stało z tyłu - nie mówiąc o życiowej przebojowości. To
        jest drobiazg ale szalenie ważny.

        MOJA RADA:
        od razu zareagować, porozmawiać z nauczycielem i poinformować, że jak sprawa się
        powtórzy to zgłosisz to najpierw do dyrektora a następnie do kuratorium,
        prokuratury, prezydenta, Nato, do wyższej cywilizacji smile, czy sama jemu, bądź
        jej dasz klapsa ale w dziąsło (haha). Nauczyciel musi wiedzieć, że nie życzysz
        sobie takiego postępowania z Twoim dzieckiem i sprawa powinna być wyjaśniona tak
        aby nie pozostawiała żadnych wątpliwości. Bez stwierdzeń, że jak zasłuży, to
        może lekko klapsika. NIE NIE i raz jeszcze NIE.
        • sepus Re: pani dała klapsa 17.04.05, 13:00

          > Wyobraźcie sobie, że nadeptujecie w autobusie na noge jakiemuś panu i mówicie
          > przepraszam, na co on:
          > 1. mówi: nie ma sprawy, tak autobus zachamował, że sam miałem problem z
          > utrzymaniem równowagi,
          > 2. wali was w ryj, no bo wam się należało.
          > Który Waszym zdaniem był bity w dzieciństwie. Luuuuudzie zastanówcie się nad ty
          > m
          > i polecam odrobine lektury o wychowaniu dziecka, bo nikt z nas nie rodzi się
          > geniuszem.
          >



          *************************
          oczywiście zahamować a nie przez ch =przepraszam, bo i mnie to razi, jak czytam
          swoją wypowiedź.
        • iwona_jm Re: pani dała klapsa 17.04.05, 13:53
          Całkowicie się z Tobą zgadzam.
        • agzuja Re: pani dała klapsa 19.04.05, 18:24
          zgadzam sie z tobą sepusie w 100%. Jestem nauczycielką i jednoczesnie mamą,
          może przede wszystkim mamą mojej cudownej córeczki, która od wrzesnia
          rozpoczeła swoją edukacje przedszkolną. I nie wyobrazam sobie by ktos mógł dac
          jej klapsa (brr).Nie ma uzasadnionych klapsów. Nie ma i koniec. Tym bardziej
          danych przez obcą osobę. I podoba mi sie ten przykład z autobusem. To jest
          własnie sedno sprawy.
      • moler1 Re: pani dała klapsa 18.04.05, 13:59
        przedszkolak2 napisała:

        > Nigdy nie pozwoliłabym na to, aby przedszkolanka uderzyła moje dziecko.

        ale trząść czyimś dzieckiem to już Pani nie przeszkadzało?
        Mam mieszane uczucia co do Pani kompetencji...
        Klaps bywa tak samo dyscyplinujący jak wstrząsy, które Pani preferuje i nie ma
        to nic wspólnego z biciem dziecka. Ta paranoiczna obawa przed klapsem i
        utożsamianie go z biciem jest już doprawdy śmieszna.
        Wracając do głównego wątku, bardzo dokładnie dopytałbym się jakie były
        okoliczności i czy to była jedyna możliwość dotarcia do dziecka. Na pewno
        sytuacja spowodowałaby, że byłbym czujny.
    • aniask_mama Re: pani dała klapsa 17.04.05, 13:34
      Nigdy w zyciu nauczycielka /przedszkolanka nie uderzyłaby mojego dziecka, a
      jesli by się tak stało zrobiłabym piekielna awanturę, naprawdę piekielną
      łącznie z pisemną skarga gdzie się da.
      • emka13 Re: pani dała klapsa 17.04.05, 22:15
        Klaps to przemoc fizyczna, a to jest złamanie prawa -nietykalnosci cielesnej i
        prawa dziecka wynikajacego z Konwencji o prawach dziecka podpisanej przez
        Polske i ratyfikowanej na poczatku lat 90-tych, które brzmi (cyt. z pamieci)
        dziecko ma prawo do ochrony przed przemoca fizyczna i psychiczną". Kto jak kto,
        ale nauczycielka przedszkola nie może stosowac opisanych metod (klaps)poniewaz
        to ona - z racji tego że jest przedstawicielką instytucji publicznej
        (przedszkola)- ma obowiązek chronic dziecko przed przemocą!!!!
        To co zrobiła nosi znamiona przemocy zinstytucjonalizowanej i jest
        niedopuszczalne!!!
        Jeżeli chodzi o to, co zrobic w tym konkretnym przypadku , to według mnie
        trzeba porozmawiac o tym z nauczycielka i wyraxnie powiedzieć, że nie moze
        stosowac takich metod, bez wzgledu na emocje i sytuacje,w których uczestniczy.
        Przy czym nie chodzi o to, aby jej dowalic, wyrzucic z pracy czy grozić
        konsekwencjami, a o stanowcze wyrażenie swojego zdania.
        Warto zastanowic sie też nad tym co napisała w swojej
        wypowiedzi "przedszkole2": "zdarzyło mi się postawić dziecko do pionu,
        chwytając za ramiona i stawiając przed sobą, żeby powiedzieć mu coś prosto w
        oczy, krzyknąć" - nie widze specjalnej róznicy w "daniu klapsa' i zacytowanej
        sytuacji a krzyczenie na dziecko to przemoc psychiczna.
        Świetnie skutki takich metod podsumował w swojej wypowiedzi "sepus', którego
        pozdrawiam serdecznie i ciekawam jak wiedzie sie w przedszkolu jego córeczce
        emka13
        • przedszkole2 Re: pani dała klapsa - do emka 13 17.04.05, 23:08
          Widzę, że całkowicie mnie Pani nie zrozumiałam. Postawienie do pionu ze
          złapaniem za ramiona to nie był akt przemocy. Czasami wrzeszczące ze złości
          dziecko z agresją na twarzy np. w kierunku innego dziecka, leżace czy kopiące,
          trzeba zwyczajnie podnieś, postawić i przytrzymać za ramiona, poczekać aż się
          uspokoi i powiedzieć mu co o tym myślę. Krzyk , poprzedziłam przecinkiem czyli
          jest to kolejna reakcja , nie związana z poprzednią. Bywają w przedszkolu
          sytuacje, kiedy niestety ( nam też to nie służy na zdrowie i kondycje gardła )
          trzeba krzyknąć. Nie uważam za przemoc krzyku jeśli ratuje on lub powstrzymuje
          groźną sytuacje. Np. w ogrodzie gdy nauczycielka stojąc z jednej strony zauważy
          niebezpieczną sytuację na drugim końcu i wie, że nie da rady dobiec i
          zareagować - wtedy przydaje się donośny głos - prosze mi wierzyć, że takie
          sytuacje bywają. A wracając do złapanie za ramiona, to czasami w sytuacjach gdy
          dziecko z jakiś powodów ma wybuch złosci zaleca się mocne złapanie dziecka ( w
          formie przytulenia ) i przyciśnięcie je do siebie aż się uspokoi. Proszę
          pamiętać, że nie wszystkie dzieci mają idealnie wymarzone zachowania, a wśród
          25 wychowanków spotykamy różne dzieci i róznorakie reakcje i zachowania. Są
          sytuacje, że tłumaczenie w danej chwili nic nie daje. Gdy dwoje dzieci z
          jakiegoś powodu zaczyna się bić czasami jedno trzeba "wynieść" z danej sytuacji
          ( co pewnie też zabrzmialo przemocowo ) czyli spowodować odsunięcie dzieci,
          uspokojenie, a dopiero za chwilę rozmowę i wyjasnienie sytuacji. Chyba nie
          chciałaby Pani, żeby jakieś dziecko okładało Pani pociechę, a nauczycielka
          stała obok i zwyczajnie tłumaczyła , że tak nie wolno. Każdą karę można
          rozpatrywać w aspekcie przemocy, a kary też stosuje się w przedszkolu. Chociaż
          pochwały, nagrody i zachęty powinny być podstawową matodą wychowawczą, to
          czasami stosuje się kary. Dziecko musi wiedzieć, że za pewne złe zachowania nie
          ma poklasku czy nawet braku reakcji tylko jest tego konsewencja, czyli kara.
          tak jak w naszym dorosłym świecie. Rzecz w tym, żeby kara ta nie była łamaniem
          prawa ( a klaps jest ), nie poniżała czy ośmieszała dziecka. Najwyraźniej żle
          odczytała Pani moją wypowiedź. Jako matka i nauczycielka jestem przeciwna karom
          cielesnym!! Jako dyrektor jeśłiby przytrafiło się to w kierowanym przez mnie
          przedszkolu, nauczycielka poniosłaby konsekwencje. Pozdrawiam
          • emka13 Re: pani dała klapsa - do emka 13 18.04.05, 08:54
            Pani Dyrektor, "przedszkole2".
            Ten wyjasniajacy post wyjasnił poprzedni skrót myslowy, który odczytałam tak,
            jak go zrozumiałam. Przeczytałam tez (póxniej)pani wypowiedzi na innym wątku
            dotyczace tego tematu.
            Ciekawy jest równiez temat stosowania kar ( i to nie tylko w przedszkolu) w
            wychowaniu.
            Jaką karę - według nas - powinna zastosować opisana w pierwszym poście
            nauczycielka zamiast klapsa i czy wogóle powinna to byc kara. A jezeli
            konsekwencja zachowania, to co to mogło by być? Może odpowiedx na to pytanie
            przyda sie mamie, w rozmowie z nauczycielką, która dała klapsa i nam wszystkim,
            których czasami "świerzbi ręka "?
            emka13
        • sepus Re: pani dała klapsa 18.04.05, 00:35
          również śle gorące pozdrowienia. Ostatnio troche byłem zalatany i nie zaglądałem
          na fora, tak wiec troche wypadłem z obiegu. Córka już dobrze, tylko raz
          chorowała, krótko płakała przy zostawianiu, teraz jest zadowolona, często pyta
          kiedy mama przyjedzie ale to mnie nie martwi, bo to oznacza że za nami tęskni i
          to jest ok, tak więc jestem zadowolnony ze swojego wyboru.
          Wybacz mi ale nie mogę sobie przypomnieć Twojej pociechy, pamiętam nicka ale
          niestety nic więcej. Napisz też kilka słów ale żeby nie zakłócać tematu, to może
          na priva,
          zdrówka życze smile
        • moler1 Re: pani dała klapsa 18.04.05, 14:02
          emka13 napisała:

          > Klaps to przemoc fizyczna, a to jest złamanie prawa -nietykalnosci cielesnej
          i
          > prawa dziecka wynikajacego z Konwencji o prawach dziecka podpisanej przez
          > Polske i ratyfikowanej na poczatku lat 90-tych, które brzmi (cyt. z pamieci)
          > dziecko ma prawo do ochrony przed przemoca fizyczna i psychiczną".


          idea całkowicie słuszna, forma wdrożenia i rozumienia żałosna...

        • kajka_997 Re: pani dała klapsa 19.04.05, 22:33
          Emko,przepraszam,ze sie czepiam,ale Twoje wypowiedzi sa zawsze takie
          wywazone,wrecz przeslodzone.Znasz ten rodzaj pracy od kuchni.Powiedz mi jak
          postepujesz z dzieckiem,ktore w ciagu godziny ugryzlo jednego
          kolege,uszczypnelo drugiego,kopnelo w pieczolowicie ustawiana budowle z
          klockow,ktora padla z hukiem,a na zwrocona mu uwage odpowiedzialo Ci-"glupia
          jestes!".Ja prosze,wyglaszam umoralniajaca pogadanke,biore na litosc,pod
          ambicje...W koncu stawiam do pionu i krzycze(na klapsa wielokrotnie mialam
          ochote).Poradz mnie i innym,ktorzy tak "drastycznie"postepuja z dziecmi co
          robic.
          Pozdrawiam
          • emka13 Re: pani dała klapsa 20.04.05, 00:00
            Spróbuje odpowiedziec
            Jezeli jest dziecko w grupie przedszkolnej, które zachowuje sie mniej wiecej
            jak opisałas - obserwuje jego zachowanie. Staram sie zauwazyc to, co sie dzieje
            przed "zajsciem" w trakcie i po "zajsciu". Czasem zostaje po swojej pracy,żeby
            móc sie w spokoju (bez koniecznosci dzielenia uwagi na inne dzieci)przyjrzec co
            to dzicko robi, czego nie, co mu przeszkadza, w jakich sytuacjach jest
            agresywne.
            Bez takiego "wstepu" nie wiem nic, poza tym, co widze w chwili konfliktu (czyli
            np. dwoje dzieci, które sie bija, szarpia lub szczypia).
            Zadaje sobie tez pytanie PO CO DZIECKO TO ROBI (nie: "dlaczego?", bo czesto
            przyczyny sa ukryte bardzo głeboko i nie moge do nich dotrezc). czyli jakie ma
            z tego korzysci. Potem zastanawiam sie w jaki sposób moge wzmacniac takie
            sytuacje, w których dziecko te same korzysci uzyska w "cywilizowany" sposób
            (czytaj: nie krzywdzacy innych ludzi).
            Np. Dziecko trzy - cztero letnie chodzi od kolegi do kolegi i psuje budowle z
            klocków. Ktos moze powiedziec, z e :
            - z premedytacja prowokuje kolegów do bójki
            - robi im na złosc itd.
            W kilku przypadkach okazało sie, że jest to sposób na nawiazanie kontaktu z
            innym dzieckiem, nieumiejetne (i jakze opłakane w skutkach)próby wspólnej
            zabawy.
            Co zrobiłam? Zaczełam uczyc to dziecko jak mozna zaczac sie z kims bawić.
            Podchodziłam z Tadziem do innego i pytałam (najpierw sama) "czy moze Tadzio
            pobawic sie z toba?" Jak ma sie bawic (co moze robic), żeby zabawa sie udała?
            Albo siadałam z Tadziem niedaleko bawiacych sie dzieci i opisywałam to co
            widze, żeby uswiadomić tadziowi, że inni maja swój "teren" zabawy, że sa
            reguły, że zamiast sie bic, dzieci sie kłóca ze soba, że jak nie moga sie
            dogadac, to wtedy prosza mnie o pomoc (nie rozstrzygam kto ma racje, tylko
            wysłuchuje racji jednej i drugiej strony, dopytuje sie o szczegóły, pytam co
            mozna w tej sytuacji zrobić, jezeli nie maja pomysłów, to podpowiadam swój,
            pytam czy to jednej i drugiej stronie odpowiada...)
            Czasem taki Tadzio potrzebuje wiecej ruchu, potrzebuje odreagowac napiecia i
            stad biora sie konflikty z innymi. Jezeli tak jest, to wypuszczam Tadzia na
            korytarz, lub sale gimnastyczna, zeby pobiegał, aż sie wybiega i moze wrócioć
            do sali pełanej dzieci juz spokojniejszy. Starsze dzieci, które maja dosyc
            towarzystwa, hałasu i jednego pomieszczenia wysyłam np. z listem do kolezanki w
            innej sali (dzieci uwielbiaja sie przeleciec po przedszkolu, a jeżeli jeszcze
            do tego maja jakies wazne sprawy do załatwienia to dopiero frajda), do
            dyrektorki, zeby zapytać sie która godzina, albo pozyczyć cos z rzeczy
            biurowych itp.
            Zycie i dzieci dostarczaja ciagle nowych wyzwań i tylko trzeba myslec w
            kategoriach jak mu pomóc, jak go zrozumiec a okazuje sie,że nie wymaga to
            wiecej czasu niz umoralniajace rozmowy, upominanie czy rozwiazywanie konfliktu
            za dzieci i egzekwowanie własnych zarzadzeń.
            Moje pieciolatki, które prowadzę ( w wiekszości ) od 2 roku zycia - wliczajac w
            to program adaptacyjny- sa juz własciwie w takich przypadkach bardzo
            samodzielne i rzadko prosza mnie o pomoc.
            Najtrudniej było w grupie czterolatków, kiedy bardzo chciały sie razem bawić,
            ale nie wiedziały jak to zrobic. O, wtedy napracowałysmy sie nad "socjalizacja"
            dzieci bardzo , bardzo...

            Rozumiem,z e trudno jest zrezygnowac ze znanych i praktykowanych metod, a
            własciwie nawyków wychowawczych, które korzeniami siegaja jeszcze naszego
            dzieciństwa, zwłaszcza, jezeli nie mozna ich zastapic innymi, bo wydaje si
            e ,ze innych nie ma.
            Dla mnie takimi metodami wychowawczymi, które okazały sie skuteczne w praktyce
            są:
            - wychowanie bez porażek (T. Gordona), której uczyłam sie na kursie
            psychoedukacyjnym w Centrum Pomocy Psychologiczno - Pedagoguicznej
            - metody aktywnego słuchania (opisane w ksiace "Jak słuchac, zeby dzieci
            mówioły i jak mówic, zeby dzieci słuchały")
            - obserwacja w poznaniu dziecka (kurs u p. prof W. Hajnicz .)
            To chyba te podstawowe.
            PS. dodam, ze nie jestem psychologiem tylko nauczycielka przedszkolną, w
            zwykłym przedszkolu publicznym, a w grupie mam 26 dzieci.
            Przepraszam za tak długi post, ale ja o dzieciach i przedszkolu mogłabym
            dłuuuugo!
            • orlando Re: pani dała klapsa 20.04.05, 10:55
              Kobieto (tj. emko), mów, gdzie Ty jesteś i czy istniejesz naprawdę?smile A
              poważnie-to jest post autorstwa specjalisty ds. wychowania przedszkolengo, jaki
              chciałbym przeczytać. Z całym szacunkiem, ale posty przedszkole2 i z tgej serii
              kaj przy tym to amatorszczyzna. Emko, mam nadzieję, że faktycznie wprowadzasz
              konsekwentnie swoją wiedzę w życie i jesteś światełkiem w tunelu, wobec
              ciemności tych bijących, ustawiających do pionu (Pani Dyrektor-litości-można
              sobie wyobrazić to delikatne stawianie do pionu wierzgającego dzieciaka) i
              krzyczących. Z drugiej strony zazdroszczę organizacji i umiejętności zajęcia
              się jednostką przy jednoczesnej opiece nad całą grupą. Która to dzielnica emko-
              o ile jesteśmy w W-wie-ma taką kadrę przedszkolną?
              • emka13 Re: pani dała klapsa 20.04.05, 23:46
                Dzieki za dobre słowo
                Wbrew pozorom jest coraz wiecej myslacych, posiadajacych współczesna wiedze
                psychologiczna i otwartych na zmiany nauczycielek w przedszkolach. Trudnosc -
                jak mi sie wydaje - polega na tym,że nauczycielka w pojedynke nie zdoła zmienic
                swojego przedszkola nawet jeżeli by chciała to zrobic.
                Ja mam zaszczyt pracowac w zespole, który przez ostatnie 10 lat, kierowany
                przez madrą, ciagle uczaca sie i rozwiającą się dyrektorke przeszedł daleka
                droge. Ale zawsze byłysmy w mysleniu o przedszkolu razem (co nie oznacza,ze
                jednomyslne). Dlatego wprowadzanie zmian i nasz rozwój był mozliwy. Byłysmy
                (jesteśmy) dla siebie wsparciem, pomoca, a czasem "kubłem zimnej wody", gdy
                któras ambicje pedagogiczne przekładała nad to co wazne i dobre dla dzieci.
                Nie oznacza to,ze nie mamy juz co robic (i nie mówię tu o badaniu jakosci
                naszej pracy wymyslonym przez Kuratorium Oswiaty, które jest wg mnie działaniem
                pozorowanym, czysto biurokratycznym i z nowoczesnymi metodami zarzadzania i
                organizacji niewiele majacymi wspólnego) - bo im wiecej sie wie, tym lepiej sie
                widzi, co jeszcze jest nie tak.
                PS Nie chce napisac , z którego jestem przedszkola, bo nie mamy wolnych miejsc
                i wystarczy nam "poczta pantoflowa" miedzy rodzicami,żeby w trakcie rekrutacji
                i tak trzeba było dokonywac dramatycznych wyborów (to dziecko przyjac, a to
                nie). Moge tylko zdradzic, ze nie ma nas na liscie super i bardzo dobrych
                przedszkoli w rankingu warszawianki, co nas specjalnie nie martwi.
                emka13
                • przedszkole2 Re: pani dała klapsa 22.04.05, 19:10
                  Widzę, ze mimo iż wytlumaczyałam chyba wyraźnie, że w sytuacjach gdy dochodzi
                  do ostrego konfliktu między dziećmi, takiego który może zagrażać ich
                  bezpieczeństwu pierszą najlepszą i konieczną sprawą jest doprowadzenie do
                  zakończenia walki. Wtedy trzeba czasami nawet wziąć na ręce i przenieś,
                  przestawić dalej kolegę, to bywa lepsze niż szarpanie za rękę , które często
                  obserwuję na placach zabaw przed blokami. Krzyk służy do tego żeby usłyszno nas
                  daleko. Czyli jeśli dziecko znajduje się w niebezpieczeństwie, a wiem, ze nie
                  dam rady tam dobiec trzeba zwyczajnie krzyknąć. W sytuacji gdy dziecko jest
                  bardzo pobudzone, wściekłe i agresywane , mówienie do niego nic nie da. Trzeba
                  poczekać aż się wyciszy. Wyraźnie napisałam, zarówno jako nauczycielka, jak i
                  matka, że jestem przeciwna klapsom, ciągnieciom za uszy, czy innym karą
                  cielesny. W przedszkolu powinien być dobrze opracowany i stosowany system kar i
                  nagród i oczywiście powinny dominować nagrody, pochwały i zachęty. W każdym
                  dziecku , nawet tym najbardziej nieznosnym jest coś co można pochwalić, a to
                  dobry początek i fundament do budowania pozytywnego wizerunku samego siebie dla
                  takie malucha ( który pewnie często slyszy wokół siebie i do siebie uwagi na
                  temat zachowania ). To o czym pisze moja poprzedniczka - po fachu - jest
                  oczywiście bardzo skuteczne i wszytkie mądre nauczycielki stosują metody
                  opisane w pozycjach, znanych i cennych ( polecam ). Jednak żeby dojść do
                  takiego komfortu pracy z grupą trzeba czasu i konsekwencji. Padło pytanie o
                  kary w przedszkolu. Dawno już nie klęczymy na grochu ( mam nadzieje, że nie ) -
                  haha. Karą może być brak pochwały, odsunięcie od zabawy, to wszystko zależy od
                  sytuacji i dziecka. Kara nie może upokarzać, dziecko musi wiedzieć za co ma
                  karę i zdawać sobie sprawę, że źle postąpiło. Kary też nie dowlekamy w czasie,
                  z jednej strony nie jest to skuteczne, a z drugiej bardzo stesujące dla
                  dziecka.Karą jak i pochwałą mogą być emocje pokazane przez nauczycielkę (
                  zadowolenia, smutek, zaskoczenie, zawiedzenie, radość, a nawet złość) Ale jak
                  powiedziałam najważniejsze sa nagrody ( nie cukierki, czy zabawki ) - ale
                  nagrody zwiazne z uznaniem, zadowoleniam z osiągnięcia celu lub własnej pracy.
                  Stosowanie kar i nagród to trudna sprawa. Nie można doprowadzić też do chorej
                  rywalizacji w grupie i wykonywania czegoś tylko dla nagrody. To jest dużo
                  bardzo zlożone niż sie wydaje. CHociaż muszę przyznać, ze nadal słyszy się o
                  nauczycielkach stosujących niedozwolone i straszne kary, nawet podam
                  przykłady : straszenie zaklejeniam buzi taśmą, straszenie dokładkami jedzenia,
                  ciągnięcie, szarpanie - to wiem od rodziców, najczęściej tych którzy trafili do
                  mnie rezygnując z innego przedszkola. Całe szczęście, że mnie się to nie
                  przytrafiło. I jeszcze jedna sprawa, na którą pragnę zwrócić uwagę. Zawód
                  nauczyciela to zawód bardzo obciążający psychicznie, nawet jeśłi się go kocha
                  to po kilkunastu czy kilkudziesiąciu latach odbija się na zachowaniach
                  człowieka. Każdy nauczyciel tak jak każdy człowiek jest inny, ma różną
                  odporność psychiczną i różne problemy osobiste czy zdrowotne w różnych
                  momentach swojego życia. Znam nauczycieli w podeszłym wieku, którzy sa super i
                  nauczycieli w średnim, wykończonych swoją pracą i wyczerpany, wypalonych
                  zawodowo. Możemy wziąć roczny urlop ( płatny ) na poratowanie zdrowia i czemu
                  tak mało nauczycieli z tego korzysta? Na nim nie można zwolnić nauczyciela, a
                  on ma czas na dojście ze sobą do ładu. Jest też za mało instytucji, które tak
                  naprawdę chcą pomagać nauczycielom. W każdej dzielnicy powinien być zatrudniony
                  terapeuta - psycholog ale taki z prawdziwy, który pomógłby uporać się
                  nauczycielowi z trudnymi sytuacjami, nauczył relaksować, radzić sobie z
                  negatywnymi emocjami, itd. Oczywiście sa takie profesjonalne kursy, ale i ceny
                  są wysoce profesjonalne. A co będzie jak skończy sie czas wcześniejszych
                  emerytur dla nauczycieli (2006r.) i wszyscy pracować będziemy do 60 lat, bez
                  względu na kondycje? Pozdrawiam wszystkich bardzo serdecznie.
    • anek.anek Re: pani dała klapsa 17.04.05, 23:23
      Zareagowałabym. Ale spokojnie. Tzn, porozmawiałabym bardziej szczegółowo i
      wyczerpująco z wychowawczynią. Sama nie jestem ideałem i przyznaję, że nerwy
      mi kilka razy puściły i syn klapsa ode mnie dostał. Chociaż jednak to
      zrobiłam, to sama się przed sobą tego stydzę i uważam, że to jest wyłaćznie
      środek do odreagowania dla rodzica/wychowawcy, a nie do wychowania młodego
      człowieka.A my jako dorośli powinniśmy starać się unikać takich sytuacji.
      Powiedziałabym spokojnie, że proszę żeby tego więcej nie robić. Tym bardziej,
      że popchnięcie drugiego dziecka nie było żadnym powodem do użycia przemocy ze
      strony opiekuna.
      A pani dyrektor ma rację. Moje dziecko też czasem stawia mnie w takiej
      sytuacji, że jedynym rozwiązaniem jest złapanie go za ramiona, odwrócenie go do
      siebie i kiedy go trzymam, dopiero wtedy mogę coś powiedzieć, co pozwoli mu się
      uspokoić (przytalanie na siłę w naszym przypadku tylko wzmaga agresję). Uważam,
      to za kontrolowane użycie przewagi siłowej, ale wyłącznie po to żeby młodemu
      dać szansę na uspokojenie się.
      • gosia19766 Re: pani dała klapsa 18.04.05, 09:41
        Witam,

        Dzięki za posty.
        A dziś doszedł do tego wszystkiego płacz, przy zostawaniu w przedszkolu. sad
    • sepus ROZMAWIAŁAŚ Z DYREKTORKĄ ??? 18.04.05, 22:18
      jak zdecydowałaś?, jak czytałem na forum u pani dyrektor, to wstępnie pisałaś,
      że porozmawiasz z panią dyrektor ale miałem wrażenie, że nie jesteś do tej
      rozmowy przekonana. Rozmawiałaś?, jak wypadła ta rozmowa, napisz w trzech
      stronach, żartowałem w kilku słowach,
      • gosia19766 Re: ROZMAWIAŁAŚ Z DYREKTORKĄ ??? 19.04.05, 08:58
        Witam,

        Ano rozmawiałam. Tylko nie z dyrektor, ale z panią. Powiedziałam, że my takich
        metod nie stosujemy i nie chcemy, aby ktoś inny to robił. Rozmowa była
        spokojna. Pani się tłumaczyła, opisała sytuację, powiedziała, że to było tylko
        lekkie klepnięcie i sytuacja była dość groźna - musiała zareagować, a syn nie
        reagowała na jej polecenia.
        No i tyle.
        Dzięki za zainteresowanie.
        Pozdrowienia
    • mami7 Re: pani dała klapsa 19.04.05, 18:13
      Jak dla mnie sytuacja niedopuszczalna. kto niby ma lepiej od pani uczonej w tych kwestiach wiedziec jak się zachować? Litości, kobieta powinna mieć skończone studia pedagogiczne, a klaps, jakikolwiek by nie był nigdzie nie jest iznawany za metode pedagogiczną. To ma byc wychowanie dzieci. jak dla mnie to pania poniosło. wydaje mi się, że łatwiej zabrac dziecko i wyprowadzić, to chyba tez jest formą przywołania do porządku.
      Sama mam niesforne dziecko i często trudno mi nad nim zapanować. Ideałem nie jestem, ale nie wydja mi sie, żeby to była słuszna metoda wychowawcza: oko za oko ząb za ząb. Czyli jednemu wolno, bo jest starszy i silniejszy, a drugiemu nie, ta?
      To jak dziecko nauczyć konsekwencji?
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka