dziewczyny, wiem, ze takie wątki pojawiały się już nie raz i nie dwa, ale nie
znalałam tam rady, która rozwiałby moje wątpliwości

więc wybaczcie. moja
córka w październiku skończyła trzy lata. posłałam ją do przedszkola,
teoretycznie od grudnia, de facto zaczęła od ubiegłego poniedziałku. do tej
pory była ze mną w domu, w sąsiedztwie nie ma dzieci, mieszkamy pod Warszawą.
ma dwóch kolegów, których nazywa swoimi przyjaciółmi z innymi dziećmi za
dużego kontaktu nie miała. i to było bezpośrednim powodem wysłania jej do
przedszkola. kontakt z dziećmi, wspólna zabawa.
a tymczasem kontakt jest właściwie żaden. mała nie bawi się z dziećmi, przy
stoliku w kącie układ puzzle i rysuje. płacze przed wyjściem, ze nie chce do
przedszkola. mówi, ze nikogo nie zna.
panie mówią, że mała nie umie sama podejmować decyzji (???), że nie wie, którą
układanką ma się bawić. ze obserwuje grupę, ale nie bierze udziału w zajęciach.
nie wiem, co ja mam zrobić, czy sobie odpuścić, czy powalczyć jeszcze trochę.
mała w przedszkolu nie jest sobą, jest onieśmielona, zalękniona. chciałabym,
zeby się przełamała i otworzyła na dzieci, ale nie chcę jej na siłę łamać.
proszę poradźcie doświadczone mamy przedszkolaków