Dodaj do ulubionych

Do mam, których przedszkolaki nie chorują

29.10.06, 20:05
Jak Wy to robicie?? Czy macie jakieś sposoby na odporność, czy może to tak po
prostu jest, że jedne dzieci chorują więcej, inne mniej a jeszcze inne wcale i
NIC się nie da zrobić?
Obserwuj wątek
    • andaba Re: Do mam, których przedszkolaki nie chorują 29.10.06, 20:35
      Moje nie chorowały i nie chorują - nie licząc chorób zakaźnych. Nic nie robiłam - jedynie nie trzęsłam się nigdy nad dziećmi - chlapią się w wodzie od niemowlęctwa (zimne górskie rzeki), niewielka temperatura w domu, całe dni na polu, bez względu na pogodę...
      A może po prostu dobre geny dostały smile
    • maklima Re: Do mam, których przedszkolaki nie chorują 29.10.06, 20:44
      to chyba sprawa dość złożona; na odporność pracuje się od pierwszych chwil
      u nas jest tak,że rzeczywiscie ze stażem 3,5 roku nie mamy na kącie ani anginy
      ani jakiś zapaleń oskrzeli itp. ani nawet "kolorowego" kataru...
      moja mała nie dostała jeszcze antybiotyku
      a dodam, ze ma alergię (AZS) i co zatym idzie lekką astmę z powodu
      przerośniętego trzeciego migdałka, czyli jak nic powinna chorować non stop
      ale ja wiedziałam o obciazeniach tymi chorobami i już w ciaży dietka (zero
      truskawek cytrusów znikome ilości mlecznych przetworów);
      po urodzeniu karmienie naturalne wyłaczne do pół roczku a potem do prawie 1,5
      roku; od dnia kiedy ukończyła 2 miesiac zycia chodziłam z nia 1-2 razy na tydz.
      na basen (długo szukałam odpowiedniego, bo AZS- lekarz radził dać sobie spokój,
      ale ja sie uparłam), już pierwszej zimy jeżdziła z nami na narty tzn majac 7 m
      była na stoku i ogladała narciarzy a my na zmianę, częste wypady w góry (wjazdy
      na szczyty głównie w Czechy Słowacja czyli Tatry) i tak juz zostało w
      trzaskajacy mróz(-30)my na basen w sob stok od 8-16 a w niedz. na basenik
      je dobrze, nie daję rzeczy typu soczki, danonki, czipsy i inne słodycze
      w sumie zawsze wśród ludzi po hotelach, schroniskach itp i to w kraju w Europie
      i poza również- moze dlatego takie zasmarkane przedszkolaki ja nie wzruszają...
      z poważnych chorób to była raz afta, no i jak poszła do przedszkola to sie
      migdaj jeszcze zwiększył przez co mówi cały cza przez nos i ma podrażnione
      gardło bo oddycha przez buzię- lekarz we wrześniu zawyrokował, ze "teraz sie
      zacznie" zobaczymy na rzie nic
      nie wiem czy to co Ci napisałam to jest nasz sekret, na pewno nie ma jednej
      recepty to wymnik składowych
      zaznaczam, ze ja jestem wciąz poprzeziębian i bywa tek że jak chora z dwa tyg,
      mąż z tydz a ona nic
      • kama3570 Re: Do mam, których przedszkolaki nie chorują 29.10.06, 22:05
        Hmmm ja też nie wiem od czego to zależy.Mój mały wygląda jak
        kurczaczek,blady,chudy i niepewnysmilekarmiony od urodzenia mlekiem
        modyfikowanym,a odporny jest jak mało kto.Bardzo się cieszę i odpukuję w
        niemalowane.Acha w okresie jesiennym daję mu biostyminę,może to jest jakiś
        sposób...
    • magdalena18 Re: Do mam, których przedszkolaki nie chorują 29.10.06, 22:38
      Moja opinia to gen raz, dieta dwa, zachartowanie trzy, dokładnie w takiej
      kolejności jeśli chodzi o znaczenie.
      • panda74 Re: Do mam, których przedszkolaki nie chorują 29.10.06, 23:06
        Też odpukuję smile
        Moja córka (4-letnia) w zeszłym roku troszkę chorowała, jak to większość
        maluchów w przedszkolu. Obecnie nie. Moje dziecko nigdy nie jest przegrzewane,
        chodzi generalnie BARDZO lekko ubrana, z punktu widzenia wiekszości Polaków.
        Niejednokrotnie spotkałam się z jawna krytyka na ten temat. Nie powiem, by było
        to miłe, ale utkwiła mi w pamięci wypowiedź lekarza w TVN Style, że w Anglii,
        gdzie jest chłodno i dżdżysto, dzieci nawet późna jesienia chodza w skarpetkach
        i krótkich spodenkach/spódniczkach.
        Dieta - bardzo ważna. Dużo warzyw i owoców, bardzo mało słodyczy.
        No i tez myślę, że geny maja tu duże znaczenie... smilesmilesmile
        Pozdrawiam!
        • neospasmina Re: Do mam, których przedszkolaki nie chorują 30.10.06, 07:56
          Ja tam nie wiem.
          jedno dziecko mi w ogóle nie chorowało; chodziło jak dzwon, drugie chorowite
          bardzo;
          a przecież ten sam chów, ta sama dieta, zwyczaje itp.;
          od organizmu zalezy czyli...
    • justi54 Re: Do mam, których przedszkolaki nie chorują 30.10.06, 08:25
      Mój mały trzeci rok w przedszkolu. W ubiegłym roku szkolnym 2005/2006 na 10
      miesięcy przedszkola nie było go tylko 6 dni (mały katar). Moje sposby na
      odporność to: cły miesiąc pobytu nad Bałtykiem (w ubiegłym roku była to Rabka -
      ale prywatnie nie sanatorium. W przedszkolu niezależnie od pogody w sali ubrany
      w krótki rękaw i cieniutkie getry ze skarpetkami- jako jeden z nielicznnych
      jest tak ubrany co wiadać zwłaszca na zdjęciach z imprez przedszkolnych. W damu
      temperatura około 20 stopni w nocy 16-18. Dieta - owoce i warzywa do każdego
      posiłku , dużo kapusty kiszonej i czosnku. Dużo wody mineralnej niegazowanej.
      • ma.dzia Re: Do mam, których przedszkolaki nie chorują 30.10.06, 08:56
        U nas pomogla wizyta u homeopaty,ktory podal jeden lek dobrany dokladnie dla
        mojej corki. Wczesniej chorowala czesto na angine, lekarka nawet chciala jej
        migdal usuwac. Teraz od czerwca jest zdrowa i opuscila tylko dwa dni w
        przedszkolu z powodu kataru.
        • mama-rybki Re: Do mam, których przedszkolaki nie chorują 30.10.06, 12:44
          A co to jest Biostymina?
          Jest na receptę?

          A.
          • magdamroziuk Re: Do mam, których przedszkolaki nie chorują 30.10.06, 14:13
            Biostymina to wyciąg z aloesu. Chyba jest na receptę (tak piszę na opakowaniu -
            zażywam to po zleceniu przez laryngologa). W ampyłkach do wstrzykiwań lub
            picia. Na pewno bez recepty jest Bioaron C - syropek tej samej firmy, tam też
            jest wyciąg z aaloesu, aronii i witamina C. Czasem dają to dzieciom na
            odporność, a także na zwiększenie apetytu.
            • kama3570 Re: Do mam, których przedszkolaki nie chorują 30.10.06, 15:24
              Biostymina jest bez recepty.Pozdrawiam!
    • abosa Re: Do mam, których przedszkolaki nie chorują 31.10.06, 09:29
      Zgłaszam się wink
      Moje dziecko nie choruje. Jest zachartowane. Hcartowanie polegało na tym, że
      nie czapkowałam, nie "doubierałam na wszelki wypadek", dawałam picie, jogurty,
      lody, itd. prosto z lodówki, nie izolowałam od chorych dzieci, uskuteczniałam
      dłuuugie spacery nawet w paskudną pogodę, nie wiązałam kołderki (czyli
      pozwalałam sie odkopytać smile), gdy nie było cięzkiego mrozu umoizliwiałam
      przynajmniej 3-godzinny nocny sen przy otwartym oknie, (potem rozszczelnione),
      nie karmiłam chemicznym syfem (danonki, parówki, wszelkie vegety, kolorowe
      napoje itd.), a postępowałam tak odkąd skończyła 6-7 mies.
      • abosa zaHartowane 31.10.06, 09:54
        powinno być, przepraszam...
        coś mi dziś na "ce-ha" padło wink
      • mamaewy Re: Do mam, których przedszkolaki nie chorują 31.10.06, 10:00
        Podaje tran.
    • heca7 Re: Do mam, których przedszkolaki nie chorują 31.10.06, 14:01
      Szczerze mówiąc takie mi się urodziło zdrowe. Ale tylko jedno- córka. Syn
      odwrotnie ten złapie wszystko. Alicja ma 4,5 roku i miała dotąd jeden
      antybiotyk. Nikodem ma 16m i od stycznia mieliśmy 4 zapalenia oskrzeli,
      zapalenie uszu, rotawirus, różyczkę. Ala w tym czasie miała 2x katar i
      rotawirusa. Wystarczy,że ona przyniesie zwykły katar on musi brać antybiotyk. Z
      tym że różnica jest taka że on ma uczulenie na kurz ona nie .I u niego zap.
      oskrzeli to reakcja alergiczna. Ali w zimę podaję multi sanostol, Nikodem
      dostaje codziennie leki wziewne przez tubę i 10 kropli zyrtecu, oprócz tego
      cebion multi i 1 kroplę wigantolu. Dziś właśnie mija 4 tyg. od ostatniego
      antybiotyku więc chyba leki działają tfu, tfu, tfu....smile
      • heca7 Re: Do mam, których przedszkolaki nie chorują 31.10.06, 14:07
        Ale tak wogóle to myślę, że b. ważne są geny. To podstawa a reszta już zależy
        od nas.
    • agnieszka_gk Re: Do mam, których przedszkolaki nie chorują 31.10.06, 14:49
      geny, dieta, świeże powietrze, nieprzegrzewanie - to na pewno istotne rzeczy,
      ale jak wskazują przykłady mam dwójki dzieci o róznej odporności, okazuje się,
      że jeszcze trochę szczęscia i splot okoliczności też są ważne; dlatego trochę
      razi mnie taki "wywyższajacy się" ton niektórych listów dający receptę na
      niechrowanie dzieci typu "moje hartowane na minus 30", "śpi przy otwartym oknie
      pół nocy, jak nie ma mrozu" itp.; troszkę to śmieszne...
      • abosa Re: Do mam, których przedszkolaki nie chorują 31.10.06, 15:15
        Dla Ciebie to śmieszne ... proszę bardzo smile
        Dla mnie hartowanie, zdrowe odżywianie i nieizolowanie to podstawa. Czasem to
        nie wystarczy, to fakt. Czasem pomimo zaniechania tego typu "zabiegów" dziecię
        wyrasta na zdrowe i silne, ok.
        Ale podejście, jakie Ty prezentujesz jest nie tylko smieszne ale i pozbawione
        sensu. To mi przypomina wtrącanie do rzeczowej dyskusji pt. "jak uniknać raka
        płuc" argumenty typu: "A mój dziadek palił od 17 rż, umarł jak dożył 90 i nie
        na raka tylko gangrenę", albo z drugiej strony: "moja znajoma umarła na raka a
        papierosa w ręku nigdy nie miała" ... Tylko ja się pytam: co z tego? Fakty sa
        takie, że te różnie zabiegi z pewnością wspomagają organizm, wzmacniają układ
        odpornościowy, a ze czasem nie wystarczą, to nie swiadczy, że ich stosowanie
        traci sens, bo geny...
        A tak z innej strony, mówimy tu o "zabiegach" stosowanych "na dziecku", albo o
        genach, ale przecież jest coś jeszcze: kobieta w ciązy, jej stan zdrowia,
        sposób odzywiania, poziom stresu, kondycja fizyczna, otoczenie, środowisko,
        okoliczności poczecia i porodu, ... tysiące czynników, które w mniejszym lub
        wiekszym stopniu wpływają na życie i zdrowie dziecka. Ale to wszystko nie
        oznacza, że już nic nie da się/ nie warto robić. Przeciwnie, warto i trzeba.
        • panda74 Re: Do mam, których przedszkolaki nie chorują 31.10.06, 17:19
          Zgadzam się w 100% z powyższa wypowiedzia smile
          I pozdrawiam serdecznie smile
          • oliwkap Re: Do mam, których przedszkolaki nie chorują 05.11.06, 17:07
            Ja również zgadzam sie z powyższą wypowiedzią.

            Moja córka od tygodnia chodzi do przedszkola, ale kontakt z dziecmi miała dość
            liczny od urodzenia. Nasza sąsiadka jest przedszkolakiem dość chorowitym i
            częśto coś łapie. Mimo to Oliwka często sie z nią bawiła i bawi i narazie nic
            nie podłapała (nawet ospy).
            Temp. u nas w mieszkaniu nie przekracza 20 stopni, nawet jak Oliwka była mała
            nie nagrzewałam pokoju do kapieli. Codziennie kilka razy wietrzę mieszkanie i
            to bez względu na temp. i pogodę na zewnątrz.
            Tydzień przed przedszkolem zaczęliśmy dodatkowo kurację uooparniającą: przez 2
            tyg. 3 x dziennie 5 ml Bioaron C potem 2 tygodnie przerwy i znowu 2 tygodnie z
            Bioaronem C. Dodatkowo do marca mamy barć codziennie tran, najlepiej ISKIAL (z
            rekina).
        • agnieszka_gk Re: Do mam, których przedszkolaki nie chorują 31.10.06, 21:46
          abosa, czytasz między wierszami i w dodatku zaczepnie; napisałam w pierwszym
          zdaniu, że się zgadzam z hartowaniem co nie oznacza, że moje dziecko ma spać
          pół nocy przy otwartym oknie przy +1 stopniu, bo to już dla mnie zakrawa na
          fanatyczną głupotę (ja na sobie nigdy bym takiego eksperymentu nie
          przeprowadziła, więc tym bardziej na dziecku). Znam wiele dzieci, które
          doskonale się odżywiają, na dworze spędzają mnóstwo czasu, chodzą na basen od 3
          m.ż. i sporo chorują; zgadzam się, że te wszystkie elementy są bardzo istotne,
          ale nie dają gwarancji, że dziecko nie będzie chorować. Mimo to oczywiście
          warto zwracać na nie szczególną uwagę, bo rzeczywiście zła dieta, obawy przed
          spacerami w chłodne dni i przegrzewanie na pewno odporności nie wmocnią.
          • abosa Re: Do mam, których przedszkolaki nie chorują 31.10.06, 22:17
            Gwoli sprostowania: wspomniałam o co najmniej trzech godzinach snu przy
            otwartym oknie, czyli po położeniu dziecka do łóżka ok. 19-20, otwieram okno i
            tak sobie zasypia i śpi do ok. 23-24, wtedy okno zostaje przymknięte
            (rozszczelnione) i tak śpimy do rana. Jest chłodno, to fakt, ale tak lubimy i
            już. Jeśli to dla Ciebie fanatyczna głupota, proszę bardzo. Ostatecznie
            zdążyłam się już dowiedzieć na tym forum (po niezwykle wnikliwej analizie, jak
            sadzę), że jestem nierozsadną matką, mogę być i fanatyczką eksperymentującą na
            dziecku.

            Rozumiem, że podczas mrozu Twoje dziecko, niemowleciem będąc, na spacerach nie
            bywało? Moje bywało, sypiało nawet, upływały nam tak nawet ze dwie godzinki.
            Otóż informuję, że pokój z otwartym oknem w trzy godziny nie wychładza się w
            takim tempie, aby uzyskać temp. niższą, niż za oknem wink a więc te spacery to
            zdecydowanie większe ekstremum było, okazuje się;
            Tak czy siak, moje dziecko NIE CHORUJE.
            • agnieszka_gk Re: Do mam, których przedszkolaki nie chorują 01.11.06, 22:01
              Moje dziecko nie bywa na dworze tylko jak ma temperaturę. Jako niemowlę spało
              po 2 godz. na mrozie (max. do -7-10 stopni), ale było zdecydowanie cieplej
              ubrane niż tylko w piżamce pod kołdrą przy otwartym oknie nocą (chyba, że to
              otwarte ono oznacza uchylony lufcik). Od 3 m.ż. chodzi na basen i generalnie
              też niewiele choruje, choć nie mogę powiedzieć, że w ogóle.
    • dolcia31 Re: Do mam, których przedszkolaki nie chorują 31.10.06, 20:28
      No to ja też coś dorzucęsmile Moje córki to bliźniaczki dwujajowesmile Jedna jest
      słabsza od samego urodzenia, szybciej ma katar i zawsze dłużej u niej trwa a
      druga jest silniejsza. I co Wy na tosmile))
    • agusek22 Re: Do mam, których przedszkolaki nie chorują 31.10.06, 23:25
      Witaj Donatko!!
      To ja mama dziecka, które nie choruje (puk, puk) odpukać...
      Może M. ma większą odporność? sama niewiem, ale jestem z tego faktu zadowolona.
      Ja bardzo często pdaje Juvit C, może to jego zasługa?! a może tgo, że nasze
      panie przedszkolanki tak hartują dzieciaczki wychodząc bardzo często na dwórwink)
      • donciaw Re: Do mam, których przedszkolaki nie chorują 01.11.06, 09:16
        Hej Aga! To fakt, w naszym przedszkolu dzieciaki mało chorują...Filipa to chyba
        zaraziłam ja przynosząc jakieś paskudztwo ze szkoły...Sama się rozłozyłam
        wcześniej od niego i też długo sie leczyłam antybiotykami. Ja juz czuję sie
        dobrze i mam nadzieję, że filip też wyzdrowieje i w poniedziałek ruszymy do
        przedszkola.
        Buziaki od Filipa dla Martyny!Pa!
        • marcysia51 Re: Do mam, których przedszkolaki nie chorują 01.11.06, 18:34
          W Bartka grupie na 25 dzieci w pażdzierniku było 6-7,my opuścilismy 3
          dni.Podaję Bartkowi żelki z witaminami w kształcie Kubusia Puchatka do kupienia
          w aptece,Multi-Sanostol i jeden rutinoscorbin dziennie.
          • bulkaz Re: Do mam, których przedszkolaki nie chorują 01.11.06, 19:32
            Według mnie nie ma reguły. Może zdrowa dieta i hartowanie pomagają, ale moje
            dziecko (odpukać) chodzi drugi rok do przedszkola i niewiele choruje chociaż:
            nie lubi warzyw, z owoców tylko jabłuszka, jada parówki (nie nagminnie ale się
            zdarza) jogurty danone, białe pieczywo. Nie jest też jakoś ekstra hartowana, na
            dworze przebywa, ale powiedzmy sobie szczerze w okresie jesienno zimowym w
            ciągu tygodnia nie chodzimy zbyt często na spacer. Leków na uodpornienienie nie
            podaję bo syn w przedszkolu ciągle chorował i nic nie pomogło.
            • monjar6 Re: Do mam, których przedszkolaki nie chorują 01.11.06, 21:38
              Tak zgadzam się z przedmówczynią smile)Piszecie tak jakby dawanie "syfu,chemikali"-
              Danonków,powodowało spadanie odporności u dzieci,ha,ha,ha.Niezłe ,ciekawe więc
              co za niechemikalia jedzą Wasze dziecismile)I czy to aby napewno gwarantuje im
              odporność.
              Pozdrowionka-Monika
        • agusek22 Re: Do mam, których przedszkolaki nie chorują 02.11.06, 09:18
          Oj bidulka jesteś!! mnie tez coś wałsnie bierze mam nadzieje, że martyna się
          nie zarazi odemnie... Pozdrawiam i dzieki za buziali!!! i od nas tez buziaki
          • hanna26 Re: Do mam, których przedszkolaki nie chorują 02.11.06, 12:08
            A czy katar to też choroba?
            Pytam sie, bo własciwie nie wiem: czy moja starsza ponad trzyletnia (od
            wrzesnia przedszkolaczek) choruje czy nie? Tzn. czy mamy, które odpowiedziały,
            że tak, zgłaszamy się, moje dziecię nie choruje - czy miały na myśli także
            katar?
            Moja córka ma co jakiś czas lekki katarek. Czasami przyplącze się kaszelek.
            To wszystko. Daje wtedy czosnek na cebuli (domowa metoda, sprawdzona), wit. C,
            jakiś syropek przeciwzapalny albo odflegmiający. To wszystko, koniec
            chorowania. Antybiotyku w swoim życiu nie brała nigdy - oprócz krótkiego
            epizodu w niemowlęctwie, spowodowanego jednakże refluksem przewodu moczowego.
            Nigdy nie miała grypy czy innej zarazy. Na uszy czy płuca, czy oskrzela -
            nigdy. No ale ten katar co jakis czas miewa. Więc nie wiem: jest chorowita, czy
            nie?
            A co do przegrzewania, to według różnych moich znajomych moja starsza córka
            jest przegrzewana okropnie. I nikt nie może zrozumieć, że nie istnieje jedna
            recepta dla wszystkich. Każde dziecko jest inne, co doskonale wiedzą mamy,
            które mają więcej dzieci. Mnie również śmieszą twierdzenia typu "hartuj, niech
            śpi przy otwartym oknie, kurtka za gruba, po co sweter, będzie zdrowsza,
            zobaczysz itd." A prawda jest taka, że moja starsza córka jest po prostu
            zwykłym zmarźluchem i ona zwyczajnie musi byc grubiej ubrana. Musi miec ciepło,
            taki typ. Odwrotnie niż młodsza, która jest z kolei typem "gorącowca", któremu
            zawsze ciepło.
            Wszystko zależy od dziecka.
    • steffa Re: Do mam, których przedszkolaki nie chorują 03.11.06, 23:17
      Nic.
      Nie przegrzewam, niska temperatura w domu, dobre jedzenie i geny. wink
    • anty_lopa Re: Do mam, których przedszkolaki nie chorują 04.11.06, 08:18
      Stawiam na geny.
      Moja córka jest z zimnego chowu, nieprzegrzewana, dużo na dworze, w domu
      chłodno, wsuwa owoce i warzywa aż miło - i choruje. Nie są to jakieś straszne
      choroby tylko katarowo - kaszlowe infekcje, ale niemal non stop (do przedszkola
      z tym nie puszczam).
      Córka sąsiadki - wychuchana, w domu cieplutko i duszno, sterylna czystość,
      niejadek, owoców i warzyw nie tknie, zawsze za grubo ubrana, jak zimno to na
      dwór nie wychodzą - i zdrowa jak ryba. Odkąd zaczęła przedszkole nie chorowała
      ani razu.
      • oliwkap Re: Do mam, których przedszkolaki nie chorują 05.11.06, 17:13
        to obaliłaś wszystki moje teorie smile smile smile
        • anty_lopa Re: Do mam, których przedszkolaki nie chorują 05.11.06, 18:44
          Gorzej, ze moje własne też mi w gruzach legły ;-(
    • aniko16 Re: Do mam, których przedszkolaki nie chorują 06.11.06, 15:47
      Myślę, że nie można zapomnieć że choroby mają podłoże psychosomatyczne. Nie
      wystarczy koncentrować się na tym aby dziecko było odpowiednio ubrane czy
      karmione. Dziecko musi mieć również dobre samopoczucie, czuć się dobrze zarówno
      w domu jak i w grupie równieśniczej. Jego potrzeby powinny być zaspokajane i
      odpowiedni respektowane. Oczywiście nie oznacza to bezwzględnego ulegania tylko
      odpowiednie, w miarę partnerskie traktowanie. Dziecko powinno się też dobrze
      wysypiać. Dla mnie zawsze zdrowy i spokojny sen był ważniejszy od zjedzenia
      obiadu. Generalnie trzeba kierować się zdrowym rozsądkiem i zdobyć się na
      zdrowy dystans. Dziecko nie może mieć poczucia, że jest przedmiotem jakiejś
      wyjątkowej troski czy nie daj Boże, zmartwienia. Moje dziecko choruje b. mało
      ale nie dopatruję się w tym jakiejś szczególnej mojej zasługi i drażnią mnie
      wypowiedzi matek które zdrowie dzieci przypisują swoim szczególnym wysiłkom, w
      tym super-naturalnemu-zdrowemu-odżywywianiu-i-wielogodzinnym spacerom. Dziecko
      należy zapewnić komfortowe ubranie co zarówno oznacza nie przegrzewanie jak i
      nie dopuszczenie do nadmiernego wyziębienia. U mnie w domu jest raczej chłodno
      i każdemu byłoby za zimno w t-shircie, również dziecku. Nie ma zasady im
      zimniej, tym lepiej. Kiedy dzieciak miał kilka miesięcy i zapytałam lekarza czy
      dobrze jest gdy śpi na mrozie on również odpowiedział pytaniem: a Pani
      chciałaby sypiać na mrozie? Minęło parę lat ale dobrze zapamiętałam tą
      odpowiedź.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka