donciaw 29.10.06, 20:05 Jak Wy to robicie?? Czy macie jakieś sposoby na odporność, czy może to tak po prostu jest, że jedne dzieci chorują więcej, inne mniej a jeszcze inne wcale i NIC się nie da zrobić? Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
andaba Re: Do mam, których przedszkolaki nie chorują 29.10.06, 20:35 Moje nie chorowały i nie chorują - nie licząc chorób zakaźnych. Nic nie robiłam - jedynie nie trzęsłam się nigdy nad dziećmi - chlapią się w wodzie od niemowlęctwa (zimne górskie rzeki), niewielka temperatura w domu, całe dni na polu, bez względu na pogodę... A może po prostu dobre geny dostały Odpowiedz Link Zgłoś
maklima Re: Do mam, których przedszkolaki nie chorują 29.10.06, 20:44 to chyba sprawa dość złożona; na odporność pracuje się od pierwszych chwil u nas jest tak,że rzeczywiscie ze stażem 3,5 roku nie mamy na kącie ani anginy ani jakiś zapaleń oskrzeli itp. ani nawet "kolorowego" kataru... moja mała nie dostała jeszcze antybiotyku a dodam, ze ma alergię (AZS) i co zatym idzie lekką astmę z powodu przerośniętego trzeciego migdałka, czyli jak nic powinna chorować non stop ale ja wiedziałam o obciazeniach tymi chorobami i już w ciaży dietka (zero truskawek cytrusów znikome ilości mlecznych przetworów); po urodzeniu karmienie naturalne wyłaczne do pół roczku a potem do prawie 1,5 roku; od dnia kiedy ukończyła 2 miesiac zycia chodziłam z nia 1-2 razy na tydz. na basen (długo szukałam odpowiedniego, bo AZS- lekarz radził dać sobie spokój, ale ja sie uparłam), już pierwszej zimy jeżdziła z nami na narty tzn majac 7 m była na stoku i ogladała narciarzy a my na zmianę, częste wypady w góry (wjazdy na szczyty głównie w Czechy Słowacja czyli Tatry) i tak juz zostało w trzaskajacy mróz(-30)my na basen w sob stok od 8-16 a w niedz. na basenik je dobrze, nie daję rzeczy typu soczki, danonki, czipsy i inne słodycze w sumie zawsze wśród ludzi po hotelach, schroniskach itp i to w kraju w Europie i poza również- moze dlatego takie zasmarkane przedszkolaki ja nie wzruszają... z poważnych chorób to była raz afta, no i jak poszła do przedszkola to sie migdaj jeszcze zwiększył przez co mówi cały cza przez nos i ma podrażnione gardło bo oddycha przez buzię- lekarz we wrześniu zawyrokował, ze "teraz sie zacznie" zobaczymy na rzie nic nie wiem czy to co Ci napisałam to jest nasz sekret, na pewno nie ma jednej recepty to wymnik składowych zaznaczam, ze ja jestem wciąz poprzeziębian i bywa tek że jak chora z dwa tyg, mąż z tydz a ona nic Odpowiedz Link Zgłoś
kama3570 Re: Do mam, których przedszkolaki nie chorują 29.10.06, 22:05 Hmmm ja też nie wiem od czego to zależy.Mój mały wygląda jak kurczaczek,blady,chudy i niepewnykarmiony od urodzenia mlekiem modyfikowanym,a odporny jest jak mało kto.Bardzo się cieszę i odpukuję w niemalowane.Acha w okresie jesiennym daję mu biostyminę,może to jest jakiś sposób... Odpowiedz Link Zgłoś
magdalena18 Re: Do mam, których przedszkolaki nie chorują 29.10.06, 22:38 Moja opinia to gen raz, dieta dwa, zachartowanie trzy, dokładnie w takiej kolejności jeśli chodzi o znaczenie. Odpowiedz Link Zgłoś
panda74 Re: Do mam, których przedszkolaki nie chorują 29.10.06, 23:06 Też odpukuję Moja córka (4-letnia) w zeszłym roku troszkę chorowała, jak to większość maluchów w przedszkolu. Obecnie nie. Moje dziecko nigdy nie jest przegrzewane, chodzi generalnie BARDZO lekko ubrana, z punktu widzenia wiekszości Polaków. Niejednokrotnie spotkałam się z jawna krytyka na ten temat. Nie powiem, by było to miłe, ale utkwiła mi w pamięci wypowiedź lekarza w TVN Style, że w Anglii, gdzie jest chłodno i dżdżysto, dzieci nawet późna jesienia chodza w skarpetkach i krótkich spodenkach/spódniczkach. Dieta - bardzo ważna. Dużo warzyw i owoców, bardzo mało słodyczy. No i tez myślę, że geny maja tu duże znaczenie... Pozdrawiam! Odpowiedz Link Zgłoś
neospasmina Re: Do mam, których przedszkolaki nie chorują 30.10.06, 07:56 Ja tam nie wiem. jedno dziecko mi w ogóle nie chorowało; chodziło jak dzwon, drugie chorowite bardzo; a przecież ten sam chów, ta sama dieta, zwyczaje itp.; od organizmu zalezy czyli... Odpowiedz Link Zgłoś
justi54 Re: Do mam, których przedszkolaki nie chorują 30.10.06, 08:25 Mój mały trzeci rok w przedszkolu. W ubiegłym roku szkolnym 2005/2006 na 10 miesięcy przedszkola nie było go tylko 6 dni (mały katar). Moje sposby na odporność to: cły miesiąc pobytu nad Bałtykiem (w ubiegłym roku była to Rabka - ale prywatnie nie sanatorium. W przedszkolu niezależnie od pogody w sali ubrany w krótki rękaw i cieniutkie getry ze skarpetkami- jako jeden z nielicznnych jest tak ubrany co wiadać zwłaszca na zdjęciach z imprez przedszkolnych. W damu temperatura około 20 stopni w nocy 16-18. Dieta - owoce i warzywa do każdego posiłku , dużo kapusty kiszonej i czosnku. Dużo wody mineralnej niegazowanej. Odpowiedz Link Zgłoś
ma.dzia Re: Do mam, których przedszkolaki nie chorują 30.10.06, 08:56 U nas pomogla wizyta u homeopaty,ktory podal jeden lek dobrany dokladnie dla mojej corki. Wczesniej chorowala czesto na angine, lekarka nawet chciala jej migdal usuwac. Teraz od czerwca jest zdrowa i opuscila tylko dwa dni w przedszkolu z powodu kataru. Odpowiedz Link Zgłoś
mama-rybki Re: Do mam, których przedszkolaki nie chorują 30.10.06, 12:44 A co to jest Biostymina? Jest na receptę? A. Odpowiedz Link Zgłoś
magdamroziuk Re: Do mam, których przedszkolaki nie chorują 30.10.06, 14:13 Biostymina to wyciąg z aloesu. Chyba jest na receptę (tak piszę na opakowaniu - zażywam to po zleceniu przez laryngologa). W ampyłkach do wstrzykiwań lub picia. Na pewno bez recepty jest Bioaron C - syropek tej samej firmy, tam też jest wyciąg z aaloesu, aronii i witamina C. Czasem dają to dzieciom na odporność, a także na zwiększenie apetytu. Odpowiedz Link Zgłoś
kama3570 Re: Do mam, których przedszkolaki nie chorują 30.10.06, 15:24 Biostymina jest bez recepty.Pozdrawiam! Odpowiedz Link Zgłoś
abosa Re: Do mam, których przedszkolaki nie chorują 31.10.06, 09:29 Zgłaszam się Moje dziecko nie choruje. Jest zachartowane. Hcartowanie polegało na tym, że nie czapkowałam, nie "doubierałam na wszelki wypadek", dawałam picie, jogurty, lody, itd. prosto z lodówki, nie izolowałam od chorych dzieci, uskuteczniałam dłuuugie spacery nawet w paskudną pogodę, nie wiązałam kołderki (czyli pozwalałam sie odkopytać ), gdy nie było cięzkiego mrozu umoizliwiałam przynajmniej 3-godzinny nocny sen przy otwartym oknie, (potem rozszczelnione), nie karmiłam chemicznym syfem (danonki, parówki, wszelkie vegety, kolorowe napoje itd.), a postępowałam tak odkąd skończyła 6-7 mies. Odpowiedz Link Zgłoś
abosa zaHartowane 31.10.06, 09:54 powinno być, przepraszam... coś mi dziś na "ce-ha" padło Odpowiedz Link Zgłoś
mamaewy Re: Do mam, których przedszkolaki nie chorują 31.10.06, 10:00 Podaje tran. Odpowiedz Link Zgłoś
heca7 Re: Do mam, których przedszkolaki nie chorują 31.10.06, 14:01 Szczerze mówiąc takie mi się urodziło zdrowe. Ale tylko jedno- córka. Syn odwrotnie ten złapie wszystko. Alicja ma 4,5 roku i miała dotąd jeden antybiotyk. Nikodem ma 16m i od stycznia mieliśmy 4 zapalenia oskrzeli, zapalenie uszu, rotawirus, różyczkę. Ala w tym czasie miała 2x katar i rotawirusa. Wystarczy,że ona przyniesie zwykły katar on musi brać antybiotyk. Z tym że różnica jest taka że on ma uczulenie na kurz ona nie .I u niego zap. oskrzeli to reakcja alergiczna. Ali w zimę podaję multi sanostol, Nikodem dostaje codziennie leki wziewne przez tubę i 10 kropli zyrtecu, oprócz tego cebion multi i 1 kroplę wigantolu. Dziś właśnie mija 4 tyg. od ostatniego antybiotyku więc chyba leki działają tfu, tfu, tfu.... Odpowiedz Link Zgłoś
heca7 Re: Do mam, których przedszkolaki nie chorują 31.10.06, 14:07 Ale tak wogóle to myślę, że b. ważne są geny. To podstawa a reszta już zależy od nas. Odpowiedz Link Zgłoś
agnieszka_gk Re: Do mam, których przedszkolaki nie chorują 31.10.06, 14:49 geny, dieta, świeże powietrze, nieprzegrzewanie - to na pewno istotne rzeczy, ale jak wskazują przykłady mam dwójki dzieci o róznej odporności, okazuje się, że jeszcze trochę szczęscia i splot okoliczności też są ważne; dlatego trochę razi mnie taki "wywyższajacy się" ton niektórych listów dający receptę na niechrowanie dzieci typu "moje hartowane na minus 30", "śpi przy otwartym oknie pół nocy, jak nie ma mrozu" itp.; troszkę to śmieszne... Odpowiedz Link Zgłoś
abosa Re: Do mam, których przedszkolaki nie chorują 31.10.06, 15:15 Dla Ciebie to śmieszne ... proszę bardzo Dla mnie hartowanie, zdrowe odżywianie i nieizolowanie to podstawa. Czasem to nie wystarczy, to fakt. Czasem pomimo zaniechania tego typu "zabiegów" dziecię wyrasta na zdrowe i silne, ok. Ale podejście, jakie Ty prezentujesz jest nie tylko smieszne ale i pozbawione sensu. To mi przypomina wtrącanie do rzeczowej dyskusji pt. "jak uniknać raka płuc" argumenty typu: "A mój dziadek palił od 17 rż, umarł jak dożył 90 i nie na raka tylko gangrenę", albo z drugiej strony: "moja znajoma umarła na raka a papierosa w ręku nigdy nie miała" ... Tylko ja się pytam: co z tego? Fakty sa takie, że te różnie zabiegi z pewnością wspomagają organizm, wzmacniają układ odpornościowy, a ze czasem nie wystarczą, to nie swiadczy, że ich stosowanie traci sens, bo geny... A tak z innej strony, mówimy tu o "zabiegach" stosowanych "na dziecku", albo o genach, ale przecież jest coś jeszcze: kobieta w ciązy, jej stan zdrowia, sposób odzywiania, poziom stresu, kondycja fizyczna, otoczenie, środowisko, okoliczności poczecia i porodu, ... tysiące czynników, które w mniejszym lub wiekszym stopniu wpływają na życie i zdrowie dziecka. Ale to wszystko nie oznacza, że już nic nie da się/ nie warto robić. Przeciwnie, warto i trzeba. Odpowiedz Link Zgłoś
panda74 Re: Do mam, których przedszkolaki nie chorują 31.10.06, 17:19 Zgadzam się w 100% z powyższa wypowiedzia I pozdrawiam serdecznie Odpowiedz Link Zgłoś
oliwkap Re: Do mam, których przedszkolaki nie chorują 05.11.06, 17:07 Ja również zgadzam sie z powyższą wypowiedzią. Moja córka od tygodnia chodzi do przedszkola, ale kontakt z dziecmi miała dość liczny od urodzenia. Nasza sąsiadka jest przedszkolakiem dość chorowitym i częśto coś łapie. Mimo to Oliwka często sie z nią bawiła i bawi i narazie nic nie podłapała (nawet ospy). Temp. u nas w mieszkaniu nie przekracza 20 stopni, nawet jak Oliwka była mała nie nagrzewałam pokoju do kapieli. Codziennie kilka razy wietrzę mieszkanie i to bez względu na temp. i pogodę na zewnątrz. Tydzień przed przedszkolem zaczęliśmy dodatkowo kurację uooparniającą: przez 2 tyg. 3 x dziennie 5 ml Bioaron C potem 2 tygodnie przerwy i znowu 2 tygodnie z Bioaronem C. Dodatkowo do marca mamy barć codziennie tran, najlepiej ISKIAL (z rekina). Odpowiedz Link Zgłoś
agnieszka_gk Re: Do mam, których przedszkolaki nie chorują 31.10.06, 21:46 abosa, czytasz między wierszami i w dodatku zaczepnie; napisałam w pierwszym zdaniu, że się zgadzam z hartowaniem co nie oznacza, że moje dziecko ma spać pół nocy przy otwartym oknie przy +1 stopniu, bo to już dla mnie zakrawa na fanatyczną głupotę (ja na sobie nigdy bym takiego eksperymentu nie przeprowadziła, więc tym bardziej na dziecku). Znam wiele dzieci, które doskonale się odżywiają, na dworze spędzają mnóstwo czasu, chodzą na basen od 3 m.ż. i sporo chorują; zgadzam się, że te wszystkie elementy są bardzo istotne, ale nie dają gwarancji, że dziecko nie będzie chorować. Mimo to oczywiście warto zwracać na nie szczególną uwagę, bo rzeczywiście zła dieta, obawy przed spacerami w chłodne dni i przegrzewanie na pewno odporności nie wmocnią. Odpowiedz Link Zgłoś
abosa Re: Do mam, których przedszkolaki nie chorują 31.10.06, 22:17 Gwoli sprostowania: wspomniałam o co najmniej trzech godzinach snu przy otwartym oknie, czyli po położeniu dziecka do łóżka ok. 19-20, otwieram okno i tak sobie zasypia i śpi do ok. 23-24, wtedy okno zostaje przymknięte (rozszczelnione) i tak śpimy do rana. Jest chłodno, to fakt, ale tak lubimy i już. Jeśli to dla Ciebie fanatyczna głupota, proszę bardzo. Ostatecznie zdążyłam się już dowiedzieć na tym forum (po niezwykle wnikliwej analizie, jak sadzę), że jestem nierozsadną matką, mogę być i fanatyczką eksperymentującą na dziecku. Rozumiem, że podczas mrozu Twoje dziecko, niemowleciem będąc, na spacerach nie bywało? Moje bywało, sypiało nawet, upływały nam tak nawet ze dwie godzinki. Otóż informuję, że pokój z otwartym oknem w trzy godziny nie wychładza się w takim tempie, aby uzyskać temp. niższą, niż za oknem a więc te spacery to zdecydowanie większe ekstremum było, okazuje się; Tak czy siak, moje dziecko NIE CHORUJE. Odpowiedz Link Zgłoś
agnieszka_gk Re: Do mam, których przedszkolaki nie chorują 01.11.06, 22:01 Moje dziecko nie bywa na dworze tylko jak ma temperaturę. Jako niemowlę spało po 2 godz. na mrozie (max. do -7-10 stopni), ale było zdecydowanie cieplej ubrane niż tylko w piżamce pod kołdrą przy otwartym oknie nocą (chyba, że to otwarte ono oznacza uchylony lufcik). Od 3 m.ż. chodzi na basen i generalnie też niewiele choruje, choć nie mogę powiedzieć, że w ogóle. Odpowiedz Link Zgłoś
dolcia31 Re: Do mam, których przedszkolaki nie chorują 31.10.06, 20:28 No to ja też coś dorzucę Moje córki to bliźniaczki dwujajowe Jedna jest słabsza od samego urodzenia, szybciej ma katar i zawsze dłużej u niej trwa a druga jest silniejsza. I co Wy na to)) Odpowiedz Link Zgłoś
agusek22 Re: Do mam, których przedszkolaki nie chorują 31.10.06, 23:25 Witaj Donatko!! To ja mama dziecka, które nie choruje (puk, puk) odpukać... Może M. ma większą odporność? sama niewiem, ale jestem z tego faktu zadowolona. Ja bardzo często pdaje Juvit C, może to jego zasługa?! a może tgo, że nasze panie przedszkolanki tak hartują dzieciaczki wychodząc bardzo często na dwór) Odpowiedz Link Zgłoś
donciaw Re: Do mam, których przedszkolaki nie chorują 01.11.06, 09:16 Hej Aga! To fakt, w naszym przedszkolu dzieciaki mało chorują...Filipa to chyba zaraziłam ja przynosząc jakieś paskudztwo ze szkoły...Sama się rozłozyłam wcześniej od niego i też długo sie leczyłam antybiotykami. Ja juz czuję sie dobrze i mam nadzieję, że filip też wyzdrowieje i w poniedziałek ruszymy do przedszkola. Buziaki od Filipa dla Martyny!Pa! Odpowiedz Link Zgłoś
marcysia51 Re: Do mam, których przedszkolaki nie chorują 01.11.06, 18:34 W Bartka grupie na 25 dzieci w pażdzierniku było 6-7,my opuścilismy 3 dni.Podaję Bartkowi żelki z witaminami w kształcie Kubusia Puchatka do kupienia w aptece,Multi-Sanostol i jeden rutinoscorbin dziennie. Odpowiedz Link Zgłoś
bulkaz Re: Do mam, których przedszkolaki nie chorują 01.11.06, 19:32 Według mnie nie ma reguły. Może zdrowa dieta i hartowanie pomagają, ale moje dziecko (odpukać) chodzi drugi rok do przedszkola i niewiele choruje chociaż: nie lubi warzyw, z owoców tylko jabłuszka, jada parówki (nie nagminnie ale się zdarza) jogurty danone, białe pieczywo. Nie jest też jakoś ekstra hartowana, na dworze przebywa, ale powiedzmy sobie szczerze w okresie jesienno zimowym w ciągu tygodnia nie chodzimy zbyt często na spacer. Leków na uodpornienienie nie podaję bo syn w przedszkolu ciągle chorował i nic nie pomogło. Odpowiedz Link Zgłoś
monjar6 Re: Do mam, których przedszkolaki nie chorują 01.11.06, 21:38 Tak zgadzam się z przedmówczynią )Piszecie tak jakby dawanie "syfu,chemikali"- Danonków,powodowało spadanie odporności u dzieci,ha,ha,ha.Niezłe ,ciekawe więc co za niechemikalia jedzą Wasze dzieci)I czy to aby napewno gwarantuje im odporność. Pozdrowionka-Monika Odpowiedz Link Zgłoś
agusek22 Re: Do mam, których przedszkolaki nie chorują 02.11.06, 09:18 Oj bidulka jesteś!! mnie tez coś wałsnie bierze mam nadzieje, że martyna się nie zarazi odemnie... Pozdrawiam i dzieki za buziali!!! i od nas tez buziaki Odpowiedz Link Zgłoś
hanna26 Re: Do mam, których przedszkolaki nie chorują 02.11.06, 12:08 A czy katar to też choroba? Pytam sie, bo własciwie nie wiem: czy moja starsza ponad trzyletnia (od wrzesnia przedszkolaczek) choruje czy nie? Tzn. czy mamy, które odpowiedziały, że tak, zgłaszamy się, moje dziecię nie choruje - czy miały na myśli także katar? Moja córka ma co jakiś czas lekki katarek. Czasami przyplącze się kaszelek. To wszystko. Daje wtedy czosnek na cebuli (domowa metoda, sprawdzona), wit. C, jakiś syropek przeciwzapalny albo odflegmiający. To wszystko, koniec chorowania. Antybiotyku w swoim życiu nie brała nigdy - oprócz krótkiego epizodu w niemowlęctwie, spowodowanego jednakże refluksem przewodu moczowego. Nigdy nie miała grypy czy innej zarazy. Na uszy czy płuca, czy oskrzela - nigdy. No ale ten katar co jakis czas miewa. Więc nie wiem: jest chorowita, czy nie? A co do przegrzewania, to według różnych moich znajomych moja starsza córka jest przegrzewana okropnie. I nikt nie może zrozumieć, że nie istnieje jedna recepta dla wszystkich. Każde dziecko jest inne, co doskonale wiedzą mamy, które mają więcej dzieci. Mnie również śmieszą twierdzenia typu "hartuj, niech śpi przy otwartym oknie, kurtka za gruba, po co sweter, będzie zdrowsza, zobaczysz itd." A prawda jest taka, że moja starsza córka jest po prostu zwykłym zmarźluchem i ona zwyczajnie musi byc grubiej ubrana. Musi miec ciepło, taki typ. Odwrotnie niż młodsza, która jest z kolei typem "gorącowca", któremu zawsze ciepło. Wszystko zależy od dziecka. Odpowiedz Link Zgłoś
steffa Re: Do mam, których przedszkolaki nie chorują 03.11.06, 23:17 Nic. Nie przegrzewam, niska temperatura w domu, dobre jedzenie i geny. Odpowiedz Link Zgłoś
anty_lopa Re: Do mam, których przedszkolaki nie chorują 04.11.06, 08:18 Stawiam na geny. Moja córka jest z zimnego chowu, nieprzegrzewana, dużo na dworze, w domu chłodno, wsuwa owoce i warzywa aż miło - i choruje. Nie są to jakieś straszne choroby tylko katarowo - kaszlowe infekcje, ale niemal non stop (do przedszkola z tym nie puszczam). Córka sąsiadki - wychuchana, w domu cieplutko i duszno, sterylna czystość, niejadek, owoców i warzyw nie tknie, zawsze za grubo ubrana, jak zimno to na dwór nie wychodzą - i zdrowa jak ryba. Odkąd zaczęła przedszkole nie chorowała ani razu. Odpowiedz Link Zgłoś
oliwkap Re: Do mam, których przedszkolaki nie chorują 05.11.06, 17:13 to obaliłaś wszystki moje teorie Odpowiedz Link Zgłoś
anty_lopa Re: Do mam, których przedszkolaki nie chorują 05.11.06, 18:44 Gorzej, ze moje własne też mi w gruzach legły ;-( Odpowiedz Link Zgłoś
aniko16 Re: Do mam, których przedszkolaki nie chorują 06.11.06, 15:47 Myślę, że nie można zapomnieć że choroby mają podłoże psychosomatyczne. Nie wystarczy koncentrować się na tym aby dziecko było odpowiednio ubrane czy karmione. Dziecko musi mieć również dobre samopoczucie, czuć się dobrze zarówno w domu jak i w grupie równieśniczej. Jego potrzeby powinny być zaspokajane i odpowiedni respektowane. Oczywiście nie oznacza to bezwzględnego ulegania tylko odpowiednie, w miarę partnerskie traktowanie. Dziecko powinno się też dobrze wysypiać. Dla mnie zawsze zdrowy i spokojny sen był ważniejszy od zjedzenia obiadu. Generalnie trzeba kierować się zdrowym rozsądkiem i zdobyć się na zdrowy dystans. Dziecko nie może mieć poczucia, że jest przedmiotem jakiejś wyjątkowej troski czy nie daj Boże, zmartwienia. Moje dziecko choruje b. mało ale nie dopatruję się w tym jakiejś szczególnej mojej zasługi i drażnią mnie wypowiedzi matek które zdrowie dzieci przypisują swoim szczególnym wysiłkom, w tym super-naturalnemu-zdrowemu-odżywywianiu-i-wielogodzinnym spacerom. Dziecko należy zapewnić komfortowe ubranie co zarówno oznacza nie przegrzewanie jak i nie dopuszczenie do nadmiernego wyziębienia. U mnie w domu jest raczej chłodno i każdemu byłoby za zimno w t-shircie, również dziecku. Nie ma zasady im zimniej, tym lepiej. Kiedy dzieciak miał kilka miesięcy i zapytałam lekarza czy dobrze jest gdy śpi na mrozie on również odpowiedział pytaniem: a Pani chciałaby sypiać na mrozie? Minęło parę lat ale dobrze zapamiętałam tą odpowiedź. Odpowiedz Link Zgłoś