Dodaj do ulubionych

prywatne kontra państwowe

27.04.07, 11:54
o przedszkole chodzi rzecz jasna. Na pewno jednym z powodów wyboru prywatnego-
często oddalonego od miejsca zamieszkania ( w naszym przypadku -nawet w innym
miescie)jest troska o to, aby dziecko odizolować od dzieci z tzw.
nieciekawego środowiska. Myslę, że łatwiejszym jest zainwestowanie w
przedszkole, ktore nam odpowiada niż przeprowadzka na monitorowane osiedle.
Ja osobiscie, jak zobaczyłam i usłyszałam dzieci na placu zabaw na naszym
osiedlu ( typowo socjalistyczne wiezowce)- stwierdziłam, że oddam ostatnie
pieniadze, aby dziecko nie znalazło sie w takim środowisku). Oczywiscie
przeprowadzkę tez mamy w planie, ale nie tak szybko niestety...

Obserwuj wątek
    • dorotamakota1 Re: prywatne kontra państwowe 27.04.07, 12:32
      Czy myślisz, że to odizolowanie dziecka coś mu da?
      Bo według mnie może tylko zaszkodzić, chyba, że w planach masz prywatne
      nauczanie w domu, gdy dorośnie załatwisz dziecku pracę chałupniczą.
      Pytanie tylko: jak takie chronione przed wszystkim dziecko nauczy się
      funkcjonować w społeczeństwie w którym niestety mamy do czynienia z przeróżnymi
      warstwami społecznymi?
      • mayra3 Re: prywatne kontra państwowe 27.04.07, 12:46
        Tak kochana da i to wiele. Nie sądze, aby 3-letniemu dziecku dla "prawidłowego
        uspołecznienia" był potrzebny widok 5,6-latków inscenizujacych kopulacje na
        placu zabaw. Mam 40 lat i w zyciu bym nie pomyslała ( przed urodzeniem
        dziecka), że dzieci sa zdolne do takiego wulgaryzmu.
        • dorotamakota1 Re: prywatne kontra państwowe 27.04.07, 12:49
          To fakt, że dzieci są okrutne, ale czy myślisz, że w prywatnym przedszkolu nie
          będą miały miejsca takie sceny?
          Przecież tam też chodzą DZIECI a nie ich przewrażliwieni rodzice!
      • hanna26 Re: prywatne kontra państwowe 27.04.07, 13:22
        dorotamakota1 napisała:

        chyba, że w planach masz prywatne
        > nauczanie w domu, gdy dorośnie załatwisz dziecku pracę chałupniczą.

        Wprawdzie pytanie jest skierowane nie do mnie, ja wybrałam prywatne przedszkole z zupełnie innych powodów niż autorka wątku, ale chyba powiem coś na ten temat. Otóż być może tego nie zauwazyłaś, ale oprócz prywatnych przedszkoli jest też coś takiego jak prywatne szkoły. Dlatego nie trzeba siedzieć w domu, żeby nie mieć do czynienia z chamstwem i brutalnościa wielu (na szczęście nie wszystkich) państwowych placówek. Jest ich multum, są bardzo różne, od takich, które maja fatalna opinie, aż po doskonałe, zbierające pochwały. Kiedyś, w czasach PRLu nie mieliśmy takiego wyboru i wtedy rzeczywiście pozostawało nauczanie domowe. Teraz na szczęście jest zupełnie inaczej, choć niektórzy rodzice, jak widzę, jeszcze tego nie zdołali dostrzec.

        Pozostaje jeszcze jedna, ważna kwestia: stosunek do ludzi, których towarzystwo z różnych powodów nam nie odpowiada. Co robi dorosły człowiek, kiedy spotyka na swojej drodze, w swoim środowisku wulgarnych typów, chama spod ciemnej gwiazdy, handlującego prochami itd. Podtrzymuje tę znajomość, mówiąc, cóż, takie jest życie, trudno, będę sie z tym człowiekiem kontaktować itd.? Nie wiem, być może Ty właśnie tak robisz. Ja po prostu wykreślam takiego człowieka z grona moich znajomych. Jeżeli okazałoby się, że w mojej pracy jest większe grono takich osobników (jeżeli są w mniejszości dadza się łatwo spacyfikować i podporządkować większości "normalnych") to po prostu zmieniam pracę. Mam ten luksus, że mogę sobie dobrać ludzi, którzy mi odpowiadają wychowaniem.
        Dziecko w wiekszości przypadków nie ma takiego luksusu. Chodzi do szkoły, musi chodzić, i nieważne, że przez kilka godzin dziennie będzie obcować z kilkoma czy kilkunastoma - przepraszam z góry za wyrażenie - pijącymi i ćpającymi debilami. Nie ma wyjścia, ponieważ ono samo nie jest w stanie zmienić swojego środowiska. Decydują za niego rodzice. Ci sami rodzice, którzy nie chcieliby mieć nic wspólnego z kolegami dziecka w wydaniu dorosłym, nie widzą nic złego, że ono samo będzie miało z nimi bliski kontakt przez lata.
        Cóż, moim zdaniem dla moich dzieci kontakt z potoczie mówiąc, osobami z marginesu, nie jest konieczny dla dobrego rozwoju. Ale oczywiście to tylko moja opinia na temat własnych dzieci. Nie mam zamiaru nikogo do niej przekonywać ani się na ten temat więcej rozwodzić czy dyskutować.
        PS. Jako dziennikarka i pisarka zapewniam Cię, że jest parę prac, które można wykonywać w domu, a nie mają one nic wspólnego z chałupnictwem.
        • hanna26 Re: prywatne kontra państwowe 27.04.07, 13:30
          Jestem troche młodsza niż autorka wątku, ale rówież nie potrafie jakoś WYLUZOWAĆ, jeżeli chodzi o dobro moich dzieci. Jak głupia latałam po całym osiedlu, aż znalazłam doskonałe przedszkole. Chociaż niektóre z moich superwyluzowanych koleżanek nie mogły się nadziwić: "Chce Ci się wozić dwójke maluchów tak daleko?". Tak, chce mi sie, bo zależy mi na ich dobru.
          Ale to już chyba cecha takich niewyluzowanyc mam.
          PS. Jakoś mi nie zależy na tym, żeby się wyluzować i przenieść moje starsze dziecko do przechowalni tuż koło naszego domu. Być może jestem już na to za stara.
          • dorotamakota1 Re: prywatne kontra państwowe 27.04.07, 13:43
            hanna26 napisała:

            > Jestem troche młodsza niż autorka wątku, ale rówież nie potrafie jakoś
            WYLUZOWA
            > Ć, jeżeli chodzi o dobro moich dzieci. Jak głupia latałam po całym osiedlu,

            > znalazłam doskonałe przedszkole.

            PYTANIE: co rozumiesz przez pojęcie doskonałe przedszkolesmile


            > Tak, chce mi sie, bo zależy mi na ich dobru.
            > Ale to już chyba cecha takich niewyluzowanyc mam.


            SUGESTIA: Superwyluzowanym mamom przebojowych dzieci też zależy na ich dobru.
            Dobru to za mało powiedziane na szczęściu, na uśmiechu, na ich radości,
            miłości, prawidłowym rozwoju, mądrości, zaufaniu i wszystkim tym czego w życiu
            nie powinno zabraknąć.


            • madamek1 Re: prywatne kontra państwowe 27.04.07, 16:00
              Pani Doroto (dorotamakota1),
              myślę, że nie ma sensu łapać nikogo za słówka.
              Przecież wiadomo, że dla każdego "doskonały(e)" oznacza zupełnie co innego w
              każdym temacie którego dotyczy.

              Dla mnie doskonały samochód to taki, który jest duży, rodzinny i wygodny dla
              kogoś innego doskonałe będzie małe, szybkie, sportowe auto.
              Dla mnie doskonały posiłek to zdrowy domowy obiad ale dla innego doskonała
              będzie ładnie podana zupa z torebki w eleganckiej restauracji.
              Dla mnie doskonałe wakacje to czynny wypoczynek, dla innych lenistwo nad
              hotelowym basenem.
              Ile ludzi tyle doskonałości.

              Uważam, że moje dziecko chodzi do doskonałego przedszkola (kilka wątków o
              Robusiu w St.Miłosnej), ale czytałam wiele zupełnie innych opinii na jego temat
              od osób, które mają inne kryteria doskonałości.
              Nie krytykuję ich za to i nie dopytuję ich o to, bo to nie ma sensu.
              Wierzę że oni posyłają swoje dzieci do równie dobrych przedszkoli, które mogą
              nazwać doskonałymi bo spełniają ich oczekiwania i ich dzieci świetnie się tam
              czują, rozwijają, mają fantastyczne opiekunki i przedszkolnych przyjaciół.

              Proszę mnie źle nie zrozumieć, absolutnie nie atakuję Pani.
              Po prostu Pani pytanie sprowokowało mnie jedynie do wzięcia udziału w tej
              dyskusji.

              Też myślę (a przynajmniej mam taką naiwną nadzieję), że wszystkim rodzicom
              zależy na dobru ich dzieci, i tym bardziej i tym mniej wyluzowanym.
              Tak powinno być ale trzeba przyznać, że są też tacy rodzice, którzy tak
              naprawdę na pierwszym miejscu stawiają WŁASNĄ wygodę.
              Nie stawiają sobie większych wymagań, bo tak jest im wygodniej i nie przejmują
              się i nie szukają lepszych warunków dla swoich dzieci.

              Po co z dzieckiem jeździć do lepszego przedszkola skoro jest pod blokiem
              jakiekolwiek - ważne, że jest blisko.
              Po co z dzieckiem pójść na spacer do parku i się nachodzić, skoro pod blokiem
              jest piaskownica i można z sąsiadką posiedzieć na ławce, albo nawet nie
              wychodzić z domu tylko zerkać czasem przez okno jak się bawią dzieci.
              Po co iść z dzieckiem do kina i wydać 15 zł na bilet jak można odpalić TV, tam
              też lecą filmy.

              Zgadzam się z osobami, które uważają że nie tylko dom kształtuje dziecko,
              bardzo duży wpływ ma na to środowisko, w którym nasze pociechy spędzają
              większość dnia.
              Przedszkole i szkoła, potem już same dokonują wyborów.
              Teraz jednak wszystko w naszych rękach.
        • dorotamakota1 Re: prywatne kontra państwowe 27.04.07, 13:33
          hanna26 napisała
          Co robi dorosły człowiek, kiedy spotyka na
          > swojej drodze, w swoim środowisku wulgarnych typów, chama spod ciemnej gwiazdy
          > , handlującego prochami itd. Podtrzymuje tę znajomość, mówiąc, cóż, takie
          jest
          > życie, trudno, będę sie z tym człowiekiem kontaktować itd.?

          A co byś zrobiła gdyby w swoim środowisku wulgarnych typów, chama spod ciemnej
          gwiazdy, handlującego prochami itd. znalazł się ktoś z twojej bliskiej
          rodziny? Czy wtedy też wykreślasz tą osobę? Życie nie jest bajką i nie należy
          się od takich spraw odwracać tylko starać się je zmienić!!!
    • kotek15 Re: prywatne kontra państwowe 27.04.07, 12:50
      rozumiem ze na plac zabaw tez nie wychodzisz z dzieckiem , zeby przypadkiem nie
      miało kontaktu z sąsiadmi? wink
      ja próbowałam zapisac syna do panstwowego ale sie nie dostał
      do prywatnego nie pójdzie a za rok znowu spróbujemy do panstwowego.
      a plus prywatnego jest taki ze jest czynne dluzej niz panstwowe
      pzdr M
      • mayra3 Re: prywatne kontra państwowe 27.04.07, 12:54
        rozumiem ze na plac zabaw tez nie wychodzisz z dzieckiem , zeby przypadkiem nie
        >
        > miało kontaktu z sąsiadmi? wink

        Na TEN plac zabaw nigdy! Natomiast podjezdzamy ( nie mam własnego auta)
        autobusem do duzego parku, gdzie jest plac zabaw
        • dorotamakota1 Re: prywatne kontra państwowe 27.04.07, 13:04
          Najlepiej zamknij dziecko w klatce to może nic mu nie będzie.
          Mam nadzieję, że cię nie urazi co napiszę ale chyba jesteś za stara na dziecko.
          Jesteś mamusią WYLUZUJ bo twoje dziecko nie jest jakimś małym zwierzątkiem
          tylko normalnym małym człowiekiem. To, że zobaczy jakiąś patologię nie znaczy,
          że będzie ją naśladować! na pewno nie gdy ty mu ją pokażesz i wytłumaczysz, że
          nie chcesz aby on/ona tak robił/a!
          • lusia8 Re: prywatne kontra państwowe 27.04.07, 13:28
            Zdecydowanie państwowe. Miałam kontakt jako nauczycielka z trzema przedszkolami
            prywatnymi w Warszawie i w każdym panowała jedna zasada- zrobić wszystko aby
            jak najbardziej zadowoleni byli rodzice (nie dziecko). Nie generalizuje, że tak
            jest wszędzie. Wierzę, że są też bardzo dobre przedszkola prywatne, ale
            zdecydowanie wiolę państwowe- program realizowany zgodnie z MEN,
            wykwalifikowane nauczycielki...
            Niestety moje doświadczenia z prywatnymi są negatywne.
            • doremifa1 Re: prywatne kontra państwowe 27.04.07, 16:28
              forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=587&w=40494193&a=40494193
              forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=587&w=47036345&a=47036345
              forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=587&w=46258197&a=46258197
              • fogito Re: prywatne kontra państwowe 27.04.07, 16:58
                Zgadzam sie z autorka postu w stu procentach. Ja tez nie wobrazam sobie, zeby
                moj synek chodzil do przedszkola z kolegami z piaskownicy. Chodzimy czasami do
                Parku Praskiego, kiedy juz jest malo czasu na podjechanie gdzies dalej. I
                niestety obserwacja zachowan niektorych dzieci i ich rodzicow nie napawa
                optymizmem. Dzieci notorycznie sie bija i nie wywoluje to zadnej reakcji u ich
                mam, ktore siedza na lawkach i maja to gdzies. To ja niestety musze
                interweniowac, kiedy jakis dzieciak rzuca sie na mojego syna. Ja nie chcialabym
                sie przyjaznic z panienkami, ktore sie nie umieja zajac swoimi dziecmi i nie
                pozwolilabym rowniez, zeby moj synek byl skazany na towarzystwo ich dzieci
                przez dluzszy czas. Niestety wzory zachowan dzieci wynosza z domow i jesli sa
                bite i wyzywane to dokladnie to samo robia w piaskownicy. I moze byc mi tylko
                zal dzieci, ktore przez cale zycie beda sie obracac w takim srodowisku.
                Reasumujac, ja tez bede wozic daleko moje dziecko do przedszkola i nie
                wyobrazam sobie tolerowania agresji i chamstwa przez panie nauczycielki. Bo
                czym skorumka za mlodu nasiaknie...
                • interlady Re: prywatne kontra państwowe 27.04.07, 18:36
                  Napisze tylko tyle:błędnym jest zalozenie ze w prywatnych placowkach nie ma
                  dzieci "chamstwa".Czasami zdarzają sie tam o wiele bardziej chamscy rodzice i
                  dzieci niz jestescie sobie w stanie wyobrazic(tzw nowobogaccy bez krztyny
                  kultury).No coment...
                  • magdamroziuk Re: prywatne kontra państwowe 27.04.07, 20:56
                    Brawo interlady, jedyna rozsądnasmile
                    Niestety, niektórzy myślą, że za pieniążkami idzie pełna kultura...

                    To czemu np na drogach największe chamstwo wykazują kierowcy najdroższych aut?

                    Najwięcej pijącej i ćpającej młodzieży jest z bogatych domów - ich na to stać.

                    itd
                  • fogito Re: prywatne kontra państwowe 27.04.07, 21:03
                    Na pewno masz racje, ale sa on w mniejszosci i nie jest to standard. Mam to
                    szczescie, ze moj synek idzie do angielskiego przedszkola Montessori i tam nie
                    jest akceptowana zadna forma agresji niezaleznie kto kim jest. Natomiast takich
                    nowobogackich chamow znam z mojego domu - budynek pelen osob z pierwszych stron
                    gazet - ktorzy po swoim piesku nie sprzataja i nie trzymaja go na smyczy w
                    parku. Na moja uwage, ze pies moze ugryzc moje dziecko i ze wypadaloby
                    posprzatac kupe po psie uslyszalam pare nieprzyjemnych tekstow... a potem
                    spotkalam rodzinke w windzie i miny mieli nietegie.
                    Nie chodzi o to, ze pieniadze wyznaczaja poziom kultury - bo tak oczywiscie nie
                    jest. Tylko o to, ze dzieci sa dziecmi i po prostu trzeba szybko reagowac na
                    nieodpowiednie zachowanie. W przedszkolach panstwowych jest bardzo duzo dzieci
                    i dlatego jest to utrudnione z technicznego punktu widzenia. Czasami jest ich
                    po prostu za duzo, zeby ogarnac wszystko.
                    pozdrawiam pokojowo
                    • edytek1 Re: prywatne kontra państwowe 28.04.07, 00:43
                      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=587&w=46258197&a=46273412 nie chce
                      mi sie powtarzać dodam jeszcze tylko, że u nas też nie akceptuje się agresji a
                      zabawki są zarówno " firmowe" jak i drewniane, zrobine z kija i sznurka też są.
                      Ps. Nauczycielki mojej córki nie mają problemu z ogarnieciem grupy i
                      błyskawicznie reagują na wszystkie nieakceptowane zachowania.
    • kamyk-zielony Re: prywatne kontra państwowe 28.04.07, 08:20
      A może dobre przedszkola kontra złe? Czy państwowa placówka jest niedobra, bo
      jest państwowa, bo kiedy płacimy więcej to mamy poczucie, że dajemy dziecku coś
      lepszego?
      Mam doświadczenie z prywatną placówką. Byłam szczerze rozczarowana. Małe ciemne
      salki, mały plac zabaw, catering zamiast prawdziwych obiadów, ale sympatyczne
      przedszkolanki. Jednakowoż czasy PRLowskie już za nami, w państwowych
      przedszkolach mamy również wysoko wykwalifikowaną, serdeczną kadrę pedagogiczną,
      a ponadto duże sale i place zabaw no i kuchnie z prawdziwego zdarzenia.
      Kiepskie przedszkola zdarzają się wśród państwowych jak i wśród prywatnych.
      Zauważam jednak pewną tendencję: prywatne placówki przyjmują mniej dzieciaków do
      grup bo są po prostu mniejsze, mają kiepskie place zabaw. Nie mam złudzeń, że
      gdyby nie prawne ograniczenia to chęć zysku właścicieli wzięłaby górę i
      zaludniali by te sale po brzegismile
      • madamek1 Re: prywatne kontra państwowe 29.04.07, 13:25
        zgadzam się z zielonym kamykiem smile (bardzo ładny nick)
        Może lepiej zrobić ranking dobre kontra złe, ponieważ nie możemy generalizować.

        My chodzimy do niepublicznego przedszkola i mamy do dyspozycji PIĘKNY, wielki
        ogród, przy samym lesie.
        Na naszym osiedlu jest kilka innych przedszkoli prywatnych i nie mają takich
        porządnych ogrodów.

        Moja przyjaciółka prowadza swoje dziecko do państwowego przedszkola w parku
        Skaryszewskim i też mają duży, ładny plac zabaw w środku parku.
        A przedszkole tuż obok (też państwowe) ma malutki placyk między blokami, bez
        ani jednego drzewka, tuz przy ulicy.

        Dlatego też, nie można pisać, że wszystkie prywatne przedszkola mają kiepskie
        warunki i są nastawione tylko na kasę.
        Nie można też pisać, że WSZYSTKIE państwowe są super ekstra i odwrotnie.
        Zależy na co trafisz i czego oczekujesz.

        Po to rodzice jeżdżą po różnych placówkach i szukają najlepszych według nich
        warunków dla swoich dzieci.

        U nas grupa maluchów jest bardzo liczna jak na warunki prywatnych przedszkoli
        ale profesjonalna kadra rewelacyjnie sobie radzi z całą grupą.
        Zależy kogo właściciele zatrudniają do opieki nad dziećmi i jak sobie te panie
        radzą z grupą.

        To bardzo życiowe: nawet prywatnie są rodzice, którzy spokojnie sobie radzą z
        czwórką rozrabiaków a są tacy, którzy nie dają rady jednemu albo dwójce
        maluchów.

        My mamy fantastyczne ciocie w przedszkolu.
        Radzą sobie zarówno z nadpobudliwymi maluchami, jak i potrafią zachęcić i
        ośmielić bardzo cichutkie i nieśmiałe typy maluchówsmile
        Moja koleżanka też bardzo chwali panie, które opiekują się jej dzieckiem w
        przedszkolu państwowym.

        Naprawdę, nie bądźmy niesprawiedliwi.
    • stachurska1 Re: ? 29.04.07, 07:25
      A jak nowe miejsce okaże się nie takie jak w marzeniach? Znajdziesz nowe?
      Nie uciekniesz od ludzi i od rzeczywistości.
      Stwórz swój świat w dziecku.
      • mayra3 reasumując 29.04.07, 17:32
        Dzieki wielkie za podjecie mojego watku. Decyzja juz podjeta, od najblizszego
        miesiaca będę ze swoim dwulatkiem jeździć 1 raz w tygodniu na zajęcia
        adaptacyjne. Mamy cały rok (synek jest zapisany do rzeczonego przedszkola od
        maja 2008- wtedy skończy 3 latka) na przekonanie się, czy wybór jest właściwy.
        Chodzi o przedszkole tzw. waldorfskie, według opinii 2 moich kolezanek (w tym
        lekarki i prawniczki)przedszkole owo jest ze wszech miar przyjazne dla rozwoju
        dziecka, a przeciez o to chodzi.
        A' propos metafory "stwórz swój swiat w dziecku" ( poprzedni post)niestety nie
        rozumiem o co chodziło autorce, ale może to dlatego, ze ja jestem bardziej z
        tych twardo stąpających po ziemi - bez zacięcia artystycznego
        • magdamroziuk Re: reasumując 29.04.07, 20:01

          > A' propos metafory "stwórz swój swiat w dziecku" ( poprzedni post)niestety
          nie
          > rozumiem o co chodziło autorce, ale może to dlatego, ze ja jestem bardziej z
          > tych twardo stąpających po ziemi - bez zacięcia artystycznego

          Domyślam się, że chodzi jej o to, by wyposażyć dziecko w taki kręgosłup moralny
          i taką siłę rodzinnej miłości, by nie trzeba było bać się, że zobaczy rzeczy
          złe, nieodpowiednie i one go skrzywdzą. Świat prędzej czy później "dotrze" do
          naszych dzieci, więc lepiej je wychowywać tak, aby dały sobie radę, umiały
          wybrać, a nie stworzać cieplarniane warunki w izolacji od ludzi nam się
          niepodobających, czy innych warstw społecznych.

          Dziecko dojrzałe do przedszkola umie już wiele żeczy ocenić - czy są dobre, czy
          złe. Oczywiście ryzyko naśladownictwa złych zachowań jest zawsze. Ale tak
          będzie aż nasze dzieci dorosną i dojrzeją także emocjonalnie. Czyli dla
          niektórych koło trzydziestkismile)
          • magdamroziuk Re: reasumując 29.04.07, 20:14
            oczywiście "rzeczy' hihismile

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka