Dodaj do ulubionych

PROBLEM W PRZEDSZKLOLU - CO ROBIC??

05.09.03, 08:07
Mamy z zona niemaly problem. Mikolaj poszedl w tym roku do przedszkola. Ma
2,5 roku ale znalezlismy przedszkole z grupa dla 2 latkow. Opinie mialo
dobre, ma psychologa na etacie, zajecia dodatkowe, itd.
Mikolaj przez wakacje chodzil bawic sie na przedszkolnym placu zabaw, a w
ostatni tydzien sierpnia przedszkole organizowalo spotkania integracyjne.
Niby wszystko ok.
Oczywiscie po 2 dniach nastapil kryzys, ale bylismy na to przygotowani.
Jednak wczoraj powaznie sie zaniepokoilismy.
Mikolaj powiedzial zonie ze trzeba bedzie zmienic recznik w przedszkolu. Na
pytanie dlaczego odpowiedzial ze Pani wkladala go mu do buzi! Bylismy
zszokowani. W rozmowie ze mna, powiedzial ze Pani zatykala mu buzie
recznikiem jak plaka w trakcie lezakowania.
Historia wydaje mi sie zbyt "wymyslna" jak na wyobraznie 2 latka. Zupelnie
nie wiemy co robic, nie rozmawialem jeszcze o tym z przedszkolanka, bo nie
chce zaszkodzic Mikolajowi. Mysle o rozmowie z dyrekcja, ale najpierw chce
zasiegnac rady czy 2 latek moze wymyslic sobie taka historie???

Czekam na wasze rady.
Obserwuj wątek
    • hedom1 Re: PROBLEM W PRZEDSZKLOLU - CO ROBIC?? 05.09.03, 10:09
      Witam,
      Pamiętajcie, że Wasze dziecko ma tylko Was, to jest tylko Wy powinniście mu
      całkowicie ufać i wstawic sie za nim w każdej sytuacji.
      Ja myslę, że mały nie zmyslił sobie tej historii i natychmiast powinniście
      zareagować. Rozmowa z dyrektorką jest konieczna a jeżeli ona nie zrobi nic
      sugerując, że Wasze dziecko wszystko zmyśliło to więcej bym tam dziecka nie
      posłała i jeszcze skierowałabym odpowiednią skargę na to przedszkole.
      Pozdrawiam,
    • justyna62 Re: PROBLEM W PRZEDSZKLOLU - CO ROBIC?? 05.09.03, 11:10
      ja bym nie wierzyła w tą historyjkę Mikołaja, mój 3-letni synek wymyślił sobie
      ze pani go zamyka w łazience w trakcie leżakowania jak krzyczy, jego i jeszcze
      dwóch chłopców Andrzejka i Pawełka. Na początku też się nad tym z męzem
      zastanawialiśmy czy dziecko moze sobie wymyślić taką historie ale okazuje sie
      że dzieci sa bardzo sprytne i kombinuja jak mogą żeby tylko nie iść do
      predszkola.Jestem pewna że mój synek to sobie wymyślił bo sprawdziłam na liście
      i nie ma tam żadnego Andrzejka i Pawełka!!Ja naprawde nie wierze ze w
      przedszkolu pracują panie które zatykaja dzieciom buzie ręcznikami albo
      zamykają w łazience!!

      pozdrawiam Justyna
    • klimiuczek Re: PROBLEM W PRZEDSZKLOLU - CO ROBIC?? 05.09.03, 12:46
      Ja bym mu uwierzyła. Tym bardziej, że zaczął od tego że trzeba zmienić ręcznik
      bo się pobrudził (skoncentrował sie najpierw na innej rzeczy niż on sam i
      reakcja nauczycielki). Dziecko w tym wieku nie wykombinowałoby moim zdaniem ze
      trzeba powiedzić o ręczniku a wtedy opowiedzieć zmysloną historyjkę jak to mu
      żle i co Pani robi.

      Mój syn ma 2 lata i 9 miesięcy i większosc rzeczy które mi opowiada niestety
      sie sprawdza. Jakiś czas temu miał opiekunkę. Miłą sympatyczna z referencjami
      (i dużym poparciem pani pielegniarki pracującej w Caritasie). Kontrolowaliśmy
      ją, sprawdzałam czy mały jest dobrze pilnowany i czy chodzi na spacery.
      Wszystko wzorowo. Ale po kilku miesiącach stracił nagle ochotę na wizyty u
      niej - nawet na krótki pobyt. Poskarżył nam się (na tyle na ile potrafił), że
      mu tam jest żle. Dopiero niedawno dowiedzieliśmy się ze dziewczyna zaczęła
      zostawiać małego ze swoją matka (znudzilo jej się siedzenie z dzieckiem) albo
      sciągała do domu dziwne towarzystwo, rzucała mu zabawki i wychodziła z pokoju.
      Bogu dziekować ze bardzo szybko zareagowaliśmy, no i ze jej matka - w sumie
      dobra kobiecina starała sie zastąpić córkę jak tylko umiała.

      Michaś zaczął chodzić kilka dni temu do przedszkola i też nam opowiada że
      chłopcy go biją (ma ślady - np. siniak nad okiem i na policzku). Od razu
      porozmawiałam z dyrektorką - usłyszałam, że pewnie uderzył się o klocki.
      Myślę, ze jesli ten stan rzeczy sie powtórzy zmienimy przedszkole - obecnie
      jest w nim tylko troje dzieci (??????) i chyba nie przekracza możliwości
      nauczycielki dopilnowanie takiej liczby dzieci.

      Mysle ze trzeba pamiętać ze mimo wszystko komfort naszych dzieci jest
      najważniejszy i jeśli nie możemy z nimi sami być to trzeba im poszukać dobrych
      zastepców.

      Blanka - mama Michasia (2 lata i 9 m) i Łukaszka (1 rok i 3 m.)
    • mama.ali Re: PROBLEM W PRZEDSZKLOLU - CO ROBIC?? 05.09.03, 13:17
      Wszyscy od „ja” to i ja zacznę tak smile
      Ja bym koniecznie wyjaśniła tą sprawę w przedszkolu! Moim zdaniem zarówno Wy
      jak i my wszystkie piszące tu mamy, czy ojcowie wiemy zbyt mało żeby wiedzieć
      na pewno jak było.
      Moja córka w tamtym roku przedszkolnym (miała wtedy równo 3 lata) powiedziała,
      że „musiała za karę siedzieć na ławeczce, bo nie chciała jeść obiadu”. Jak się
      okazało to nie była kara tylko odpoczynek po obiedzie i taki rytuał (że po
      obiedzie dzieci odpoczywają na ławce) jest codziennie (chodzi o to żeby nie
      zwymiotowały przy zbyt żywych harcach).
      Powodzenia w śledztwie i optymistycznego wyniku. Pozdrawiam.
    • elwin1 Re: PROBLEM W PRZEDSZKLOLU - CO ROBIC?? 05.09.03, 13:37
      Dzieki wszystkim za dobre rady... Dobrze sie sklada, bo dzis mamy spotkanie w
      przedszkolu podsumowujace 1 tydzien. Mysle, ze po spotkaniu delikatnie
      porozmawiamy z p dyrektor, zeby to wyjasnila - jej tez powinno zalezec na dobru
      dzieci i dobrej opinii przedszkola.
      Dzis zona nie wytrzymala i poszla w czasie lezakowania do przedszkola na zwiad.
      Czesc dzieci juz spala a nasz Miki byl jednym z pierwszych, ktory zasnal.
      Zreszta dzis w miare spokojnie poszedl do przedszkola, tzn. plakal ale nie bylo
      histerii, jak po jakims traumatycznym wydarzeniu.
      Napewno tego nie zbagatelizujemy, bedziemy obserwowac, czesciej, w miare
      mozliwosci, wpadac w ciagu dnia do przedszkola, kontrolowac i zobaczymy jak
      bedzie.
      Dzieki
      Leszek i Aga
    • goska271 Re: PROBLEM W PRZEDSZKLOLU - CO ROBIC?? 10.09.03, 09:57
      wydaje mi się, że 2 latek nie potrafi kłamać, więc może wizyta u pani
      dyrektor. Ja tak zrobiłam. Syn miał 3,5 roku jak poszedł do przedszkola. Nie
      musiał, bo nie pracuje, ale starszy syn chodził i on bardzo chciał. Niestety
      po około dwóch dniach zaczął płakać, nie chciał wogóle wyjść z domu, w
      przedszkolu panie musiały go prawie siłą odrywać od nogi taty. Po około 10
      dniach poranna sytuacja była identyczna i mąż poprosił panią, żeby go
      uspokoiła i się nim zajęła bo spóźni się do pracy, oczywiście pani nawet nie
      ruszyła się zza biurka. Mąż zostawił starszego syna, a młodszego przywiózł do
      domu spowrotem i do pracy się oczywiście spóźnił. Byłam taka wściekła, że
      wybrałam się zaraz do pani dyrektor i poprosiłam o wyjaśnienia. Zatkało ją,
      poprosiła panią od maluchów i panią, która się nie raczyła ruszyć. Zrobiłyśmy
      sobie małą konfrontację. Poskutkowała. Syn i tak nie chciał chodzić, ale pani
      od maluchów poprosiła, żebym przyszła i zobaczyła jak maluchy się bawią i jak
      wygląda leżakowanie. Poszłam, syna wtedy zaprowadzili do pięciolatków, żeby
      mnie nie widział i to wyglądało fajnie. Dzieci nie płakały, przebierały się do
      piżamek, wybierały pluszaka do towarzystwa, pani włanczała muzykę i kto chciał
      to spał, a kto nie to leżał. Ale te dzieci, które nie zasypiały miały problem
      z wyleżeniem dwóch godzin. W sumie to stwierdziłam ,że leżakowanie powinno być
      dobrowolne, pani się ze mną zgodziła, ale się nic nie zmieniło.
    • mama.ali Re: PROBLEM W PRZEDSZKLOLU - CO ROBIC?? 11.09.03, 22:32
      Elwin1 napisz jak sprawa sie rozwinęła?
      • magda0 Re: PROBLEM W PRZEDSZKLOLU - CO ROBIC?? 11.09.03, 23:48
        JIa tez mysle ze dzieci nie klamia, moj syn rok temu chodzil do przedszkola
        miesiac bo mielismy obawy ze moze wymysla ze pewnie sie przyzwyczai , nie
        wymyslal i nie przyzwyczail sie za to przestal sypiac, soal w nocy po 4 - 5
        godzin, przed wyjsciem z domu do przedszkola chodzil do toalety po 5 razy, nie
        jadl nawet pil minimalne ilosci. A w przedszkolu nie wolno bylo biegac w sali,
        krzyczec, przytulac sie, trzeba bylo jesc i chyba tekst ktory kazdego by rzucil
        na kolana, ze" w przedszkolu nie robi sie kupy", Madga.
        Jesli cos wam sie nie podoba zabierzcie dziecko z przedszkola, szkoda sprawiac
        mu urazy psychiczne.
        • kasia_mama_krzysia Re: PROBLEM W PRZEDSZKLOLU - CO ROBIC?? 12.09.03, 11:47
          A ja sądzę, że (zwłaszcza przy pierwszym takim incydencie) robienie od razu
          afery może tylko zaszkodzić sprawie. Najpierw należałoby rzecz wyjaśnić,
          spokojnie i przede wszystkim - otwarcie, bez podchodów, sprawdzania ukradkiem,
          czy aby pani nie katuje dzieci, kiedy nikt nie widzi.
          Dla dobrego samopoczucia dziecka w przedszkolu ważna jest (m.in.) relacja
          zaufania pomiędzy rodzicami a wychowawcą - jeżeli z góry potraktujemy panią
          jako potencjalnego wroga, nasze dziecko z miejsca to wyczuje. A chyba nie o to
          chodzi.
          Wydaje mi się, że przede wszystkim trzeba w całej sytuacji potraktować dziecko
          poważnie: nie bagatelizować, nie dopytywać nerwowo, czy na pewno mówi
          prawdę,nie sprawdzać za jego plecami skłamało/nie skłamało, powiedzieć mu, że
          ta sprawa bardzo nas martwi i koniecznie trzeba ją wyjaśnić, a następnie iść
          (jak najszybciej) porozmawiać z panią, najlepiej razem z dzieckiem, i szczerze
          opowiedzieć całą historię; reakcja pani będzie najlepszym wyjaśnieniem, a jej
          chęć współpracy w takiej sytuacji też sporo o niej powie.
          Jeśli okaże się, że "zajście" faktycznie wyglądało tak, jak opisało to dziecko,
          trzeba zgłosić sprawę dyrekcji.
          To oczywiste, że chcemy bronić dziecka w razie jakiegolwiek zagrożenia, ale
          moim zdaniem wychowawczyni - która przecież przez najbliższych parę lat będzie
          dla dziecka bardzo ważną osobą - też się należy kredyt zaufania, przynajmniej
          dopóki go nie nadużyje. A natychmiastowa skarga u dyrektorki świadczy o -
          prawnie rzecz ujmując - domniemaniu winy.

          Kasia mama Krzysia (rozpoczynającego drugi rok w przedszkolu)
          • ata_x Re: PROBLEM W PRZEDSZKLOLU - CO ROBIC?? 12.09.03, 12:18
            Kilka dni temu moje 3,5 letnie dziecko zaszokowało tatusia opowieścią, jak to w
            przedszkolu poszedł z panią do toalety, nasikało mu się obok kibelka, po czym
            pani kazała mu powycierać podłogę i jeszcze wycierał sam kibelek :-0
            Po gruntownym wypytaniu przez mnie zeznał, że sam poszedł do kibelka, a
            ponieważ chyba coś krzywo sikał ( :lol: ) to postanowił zrobić porządek. Po
            czym umył rece a wodę odkręcał mu pojawiajacy się nagle pan Darek.
            Zadzowniłam i zapytałam, czy dzieci wychodzą same do ubikacji. Panie zeznały,
            że nie, ale lojalnie przyznały, że pierwszego dnia jeden samodzielny delikwent
            poszedł do toalety niezauważony.

            Pogadałyśmy sobie i drogą dedukcji i wspólnych rozważań doszłyśmy do wniosku,
            że moje dziecko upaja się samodzielnością, w związku z tym sprytnie wymknęło
            się samo do ubikacji, ale coś mu nie wyszło i żeby zatuszować sprawę sam wpadł
            na pomysł posprzątania po sobie, czego się od niego w domu wymaga, choć nie w
            kiblu wink)))). Nie udało mi się dowiedzieć, skad wziął się tam pan Darek (który
            notabene występuje w przedszkolu).

            Panie obiecały, że zwrócą na małego uwage, coby sam nie chodził do ubikacji, a
            ja poinstruowałam latorośl, żeby chodziła tam tylko z panią. Dmuchając na zimne
            zapowiedziałam dziecku, że pod żadnym pozorem nie wolno mu wycierać nic w
            ubikacji, oprócz rąk po umyciu, nawet jakby pani mu kazała. Dziecko obiecało i
            sprawe uważam za zakończoną, aczkolwiek tak naprawdę do dziś nie wiem, czy
            sytuacja została zmyślona czy doszłyśmy z paniami do prawidłowego wniosku. Bo
            jakoś wierzyć mi się nie chce, żeby pani kazała mu wycierać podłogę w łazience.
            Ale na wszelki wypadek własnie dlatego ucięłam sobie z paniami przyjacielską
            pogawedkę absolutnie je o nic nie oskarżając, ale żeby w razie czego wiedziały,
            że trzymam rekę na pulsie.
    • gruszka_edziecko Re: PROBLEM W PRZEDSZKLOLU - CO ROBIC?? 15.09.03, 01:07
      W zeszłym roku w grupie Masi pojawiła się nowa wychowawczyni. Na oko miła i
      sympatyczna, ale to nie była ta "ukochana pani".
      Dziecko zaczeło się skarżyć na nową panią. Pewnego dnia oświadczylo, ze pani
      kazała jej po obiedzie leżeć i krzyczała, gdy tylko wstawała z podłogi. W
      naszym przedszkolu nie ma leżakowania. Zdziwło mnie to więc. Następnego dnia
      dowiedziałam się, ze Masia dostała karę za to, ze nie chciała leżeć.
      Szczerze mówiąc, omal nie wpadłam w furię. Ale opanowalam się. Zapytalam innych
      rodziców, czy ich dzieci przynosza podobne historie. Nie. Mimo to poszłam do
      kierowniczki i zasygnalizowałaM problem. Bez żadnych awantur, pretensji. Tylko,
      ze Masia opowiedziała taką historię, w którą trudno mi uwierzyć. Zajrzałam do
      przedszkola w porze poobiedniej, do sali zajrzała też pani kierowniczka.
      Rzecz okazała się wymysłem Masi. W spokojnej rozmowie u pani kierownik
      przyznała, ze myślała, że "od tego wróci pani Agnieszka". Mimo to cieszę się,
      ze sprawa została do końca wyjasniona. A Masia pokochała w końcu nową panią
      równie mocno jak poprzedniąsmile)
    • malgosik Re: PROBLEM W PRZEDSZKLOLU - CO ROBIC?? 15.09.03, 09:20
      Mój 4-letni synek wrócił z przedszkola i powiedział, że pani go bije
      taką "specjalną linijką do bicia dzieci" po głowie. Trudno było mi w to
      uwierzyć, bo pani miła się wydawała, ale i tak z nią na ten temat
      porozmawiałam,nawet akurat tego samego dnia, bo popołudniu było zebranie, bo
      zaniepokoiło mne, skąd mu się to wzięło, nigdy nie był niczym uderzony, nikt go
      nigdy nie straszył biciem,a tu nagle " ta specjalna linijka do bicia dzieci" (
      która w kolejnej wersji była sznurem, a potem liną). Oczywiście, pani
      stwierdziła, że nic takiego nie miało miejsca, ale przynajmniej porozmawiałyśmy
      o tym jak ciężko się mojemy synkowi przystosować do przedszkola. W ogóle
      zauważyłam, że moj syn odkąd poszedł do przedszkola zaczął strasznie
      fantazjować, zmyśla naprawdę bardzo dużo rzeczy, zupełnie nierealnych, opowiada
      mi, kogo spotkał ( ostatnio Kubę Sienkiewicza, wcześniej Spidermana) i
      przytacza mi dokładnie całe dialogi... Chyba w ten sposób odreagowuje
      przedszkole. Ale myślę, że zawsze warto porozmawiać z wychowawczynią, ona
      powinna wiedzieć, co się dzieje z dzieckiem. Pozdrawiam
      Gosia

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka