Dodaj do ulubionych

Podziękowanie za dzien 27.05.2008

27.05.08, 14:16
W imieniu swoim i kolezanek serdecznie dziekuję wszystkim
rodzicom,ktorzy zdecydowali sie zapewnic opiekę dzieciom poza
przedszkolem.Dziekujemy Państwu za to,ze byliście naszymi
sprzymierzeńcami w walce o lepszą przyszłośc naszych wychowanków
oraz w walce o słuszne prawa nauczycieli i pracowników
niepedagogicznych.
Obserwuj wątek
    • ewaamam Re: Podziękowanie za dzien 27.05.2008 27.05.08, 16:11
      Ja również przyłączam sie do podziękwań.
      My dzisiaj strajkowałyśmy i wcale nie bylo tak fajnie w przedszkolu
      bez dzieciaków. Po 1,5 godzinie protestowania, wymiany poglądów,
      kawki(wiadomo) każda zabrała się za jakąś robotę. Ja akurat
      opracowałam ścieżkę dźwiękową na przedstawienie, znalazłam fundację
      która dodatkowo wesprze dziewczynkę z grupy, wycięłam kwiatki do
      dekoracji na tablicę(zawsze robię to w domu). Czyli co? działania na
      rzecz dzieci.

      Kocham tę pracę i świadomie ją wybrałam, świadomie czyli wiedziałam
      co chcę w życiu robić i staram się to robić jak najlepiej.
      Czy 15 letnie dziewczę myśli o finansach i o tym że kiedyś za to
      musi utrzymać rodzinę? Raczej nie. Dlatego teraz solidaryzuję się ze
      strajkującymi nauczycielami. Nikt nam za ten dzień nie zapłaci (bo w
      tym zawodzie nawet urlop na żądanie nie przysługuje) jednak cieszę
      się, że wreszcie nasza grupa zawodowa tak się zjednoczyła.
      Rodzicom jeszcze raz dziękuję za wyrozumiałość i za okazane wsparcie.
      • b.wierzbowska1 Re: Podziękowanie za dzien 27.05.2008 27.05.08, 19:20
        > Czy 15 letnie dziewczę myśli o finansach i o tym że kiedyś za to
        > musi utrzymać rodzinę? Raczej nie

        A to szkoda. Poza tym mozna zmienić zawód, trzeba sie doszkolic. I
        nie pisz, proszę, że to niewykonalne. Ja po studiach też mogłam
        pracowac w budżetówce, ale po co? I teraz nie strajkuję, tylko
        zarabiam.
        Sprawa jest prosta - dopóki posada będzie państwowa, to i zarobki
        marne. Panie nauczycielki i przedszkolanki - nie liczcie na
        podwyżki, bo nigdy ich nie dostaniecie. Radzę serio i bez
        złośliwości, zmieńcie pracę.
        • ariana1 Re: Podziękowanie za dzien 27.05.2008 27.05.08, 20:00
          b.wierzbowska1 napisała:
          Panie nauczycielki i przedszkolanki - nie liczcie na
          > podwyżki, bo nigdy ich nie dostaniecie. Radzę serio i bez
          > złośliwości, zmieńcie pracę.

          Świetny pomysł! A masz jeszcze inny: kto w takim razie będzie uczył
          dzieci?
          • b.wierzbowska1 Re: Podziękowanie za dzien 27.05.2008 27.05.08, 21:48
            Mój ponizszy post jest równiez odpowiedzia na Twoje pytanie. Nie
            chce sie powtarzac, więc jeśli chcesz, przeczytaj to, co napisałam
            dalej.
        • ewaamam Re: Podziękowanie za dzien 27.05.2008 27.05.08, 20:00
          tak tylko ciekawe kto będzie pracował w przedszkolach, szkołach
          itp... A każda która podejmie ten zawód po jakimś czasie ma się
          przekwalifikowywać bo płace głodowe. Dopóki pracuje i jest jeszcze
          na utrzymaniu rodziców to niech uczy a potem jak chce utrzymać
          rodzinę to fora ze dwora. Ja tego nie "kupuję". Szkolona jestem a
          dla twojej ciekawości swego czasu z dorabiałam pisaniem prac
          zaliczeniowych dla studentek prawa i administracji. Myślę, że nie
          miałabym problemu z ukończeniem jakiegoś "lepiej płatnego" kierunku
          ale moje miejsce jest w przedszkolu przy dzieciach bo to lubię i mam
          nadzieję robię dobrze (nie mnie oceniać). A to że oczekuję za pracę
          lepszej płacy to naturalne. Rodzice oczekują lepszej opieki nad
          dziećmi, znajomości psychiki dziecka, nowatorskich i skutecznych
          metod pracy, doświadczenia itp... a to wszystko nauczyciel nabywa
          wraz z latami pracy. My oczekujemy godnej zapłaty i tyle.
          • b.wierzbowska1 Re: Podziękowanie za dzien 27.05.2008 27.05.08, 21:47
            > tak tylko ciekawe kto będzie pracował w przedszkolach, szkołach
            > itp...

            Zarobkami WSZYSTKICH kierują twarde prawa rynku. I trzeba się z tym
            pogodzic. Jeżeli czyjas praca jest unikatowa i daje wymierne
            korzyści w postaci pieniędzy, to będzie dobrze płatna. Jezli jest
            inaczej, to bardzo mi przykro... Seriosmile Gdyby był mniejszy popyt na
            prace w przedszkolu, to i zarobki byłyby lepsze. I gdyby jeszcze
            takie sfery naszego zycia jak edukacja czy opieka zdrowotna zostały
            całkowicie sprywatyzowane - mmm, marzenie! Wyobrax sobie, że Twoje
            podatki nie ida do państwowej kasy i nie sa rozdzielane przez zgraje
            urzędników darmozjadów, tylko Ty sama decydujesz ile i jak wydajesz
            swoje pieniadze! Dzięki temu nie płacisz najpierw podatku a potem,
            jak dziecko idzie do prywatnego przedszkola, nie bulisz drugi raz.
            Proste? jak rogaliksmile


            A każda która podejmie ten zawód po jakimś czasie ma się
            > przekwalifikowywać bo płace głodowe. Dopóki pracuje i jest jeszcze
            > na utrzymaniu rodziców to niech uczy a potem jak chce utrzymać
            > rodzinę to fora ze dwora. Ja tego nie "kupuję".

            Ja nie 'kupuję' tego, co piszesz. Nikt nie kazał Ci byc
            przedszkolanką, mogłaś wybraz inny zawód. O ile wiem, nauczyciele od
            zawsze zarabiali marnie. Ty o tym wcześniej nie wiedziałaś??? Nikt
            nie bedzie Cię niańczył, jesteś dorosła i powinnaś miec taka pracę,
            żeby zapewnic byt swojej rodzinie. Nie moja to sprawa czy reszty
            społeczeństwa, żeby Cię utrzymywać. Brutalne to ale prawdziwe.

            Myślę, że nie
            > miałabym problemu z ukończeniem jakiegoś "lepiej płatnego"
            kierunku
            > ale moje miejsce jest w przedszkolu przy dzieciach bo to lubię i
            mam
            > nadzieję robię dobrze (nie mnie oceniać). A to że oczekuję za
            pracę
            > lepszej płacy to naturalne.

            Otrzymasz taką zapłatę, jaką Twój pracodawca jest Ci gotów
            zaoferować. Ja pracuje u prywatnego pracodawcy i do głowy mi nie
            przyjdzie zastrajkować, bo najpierw zostanę wyśmiana a potem pokażą
            mi drzwi. A jak mi sie nie podoba, to szukam innej roboty. I tyle.

            Powtarzam całkiem serio: nic strajkami nie zmienicie. Nic, rozumiesz?
        • kasiarokicka Re: Podziękowanie za dzien 27.05.2008 12.06.08, 11:41
          Droga P. Wierzbowska kto będzie uczył dzieci - Nasze dzieci - jak
          wszyscy Nauczyciele zmienią zawód. Czy Pani w ogole wie co pisze???
          W obecnym czasie jest już bardzo trudno o nauczycieli i
          przedszkolanki bo zarabiają jakies marne grosze ( bo trudno to
          nazwac pieniędzmi) - na powitaniu jakies 850 zl brutto za 22 godziny
          + niewliczone godziny pracy w domu, przygotowań do przedstawień,
          wypisywania swiadect po nocach i inne. Jeśli Pani "zarabia" to taki
          wielki problem był dla Pani jeden dzień urlopu aby zająć się
          dzieckiem podczas strajku dla dobra sprawy - dla dobra Pani dziecka?
          To jest własnie mentalnośc Polaków - dbanie o swój własny tyłek,
          tylko niech Pani pamięta, że jak zabraknie nauczycieli to kto będzie
          uczył Pani dziecko ( no chyba,że ma PAni to w nosie).
          Jestem mamą 4 i 7 latki i jestem wdzieczna ich Paniom
          wychowawczyniom z przedszkola, że są, uczą i nie zmieniły zawodu bo
          mało zarabiają, za ich wytrwałośc i upór. Dziwię się, ze Nasze
          władze nie doceniają Tych, w których rękach leży dobro Naszych
          dzieci, Naszej i Polski przyszłości i dziwi mnie postawa takich
          rodziców jak Pani.
          • anyaa77 Re: Podziękowanie za dzien 27.05.2008 12.06.08, 12:37
            Jak nauczyciele zaczną odchodzić z zawodu z powodu za małych płac i
            nie będzie komu pracować pensje wzrosną- tak jest teraz z lekarzami.
            Proste prawa rynku. Pani Wierzbowska ma 100% racji. Nikt Ci nie
            kazał podpisywać umowy za 800 brutto. Zgodziłas się na to a teraz
            posuwasz się do szantażu. Praca z powołania polega na tym, że nie
            zwraca się uwagi na pieniądze. Jak się krzyczy dajcie 500 więcej, bo
            nie będę pracować, to juz nie jest powołanie. Nie mam nic przeciwko
            aby nauczyciele zarabiali wiecej. Tylko niech siedzą 40 godzin
            tygodniowo w pracy oraz wakacje, ferie i inne dni wolne. Za pracę na
            pół etatu jest pensja jak za pół etatu. To proste
            • graz.ka Re: Podziękowanie za dzien 27.05.2008 12.06.08, 18:38
              Akurat przedszkola to placówki nieferyjne. Nie ma wiec tych wolnych
              dni, o których piszesz.
            • opcja_do_wyboru Re: Podziękowanie za dzien 27.05.2008 12.06.08, 20:14

              Mnie jest żal przedszkolanek,wszyscy pisza ,ze maja przywileje jak
              nauczyciele szkolni a tymczasem nie maja (ferii,wakacji,wolnych) a
              maja pięc razy wiecej roboty,chociaz sa nauczycielkami,niektorzy
              wala takimi stereotypami że szok,obłędne....

          • b.wierzbowska1 Re: Podziękowanie za dzien 27.05.2008 15.06.08, 13:01
            Bardzo prosze przeczytaj mój post jeszcze raz, potem post koleżanki
            z dołu i ustosunkuj się do argumentów w nich przedstawionych. Tam
            masz czarno na białym, dlaczego panie nauczycielki z przedszkola w
            budżetówce nie będą zarabiać więcej, jesli o 'swoje' będa walczyć
            przy pomocy bezsensownych strajków.

            Nie musisz pisac do mnie na 'Pani'smile
    • isa1001 Nie popierałam żadnego strajku! 27.05.08, 19:50
      A skąd pomysł, że rodzice popierali strajk?!! To jakaś demagogia! Ja
      nie posłałam swojego dziecka, bo nie chciałam, żeby cały dzien
      siedział głodny i bez należytej opieki. Żadnego strajku nie
      popierałam. Popierałam swoje dziecko. I myślę, że wielu rodziców z
      tych samych powodów, co ja nie posłało dziecka do szkoły i
      przedszkola. Czuję sie urażona robieniem ze mnie na siłę
      zwolenniczki strajku nauczycieli.
      • wrzeczysamejtakjest Re: A ja i owszem..... 27.05.08, 19:55
        I nie unos sie tak bo złość pięknośći szkodzi.Zalożycielka wątku
        dziekuje ,jak mniemam,tym rodzicom ktorzy poparli strajk ,wiec sie
        nie odzywaj jak nie popierasz tylko wylej swa flegmę w innym
        wątku>Czu naprawde z kazdego wątku ma sie zrobic bagno?.A kazde
        podziekowanie jest ladnym gestem oki doki?

    • e_r_i_n Re: Podziękowanie za dzien 27.05.2008 27.05.08, 21:42
      Zważywszy na to, że nie miałam wyjscia, bo przedszkole było
      zamknięte na cztery spusty - niezamaco.
    • b.wierzbowska1 PS 27.05.08, 21:51
      ja też dziekuja za podziękowanie, ale nie biorę. Nie zgadzam się z
      Wami i tyle. A dziecka nie posłałam do przedszkola, bo nie lubię
      niczyjej łaski.
    • gabrysia_s Re: Podziękowanie za dzien 27.05.2008 27.05.08, 22:19
      Ja również dziękuję paniom nauczycielkom z naszego państwowego przedszkola, że
      nie przystąpiły do strajku i że dzięki temu nie musiałam się dziś martwić co
      zrobić z dzieckiem. Wielki szacunek dla tych Pań.
      • stopjedzeniustokrotek Re: gabrysia_s 27.05.08, 22:43
        gabrysia_s napisała:

        > Ja również dziękuję paniom nauczycielkom z naszego państwowego
        przedszkola, że
        > nie przystąpiły do strajku i że dzięki temu nie musiałam się dziś
        martwić co
        > zrobić z dzieckiem. Wielki szacunek dla tych Pań. A

        jA ja bede uczyc dzieci,ze zawsze trzeba walczyc o słuszne sprawy
        zarowno swoje ,jak i wiekszego kalibru ,ogólnoludzkie a nie byc
        biernym czy łamistrajkiem (abstrachuje tutaj od celu strajku
        dzisiejszego strajku).Żeby kazdy mial taki "szacunek" jak Ty,to by
        nie bylo wolnej Polski bo bylyby same łamistrajki i komuna nadal...
    • justi54 Re: Podziękowanie za dzien 27.05.2008 12.06.08, 15:14
      W imieniu swoim i moich kolegów bardzo dziekuję, że w
      dniu ............. (wstaw przypadkowa datę)wszyscy obywatele naszego
      miasta pomimo nagłej potrzeby pomocy zdecydowali się z niej nie
      korzystać i zapewnili sobie i swoim rodzinom w tym dniu inną pomoc
      choć nie profesjonalną. Dziekujemy państwu, że pomimo zagrożenia
      życia nie było w dniu dzisiejszym żadnych telefonów i że w ten
      sposób byliście naszym sprzymierzeńcem w walce o lepszą i
      bezpieczniejszą przyszłośc nas wszystkich. Paranoja prawda.
      • wrzeczysamejtakjest Re: Podziękowanie za dzien 27.05.2008 12.06.08, 16:51
        >>>Paranoja prawda.

        Nieprawda.U nas strajkowalo cale pogotowie i lekarze a podziekowań
        nie dali,"dranie" jedne.
        • justi54 Re: Podziękowanie za dzien 27.05.2008 13.06.08, 08:51
          U nas to nie pogotowie.
          • active.2 Re: Podziękowanie za dzien 27.05.2008 14.06.08, 11:01
            Dla mnie strajk nauczycieli jak i lekarzy to chora akcja. Powodów
            jest kilka. Gdy wylądowałam w szpitalu z krwotokiem rok temu podczas
            strajku, ze względu na godzinny strajk nie zrobiono mi badań USG
            narażając moje dziecko na niebezpieczeństwo. Odbieram paranoje
            strajków przedszkoli w ten sam sposób.
            Po 1 nikt karabinem przy ścianie Pań przedszkolanek nie trzyma.
            Jeśli tak bardzo boją się o to "kto będzie dzieci uczył" niech idą
            do placówek prywatnych które takich strajków nie organizowały. Jeśli
            będą twierdzić ze praca u prywaciarza jest zła to czas otworzyć oczy
            i przyglądnąć się rynkowi pracy!.
            Po 2 to rodzice Wam płacą (dzięki odprowadzaniu podatków i opłat
            czesnego + przedszkole otrzymuje również dotację z Gminy lub Miasta)
            i w zamian muszą sobie zorganizować jeszcze opiekę nad dzieckiem bo
            Panie chcą więcej!.
            Po 3 nie wyobrażam sobie zeby Państwo dokładało do pensji.

            Gdy pracowałam w budżetówce (złobek a potem przedszkole) i nie
            podobały mi się zarówno pensje jak i układziki w pracy (kolejna
            babeczka z rodziny dyrektorki była przyjęta do pracy) po prostu
            odeszłam z pracy, poszłam dodatkowo na studia zdobyłam drugi zawód i
            wróciłam do pracy z dziećmi z nową energią tworząc placówkę
            prywatną!.
            Pamiętam jak 26 maja nasi rodzice pytali czy placówka w dniu
            jutrzejszym będzie czynna. Każda z opiekunek odpowiedziała oburzona
            ze OCZYWIŚCIE ze pracujemy!

            Drogie Panie czy przeszkadzał Wam strajk Poczty Polskiej? Strajk
            Lekarzy? Pewnie tak smile ale przecież walczycie TYLKO o swoje nie
            patrząc na dzieci, nie zwracając uwagi na rodziców którzy musieli
            mieć urlop itd.. To jest śmieszne i tyle.

            Nie popieram takich akcji bo czasy za bardzo się zmieniły ..wyjście
            na ulice ośmiesza Was.

            Pozdr.
            • stopjedzeniustokrotek Re: Podziękowanie za dzien 27.05.2008 14.06.08, 15:40
              active.2 napisała:


              > odeszłam z pracy, poszłam dodatkowo na studia zdobyłam drugi zawód
              i
              > wróciłam do pracy z dziećmi z nową energią tworząc placówkę
              > prywatną!.

              A pieniażki aniołek na chmurce Ci przyniosł?A najpewniej nakradłas z
              przedszkola od NASZYCH dzieci bo przeciez z tysiaca zlotych nie
              odlozylas?Jak tu ktos napisal,tak żalosne że aż smieszne..ups-no
              chyba ze zapolowalas na bogatego męzulka na tych 3 fakultetach a to
              sorry.
              • b.wierzbowska1 do stopjedzeniustokrotek 15.06.08, 12:53
                Twój post jest wyrazem chamstwa jakiego ze świecą szukać. Do kosza z
                nim!
            • lilka69 Re: active! zgadzam sie! 18.06.08, 22:06
              jestem jadna z tych co przeciwstawiaja sie grupom rozszczeniowym jadacym na
              czyichs plecach.
    • lilka69 Re: Podziękowanie za co? 14.06.08, 14:29
      za to , ze de facto byli zmuszeni uczestniczyc w tym waszym socjalistycznym
      przedsiewzieciu?
      • wrzeczysamejtakjest Re: Podziękowanie za co? 14.06.08, 16:06
        lilka69 napisała:

        > za to , ze de facto byli zmuszeni uczestniczyc w tym waszym
        socjalistycznym
        > przedsiewzieciu?

        Bogaty biednego nigdy nie zrozumie bo lilka60 napisała:


        >>>>>pieniadze o tym decyduja!
        >>>>>juz kiedys pisalam w odpowiedzi w innym watku- nie moge i nie
        chce egzystowac tylko dosc wygdnie zyc.
        stac nas aktualnie nie siedzenie w domu-na rozrywki, 2- krotny w
        tym czasie urlop za granica i 1 w kraju, na dobre jedzenie, dwa auta
        ( bo chce miec niezaleznosc),
        maz ma bardzo kosztowne hobby i moze go miec bo jest za co.chce miec
        spokojne
        zycie bez szarpaniny ktora u innych widze. syn bedzie chodzil do
        prywatnego
        przedszkola,


    • lilka69 Re: walczyliscie o co?? 14.06.08, 14:31
      o lepsza przyszlosc waszych wychowankow?ha ha ha

      nie zaslaniajcie sie dzieciakami jak lepiej platnej pracy nie umiecie znalezc
      tylko strajkowac!
      • stopjedzeniustokrotek Re: szczesliwe dziecko=szczesliwa przedszkolanka 14.06.08, 15:35
        Oki,u nas przedszkolanka zze starszej grupy juuz poszukala innej
        pracy,wyjezdza do Anglii bo dostala propozycje z prywatnej placowki
        za 4 godziny dziennie poltora tysiaca funtow (swietnie gra na
        gitarze) (mowila mi przedszkolanka z naszej grupy),tylko do
        cholerkiiiii..... dyrektorka nikogo nie moze znalezc na jej wakat i
        dzieci sa dzielone po roznych grupach dzien w dzien a inne panie
        chca isc w jej slady i na pewno.znajac zycie pociagnie za soba
        koelzankid o Anglii,ja tam uwazam ze szczesliwe dziecko=szczesliwa
        przedszkolanka wiec nie skapie im podwyzek jak tu niektorzy
        zawistnicy!!!!
        • lilka69 Re:stop jedzeniu... 14.06.08, 16:41
          t myslisz ze skad ida pieniadze na pensje przedszkolanek? z budzetu. czyli z
          pieniedzy podatnikow.jak im wspolczujesz to to wez nr konta i przelej im wlasna
          wyplate ale nie kaz tego rowniez robic tym, co nie chca nazywajac ic
          zawistnikami bo to pkazuje ze ni emasz elementarnej weiozdy o panstwie.
          • ciekawski2006 Re:a ja popieram podwyżki.. 14.06.08, 16:45
            lilka nie ziej tak jadem bo sie zaplujesz smile)))
            Kazdy wie skąd idą pieniądze ale i ja zgadzam się z
            przedmowczynią "stokrotkową" w całej rozciągłości że szczesliwa
            przedszkolanka=szczesliwe dzieci
            • lilka69 Re:popierasz? 14.06.08, 23:25
              to po co wlasnego dzieciaka dajesz do prywatnego przedszkola zamiast publicznego?

              chyba sie nie pomylilam?
              • ciekawski2006 Re:popierasz? 15.06.08, 10:10
                Moje dziecko poszlo do innego przedszkola za swoją ukochaną panią
                (ktora notabene wykryla u niego talent i poza swoimi obowiazkami
                bezplatnie uczyla go grac na pianinie),a ktorej panstwo placi grosze
                i nie jest to przedszkole calkiem prywatne a prowadzone przez
                rodzicow jesli juuz jestes też ciekawska smile
                Ok,milego lata,wyjezdzam na dlugo i odsysam sie od kompa.
                Buziaki dla wszystkich dzieci!
          • jagoda2 Re:a ja czegoś nie rozumiem... 15.06.08, 23:11
            dlaczego część z Was uważa, że nauczyciele (przedszkoli, szkół)
            powinni mało zarabiać? Odnoszę wręcz wrażenie, że uważacie,
            iż "dobrze im tak". Właściwie dlaczego?
            Pomijam już, że oddajecie pod ich opiekę Wasze najcenniejsze skarby,
            czyli dzieci. Zakładam, że wierzycie, iż oddajecie je w dobre ręce,
            pod dobrą, profesjonalną opiekę. Skoro tak, to dlaczego w myśl
            zasady "jaka praca taka płaca", nie należy dobrze tych nauczycieli
            opłacać, wynagradzać? Wszak wierzycie, że dobrze pracują opiekując
            się Waszymi dziećmi, że dobrze je edukują, kształcą, czyż nie?
            Druga sprawa to to, że obecnie niemal wszyscy doskonale zdajemy
            sobie sprawę, jak ważną rolę odgrywa wykształcenie. Nie wydaje się
            Wam zatem właściwe, że osoby od których w tak dużym stopniu zależy
            przyszłość naszych dzieci, na których spoczywa tak poważne i
            niełatwe zadanie (próbował ktoś z Was z sukcesem edukować własne
            dziecko?), zasługują na przyzwoite wynagrodzenie? I proszę się
            tutaj nie powoływać na krótszy tydzień pracy, długie wakacje
            itp. "przywileje". Każdy, kto kiedykolwiek w mniejszym lub większym
            stopniu zetknął się z pracą nauczyciela dokonale wie, że praca nie
            zaczyna i nie kończy się w szkole, na lekcjach.
            • e_r_i_n Re:a ja czegoś nie rozumiem... 15.06.08, 23:45
              Czytama ten watek jakis czas temu, ale nie kojarze, zeby ktos
              napisal, ze nauczycielki musza malo zarabiac. Raczej zarabiaja i
              zarabiac beda mniej, niz ludzie pracujacy w prywatnych firmach, bo
              oświata to budzetowka i na calym swiecie zarobki w tej sferze sa
              nizsze.
              • jagoda2 Re:a ja czegoś nie rozumiem... 16.06.08, 09:00
                Raczej zarabiaja i zarabiac beda mniej, niz ludzie pracujacy w
                prywatnych firmach, bo oświata to budzetowka i na calym swiecie
                zarobki w tej sferze sa nizsze.

                Tak, to jestem w stanie zrozumieć, chodzi mi raczej o wydźwięk tej
                całej dyskusji.
            • lilka69 Re: praca w prywatnej firmie-jagoda 16.06.08, 11:32
              a praca w prywatnej firmie czesto nie konaczy sie o np.17 po 8 godzinach.
              powazne zadania maja rowniez ci, ktorzy dzieci nie ucza, np. strazak.a wakacji
              maja 5 tygodni(26 dni) a nie leekko liczac 3 miesiace.
              • jagoda2 Re: praca w prywatnej firmie-jagoda 16.06.08, 12:11
                Prosiłam, aby się na to nie powoływać, bo taka jest specyfika pracy
                nauczyciela i niczyja to "wina". Lekarze również nie pracują
                ustawowo 40 godzin tygodniowo, a jakoś nikt nie twierdzi, że nie
                powinni więcej zarabiać, nikt im nie zarzuca, że pracują zbyt krótko
                i że jeśli się komuś nie podoba, to "fora ze dwora".
                Proszę mi wierzyć, że są nauczyciele, którym wcale nie zależy na
                owych 2 miesiącach wakacji, za to woleliby np. móc wziąć urlop w
                trakcie roku, czy urlop na żądanie.
                • lilka69 Re: a ETAT? 17.06.08, 15:29
                  fakt jest faktem, ze dla nauczyciela etat to 18 godzin a dla innego czlowieka
                  40. roznica jest. prosze sobie obliczyc jaka.
                  • reges Re: a ETAT? 17.06.08, 18:29
                    Jeśli wypowiadasz się o czymś tak autorytatywnie to najpierw sprawdź
                    jakie są te fakty. Nauczycielki w młodszych grupach przedszkolnych
                    mają 25 godzin dydaktycznych a w 6-latkach - 22. 18 to etat
                    nauczyciela w szkole. Różnica jest. Proszę sobie obliczyć jaka.
                  • jagoda2 Re: a ETAT? 17.06.08, 22:21
                    Jak już wsponiałam wyżej, każdy, kto kiedykolwiek w mniejszym lub
                    większym stopniu zetknął się z pracą nauczyciela, dokonale wie, że
                    praca nauczyciela nie zaczyna i nie kończy się w szkole, na
                    lekcjach, na owych 18 godzinach. Jeżeli już tak bardzo chce się Pani
                    licytować, wyliczę tylko kilka z szeregu zajęć, które mieszczą się w
                    zakresie obowiązków nauczyciela:
                    - przygotowywanie kilkunastu testów sprawdzających w ciągu roku dla
                    każdego poziomu nauczania, często w kilku wariantach. Proszę
                    przemnożyć x liczbę klas i wariantów (co najmniej dwa). Jeśli się
                    Pani wydaje, że to takie proste przygotować dobry test, to jest Pani
                    w błędzie. Przygotowanie naprawdę dobrego testu zajmuje kilka godzin.
                    - sprawdzanie tychże. Kilkanaście razy w roku x mniej więcej 150
                    sztuk (może być 100, może być 200). Jak się Pani wydaje, ile godzin
                    można doliczyć? Proszę strzelać.
                    - konferencje i rady pedagogiczne - co najmniej 10 godzin w
                    semestrze.
                    - wywiadówki i zabrania z rodzicami - co najmniej 10 godzin w
                    semestrze.
                    - przygotowanie się do zajęć/lekcji (koncepcja lekcji, zbieranie
                    materiałów, opracowanie ich, przygotowanie konspektów) - co najmniej
                    10 godzin tygodniowo (może być znacznie więcej).
                    - pilnowanie porządku "w papierach" - co najmniej 5 godzin w
                    miesiącu.
                    - opracowanie rocznego planu pracy - na każdy poziom nauczania i dla
                    każdej klasy osobno - moim zdaniem ok. 30-50 godzin na każdy plan
                    pracy. Proszę przemnożyć co najmniej x 6 (a może być znacznie
                    więcej).
                    - czasami dochodzi opieka nad kołem/kołami zainteresowań w szkole -
                    co najmniej 20 godzin w miesiącu (jeśli ktoś się nie przykłada i
                    traktuje je jako zło konieczne).
                    - wypisywanie arkuszy ocen (dwa razy w roku dla każdego ucznia) i
                    świadectw na zakończenie roku szkolnego - co najmniej 30 godzin w
                    roku.
                    - sprawozdania, raporty, analizy, zestawienia dla dyrekcji szkoły -
                    co najmniej 20 godzin w roku.
                    - praca, o której w ogóle nikt nie myśli i nie mówi, typu: zakup
                    książek do nauki jakiegoś przedmiotu dla całej klasy, organizacja
                    wyjść gdziekolwiek, organizacja wycieczek szkolnych (i uczestnictwo
                    w nich, często kilkudniowe - nawet do tygodnia), organizacja
                    czegokolwiek na terenie szkoły (wbrew pozorom jest tego całkiem
                    sporo) - nawet nie jestem w stanie zliczyć tych godzin, ale może
                    ktoś potrafi?
                    - inne prace zlecone przez dyrektora szkoły.
                    - uczestnictwo w różnego rodzaju kursach dokształcających, studiach
                    podyplomowych, własne doskonalenie zawodowe - ZA WŁASNE pieniądze.
                    - permanentna odpowiedzialność za powierzone opiece nauczyciela
                    dzieci. Nie tylko chodzi o ich edukację, ale także o ich
                    samopoczucie, zdrowie i bezpieczeństwo na terenie szkoły.
                    - dyżury na korytarzach i boisku + dyżury dla rodziców w trakcie
                    tygodnia - na oko do 10 godzin tygodniowo.
                    Czy nadal uważa Pani, że to takie nic? Taka jest specyfika tego
                    zawodu, że bardzo dużo pracy wykonuje się poza domem lub poza owymi
                    18 godzinami przeznaczonymi stricte na prowadzenie lekcji i jest to
                    praca niewidoczna dla uczniów i rodziców. I prawdę mówiąc trudno mi
                    uwierzyć, że ktoś kto chodził do szkoły, nie zdaje sobie z tego
                    sprawy. Oczywiście, może o wszystkim nie wiedzieć (ja też nie
                    zastanawiam się nad pracą piekarza, kiedy rano kupuję pieczywo), ale
                    wiele z w/w przeze mnie działań nuczycieli nie jest przecież
                    owianych żadną tajemnicą i wydaje mi się, że to tylko zła wola
                    pozwala ludziom twierdzić, że nauczyciele pracują tylko 18 godzin
                    tygodniowo i nic poza tym nie robią, a dodatkowo jeszcze tak marnie
                    uczą.
                    • ewaamam Re: a ETAT? 18.06.08, 01:08
                      Właśnie skończyłam drukować dyplomiki dla swoich maluszków, dzielnie
                      chodziły przez cały rok - zasłużyły. zaczęłam ok 20 - edycja zdjęć
                      projekt i wydruk. I tak w miarę szybko poszło ( na własnym sprzęcie
                      oczywiście).
                      pracę skończyłam o 12 ale z koleżanką zmienniczką zrobiłyśmy próbę
                      na jutrzejsze przedstawienie i ostateczną przymiarkę strojów,
                      wyszłam z przedszkola ok 14. Jeszcze czeka nas uzupelnianie
                      dokumentacji, obserwacji, kronik itp... porządkowanie pomocy
                      dydaktycznych, sal, rady pedagogiczne, sprawozdania (to robimy po 1
                      lipca)

                      Życzyłabym sobie robić to w pracy, po skończeniu 5 godzin
                      dydaktycznych z dziećmi, 3 godziny na te inne sprawy ale... na to
                      nie ma w placówkach warunków, ciszy, spokoju, sprzętu pewne rzeczy
                      zalatwia się na mieście (zakup zabawek, książeczek, gadżetów, nawet
                      głupie baloniki ktoś musi kupić- najlepiej w hurtowni bo tam
                      najtaniej) już nie wspominam o kosztach na pewne sprawy może i
                      drobne koszty ale jednak z własnej kieszeni (np paliwo, bilety,
                      płyty CD itp...)

                      A rodzice pytają co pani robi że potrafi ogarnąć taką gromadę, ja ze
                      swoim mam problem?

                      Ano zawsze coś wyczaruję z kapeusza a dzieci to "kupują" naklejkę,
                      stempelek, fajną muzyczkę, gazetki, dyplomik, ciekawe kostiumy.
                      Niestety to wszystko wymaga szperania, szukania pomysłów, ręcznej
                      roboty czasami i to takiej żeby dzieci nie widziały procesu
                      tworzenia bo nie będzie niespodzianki.

                      Pewna mama pogniewała się na nauczycielkę, że jej dziecko nie
                      chciało wyjść z przedszkola do domu tylko wolało siedzieć z
                      panią ... Nauczycielka grała z nieszczęśnikienm 20 minut w chińczyka
                      a mama czekała w szatni wściekła na panią - oczywiście bo jak tamta
                      śmiała wymyślać taką zabawę.
                      nie wpadła na pomysł żeby dopłacić nauczycielce za dodatkowy (poza
                      etatem )czas spędzony z malcem, tylko strzeliła focha.
                      NAuczycielka też w nerwach nie chciała droczyć się z dzieckiem bo
                      nie wiedziała jak rodzic na to zareaguje, że niby wygania malca.
                      Prywatna córka nauczycielki czekala w szkole pod opieką woźnej na
                      mamę żeby ją odebrała. Błędne koło. Brak zrozumienia czy co?

                      Z tym dopłaceniem to taka trochę złośliwa uwaga- proszę tego nie
                      odczytać opacznie!!!!!!
                      • jagoda2 Re: a ETAT? 18.06.08, 08:59
                        Potwierdzam. Obserwując pracę, zaangażowanie, pomysły i codzienną
                        działalność nauczycielki w przedszkolu mojej córki, a także godziny
                        jej pracy (lekką ręką licząc 8 godzin dzienne), jestem przekonana,
                        że pracuje znacznie więcej niż "ustawa" przewiduje. Jakie otrzymuje
                        wynagrodzenie - nie wiem (prywatne przedszkole), ale z pewnością
                        zasługuje na godziwą pensję - za wkład pracy, zaanagażowanie,
                        inicjatywę, czas pracy, podejście do dzieci (i rodziców), wyniki i
                        zadowolone buzie naszych dzieci.
                    • lilka69 Re: jagoda-wiem na czym polega praca nauczyciela 18.06.08, 12:56
                      z dwoch zrodel:
                      moj maz krotko bo krotko(ale z ciekawosci) byl nauczycielem fizyki i informatyki
                      po studiach. etat. raczej NIC nie robil w domu, poza ogolnym planem na poczatku
                      semestru.

                      moja mama byla nauczycielka matematyki i rysuku technicznego ponad 30 lat. NIC
                      nie robila w domu poza szkola. miala 1,5 etatu zawsze.

                      i mama i maz sprawdzali sprawdziany podczas okienek w szkole. ale glownie pytali
                      wiec i sprawdzac co nie mieli.

                      napisz mi- czy nauzcyciel, ktory swojego przedmiotu uczyl sie na studiach 5
                      lat(zakladam optymistycznie, ze kazdy-nawet starzy nauczyciele jest po studiach)
                      musi teraz codziennie przygotowywac sie do lekcji?
                      • jagoda2 Re: jagoda-wiem na czym polega praca nauczyciela 18.06.08, 13:21
                        Cóż, wszystko zależy od przedmiotu i człowieka. Można swoją pracę
                        wykonywać dobrze, z pasją, można odfajkować i mieć dobre
                        samopoczucie. Jeżeli nauczyciel przez większość lekcji odpytuje
                        uczniów, to kiedy ich uczy? Wyobraź sobie, że są nauczyciele, którzy
                        realizują coś ponad to, co znajduje się w podręcznikach lub próbują
                        przekazać wiedzę w sposób ciekawszy lub bardziej przystępny i
                        odwołują się do różnych materiałów i pomocy dydaktycznych, które
                        niejednokrotnie muszą sami wcześniej wymyśleć, następnie
                        przygotować. Jeżeli uważasz, że nauczyciel nie musi przygotowywać
                        się do zajęć, to nie dziwmy się potem, że nasze szkoły są jakie są.
                        Jeżeli uważasz, że 5-cioletnie studia przygotowują do nauki zawodu i
                        pracy w szkole, to chyba zupełnie nie rozumiesz, o czym piszesz. Co
                        ma piernik do wiatraka? To, że ktoś ukończył np. filologię angielską
                        oznacza, że nie musi przygotowywać się do lekcji tak, by były one
                        ciekawe i interesujące dla uczniów? Znajomość języka to jedno, a
                        nauczanie go, realizowanie programu, to zupełnie co innego. To, że
                        ktoś ukończył historię/geografię, biologię etc. oznacza, że nie musi
                        przygotowywać się do lekcji? Wystarczy odfajkować materiał,
                        znajdujący się w podręczniku? Jeżeli tak sobie wyobrażasz naukę w
                        szkole, to dziękuję bardzo. W tej sytuacji nauczyciele właściwie są
                        zbędni, bo uczeń może sam przerabiać podręcznik.
                        To, że Twoi bliscy podchodzili do swojej pracy w sposób przez Ciebie
                        opisany, pozostawię bez komentarza. Nie dziwi mnie zatem, że masz
                        tak skrzywiony obraz pracy nauczyciela.
                        • lilka69 Re: jagoda-a czego ma dowiesc twoj post? 18.06.08, 18:53
                          czego dzowodzi twoj post?
                          tego, ze praca nauczyciela jest najciezsza profesja?

                          piszesz, ze 5 letnie studia nie przygotowuja do nauki zawodu nauczyciela? to ile
                          powinny trwac studia dla tych madrych-inaczej
                        • lilka69 Re: jagoda-a co z przyszla lekcja? 18.06.08, 18:57
                          jak dociekliwy uczen zapyta nauczyciela cos z przyszlej lekcji to co-nauczyciel
                          odpowiada, ze jeszcze nie doczytal?
                          to lekarz tez musialby najpierw zobaczyc objawy a potem w domu doczytac co to
                          za choroba!

                          ha, ha , ha
                          • piano00 Re: lilka a czemu tu dyskutujesz 18.06.08, 19:00
                            o nauczycielach a nie o przedszkolankach?Przeciez to dwa odrebne i
                            specyficzne zawody???Masz lustro?To sporzyj i zobacz upartego
                            osła,uparta ,przemądrzała kobieto....
                            • lilka69 Re: piano000 18.06.08, 19:48
                              a czemu ty i forumowiczki piszace po tobie odpowiadacie pytaniem na pytanie???
                              • piano00 Re: piano000 19.06.08, 06:38
                                A czemu nie?
                                Wszak kto pyta nie błądzi?
                          • reges Re: jagoda-a co z przyszla lekcja? 18.06.08, 19:36
                            Naprawdę nie rozumiesz czy tylko udajesz?! Tak trudno zrozumieć o co
                            chodzi? Nie chodzi o to, że nauczyciel ma się NAUCZYĆ, on tylko musi
                            przemyśleć jak NAUCZYĆ uczniów. Jakie metody, jakie narzędzia, karty
                            pracy zastosować itp. I oczywiście je przygotować. Na studiach nie
                            podają gotowych recept, konspektów każdej lekcji, bo dobry
                            nauczyciel sam dobiera metody do możliwości swoich uczniów. Ale jak
                            ktos ma klapki na oczach to nie docierają do niego żadne argumenty.
                            Uważasz się za autorytet jeszcze w jakiejś dziedzinie czy tylko w
                            nauczaniu?
                          • jagoda2 Re: jagoda-a co z przyszla lekcja? 18.06.08, 19:59
                            Kurcze, Ty naprawdę jesteś tępa i głupsza niż ustawa przewiduje.
                            • lilka69 Re: jagoda-jestes nauczycielka? 18.06.08, 21:12
                              czy tak w ramach filozofii dyskutujesz?


                              a tak w ogole skoro mauczyciele tacy sa madrzy, sklonni do poswiecen,
                              doksztalcajacy sie to czemu siedza tam, gdzie malo zarabiaja?

                              niech ida sprzedawac swoja wiedze i umiejestnosci tam, gdzie im duzo zaplaca!


                              nauczyciele to grupa niezwykle roszczeniowa(np. karta nauczyciela).
                              nie slyszalam o karcie sprzedawczyni lub sekretarki.
                              • piano00 Re: lilka jestes alfa i omegą? 18.06.08, 21:40
                                lilka69 napisała:

                                > czy tak w ramach filozofii dyskutujesz?
                                >
                                >
                                > a tak w ogole skoro mauczyciele tacy sa madrzy, sklonni do
                                poswieecen
                                > doksztalcajacy sie to czemu siedza tam, gdzie malo zarabiaja?

                                Wlasnie dlatego sa sklonni do poswiecen żeby wpoic troche kultury
                                dla bachorow takich wrednych małp jak Ty!!!

                                >
                                > niech ida sprzedawac swoja wiedze i umiejestnosci tam, gdzie im
                                duzo zaplaca!

                                A kto wychowa wtedy tego bachora?
                                >
                                >
                                > nauczyciele to grupa niezwykle roszczeniowa(np. karta nauczyciela).
                                > nie slyszalam o karcie sprzedawczyni lub sekretarki.

                                A kto ci zabranial studiowac?Bylabys teraz pania mgr a nie
                                ekspedientką?
                                • lilka69 Re: piano000-sprzedawczynia? 18.06.08, 21:46
                                  nie jestem sprzedawczynia. podalam to jako przyklad bo wpadl mi do glowywink

                                  studiowalam ( i skonczylam! wbrew twojemu zdziwieniu pewnie) na wydz. lekarskim
                                  akadem. medycznej oraz na wydziale scislym na uniwersytecie.

                                  napisales(as) w poscie, ze nauczyciele sa sklonni do poswiecen aby wpoic troche
                                  kultury w takie malpy jak ja. widocznie SLABO sie POSWIECALI skoro taka
                                  niekulturalna, wredna malpa jestemsmile
                                  • piano00 Re: piano000-sprzedawczynia? 18.06.08, 22:58
                                    lilka69 napisała:

                                    >
                                    >
                                    > studiowalam ( i skonczylam! wbrew twojemu zdziwieniu pewnie) na
                                    wydz. lekarskim
                                    > akadem. medycznej oraz na wydziale scislym na uniwersytecie.
                                    eeeeeeeee tam ,tylko dwa fakultety?Jestem rozczarowana,myslalam,ze
                                    conajmniej cztery....

                                    > napisales(as) w poscie, ze nauczyciele sa sklonni do poswiecen aby
                                    wpoic troche
                                    > kultury w takie malpy jak ja. widocznie SLABO sie POSWIECALI skoro
                                    taka
                                    > niekulturalna, wredna malpa jestemsmile

                                    Widocznie pobierali nauki u twojej rodzinki tralalala....

                                    Dobranoc pani omnibusowej i alfamegowej

                                  • jagoda2 Re: piano000-sprzedawczynia? 19.06.08, 07:49
                                    Kobieto, zamilcz i wstydu sobie oszczędź, bo z każdym kolejnym
                                    postem pogrążasz się coraz bardziej.
                      • ewaamam Re: jagoda-wiem na czym polega praca nauczyciela 18.06.08, 16:48
                        praca nauczyciela w szkole to coś zupełnie innego niż nauczyciela w
                        przedszkolu
                        Wyobraź sobie zajęcia z pięciolatkami bez pomocy dydaktycznych,
                        kolorowanek, wycinanek, zagadek, obrazków, wierszyków, zagadek, gier
                        itp...
                        JAk myślisz że będą słuchału przez 40 minut tego co mam im do
                        powiedzenia to się mylisz. NA dobrze przygotowanych zajęciach dzieci
                        pracują i półtorejgodziny nie męcząc się i ne męcząc nauczycielki.
                        Ale takie zajęcia trzeba odpowiednio wcześniej przygotować.

                        Dobre zajęcia to takie gdzie aktywne są dzieci a nauczyciel jest
                        tłem ich dzialań, podpowiada i naprowadza. W szkole to gaanie
                        nauczyciela zajmuje większość lekcji albo ciche czytanie pozostałych
                        uczniów gdy jakiś nieszcęśnik męczy się podczas odpowiedzi.
              • przedszkolanka_anka Re: lilka 16.06.08, 15:02
                lilka69 napisała:
                rowniez ci, ktorzy dzieci nie ucza, np. strazak.a wakacji
                > maja 5 tygodni(26 dni) a nie leekko liczac 3 miesiace.


                Uuuu 3 miesiące-ja chce, ja chce!!!!O to fajnie ,ze wiesz ile mam
                urlopu bo ja mam 35 dni wakacji czyli siedem dni wiecej niz inni
                nie budżetowcy.Nie mam ferii,wolnych na swieta,wakacji tak jak
                nauczyciele w szkole.Przypominam,ze przedszkola sa placowkami
                nieferyjnymi.Ajesli zdarzy sie ,ze przedszkole jest zamkniete np. 2
                maja (tak jak wiekszosc Polski nie pracowala) to tak jak wszyscy
                musze to odpracowac lub potrąca mi sie z urlopu.Znow wkladasz
                wszystkich do jednego worka.
                Pozdrawiam
                anka

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka