mzieli
24.07.08, 11:45
Mój synek ma 2 latka. Od prawie 4 miesięcy chodzi do kemeralnego
przedszkola. Na początku było świetnie, chodziłam z nim na kilka
godzin, trochę z nim siedziałam, trochę zostawał sam-bez problemu.
Potem przyszła choroba, wyjazd i 2 tygodnie nieobecności. Po tym
czasie powrót do przedszkola był tragedią. Mały wył przez chyba 2
tygodnie, jak było bardzo źle, panieprzedszkolanki dzwoniły do mnie,
a ja zabierałam go do domu. Po ok 2 tygodniach w miarę się uspokoił.
Teraz minęły już prawie 4 miesiące, mały w przesdzkolu czuje się
bardzo dobrze, ładnie zasypia,nie płacze(czasami marudzi przed
zaśnięciem, jak to małe dziecko, ale bez tragedii)> niestety
pozostał jeden problem, który nie daje mi spać po nocach. Mały
strasznie płacze przy rozstaniu. Chętnie idzie do przedszkola, ale
jak ja wychodzę jest histeria, codziennie. Panie mówią, że po kilku
minutach się uspokaja, ja nawet czasem zostaje te kilka minut przy
drzwiach i nasłuchuje, rzeczywiście przestaje płakać. Czasami
podobno, po moim wyjściu siada sam w pokoju, odczekuje chwilę, a
później dołącza do reszty, a czasami uspokaja się po prostu po
minucie. W sumie wszystko byłoby dobrze, gdyby nie ta histeria przy
rozstaniu. Jak po niego przychodzę, to często jest rozbawiony,
czasami nawet muszę go ganiać po całym przedszkolu. Najgorsze jest
to, że to trwa już 4 miesiące. Czy to znaczy, że on jest
nieszczęśliwy w tym przedszkolu?? Czy może jest jeszcze na to za
młody???jak długo powinna trwać adaptacja?? jeżeli on po 4
miesiącach nadal płacze, to może to nie był dobry pomysł, żęby go
oddawać do przedszkola, może jest na to za mały??