Dodaj do ulubionych

TYCHY-szp.wojewodzki-jak tam teraz jest?

26.11.08, 09:40
witam!

w wyszukiwarce szukalam info o tychach ale sa tam watki sprzed kilku
lat np z 2003-2006roku a mnieinteresuje stan faktyczny na teraz!na
rok np ten 2008.w zwiazku z tym pytanie do mam ktore rodzily w
tychach-jak teraz jest naporodowce i na noworodkach?jaka pieka
poloznych a jaka pielegniarek na oddziale noworodkow.jak jest przy
podrodzie,czy mozna rodzic w jakiejkolwiek pozycji,czy jest zzo na
zyczenie,jak wyglada opieka podczas porodu,jakie sa polozne,czy
pozniej pomagaja przy opiece nad dzieciaczkiem,noi co wogole trzeba
zabrac do tego spzitala bo nigdzie niemoge tego znalezc.

z gory dzieki za wszystkie odpowiedzi.
Obserwuj wątek
    • madzix88 Re: TYCHY-szp.wojewodzki-jak tam teraz jest? 23.03.09, 23:35
      urodziłaś już, czy jeszcze nie?
      jeśli nie a chcesz pogadać to mój nr gg 193037
    • aiueo Re: TYCHY-szp.wojewodzki-jak tam teraz jest? 05.01.10, 18:24
      Podbijam watek, bo widze ze nie ma aktualnych informacji. Czy sa
      tutaj mamy lub przyszle mamy, ktore maja jakies informacje o tyskiej
      porodowce? Co z porodami w wodzie, ZZO, poloznymi i lekarzami?
      • bella120 Re: TYCHY-szp.wojewodzki-jak tam teraz jest? 17.03.10, 20:52
        Dziewczyny czy któraś tam rodziła bo bardzo mało informacji jest o
        tym szpitalu. Wiem napewno że nie ma ZZO, poród w wodzie jest
        możliwy ale nie zawsze dochodzi do skutku ponieważ może nei być
        ciepłej wody (tak powiedział nam nasz lekarz cokolwiek to znaczy).
        Czy ty aiueo może już urodziłaś albo masz jakieś informacje na temat
        tego szpitala.
        • aiueo bella120 18.03.10, 15:46
          Ja jeszcze nie rodzilam, mnie tez nie udalo sie znalezc wielu
          informacji.
          • aureola1980 Re: bella120 18.03.10, 17:29
            Ja rodziłam w Tychach w wojewódzkim w styczniu zeszłego roku. ogólne wrażenia
            pozytywne. Rodziłam naturalnie w nocy i na porodówce byłam sama. Nie brałam
            zatem pokoju rodzinnego. Położna-bardzo fajna kobieta. Pomogła, uspokoiła, nawet
            krzyknęła na mnie ale uważam ze dobrze zrobiła bo pomogło mi to skupić się na
            porodzie. Po porodzie opieka również ok. lekarz mnie oglądał, szył. Było już nad
            ranem gdy odwieźli mnie do sali. Salowe to cudownie kobiety, bardzo pomagają. Na
            noworodkach pielęgniarki różne. Trafi się i taka co pomoże, uśmiechnie się a
            jest i taka, którą lepiej omijać. Ale ja uważam że wszędzie są tylko ludzie i
            mają rożne dni. na dwie pierwsze noce oddawałam dziecko na noworodki, nie
            zauważyłam aby ktoś krzywo patrzał na to (bo takie opinie słyszałam) ale ja nie
            dam sobie w kasze dmuchać i nawet jakby któraś spojrzała krzywo to bym to olała.
            Dodatkowy plus to to, że codziennie przychodziła położna na sale i pokazywała
            jak karmić piersią, pomagała gdy były jakieś problemy z przystawieniem dziecka.
            Ogólnie uważam, ze było ok. Nie spotkało mnie tam nic przykrego.
          • bella120 Re: bella120 19.03.10, 00:29
            A na kiedy aiueo masz termin porodu i kto prowadzi twoją ciąże? Ja
            termin mam na 1-go maja a chodze do dr Jastrzębskiego. Dziękuje za
            odpowiedz każda informacja jest cenna. Prawdą jest że nie mam wpływu
            na jakich ludzi trafie na dyżurze, ale np nie bede miala swojej
            położnej bo mój lekarz twierdzi że nie ma potrzeby. Czy wy
            dziewczyny miałyście?
            • aiueo Re: bella120 20.03.10, 11:15
              Bella120, ja mam termin na lipiec. Znalazlam forum tyskie, na ktorym
              jest troche informacji o tym szpitalu, zajrzyj tutaj:
              forum.gazeta.pl/forum/f,322,Tychy.html
              • first.anka Re: bella120 24.03.10, 10:26
                Witam ja tez rodziłam w Tychach 2,5 roku temu i musze przyznać,że byłam pozytywnie zaskoczona. Personel bardzo profesjionalny. Co prawda poród odbył się przez cc ale nikt z nim nie zwlekał pomimo że mój lekarz był akurat na urlopie.
                Teraz jestem w 32 tc i też mam zamiar rodzić w Tychach.
                • bella120 Re: bella120 27.03.10, 00:09
                  To ja dziewczyny jestem pierwsza w kolejce bo jestem w 35 tygodniu.
                  napewno napisze do was po wszystki pozdrawaim.
    • niezapominajka197821 Re: TYCHY-szp.wojewodzki-jak tam teraz jest? 20.04.10, 11:33
      dziewczyny ja mam termin na 12 czerwca.bede rodzic w Tychach.chodze
      do dr Jastrzebskiego.pytalam go o zzo i powiedzial,ze tam nie
      ma.moglam zapytac raczej ile kosztuje,ale zrobie to na nastepnej
      wizycie.boje sia straszliwie.nie wiem jak dam rade bez
      znieczulenia.wiem od kuzynki,ze jest tam spoko.byla
      zadowolona.rodzila tam 2 lata temu i teraz tez tam bedzie
      rodzic.zobaczymy jak to bedzie.duzo zdrowka zycze.
      • bella120 Re: TYCHY-szp.wojewodzki-jak tam teraz jest? 22.04.10, 18:53
        Też jestem pacjętką dr Jastrzebskiego. Termin mam zadwa tygodnie.
        Mnie powiedział że nie stosuje sie ZZO. Byłam oglądać porodówke i
        pytałam go czy może mi polecić jakąś położną która przyjechałaby
        specjanie na mój poród i byłaby ze mną, powiedział mi że na oddziale
        sa tzry łóżka i tzry położne i że to w zupełności wystarczy. Jak
        będe rodzić to mam do niego zadzonić że jade to mi powie czy jest w
        szpitalu a jak nie to kiedy ma dyżur. Zobaczymy jak to bedzie
        napewno wam opowiem. Już się nie moge doczekać! Jak bylam na wizycie
        we wtorek powiedzial mi ze mam rozwarcie dwa centymetry. Wiec czekam
        na skurcze!
        • zeta10 Re: TYCHY-szp.wojewodzki-jak tam teraz jest? 14.06.10, 17:15
          I jak wrażenia z porodu?
          Napisz jak jest teraz na porodówce i potem z dzidzią na oddziale.
          Pozdrawiam
          • bella120 Re: TYCHY-szp.wojewodzki-jak tam teraz jest? 10.01.11, 21:20
            Witam,
            Urodziłam w szpitalu w Tychach! Jestem bardzo zadowolona opieka na porodówce i po była naprawde rewelacyjna i wzorowa. Opieka dla mojego syna tez była dobra mogłam go oddac na pierwsze dwie noce. Teraz byłam kilka dni na ginekologi i tez bardzo sobie chwale ten szpital. jeżeli ktos bedzie miec jakies pyatnia chętnie odpowiem na maila bella86@op.pl
    • mamablazeja Re: TYCHY-szp.wojewodzki-jak tam teraz jest? 18.02.11, 13:13
      Jest źle i odradzam ten szpital. Zdecydowałam się na niego, bo blisko, bo ja się w nim urodziłam, bo wydawało mi się, ze potrafię się nie przejmować cudzymi humorami i jestem wystarczająco asertywna oraz że po co gdzieś jeździć, i tak nikt za mnie nie urodzi.
      To wszystko było za mało. Szpital, jak to określiła położna z forum dobry poród po prostu nie pozwolił mi dobrze urodzić
      1. Na początek 2 godz leżenia pod ktg, po trafiłam na 17 a zmiana kończyła się o 19 i nikomu nie chciało się nawet mnie zbadać. Skurcze na ktg wychodziły słabe, ale gdy o 19 zbadała mnie nowa zmiana miałam już rozwarcie na 6 i właśnie odeszły wody. Czyli super aktywny poród. Pewnie dlatego potem szyjka nie chciała się już rozwierać tak szybko.
      2. Personel wielokrotnie przeze mnie o tym informowany nie przekazał lekarce, że mam mieć podany antybiotyk, a wezwana przeze mnie lekarka, gdy wody już odeszły, powiedziała, że ona teraz opisuje poród.
      3. Poganiano mnie - jakbym mogła przyspieszyć ten poród, bo położna już wpisała w karcie datę. To mnie oczywiście zestresowało, a wiadomo, że rodzić trzeba w spokoju, inaczej nie wydziela się dobrze oksytocyna.
      4. Założono mi bez potrzeby wenflon, na wszelki wypadek - to oczywiście nic ważnego, ale pokazuje, jaki mają stosunek do aplikowania środków farmakologicznych.
      5. Podano mi dolargan, środek narkotyczny, informując tylko, że ma działanie przeciwbólowe. Po nim przestałam kontrolować skurcze, chciało mi się spać, nie wiedziałam, co się ze mną dzieje i ile czasu upływa, a tętno dziecka słabło - może po nim, może po oksytocynie.
      6. Nie wiedziałam, czy mogę przeć i nikt na moje pytanie nie odpowiedział. Że mam przeć, jeśli chcę. A ja nie parłam. I to chyba był podstawowy błąd.
      7. Położna od razu powiedziała, że będzie trzeba nacinać krocze. Nie znam się, może to faktycznie widać od razu.

      8. Zszyto mnie dobrze - nie mam żadnych dolegliwości ani dyskomfortu. A byłam cała pocięta i poszyta, i to dwukrotnie, bo utworzył się krwiak (podczas pierwszego szycia, ale to podobno nie błąd lekarza, tylko pech - piszę to serio, bez ironii) i dostałam krwotoku.

      9. Karmienie piersią - jeśli ktoś chce karmić, niech tam nie rodzi, a już na pewno nie oddaje dziecka na noc - bo zabierają bez podania przyczyn. Po przyczyny musisz iść 3 razy na oddział noworodków, choć ledwo powłóczysz nogami, i tam pani doktor w końcu Ci mówi, że waga trochę spadła i trzeba obserwować. Obserwacja polega na częstszym karmieniu mm.
      10. Położna odmówiła mi położenia na moim stoliku 2 kromek chleba, z talerza, które przyniosła na salę. Najpierw nie usłyszała, potem się oburzyła: "dlaczego ja mam Pani podawać?". A łóżka zapadające się, naprawdę przy moich obrażeniach trudno było nawet się podnieść. Po prostu sytuacja jak z ewangelii.
      11. Na drzwiach na oddział noworodków informacja, że mamy mają nieograniczony dostęp do swoich dzieci - ale spróbuj wejść tam w nocy. Weszłam prawie tratując jakieś kolejne babsko, które chciało sobie pospać, bo wszystkim dzieciom włożyło smoczki i nie chciało mieć żadnej matki na oddziale. Po moim wejściu zamknięto drzwi na klucz i zakład, że już nikomu ich nie otwarto, choć słyszałam dzwonki. Spędziłam 2,5 godz. z sykiem na rękach. I tak nie mogłam spać.
      12. Jedna fantastyczna położna pomogła mi karmić - w 3 dobie. Poświeciła mi chyba ze 2 godz w nocy i godz nad ranem, gdy już kończyła dyżur i chyba nawet wyszła przez mnie poźniej. Nagimnastykowałyśmy się, a mały najbardziej - do dziś myślę, że gdyby nie ona, nie byłoby mowy o żadnym karmieniu. Z nakładką ( bo mały przyzwyczajony do lateksu), bez nakładki, z butelką na zmianę z piersią - to było konieczne, bo był nauczony tylko mm. Ta sama położna była rano po moim nocnym porodzie, powiedziała, że przyjdzie i zaprowadzi mnie na noworodki - przeczytała bowiem opis mego porodu i wiedziała, co jest grane. Poszłam jednak sama, tak mi było śpieszno - a ona jak zobaczyła mnie stojącą wyściskała mnie i wygratulowała. jakbym była jej córką. Potem przynosiła okłady na krocze, sama z siebie. No ale jakie są szanse trafić na nią - panią Asię (Basię?)? I przecież ona też ma tylko dyżury, niestety.
      • frosteen Re: TYCHY-szp.wojewodzki-jak tam teraz jest? 30.10.11, 21:55
        witam,
        odświeżam temat - czy ktoś ma jakieś świeże informacje o sytuacji na oddziale P-G. Mam termin na połowę grudnia, a słyszę, że sytuacja finansowa szpitala jest fatalna i po nowym roku mają zamykać / ograniczać pracę na oddziale. Boję się, że to może wpływać na jakość 'obsługi' personelu, który i tak nie ma najlepszej opinii. Pod uwagę biorę jeszcze szpital w Mysłowicach. Z góry dziękuję za informację.
        Pozdrawiam

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka