visa_nazi
03.05.04, 14:24
...sprawa kotleta.
Pamieci Bruno -Minety poswiecam.
2 maja, niedziela, lotnisko Okecie.
Laduje samolot zza oceanu. Po kilkudziesieciu minutach pojawia sie pierwsza
grupa ludzi....
Na czele tej pierwszej polonijnej gromady idzie rozesmiany mezczyzna. Ma
okolo 55 lat. Usmiecha sie szeroko, widac spore braki w uzebieniu.
Ubrany w szara marynarke i stare dzinsy, marynarka przepasana w pasie starym,
spekanym paskiem do spodni. Na glowie szary kapelusz, widac ciemne kolko tuz
nad rondem- pot przebil sie na zewnatrz gdzies tam, w goracym klimacie .
"Nalescie, ojcyzno ukochana"- wykrzyknal glosno.
Macha szeroko dlonia z rozczapierzonymi palcami, lewa reka ciagnie za soba
przedziwnie wygladajacy pakunek: 4 ogromne walizki sklejone srebrnym duct
tape. Przedziwny ten stwor jedzie na kilku kolkach kolyszac sie lagodnie na
lewo i prawo....
Nagle jeden z ubranych w jasnozielony mundur WOP-istow odsuwa sie na bok i
przechodzi lukiem tak, aby znalezc sie po PRAWEJ stronie nowoprzybylego. Za
chwile drugi funkcjonariusz, mocno poblady, robi to samo.
Co sie stalo???
Otoz , lewa strone mezczyzny otacza fala okropnego smrodu . Z kieszonki
marynarki wystaje cos, o zgnilozielonym kolorze, a bialoszarymi centkami....
Funkcjonaruisze patrza na siebie porozumiewawczo...
"Widziales?"- pyta mlodszy
"Nie musialem patrzec", mowi starszy, "czulem"....
"Kotlecik?"- z porozumiewawczym przechylem glowy mowi mlody.
"Tak", rzuca starszy. "Ten za 8 zlotych, kiedys byly bardzo popularne wsrod
starej Polonii"...
W pewnym momencie, tuz przed wyjsciem z hali lotniska, emigrant przystanal i
siegnal dlonia do kieszeni....
"Nie bedzies mi jus pocebny"-wycedzil przez lzy ale i z satysfakcja.
Wydlubal zgnilizne paznokciem, wyduszajac oburacz pozostale resztki z dna
kieszonki .Smrod buchal na cala hale, stojacy wookolo rozpierchli sie,
obserwujac jednak bacznie faceta.
Co zrobi ze smierdzacym ladunkiem???
CDN