Gość: Rejonowy
IP: 207.61.17.*
26.02.02, 15:18
Depresyjna III RP
W ubiegłym roku na różne dolegliwości psychiczne leczyło się w naszym kraju
około miliona osób, czyli o 10 proc. więcej niż rok wcześniej. W 1999 r. liczba
pacjentów leczących się z powodu zaburzeń nastroju wzrosła o 21 proc. w
porównaniu z 1998 r., a liczba chorych na nerwicę - o 15 proc. W ostatnich
dziesięciu latach zużycie leków przeciwdepresyjnych zwiększyło się w Polsce
prawie dziesięciokrotnie: w 1991 r. sprzedano ich za 4 mln zł, w roku 2001 -
już za 34 mln zł. W tym samym czasie sprzedaż leków antyde-presyjnych w USA i
Wielkiej Brytanii wzrosła trzykrotnie. Część chorych na depresję leczy się
dodatkowo z powodu nadużywania alkoholu, leków oraz narkotyków, które
były "domowym" sposobem na tę dolegliwość. - Po amfetaminę po raz pierwszy
sięgnąłem, gdy pracowałem w Radiu Kolor - praca była tak intensywna, że
potrzebowałem dopalacza. Później i to nie wystarczało, przerzuciłem się więc na
heroinę - przyznaje Max Cegielski.
O tym, jaka jest skala zagrożenia depresją w naszym kraju, może świadczyć
sondaż OBOP z połowy stycznia tego roku. Wynika z niego, że aż 89 proc.
badanych odczuwa lęk, niepokój i narzeka na stres. Tylko 7 proc. ankietowanych
uważa, że w Polsce żyje się raczej spokojnie. Szczególnie boleśnie odczuwane
jest narastające zagrożenie bezrobociem, pogorszenie warunków życia i brak
perspektyw. - Depresja staje się w naszym kraju choro-bą społeczną, bo ma
idealne podłoże do rozwoju. Oprócz kryzysu gospodarczego i bezrobocia sprzyja
jej klimat, mentalność Polaków i nieodczuwanie satysfakcji z życia - uważa Kora
Jackowska.
Powyzszy cytat wziety jest z "Wprost" (www.wprost.pl) Ciekawy artykul.