Dodaj do ulubionych

Ciekawa statystyka (Anglia)

IP: 194.203.201.* 19.04.02, 12:19
Dane z Home Office, procent negatywnie rozpatrzonych podan o pozwolenia na
prace w zeszlym roku:

USA 2%
INDIA 3%
PHILIPPINES 2%
S AFRICA 7%
AUSTRALIA 6%
JAPAN 4%
CANADA 4%
NEW ZEALAND 8%
CHINA PR 5%
PAKISTAN 11%
RUSSIA 5%
ZIMBABWE 6%
NIGERIA 5%
MALAYSIA 9%
******************
POLAND 17%
******************

Dlaczego jestesmy takimi dupkami??? 17% to strasznie duzo!!! Najwiecej (boajze
wiecej miala tylko Jamajka). Rosjanie - 5%, Pakistan - 11%
Macie jakies teorie?
Obserwuj wątek
    • Gość: jak Re: Ciekawa statystyka (Anglia) IP: *.dip0.t-ipconnect.de 19.04.02, 12:25
      pewnie wynika to z braku lagodnych obyczajow.
      Pewnie dzialaja na nerwy urzednikom.
      Tak jak mi na nerwy dzialaja jak tylko pysk otworza w 90 % przypadkow.
      • troy-der-1 Re: Ciekawa statystyka (Anglia) 19.04.02, 12:34
        Mi sprawia przykrosc,kiedy odprawiamy dziennie trzy
        loty do Londynu (LCY),w samolocie znajduje sie ZAWSZE
        kilku polskich obywateli,gdzie decyzja rozkapryszonego
        brytyjskiego immigration officer,2-3 wraca jeszcze ta sama maszyna z
        powrotem.
        Nie widze w tym powodu do nerwow.
        Ale to nie zupelnie na temat,wiec sie wylaczam.
        • Gość: jak Re: Ciekawa statystyka (Anglia) IP: *.dip0.t-ipconnect.de 19.04.02, 12:38
          a dlaczego sprawia Ci to tyle przykrosci ?
          • troy-der-1 Re: Ciekawa statystyka (Anglia) 19.04.02, 12:45
            Gość portalu: jak napisał(a):

            > a dlaczego sprawia Ci to tyle przykrosci ?

            Bo kiedy leca to sie po prostu ciesza,sa przewaznie mili,
            zaskoczeni,ze ktos obsluzy ich na lotnisku w Berlinie po
            polsku,etc.
            Kiedy przymusowo wracaja to czesto placza,wiesz,
            to nie jest mily widok.
            Nie zaliczym sie do osob wrazliwych,ale taki
            obraz nie jest wesoly.
            • Gość: jak Re: Ciekawa statystyka (Anglia) IP: *.dip0.t-ipconnect.de 19.04.02, 13:01
              fakt, ale pozostaje dalej przy lagodnosci obyczajow.
    • xiv Re: Ciekawa statystyka (Anglia) 19.04.02, 13:04

      skąd masz te dane? z ich strony?

      z drugiej strony, chyba dużo Polaków łapie prace jako studenci i są raczej
      przekonani, że dostaną pracę, bo są niezastąpieni; z zupełnie dziwnych decyzji
      HO, to odmówili dziewczynie pozwolenia na pracę jako składacz/redaktor w
      polskojęzycznej gazecie ('bo to może robić Angol')

      Xiv

      • Gość: ds Re: Ciekawa statystyka (Anglia) IP: 194.203.201.* 19.04.02, 13:16
        > skąd masz te dane? z ich strony?

        Niestety z ich strony - calkowicie oficjalne...
        Chcesz link?
        • xiv Re: Ciekawa statystyka (Anglia) 19.04.02, 13:27

          jasne - może być publicznie, nie chce mi się sprawdzać poczty sad

          Xiv
          • Gość: ds Re: Ciekawa statystyka (Anglia) IP: 194.203.201.* 19.04.02, 13:38
            > jasne - może być publicznie, nie chce mi się sprawdzać poczty sad

            www.workpermits.gov.uk/default.asp?PageId=1631
          • Gość: sharky Re: Ciekawa statystyka (Anglia) IP: *.in-addr.btopenworld.com 19.04.02, 13:40
            Skad to moze (ale nie musi) wynikac:
            1. Duzo wiecej Polakow sklada papiery o pozwolenie niz z innych krajow. Jesli
            sytuacja wyglada tak jak np w USA, to istnieja limity ilosci obywateli
            przyjezdzajacych z jednego kraju w ramach poprawnosci politycznej.
            2. Polacy moga zakladac firmy jednoosobowe wiec moze HomeOffice w ten sposob
            chce wyrownac szanse ludzi z innych krajow.
            3. Zle wypelnione formularze lub podanie nie spelniajace wymagan pozwolenia na
            prace. Trudno jest dostac pozwolenie jako np sprzataczka. Tu chodzi o
            wykwalifikowanych pracownikow, posiadajacych umiejetnosci ktorych brakuje w UK.
            4. Wszyscy doskonale wiedza, ze odmowic Polakowi jest latwiej niz np komus z
            Afryki bo przeciez Polak HO nie oskarzy o rasizm. Poza tym polskie organizacje
            broniace naszych praw (wlaczajac ambasade) maja wszystko gdzies.
            5. Moze tez byc troche naszej winy. Aczkolwiek wiadomo ze Polak-Anglik dwa
            bratanki (no prawie) to jednak wielu naszych wspolobywateli naciaga system
            (wizy studenckie sluza do pracy, nielegalny pobyt etc)
            • Gość: ds Re: Ciekawa statystyka (Anglia) IP: 194.203.201.* 19.04.02, 13:45
              > 1. Duzo wiecej Polakow sklada papiery o pozwolenie niz z innych krajow. Jesli
              > sytuacja wyglada tak jak np w USA, to istnieja limity ilosci obywateli
              > przyjezdzajacych z jednego kraju w ramach poprawnosci politycznej.

              Tak akurat nie jest - bylo tylko 2200 aplikacji w zeszlym roku (zobacz link ktory
              podalem). To jest MALO (jest bodajze 25tys. applikacji z USA)

              > 2. Polacy moga zakladac firmy jednoosobowe wiec moze HomeOffice w ten sposob
              > chce wyrownac szanse ludzi z innych krajow.

              No wiesz? Home Office? Wyrownywac szanse? Po drugie mysle, ze te statystyki moga
              uwzgledniac firmy 1 os. (tez przeciez trzeba dostac wize, nie?)

              Z reszta sie w sumie zgadza.
            • xiv Re: Ciekawa statystyka (Anglia) 19.04.02, 13:59

              obejrzałem tą statystkę i liczba wydanych pozwoleń dla US powala - 1%
              odrzuconych na 24 tys.

              co do całej reszty - źle wypełnione wnioski etc. spróbuję zainteresować
              polinijną prasę tymi statystkami - tam jest podany adres do zapytań ; byłoby
              ciekawe poczytać o tym, co Polacy winni, że tyle jest odrzucanych podań

              Xiv
              • Gość: sharky Re: Ciekawa statystyka (Anglia) IP: 62.6.68.* 19.04.02, 14:11
                Po przegladnieciu statystki, punkt 1 mojej tezy odpada. Sorry nie widzialem
                wszystkich danych.
                Jesli chodzi o obywateli USA, w Anglii panuje nadal przeswiadczenie o duzej
                wartosci dyplomow amerykanskich. Poza tym pamietaj o firmach amerykanskich
                zalatwiajacych pozwolenia dla swoich pracownikow. Podobie jest z Japonia etc.
                Z pozostalych krajow pochodzi wiele pracownikow ktorzy nie sa co prawda IT ale
                zalapuja sie na skill shortage: czyli np pielegniarki z Filipin (btw podobno
                polski rzad mial kiedys podpisac umowe w sprawie pracy dla naszych
                pielegniarek...).
                Jeszcze raz podkreslam moj punkt 4. Brak silnego lobby polskiego w Anglii
                przyczynia sie do zlego traktowania nas w tym kraju. Przypomniala mi sie
                historia sprzed ostatnich wyborow. Wiadomo, ze jednym z aspektow kampanii byl
                program walki z nielegalnymi imigrantami. 2 tygodnie przed wyborami, policja
                robi nagonke w Dover na polskich pracownikow rolnych, ktorzy pracowali tam
                latami i kazdy doskonale o tym wiedzial i akceptowal. Dokopano naprawde
                najslabszym, bo byli to czesto ludzie ktorzy pracowali ciezko za marne grosze w
                pracach ktorych nie chca wykonywac nawet Murzyni. Po tym zdarzeniu wszyscy byli
                szczesliwi: statystyka walki z nielegalnymi imigrantami wygladala dobrze, nie
                bylo protestow mniejszosci etnicznych a Tony wygral wybory.
    • Gość: Esther Re: Ciekawa statystyka (Anglia) IP: *.cw-visp.com 19.04.02, 14:08
      ds, moze lepiej podaj ile tych podan z kazdego kraju bylo? Bo jesli jest
      pewien limit (w liczbie podan) na kazdy kraj (a jest)to wtedy na nic nam te
      procenty, moze wyjsc ze tyle samo Rosjan co i Polakow odrzucili!

      I co teraz??
      PS Pamietaj ze dzisiaj piateksmile
      • Gość: ds Re: Ciekawa statystyka (Anglia) IP: 194.203.201.* 19.04.02, 14:12
        > ds, moze lepiej podaj ile tych podan z kazdego kraju bylo? Bo jesli jest
        > pewien limit (w liczbie podan) na kazdy kraj (a jest)to wtedy na nic nam te
        > procenty, moze wyjsc ze tyle samo Rosjan co i Polakow odrzucili!

        Nie ma zadnych limitow - to nie loteria o Green Card w USA.
        A zainteresowanych szczegolami zapraszam do wlasciwej strony (patrz jeden z moich
        postow wyzej - jest link)

        > PS Pamietaj ze dzisiaj piateksmile
        Wiem - o 19:00 lece na chrzciny!!!
        • Gość: sharky Re: Ciekawa statystyka (Anglia) IP: 62.6.68.* 19.04.02, 14:15
          Po przegladnieciu statystki, punkt 1 mojej tezy odpada. Sorry nie widzialem
          wszystkich danych.
          Jesli chodzi o obywateli USA, w Anglii panuje nadal przeswiadczenie o duzej
          wartosci dyplomow amerykanskich. Poza tym pamietaj o firmach amerykanskich
          zalatwiajacych pozwolenia dla swoich pracownikow. Podobie jest z Japonia etc.
          Z pozostalych krajow pochodzi wiele pracownikow ktorzy nie sa co prawda IT ale
          zalapuja sie na skill shortage: czyli np pielegniarki z Filipin (btw podobno
          polski rzad mial kiedys podpisac umowe w sprawie pracy dla naszych
          pielegniarek...).
          Jeszcze raz podkreslam moj punkt 4. Brak silnego lobby polskiego w Anglii
          przyczynia sie do zlego traktowania nas w tym kraju. Przypomniala mi sie
          historia sprzed ostatnich wyborow. Wiadomo, ze jednym z aspektow kampanii byl
          program walki z nielegalnymi imigrantami. 2 tygodnie przed wyborami, policja
          robi nagonke w Dover na polskich pracownikow rolnych, ktorzy pracowali tam
          latami i kazdy doskonale o tym wiedzial i akceptowal. Dokopano naprawde
          najslabszym, bo byli to czesto ludzie ktorzy pracowali ciezko za marne grosze w
          pracach ktorych nie chca wykonywac nawet Murzyni. Po tym zdarzeniu wszyscy byli
          szczesliwi: statystyka walki z nielegalnymi imigrantami wygladala dobrze, nie
          bylo protestow mniejszosci etnicznych a Tony wygral wybory.

          ps sorry za powtorzenia ale sie tyle napisalem wiec nie chce zeby moj watek
          zostal zignorowanysmile))
          Z limitami nie jestem pewien , DS
        • Gość: Esther Re: Piatek IP: *.cw-visp.com 19.04.02, 14:15
          Ja sie tu wymadrzam a sharky juz to samo napisalsmile Nie wiem czemu pokazalo mi
          tylko twoja pierwsza wypowiedz, ds

          Milej zabawy na chrzcinach!
          PS Nie wiesz co sie stalo z G. Nortonem?
          • Gość: ds Re: Piatek IP: 194.203.201.* 19.04.02, 16:48
            > Milej zabawy na chrzcinach!
            Dzieki.

            > PS Nie wiesz co sie stalo z G. Nortonem?
            Nie wiem. A cos sie stalo? Ostatnio rzeczywiscie go jakos nie ogladalem...
            Ostatnio Xiv ogladal u mnie Smack-The-Pony - chyba mu sie podobalo

            Za 40 min wychodze z pracy!!!
    • Gość: artek Re: Ciekawa statystyka (Anglia) IP: *.chapmantaylor.com 19.04.02, 16:41
      to faktycznie b. dziwne...trudno przeciez podejrzewac pracownikow home office o
      jakakolwiek stronniczosc.
      zwroc uwage na to, ze tylko ok. tysiaca naszych rodakow pracuje tutaj legalnie;
      biorac pod uwage ilosc polakow przebywajacych w uk to mysle, ze ten tysiac to
      jakies 5% ogolu.
      • Gość: Xiv Re: Ciekawa statystyka (Anglia) IP: *.blueyonder.co.uk 19.04.02, 18:00

        > biorac pod uwage ilosc polakow przebywajacych w uk to mysle, ze ten tysiac to
        > jakies 5% ogolu.

        myślę, że prędzej 2% a i tak skłaniałbym sie ku 1,5-1,75%

        Xiv

        • Gość: sharky Re: Ciekawa statystyka (Anglia) IP: *.in-addr.btopenworld.com 20.04.02, 16:01
          Nie wiem czy az tylu Polakow jest tu nielegalnie. Chyba jednak wielu ma wizy
          studenckie i najwyzej przekracza limit godzin. Wiekszosc tych co chca zostac
          predzej czy pozniej zaklada firmy wiec chyba nie jest az tak tragicznie...mam
          nadzieje przynajmniej.
    • Gość: Sar Re: Ciekawa statystyka (Anglia) IP: *.prem.tmns.net.au 20.04.02, 22:34
      A moze ma to cos wspolnego z poziomem znajomosci jezyka. Przeciez w krajach
      takich jak Filipiny, Malezja, Indie jak rowniez w wielu krajach afrykanskich
      Angielski jest w szkolach jezykiem rownoleglym z jezykiem ojczystym.
      Poza tym jednym z zawodow w ktorym brak pracownikow jest, o ile wiem,
      nauczycielstwo, a to wymaga faktycznie znajomosci jesyka na prawie "native
      speaker level".
      Nie czarujmy sie najlepsze kursy i certyfikaty nie dadza takiej swobody w
      poslugiwaniu sie angielskim. A O prace staraja sie chyba nie tylko mgr
      anglistyki.

      Sar
      • Gość: artek Re: Ciekawa statystyka (Anglia) IP: *.chapmantaylor.com 22.04.02, 14:03
        sar,
        piszesz, ze to poziom znajomosci angielskiego moze miec jakies znaczenie. chyba
        jednak nie.
        sam jestem na pozwoleniu i nie przypominam sobie rubryki w podaniu na temat
        poziomu jezyka angielskiego. poza tym wypelniajac podanie ewentualny problem z
        jezykiem masz juz za soba bo to pracodawca decyduje o tym czy sobie poradzisz
        czy nie i on rowniez sklada aplikacje w twoim imieniu. mysle, ze te statystyki
        wskazuja na fakt, ze wielu naszych rodakow probuje dostac prace w zawodach
        lepszych, ambitniejszych, trudniejszych do otrzymania itp co tylko dobrze o nas
        swiadczy. jest zrozumiale, ze procent odrzuconych podan o prace powiedzmy w
        biurze jest wiekszy niz tych o 'brudna robote'.
        • Gość: ds Re: Ciekawa statystyka (Anglia) IP: GBLOND* / 194.203.201.* 22.04.02, 14:19
          > mysle, ze te statystyki
          > wskazuja na fakt, ze wielu naszych rodakow probuje dostac prace w zawodach
          > lepszych, ambitniejszych, trudniejszych do otrzymania itp co tylko dobrze o nas
          > swiadczy. jest zrozumiale, ze procent odrzuconych podan o prace powiedzmy w
          > biurze jest wiekszy niz tych o 'brudna robote'.

          Ciekawa teoria...

          ...ale nie bardzo sie z nia zgadzam. Trudno co prawda cos definitywnie powiedziec
          bo nie mamy dostepu do danych o powodach odmowy ale wydaje mi sie, ze to wlasnie
          ci, ktorzy staraja sie o ambitniejsze prace maja wieksze szanse bo jest latwiej
          udowodnic, ze trudno znalezc Anglika. Natomiast wszyscy ktorzy startuja do nisko
          kwalifikowanych maja O WIELE trudniej. Moze tez zalezec od tego do jakiej firmy
          sie idzie - na pewno lepiej patrza jak wystepuje o pozwolenie duza korporacja
          (miedzynarodowa) a inaczej jak jest to kilku-osobowa firma. Takie male firmy tez
          czesto moga nie potrafic wypelnic dobrze wniosku albo przekonac HO, ze naprawde
          ten ktos im jest potrzebny, ze przeprowdzili duzo rozmow kwalifikacyjnych, dali
          ogloszenia do prasy, itp. itd.
          • Gość: Xiv Re: Ciekawa statystyka (Anglia) IP: 5.1R2D* / *.blueyonder.co.uk 22.04.02, 16:17

            sam jestem ciekaw jak wygląda statystka pod względem zawodów; co do znajomości
            języka to chyba nie ma znaczenia, bo HO i tak z delikwentem nie kontaktuje się
            osobiście

            Xiv

            (... a ja dalej czekam...)
          • Gość: artek Re: Ciekawa statystyka (Anglia) IP: *.chapmantaylor.com 22.04.02, 16:20
            wiem co masz na mysli mowiac, ze b. trudno o prace dla niewykwalifikowanych.
            mysle, jednak, ze tutaj chodzi o cos innego. dlaczego polski np. robotnik ma
            byc odrzucany na korzysc pracownika np. z jamajki? i jakos trudno byloby mi
            uwierzyc w fakt, ze z polski przyjezdza wiekszy odsetek pracownikow bez
            kwalifikacji niz np. z pakistanu, tanzanii itp, a tylko wtedy mozna byloby
            zalozyc, ze procent odrzuconych 'polskich' podan jest proporcjonalny do ilosci
            skaldanych wnioskow.
            czy zakladasz, ze anglicy sa mniej ambitni czy mniej wykwalifikowani? z reguly
            haczykiem na anglika jest wymaganie poslugiwania sie jezykiem polskim, czesto
            stawiane podczas pisania ogloszenia do prasy 'pod osobe' (mysle, ze b. dobrze
            wiesz o czym mowie). znam jednak zbyt wielu polakow, ktorzy pracujac tutaj,
            czasami z niemalymi sukcesami, smialo konkuruja z tutejszymi, a ich znajomosc
            polskiego w tym momencie nie ma specjalnegop znaczenia.
            • Gość: sharky Re: Ciekawa statystyka (Anglia) IP: *.in-addr.btopenworld.com 22.04.02, 21:14
              W Anglii wprowadzono niedawno obowiazek znajomosci angielskiego gdy ktos sie
              stara o obywatelstwo. Podejrzewam wiec, ze niedlugo taki obowiazek bedzie tez w
              przypadku work-permitow. Swoja droga przypomnial mi sie koles, z ktorym
              przekraczalem granice i ktory w rubryce 'profession' na landing card wpisal -
              'kierowca'...i niestety nie zostal wpuszczony. Dobrze jest wiec sie
              przynajmniej nauczyc nazwy swojego zawodu po angielsku.
              A propos pisania podan o pozwolenie 'pod osobe'. Mala rada: nie chwalcie sie
              jesli ktos cos takiego ma. Widzialem strone WWW na ktorej za pomoca formularza
              kazdy moze zlozyc donos do HO na ludzi pracujacych tu mimo, ze mozna bylo
              znalezc odpowiednio wykwalifikowanych Anglikow. Wrednych nie brakuje niestety.
              Jesli chodzi o male firmy skladajace podanie o pozwolenie:bywa roznie. Malej
              firmie moze byc latwiej udowodnic, ze kandydat jest w niej bardziej potrzebny
              ze wzgledu na swoje rozliczne uzdolnienia. Trzeba jednak przyznac, ze licza sie
              dyplomy (najlepiej te uznane w UK), kursy etc i doswiadczenie zawodowe. Nie
              trzeba miec koniecznie FCE : ja np wyslalem swiadectwo skonczenia wakacyjnego
              kursu jez. amerykanskiego w Toruniu, podpisanego przez amerykanska
              nauczycielke. Urzedasa w HO nie interesowalo na czym polegal kurs: liczyl sie
              papierek. Podobnie bylo z 3 mies kursem w Danii: byl wiecej wart niz 5 lat
              studiow w PL. Potrzebne tez moga sie okazac referencje, ktore tutaj maja
              magiczna moc jak sie przekonalem. Generalna zasada: kazdy urzednik ma swiecie
              cieszy sie jak swinia w g... jesli zostaje zasypany stosem dokumentow.

              • Gość: ds Re: Ciekawa statystyka (Anglia) IP: GBLOND* / 194.203.201.* 23.04.02, 10:37
                > Trzeba jednak przyznac, ze licza sie
                > dyplomy (najlepiej te uznane w UK), kursy etc i doswiadczenie zawodowe.
                [...]
                > Generalna zasada: kazdy urzednik ma swiecie
                > cieszy sie jak swinia w g... jesli zostaje zasypany stosem dokumentow.

                I pod tym podpisuje sie obiema "recami" (a nawet nogami) - im wiecej macie
                papierkow tym lepiej i latwiej. I to nie chodzi tylko o work permit ale o
                wszystko - wizy, kredyty, itp, itd!
      • Gość: burak Re: Ciekawa statystyka (Anglia) IP: *.proxy.aol.com 23.04.02, 11:12

        Poza tym jednym z zawodow w ktorym brak pracownikow jest, o ile
        wiem,
        nauczycielstwo, a to wymaga faktycznie znajomosci jesyka na
        prawie "native
        speaker level".
        Boze czy ty to widzisz? jesyka chce byc nauczycielka?
        • Gość: ds Re: Ciekawa statystyka (Anglia) IP: GBLOND* / 194.203.201.* 23.04.02, 11:30
          > Boze czy ty to widzisz? jesyka chce byc nauczycielka?

          1. Spojrz sobie na klawiature ktora masz przed soba.
          2. Zlokalizuj litere 'Z' (rozumiem, ze moze to troche potrwac...)
          3. Nastepnie popatrz troszeczke wyzej i w prawo.
          4. Powinienes zobaczyc inna litere.
          5. Jest duza szansa, ze jest to litera 'S'.

          Mysle, ze wszystko powinno byc jasna ale dla bezpieczenstwa wytlumacze:
          - Te posty sa nieformalne i pisze sie je zwykle szybko.
          - Latwo tez jest zrobic drobne "literowki" - to nie sa bledy ortograficzne.
          - "literowki" powstaja (m.in.) gdy sie przypadkiem wcisnie klawisz obok
          wlasciwego.
          - "jesyk" wyglada wlasnie na taka literowke.

          Wystarczy, buraku?
          • Gość: burak Re: Ciekawa statystyka (Anglia) IP: *.proxy.aol.com 23.04.02, 11:34
            obronco poszkodowanych ja pisze po tylu piwach ze tobie q z m pomylily by sie
            na klawiaturzeeeeeeeeeeeeee
        • Gość: Xiv Re: Ciekawa statystyka (Anglia) IP: 5.1R2D* / *.blueyonder.co.uk 23.04.02, 11:48

          proponowano mi pracę nauczyciela na 'biznes wizie' - podobno jest paru Polaków
          uczących chemii, fizyki i matmy; co do angielskiego - myślę, że Polski akcent
          jest łatwiejszy do przeskoczenia niz Hinduski czy Pakistański...

          Xiv
          • Gość: Ania Re: Ciekawa statystyka (Anglia) IP: KWDPRX* / 194.63.116.* 23.04.02, 12:11
            Do pracy nauczyciela nie jest potrzebna business visa, tylko working visa, ze
            wzgledu na brak nauczycieli prace jest stosunkowo latwo dostac, trzeba miec
            jakies kierunkowe studia skonczone (chemia, matematyka, fizyka, ale tez np.
            ekonomia, zeby uczyc matematyki). Agencje zalatwiaja kursy nauczycielskie, w
            czasie kursu juz sie dostaje jakas groszowa pensje, potem jezeli szkola
            podpisze kontrakt z kandydatem, to dostaje sie working visa najpierw na rok, a
            potem nawet na 5 lat (znam niedawne przypadki z tego roku). Ale do tego trzeba
            chyba rzeczywiscie miec cos jakby powolanie, nauczyciele pracuja tu 40 godzin
            minimum, plus zebrania, sprawdzanie prac domowych, itp, itd, moja znajoma w
            czasie egzaminow (szkola srednia) pracuje do 1-2 nad ranem przez kilka
            tygodni.....
            • Gość: peter Re: Ciekawa statystyka (Anglia) IP: *.unknown.uunet.be 23.04.02, 12:44
              Tylko nie wiem czy w UK mozna sie utrzymac z pensji nauczycielskiej.

              Dostanie tam wizy nie jest trudne ale trzeba przestrzegac pare zasad.
              Formalnosci trwaja nie dluzej niz 2 tygodnie (tak bylo w moim przypadku).
              Trzeba jednak dostarczyc swiadectwa ukonczenia studiow i swiadectwa pracy. U
              mnie bylo to zalatwiane przez biura adwokackie ktore po przejrzeniu papierow
              zawsze dawaly gwarancje.
              Powodem odmow u Polakow mogo byc bledy formalne w aplikacjach (samodzielne
              aplikacje) lub duza ilosc aplikacji w zawodach nie wymagajacych specjalnych
              kwalifikacji (studiow). Juz nie mieszkam w UK (z ostatniej mi przydzielonej
              wizy nawet nie skorzystalem) ale wiem ze szczegolnie w dziedzinie IT ostanio
              nawet rozluzniono wymagania.
              • Gość: Ania Re: Ciekawa statystyka (Anglia) IP: KWDPRX* / 194.63.116.* 23.04.02, 12:53
                Z pensji nauczycielskiej troche trudno sie utrzymac. Poczatkowe pensje to
                jakies £17-19 tysiecy rocznie. Dlatego wtedy lepiej jechac np malzenstwu, bo
                wspolmalzonek dostaje wtedy tzw. dependent's visa, ktora daje prawo pracy w UK
                w dowolnym zawodzie. I wtedy ta druga osoba moze podreperowac budzet, a w ten
                sposob obie osoby pracuja legalnie.
                • Gość: peter Re: Ciekawa statystyka (Anglia) IP: *.unknown.uunet.be 23.04.02, 13:19
                  To nawet gorzej niz myslalem. Moim zdaniem za takie pieniadze na poludniu
                  Anglii nie mozna sie utrzymac. Nie wspominam nawet o Londynie. Ja 1.5 roku temu
                  majac 36 tys rocznie ledwo wiazalem koniec z koncem (jestem kawalerem i nie mam
                  dzieci) chcac zyc na poziomie jaki mialem we Francji czy Niemczech. Mieszkalem
                  w Reading ktore nie jest wiele tansze od Londynu. W UK oplaca sie tylko
                  pracowac jezeli masz pensje grubo powyrzej 40 tys rocznie.
                  • Gość: Ania Re: Ciekawa statystyka (Anglia) IP: KWDPRX* / 194.63.116.* 23.04.02, 13:38
                    Chyba troszke przesadzasz....? Za 35 tysiecy rocznie mozna juz sobie calkiem
                    niezle pozyc, tzn. nie wiem o jakim stylu zycia mowimy, ale na pewno wystarcza
                    na wiecej niz wiazanie konca z koncem, na przyklad w miare dobry choc nie
                    luksusowy samochod, wypady na weekendy i raz, dwa razy do roku na urlop, zycie
                    towarzyskie bez ograniczen, ale i bez ekscesow, normalne zakupy w
                    supermarketach, i jeszcze co miesiac jakies regularne, choc niewielkie
                    oszczednosci na czarna godzine.Chyba zalezy co komu wystarcza do szczescia.
                    • Gość: peter Re: Ciekawa statystyka (Anglia) IP: *.unknown.uunet.be 23.04.02, 14:52
                      Pracowalem u Marsa w Reading. Z pensji 36 tys, tygodniowa mialem okolo 600
                      netto funtow. Tyle tez placilem za mieszkanie (chyba 700 miesiecznie) - wcale
                      nie najwyzszy standart w porownaniu z Europa. Wszedzie ten ich dywan
                      (wykladzina), nawet w lazience, prysznic elektryczny no i oczywiscie przymusowy
                      ogrodek. Wogole na wstepie musialem zaplacic 1900 funtow roznych kaucji potem
                      jeszcze sciagali podatek gminny. Samochod na szczescie wzialem ze mna z Europy,
                      co z koleji kosztowalo mnie strasznie duzo papierkowiej roboty. Ostatecznie
                      zrezygnowalem z rejestracji (w UK wszystkie oplaty sa duzo wyzsze) i jezdzilem
                      na francuskich rejestracjach.
                      Podatek od zarobkow jest rzeczywiscie nizszy niz w Niemczech, Belgii czy
                      Francji ale coz z tego, wszystko placisz w innej formie (w cenach uslug
                      benzyny, towarow, dodatkowych smiesznych podatkow i nawet telewizji ci nie
                      przepuszcza). W supermarketach tez wszystko jest drozsze. Jest to jedyny kraj,
                      w korym gdy ide na zakupu do supermarketu patrze na ceny. No i sprobujcie isc
                      do kina za 3 Euro.
                      Po poltorarocznych meczarniach w Reading, ktore stajac sie dolina krzemowa UK
                      (jest tam centrala Microsoft, Oracla tez centrow infromatyczne Marsa i wiele
                      innych) strasznie podrozalo we wszystkim i niewiele sie rozni w cenach od
                      Londynu, zdecydowalem sie na zmaine pracy. W jednej z agencji "lowcow glow" w
                      City od razu mi powiedzieli ze jestem za nisko oplacany w tym Marsie i juz mnie
                      mieli. Znalezli mi miedzy innymi cos w consultingu za 40 cos i myslalem ze to
                      wystarczy. W niektory duzych firmach jak Bosch czy NCR nawet na dosyc wysokich
                      stanowiskach proponowali 31 tys a raz nawet 28 tys. Byla strasznie glupia
                      sytuacja gdy na koniec ja zdradzilem moje oczekiwania placowe. No ale coz,
                      mialem te swoje 40 tys i udalem sie na rekonesans po rynku mieszkaniowym i
                      musialem stwierdzic (po pewnym szoku) ze moja przeprowadzka do Londynu
                      wiazalaby sie z wyzsza pensja lecz po podliczneniu wszystkiego z pewna strata
                      netto. Podpisalem nawet ten kontrakt a oni nawet zalatwili pozwolenie na prace
                      co kosztuje w biurze adwokackim tez okolo 900 funtow. W tym samym czasie
                      rozpoczalem szukac czegos w Europie i koniec koncow pojechalem znowu do Belgii.
                      Tutaj formalnosci zwiazane z pozwolenie na prace trwaja pare dni. W tej
                      angielskiej firmie grozili mi sadem ale ja im powiedzilem ze jezeli chca to
                      moge tam isc na tydzien lub zlozyc wypowiedzenie nawet pierwszego dnia, do
                      czego mialem prawo. Jaka to byla ulga gdy znowu wracalem na kontynent
                      przkraczajac kanal.
                      Teraz place nie 30% podatku od zarobkow ale 57% i wcale mi to nie przeszkadza
                      bo koniec koncow zostaje mi duzo wiecej majac standart zycia nieporownywalny z
                      tym w UK.
                      Czasami przechadzac kola agencji posrednictwa pracy ogladalem ogloszenia o
                      zarobkach i widzac propozycje z 13, 17 lut 19 tys myslalem ze to zart albo cos
                      dla studentow. Widzialem tez jak wiele ludzi w wieku 30 lat pracujac dla
                      powaznych firm (po studiach) tloczy sie w malych mieszkankach uprawjajac
                      sharing. Ja nawet bedac studentem w Niemczech czy innych krajach Europy nie
                      dzielilem mieszkania z nikim a co dopiero pracujac.

                      Co do cen za mieszkanie:
                      Ceny sa horendalne az po Bristol i dopiero byc moze w Swansea jest taniej ale
                      co tam robic jezeli ma sie juz prawo jazdy. Przyznaje ze na polnocy jest duzo
                      taniej ale tez zarobki sa nizsze i wogole mniej mozliwosci.

                      No i opieka lekarska. Na szczescie nie bylem chory, ale oni tam maja oficjalnie
                      jeszcze zawod felczera (na pogotowiu).

                      I dlaczego w pociagach dalokobieznych nie ma klamek od wewnatrz?
                      • Gość: ds Re: Ciekawa statystyka (Anglia) IP: GBLOND* / 194.203.201.* 23.04.02, 14:58
                        Dzieki.
                        Ten Twoj list po raz kolejny upewnil mnie w przekonaniu, ze w UK nie da sie
                        mieszkac i trzeba wracac do Europy. Czasami mam watpliwosci bo juz tu dlugo
                        jestem i do wielu rzeczy sie przyzwyczaliem. Ale zawsze jak pojade do Europy to
                        ta przekonanie ze stad "trza wyrywac" mi wraca.
                        Akurat jezeli chodzi o pieniadze to moze nie jest az tak najgorzej (mozna sie
                        dorobic - naprawde) ale cala reszta... Ech, szkoda gadac...

                        • Gość: peter Re: Ciekawa statystyka (Anglia) IP: *.unknown.uunet.be 23.04.02, 15:23
                          Stary masz racje wyrywaj stamtad. Gdy juz bedziesz na kontynencie i
                          zaczerpniesz znowu z kontynentalnego zycia zadasz sobie pytanie co ja tam tak
                          dlugo robilem nawet jezeli to bylo tylko pare miesiecy. Ja z zawodowego punktu
                          widzenia nie zaluje, zawsze to pewne doswiadczenie ale dobrze ze nie zostalem
                          tam dluzej.
                          Wczesniej zreszta studiowalem w Londynie przez 2 trymestry ale to bylo inne
                          doswiadczenie.
                          Byc moze mozna sie dorobic, ale jakim kosztem, jakim oszczedzaniem. Lepiej sie
                          chyba dorabiac nawet nie zauwazajac ze sie dorabiasz.
                          Ogolnie bedac tam na krotki czas lub przejazdem lubie UK i jest tam wiele
                          fascynyjacych rzeczy ale zyc tam - nie.
                          Ogolnie zylem przynajmniej w polowie z Europejskich krajow (EU) i bedac
                          studentem we Francji czy Holandii mialem mniej pieniedzy niz pracujac w UK, ale
                          nawet wtedy moja jakosc zycia byla wyzsza niz prowadzac zawodowe zycie w UK.

                          Zastanawiales sie dlaczego w lazience maja sznurki do zapalania wszystkiego?
                          Gdy sie wprowadzielm nie bylo u mnie swiatla w lazience. Zadzwonilem po
                          fachowca, przyszedl, przeszedl przez ogrodek wlaz do garazu pociagnal za jakis
                          tam ukryty sznurek i skasowal 20£, ale swiatlo juz mialem.

                          My Polacy jestesmi Europejczykami. Do Niemcow, Wlochow, Holendrow czy Francuzow
                          jest nam duzo blizej. Zaryzykowal bym stwierdzenie ze jestesmy wrecz tacy sami.
                          UK to jest swiat dla siebie i zostawy ich w spokoju.
                  • Gość: artek Re: Ciekawa statystyka (Anglia) IP: *.chapmantaylor.com 23.04.02, 13:44
                    to prawda, ze generalnie standard zycia w uk jest nizszy niz we francji
                    (jeszcze do niedawna czynsz w paryzu byl trzykrotnie nizszy niz ten w londynie,
                    przy zarobkach o ok.10-15% nizszych niz w uk) i czy w niemczech. jednak mimo
                    wszystko: z 36k rocznie, bez rodziny i to w dodatku w reading... to chyba nie
                    tak najgorzej....
                    • Gość: ds Dajmy sobie spokoj... IP: GBLOND* / 194.203.201.* 23.04.02, 13:48
                      ... z rozmowa o pieniadzach.
                      Wszystko zalezy od przyzwyczajen, poziomu zycia, zapotrzebowania na luksus, itp.
                      Niektorym £100k to tez malo - bo nie moga sobie np. kupic domu w Chelsea.
                      • Gość: Xiv Re: Dajmy sobie spokoj... IP: 5.1R2D* / *.blueyonder.co.uk 23.04.02, 13:54
                        Re: dom w Chelsea

                        mogą... tylko nie taki duży jakby chcieli i bez garażu smile))

                        Xiv
                        • Gość: izabelsk Re: Dajmy sobie spokoj... IP: *.uk.fid-intl.com 23.04.02, 14:02
                          Gość portalu: Xiv napisał(a):

                          > Re: dom w Chelsea
                          >
                          > mogą... tylko nie taki duży jakby chcieli i bez garażu smile))
                          >
                          > Xiv

                          Oj, domu na Chelsea za £400K na pewno nie dostaniesz, ale bluebells juz kwitna
                          kolo mojej pracy.
                          Przyjezdzasz?

                          izabelski
                          • Gość: Dema Re: Chelsea IP: *.friaco.access.uk.tiscali.com 23.04.02, 15:04
                            Mieszkam w Chelsea i niestety za 400K mozna tutaj kupic tylko ladne 1 bedroom
                            flat. Na dom potrzeba okolo miliona...
                            Lepiej znalezc cos ochydnego w Earl's Court, odremontowac i sprzedac. W ten
                            sposob zaczynalismy, ja i moj maz. Oczywiscie zebranie pieniedzy na pierwszy
                            depozyt zajelo nam 6 lat!
                            • Gość: Xiv Re: Chelsea IP: 5.1R2D* / *.blueyonder.co.uk 23.04.02, 15:20

                              ... no... Tobie to się udało... mieszkać w... (tu wstaw odowiednie miejsce:
                              Anglia, Londyn, Chelsea)... a ile to kosztowało wysiłku to jakoś Polaka nie
                              wzrusza...

                              choć z drugiej strony patrząc na mojego byłego szefa Ken Laya (zwanego Ken bin
                              Laydenem) to chyba nie jest rodzaj wysiłku o który mi chodzi... (a gosciu
                              oprócz rezydencji w Houston miał siedemnaście (sic!) domów i mieszkań w SZAPie)

                              Xiv
                          • Gość: Xiv Re: Dajmy sobie spokoj... IP: 5.1R2D* / *.blueyonder.co.uk 23.04.02, 15:26

                            Re: domy i ceny
                            nie wiem ile kosztuje dom, w którym mieszkam... dom na przeciwko, ciut mniejszy
                            i praktycznie bez ogrodu (ten ma stosunkowo duży ogród) został sprzedany za
                            650K... ale czy rzeczywiscie byl tyle warty? (oczywiśćie rynek decyduje :} )

                            Re: bluebells
                            szczegóły, szczegóły! (adres pocztowy podałem, ale podam jeszcze raz)

                            Xiv
                            (xiv@blueyonder.co.uk)

                    • Gość: peter Re: Ciekawa statystyka (Anglia) IP: *.unknown.uunet.be 23.04.02, 14:56
                      Pracowalem u Marsa w Reading. Z pensji 36 tys, tygodniowa mialem okolo 600
                      netto funtow. Tyle tez placilem za mieszkanie (chyba 700 miesiecznie) - wcale
                      nie najwyzszy standart w porownaniu z Europa. Wszedzie ten ich dywan
                      (wykladzina), nawet w lazience, prysznic elektryczny no i oczywiscie przymusowy
                      ogrodek. Wogole na wstepie musialem zaplacic 1900 funtow roznych kaucji potem
                      jeszcze sciagali podatek gminny. Samochod na szczescie wzialem ze mna z Europy,
                      co z koleji kosztowalo mnie strasznie duzo papierkowiej roboty. Ostatecznie
                      zrezygnowalem z rejestracji (w UK wszystkie oplaty sa duzo wyzsze) i jezdzilem
                      na francuskich rejestracjach.
                      Podatek od zarobkow jest rzeczywiscie nizszy niz w Niemczech, Belgii czy
                      Francji ale coz z tego, wszystko placisz w innej formie (w cenach uslug
                      benzyny, towarow, dodatkowych smiesznych podatkow i nawet telewizji ci nie
                      przepuszcza). W supermarketach tez wszystko jest drozsze. Jest to jedyny kraj,
                      w korym gdy ide na zakupu do supermarketu patrze na ceny. No i sprobujcie isc
                      do kina za 3 Euro.
                      Po poltorarocznych meczarniach w Reading, ktore stajac sie dolina krzemowa UK
                      (jest tam centrala Microsoft, Oracla tez centrow infromatyczne Marsa i wiele
                      innych) strasznie podrozalo we wszystkim i niewiele sie rozni w cenach od
                      Londynu, zdecydowalem sie na zmaine pracy. W jednej z agencji "lowcow glow" w
                      City od razu mi powiedzieli ze jestem za nisko oplacany w tym Marsie i juz mnie
                      mieli. Znalezli mi miedzy innymi cos w consultingu za 40 cos i myslalem ze to
                      wystarczy. W niektory duzych firmach jak Bosch czy NCR nawet na dosyc wysokich
                      stanowiskach proponowali 31 tys a raz nawet 28 tys. Byla strasznie glupia
                      sytuacja gdy na koniec ja zdradzilem moje oczekiwania placowe. No ale coz,
                      mialem te swoje 40 tys i udalem sie na rekonesans po rynku mieszkaniowym i
                      musialem stwierdzic (po pewnym szoku) ze moja przeprowadzka do Londynu
                      wiazalaby sie z wyzsza pensja lecz po podliczneniu wszystkiego z pewna strata
                      netto. Podpisalem nawet ten kontrakt a oni nawet zalatwili pozwolenie na prace
                      co kosztuje w biurze adwokackim tez okolo 900 funtow. W tym samym czasie
                      rozpoczalem szukac czegos w Europie i koniec koncow pojechalem znowu do Belgii.
                      Tutaj formalnosci zwiazane z pozwolenie na prace trwaja pare dni. W tej
                      angielskiej firmie grozili mi sadem ale ja im powiedzilem ze jezeli chca to
                      moge tam isc na tydzien lub zlozyc wypowiedzenie nawet pierwszego dnia, do
                      czego mialem prawo. Jaka to byla ulga gdy znowu wracalem na kontynent
                      przkraczajac kanal.
                      Teraz place nie 30% podatku od zarobkow ale 57% i wcale mi to nie przeszkadza
                      bo koniec koncow zostaje mi duzo wiecej majac standart zycia nieporownywalny z
                      tym w UK.
                      Czasami przechadzac kola agencji posrednictwa pracy ogladalem ogloszenia o
                      zarobkach i widzac propozycje z 13, 17 lut 19 tys myslalem ze to zart albo cos
                      dla studentow. Widzialem tez jak wiele ludzi w wieku 30 lat pracujac dla
                      powaznych firm (po studiach) tloczy sie w malych mieszkankach uprawjajac
                      sharing. Ja nawet bedac studentem w Niemczech czy innych krajach Europy nie
                      dzielilem mieszkania z nikim a co dopiero pracujac.

                      Co do cen za mieszkanie:
                      Ceny sa horendalne az po Bristol i dopiero byc moze w Swansea jest taniej ale
                      co tam robic jezeli ma sie juz prawo jazdy. Przyznaje ze na polnocy jest duzo
                      taniej ale tez zarobki sa nizsze i wogole mniej mozliwosci.

                      No i opieka lekarska. Na szczescie nie bylem chory, ale oni tam maja oficjalnie
                      jeszcze zawod felczera (na pogotowiu).

                      I dlaczego w pociagach dalokobieznych nie ma klamek od wewnatrz?
                    • Gość: peter Re: Ciekawa statystyka (Anglia) IP: *.unknown.uunet.be 23.04.02, 15:04
                      Ja nie mam zadnych wygorowanych potrzeb i na pewna nie naleze do tych ludzi,
                      ktorzy sie zastanawiaja jak zyja ludzie majacy mniej niz 100£ rocznie, choc
                      wsrod moich znajomych tez sa tacy arogaci.
                      Pozatym dom na Chelsea za 100£ to chyba nierealne. Nie zam tam cen domow ale w
                      czynszach sie orientuje tez tam szukalem i sadze ze troche przesadzaja.

                      To co lubie w Angli to sa karajobrazy i ta zielen.
                      To co mnie denerwuje to ich antyintelektualna mentalnosc.
                      • Gość: Dema Re: Ciekawa statystyka (Anglia) IP: *.friaco.access.uk.tiscali.com 23.04.02, 15:06
                        Gość portalu: peter napisał(a):

                        > Ja nie mam zadnych wygorowanych potrzeb i na pewna nie naleze do tych ludzi,
                        > ktorzy sie zastanawiaja jak zyja ludzie majacy mniej niz 100£ rocznie, ch
                        > oc
                        > wsrod moich znajomych tez sa tacy arogaci.
                        > Pozatym dom na Chelsea za 100£ to chyba nierealne. Nie zam tam cen domow
                        > ale w
                        > czynszach sie orientuje tez tam szukalem i sadze ze troche przesadzaja.
                        >
                        > To co lubie w Angli to sa karajobrazy i ta zielen.
                        > To co mnie denerwuje to ich antyintelektualna mentalnosc.

                        Masz racje! Wiekszosc Anglikow ma swietnie rozwiniete skills, ale to nie jest
                        rownoznaczne z knowledge. Ich tak zwana wiedza ogolna jest zenujaca.
    • Gość: Ania Re: Ciekawa statystyka (Anglia) IP: KWDPRX* / 194.63.116.* 23.04.02, 15:04
      A czy w tej Belgii czy gdzie tam jestes, w mieszkaniu bez dywanow, bez
      felczerow, w pociagu z klamka, nie teskno ci do Leicester Square o 2 nad ranem,
      albo do pubu gdzies w Richmond nad Tamiza, do Camden Town, do rynku w Greenwich
      i londynskich parkow?
      • Gość: Dema Re: Ciekawa statystyka (Anglia) IP: *.friaco.access.uk.tiscali.com 23.04.02, 15:11
        Gość portalu: Ania napisał(a):

        > A czy w tej Belgii czy gdzie tam jestes, w mieszkaniu bez dywanow, bez
        > felczerow, w pociagu z klamka, nie teskno ci do Leicester Square o 2 nad ranem,
        >
        > albo do pubu gdzies w Richmond nad Tamiza, do Camden Town, do rynku w Greenwich
        >
        > i londynskich parkow?

        Zgadzam sie co do londynskich parkow. Uwielbiam niedzielne pikniki w Richmondzie!
        I upieram sie , ze najpiekniejsza dzielnica jest Chelsea.

        • Gość: Ania Re: Ciekawa statystyka (Anglia) IP: KWDPRX* / 194.63.116.* 23.04.02, 15:14
          Chelsea jest bardzo przyjemne, ale dla mnie troche nierealne, tam sie czuje, ze
          pieniadz wisi w powietrzu.
          • Gość: Dema Re: Ciekawa statystyka (Anglia) IP: *.friaco.access.uk.tiscali.com 23.04.02, 15:23
            Gość portalu: Ania napisał(a):

            > Chelsea jest bardzo przyjemne, ale dla mnie troche nierealne, tam sie czuje, ze
            >
            > pieniadz wisi w powietrzu.

            Przede wszystkim wisi w powietrzu historia i estetyka architektoniczna. Duzo
            przepieknie utrzymanych prywatnych ogrodow.
            • Gość: Ania Re: Ciekawa statystyka (Anglia) IP: KWDPRX* / 194.63.116.* 23.04.02, 15:26
              Nie no ja sie zgadzam ze tam jest wszystko piekne i na wysoki polysk, tylko za
              jakie pieniadze......
              A ceny na Kings Road to troche jak w Polsce przed wymiana pieniedzy
        • Gość: Xiv Re: Ciekawa statystyka (Anglia) IP: 5.1R2D* / *.blueyonder.co.uk 23.04.02, 15:15

          ja chyba nie za bardzo rozumiem przyjemność piknika w Richmond, gdzie przez sam
          środek parku jeżdżą samochody ("tramwaj przjechał mi przez śniadanie@ jak
          śpiewał Mr. Zoob)

          co do miejsc w Londynie to lubię okolice Richmond, Angel, Hampstead, Wimbledon -
          o reszcie właściwie mógłbym zapomnieć... przypomniało mi się - doki św.
          Katarzyny... żeby tak własny jachcik tam postawić...

          Xiv

          • Gość: ds Re: Ciekawa statystyka (Anglia) IP: GBLOND* / 194.203.201.* 23.04.02, 15:21
            A ja nie lubie Londynu i uwazam, ze najlepiej mieszka sie na "wsi"
            (przedmiesciach). Co mi tam Chelsea...

            Za £400 mozna sobie na wsi kupic naprawde fajny domek ze wszystkim co chcesz +
            spokoj + swieze powietrze + tysiac innych rzeczy. I jeszcze jak dobrze wybierzesz
            to jestes na takiej linii, ze w Londynie jestes w 30 min (oczywiscie jak pociagi
            normalnie jezdza ale to juz calkiem inny temat...). To czesto szybciej (i
            przyjemniej) niz metrem.
            • Gość: Dema Re: Ciekawa statystyka (Anglia) IP: *.friaco.access.uk.tiscali.com 23.04.02, 15:29
              Gość portalu: ds napisał(a):

              > A ja nie lubie Londynu i uwazam, ze najlepiej mieszka sie na "wsi"
              > (przedmiesciach). Co mi tam Chelsea...
              >
              > Za £400 mozna sobie na wsi kupic naprawde fajny domek ze wszystkim co chc
              > esz +
              > spokoj + swieze powietrze + tysiac innych rzeczy. I jeszcze jak dobrze wybierze
              > sz
              > to jestes na takiej linii, ze w Londynie jestes w 30 min (oczywiscie jak pociag
              > i
              > normalnie jezdza ale to juz calkiem inny temat...). To czesto szybciej (i
              > przyjemniej) niz metrem.

              Masz calkowita racje. Gdybym mogla sobie pozwolic na codzienne dojazdy do
              Londynu, tez bym tu nie mieszkala. Znajomi szukaja obecnie domu w Brighton - tez
              niedaleko a o wiele taniej. Ja na razie musze zostac w stolicy, a tu najbardziej
              lubie moja Fulham Road.
              • Gość: ds Re: Ciekawa statystyka (Anglia) IP: GBLOND* / 194.203.201.* 23.04.02, 15:37
                > Masz calkowita racje. Gdybym mogla sobie pozwolic na codzienne dojazdy do
                > Londynu, tez bym tu nie mieszkala. Znajomi szukaja obecnie domu w Brighton - te

                Chyba nie mowisz o pieniadzach tylko o czasie/innych czynnikach? Bo jak mieszkasz
                w Chelsea to chyba £250 na miesiac nie powinno byc WIELKIM problemem wink

                A wracajac do Brighton - akurat Brighton osobiscie nie lubie (choc wielu sie
                zachwyca) - fajne jest Eastbourne ale juz za daleko. Zreszta Brighton tez jest za
                daleko. Powiedzmy tak z Haywards Heath to jeszcze mozna dojezdzac ale dalej to
                juz ciezko. Ja dojezdzam z okolic Gatwick - 35 min do London Bridge - nie jest
                zle.
              • Gość: Xiv Re: Ciekawa statystyka (Anglia) IP: 5.1R2D* / *.blueyonder.co.uk 23.04.02, 18:06

                > lubie moja Fulham Road.

                no już wiemy jakiemu klubowi kibicujesz wink

                Xiv

          • Gość: Ania Re: Ciekawa statystyka (Anglia) IP: KWDPRX* / 194.63.116.* 23.04.02, 15:22
            Nie no troche trawy w Richmond sie znajdzie bez samochodow, za to jelenie w
            kropki sa fajne.
            • Gość: Dema Re: Ciekawa statystyka (Anglia) IP: *.friaco.access.uk.tiscali.com 23.04.02, 15:26
              Gość portalu: Ania napisał(a):

              > Nie no troche trawy w Richmond sie znajdzie bez samochodow, za to jelenie w
              > kropki sa fajne.

              Zgadza sie Aniu! To wlasnie chcialam powiedziec, ze nie tramwaj, ale jelen wszedl
              mi kiedys w sniadanie na trawie.
              • Gość: Ania Re: Ciekawa statystyka (Anglia) IP: KWDPRX* / 194.63.116.* 23.04.02, 15:28
                Park w Richmond, zreszta tak samo jak Wimbledon Common najlepiej zaliczyc na
                rowerze. W Richmond, i troche dalej w Kingston jest tez swietnie nad rzeka.
                • Gość: Dema Re: Ciekawa statystyka (Anglia) IP: *.friaco.access.uk.tiscali.com 23.04.02, 15:31
                  Czy ktos z was byl w Szkocji? W najblizszy weekend jade na chrzciny do St.
                  Andrews i to samochodem. Macie jakies doswiadczenia?
                  • Gość: Xiv Re: Ciekawa statystyka (Anglia) IP: 5.1R2D* / *.blueyonder.co.uk 23.04.02, 15:38

                    samochodem

                    max:
                    Londyn - Glasgow (dokładnie Ayr): 18 godzin (piękne korki na M6)

                    min:
                    Glasgow (dokładnie Loch Lomond) - Londyn: 6 godzin

                    Xiv
                    ps.proszę o dokładniejsze pytania smile - St.Andrews jest bardzo ciekawą wioską
                    (misteczkiem), coś jakby szkocki odpowiednik Cambridge
                    • Gość: ds Re: Ciekawa statystyka (Anglia) IP: GBLOND* / 194.203.201.* 23.04.02, 15:43
                      > Londyn - Glasgow (dokładnie Ayr): 18 godzin (piękne korki na M6)

                      Czy Ayr to jest taka miejscowosc na wybrzezu, gdzie jak patrzysz na horyzont to
                      widzisz wyspe ktora wyglada jak "muffin"?
                      Bo jak tak to tam bylem.
                      Niestety mam skleroze i nie pamietam nazwy - pamietam tylko ta wyspe bo fajnie
                      • Gość: Xiv Re: Ciekawa statystyka (Anglia) IP: 5.1R2D* / *.blueyonder.co.uk 23.04.02, 15:55

                        re: ayr & muffin
                        tak, to tam

                        Re: samochodem do Szkocji
                        a propos jazdy do St.Andrews, to przypomniałem sobie, że słynny most (Forth
                        Bridge) koło Edynburga jest płatny tylko z południ na północ, wiec sobie można
                        zaplanować tak, aby za niego nie płacić smile

                        Xiv
                        • Gość: ds Re: Ciekawa statystyka (Anglia) IP: GBLOND* / 194.203.201.* 23.04.02, 15:58
                          > re: ayr & muffin
                          > tak, to tam

                          Ha! Dzieki!
                          Moze zapamietam....
                          wink
                    • Gość: Dema Re: Podroz do Szkocji IP: *.friaco.access.uk.tiscali.com 23.04.02, 15:50
                      Gość portalu: Xiv napisał(a):

                      >
                      > samochodem
                      >
                      > max:
                      > Londyn - Glasgow (dokładnie Ayr): 18 godzin (piękne korki na M6)
                      >
                      > min:
                      > Glasgow (dokładnie Loch Lomond) - Londyn: 6 godzin
                      >
                      > Xiv
                      > ps.proszę o dokładniejsze pytania smile - St.Andrews jest bardzo ciekawą wioską
                      > (misteczkiem), coś jakby szkocki odpowiednik Cambridge

                      Zastanawialam sie, czy wynik 8 godz z Londynu do St. Andrews (ktory mi wyskoczyl
                      na komputerowej mapie) jest realistyczny. Wszyscy wlasnie mnie strasza korkami na
                      roznych odcinkach trasy. Chyba musze wyjechac o jakiejs 6.00 rano. w dodatku bede
                      po raz pierwszy prowadzic w UK samochod i po raz pierwszy z automatyczna skrzynia
                      biegow ( w dodatku pozyczony). Trzymajcie kciuki!
                      • Gość: Xiv Re: Podroz do Szkocji IP: 5.1R2D* / *.blueyonder.co.uk 23.04.02, 16:21

                        od razu Ci powiem, ze te 8 godzin to jest za optymistyczne podejscie; korki
                        koło Birmingham masz niczym nie wyjęte i tylko się módl o małe smile; jeśli
                        jedziesz w sobotę - będzie mało ciężarówek, za to będzie cała masa 'królów
                        środkowego pasa', którzy nigdy go nie opuszczają; w cudowny sposób zmniejsza to
                        przepustowość autostrady (w UK jest zakaz wyprzedzania prawą stroną), ale do
                        nich to nie dociera; co do automatycznej skrzyni - na trasie nie ma znaczenia,
                        ale jak wspaniale ułatwia jeżdżenie po londyńskich korkach;

                        Xiv
                  • Gość: ds Re: Ciekawa statystyka (Anglia) IP: GBLOND* / 194.203.201.* 23.04.02, 15:40
                    > Czy ktos z was byl w Szkocji? W najblizszy weekend jade na chrzciny do St.
                    > Andrews i to samochodem. Macie jakies doswiadczenia?

                    Hmmm...
                    Mam doswiadczenia ale chyba niezbyt Ci one pomoga - wysiadlem na lotnisku w
                    Prestwick, zawiezli nas autobusem do jakiegos hotelu na zachodnim wybrzezu
                    (gdzies kolo jakiegos slawnego pola golfowego ale nie St Andrews), siedzielismy
                    tam caly weekend a potem z powrotem do Londynu. Weekend "firmowy".
                    wink
                    Ale za to jezdzilem na koniu po plazy - to bylo fajne.
                    • Gość: Dema Re: Ciekawa statystyka (Anglia) IP: *.friaco.access.uk.tiscali.com 23.04.02, 15:45
                      Gość portalu: ds napisał(a):

                      > > Czy ktos z was byl w Szkocji? W najblizszy weekend jade na chrzciny do St.
                      >
                      > > Andrews i to samochodem. Macie jakies doswiadczenia?
                      >
                      > Hmmm...
                      > Mam doswiadczenia ale chyba niezbyt Ci one pomoga - wysiadlem na lotnisku w
                      > Prestwick, zawiezli nas autobusem do jakiegos hotelu na zachodnim wybrzezu
                      > (gdzies kolo jakiegos slawnego pola golfowego ale nie St Andrews), siedzielismy
                      >
                      > tam caly weekend a potem z powrotem do Londynu. Weekend "firmowy".
                      > wink
                      > Ale za to jezdzilem na koniu po plazy - to bylo fajne.

                      jezdziles na koniu po plazy?! To moje marzenie dotad niezrealizowane, bo w
                      Londynie na koniu (i nie po plazy) moge tylko pojezdzic w Hyde Parku, ale tego
                      nie zrobie, bo kosztuje fortune.
                      • Gość: ds Re: Ciekawa statystyka (Anglia) IP: GBLOND* / 194.203.201.* 23.04.02, 15:51
                        > jezdziles na koniu po plazy?! To moje marzenie dotad niezrealizowane, bo w
                        > Londynie na koniu (i nie po plazy) moge tylko pojezdzic w Hyde Parku, ale tego
                        > nie zrobie, bo kosztuje fortune.

                        smile
                        Oczywiscie musisz sobie zdawac sprawe, ze to byla szkocka plaza - bylo dosc
                        zimno, raczej kamienie niz piasek i duzo jakichs wodorosli (podobno akuraty wtedy
                        bylo wyjatkowo duzo). Ale i tak bylo fajnie.. Nie wiem ile kosztowalo bo nie ja
                        placilem ale chyba calkiem rozsadnie.

                        A jak chcesz pojezdzic na koniu to jedz na wies - jest mnostwo szkolek jazdy.
                        Niedaleko nas jest nawet mala stadnina ale nie prowadza lekcji - tylko trzymaja
                        konie dla prywatnych wlascicieli
              • Gość: Xiv Re: Ciekawa statystyka (Anglia) IP: 5.1R2D* / *.blueyonder.co.uk 23.04.02, 15:30

                re: jelenie
                jesienią, podczas rykowisk, to jest dopiero fajna zabawa - ganiają się jak
                wariaty smile

                re: piknik
                trawe sie da znalezc, ale miejsce skad nie widac samochodów?

                Xiv
                • Gość: Ania Re: Ciekawa statystyka (Anglia) IP: KWDPRX* / 194.63.116.* 23.04.02, 15:54
                  Dla mnie Richmond jest bardzo urokliwy, chyba mozna nie widziec samochodow, nie
                  pamietam dokladnie, zawsze zreszta mozesz sie polozyc plasko w wysokiej
                  trawie smile
      • Gość: peter Re: Ciekawa statystyka (Anglia) IP: *.unknown.uunet.be 23.04.02, 15:47
        Zgadza sie ze np cala Thames Valley jest bardza piekna i romantyczna. Ja
        mieszkalem nad sama Tamiza (Reading mimo swojej zlej famy sie ostatnio totalnie
        zmienilo i jest b.ladnym miastem)i uwielbialem jezdzic do Henley, Oksfordu i
        lubie niektore miejsca w Londynie... ale, jest jedno ale. Jadac z West End do
        Greenwich lub odwrotnie zajmowalo mi w niedziele wieczorem co najmniej 1 h.
        Bedac w Brukseli w 1.5 jestem w Dusseldorfie, Koloni, Roterdamie, Lille
        przemoezajac doliny Renu, Mozeli czy wzgorza Arden, czyli mam 4 kraje (z
        Luksemburgiem wlacznie) w zasiegu 2 h jazdy no i w Niemczech brak ograniczenia
        predkosci co wydatnie w tym pomaga. W 5 h jestem w Alpach, naczesciej
        francuskich, pomijam inne piekne miasta, ktore mam w zasiegu wrecz 30 min jak
        Antwerpia, Gent ...,ktore sa juz innojezyczne nie poludnie Belgii. Uwielbiam te
        roznorodnosc.
        Wiem ze Anglia moze sie komus podobac, mozna sie nawet w niej zakochac ale to
        jest tak jak z angielska kobieta, ktos musi po prostu to lubic, to nie jest na
        pewno dla kazdego ten agielski pudding.
        • Gość: Dema Re: Ciekawa statystyka (Anglia) IP: *.friaco.access.uk.tiscali.com 23.04.02, 15:55
          Gość portalu: peter napisał(a):

          > Zgadza sie ze np cala Thames Valley jest bardza piekna i romantyczna. Ja
          > mieszkalem nad sama Tamiza (Reading mimo swojej zlej famy sie ostatnio totalnie
          >
          > zmienilo i jest b.ladnym miastem)i uwielbialem jezdzic do Henley, Oksfordu i
          > lubie niektore miejsca w Londynie... ale, jest jedno ale. Jadac z West End do
          > Greenwich lub odwrotnie zajmowalo mi w niedziele wieczorem co najmniej 1 h.
          > Bedac w Brukseli w 1.5 jestem w Dusseldorfie, Koloni, Roterdamie, Lille
          > przemoezajac doliny Renu, Mozeli czy wzgorza Arden, czyli mam 4 kraje (z
          > Luksemburgiem wlacznie) w zasiegu 2 h jazdy no i w Niemczech brak ograniczenia
          > predkosci co wydatnie w tym pomaga. W 5 h jestem w Alpach, naczesciej
          > francuskich, pomijam inne piekne miasta, ktore mam w zasiegu wrecz 30 min jak
          > Antwerpia, Gent ...,ktore sa juz innojezyczne nie poludnie Belgii. Uwielbiam te
          >
          > roznorodnosc.
          > Wiem ze Anglia moze sie komus podobac, mozna sie nawet w niej zakochac ale to
          > jest tak jak z angielska kobieta, ktos musi po prostu to lubic, to nie jest na
          > pewno dla kazdego ten agielski pudding.

          Peter, mowisz dokladnie to, co moj maz. On mieszka w UK od 13 lat i za kazdym
          razem, gdy jestesmy w jakims zameczku we Francji albo nad jeziorem w Szwajcarii,
          zastanawiamy sie co nas trzyma w tym mrocznym Albionie. Ale z naszego punktu
          widzenia (wlasna firma) Anglia jest najbardziej pro-biznesowa.

          • Gość: Ania Re: Ciekawa statystyka (Anglia) IP: KWDPRX* / 194.63.116.* 23.04.02, 15:59
            Wlasna firma? Powiedz cos wiecej, my sie dopiero do tego przymierzamy, w bardzo
            skromnym zakresie, i nie wiem czy zrobic ten ostateczny krok czy nie?
            • Gość: Dema Re: Ciekawa statystyka (Anglia) IP: *.friaco.access.uk.tiscali.com 23.04.02, 16:02
              Gość portalu: Ania napisał(a):

              > Wlasna firma? Powiedz cos wiecej, my sie dopiero do tego przymierzamy, w bardzo
              >
              > skromnym zakresie, i nie wiem czy zrobic ten ostateczny krok czy nie?

              Dzis musze juz leciec, ale jutro wroce i chetnie z Toba pogadam!
              Pozdrawiam
          • Gość: peter Re: Ciekawa statystyka (Anglia) IP: *.unknown.uunet.be 23.04.02, 16:13
            No wiesz, w tym wszystkim osobiste losy maja olbrzymie znaczenie. Majac teraz
            wlasne zycie w UK nie bedziecie sie wyprowadzc do Europy zeby miec blisko do
            Alp ale z ta pro przedsiebiorcza polityka to nie jest tak do konca cudownie.
            Mimo "cudu gospodarczego" lat 90 UK dalej lezy za Europa w wydajnosci pracy,
            produktywnosci szczegolnie za Niemcami i Francja (z duzych krajow). Brytyjskie
            multinationals juz nie istnieja lub cieka przeda, za to w. Brytania stala sie
            znakomitym krajem do inwestycji plynacych z zagranicy (USA, Japonia i tez
            Europa). Dziwne jest natomiast ze socjalistyczna Szwecja z 8 mln miezskancow ma
            wiecej znanych multinationals (z zyskami) (IKEA, Radisson SAS, Saab, Volvo,
            Ericksson...)niz ponad 50 milionawe byle imperiom. Racja z podatkami jest duzo
            latwiej ale koniec koncow pozbywasz sie pieniedzy w innych sposob. Np ceny
            samochodow, bezyny, oplaty - prawie za wszystko.
            • Gość: Ania Re: Ciekawa statystyka (Anglia) IP: KWDPRX* / 194.63.116.* 23.04.02, 16:21
              Strasznie ci ta Anglia zalazla za skore.....
              Ale chyba nie wszedzie w Europie jest taniej, o ile pamietam, w Szwajcarii ceny
              sa astronomiczne. I masz racje, wiele ludzi fascynuje brytyjska starodawnosc i
              sprzecznosci, i taka jakas innosc. W Europie wszystko jest latwiejsze do
              przewidzenia, a w Anglii wszystko takie troche dziwacznie inne. Co kto lubi.
              • Gość: peter Re: Ciekawa statystyka (Anglia) IP: *.unknown.uunet.be 23.04.02, 16:48
                Zgadza sie Szwajcaria jest droga ale zarobki tam rekompensuja to z nawiazka.
                Wolny kapitalizm jest tam jeszcze dalej posuniety niz w UK ale tak to wszystko
                idealnie funkcjonuje (relatywnie) ze nikt nie odnosi takiego wrazenia.
                Ale sluchaj, gdybys wychodzila na lunch codziennie z kolegami w twoim (moim)
                wieku 29-30 lat, za jedyny temat rozmowy poza praca mmajac pogode lub cos
                takiego, to tez bys zwatpila. Czy jest normalne zeby zdrowy mezczyzna w wieku
                29 lat wogole rozmawial o pogodzie?
                No, ale masz te swoje kontrasty i poza klasa srednia miliony reprezentatow of
                lads rodem z dawnego proletariatu, ktorzy sa szczegolnie aktywni w piatek i
                sobote wieczorem lub podczas jakis zawodow sportowych.

                A wogole zauwazylscie ze Angolom nie zimno niezaleznie od aury. Ja rodem z
                Mazur gdzie -10 w zimie nie jest zadna atrakcja wymiekalem przy
                rozneglizowanych panienkach czekajacych po 0.5 hna wejscie do klubu przy
                temeraturze zmuszajacej mnie do noszenia puchowki.

                Czyzbym rozmawial o pogodzie?????????smile
                • Gość: Ania Re: Ciekawa statystyka (Anglia) IP: KWDPRX* / 194.63.116.* 23.04.02, 17:00
                  No dobrze, ale jezeli chodzi o te super Europe, to tak, Niemcy sa absolutnie
                  nie do przyjecia ze wzgledu na jezyk, Francja za bardzo mi przypomina Polske,
                  tzn. mysle ze za bardzo bym tesknila, Belgia i Holandia jakies takie nudne mi
                  sie wydaja, Wlochy i Hiszpania to dobre na urlop ale srodziemnomorskie
                  temperamenty to nie dla mnie na dluzsza mete, w Skandynawii za zimno, czyli
                  Anglia to jedyny normalny przyjemny do zycia kraj! smile
                  • Gość: peter Re: Ciekawa statystyka (Anglia) IP: *.unknown.uunet.be 23.04.02, 17:50
                    No to chyba dobrze ze Francja przypomina Polske, choc Sopot to chyba nie
                    Lazurowe Wybrzeze. Polska tez chyba nie taka najgorsza. Gdyby mi cos
                    przypominalo Polske to byloby to raczej na plus. Dla mnie niemiecki jest tez
                    obok polskiego jezykiem ojczystym (tak jak ojczystm) czyli tego problemu nie
                    mam, wrecz bardzo go lubie jak wszystkie inne zreszta.
                    A Francja jest naprawde genialna.
                    Belgia krajobrazowo troche nudna ale kulturowa fascynujaca (trzy jezyki kultury
                    na tak malym terytorim).
                    Holandia wszystko ci wybaczy i zaakcpetuje i nadodatek mozesz miec
                    intelektualna dyskusje od reki.
                    Niemcy, lubie tam prawie wszystko i wogole granica miedzy Polska a Niemcami dla
                    mnie nie istnieje. Kulturowo Polacy sa do Niemcow bardzo podobni co widac wbrew
                    pozorom w jezyku. Ale to jest troche tak jak z Serbami i Chorwatami. Dla kogos
                    z zewnatrz nie sa do rozroznienia ale sami o sobie siebie maja za zupelne
                    przeciwnosci.
                    No i Wlochy. Jedynie czego tam nie lubie to ich styl pracy, jakby troche
                    zalatany i zawsze w stresie ale ekonomicznie to oni maja wyzszy PKB na glowe
                    niz UK. Pozatym boski kraj.
                    Hiszpania jest w porzadku choc uwazam ze ladino lover jest troche
                    przereklamowany a zeby "get to the pants of" Hiszpanki to trzeba sie z nia
                    chyba ozenic.
                    Skandynawskich krajow nie znam, nie mieszkalem tam ale wygladaja raczej
                    sympatycznie.
                    Dzisiaj wieczorem jade jeszcze do Irlandii (pracuje dla irlandzkiej firmy). To
                    co tam lubie z koleji te ze mozna sobie pouzywac na Angolach smile))))))))

                    Tak naprawde to rozumiem twoja milosc do UK ale jej nie podzielam.
                    • Gość: Ania Re: Ciekawa statystyka (Anglia) IP: KWDPRX* / 194.63.116.* 23.04.02, 17:56
                      To ty strasznie oblatany w Europie jestes, inne kontynenty tez tak znasz na
                      wylot? Moze teraz porozmawiamy o Azji albo Afryce?
                      Nie wiem jak moglam zapomniec o Irlandczykach, sa kochani, ale ich kraj taki
                      troche zasciankowy jakby, wiec wole z nimi sie spotkac w Londynie.
                      • Gość: peter Re: Ciekawa statystyka (Anglia) IP: *.unknown.uunet.be 23.04.02, 18:48
                        W Azji (tej mniejszej) mieszkalem troche w Izraelu (Ramadgan kolo Tel Avivu).
                        Pierwszy pobyt prywatny. Ostatnio tez robilem tam dwa projekty, czyli spedzilem
                        troche czasu.
                        Na Dalekim Wschodzie nie zylem ale byle dwa razy w Japoni i raz w Singapurze.
                        Poza tym jeszcze troche znam Rosje i Ukraine (studiowalem troche w Kijowie) a
                        jedna praktyke robilem w Permie (Syberia).
                        W Stanach studiowalem oraz przez 8 miesiecy pracowalem tez dla Marsa. Tam jest
                        ich centrala. W Afryce nigdy nie mieszkalem ale raz pojechalem do Afryki
                        Poludniowej z wycieczka z Uniwersytetu w Amsterdamie z powodu moich
                        zainteresowan Afrikaans ktore pochodzi od holenderskiego.
                        Tak pozatym to tylko Europa, ktora zreszta cala bardzo lubie.
                        Ale teraz (od 1.5 roku) troche osiadlem w Brukseli choc 20% czasu jestem w
                        Dublinie.

                        Irlandczycy z Belfastu i z Londynu byc moze sa troche prowincjonalni ale Dublin
                        to co innego. Oni sa totalnie przekonani o swojej nowoczesnosci i otwartosci.
                        Mimo tego Dublin nie nalezy dla mnie do najatrakcyjniejszych miast.

                        Zaraz musze sie zbierac bo mi samalot ucieknie.
                • paw_dady Re: Ciekawa statystyka (Anglia) 23.04.02, 18:03
                  Gość portalu: peter napisał(a):
                  >za jedyny temat rozmowy poza praca mmajac pogode lub cos
                  > takiego, to tez bys zwatpila.

                  bo jak kazdy na kazdego donosi to nic dziwnego, ze sie BOJA o czymkolwie innym
                  gadac


                  > Czy jest normalne zeby zdrowy mezczyzna w wieku 29 lat wogole rozmawial o
                  pogodzie?

                  wink)))))))))))))))))))))))))

                  > A wogole zauwazylscie ze Angolom nie zimno niezaleznie od aury. Ja rodem z
                  > Mazur gdzie -10 w zimie nie jest zadna atrakcja wymiekalem przy
                  > rozneglizowanych panienkach czekajacych po 0.5 hna wejscie do klubu przy
                  > temeraturze zmuszajacej mnie do noszenia puchowki.

                  a zauwazyles jakie TLUSTE sa angielki? chlopie przytyj o jakiesz 15-20kg to tez
                  ci bedzie cieplo.
                  • Gość: peter Re: Ciekawa statystyka (Anglia) IP: *.unknown.uunet.be 23.04.02, 19:14
                    Wlasnie pisalem angielski pudding.
                    Choc musze przyznac ze ja lubie takie troche przy kosci (nawet bardzo).

                    Jeszcze inna "obocznosc" brytyjskiej kultury. Dziewczyny sie strasznie szybko
                    caluja ale nie ma to czesto zadnych dalczych kosekwencji. U nich pocalunek w
                    usta jest jak dzien dobry lub raczej dobry wieczor.
                    • paw_dady Re: Ciekawa statystyka (Anglia) 23.04.02, 19:19
                      Gość portalu: peter napisał(a):

                      > Choc musze przyznac ze ja lubie takie troche przy kosci (nawet bardzo).
                      +
                      > Jeszcze inna "obocznosc" brytyjskiej kultury. Dziewczyny sie strasznie szybko
                      > caluja ale nie ma to czesto zadnych dalczych kosekwencji. U nich pocalunek w
                      > usta jest jak dzien dobry lub raczej dobry wieczor.

                      to teraz juz wiem co ci sie w Belgii podoba Bel-Lardy ;o)
        • Gość: Xiv Re: Ciekawa statystyka (Anglia) IP: 5.1R2D* / *.blueyonder.co.uk 23.04.02, 18:10

          Peter,

          jeśli jest dla Ciebie 'poziom życia' i.e. stosunek zarobki/możliwości, polecam
          stany, szczególnie, że będziesz chciał zarabiać więcej niż 70K;

          Xiv
          • Gość: Mags Re: Ciekawa statystyka (Anglia) IP: *.moodys.com / 12.15.226.* 23.04.02, 18:39
            Peter, ja jestem pol Szkotka i pol Polka. Spedzilam troche mojego zycia i w
            Afryce i na "kontynencie" jako dziecko i jako juz dorosla i pracujaca i powiem
            Ci, ze Anglia nie jest taka zla. OK, klimat ma do niczego, wiel rzeczy mnei tez
            tu irytuje but such is life.
            Mozesz byc w Alpach w 5 godzin. Fajnie, a ja Cie przebije, bo dotre tam w max
            4 (to z dojazdem do i z lotniska). Zeszly weekend spedzilam w Hiszpani, bardzo
            blisko frnacuskiej granicy tj Perpignan. Door to door 4 hrs. No ale nie o to
            chodzi kto i jak szybko gdzie dotrze. Temat wszedzieobecnych dywanow itp itd to
            juz z Xivem i ds przerabialismy jakis czas temu.
            Miales "szczescie" co do tych znajomych rozmawiajacych o pogodzie, bo ja chodze
            na lunch wlasnie z ludzmi w tej grupie wiekowej co podales i jeszcze chyba
            nigdy nie rozmawialismy o pogodzie....no chyba, ze ktos wrocil z urlopu i mowil
            jak bylo...
            A co do standardu zycia. Czy ja wiem, wszedzie teraz jest tak samo i zalezy to
            wszystko od Twoich wymagan. Obojetnie gdzie nie mieszkasz, jak masz pieniadze
            i jak chcesz to mozesz dobrze zyc.
            Fajnie, ze masz w Belgi takie super zycie ale uwierz mi jak Ci powiem, ze jest
            tez duzo ludzi tutaj na wyspie, ktorym tez sie dobrze zyje. A ze czlowiekowi
            zawsze malo....
            • Gość: peter Re: Ciekawa statystyka (Anglia) IP: *.unknown.uunet.be 23.04.02, 19:07
              Ale ja tam wszedzie jestem samochodem, czyli jestem panem i wladca mojej
              sytacji.

              Ja wiem ze wszystko jest do polubienia i wiem ze UK (tez zroznicowany kraj moze
              sie podobac). Moge cie zapewnic ze nawet tam smutny nie chodzilem (mialem
              zabawe wrecz caly czas)ale tak juz jest ze ludzie maja rozne osobowosci i rozne
              rzeczy im odpowiadaja.
              Ja np. chodze bardzo pozno spac i pozno wstaje. Nie jest to problemem we
              Francji, Belgii nie mowiac juz o Hiszpanii. Tam zawsze cos jest otwarte do 3
              czy 4 nawet w tygodniu. W UK zapomnij, nawet w Londynie trzeba sie niezle
              naszukac. A mi chodzi o normalna knajpe otwarta dluzej niz do 11, nie mowie o
              takich miejscach gdzie gole baby tancza na stole. Z tego tez powodu, wbrew mej
              naturze zaczalem chodzic spac o polnocy co chyba niedobrze odbilo sie na moim
              zdrowiu smile)))))))
              Nie wiedzialem ze o dywanach dyskusja juz byla.

              A mieliscie juz o kurakch z woda. Jeden jest na wode zimna a drugi na goraca.
              Ta goraca jest tak goraca ze nie mozesz jej wogole uzyc a zimna totalnie
              lodowata. Czasem jednak, w kuchni nauczyli sie instalowac jeden kurek dla
              zimnej i goracej ale nawet tam polowa strumienia jest lodowata a druga polowa
              strumienia wrecz parzaca. Czy oni to opatentowali to rozwiazanie
              techniczne? smile))))))

              A jezeli chodzi o klimat w Anglii to mi super odpowiada. Nie wiem o co caly ten
              szum. W Beneluxie polnocnej Francji i Niemczech jest duzo wiecej opadow.
              • Gość: izabelsk Re: Ciekawa statystyka (Anglia) IP: 5.1R2D* / *.cro.cvx.blueyonder.co.uk 24.04.02, 01:04
                Gość portalu: peter napisał(a):

                > Ale ja tam wszedzie jestem samochodem, czyli jestem panem i wladca mojej
                > sytacji.
                >
                > Ja wiem ze wszystko jest do polubienia i wiem ze UK (tez zroznicowany kraj moze
                >
                > sie podobac). Moge cie zapewnic ze nawet tam smutny nie chodzilem (mialem
                > zabawe wrecz caly czas)ale tak juz jest ze ludzie maja rozne osobowosci i rozne
                >
                > rzeczy im odpowiadaja.
                > Ja np. chodze bardzo pozno spac i pozno wstaje. Nie jest to problemem we
                > Francji, Belgii nie mowiac juz o Hiszpanii. Tam zawsze cos jest otwarte do 3
                > czy 4 nawet w tygodniu.
                I to sie u nas zmienia - coraz wiecej barow i klubow jest otwartych b.pozno w
                nocy.
                >
                > A mieliscie juz o kurakch z woda...
                Tak, tak panie dzieju i ow historyczny watek przyczynil sie do rozpoczecia
                naszych nadzwyczaj milych spotkan, z ktorych kolejne u Mags w najblizsza sobote.

                Pozdrawiam

                izabelski

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka