Dodaj do ulubionych

pomysl sam i podejmij decyzje

25.12.04, 20:20
forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=71&w=18813208&a=18865053

radca
Obserwuj wątek
    • zmarszczony_fred radco 25.12.04, 20:23
      Zmarszcz freda raz a dobrze.
      • radca zobaczcie sami - co zrobiono w Wigilie ? 25.12.04, 20:28
        " Wyrzucony z pracy podczas opłatka

        Natalia Waloch 22-12-2004 , ostatnia aktualizacja 23-12-2004 07:57

        Jak pozbyć się niechcianego ordynatora z lecznicy? Trzeba zaprosić go na
        opłatek z dyrekcją, a w tym czasie po cichu wynieść jego rzeczy z gabinetu.



        Tak wyrzucono w środę ze Szpitala Dziecięcego w Toruniu chirurga Marka
        Orkiszewskiego. Roman Stankiewicz, wicedyrektor ds. lecznictwa, osobiście
        zaprosił go na spotkanie opłatkowe. Kiedy tylko lekarz ubrany w odświętny
        garnitur łamał się opłatkiem z nim i ordynatorami, dyrektor szpitala Bogumił
        Kurowski w asyście ochroniarzy pakował osobiste rzeczy docenta do kartonów.
        Wyniesiono je do piwnicy. Drzwi na oddział zamknięto, a na straży postawiono
        dwóch ludzi. Lekarz, któremu nie został nawet portfel, wezwał policję.
        Mundurowi przesłuchali dyrektora Kurowskiego, ale uznali, że to wewnętrzna
        sprawa szpitala i odjechali.

        W ten sposób na chirurgię wprowadzono nową ordynator Elżbietę Jaskólską. To
        jednak nie koniec zmian na oddziale. Szefostwo uznało, że szkodziła mu nie
        tylko obecność Orkiszewskiego, ale też Joanny Madej. Lekarka dostała zakaz
        pełnienia dyżurów i została przeniesiona do poradni przyszpitalnej. - Myślę, że
        to dlatego, iż współpracowałam z docentem i w ten sposób nie opowiedziałam się
        po właściwej stronie - mówi.

        Dyrektor Kurowski nie chciał komentować swojej decyzji. Stwierdził tylko, że na
        oddziale musi panować zaufanie i że widzi szanse na porozumienie się z lekarką
        w przyszłości.

        - To, co się dzieje w szpitalu, to mała Ukraina - powiedziała "Gazecie" żona
        Marka Orkiszewskiego. - Cała ta sytuacja jest jak żywcem wzięta z Gombrowicza.

        Wyrzucenie chirurga odbiło się szerokim echem w mieście. Posłanka LPR Anna
        Sobecka wysłała do prokuratury zapytanie, czy dyrekcja szpitala nie popełniła
        przestępstwa, wprowadzając ochroniarzy na teren lecznicy. W popłoch wpadły
        matki małych pacjentów. - Docent miał w czwartek przeprowadzić bardzo
        skomplikowaną operację mojego dziecka - mówi Anna Szymańska. - Nie wiem, co
        teraz będzie.

        Główny zainteresowany zachował natomiast stoicki spokój. - Wydali mi w piwnicy
        moje rzeczy, pokwitowałem odbiór - powiedział nam wieczorem Orkiszewski. -
        Teraz pakuję kartony do samochodu i jadę do Poznania. Do domu.

        Konflikt w Szpitalu Dziecięcym trwał trzy lata. Po raz pierwszy docent
        Orkiszewski stracił posadę w 2002 r. Skierował sprawę do sądu, który nakazał
        przywrócenie go do pracy. Na początku maja br. przestał być kierownikiem
        chirurgicznego oddziału klinicznego. Dyrekcja twierdzi, że skończyła się też
        jego kadencja ordynatora. Orkiszewski się z tym nie zgadzał i uważał, że
        konkurs na nowego szefa chirurgii został rozpisany bezprawnie. Lekarz zasłynął
        tym, że nie opuścił szpitala i przez kilka miesięcy wykonywał skomplikowane
        operacje. Za zabiegi nie dostawał ani grosza."
        • Gość: Dyr K. Re: zobaczcie sami - co zrobiono w Wigilie ? IP: 80.227.56.* 25.12.04, 20:42
          Radco znalem tego doktory i ten czlowiek nie jest w stanie pracowac w zespole.
          Jak bedzie podskakiwal to wyciagne na niego kwity, zawiadamiajac prokurature.
          Mam dosc jego sobiepanstwa i chamstwa. Niech sie wyzywa we wlasnej praktyce,
          jezeli oczywiscie jeszcze bedzie mial prawo wykonywania zawodu.
        • iza42 Re: zobaczcie sami - co zrobiono w Wigilie ? 25.12.04, 21:07
          w glowie sie nie miesci ....
          • radca Re: zobaczcie sami - co zrobiono w Wigilie ? 26.12.04, 02:17
            jak najszybciej zmienic dyrektora,aby nie bylo tak,ze nie bedzie komu leczyc

            radca
            • Gość: Dyr. K Radco, ostrzegam Ciebie, znam Twoje nazwisko IP: 80.227.56.* 26.12.04, 04:14
              znam twoja historie w Polsce. Wiem ze wielu ludzi unieszczesliwiles swoimi
              zwariowanymi krucjatami. Przestan wtykac nos w nie swoje sprawy bo wlacze w to
              moich prawnikow. Nie pomoze ci fakt ze mieszkasz poza granicami Polski. Zajmij
              sie soba i swoim zyciem, wiecej osiagniesz.
              • radca Re: Radco, ostrzegam Ciebie, znam Twoje nazwisko 26.12.04, 10:06
                Gość portalu: Dyr. K napisał(a):

                > znam twoja historie w Polsce. Wiem ze wielu ludzi unieszczesliwiles swoimi
                > zwariowanymi krucjatami. Przestan wtykac nos w nie swoje sprawy bo wlacze w
                to
                > moich prawnikow. Nie pomoze ci fakt ze mieszkasz poza granicami Polski.
                Zajmij
                > sie soba i swoim zyciem, wiecej osiagniesz.

                - GROZBY ? GROZBY ?

                hmmmm, a to sie robi ciekawie.Tylko,ze ja nie boje zadnych GROZB - jesli walcze
                w uczciwej sprawie i przeciwko tym - ktorzy dzialaja przeciwko ratowania zycia
                i zdrowia czlowieka

                a wiec..... ?

                radca
              • radca Re: Radco, ostrzegam Ciebie, znam Twoje nazwisko 26.12.04, 10:28
                Gość portalu: Dyr. K napisał(a):

                > znam twoja historie w Polsce. Wiem ze wielu ludzi unieszczesliwiles swoimi
                > zwariowanymi krucjatami.

                - masz na mysli tych pijakow w czasie dyzurow ? Tych falszujacych KSIEGI
                AMBULATORYJNE ? Tych falszujacych KARTY DYZUROW ? czy tych - wystawiajacych
                zwolnienia lekarskie za pieniadze ?

                nooo to masz sie nad kim uzalac i bron wtedy swoich kolesiow z SITWY I KLIKI

                radca
              • radca Re: Radco, ostrzegam Ciebie, znam Twoje nazwisko 26.12.04, 21:40
                Gość portalu: Dyr. K napisał(a):

                > znam twoja historie w Polsce. Wiem ze wielu ludzi unieszczesliwiles swoimi
                > zwariowanymi krucjatami. Przestan wtykac nos w nie swoje sprawy bo wlacze w
                to
                > moich prawnikow. Nie pomoze ci fakt ze mieszkasz poza granicami Polski.
                Zajmij
                > sie soba i swoim zyciem, wiecej osiagniesz.

                - nazwisko jest znane i nikt sie tutaj nie ukrywa
                wiec prosze sobie darowac te GROZBY

                radca
          • Gość: Dyr K. Pani Izo, co sie Pani nie miesci w glowie? IP: 80.227.56.* 26.12.04, 04:18
            Ze dorosly czlowiek rozpetuje nagonke na sprawy personalne w szpitalu? Kazdy
            dyrekto ma za zadanie i obowiazek prowadzic taka polityke socjalna aby szpital
            i pacjent na tym wygral. Pan dr. nie jest niezastapiony chociaz tak o sobie
            myslal. Mamy juz zastepce na jego miejsce osobe znacznie bardziej przygotowana
            fachowo do wykonywania zawodu oraz, co jest rowniez bardzo wazne, umiejaca
            pracowac w zespole!
            • iza42 Re: Pani Izo, co sie Pani nie miesci w glowie? 26.12.04, 08:21
              Nie miesci mi sie w glowie sposob zalatwiania tej sprawy panie dyrektorze.....
              • radca ZEMSTA - za to , ze to ukazal ? 26.12.04, 20:21
                www.pomorska.pl/apps/pbcs.dll/artikkel?SearchID=73126756236046&Avis=PO&Dato=20030215&Kategori=REGION&Lopenr=102150266&R


                "ZDROWIE. Dramatyczne przyżycia Roksanki czyli afera której nie było

                Roz(g)rywki białych kitli


                W środę Super Express opublikował tekst autorstwa Grzegorza Dudzińskiego,
                opisujący rzekomy błąd w sztuce lekarskiej do którego, miało dojść w Szpitalu
                Dziecięcym w Toruniu. Sprawdziliśmy fakty - wygląda na to, że afery nie ma, a
                sprawa przypomina zwykłą rozgrywkę między lekarzami.


                "Prawda"
                - O dramatycznych przeżyciach Roksanki opowiedział nam lekarz z
                toruńskiego szpitala - napisał Super Express. Jak ustaliliśmy tym tajemniczym
                lekarzem, jest doc. Marek Orkiszewski, który 6 listopada powiadomił dyrekcję
                szpitala o domniemanym błędzie lekarskim. Wg. "SE" sprawa miała wyglądać
                następująco: Do toruńskiego szpitala trafiła miesięczna Roksanka. Dziecko było
                pod opieką Domu Pomocy Społecznej dla Dzieci i Młodzieży w Grabiu, pod
                Włocławkiem. Podczas ściągania gipsu, lekarz zmasakrował nóżki dziewczynki.
                Uszkodzone były mięśnie, strumieniami lała się krew, a podczas zabiegu dziecko
                wyło z bólu. - Nie rozumiem jak mogło do tego dojść. Nie będziemy dochodzić
                sprawiedliwości przed sądem, bo nie wierzymy w ukaranie winnych - mówiła
                zakonnica opiekująca się dzieckiem. Dziennikarz "SE" 10 lutego przyjechał do
                ośrodka pod Włocławkiem w celu zrobienia zdjęcia. Dudziński przekonywał, że
                został oszukany twierdzeniem, iż Roksany nie ma. Siostry zakonne są całą sprawą
                przerażone. W szpitalu panuje zmowa milczenia i nikomu nie zależy na jej
                wyjaśnieniu. W ten oto sposób sprawę przedstawił "Super Express".
                i prawda
                Całkowicie inny przebieg wydarzeń jawi się po rozmowach w toruńskim
                szpitalu i w Domu Pomocy Społecznej. Zacznijmy jednak od początku.
                - 10 lutego dziecko przebywało w poradni ortopedycznej Wojewódzkiego
                Szpitala Dziecięcego w Toruniu. Jednoznacznie wskazuje na to wpis do jego
                karty. - mówi Elżbieta Redzińska, wicedyrektor szpitala ds. lecznictwa. - Nie
                okłamaliśmy tego redaktora bowiem Roksanki rzeczywiście u nas nie było w tym
                dniu. Przebywała w poradni ortopedycznej w Toruniu - potwierdziła nam Maria
                Wingorska, dyrektor Dyrektor Domu Pomocy Społecznej w Grabiu. "Pomorska"
                ustaliła również, że w poniedziałek dziewczynka zostało skierowana na
                dwutygodniowy obóz rehabilitacyjny. Gdyby rzeczywiście znajdowało się w tak
                krytycznym stanie jak się niesłusznie zarzuca, o żadnym wyjeździe do sanatorium
                nie mogłoby być mowy.
                Gips zdjęty za późno!
                Do uszkodzeń mięśni, ani rozległego krwawienia - za co miałby być
                odpowiedzialny toruński szpital, również nie doszło! Roksanka urodziła się 14
                września. Po urodzeniu u niemowlaka stwierdzono zmiany chorobowe w budowie
                nóżek. Konieczne było zastosowanie leczenia z użyciem gipsu. Gipsu nie zakładał
                jednak toruński szpital, ale zupełnie inna placówka. Ponieważ niemowlak rośnie
                bardzo szybko, gips powinien być zmieniany najpóźniej co 4-5 dni, najpóźniej po
                tygodniu.
                Jednak do szpitala w Toruniu dziecko trafiło dopiero 28 października, z
                rozległą opuchlizną. - Był to efekt zbyt długiej obecności gipsu. Lekarz podjął
                decyzje o jego natychmiastowym ściągnięciu. Jest to rutynowy zabieg, z którym
                bez trudu poradzi sobie student pierwszego roku medycyny. Tym razem pojawiły
                się jednak komplikacje. Noga była spuchnięta, wręcz przyrośnięta do gipsu. Stąd
                powstała rana, podczas jego ściągania - mówi Redzińska. "SE" napisał o
                uszkodzeniu mięśni i wielkim krwotoku. Jest to nieprawdą, ponieważ owe nacięcie
                miało 1,5 cm długości. - Broń boże nie twierdzę, że nie można było ściągnąć
                gipsu bez uszkodzenia skóry. Gdyby zabieg taki był przeprowadzony 4 tygodnie
                wcześniej, sprawy w ogóle by nie było - wyjaśnia oskarżony przez gazetę lekarz.
                Zemsta?
                "SE" zarzuca również, że niemowlę u którego rozpoznano zapalenie skóry
                trafiło najpierw na pediatrię, zamiast od razu na chirurgię. - U Roksanki
                rozpoznano infekcję wewnętrzną, dlatego konieczne było jej wyleczenie właśnie
                na tym oddziale. Musieliśmy uporać się z przeziębieniem, stąd skierowanie na
                oddział pediatryczny - wyjaśnia Redzińska.
                Orkiszewski zarzucił dyrekcji szpitala tuszowanie sprawy mimo, że
                natychmiast po jego doniesieniu sprawę zbadało trzech innych lekarzy. Żaden z
                nich nie dopatrzył się jakiegokolwiek błędu. - Jeżeli Orkiszewski uważa inaczej
                niech zgłosi sprawę do prokuratury. Szpital nie zrobił nic złego i nie ma nic
                do ukrycia. Zmowa milczenia jest zwykłym wymysłem. Dysponujemy pełną
                dokumentacją tej sprawy, do której w każdej chwili można zajrzeć i dowiedzieć
                się, jak było naprawdę - mówi Redzińska.
                To prywatna rozgrywka między lekarzami
                - Nie wiem, która z nas będzie miała dość odwagi, aby zawieźć ją
                (Roksankę - K.S) znowu do Torunia - tak miała powiedzieć Dudzińskiemu (autor
                tekstu w "SE") zakonnica opiekująca się dzieckiem. - Takie stwierdzenie jest
                wierutnym kłamstwem i konfabulacją. W szpitalu w Toruniu pracują wspaniali
                lekarze i pielęgniarki. Dzieci z którymi tu przyjeżdżamy na leczenie mają
                zapewnioną doskonałą i troskliwą opiekę. Nikt nie pyta kto zapłaci za ich
                pobyt, za udzieloną pomoc, za uratowanie zdrowia, a może nawet i życia. W tej
                konkretnej sprawie, ale i we wszystkich innych mamy w stosunku do toruńskich
                lekarzy ogromny dług wdzięczności. Są to wspaniali ludzie, a owa sensacja
                będąca efektem chorej wyobraźni jej autorów, wygląda na prywatną rozgrywkę
                między lekarzami. Nie mieliśmy i nie mamy żadnych zastrzeżeń do pracy
                toruńskich lekarzy - mówi Maria Wingorska, dyrektor Domu Pomocy w Grabiu.
                - Wyrabianie negatywnej opinii innym lekarzom przez doc. Orkiszewskiego
                tylko dlatego, że zostało się zwolnionym z pracy uważam za nieetyczne - kończy
                Redzińska.
                W czwartek, w drugiej publikacji Super Expressu odnoszącej się do
                rzekomego błędu w sztuce lekarskiej, doc. Marek Orkiszewski zapowiedział, że po
                powrocie do szpitala dziecięcego będzie walczył z rażącymi zaniedbaniami i
                błędami w sztuce lekarskiej, do których doszło podczas jego ponad pół rocznej
                nieobecności. Jako przykład podał właśnie sprawę Roksanki. Sprawą
                zainteresowała się prokuratura. Napiszemy co wyjaśniła. Dokładnie.
                n
                - Dzień przed ukazaniem się publikacji, we wtorek, o godz. 10.00 autor
                artykułu w Super Expressie zapowiedział swoją wizytę w naszym szpitalu, celem
                potwierdzenia doniesień od doc. Orkiszewskiego. Cały zespół lekarski
                uczestniczący w leczeniu dziewczynki czekał aż do godz. 14.00. Redaktor nie
                zjawił się - mówi Redzińska.



                Kamil Sakałus Ps

                15 Lutego 2003 "
                • Gość: Dyr K. Normalne wyjasnianie zgloszenia IP: 80.227.56.* 26.12.04, 20:53
                  do prokuratury. Niech sie pan raczej zapyta panie Radco, dlaczego dziewczynka
                  zostala przywieziona 4 tygodnie pozniej??? Czyli 3 tygodnie za pozno??? Czy
                  panu takie pytanie nie przyszlo do glowy? Dla pana przyczyna kazdego zla jest
                  automatycznie lekarz i sluzba zdrowia. Panie, jezt pan znany ze swojej
                  tworczosci internetowej ale powinien pan jako dorosly mezczyzna pomyslec o
                  przyczynach raczej niz leciec na lep prasy. Jak pan mysli dlaczego siostry nie
                  chca skarzyc szpitala? Po pierwze zabieg byl wykonany za darmo a po drugie same
                  przywiozly dzicko o 3 tygodnie za pozno. Niech sie pan zapyta dlaczego?

                  Oczywiscie zdaje sobie pan sprawe ze moj szpital ma cala dokumentacja tego
                  przypadku i dane zostaly udostepnione prokuraturze z ktora w pelni
                  wspolpracujemy.

                  Pani Izo, tak przypadek nie jest latwy ale tez nie jest latwa praca lekarza czy
                  lekarza administratora zwlaszcza gdy jego podwladny jest warcholem.
                  • radca Re: Normalne wyjasnianie zgloszenia 26.12.04, 21:19
                    Gość portalu: Dyr K. napisał(a):

                    > do prokuratury. Niech sie pan raczej zapyta panie Radco, dlaczego dziewczynka
                    > zostala przywieziona 4 tygodnie pozniej??? Czyli 3 tygodnie za pozno??? Czy
                    > panu takie pytanie nie przyszlo do glowy? Dla pana przyczyna kazdego zla jest
                    > automatycznie lekarz i sluzba zdrowia

                    zdrowia.- otoz nigdy nie twierdzilem i nadal nie twierdze,ze " przyczyna
                    kazdego zla jest automatycznie lekarz i sluzba zdrowia " ( jak to pan
                    twierdzi ). Lekarzy uczciwych, sumiennych, ratujacych zycie i zdrowie ludzkie
                    oraz nielamiacych etyke lekarska - zawsze bronilem, podziwialem i stawalem
                    w ich obronie.

                    ale akurat mam doswiadczenia i to nie tylko uzyskanych od swiadkow , ale tez
                    opartych na wielu dokumentach i AKTACH - gdzie ukazane byly dowody na to,ze
                    wsrod lekakarzy oraz pracownikow sluzby zdrowia istnieja PRZESTEPCY.

                    Przestepcy ... nie tylko popelniajacy tzw. " bledy medyczne" - bo nadal twierdze
                    ( o czym pisalem wielokrotnie )ze " blad medyczny " nie jest jako takim
                    przestepstwem w moim mniemaniu - jest poprostu BLEDEM.

                    Inaczej natomiast ma sie sprawa,jezeli w wyniku popelnienia takiego bledu -
                    lekarze oraz KLIKA wlacza sie do ZACIERANIA SLADOW, MATACTWA oraz FALSZOWANIA
                    DOKUMENTACJI - tak jak to mialo np. miejsce w POGOTOWIU RATUNKOWYM -FORDON ,
                    gdzie sfalszowano KSIEGI AMBULATORIUM oraz KARTY DYZUROW.

                    Jesli pan wspomina tez o PROKURATURZE.... to akurat moge pana zapewnic,ze
                    znam wspoluczestniczenia prokuratorow w POMAGANIU SPRAWCOM PRZESTEPSTWA
                    W UNIKNIECIU ODPOWIEDZIALNOSCI KARNEJ oraz DZIALANIU NA SZKODE WYMIARU
                    SPRAWIEDLIWOSCI.



                    > Panie, jezt pan znany ze swojej
                    > tworczosci internetowej ale powinien pan jako dorosly mezczyzna pomyslec o
                    > przyczynach raczej niz leciec na lep prasy. Jak pan mysli dlaczego siostry
                    >nie chca skarzyc szpitala? Po pierwze zabieg byl wykonany za darmo a po
                    >drugie same przywiozly dzicko o 3 tygodnie za pozno. Niech sie pan zapyta
                    > dlaczego?

                    - ten " lep rasy " - jak to pan nazywa... to jestem pelen podziwu dla odwagi
                    dzisiejszych MEDIOW i Ich WOLNOSCI w dochodzeniu i ukazywaniu PRAWDY.
                    Gdyby nie dziesiejsze MEDIA ... wiele spraw nie ujrzaloby swiatla dziennego,
                    a POKRZYWDZENI - byliby tak zbeszczeszczeni ,ze zrobiono by z nich WINNYCH


                    > Oczywiscie zdaje sobie pan sprawe ze moj szpital ma cala dokumentacja tego
                    > przypadku i dane zostaly udostepnione prokuraturze z ktora w pelni
                    > wspolpracujemy.

                    - Pogotowie ratunkowe i SZPITAL WOJSKOWY w Bydgoszczy rowniez " scisle
                    wspopracowal " z prokuratura... tylko akurat w ODWROTNA STRONE tj.
                    jak tutaj najlepiej ZATUSZOWAC PRZESTEPSTWA I OSZUKAC POKRZYWDZONYCH
                    I OPINIE PUBLICZNA

                    wiec... prosze sobie darowac takie slowa.

                    radca

                    ps. czyz to pan nie straszyl mnie przypadkiem swoimi adwokatami ?
                    bo wie pan.... ze jakos sie akurat nie boje pana GROZB i SZANTAZY.
                    Nie zauwazyl pan ,ze miedzy nami jest roznica ?
                    • radca co tam noworodki ? - wazna jest OCHRONA 27.12.04, 23:16
                      miasta.gazeta.pl/torun/1,35576,2466801.html

                      " Szpital dziecięcy straci renomę


                      Natalia Waloch 27-12-2004

                      Noworodki z Torunia i okolic będą wożone na operacje do Bydgoszczy. To oznacza
                      upadek oddziału neonatologii i obniżenie rangi Wojewódzkiego Szpitala
                      Dziecięcego


                      Zmiany planuje wprowadzić nowa ordynator chirurgii w toruńskim szpitalu
                      dziecięcym Elżbieta Jaskólska. Jak się nieoficjalnie dowiedzieliśmy, rezygnację
                      z operacji noworodków zasugerował jej konsultant wojewódzki prof. Andrzej
                      Prokurat. Chociaż podobne zalecenia nie są wiążące, ordynator postanowiła się
                      do nich zastosować. Dlaczego? Doktor Jaskólska nie mogła nam tego wyjaśnić, bo
                      dyrektor szpitala Bogumił Kurowski zakazał jej wypowiedzi dla mediów, powołując
                      się na statut lecznicy. Co on sam mówi o zmianach na chirurgii?

                      - Nie ma w tej sprawie oficjalnych zaleceń, nie ma żadnych ustaleń na piśmie -
                      twierdzi Kurowski.

                      - Dlaczego więc pani ordynator zadeklarowała, że na oddziale nie będzie
                      operacji noworodków? - pytam.

                      - Nie byłem świadkiem takiego oświadczenia - twierdzi dyrektor.

                      O sprawie wiedzą natomiast lekarze, bo wieść lotem błyskawicy obiegła szpital.
                      Doniesienia mocno zaniepokoiły personel oddziału intensywnej terapii i
                      patologii noworodka. To tam bowiem trafiają zoperowane niemowlęta. - Koniec
                      zabiegów oznacza podupadnięcie naszego oddziału - mówi Bożena Werner, zastępca
                      ordynatora neonatologii. - Jeśli zrealizuje się czarny scenariusz, może się
                      nagle okazać, że sprzęt podarowany nam przez Wielką Orkiestrę Świątecznej
                      Pomocy będzie niepotrzebny i zostanie zabrany.

                      Jak przypuszczają lekarze, aparatura pojedzie do Bydgoszczy, gdzie w
                      listopadzie br. oficjalnie otwarto klinikę chirurgii dziecięcej w szpitalu im.
                      Jurasza. Kieruje nią prof. Prokurat, który publicznie skarżył się, że brakuje
                      mu sprzętu i liczy na dary z Orkiestry. Wczoraj nie udało nam się z nim
                      skontaktować. - Jest na zasłużonym urlopie, będzie dopiero 3 stycznia -
                      powiedziano nam w bydgoskiej klinice.

                      Lekarze z Torunia obawiają się też, że po zmianach Wojewódzki Szpital Dziecięcy
                      straci renomę jednej z najlepszych placówek w regionie. - Nasza ranga już
                      spadła po likwidacji kliniki, teraz zapowiada się, że to nie koniec -
                      przewiduje neonatolog Grzegorz Postek. - Przecież chirurgia była budowana także
                      pod kątem noworodków.

                      Dyrektor Kurowski twierdzi, że oddział intensywnej terapii i patologii
                      noworodka nie musi obawiać się o swój byt.

                      Przed drzwiami oddziału chirurgicznego Szpitala Dziecięcego nadal stoją
                      ochroniarze przyprowadzeni przez dyrektora 22 grudnia, kiedy to ze stanowiska
                      ordynatora usunięto Marka Orkiszewskiego. Bogumił Kurowski nie chciał
                      odpowiedzieć, ile pieniędzy z kasy szpitala idzie na ich utrzymanie. "Gazeta"
                      dowiedziała się, że godzinna stawka wynosi 40 zł."
                      • radca Re: co tam noworodki ? - wazna jest OCHRONA 28.12.04, 16:05
                        a kogo ta OCHRANA ma pilnowac ?
                        i przed czym - lub przed kim ?

                        radca
                        • Gość: Dyr. K. Radco, sluchaj polglowku, nie masz zycia, to fakt IP: 218.12.171.* 28.12.04, 18:03
                          ale czy musisz sie afiszowac ze swoim przypadkiem na publicznych stronach
                          internetu? Moze sprobuj konsultacji lekarza domowego, ty stary osle!
                        • Gość: Dyr. K. Radco, nie zmieniaj tematu IP: 66.160.17.* 29.12.04, 05:42
                          Skoncentruj sie na tym jak podlym jestes czlowiekiem. Potrafisz z malej sprawy
                          zrobic afere swiatowej skali. Swieta, okres pokoju i spokoju a ty zachowujesz
                          sie jak ostatnia swinia zerwana z powroz! Opamietaj sie, boj sie Pana Bopga i
                          blagaj na kolanach o przebaczenie, bo celu w zyciu to ty widac nie masz ale
                          jezeli bedziesz sie dalej tak udzielal, to ja juz ci ten cel chamie jeden
                          znajde!
                          • radca Re: Radco, nie zmieniaj tematu 29.12.04, 17:52
                            Gość portalu: Dyr. K. napisał(a):

                            > Skoncentruj sie na tym jak podlym jestes czlowiekiem. Potrafisz z malej
                            >sprawy zrobic afere swiatowej skali.

                            - po pierwsze... to wcale nie jest taka sobie " mala sprawa "

                            > Swieta, okres pokoju i spokoju a ty zachowujesz sie jak ostatnia swinia
                            > zerwana z powroz!

                            - wlasnie... swieta.. i jakos sie nie zastanowiles,ze W SAMA WIGILIE DZIELAC
                            SIE NIBY OPLATKIEM Z DOCENTEM ORKISZEWSKIM - ZA PLECAMI WYNOSZONO JUZ JEGO
                            PRZEDMIOTY I WYNAJMUJAC OCHRONE - WYRZUCONO TEGO CZLOWIEKA JAK PSA !!!

                            czyz to nie jest gorsze od " JUDASZOWEGO POSTEPKU " ???

                            tylko jakos to cie nie porusza ? bo coz mozna wymagac od takich ?

                            > Opamietaj sie, boj sie Pana Bopga i blagaj na kolanach o przebaczenie,

                            - " blagac o przebaczenie " ? - za to ,ze dzialam dla dobra dzieci chorych
                            i oczekujacych na operacje ? Za to,ze bronie uczciwego lekarza - a potepiam
                            skandaliczne zachowania KLIKI ?

                            >bo celu w zyciu to ty widac nie masz ale jezeli bedziesz sie dalej tak
                            >udzielal, to ja juz ci ten cel chamie jeden znajde!

                            - mam cel i bardzo sie ciesze ,ze tacy jak ty akurat wychodza z siebie
                            i ukazuja kim sa w rzeczywistosci

                            marnys i tyle ... a mnie to ty se mozesz tsraszyc, zastraszac i grozic -
                            chloptasiu smile

                            radca
    • pawel_z_melb ??? 29.12.04, 18:57
      Witaj Radco!
      1. Re: pomysl sam i
      zabieg dyr.K wyglada rzeczywiscie na podly.
      ale co my wiemy poza tym?

      czy usuniecee bylo uzasadnione? moze tak?

      2. podejmij decyzje

      jakiej decyzji od nas oczekujesz? akcji pisania listow?
      wybrania sie tak i 'skucia ryja dyr.K? (zartuje)

      w Polsce - jak w wielu krajach - istnieje Sad Pracy - i to jest wlasciwe
      miejsce do rozstrzygania spraw...
      Wiem, ze polski system prawny jest daleki od funkcjalnosci i kosztowny
      (pamietamy, ze tego gorzko doswiadczyles),
      ale
      (jak mi sie wydaje) przed sadem Pracy nie trzeba byc reprezentownym prez
      prawnika

      3. zdaje mi sie ze ten 'Dyr. K' z ktorym dystutujesz tu, to ktos, kto
      zwyczajnie 'robi sobie jaja'...

      pzdr

      Pawel
      • radca wyrzucony docent Orkiszewski i jego zaslugi 29.12.04, 22:34
        warto przeczytac tekst - autorstwa :
        Autor: Gość: qwerty IP: *.hipernet.ras.pl
        Data: 29.12.2004 22:06


        " Rozwój opieki chirurgicznej nad dzieckiem w Toruniu - Historia medycyny

        Pierwsze informacje o chirurgicznym leczeniu dzieci w Toruniu pochodzą
        z czasów I Rzeczpospolitej. Wtedy to dr med. Szymon Schutzius (1622-1679) fizyk
        miejski rodem z Torunia wraz z chirurgiem Antonim Stadtlenderem wykonali
        operacje w przypadkach: anum imperfectum u noworodka, oraz pudendum muliebre
        natura clausum u 4-letniej dziewczynki. W roku 1673 fizyk toruński dr mad.
        Jerzy Seger (1629-1678) rozpoznał i leczył zwłóknienie trzustki u 3-letniej
        dziewczynki, potwierdzone badaniem sekcyjnym. Wydarzenie to uważane jest za
        pionierskie w badaniach nad mukowiscydozą w Polsce.
        Do lekarzy inicjujących leczenie chirurgiczne dzieci należał również dr
        med. Leon Szuman (1852-1920). Jako pierwszy w Polsce, podał on wlew dożylny
        soli fizjologicznej u 15-letniego chłopca z zapaścią pourazową. Pierwszy 25
        łóżkowy oddział chirurgii dziecięcej w Toruniu powstał 1 czerwca 1970 roku.
        Jego ordynatorem został dr med. Józef Przedpełski (1928-1979). Doktoryzował się
        on na podstawie pracy dotyczącej krwiopochodnego zapalenia kości u dzieci. W
        oddziale wypracowano dobra technikę operacyjnego leczenia przepuklin,
        wnętrostwa, rozległych naczyniaków itp.
        W latach 1980-1984 ordynatorem oddziału był dr Kazimierz
        Koziołkiewicz. Zorganizował on salę oparzeń, operował z powodzeniem wrodzone
        atrezje przełyku, wykonywał niektóre zabiegi neurochirurgiczne. Kolejnym
        ordynatorem była dr Danuta Rajewska-Skurczyńska. Operowano w tym czasie około
        450 dzieci rocznie. Oddział wzbogacił się o nowoczesny sprzęt medyczny (pompy
        infuzyjne, respirator, inkubator itp.)oraz dostęp do USG i TK.
        5 lipca 1999 roku nastąpiło otwarcie Oddziału Chirurgii Dziecięcej i
        bloku operacyjnego w nowo wybudowanym obiekcie na terenie Wojewódzkiego
        Szpitala Dziecięcego. W dniu 12.12.2000 roku przekształcony został w Katedrę i
        Klinikę Chirurgii, Onkologii i Traumatologii Dziecięcej Akademii Medycznej w
        Bydgoszczy pod kierunkiem dr hab. Med. Marka Orkiszewskiego. Opieka
        chirurgiczna nad dzieckiem w Toruniu osiągnęła tym samym poziom akademicki.
        --------------------------
        To tyle historii. Tekst pochodzi ze stron internetowych kujawsko-pomorskiej
        izby lekarskiej. Tak, tak, to już historia. H i s t o r i a.

        A teraz prośba do Panów - Dyrektora Kurowskiego i marszałka Achramowicz:
        Proszę dopiszcie dalszy ciąg... Nie zapomnijcie o swoich nazwiskach - powinny
        się tam znaleść! "
        • pawel_z_melb Re: wyrzucony docent Orkiszewski i jego zaslu 29.12.04, 23:15
          wybacz Radco,
          ale:
          /W dniu 12.12.2000 roku przekształcony został w Katedrę i
          Klinikę Chirurgii, Onkologii i Traumatologii Dziecięcej Akademii Medycznej w
          Bydgoszczy pod kierunkiem dr hab. Med. Marka Orkiszewskiego. Opieka
          chirurgiczna nad dzieckiem w Toruniu osiągnęła tym samym poziom akademicki.'

          nie mowi nic o przyczynach konfliktu i racjach.
          (chociaz podly sposob wyrzucania mowi smile)

          sensowny facet znajdzie sobie miejsce...,
          a sad - jesli chcemy by Polska byla krajem praworzadnym - jest najwlasciwszym
          podmiotem DZIALANIA

          niemniej jednak wolna prasa (w tym fora internetowe) sa dobrym miejscem do
          naglasniania 'chryj'. Ale - warto przyjrzec sie temu co sie tam wlasciwie
          dzialo...
          Czesto sie np. zdarza ze geniusze sa nie do zniesienia w zespole....

          Mysle, ze warto wstrzymac sie z osadem dopoki nie poznamy sprawy dokladniej...

          PS: pamietasz o mojej prosbie?
          • radca jak HEROLD - artykul 30.12.04, 15:48
            " SEJMIK. Awantura o chirurga

            Marszałek jak Herod


            Kolejna awantura o toruńskiego chirurga Marka Orkiszewskiego - na wczorajszym
            posiedzeniu sejmiku walczyli o niego prawicowi posłowie i rodzice chorych
            dzieci.


            Wczoraj przed 10.00 stawiło się w sejmikowej sali posiedzeń
            kilkanaścioro zdesperowanych ojców i matek małych pacjentów, których
            Orkiszewski kiedyś operował, albo miał operować w najbliższym czasie.
            - Nie oddam mojego synka pod opiekę nikogo innego! - mówił dziennikarzom
            wzburzony młody mężczyzna. - Bez niego moje dziecko by nie żyło! -
            przekonywała ze łzami w oczach kobieta.
            Miejsca w krzesłach dla publiczności zajęli toruńscy posłowie: Anna
            Sobecka - która dwa tygodnie temu w związku ze sprawą Orkiszewskiego złożyła
            wniosek o odwołanie marszałka województwa - i Antoni Mężydło. Kiedy
            otwierająca sesję przewodnicząca sejmiku Lucyna Andrysiak poinformowała, że
            wniosek Sobeckiej nie będzie rozpatrywany, bo zgodnie z prawem odwołać
            marszałka można jedynie na wniosek radnych, posłanka podniosła rękę. -
            Zgłaszam wniosek o odwołanie marszałka Achramowicza - oświadczyła, jakby nie
            usłyszała wyjaśń przewodniczącej. Dowodziła, że wyrzucenie Orkito montowana
            przez marszałka sprawa polityczna. - Jeśli powoduje to zagrożenie dla zdrowia
            i życia małych pacjentów, to jest to przestępstwo. Macie dzieci, macie wnuki,
            weźcie to pod uwagę - przekonywała radnych.
            - Marszałek i rektor bydgoskiej Akademii Medycznej realizują wobec mnie
            plan prywatnej zemsty. Tymczasem wielokrotnie w ostatniej chwili ratowałem
            dzieci umierające w progu szpitala, wykrwawiające się na śmierć. Za to winię
            marszałka - przemawiał sam Orkiszewski.
            Żaden z klubów - nawet koledzy Sobeckiej z LPR - nie zdecydował się na
            razie na firmowanie wniosku Sobeckiej.


            Iza Wodzińska ( GP )

            30 Grudnia 2004

            - przypomnijmy,ze GAZETA WYBORCZA jako pierwsza - rowniez szeroko opisywala
            ta sprawe

            radca
            • pawel_z_melb Re: jak HEROD - artykul 30.12.04, 21:55
              tragiczne...

              choc dobrze, ze ludzie 'pyszcza'

              pzdr

              Pawel

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka