radca 25.12.04, 20:20 forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=71&w=18813208&a=18865053 radca Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
radca zobaczcie sami - co zrobiono w Wigilie ? 25.12.04, 20:28 " Wyrzucony z pracy podczas opłatka Natalia Waloch 22-12-2004 , ostatnia aktualizacja 23-12-2004 07:57 Jak pozbyć się niechcianego ordynatora z lecznicy? Trzeba zaprosić go na opłatek z dyrekcją, a w tym czasie po cichu wynieść jego rzeczy z gabinetu. Tak wyrzucono w środę ze Szpitala Dziecięcego w Toruniu chirurga Marka Orkiszewskiego. Roman Stankiewicz, wicedyrektor ds. lecznictwa, osobiście zaprosił go na spotkanie opłatkowe. Kiedy tylko lekarz ubrany w odświętny garnitur łamał się opłatkiem z nim i ordynatorami, dyrektor szpitala Bogumił Kurowski w asyście ochroniarzy pakował osobiste rzeczy docenta do kartonów. Wyniesiono je do piwnicy. Drzwi na oddział zamknięto, a na straży postawiono dwóch ludzi. Lekarz, któremu nie został nawet portfel, wezwał policję. Mundurowi przesłuchali dyrektora Kurowskiego, ale uznali, że to wewnętrzna sprawa szpitala i odjechali. W ten sposób na chirurgię wprowadzono nową ordynator Elżbietę Jaskólską. To jednak nie koniec zmian na oddziale. Szefostwo uznało, że szkodziła mu nie tylko obecność Orkiszewskiego, ale też Joanny Madej. Lekarka dostała zakaz pełnienia dyżurów i została przeniesiona do poradni przyszpitalnej. - Myślę, że to dlatego, iż współpracowałam z docentem i w ten sposób nie opowiedziałam się po właściwej stronie - mówi. Dyrektor Kurowski nie chciał komentować swojej decyzji. Stwierdził tylko, że na oddziale musi panować zaufanie i że widzi szanse na porozumienie się z lekarką w przyszłości. - To, co się dzieje w szpitalu, to mała Ukraina - powiedziała "Gazecie" żona Marka Orkiszewskiego. - Cała ta sytuacja jest jak żywcem wzięta z Gombrowicza. Wyrzucenie chirurga odbiło się szerokim echem w mieście. Posłanka LPR Anna Sobecka wysłała do prokuratury zapytanie, czy dyrekcja szpitala nie popełniła przestępstwa, wprowadzając ochroniarzy na teren lecznicy. W popłoch wpadły matki małych pacjentów. - Docent miał w czwartek przeprowadzić bardzo skomplikowaną operację mojego dziecka - mówi Anna Szymańska. - Nie wiem, co teraz będzie. Główny zainteresowany zachował natomiast stoicki spokój. - Wydali mi w piwnicy moje rzeczy, pokwitowałem odbiór - powiedział nam wieczorem Orkiszewski. - Teraz pakuję kartony do samochodu i jadę do Poznania. Do domu. Konflikt w Szpitalu Dziecięcym trwał trzy lata. Po raz pierwszy docent Orkiszewski stracił posadę w 2002 r. Skierował sprawę do sądu, który nakazał przywrócenie go do pracy. Na początku maja br. przestał być kierownikiem chirurgicznego oddziału klinicznego. Dyrekcja twierdzi, że skończyła się też jego kadencja ordynatora. Orkiszewski się z tym nie zgadzał i uważał, że konkurs na nowego szefa chirurgii został rozpisany bezprawnie. Lekarz zasłynął tym, że nie opuścił szpitala i przez kilka miesięcy wykonywał skomplikowane operacje. Za zabiegi nie dostawał ani grosza." Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Dyr K. Re: zobaczcie sami - co zrobiono w Wigilie ? IP: 80.227.56.* 25.12.04, 20:42 Radco znalem tego doktory i ten czlowiek nie jest w stanie pracowac w zespole. Jak bedzie podskakiwal to wyciagne na niego kwity, zawiadamiajac prokurature. Mam dosc jego sobiepanstwa i chamstwa. Niech sie wyzywa we wlasnej praktyce, jezeli oczywiscie jeszcze bedzie mial prawo wykonywania zawodu. Odpowiedz Link Zgłoś
iza42 Re: zobaczcie sami - co zrobiono w Wigilie ? 25.12.04, 21:07 w glowie sie nie miesci .... Odpowiedz Link Zgłoś
radca Re: zobaczcie sami - co zrobiono w Wigilie ? 26.12.04, 02:17 jak najszybciej zmienic dyrektora,aby nie bylo tak,ze nie bedzie komu leczyc radca Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Dyr. K Radco, ostrzegam Ciebie, znam Twoje nazwisko IP: 80.227.56.* 26.12.04, 04:14 znam twoja historie w Polsce. Wiem ze wielu ludzi unieszczesliwiles swoimi zwariowanymi krucjatami. Przestan wtykac nos w nie swoje sprawy bo wlacze w to moich prawnikow. Nie pomoze ci fakt ze mieszkasz poza granicami Polski. Zajmij sie soba i swoim zyciem, wiecej osiagniesz. Odpowiedz Link Zgłoś
radca Re: Radco, ostrzegam Ciebie, znam Twoje nazwisko 26.12.04, 10:06 Gość portalu: Dyr. K napisał(a): > znam twoja historie w Polsce. Wiem ze wielu ludzi unieszczesliwiles swoimi > zwariowanymi krucjatami. Przestan wtykac nos w nie swoje sprawy bo wlacze w to > moich prawnikow. Nie pomoze ci fakt ze mieszkasz poza granicami Polski. Zajmij > sie soba i swoim zyciem, wiecej osiagniesz. - GROZBY ? GROZBY ? hmmmm, a to sie robi ciekawie.Tylko,ze ja nie boje zadnych GROZB - jesli walcze w uczciwej sprawie i przeciwko tym - ktorzy dzialaja przeciwko ratowania zycia i zdrowia czlowieka a wiec..... ? radca Odpowiedz Link Zgłoś
radca Re: Radco, ostrzegam Ciebie, znam Twoje nazwisko 26.12.04, 10:28 Gość portalu: Dyr. K napisał(a): > znam twoja historie w Polsce. Wiem ze wielu ludzi unieszczesliwiles swoimi > zwariowanymi krucjatami. - masz na mysli tych pijakow w czasie dyzurow ? Tych falszujacych KSIEGI AMBULATORYJNE ? Tych falszujacych KARTY DYZUROW ? czy tych - wystawiajacych zwolnienia lekarskie za pieniadze ? nooo to masz sie nad kim uzalac i bron wtedy swoich kolesiow z SITWY I KLIKI radca Odpowiedz Link Zgłoś
radca Re: Radco, ostrzegam Ciebie, znam Twoje nazwisko 26.12.04, 21:40 Gość portalu: Dyr. K napisał(a): > znam twoja historie w Polsce. Wiem ze wielu ludzi unieszczesliwiles swoimi > zwariowanymi krucjatami. Przestan wtykac nos w nie swoje sprawy bo wlacze w to > moich prawnikow. Nie pomoze ci fakt ze mieszkasz poza granicami Polski. Zajmij > sie soba i swoim zyciem, wiecej osiagniesz. - nazwisko jest znane i nikt sie tutaj nie ukrywa wiec prosze sobie darowac te GROZBY radca Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Dyr K. Pani Izo, co sie Pani nie miesci w glowie? IP: 80.227.56.* 26.12.04, 04:18 Ze dorosly czlowiek rozpetuje nagonke na sprawy personalne w szpitalu? Kazdy dyrekto ma za zadanie i obowiazek prowadzic taka polityke socjalna aby szpital i pacjent na tym wygral. Pan dr. nie jest niezastapiony chociaz tak o sobie myslal. Mamy juz zastepce na jego miejsce osobe znacznie bardziej przygotowana fachowo do wykonywania zawodu oraz, co jest rowniez bardzo wazne, umiejaca pracowac w zespole! Odpowiedz Link Zgłoś
iza42 Re: Pani Izo, co sie Pani nie miesci w glowie? 26.12.04, 08:21 Nie miesci mi sie w glowie sposob zalatwiania tej sprawy panie dyrektorze..... Odpowiedz Link Zgłoś
radca ZEMSTA - za to , ze to ukazal ? 26.12.04, 20:21 www.pomorska.pl/apps/pbcs.dll/artikkel?SearchID=73126756236046&Avis=PO&Dato=20030215&Kategori=REGION&Lopenr=102150266&R "ZDROWIE. Dramatyczne przyżycia Roksanki czyli afera której nie było Roz(g)rywki białych kitli W środę Super Express opublikował tekst autorstwa Grzegorza Dudzińskiego, opisujący rzekomy błąd w sztuce lekarskiej do którego, miało dojść w Szpitalu Dziecięcym w Toruniu. Sprawdziliśmy fakty - wygląda na to, że afery nie ma, a sprawa przypomina zwykłą rozgrywkę między lekarzami. "Prawda" - O dramatycznych przeżyciach Roksanki opowiedział nam lekarz z toruńskiego szpitala - napisał Super Express. Jak ustaliliśmy tym tajemniczym lekarzem, jest doc. Marek Orkiszewski, który 6 listopada powiadomił dyrekcję szpitala o domniemanym błędzie lekarskim. Wg. "SE" sprawa miała wyglądać następująco: Do toruńskiego szpitala trafiła miesięczna Roksanka. Dziecko było pod opieką Domu Pomocy Społecznej dla Dzieci i Młodzieży w Grabiu, pod Włocławkiem. Podczas ściągania gipsu, lekarz zmasakrował nóżki dziewczynki. Uszkodzone były mięśnie, strumieniami lała się krew, a podczas zabiegu dziecko wyło z bólu. - Nie rozumiem jak mogło do tego dojść. Nie będziemy dochodzić sprawiedliwości przed sądem, bo nie wierzymy w ukaranie winnych - mówiła zakonnica opiekująca się dzieckiem. Dziennikarz "SE" 10 lutego przyjechał do ośrodka pod Włocławkiem w celu zrobienia zdjęcia. Dudziński przekonywał, że został oszukany twierdzeniem, iż Roksany nie ma. Siostry zakonne są całą sprawą przerażone. W szpitalu panuje zmowa milczenia i nikomu nie zależy na jej wyjaśnieniu. W ten oto sposób sprawę przedstawił "Super Express". i prawda Całkowicie inny przebieg wydarzeń jawi się po rozmowach w toruńskim szpitalu i w Domu Pomocy Społecznej. Zacznijmy jednak od początku. - 10 lutego dziecko przebywało w poradni ortopedycznej Wojewódzkiego Szpitala Dziecięcego w Toruniu. Jednoznacznie wskazuje na to wpis do jego karty. - mówi Elżbieta Redzińska, wicedyrektor szpitala ds. lecznictwa. - Nie okłamaliśmy tego redaktora bowiem Roksanki rzeczywiście u nas nie było w tym dniu. Przebywała w poradni ortopedycznej w Toruniu - potwierdziła nam Maria Wingorska, dyrektor Dyrektor Domu Pomocy Społecznej w Grabiu. "Pomorska" ustaliła również, że w poniedziałek dziewczynka zostało skierowana na dwutygodniowy obóz rehabilitacyjny. Gdyby rzeczywiście znajdowało się w tak krytycznym stanie jak się niesłusznie zarzuca, o żadnym wyjeździe do sanatorium nie mogłoby być mowy. Gips zdjęty za późno! Do uszkodzeń mięśni, ani rozległego krwawienia - za co miałby być odpowiedzialny toruński szpital, również nie doszło! Roksanka urodziła się 14 września. Po urodzeniu u niemowlaka stwierdzono zmiany chorobowe w budowie nóżek. Konieczne było zastosowanie leczenia z użyciem gipsu. Gipsu nie zakładał jednak toruński szpital, ale zupełnie inna placówka. Ponieważ niemowlak rośnie bardzo szybko, gips powinien być zmieniany najpóźniej co 4-5 dni, najpóźniej po tygodniu. Jednak do szpitala w Toruniu dziecko trafiło dopiero 28 października, z rozległą opuchlizną. - Był to efekt zbyt długiej obecności gipsu. Lekarz podjął decyzje o jego natychmiastowym ściągnięciu. Jest to rutynowy zabieg, z którym bez trudu poradzi sobie student pierwszego roku medycyny. Tym razem pojawiły się jednak komplikacje. Noga była spuchnięta, wręcz przyrośnięta do gipsu. Stąd powstała rana, podczas jego ściągania - mówi Redzińska. "SE" napisał o uszkodzeniu mięśni i wielkim krwotoku. Jest to nieprawdą, ponieważ owe nacięcie miało 1,5 cm długości. - Broń boże nie twierdzę, że nie można było ściągnąć gipsu bez uszkodzenia skóry. Gdyby zabieg taki był przeprowadzony 4 tygodnie wcześniej, sprawy w ogóle by nie było - wyjaśnia oskarżony przez gazetę lekarz. Zemsta? "SE" zarzuca również, że niemowlę u którego rozpoznano zapalenie skóry trafiło najpierw na pediatrię, zamiast od razu na chirurgię. - U Roksanki rozpoznano infekcję wewnętrzną, dlatego konieczne było jej wyleczenie właśnie na tym oddziale. Musieliśmy uporać się z przeziębieniem, stąd skierowanie na oddział pediatryczny - wyjaśnia Redzińska. Orkiszewski zarzucił dyrekcji szpitala tuszowanie sprawy mimo, że natychmiast po jego doniesieniu sprawę zbadało trzech innych lekarzy. Żaden z nich nie dopatrzył się jakiegokolwiek błędu. - Jeżeli Orkiszewski uważa inaczej niech zgłosi sprawę do prokuratury. Szpital nie zrobił nic złego i nie ma nic do ukrycia. Zmowa milczenia jest zwykłym wymysłem. Dysponujemy pełną dokumentacją tej sprawy, do której w każdej chwili można zajrzeć i dowiedzieć się, jak było naprawdę - mówi Redzińska. To prywatna rozgrywka między lekarzami - Nie wiem, która z nas będzie miała dość odwagi, aby zawieźć ją (Roksankę - K.S) znowu do Torunia - tak miała powiedzieć Dudzińskiemu (autor tekstu w "SE") zakonnica opiekująca się dzieckiem. - Takie stwierdzenie jest wierutnym kłamstwem i konfabulacją. W szpitalu w Toruniu pracują wspaniali lekarze i pielęgniarki. Dzieci z którymi tu przyjeżdżamy na leczenie mają zapewnioną doskonałą i troskliwą opiekę. Nikt nie pyta kto zapłaci za ich pobyt, za udzieloną pomoc, za uratowanie zdrowia, a może nawet i życia. W tej konkretnej sprawie, ale i we wszystkich innych mamy w stosunku do toruńskich lekarzy ogromny dług wdzięczności. Są to wspaniali ludzie, a owa sensacja będąca efektem chorej wyobraźni jej autorów, wygląda na prywatną rozgrywkę między lekarzami. Nie mieliśmy i nie mamy żadnych zastrzeżeń do pracy toruńskich lekarzy - mówi Maria Wingorska, dyrektor Domu Pomocy w Grabiu. - Wyrabianie negatywnej opinii innym lekarzom przez doc. Orkiszewskiego tylko dlatego, że zostało się zwolnionym z pracy uważam za nieetyczne - kończy Redzińska. W czwartek, w drugiej publikacji Super Expressu odnoszącej się do rzekomego błędu w sztuce lekarskiej, doc. Marek Orkiszewski zapowiedział, że po powrocie do szpitala dziecięcego będzie walczył z rażącymi zaniedbaniami i błędami w sztuce lekarskiej, do których doszło podczas jego ponad pół rocznej nieobecności. Jako przykład podał właśnie sprawę Roksanki. Sprawą zainteresowała się prokuratura. Napiszemy co wyjaśniła. Dokładnie. n - Dzień przed ukazaniem się publikacji, we wtorek, o godz. 10.00 autor artykułu w Super Expressie zapowiedział swoją wizytę w naszym szpitalu, celem potwierdzenia doniesień od doc. Orkiszewskiego. Cały zespół lekarski uczestniczący w leczeniu dziewczynki czekał aż do godz. 14.00. Redaktor nie zjawił się - mówi Redzińska. Kamil Sakałus Ps 15 Lutego 2003 " Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Dyr K. Normalne wyjasnianie zgloszenia IP: 80.227.56.* 26.12.04, 20:53 do prokuratury. Niech sie pan raczej zapyta panie Radco, dlaczego dziewczynka zostala przywieziona 4 tygodnie pozniej??? Czyli 3 tygodnie za pozno??? Czy panu takie pytanie nie przyszlo do glowy? Dla pana przyczyna kazdego zla jest automatycznie lekarz i sluzba zdrowia. Panie, jezt pan znany ze swojej tworczosci internetowej ale powinien pan jako dorosly mezczyzna pomyslec o przyczynach raczej niz leciec na lep prasy. Jak pan mysli dlaczego siostry nie chca skarzyc szpitala? Po pierwze zabieg byl wykonany za darmo a po drugie same przywiozly dzicko o 3 tygodnie za pozno. Niech sie pan zapyta dlaczego? Oczywiscie zdaje sobie pan sprawe ze moj szpital ma cala dokumentacja tego przypadku i dane zostaly udostepnione prokuraturze z ktora w pelni wspolpracujemy. Pani Izo, tak przypadek nie jest latwy ale tez nie jest latwa praca lekarza czy lekarza administratora zwlaszcza gdy jego podwladny jest warcholem. Odpowiedz Link Zgłoś
radca Re: Normalne wyjasnianie zgloszenia 26.12.04, 21:19 Gość portalu: Dyr K. napisał(a): > do prokuratury. Niech sie pan raczej zapyta panie Radco, dlaczego dziewczynka > zostala przywieziona 4 tygodnie pozniej??? Czyli 3 tygodnie za pozno??? Czy > panu takie pytanie nie przyszlo do glowy? Dla pana przyczyna kazdego zla jest > automatycznie lekarz i sluzba zdrowia zdrowia.- otoz nigdy nie twierdzilem i nadal nie twierdze,ze " przyczyna kazdego zla jest automatycznie lekarz i sluzba zdrowia " ( jak to pan twierdzi ). Lekarzy uczciwych, sumiennych, ratujacych zycie i zdrowie ludzkie oraz nielamiacych etyke lekarska - zawsze bronilem, podziwialem i stawalem w ich obronie. ale akurat mam doswiadczenia i to nie tylko uzyskanych od swiadkow , ale tez opartych na wielu dokumentach i AKTACH - gdzie ukazane byly dowody na to,ze wsrod lekakarzy oraz pracownikow sluzby zdrowia istnieja PRZESTEPCY. Przestepcy ... nie tylko popelniajacy tzw. " bledy medyczne" - bo nadal twierdze ( o czym pisalem wielokrotnie )ze " blad medyczny " nie jest jako takim przestepstwem w moim mniemaniu - jest poprostu BLEDEM. Inaczej natomiast ma sie sprawa,jezeli w wyniku popelnienia takiego bledu - lekarze oraz KLIKA wlacza sie do ZACIERANIA SLADOW, MATACTWA oraz FALSZOWANIA DOKUMENTACJI - tak jak to mialo np. miejsce w POGOTOWIU RATUNKOWYM -FORDON , gdzie sfalszowano KSIEGI AMBULATORIUM oraz KARTY DYZUROW. Jesli pan wspomina tez o PROKURATURZE.... to akurat moge pana zapewnic,ze znam wspoluczestniczenia prokuratorow w POMAGANIU SPRAWCOM PRZESTEPSTWA W UNIKNIECIU ODPOWIEDZIALNOSCI KARNEJ oraz DZIALANIU NA SZKODE WYMIARU SPRAWIEDLIWOSCI. > Panie, jezt pan znany ze swojej > tworczosci internetowej ale powinien pan jako dorosly mezczyzna pomyslec o > przyczynach raczej niz leciec na lep prasy. Jak pan mysli dlaczego siostry >nie chca skarzyc szpitala? Po pierwze zabieg byl wykonany za darmo a po >drugie same przywiozly dzicko o 3 tygodnie za pozno. Niech sie pan zapyta > dlaczego? - ten " lep rasy " - jak to pan nazywa... to jestem pelen podziwu dla odwagi dzisiejszych MEDIOW i Ich WOLNOSCI w dochodzeniu i ukazywaniu PRAWDY. Gdyby nie dziesiejsze MEDIA ... wiele spraw nie ujrzaloby swiatla dziennego, a POKRZYWDZENI - byliby tak zbeszczeszczeni ,ze zrobiono by z nich WINNYCH > Oczywiscie zdaje sobie pan sprawe ze moj szpital ma cala dokumentacja tego > przypadku i dane zostaly udostepnione prokuraturze z ktora w pelni > wspolpracujemy. - Pogotowie ratunkowe i SZPITAL WOJSKOWY w Bydgoszczy rowniez " scisle wspopracowal " z prokuratura... tylko akurat w ODWROTNA STRONE tj. jak tutaj najlepiej ZATUSZOWAC PRZESTEPSTWA I OSZUKAC POKRZYWDZONYCH I OPINIE PUBLICZNA wiec... prosze sobie darowac takie slowa. radca ps. czyz to pan nie straszyl mnie przypadkiem swoimi adwokatami ? bo wie pan.... ze jakos sie akurat nie boje pana GROZB i SZANTAZY. Nie zauwazyl pan ,ze miedzy nami jest roznica ? Odpowiedz Link Zgłoś
radca co tam noworodki ? - wazna jest OCHRONA 27.12.04, 23:16 miasta.gazeta.pl/torun/1,35576,2466801.html " Szpital dziecięcy straci renomę Natalia Waloch 27-12-2004 Noworodki z Torunia i okolic będą wożone na operacje do Bydgoszczy. To oznacza upadek oddziału neonatologii i obniżenie rangi Wojewódzkiego Szpitala Dziecięcego Zmiany planuje wprowadzić nowa ordynator chirurgii w toruńskim szpitalu dziecięcym Elżbieta Jaskólska. Jak się nieoficjalnie dowiedzieliśmy, rezygnację z operacji noworodków zasugerował jej konsultant wojewódzki prof. Andrzej Prokurat. Chociaż podobne zalecenia nie są wiążące, ordynator postanowiła się do nich zastosować. Dlaczego? Doktor Jaskólska nie mogła nam tego wyjaśnić, bo dyrektor szpitala Bogumił Kurowski zakazał jej wypowiedzi dla mediów, powołując się na statut lecznicy. Co on sam mówi o zmianach na chirurgii? - Nie ma w tej sprawie oficjalnych zaleceń, nie ma żadnych ustaleń na piśmie - twierdzi Kurowski. - Dlaczego więc pani ordynator zadeklarowała, że na oddziale nie będzie operacji noworodków? - pytam. - Nie byłem świadkiem takiego oświadczenia - twierdzi dyrektor. O sprawie wiedzą natomiast lekarze, bo wieść lotem błyskawicy obiegła szpital. Doniesienia mocno zaniepokoiły personel oddziału intensywnej terapii i patologii noworodka. To tam bowiem trafiają zoperowane niemowlęta. - Koniec zabiegów oznacza podupadnięcie naszego oddziału - mówi Bożena Werner, zastępca ordynatora neonatologii. - Jeśli zrealizuje się czarny scenariusz, może się nagle okazać, że sprzęt podarowany nam przez Wielką Orkiestrę Świątecznej Pomocy będzie niepotrzebny i zostanie zabrany. Jak przypuszczają lekarze, aparatura pojedzie do Bydgoszczy, gdzie w listopadzie br. oficjalnie otwarto klinikę chirurgii dziecięcej w szpitalu im. Jurasza. Kieruje nią prof. Prokurat, który publicznie skarżył się, że brakuje mu sprzętu i liczy na dary z Orkiestry. Wczoraj nie udało nam się z nim skontaktować. - Jest na zasłużonym urlopie, będzie dopiero 3 stycznia - powiedziano nam w bydgoskiej klinice. Lekarze z Torunia obawiają się też, że po zmianach Wojewódzki Szpital Dziecięcy straci renomę jednej z najlepszych placówek w regionie. - Nasza ranga już spadła po likwidacji kliniki, teraz zapowiada się, że to nie koniec - przewiduje neonatolog Grzegorz Postek. - Przecież chirurgia była budowana także pod kątem noworodków. Dyrektor Kurowski twierdzi, że oddział intensywnej terapii i patologii noworodka nie musi obawiać się o swój byt. Przed drzwiami oddziału chirurgicznego Szpitala Dziecięcego nadal stoją ochroniarze przyprowadzeni przez dyrektora 22 grudnia, kiedy to ze stanowiska ordynatora usunięto Marka Orkiszewskiego. Bogumił Kurowski nie chciał odpowiedzieć, ile pieniędzy z kasy szpitala idzie na ich utrzymanie. "Gazeta" dowiedziała się, że godzinna stawka wynosi 40 zł." Odpowiedz Link Zgłoś
radca Re: co tam noworodki ? - wazna jest OCHRONA 28.12.04, 16:05 a kogo ta OCHRANA ma pilnowac ? i przed czym - lub przed kim ? radca Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Dyr. K. Radco, sluchaj polglowku, nie masz zycia, to fakt IP: 218.12.171.* 28.12.04, 18:03 ale czy musisz sie afiszowac ze swoim przypadkiem na publicznych stronach internetu? Moze sprobuj konsultacji lekarza domowego, ty stary osle! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Dyr. K. Radco, nie zmieniaj tematu IP: 66.160.17.* 29.12.04, 05:42 Skoncentruj sie na tym jak podlym jestes czlowiekiem. Potrafisz z malej sprawy zrobic afere swiatowej skali. Swieta, okres pokoju i spokoju a ty zachowujesz sie jak ostatnia swinia zerwana z powroz! Opamietaj sie, boj sie Pana Bopga i blagaj na kolanach o przebaczenie, bo celu w zyciu to ty widac nie masz ale jezeli bedziesz sie dalej tak udzielal, to ja juz ci ten cel chamie jeden znajde! Odpowiedz Link Zgłoś
radca Re: Radco, nie zmieniaj tematu 29.12.04, 17:52 Gość portalu: Dyr. K. napisał(a): > Skoncentruj sie na tym jak podlym jestes czlowiekiem. Potrafisz z malej >sprawy zrobic afere swiatowej skali. - po pierwsze... to wcale nie jest taka sobie " mala sprawa " > Swieta, okres pokoju i spokoju a ty zachowujesz sie jak ostatnia swinia > zerwana z powroz! - wlasnie... swieta.. i jakos sie nie zastanowiles,ze W SAMA WIGILIE DZIELAC SIE NIBY OPLATKIEM Z DOCENTEM ORKISZEWSKIM - ZA PLECAMI WYNOSZONO JUZ JEGO PRZEDMIOTY I WYNAJMUJAC OCHRONE - WYRZUCONO TEGO CZLOWIEKA JAK PSA !!! czyz to nie jest gorsze od " JUDASZOWEGO POSTEPKU " ??? tylko jakos to cie nie porusza ? bo coz mozna wymagac od takich ? > Opamietaj sie, boj sie Pana Bopga i blagaj na kolanach o przebaczenie, - " blagac o przebaczenie " ? - za to ,ze dzialam dla dobra dzieci chorych i oczekujacych na operacje ? Za to,ze bronie uczciwego lekarza - a potepiam skandaliczne zachowania KLIKI ? >bo celu w zyciu to ty widac nie masz ale jezeli bedziesz sie dalej tak >udzielal, to ja juz ci ten cel chamie jeden znajde! - mam cel i bardzo sie ciesze ,ze tacy jak ty akurat wychodza z siebie i ukazuja kim sa w rzeczywistosci marnys i tyle ... a mnie to ty se mozesz tsraszyc, zastraszac i grozic - chloptasiu radca Odpowiedz Link Zgłoś
pawel_z_melb ??? 29.12.04, 18:57 Witaj Radco! 1. Re: pomysl sam i zabieg dyr.K wyglada rzeczywiscie na podly. ale co my wiemy poza tym? czy usuniecee bylo uzasadnione? moze tak? 2. podejmij decyzje jakiej decyzji od nas oczekujesz? akcji pisania listow? wybrania sie tak i 'skucia ryja dyr.K? (zartuje) w Polsce - jak w wielu krajach - istnieje Sad Pracy - i to jest wlasciwe miejsce do rozstrzygania spraw... Wiem, ze polski system prawny jest daleki od funkcjalnosci i kosztowny (pamietamy, ze tego gorzko doswiadczyles), ale (jak mi sie wydaje) przed sadem Pracy nie trzeba byc reprezentownym prez prawnika 3. zdaje mi sie ze ten 'Dyr. K' z ktorym dystutujesz tu, to ktos, kto zwyczajnie 'robi sobie jaja'... pzdr Pawel Odpowiedz Link Zgłoś
radca wyrzucony docent Orkiszewski i jego zaslugi 29.12.04, 22:34 warto przeczytac tekst - autorstwa : Autor: Gość: qwerty IP: *.hipernet.ras.pl Data: 29.12.2004 22:06 " Rozwój opieki chirurgicznej nad dzieckiem w Toruniu - Historia medycyny Pierwsze informacje o chirurgicznym leczeniu dzieci w Toruniu pochodzą z czasów I Rzeczpospolitej. Wtedy to dr med. Szymon Schutzius (1622-1679) fizyk miejski rodem z Torunia wraz z chirurgiem Antonim Stadtlenderem wykonali operacje w przypadkach: anum imperfectum u noworodka, oraz pudendum muliebre natura clausum u 4-letniej dziewczynki. W roku 1673 fizyk toruński dr mad. Jerzy Seger (1629-1678) rozpoznał i leczył zwłóknienie trzustki u 3-letniej dziewczynki, potwierdzone badaniem sekcyjnym. Wydarzenie to uważane jest za pionierskie w badaniach nad mukowiscydozą w Polsce. Do lekarzy inicjujących leczenie chirurgiczne dzieci należał również dr med. Leon Szuman (1852-1920). Jako pierwszy w Polsce, podał on wlew dożylny soli fizjologicznej u 15-letniego chłopca z zapaścią pourazową. Pierwszy 25 łóżkowy oddział chirurgii dziecięcej w Toruniu powstał 1 czerwca 1970 roku. Jego ordynatorem został dr med. Józef Przedpełski (1928-1979). Doktoryzował się on na podstawie pracy dotyczącej krwiopochodnego zapalenia kości u dzieci. W oddziale wypracowano dobra technikę operacyjnego leczenia przepuklin, wnętrostwa, rozległych naczyniaków itp. W latach 1980-1984 ordynatorem oddziału był dr Kazimierz Koziołkiewicz. Zorganizował on salę oparzeń, operował z powodzeniem wrodzone atrezje przełyku, wykonywał niektóre zabiegi neurochirurgiczne. Kolejnym ordynatorem była dr Danuta Rajewska-Skurczyńska. Operowano w tym czasie około 450 dzieci rocznie. Oddział wzbogacił się o nowoczesny sprzęt medyczny (pompy infuzyjne, respirator, inkubator itp.)oraz dostęp do USG i TK. 5 lipca 1999 roku nastąpiło otwarcie Oddziału Chirurgii Dziecięcej i bloku operacyjnego w nowo wybudowanym obiekcie na terenie Wojewódzkiego Szpitala Dziecięcego. W dniu 12.12.2000 roku przekształcony został w Katedrę i Klinikę Chirurgii, Onkologii i Traumatologii Dziecięcej Akademii Medycznej w Bydgoszczy pod kierunkiem dr hab. Med. Marka Orkiszewskiego. Opieka chirurgiczna nad dzieckiem w Toruniu osiągnęła tym samym poziom akademicki. -------------------------- To tyle historii. Tekst pochodzi ze stron internetowych kujawsko-pomorskiej izby lekarskiej. Tak, tak, to już historia. H i s t o r i a. A teraz prośba do Panów - Dyrektora Kurowskiego i marszałka Achramowicz: Proszę dopiszcie dalszy ciąg... Nie zapomnijcie o swoich nazwiskach - powinny się tam znaleść! " Odpowiedz Link Zgłoś
pawel_z_melb Re: wyrzucony docent Orkiszewski i jego zaslu 29.12.04, 23:15 wybacz Radco, ale: /W dniu 12.12.2000 roku przekształcony został w Katedrę i Klinikę Chirurgii, Onkologii i Traumatologii Dziecięcej Akademii Medycznej w Bydgoszczy pod kierunkiem dr hab. Med. Marka Orkiszewskiego. Opieka chirurgiczna nad dzieckiem w Toruniu osiągnęła tym samym poziom akademicki.' nie mowi nic o przyczynach konfliktu i racjach. (chociaz podly sposob wyrzucania mowi ) sensowny facet znajdzie sobie miejsce..., a sad - jesli chcemy by Polska byla krajem praworzadnym - jest najwlasciwszym podmiotem DZIALANIA niemniej jednak wolna prasa (w tym fora internetowe) sa dobrym miejscem do naglasniania 'chryj'. Ale - warto przyjrzec sie temu co sie tam wlasciwie dzialo... Czesto sie np. zdarza ze geniusze sa nie do zniesienia w zespole.... Mysle, ze warto wstrzymac sie z osadem dopoki nie poznamy sprawy dokladniej... PS: pamietasz o mojej prosbie? Odpowiedz Link Zgłoś
radca jak HEROLD - artykul 30.12.04, 15:48 " SEJMIK. Awantura o chirurga Marszałek jak Herod Kolejna awantura o toruńskiego chirurga Marka Orkiszewskiego - na wczorajszym posiedzeniu sejmiku walczyli o niego prawicowi posłowie i rodzice chorych dzieci. Wczoraj przed 10.00 stawiło się w sejmikowej sali posiedzeń kilkanaścioro zdesperowanych ojców i matek małych pacjentów, których Orkiszewski kiedyś operował, albo miał operować w najbliższym czasie. - Nie oddam mojego synka pod opiekę nikogo innego! - mówił dziennikarzom wzburzony młody mężczyzna. - Bez niego moje dziecko by nie żyło! - przekonywała ze łzami w oczach kobieta. Miejsca w krzesłach dla publiczności zajęli toruńscy posłowie: Anna Sobecka - która dwa tygodnie temu w związku ze sprawą Orkiszewskiego złożyła wniosek o odwołanie marszałka województwa - i Antoni Mężydło. Kiedy otwierająca sesję przewodnicząca sejmiku Lucyna Andrysiak poinformowała, że wniosek Sobeckiej nie będzie rozpatrywany, bo zgodnie z prawem odwołać marszałka można jedynie na wniosek radnych, posłanka podniosła rękę. - Zgłaszam wniosek o odwołanie marszałka Achramowicza - oświadczyła, jakby nie usłyszała wyjaśń przewodniczącej. Dowodziła, że wyrzucenie Orkito montowana przez marszałka sprawa polityczna. - Jeśli powoduje to zagrożenie dla zdrowia i życia małych pacjentów, to jest to przestępstwo. Macie dzieci, macie wnuki, weźcie to pod uwagę - przekonywała radnych. - Marszałek i rektor bydgoskiej Akademii Medycznej realizują wobec mnie plan prywatnej zemsty. Tymczasem wielokrotnie w ostatniej chwili ratowałem dzieci umierające w progu szpitala, wykrwawiające się na śmierć. Za to winię marszałka - przemawiał sam Orkiszewski. Żaden z klubów - nawet koledzy Sobeckiej z LPR - nie zdecydował się na razie na firmowanie wniosku Sobeckiej. Iza Wodzińska ( GP ) 30 Grudnia 2004 - przypomnijmy,ze GAZETA WYBORCZA jako pierwsza - rowniez szeroko opisywala ta sprawe radca Odpowiedz Link Zgłoś
pawel_z_melb Re: jak HEROD - artykul 30.12.04, 21:55 tragiczne... choc dobrze, ze ludzie 'pyszcza' pzdr Pawel Odpowiedz Link Zgłoś