Gość: Zla IP: 142.94.86.* 29.03.05, 17:12 Czy wiecie o tym? www.wirtualnapolonia.com/teksty.asp?TekstID=8722 Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
Gość: Polo Re: ZLY Kobylanski ? IP: 142.94.86.* 17.04.05, 01:55 O właściwy stosunek do Polonii Amerykańskiej List prof. Andrzeja Stelmachowskiego Tydzień przedświąteczny przyniósł dwa wydarzenia, które skłaniają do refelksji. Pierwsze z nich to śmierć prezesa Kongresu Polonii Amerykańskiej (pełniącego także funkcje prezesa Związku Narodowego Polskiego) śp. Edwarda Moskala. Chodzi o reakcję mass-mediów na to skądinąd smutne wydarzenie. Otóż właściwie tylko „Nasz Dziennik” poświęcił zmarłemu duży artykuł wstępny. Artykuł na który śp. Prezes Moskal z pewnością zasłużył. Z jego osobą wiąże się bowiem historia kilkunastu lat wzajemnych stosunków największej organizacji polonijnej z Macierzą. Dodajmy, że były to lata, gdy Polonia Amerykańska służyła krajowi ogromną pomocą zarówno materialną jak i polityczną. Kiedy załamywał się ład jałtański i zbierała się konferencja w sprawie zjednoczenia Niemiec ogromna akcja Polonii Amerykańskiej doprowadziła do udziału polskiego ministerstwa spraw zagranicznych w konferencji co umożliwiło dopilnowanie interesów Polski. Gdy powstał problem przyjęcia Polski do NATO podobna akcja Polonii Amerykańskiej doprowadziła do ratyfikacji układu akcesyjnego przez senat amerykański ogromną większością głosów. Gdy niektóre regiony Polski nawiedziła powódź Polonia Amerykańska pospieszyła z najefektywniejszą pomocą. Pomoc medyczna odbywała się i odbywa na dużą skalę. Przy tym wszystkim osobista rola śp. Prezesa Moskala była ogromna, jeśli nie decydująca. Tymczasem co mogliśmy przeczytać w największych polskich dziennikach? Zarówno „Rzeczpospolita” jak „Gazeta Wyborcza” uznały za stosowne podkreślić, że śp. E. Moskal był postacią kontrowersyjną. Z niewielkiego artykułu zamieszczonego w „Rzeczpospolitej” mogliśmy się dowiedzieć, że mówił słabo po polsku, że polemizował z prezydentem Kwaśniewskim w sprawie Jedwabnego, itp. „Gazeta Wyborcza” właściwie zamieściła nie tyle wspomnienie, ile zjadliwą krytykę zmrałego. Jedynie „Trybuna”, dając krótka wzmiankę o śmierci śp. Prezesa Moskala powstrzymała się od krytycznych uwag. O zmarłych nie należy mówić źle; wiedzieli o tym juz starożytni Rzymianie. Z tym większa przykrością należy odnotować upadek dobrych obyczajów współcześnie u nas. Niemal równolegle ze śmiercią śp. Prezesa Moskala i reakcją na nią pojawiły się fale ataków na Jana Kobylańskiego, prezesa Unii Stowarzyszeń i Organizacji Polskich Ameryki Łacińskiej (USOPAŁ). Tak więc mieliśmy do czynienia z manifestacją niechęci wobec przywódców Polonii obu Ameryk. Zarzuty wobec prezesa Jana Kobylańskiego dają się sprowadzić do wojny na życiorysy. Zgłaszano więc wątpliwości, czy rzeczywiście był więźniem obozów koncentracyjnych, jak twierdził, zarzucano sfałszowanie danych osobowych, a nawet posunięto się do stwierdzenia, że w czasie wojny zginęła rodzina żydowska na skutek jego donosu. Poza tym wszystkim plątano imiona (nie wiadomo, czy chodziło o Jana, Janusza, czy Stanisława Kobylańskiego) i dokumenty rzekomo ostatnio znalezione. Tymczasem sprawa ma swoją historię. Jest to już trzecia fala ataków na prezesa Kobylańskiego, a zarzuty się w znacznej mierze powtarzały. Zaczęło się ok. 10 lat temu od akcji fałszywek. Pojawiła się wiadomość, że prezes Kobylański odmówił przyjęcia odznaczenia państwowego uważąjąc je za zbyt niskiej rangi (co było nieprawdą). Pojawiła się druga wiadomość jakoby prezes Kobylański zapraszał do siebie Żyrynowskiego z Rosji (co mu nawet do głowy nie przychodziło). Prezes Kobylański podejrzewał, że owe fałszywki pochodziły od ambasad polskich w Buenos Aires i Montevideo, co trudno było sprawdzić, gdyż były one anonimowe. Prezes nigdy nie był osobą o anielskim charakterze i takich akcji płazem nie puszczał. Rozpoczął serię ataków na poszczególnych ambasadorów polskich; znaczna część jego zarzutów była niestety... prawdziwa. To doprowadziło do drugiej fazy konfliktu, która doprowadziła do pozbawienia prezesa Kobylańskiego stanowiska konsula honorowego RP. Ostatni zmasowany atak mass-mediów to już trzecia fala. Tym razem zresztą nie chodziło wcale o osobę prezesa Kobylańskiego, lecz o to, że wspierał on Radio Maryja, chodziło więc o zohydzenie tego ostatniego. Obrzucanie ludzi błotem niestety nie jest u nas rzadkością. Niepokoi mnie co innego. Oto w sprawie pojawia się przed kamerami telewizji Minister Sprawiedliwości oraz prezes IPN. Nie powiedzieli nic niestosownego, ale sam fakt ich włączenia się w kampanię zniesławiania czołowego działacza polonijnego Ameryki Łacińskiej (swego czasu członka Polonijnej Rady Konsultacyjnej przy Marszałku Senatu RP) zaskakuje. Osobiście znajduję się w sytuacji osobliwej. Rzecz w tym, że prezes Kobylański, po okresie przyjaznych stosunków, przed około 2 laty zaczął atakować Stowarzyszenie Wspólnota Polska i mnie osobiście. Wojuje zresztą nie tylko z nami, m.in. z Rektorem Polskiej Misji Katolickiej w Argentynie. Nie znaczy to jednak, że nie należy docenić jego dokonań na terenie Ameryki Południowej. To on doprowadził do uchwały parlamentu Argentyny o uznaniu dnia 8 czerwca Dniem Osadnika Polskiego, to on zjednoczył organizacje polonijne (w każdym razie jej większość) w ramach USOPAŁ, to on ufundował szereg pomników: F. Chopina w Punta del Este, a nade wszystko Jana Pawła II w Montevideo, Buenos Aires i w Posadas (Misiones). Trzeba to docenić. Pora na konkluzję. Polska zawdzięcza bardzo wiele Polonii w obydwu Amerykach. Należy się jej głęboka wdzięczność. Na szczęście opinia i postawa szerokich mas społeczeństwa polskiego uczucia te wyraża, a wielorakie więzy są podtrzymywane. Natomiast klasa polityczna wykazuje tendencje do instrumentalnego traktowania Polonii. Przedstawiciele skrajnej prawicy uważają, że forum polonijne jest odpowiednie do atakowania władz polskich i prezentowania w najczarniejszych barwach stosunków w Polsce. Przedstawiciele kręgów lewicowo-liberalnych uważają za stosowne atakowanie zarówno organizacji starej Polonii, jak i ich przedstawicieli i podejmowanie prób tworzenia nowych, życzliwych sobie organizacji. Wszystko to budzi głęboki żal. Andrzej Stelmachowski, Prezes Stowarzyszenia „Wspólnota Polska”, Warszawa, 16 kwietnia 2005 r. Odpowiedz Link Zgłoś