Dodaj do ulubionych

Hiszpania - jakie szanse?

22.06.02, 11:20
Pozdrawiam!
Mam pytanko do rodaków którzy pracują w Hiszpanii, a szczególnie proszę o
odzew Dona. Chcę wyjechać z mężem najpóźniej w maju 2003 i chciałabym
wiedzieć, jakie szanse na znalezienie pracy (na czarno) ma młoda kobieta?

Don, wspomniałeś w którymś z wątków o Alicante, ja mam tam kolegę, który jest
dopiero 3 miesiące, ale jest zachwycony. Powiedz, czy można zaryzykować i
pojechać tam w ciemno, bez załatwionej pracy i szukać na miejscu. I czy się
opłaca - ile można minimalnie zarobić, odłoży się coś?

Pozdrawiam cieplutko
Obserwuj wątek
    • don2 Re: Hiszpania - jakie szanse? 22.06.02, 17:50

      Szanse-male w porywach bardzo male.Nie piszesz jaki masz zawod ,maz tez pewnie
      ma jakis? Na czarno to tylko budowa,plantacje,pola no moze gastronomia.
      Alicante prawde mowiac to zadne miejsce na szukanie pracy-by zarobic i
      odlozyc !Rok 2003 to jeszcze daleko.W hiszpanii plany na 2 miesiace to
      dalekosiezne smile
      Podoba sie Alicante? nic szczegolnego.Pelno arabow i murzynow nie mowiac o
      rumunach i bylych CCCP.To konkurencja w czarnej pracy.A jezyk znacie?
      Przynajmniej troche?Pracy sie szuka w barcelonie i madrycie.Reszta to
      wegetacja. Jak wam ktos powie co innego to ma szczescie.A nie lepiej robic w
      niemczech lub gdzies indziej a do nas przyjezdzac na urlop ?No nie bede
      zniechecal-i tak zrobicie glupstwo-ups przepraszam jak zechcecie.Podam liste
      zawodow(umiejetnosci) poszukiwanych: murarz samodzielny (umie wszystko,ma
      praktyke) hydraulik,spawacz,slusarz,stolarz,malarz,silny i glupi-z praktyka !
      kafelkarz-szybki bo placa od metra.Mechanik samochodowy z dobra praktyka-kazdy
      z wymienionych fachowcow powinien pic z umiarem(alkohol b.tani i praca ucieka)
      reszta zawodow to o sciane rozbic.Kariere nie robi nikt-iluzja ! hiszpanie sa
      podejrzliwi i kwestia jezyka.Sa orly ale jak dotychczas jeszcze ich nie
      spotkalem.Oczywiscie najwiecej ich za chwile pojawi sie na forum.Pozdrawiam i
      zycze powodzenia!jeszcze raz dodam: W hiszpanii forsyx nie zrobisz -szkoda
      straconego czasu.Znam kilku np medykow polakow.ale onitu przyjechali z innych
      krajow-czemu ? nie wiem,dla forsy nie! Moze kupili dyplom na rynku w
      Argentynie smile)
      Ale mamy+34 ciepla i litr JB kosztuje 12 euro.Marlboro 2,5 euro.
      • belladonna Re: Hiszpania - jakie szanse? 22.06.02, 21:03
        Dzięki za odpowiedź.
        To Alicante przyszło mi do głowy bo kolega akurat przyjechał do Polski na
        wakacje i opowiada, że super. Może być Barcelona lub Madryt - byle było
        ciepło.
        Zawód chyba na nic się nie przyda - ja pracuje jako sekretarka a mąż w banku.
        Najbardziej chciałabym pracować w gastronomii, kelnerka itp. - ciężko znaleźć?
        Znam język dość dobrze.

        Naprawdę nie opłaca się przyjeżdżać?
        To dokąd radzicie, jest mi w sumie obojętnie, byleby wyjechać z Polski
        i zarobić więcej niż 1.000 zł m-cznie...
        Do Stanów nie wydadzą podobno wizy tak młodym ludziom (małżeństwu), a w
        Niemczech podobno trudno znaleźć coś na czarno. Może England?
        Pozdrawiam i dzięki jeszcze raz za rady.
    • Gość: marcee Re: Hiszpania - jakie szanse? IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 22.06.02, 18:34
      no bo niepotrzebnie sie Don chwaliłes ze jezdzisz BMW i sluchasz kominka
      trzaskajacego czy jakos tak
      • styro Re: Hiszpania - jakie szanse? 23.06.02, 06:57
        W Madrycie w gastronomii moze cos znajdziesz... Ale na poczatku bardziej
        nastawilbym sie na bawienie dzieci lub sprzatanie... Kelnerka w zwylej
        restauracji na poczatek moze dostac600 - 700 € nie wiecej... Zycie nie takie
        drogie, swietny klimat, fajni ludzie - po to sie tu przyjezdza do Hiszpanii a
        nie na dorobek... Jakbym mial jeszcze raz wybierac - wybral bym Hiszpanie.
        • oborovy Espana por favor! 23.06.02, 07:04
        • belladonna Re: Hiszpania - jakie szanse? 23.06.02, 12:24
          A co sądzisz o wybrzeżu - nie opłaca się naprawdę próbować? Jechać w ciemno
          czy
          jest to zbyt duże ryzyko?
          Pozdrawiam.
          • Gość: agagoe po co? IP: *.gwdg.de / 10.10.163.* 23.06.02, 12:41
            ...Ci w ogole robota na czano?
            aga
            • Gość: marcee Re: po co? IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 23.06.02, 12:44
              a moze miec tam legalnie?
              • Gość: agagoe Re: po co? IP: *.gwdg.de / 10.10.163.* 23.06.02, 12:46
                moze.
                aga
                • belladonna Re: po co? 23.06.02, 14:17
                  A w jaki sposób legalnie?
                  Jak masz jakieś sugestie, to prosze daj znać.
                  Widzę że dzięki wam to można się trochę zorientować w temacie, dzięki! smile
                  • Gość: agagoe na czarno za i przeciw IP: *.gwdg.de / 10.10.163.* 23.06.02, 15:16
                    Widzisz, ja mam chyba troche inne zdanie od niektorych aktywnych na tym forum,
                    ale jestem generalnie sceptyczna, jesli chodzi o robote na czarno. Ale najpierw
                    odpowiadam na pytanie jak legalnie. Pewnie nie jest to mozliwe z kazdym
                    zawodem, ale ciagle do EU jezdza Polacy pracowac legalnie. Faceci, ktorzy kladl
                    nam kafelki (obaj spod Siedlec), regularnie jezdza na szparagi i zalatwia im to
                    urzad pracy. Maja ustalona pensje, ubezpieczenie, niczego nie musza sie bac (no
                    i gdyby ktos chcial ich wykiwac, to prawo jest za nimi), zapewnione mieszkanie
                    etc. Zona jednego z nich miala jechac na podobnej zasadzie do Hisz (tez
                    rolnictwo), ale sie nie zdecydowala (male dziecko). Poza tym, potrzebuja czasem
                    np. pielegniarek czy informatykow. Moze warto zapytac np. w ambasadach i
                    urzedach pracy o prace sezonowe. Potem taki pracodawca moze wystapic na miejscu
                    o zgode na przedluzenie wam pobytu (np. pod warunkem, ze Was przyuczyl, a nie
                    moze znalezc tubylca na to stanowisko; wtedy urzad bedzie to sprawdzal i jesli
                    oferta bedzie skonstruowana pod Was, to rzeczywiscie nie znajdzie i da
                    pozwolenie).
                    A teraz dlaczego nie jestem fanka pracy na czarno, jesli ktos nie musi:
                    1. w Polsce macie prace zgodna z kwalifikacjami - tu na czarno dostaniecie
                    jakies "ochlapy". Przyjdzie zmeczenie, znuzenie (nawet w najpiekniejszym
                    miejscu sobie nie pozwiedzacie, bo nie bedzie czasu), zobaczycie, ze jestescie
                    na samym dole drabiny spolecznej. Zaczniecie zadawac sobie pytania, w czym
                    jestescie gorsi od tych, ktorym sprzatacie - frustracja. Kiedys bylam w
                    Kalabrii, w hotelu uslyszalam rozmowe sprzataczek po polsku na temat spotkanych
                    tam Polakow-turystow, po ktorych sprzataly... wole nie powtarzac, ile zolci sie
                    w tym krylo.
                    2. pracujac na czarno, jestescie zdani na laske i nielaske szefa. Moze Wam
                    potracic z pensji, nie wyplacic dniowki, kazac pracowac 6-7 dni tyg., zawsze
                    powiedziec, ze cos zle i wymierzyc "kare" jaka mu sie podoba. Upokarzajce dla
                    Was bedzie to, ze nikt i nic nie bedzie Was w tej sytuacji chronic.
                    3. ubezpieczenie. Przyjazd karetki ok.500 €, doba w szpitalu od ok. 150 w gore.
                    Ryzykujecie zdrowiem. Zwykly lekarz - bedzie brakowac w kieszeni takiego malego
                    kawalka plastiku jak karta kredytowa. Bez niej placicie za wszystko. Albo
                    latacie za spotkanymi Polakami i blagacie, by te karte pozyczyli (watpie, by
                    duzo sie zgodzilo). Zaczynacie sie panicznie bac jakiejkolwiek choroby...
                    4. tracicie miejsce pracy w Polsce, a zyskujecie dziure w zyciorysie. Tak zle w
                    tym banku?
                    5. PULAPKA. Tak okreslamy czasem prace na czarno. Zarabiacie troche wiecej,
                    pojawiaja sie w mieszkaniu (brak meldunku, moze byc ciezko wynajac)jakies
                    sprzety, kilka modnych ciuchow, obiad w knajpie. Robi sie troche za wygodnie,
                    by to rzucic bez bolu i wrocic. Zarabiacie jednak za malo, by sie dorobic.
                    Widzicie taki fajny, kolorowy swiat, robi sie milutko. Ale zarabiacie za malo,
                    by w nim uczestniczyc na dobre. Lata leca, czlowiek sie przyzwyczaja i coraz
                    ciezej podjac decyzje, zaczyna sie zyc z dnia na dzien. Ktos pisal tu (na
                    forum) kiedys o godnym zyciu. Pod wzgledem zarobkow, troche lepsze, ale czy
                    naprawde godne?
                    6. skutki psychiczne - jestescie ciagle "gorsi", "nielegalni", fajnie tak?
                    7. mlode malzenstwo - dziecko?
                    8. gastronomia - zajrzyj do tego, co pisalam magdzie (wyjazdy wakacyjne) albo
                    od razu modl sie o zmywak. Naprawde marzysz o byciu pomywaczka zamiast
                    sekretarka? A standard zycia Ci sie w takiej pracy radykalnie nie poprawi.
                    9. konkurencja. To juz nie tak, jak kiedys, gdy Polacy suneli na zachod jako
                    tania sila robocza. Teraz sa tu tabuny Arabow, Hindusow, Murzynow, Azjatow,
                    Rumunow, Albanczykow - slowem ludzi, dla ktorych fajna jest taka pensja, jaka i
                    w Polsce (w porownaniu do cen) osiagniesz. Przyjedziecie, bedziecie musieli sie
                    z nimi zmierzyc.
                    Twoj kolega, Bella jest jeszcze na etapie zachlystywania sie nowoscia.
                    Poobserwuj takich, ktorzy ciagna na czarno od kilku lat, to bedzie prawdziwszy
                    obraz. Poza tym piszesz, ze chcesz jechac w 2003, a wg szczytu w Sewilli rok
                    pozniej Polska bedzie w EU. Moze wtedy bedzie latwiej?

                    Czy widze jakies za ? Chyba tylko w przypadku ludzi w drastycznej sytuacji,
                    bezrobotnych i zupelnie bez szans.

                    Zaraz pewnie zleca sie tacy, ktorym dobrze wiedzie sie w pracy na czarno.
                    Przeanalizuj na chlodno, o czym oni pisza, zadawaj pytania, wyciagaj wnioski. I
                    nie zaniedbaj dowiedzenia sie o legalne mozliwosci!!!
                    Powodzenia i odpowiedzialnej decyzji,
                    aga
                    • cornio Re: na czarno za i przeciw 23.06.02, 17:49
                      Gość portalu: agagoe napisał(a):

                      > Widzisz, ja mam chyba troche inne zdanie od niektorych aktywnych na tym forum,
                      > ale jestem generalnie sceptyczna, jesli chodzi o robote na czarno. Ale najpierw
                      >
                      > odpowiadam na pytanie jak legalnie. Pewnie nie jest to mozliwe z kazdym
                      > zawodem, ale ciagle do EU jezdza Polacy pracowac legalnie. Faceci, ktorzy kladl
                      >
                      > nam kafelki (obaj spod Siedlec), regularnie jezdza na szparagi i zalatwia im to
                      >
                      > urzad pracy. Maja ustalona pensje, ubezpieczenie, niczego nie musza sie bac (no
                      >
                      > i gdyby ktos chcial ich wykiwac, to prawo jest za nimi), zapewnione mieszkanie
                      > etc. Zona jednego z nich miala jechac na podobnej zasadzie do Hisz (tez
                      > rolnictwo), ale sie nie zdecydowala (male dziecko). Poza tym, potrzebuja czasem
                      >
                      > np. pielegniarek czy informatykow. Moze warto zapytac np. w ambasadach i
                      > urzedach pracy o prace sezonowe. Potem taki pracodawca moze wystapic na miejscu
                      >
                      > o zgode na przedluzenie wam pobytu (np. pod warunkem, ze Was przyuczyl, a nie
                      > moze znalezc tubylca na to stanowisko; wtedy urzad bedzie to sprawdzal i jesli
                      > oferta bedzie skonstruowana pod Was, to rzeczywiscie nie znajdzie i da
                      > pozwolenie).
                      > A teraz dlaczego nie jestem fanka pracy na czarno, jesli ktos nie musi:
                      > 1. w Polsce macie prace zgodna z kwalifikacjami - tu na czarno dostaniecie
                      > jakies "ochlapy". Przyjdzie zmeczenie, znuzenie (nawet w najpiekniejszym
                      > miejscu sobie nie pozwiedzacie, bo nie bedzie czasu), zobaczycie, ze jestescie
                      > na samym dole drabiny spolecznej. Zaczniecie zadawac sobie pytania, w czym
                      > jestescie gorsi od tych, ktorym sprzatacie - frustracja. Kiedys bylam w
                      > Kalabrii, w hotelu uslyszalam rozmowe sprzataczek po polsku na temat spotkanych
                      >
                      > tam Polakow-turystow, po ktorych sprzataly... wole nie powtarzac, ile zolci sie
                      >
                      > w tym krylo.
                      > 2. pracujac na czarno, jestescie zdani na laske i nielaske szefa. Moze Wam
                      > potracic z pensji, nie wyplacic dniowki, kazac pracowac 6-7 dni tyg., zawsze
                      > powiedziec, ze cos zle i wymierzyc "kare" jaka mu sie podoba. Upokarzajce dla
                      > Was bedzie to, ze nikt i nic nie bedzie Was w tej sytuacji chronic.
                      > 3. ubezpieczenie. Przyjazd karetki ok.500 €, doba w szpitalu od ok. 150 w
                      > gore.
                      > Ryzykujecie zdrowiem. Zwykly lekarz - bedzie brakowac w kieszeni takiego malego
                      >
                      > kawalka plastiku jak karta kredytowa. Bez niej placicie za wszystko. Albo
                      > latacie za spotkanymi Polakami i blagacie, by te karte pozyczyli (watpie, by
                      > duzo sie zgodzilo). Zaczynacie sie panicznie bac jakiejkolwiek choroby...
                      > 4. tracicie miejsce pracy w Polsce, a zyskujecie dziure w zyciorysie. Tak zle w
                      >
                      > tym banku?
                      > 5. PULAPKA. Tak okreslamy czasem prace na czarno. Zarabiacie troche wiecej,
                      > pojawiaja sie w mieszkaniu (brak meldunku, moze byc ciezko wynajac)jakies
                      > sprzety, kilka modnych ciuchow, obiad w knajpie. Robi sie troche za wygodnie,
                      > by to rzucic bez bolu i wrocic. Zarabiacie jednak za malo, by sie dorobic.
                      > Widzicie taki fajny, kolorowy swiat, robi sie milutko. Ale zarabiacie za malo,
                      > by w nim uczestniczyc na dobre. Lata leca, czlowiek sie przyzwyczaja i coraz
                      > ciezej podjac decyzje, zaczyna sie zyc z dnia na dzien. Ktos pisal tu (na
                      > forum) kiedys o godnym zyciu. Pod wzgledem zarobkow, troche lepsze, ale czy
                      > naprawde godne?
                      > 6. skutki psychiczne - jestescie ciagle "gorsi", "nielegalni", fajnie tak?
                      > 7. mlode malzenstwo - dziecko?
                      > 8. gastronomia - zajrzyj do tego, co pisalam magdzie (wyjazdy wakacyjne) albo
                      > od razu modl sie o zmywak. Naprawde marzysz o byciu pomywaczka zamiast
                      > sekretarka? A standard zycia Ci sie w takiej pracy radykalnie nie poprawi.
                      > 9. konkurencja. To juz nie tak, jak kiedys, gdy Polacy suneli na zachod jako
                      > tania sila robocza. Teraz sa tu tabuny Arabow, Hindusow, Murzynow, Azjatow,
                      > Rumunow, Albanczykow - slowem ludzi, dla ktorych fajna jest taka pensja, jaka i
                      >
                      > w Polsce (w porownaniu do cen) osiagniesz. Przyjedziecie, bedziecie musieli sie
                      >
                      > z nimi zmierzyc.
                      > Twoj kolega, Bella jest jeszcze na etapie zachlystywania sie nowoscia.
                      > Poobserwuj takich, ktorzy ciagna na czarno od kilku lat, to bedzie prawdziwszy
                      > obraz. Poza tym piszesz, ze chcesz jechac w 2003, a wg szczytu w Sewilli rok
                      > pozniej Polska bedzie w EU. Moze wtedy bedzie latwiej?
                      >
                      > Czy widze jakies za ? Chyba tylko w przypadku ludzi w drastycznej sytuacji,
                      > bezrobotnych i zupelnie bez szans.
                      >
                      > Zaraz pewnie zleca sie tacy, ktorym dobrze wiedzie sie w pracy na czarno.
                      > Przeanalizuj na chlodno, o czym oni pisza, zadawaj pytania, wyciagaj wnioski. I
                      >
                      > nie zaniedbaj dowiedzenia sie o legalne mozliwosci!!!
                      > Powodzenia i odpowiedzialnej decyzji,
                      > aga





                      ble ble ble ble -zawracasz dupe mala ! do nauki ,egzamin czeka.nie wlaz miedzy
                      doroslych z poradami zaszczymajtki.Ludzie powaznie chca zarobic i pytaja o porady
                      ludzi doswiadczonych a nie wypociny petaka.o pracy na czarno akurat gowno wiesz.
                      Kazdy szuka mozliwosci zarobienia wiecej jak ma.A jak ,to juz sprawa mozliwosci i
                      akceptacji.
                      • bulldog3 Re: na czarno za i przeciw 23.06.02, 18:33
                        Najlepsza odpowiedz dal Don - bardzo konkretnie napisanei prosto z mostu
                        powiedziane. Problem polega na tym ze tu i owdzie jakis glupi palant wyjedzie
                        zarobi pare fenigow i potem wracajac do Polski bzdury opowiada i glupoty i
                        wode leje a nastepni naiwniacy i glupole sluchaja opowiadan z rozdziawiona
                        geba !! i dostaja do glowy pomysl zeby tez jechac.
                      • Gość: emil Re: na czarno za i przeciw IP: 5.2.1D* / *.public.svc.webtv.net 23.06.02, 18:47
                        Jak to jest w zawodach fachowych? Czy fachowcy jak murarze , hydraulicy czy mechanicy w Hiszpanii tez musza obawiac sie ze strony Arabow i murzynow z AFRYKI? Oni chyba do tych zawodow nie bardzo sie chwytaja.
                        • don2 Re: na czarno za i przeciw 23.06.02, 19:10
                          Gość portalu: emil napisał(a):

                          > Jak to jest w zawodach fachowych? Czy fachowcy jak murarze , hydraulicy czy mec
                          > hanicy w Hiszpanii tez musza obawiac sie ze strony Arabow i murzynow z AFRYKI?
                          > Oni chyba do tych zawodow nie bardzo sie chwytaja.


                          bez obawy.Nie posuwajac sie do uwag mogacych byc poczytanymi za rasizm z
                          doswiadczenia moge stwierdzic ,ze arabowie i murzyni z afryki to zadna sila
                          robocza,nie mowiac o fachowcach." uzywani" sa do najprostszych robot.przyuczeni
                          do jakiejs pracy juz po krotkiej przerwie w pracy wymagaja powtornego
                          przyuczenia do roboty smile) ale na serio .to nie konkurencja.O umiejetnosciach i
                          zapale do pracy naszych czarnych braci mozna by ksiazki pisac.Ale zaraz bym
                          dostal po uszach od obroncow 3-go swiata.jak ktos to ma na codzien to wszelkie
                          zludzenia i "wyrozumialosc" zamienia sie w zniechecenie i wscieklosc.Pozdrawiam
                        • zrobmilaske Wiesz co? 23.06.02, 19:30
                          Nie znam Hiszpanii, ale ja wyjezdzalam 2 razy na zachod w dawnych dobrych
                          czasach. Pierwszy raz na czarno w gettcie polskim, zarobilam ale nie tak znow
                          duzo. Ot wystarczylo na malucha i tam pare drobnych rzeczy na ktore bym musiala
                          pracowac reszte zycia nie wiadomo gdzie. Tylko dwa miesiace, a moze nawet nie,
                          jakies poltora.

                          Nastepnym razem bylam cwansza. Odsunelam sie od Polakow i zaczelam uzywac
                          wlasnej glowy. Tym razem zarobilam dwa razy wiecej a maluch malo nie urwal
                          (wzmosnionego przeciez resora). Celnicy tylko popatrzyli i pytali co tam
                          ciezkiego w srodku. Opylilam wszystko i w obrot po raz trzeci. Tym razem
                          jechalam elegancko, forsa w kieszeni, samolocik zarezerwowany kilka miesiecy
                          naprzod. Mrs. Niby na czarno, ale mialam juz uklad, nie jakies tam burdele,
                          malzenstwa. Czarna robota (Lagerarbeiter). Zaczelam szukac. Nikt nic nie chcial
                          dac ale sie nie poddawalam. Nagle stal sie cud. Dostalam prace, potem pobyt i
                          zaczelam myslec o wyjezdzie do tego najlepszego kraju. Kilka lat pozniej
                          dostalam sie i tam, tym razem legalnie. Polacy znowu sie pojawili a to w formie
                          zlodziei, roboli do kierowania, przemilych starszych panow w formie mentorow a
                          glupich jak but od trzech generacji jebanych ukrainskich... Zaczelam od nich
                          wiac. Troche sie zamna cigneli jak nie powiem co ale w koncu oderwalam sie od
                          tego polskiego dna zagranicznego. Nawet ludzie co osiagneli 'cos' zachowywali
                          sie tak jakos normalnie do czasu jak nie zaczelam im dorownycwac. Wtedy
                          zrywalam kontakt. Nawet legalnie, bez meza, bez dziecka, sama, bez alfonsa
                          mecenasa, bez nikogo- powoli stawalam na nogi. Teraz po latach mam w zasadzie
                          wszystko co normalnie potrzeba, z wyjatkiem tego fajnego autka BMW jakis tam
                          wysoki numer, ale jest dobrze.

                          Teraz czytam ten list powyrzej i nie rozumiem *ten dlugi) co ta osoba wypisuje,
                          ze po latach bedzie lepie, dobrze itp. Lata minely, wszsytko co chce i mi
                          potrzeba mam, mam wiecej niz sasiedzi bez ich dlugow a ja nie rozumiem czy mam
                          byc nieszczesliwa bo nie wiem kiedy jest szczescie?

                          Jestem po prostu zadowolona zycie, ale nie zyje znow tak jak np chyba
                          Jaruzelksi w czasach komuny i nie mam takiego stanowiska. Ot zyje normalnie,
                          ubieram sie, jezdze czym takim sobie, moge miec wszystko i nie wiem czy to jest
                          szczescie, jak u Niemena. Mimo to ze nie wiem jest mi dobrze. Maz jest me
                          niepotrzebny widze co sie dzieje u kolezanek. Starzeje sie, mam kilku dobrych
                          znajomych, czasem sie spotykamy z powodow biologicznych czy tez on przeczytal
                          jakis artykulik i chce poeksperymentowac. Zycie egoistyczne bez kredytu,
                          wszystko moje. Nadal wieje od Polakow. Czy nie chcialabym spotkac jakiegos
                          inteligentnego pana (moze byze lub zdolnasciami seksualnymi - u was tak sie to
                          przeciez liczy...), ale poki co trafiali mi sie zlodzieje i pijacy. Co to jest
                          ze kazdy pan z Polski uwaza zeby przyjsc na pierwsza randke z 'ogluszaczem'?
                          Panowie, ja operuje lepiej jak nie wypale czy nie wypije. Wy tez. A teraz
                          oddaje sie w moc tego forumeowego derwisza, Dona-Cornio. Same zobaczycie jak on
                          mnei sponiewiera, ale to juz taki charakter i wole takiego jak tych bezjajowcow
                          co mi sie trafiali. Acha, pelno mlodzieniaszkow roznych kolorow i narodowosci
                          zawsze probuje swoich sil, ale dla mnie mezczyzna to sie zaczyna dopiero po
                          40ce+.
                          • jajecznica1 Re: Wiesz co? 23.06.02, 19:41
                            BAAAAAARdzo mandrze napisane, powinnas to opublikowac w malym poligraficznym
                            wydaniu !! Tak trzymac !! zostaniesz profesorem honorowym tego Forum,
                            osobiscie bede glosowal - za !!!
                            • zrobmilaske Re: Wiesz co? 23.06.02, 19:45
                              dziekuje. Rumienie sie.
                          • don2 Re: Wiesz co? 23.06.02, 19:46

                            Ha ha ha .Czesc stara Jarecka.Ubawilem sie setnie.i we wszystkim masz racjeZ
                            wiekiem czlowiek patrzy innyczej na zycie-i praktyke sie ma co? kazdy zawod ma
                            swoje granice wieku-to o tym co pisalas.fakt ,ze mloda i glupia robi na alfonsa
                            a strsza i madra juz wie jak robic na siebie.I masz racje-nie ma co czekac na
                            jakies zmiany itp.czas ucieka-to wie najlepiej kobieta.Do roboty i to dzis ,bo
                            kto wie co bedzie jutro.no jak widzisz zgodzilem sie z toba-masz doswiadczenie
                            i to co napisalas to prawda.Mysle ,ze wiele twoich " kolezanek" w twoim wieku
                            zazdrosci tobie powodzenia u mlodych i starych .gratulacje.Zycze powodzenia i
                            powolnego starzenia.PS uklony dla trutnia.
                            • zrobmilaske Re: Wiesz co? 23.06.02, 20:02
                              Dziekuje Don, jestes bardzo inteligentnym czlowiekiem i zauwazyles
                              moja 'reverse psychology' - nie wiem czy bym przezyla twoja ripste, ktorej
                              latwo moglam sie byla domyslic.

                              Przeczytalam swoja wypowiedz i pelno tam bledow, a najgorszy na koncu: mialo
                              byc, ze pelno tych roznych sie kreci kolo mnie i wesza o pieniadze (czarni,
                              biali, amerykanie po pieciu zonach itp). Oczywiscie mowie im ze nic nie mam, a
                              jak nie wierza to prosze o pozyczke i zaraz uciekaja. Mam spokoj. Moi
                              wyprobowani znajomi albo sa bardzo cierpliwi (wiele lat) albo im nie zalezy.
                              Wlasciwie to spotykam sie z tylko jednym panem w celach odmladzania sie...

                              Masz racje, ze kolezanek nie mam. Te 'mezate' boja sie mnie jak ognia bo
                              wygladam lepiej, a te samotne boja sie konkurencji, nawet te mlodsze. W koncu
                              pamietam co sie wyrabialo w akademiku i dobrej szkoly sie nie zapomina...

                              Fajnie sie ciebie czyta i samookreslenie 'stary truten' pasuje do ciebie jak
                              ulal, hahahaha. Bardzo zabawne. Dziekuje za usmiech. Piszesz bardzo trafnie
                              bedac samotnym dzikiem, nie oczekujesz oklaskow. Co raz jakis mlodzik chce
                              sobie poprobowac rozki i zostaja mu one wylamane jednym ciosem. Wyobrazam sobie
                              ciebie z takim wylamanym komus klem na zlotym lancuchu na szyi. Nowy kiel/nowy
                              lancuch - co tydzien. A potem szast i celny rzut do kosza w rogu. Nastepny!

                              posmialismy sie. Pozdrowienia dla mentora/nestora polskieh emigracji.
                              • styro Do Dona 23.06.02, 20:08
                                Don - co to za jedna??? Stara znajoma?
                                • cornio Re: Do Dona 23.06.02, 20:16
                                  styro napisał(a):

                                  > Don - co to za jedna??? Stara znajoma?


                                  Styroooo ! creo si ! palabra i manera .tjenes ojos abiertos chico !
                                  • zrobmilaske Re: Do panow Dona i Styro 23.06.02, 20:54
                                    ¿Es caballeros queridos importantes? ¡Le deseo todo el la mejor!

                    • Gość: marcee Re: na czarno za i przeciw-agagoe IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 23.06.02, 20:16
                      wspanialy wywod i podpisuje sie obiema rekami i nogami pod tym
                      • karelia Re: na czarno za i przeciw-agagoe 23.06.02, 20:28
                        belladonna- pracujesz jako sekretarka, maz pracuje w banku ( sadze ze na
                        jakims odpowiedzialnym stanowisku).Gdzies na pewno mieszkacie... Twoje plany
                        wyjazdu w ciemno do Hiszpanii, zeby tam pracowac na czarno sa dla mnie co
                        najmniej nie zrozumiale. Przeczytaj uwaznie post agi i sie dobrze zastanow.
                        Czy wciaz "zagranica" ma taki mityczny wydzwiek w Polsce, ze nawet Ty , osoba
                        majaca prace, i to niezla. Maz tez siedzacy na jakim takim stanowisku. Nawet
                        Ty chcesz jechac gdzies , pracowac na czarno? W Hiszpanii? Ja juz nic z tego
                        nie rozumiem, albo totalna glupota, albo pazernosc....Przeczytaj post agi
                        raz , drugi , a jak to nie pomoze to chocby z 10 razy. A jak
                        zdecydujesz/zdecydujecie sie na wyjazd, zebys nigdy nie mowila, ze nie
                        wiedzialas, bo wtedy bedziesz klamac, sama sobie. To najgorsze klamstwo.
                        Sorry, nie znam sytuacji, ale tak mi sie to wszystko kojarzy. Przeczytaj post
                        agi.
                        • zrobmilaske Re: na czarno za i przeciw-agagoe 23.06.02, 21:03
                          bardzo ladnie napisane, Karelia. Szkoda, ze mnie nie wpadlo do glowy tak
                          napisac.

                          Kobieta ma prace, maz tez a im sie 'hameryki' zachciewa. Czy ci ludzi
                          majstrowali przy maszynie czasu? Czy tez sa oni pierwszymi szczurami ktore chca
                          wiac z okretu. Czyzby nadchodzila nawalnica gigantycznych rozmiarow? Przeciez
                          nie tak dawno sasiadka z Polski mowiala (po co pani bylo uciekac 1989), potem
                          sie przez 8 lat nie odzywali (u, nas, wiesz k..a, teraz Ameryka, po ch..j
                          wyjezdzalas - do 1999 roku), po 1999 ma krucjaty (ty, moze jaka prace
                          zalatwisz, bo ja k. mam troche grosz co mi ludzi sa winni, ale wiesz, k..a, na
                          to trzeba czekac, k...a). A ostatnio: ty nei wiesz jak tu ciezko teraz, ten
                          umarl, pracy nie ma tamten nie pracuje, wiesz teraz to mamy cienko... moglabys
                          wziac bratanka na miesiac, zeby kawalek swiata zobaczyl, bo sie dziecko
                          zmarnuje, pisk, pisk)
                    • belladonna Re: na czarno za i przeciw 23.06.02, 21:58

                      Przeczytałam odpowiedź Agi i ogólnie wszystko się zgadza.
                      Ale:
                      1.Tutaj nie mamy pracy zgodnej z kwalifikacjami - ja pracę dostałam po
                      znajomości, wcześniej szukając jej prawie rok (i bynajmniej nie mam dwóch
                      lewych, po prostu w Polsce jest coraz gorzej). Mąż z kolei pracuje w banku
                      (z litości nie podam nazwy) najgorszym, jaki chyba istnieje - zero szans awansu,
                      bank otawarty od 8 do 20.
                      Jeśli kogoś interesują zarobki - ja po roku pracy, który właśnie mija, dostałam
                      podwyżkę 200 zł, co daje mi teraz na rękę 900zł sad A mąż zapieprzając non stop,
                      bez szans awansu, z pełną odpowiedzialnością finansową ma 1200zł.
                      Nie wiem, komu odpowiada taka pensja, mi akurat nie.

                      2. Jasne, że wyjeżdżając, ryzykujemy cholernie. Ale stawiam sobie pytanie: albo
                      zostaję tutaj - może znajdę pracę trochę lepiej płatną, ale na kokosy nie mam co
                      liczyć, może z 1500 zł, albo wyjeżdżam - co przeżyję i zobaczę, to moje, i nie
                      będę sobie w wieku lat 30, 40, pluła w twarz, że mogłam spróbować, byłam młoda,
                      bez zobowiązań (dzieci) i nie wyjechałam.

                      3. Jeżeli chodzi o dziurę w życiorysie - niekoniecznie musi być tak, jak
                      piszesz, Aga. Nikt nie musi wiedzieć, że pracowałam na czarno zmywając gary czy
                      coś podobnego. Wyjechałam, bo miałam możliwość, nauczyć się języka, poznać inną
                      kulturę; jak się postaram, papiery jakieś też można "sfabrykować". To
                      pozorna kwestia, że wracam bez doświadczenia. Teraz dla pracodawców w Polsce
                      liczy się fakt, że ktoś potrafi robic wiele rzeczy, niebanalnie myśleć, jest
                      odważny i wszechstronny a nie tylko kończy studia i czeka na oferty.

                      4. Jestem osobą, która łatwo się przystosowuje do nowego środowiska i nie sądzę,
                      żebym miała dylematy "wracać czy nie wracać". Jak będziemy niezadowoleni,
                      wracamy, i zaczynamy od początku. W sumie to samo nam grozi, gdybyśmy teraz
                      stracili pracę. Jeśli chodzi o skutki psychiczne - jeżeli ma się poczucie własne
                      godności, nie myśli się o sobie w kategoriach inny, gorszy. Żadna praca nie
                      hańbi. A jeśli jako kelnerka mogę zarobić spokojnie trzy razy co jako
                      sekretarka? To marzę o pracy sprzątaczki, potem mogę wrócić i dalej być
                      sekretarką za 900 zł...

                      5. Dziecko? Najwcześniej za 8,10 lat. Teraz właśnie jest czas, żeby czegoś
                      spróbować, bez ponoszenia odpowiedzialności za inne osoby.

                      6. Piszesz Aga o szczyce w Sewilli. Właśnie w 2003 będzie gorzej, bo wtedy to
                      już będzie moim skromnym zdaniem boom Polaków na kraje dotychczas "zamknięte".

                      Podsumowując to wszystko, co napisałaś, nie sposób się z Tobą nie zgodzić. Ale
                      ja mam w sobie taką ryzykancką krew, która pcha mnie do próbowania wielu rzeczy.
                      Chcę mieć jakieś wspomnienia, pamiętać smak ryzyka, poznawać ludzi, a nie tylko
                      ciułać na posadce i czekać emerytury. Chcę spróbować czegoś innego.
                      Wiem, że dla wielu to może być głupie, ale będę miała gdzie wrócić, mam
                      mieszkanie, które bedziemy wynajmować, może na pierwsze pół roku dostanę urlop
                      bezpłatny?
                      Postaram się dowiedzieć o legalne możliwości, choć próbowaliśmy tak ze Stanami i
                      się nie udało. Chcieliśmy jechać z biura, które pośredniczy wyjazdom studenckim,
                      ale jako młode małżeństwo nie dostaniemy wizy. Ale dowiem się czegoś o Hiszpanii.
                      Dzięki naprawdę za rady, daje to trochę do zastanowienia, ale jestem już chyba
                      zdecydowana. Choć mam jeszcze prawie rok czasu, moze coś się zmieni.
                      Pozdrawiam.
                      Ania /Belladonna/



                      • Gość: agagoe Re: na czarno za i przeciw IP: *.gwdg.de / 10.10.163.* 23.06.02, 22:44
                        Ania: jak się postaram, papiery jakieś też można "sfabrykować".

                        jak Twoj maz bankowiec mysli tak samo, to rzeczywiscie zostawcie ten bank. Moze
                        przestanie byc najgorszy...

                        szerokiej drogi i milego mycia garow,
                        aga

                        PS. jak znasz niemiecki (albo ktos moze Ci przetlumaczyc), wez "Spiegel" (Nr.
                        25/2002), jest obszerny artykul wlasnie o nielegalnych w Hiszpanii, niestety w
                        internecie umiescili w odplatnym archiwum (w bezplatnym przynajmniej nie ma), ale
                        jutro powinien byc jeszcze do kupienia w empiku.
                        • belladonna Re: na czarno za i przeciw 24.06.02, 18:52
                          Wybacz, że tymi "sfabrykowanymi papierami" naruszyłam twój kodeks moralny.
                          Cnotka i patriotka się znalazła.
                          A jakby każdy przeczytał uważnie pytanie w temacie, nie wysilalibyście się na
                          rady w stylu dobrej cioci z Ameryki - nie pytałam o radę ani o ocenę mojej
                          sytuacji finansowej i małżeńskiej, tylko o to, czy do Hiszpanii się opłaca.
                          Teraz znam odpowiedź na moje pytanie i nie tylko. Wiem też że opinia o
                          stosunku Polaka do Polaka zagranicą jest taka, jak potoczne wiadomo. W każdym
                          razie jeszcze raz dziękuję za rady od tak światłych i dobrze życzących mi osób
                          jak wy, nawet mających nick'a "zrobmilaske". Bardzo twórcze.
                          Pozdrawiam.
                          I nie martwcie się o moją pracę, mieszkanko, które będzie czekało w Polsce,
                          ani o to, że sobie "pozdzieram paluszki".
                        • Gość: Roller Re: na czarno za i przeciw IP: *.rasserver.net 11.10.02, 08:02
                      • zrobmilaske Wiesz co Belladonna? 23.06.02, 22:47
                        ohoho, praca po znajomsci! Mnie sie tak nie zdarzalo. Sama musialam znalezc w
                        roznych krajach. Nie masz nawyku przezycia. Szczesciara z ciebie, po znajomosci
                        sie na prace za 900zl zalapac a tu wszyscy robia miliony w Polsce.

                        Z litosci dla meza nie podasz nazwy banku?? Po co ty z tym mezem jeszcze
                        siedzisz? Zalatw szybko rozwod a bedzie ci latwiej, skoro jestes taka obrotna.
                        To, ze bank otwarty 12 godzin, nie znaczy, ze ten maz tam tyle musi pracowac,
                        wiesz.

                        900zl po podwyzce na miesiac? Ciekawe to jest to polowa sredniej krajowej poziomu
                        minimum socjalnego? Ile wynosi srednia pensja i ile wynosi minimum socjalne wg
                        ciebie?

                        Musze przyznac, za ja mam wiecej na dzien i to liczac 30 dni roboczych.


                        Bez szmalu i pobytu guzik zobaczysz, rozwod wkrotce. Masz racje kokosow nie
                        bedzie (przynajmniej nie piszesz o barchanach i siermiegach).

                        Prace moze i znajdziesz lepiej platna ale wydasz wiecej. A mieszkanie w Polsce
                        chcesz zatrzymac, tak na wszelki wypadek?

                        w wieku 30/40 lat powiadasz to za jakies 10 do 15 lat, nie? Ja bym planowala
                        bardziej dlugodystansowo. Poza tym, planujesz sie nagle postarzec za 10/15 lat?
                        Moj kochas ma prawie 60tke a jurne toto ze az sie smiejemy kiedy sie wreszcie
                        zacznie starzec ( to "c" z kreseczka).

                        Jezyka nauczysz sie od garow i takaz poznasz kulture. Bedziesz myslala
                        niebanalnie, jakby starego sie pozbyc. Wielkich rzeczy w ten sposob sie nie robi.
                        Caly zachod to teraz wielki LAGER bezrobocia i ciekawe, ze jeszcze te myszolowy
                        emigracyjne jeszcze tego tak wyraznie nie powiedzialy? Kapujesz? NIE MA PRACY NA
                        ZACHODZIE. Czarnej, bialej i zielonej. Dla ciebie to nawet wiecej pewne niz 100%.
                        Fachy macie zupelnie do d. Powiadasz, pracodawcy niebanalni? Kto ci takich bredni
                        naopowiadal, ze oni sa niebanalni? Bo uslyszalas pare nowych slowek
                        jak 'marketing', 'market research', salesman, sample, show, trade, magazine, team
                        work, living NOW, szczerzenie zebow, itp? To czyni ich niebanalnym. Musze sie
                        wkrecic na jakies zebranko w pracy u takiego niebanalnego eksperta i posluchac co
                        oni tam w tych glowach takim jak ty maca (tak jak moncom, a nie 'macaja').
                        >
                        To fabrykowanie papierow powoduje ze mi sie na d. robi zimno. Jestem widac za
                        dlugo poza krajem. O tym 'wszechtronnym' to brzmi jak jakas cholerna mantra
                        palanta z MBA z budki tramwajowej w Kuala Lumpur.


                        Jak jestes mloda, to za 15 lat tez bedziesz. Nie przesadzaj, kobieta nie starzeje
                        sie az tak jak ty sobie powtarzasz, a jak jest madra to ma inne zalety aby
                        podkrecic plomyczek, jak chce. Stara Jarecka, mnie Don raczyl nazwac. Jak
                        myslisz, dlaczego? Czyzbys myslala ze ten wyciekany lis rzuca takie okreslenia z
                        braku innych?! On wie o czym ja pisze i wie o czym ja mowie. A ty?

                        Jak będziemy niezadowoleni wracamy i zaczynamy od początku.
                        • don2 Re: Wiesz co jarecka :)) 24.06.02, 00:09
                          Ty masz stara pare.jak sama wiesz a razem rozumiemy sa rozne formy przezycia
                          tego malego kawalka czasu,ktory nam na kredyt dali.jak ktos chce w pomywaku to
                          prosze bardzo.chleb smakuje nawet suchy byle ...itd. Ja uwazam ze z szynka
                          lepszy.teraz zwali sie i tak kupe madrych ,ktorzy nawet nie maja pojecia o
                          zyciu a mordy otwieraja szeroko.I powiedziawszy krotko,jak sie ktos rodzi z
                          wlasna kopalnia pieniedzy i nie wie co i jak -to mozna zyc jak idzie byle nie
                          marudzic.Uklony
                          • zrobmilaske blushing... 24.06.02, 00:21
                            dziekuje. Ladnie to powiedziales. Rozne formy zycia ktore dano na kredyt aby
                            przezyc...
                            bardzo ladne, Don. Pozdrawiam.
    • Gość: gema Re: Hiszpania - jakie szanse? IP: 80.103.117.* 23.06.02, 21:01
      Jak dla mnie: w Hiszpanii, Francji, Usa.....(w miejsce kropek wstaw co chcesz)
      szanse dla NIELEGALNYCH sa obecnie zadne!!! Wzrastajaca ksenofobia i wzrost
      liczby dobrowolnych i nielegalnych niewolnikow naplywajacych ze wszystkich
      stron swiata. Dziewczyno, masz prace, ma ja Twoj maz, ruszcie kiepelami i
      urzadzajcie sie w Polsce! A do Hiszpanii, owszem (to moj drugi kraj i przyznam,
      ze piekny): NA WAKACJE!
      Powodzenia.
      • bulldog3 Re: Hiszpania - jakie szanse? 23.06.02, 22:29
        Nie tlumacz babie - jak chlop krowie na rowie !!!! chce niech jedzie !! -
        obudzi sie z reka w nocniku po pierwszych kilku miesiacach !!!kiedy pierwszy
        lepszy knajpiarz w zamian za mozliwosc pracy w knajpie hiszpanskiej od switu
        do nocy za psie grosze oczywiscie ,bedzie jeszcze oczekiwal wdziecznosci w
        postaci dostania dupy [ przynajmniej raz dziennie] inaczej RAUS !! z roboty
        jesli nie zgodzi sie na taki uklad ta slicznotka [ belladonna]. Niby stydia ma
        skonczone a naiwna jak 13 letni podlotek. Co z tego slicznotko [belladonna] ze
        ty zarobisz 600 Euro jesli na koszty utrzymania wydasz 550 [ mieszkanie,
        prad , gaz, przejazdy itp] umiesz liczyc , ile jest 3x4 ??? wiesz ?? oj
        chyba nie ????. Jak czytam takie glupkowate posty to flaki sie mi
        przewracaja , ile jeszcze gluptokow i naiwniakow na tej polskiej ziemi rosnie,
        glupich nie sieja ,sami rosna ktos powiedzial i chyba mial racje. Jedz !!!!!
        watachy rozwydrzonych Rumunow ,Albanow, Bialorusinow, czarnoty z Afryki
        czekaja na ciebie i oczywiscie piekne "ville" [czytaj slumsy wookol Madrytu]
        gdzie nedzny cuchnacy pokoik pelny robactwa ,kosztuje tyle ile twoje
        mieszkanie w bloku. Adios !!!! AMigo !!!
        • pajacyk2 Re: Hiszpania - jakie szanse? 23.06.02, 22:41
          kochany chuju z beemki, a cus nam tu napisal?

          ble ble ble ble -zawracasz dupe mala ! do nauki ,egzamin czeka.nie wlaz miedzy
          doroslych z poradami zaszczymajtki.Ludzie powaznie chca zarobic i pytaja o
          porady
          ludzi doswiadczonych a nie wypociny petaka.o pracy na czarno akurat gowno
          wiesz.
          Kazdy szuka mozliwosci zarobienia wiecej jak ma.A jak ,to juz sprawa mozliwosci
          i
          akceptacji
          • zrobmilaske Wiesz co, Pajacyk2? 23.06.02, 23:04
            nie obrazaj Dona bo i tak ci sie nie uda go zmieszc z blotem, marzycielu. On
            takich jak ty to w peczki wiaze i wyrzuca lewa reka do tylu celujac w prawy
            rog: prosto do kosza pelnego tych wylamanych klow takim osobnikom jak ty.
            • pajacyk2 Re: Wiesz co, Pajacyk2? 23.06.02, 23:45
              A ty to taka wanka fstanka wielonickowa, nie?
              dobra, walnij jeszcze raz zyciorys, a potem
              mozesz mi zlozyc hold
              • zrobmilaske Re: Wiesz co, Pajacyk2? 23.06.02, 23:59
                Tobie?! A za co?
                • karelia Re: Wiesz co, Pajacyk2? 24.06.02, 00:17
                  Bella, jeszce raz sie pytam czy skorka warta wyprawki? jako sprzatazcka , czy
                  nawet pomywaczka ile Ty zarobisz??? nawet gdybys pracowala 10 godzin na dobe ,
                  codziennie. Jak dlugo dasz rade tak harowac?? A co sie stanie w razie choroby,
                  bo sie nie bedziesz oszczedzac, prawda? O ilee bedziesz miala to
                  szczescie ,zeby "dopasc" jakiejs roboty.Albo robot.
                  Owszem przezyjesz, na pewno duzo i na pewno takich doznan doswiadczysz , ze
                  nie bedziesz chciala nikomu opowiadac. Co zobaczysz? No nie wiem , co mozesz
                  zobaczyc po godzinach tyrania . Nie zobaczysz nawet sufitu w pokoju , bo
                  usniesz ze zmeczenia. Chyba ze zadowoli cie kilkugodzinna robota ot tak, aby
                  przetrwac. Na pewno nie bedziesz myslec banalnmie po doswiadczeniach u
                  hiszpanskiego knajpiarza a to doswiadczenie sie przyda, ale nie w przyszlej
                  pracy , ktora ewentualnie chcesz miec w Polsce. Wypadniesz z obiegu, stracisz
                  kontakty i znajomosci. A przyszlemu pracodawcy jakie swiadectwo z pracy w
                  Hiszpanii przedstawisz? Ze zmywaka? Kto napisze? Boss-Hiszpan, ze dobrze
                  szorowalas gary? Bella, pomysl...Poznasz smak ryzyka na pewno, i poznasz
                  ludzi . Tylko czy takich ludzi chcesz poznac? W Polsce na pewno nie
                  rozmawialbys z nimi: Tam bedziesz sie plaszczyc i prosic o prace: Prace na
                  czarno, nielegalna, ktora nic cie nie da oprocz paru groszy , na przetrwanie.
                  No chyba , zebys pracowala 24 na dobe i ciulala, to moze. Wiekszosc ludzi tak
                  zyje , pracuje na posadzie, ciula i ma tam gdzies w perspektywia emeryture.
                  Przygody, awantury, doznania , wspomnienia, smak ryzyka to tylko slowa ,
                  slowa ,slowa..... Zdarza sie , czemu nie, ale nie tak czesto...
                  • agagoe Re: Wiesz co, karelia? 24.06.02, 00:41
                    Ty to masz cierpliwosc. Bo ja to juz sie zastanowwilam, ze moze po prostu sa
                    ludzie, ktorzy uciekajac przed domniemanym ciezarem wyrzucania sobie za X lat
                    hipotetycznie niewykorzystanych szans, ubezpieczaja sie zawczasu ladujac sie w
                    glupoty, zeby moc zwalac potem na innych (chociaz wlasciwie na kogo?). Ta Ania
                    przynajmniej natchnela mnie do napisania chyba najdluzszego zdania w zyciu.
                    Ciekawe, czy jak pojedzie na zmywak i bedzie zdawac regularne raporty, to moze
                    ja dostane Pulitzera wink W takim razie oglaszam, ze z mojego punktu widzenia
                    absolutnie warto, aby sobie pozdzierala paluszki. ANIA JEDZ!
                    aga
                    • Gość: sharky Re: Wiesz co, karelia? IP: 5.3R1D* / *.hodad.dialup.pol.co.uk 24.06.02, 00:46
                      Tak z ciekawosci, czy ktos sie orientuje jaki jest popyt na architektow w
                      Hiszpanii? Czy trzeba znac Hiszpanski pracujac np w miedzynarodowej firmie?
                      • cornio Re: Wiesz co, karelia? 24.06.02, 00:49
                        Gość portalu: sharky napisał(a):

                        > Tak z ciekawosci, czy ktos sie orientuje jaki jest popyt na architektow w
                        > Hiszpanii? Czy trzeba znac Hiszpanski pracujac np w miedzynarodowej firmie?


                        mysle ,ze na architektow nie na malarzy i murarzy w niektorych regionach
                        tak.zapytaj styro on podobno w Madrycie
                      • styro Architekci- do sharky 27.06.02, 01:14
                        Witam!!! Nie mam pojecia jaki jest popyt... Mam kumpla Serba, ktory jest
                        architektem, ma wlasne studio, jak go spotkam to zapytam... sadze, ze musisz
                        szukac takiej miedzynarodowej firmy, ktora chcialaby Cie zatrudnic bez jezyka,
                        ktory zreszta powinienes szybko zalapac...

                        Inna sprawa to taka, ze, zeby pracowac jako architekt, to oprocz pozwolenia na
                        prace i pobyt musisz miec uznane uprawnienia - dyplom... A to to juz ciezsza
                        sprawa, bo musisz miec tlumaczenia, kupe pieczatek, niewykluczone, ze musialbys
                        zdawac jakis dodatkowy egzamin - po hiszpansku... tego wszystkiego nie jestem
                        pewien, zapytam kolegi - w przyszlym tygodniu powinienem cos wiedziec...
                        Pozdrawaim z Madrytu
    • chybki Uwaga! Don2 to podpierdalacz!!! 26.06.02, 21:25
      • Gość: jas Wyjezdzac w ostatecznosci IP: *.proxy.aol.com 27.06.02, 01:55
        Mieszkam 15 lat , to jest tulaczka , mam juz obywatelstwo , dobra rzadowa prace
        itp , ale zaluje , ze wyjechalem z Polski .Wyjezdza sie prawie zawsze na jakis
        czas a potem okazuje sie , ze nie mozna juz wrocic , ze jest za pozno , ze czas
        przelecial , ze trzeba juz tu dotrwac do emerytury .
        Jezeli sytuacja jest beznadziewjna, nie ma pracy , totalna depresja , maz
        zagrozony pijanstwem przez kolegow , wtedy wyjezdzac , ale tylko w sytuacji
        ekstremalnej . pamietaj ,ze czas ,kiedy nie bedziecie w Polsce ,to jest czas ,
        kiedy gnija i zamieraja Wasze polskie korzenie wlasnie w Polsce . Wawsi
        rowiesnicy , o ile nie zdarza sie jaka stragedia ida do przodu , tak czy
        inaczej zdobywaja mieszkanie , lepsza prace , lepszych znajomych , ten czas
        poza polska jest bezpowrotnie stracony w pewnym sensie .
        najwazniejsze jednak w tym wsazystkim jest jedno : kochajcie sie , szanujcie
        sie i badzcie sobie wierni do konca obojetnie czy w Kraju czy na Obczyznie .
        Jak wiele karier lamie sie niekiedy po 20 latach przez glupie zapomnienie i
        wszystko , takze w sensie materialnym idzie w ruine .Zarowno wyjezdzac , ale
        jeszcze bardziej wracac do polski jest latwiej we dwoje .Uczcie sie
        jezykow ,nie tylko angielskiego .Niezaleznie , czy wyjezdzacie , czy nie .
        • jajecznica1 Lataj - Lotem 27.06.02, 02:19
          Jaki masz problem ?? - majac goverment job !!! przeciez to najwieksze
          szczescie na ziemi , nic sie nie robi w ciula sie gra wszystkie swieta
          jakiekolwiek sa w kalendarzu to zaplacone,ma sie super swiadczenia socjalne o
          ktorych inny moze tylko snic, w [ zapierdalajac u kuntraktora] i jeszcze ci w
          dupie zle ???!!! Kup bilet powrotny LOTEM [koniecznie lataj LOTEM] i wroc do
          Stoczni Gdanskiej tam na ciebie czekaja - rozpocznij nowa kariere , nigdy nie
          za pozno, po polsku przeciez czytasz i piszesz, jaki problem ?????
          • Gość: jas Praca rzadowa - mozna dostac - trzeba byc czlowiek IP: *.proxy.aol.com 28.06.02, 23:16
            jajecznica1 napisał(a):

            > Jaki masz problem ?? - majac goverment job !!! przeciez to najwieksze
            > szczescie na ziemi , nic sie nie robi w ciula sie gra wszystkie swieta
            > jakiekolwiek sa w kalendarzu to zaplacone,ma sie super swiadczenia socjalne o
            > ktorych inny moze tylko snic, w [ zapierdalajac u kuntraktora] i jeszcze ci w
            > dupie zle ???!!! Kup bilet powrotny LOTEM [koniecznie lataj LOTEM] i wroc do
            > Stoczni Gdanskiej tam na ciebie czekaja - rozpocznij nowa kariere , nigdy nie
            > za pozno, po polsku przeciez czytasz i piszesz, jaki problem ?????

            a nie zwyklym chamem ,takim nawet przy kontrktorce sie trudno utrzymac .
            • styro Re: Praca rzadowa - mozna dostac - trzeba byc czlowiek 29.06.02, 02:32
              Gość portalu: jas napisał(a):

              >
              > a nie zwyklym chamem ,takim nawet przy kontrktorce sie trudno utrzymac .


              Bardzo dobra odpowiedz jas. Pozdrawiam z madrytu.
          • Gość: johnny Re: Lataj - Lotem IP: *.client.attbi.com 29.06.02, 02:27
            Masz 100% racji.
            Ludzie zyja wspomnieniami sprzed 20 - 30 lat i mimo dlugiego pobytu na
            obczyznie nie potrafia sie zaaklimatyzowac.
            Jezdzac czasami choc z coraz mniejsza ochota do Polski spotykam sie z moimi
            kolegami, kolezankami ktorzy to wygladaja jak staruszkowie i w ogromnej
            wiekszosci wegetuja. Szkoda mi ich ale co zrobic, oni mieli szanse wyjechac ale
            wybrali pozostanie w kraju gdzie bylo moze biedniej ale mieli swoje ukladziki i
            nie trzeba bylo ciezko pracowac.
            Emigracja to jednak duzo wyzeczen i proba charakteru.
            Jas, masz prace rzadowa to sie ciesz, postaraj sobie znalezc znajomych w swoim
            srodowisku (chyba ze uwazasz ze wszyscy oprocz Polakow to durnie)i przestan zyc
            przeszloscia. To juz nie wroci
            trzeba bylo ciezko pracowac
        • remix3 Re: Wyjezdzac w ostatecznosci 29.06.02, 03:23

          Jasiu ,pierdolisz jak polamany ! Ty masz taka rzadowa prace jak ja w
          balecie.Mendzisz koles.flaki sie wywracaja jak sie to czyta.kazdy robi jak
          chce.a twoje pierdolenie przypomina mi gadulki ksiedza proboszcza po pijaku.amen

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka