bobasek_i_cala_klasa
20.04.05, 07:09
Bush kontynuuje batalię o zmiany w systemie Social Security
Na emeryturę po siedemdziesiątce?
Prezydent George W. Bush uważa, że jednym ze sposobów uzdrowienia systemu
emerytalnego może być podniesienie wieku uprawniającego do pobierania
świadczeń. Niewykluczone, że by dostać emeryturę, trzeba będzie pracować do
70. roku życia.
Prezydent Bush przedstawił w poniedziałek w Columbii ustawodawcom Karoliny
Południowej w ponurych barwach przyszłość systemu emerytalnego w przypadku
jeśli nie nastąpią żadne zmiany. Jego zdaniem problemy mogą wystąpić już za
trzy lata, kiedy świadczenia zacznie pobierać pokolenie wyżu demograficznego.
"Do roku 2034 corocznie brakować będzie 300 miliardów dolarów, a do roku 2041
nastąpi bankructwo całego systemu (emerytalnego)" - ostrzegał prezydent.
Jako jeden z środków zaradczych Bush przedstawił możliwość zwiększenia wieku
uprawniającego do pełnych świadczeń emerytalnych. Obecnie przysługują one
osobom, które ukończyły 65 lat. Jednakże pracownicy urodzeni w roku 1960 i
później otrzymają według nowych przepisów pełne świadczenia dopiero po
ukończeniu 67. roku życia. Bush zapytany podczas rozmowy z telewizją CNBC, czy
wiek emerytalny powinien zostać podniesiony do 70 lat, Bush powiedział:
"Oczywiście jest to jedna z opcji. Jak sobie przypominam, mój poprzednik,
prezydent (Bill) Clinton sugerował, że może to być dobrym sposobem na
uzdrowienie systemu".
Amerykański przywódca zaapelował jednocześnie do młodych pracowników o
poparcie jego projektu częściowego sprywatyzowania Social Security. Zapewniał,
że czują się oni komfortowo inwestując na giełdzie w akcje i obligacje.
"Powiedzieć młodym pracownikom, że muszą oszczędzać pieniądze w systemie
emerytalnym pochodzącym z roku 1930, to tak jak kazać im używać telefonu
komórkowego z tarczą obrotową" - przekonywał Bush.