to ja ze zmienionym nickiem
na dachu lezala dachowka ,luzem .w obawie ze spadnie sasiadom na glowe
zaproponowalam pukniecie dachowki zeby spadla lotem kontrolowanym do ogrodka
sasiada.
co zrobilby Polak . wzialby patyk i zepchnal dachowke po uprzednim
powiadomieniu sasiada zeby nie dostal w glowe.
co zrobili anglicy .
Najpierw umowili sie na spotkanie celem omowienia strategii .ogladali
dachowke czyniac rozne uwagi i planujac strategie .potem jeden z anglikow
udal sie do domu bo ma lepszy kij .nastapilo ogladanie kija i rozmowy na
temat przypuszczalnego lotu dachowki ( oprocz lotu w dol wprawdzie nie
przewidywano innych niespodzianek ale trzeba akcje przeprowadzic wlasciwie ) .
po 1/2 godziny wkroczylam JA i zaproponowalam obu panom ze wejde na stolek i
zepchne dachowke .
potem nastapila wymiana grzecznosci pt. jak mysmy wojowali w 39 to wyscie
siedzieli i pili herbate z mlekiem.
panowie odpowiedzieli - nie . mysmy sie przygotowywali.
no i czy oni nie sa dziwni ci anglicy

)))))))