Dodaj do ulubionych

Gdyby Chopin zyl w Bostonie

05.08.05, 21:23
nieco pozniej, o sto lat
to by gral na saksofonie
nie zmarnowalby sie tak...

...z piosenki warszawskiej z lat powojennych...
Obserwuj wątek
    • filipzkonopii Re: Gdyby Chopin zyl w Bostonie 06.08.05, 03:09
      to pewnie bylby pedalem, tam ci drugi to pedal, zatrzesienie......
    • waldek1610 zeby tylko Polska miala takich Chopinkow wiecej... 06.08.05, 06:21
      waldek.usa napisał:

      > nieco pozniej, o sto lat
      > to by gral na saksofonie
      > nie zmarnowalby sie tak...

      Zeby tylko kazdy Polski muzyk tak sie zmarnowal jak nasz Frycek Chopin. Jedyny
      Polski kompozytor ktory znany jest na 6 kontynentach przez kazdego kto wie co
      to jest muzyka...
      • waldek.usa Re: zeby tylko Polska miala takich Chopinkow wiec 11.08.05, 20:08
        waldek1610 napisał:

        >
        > Zeby tylko kazdy Polski muzyk tak sie zmarnowal jak nasz Frycek Chopin.
        Jedyny
        > Polski kompozytor ktory znany jest na 6 kontynentach przez kazdego kto wie co
        > to jest muzyka...

        ► jedyny to nie, sa polscy muzycy znani na calym swiecie, nie tak, jak
        Frycek, ale sa...
        • jot-23 Re: zeby tylko Polska miala takich Chopinkow wiec 11.08.05, 20:18
          nastepny najbardziej znany muzyk po chopinie to
          www.vader.pl/
          hehe
          • waldek.usa Re: zeby tylko Polska miala takich Chopinkow wiec 11.08.05, 20:24
            o qrwa, ale blitz!
          • icaro Re: sa inni 11.08.05, 23:43
            • icaro Re: sa inni 11.08.05, 23:54
              Jacek Sienkiewicz-byl zreszta ostatnio w stanach.
              Fuse-in, Detroit's biggest electronic music .
              The 3-day festival will feature over 120 prominent electronica and techno DJs
              and live performances spread over four stages including John Tejada, Richie
              Hawtin, Green Velvet, Bryan Zentz, Mistress Barbara, Christian Smith, Michel de
              Hey, Alexander Robotnick, Jacek Sienkiewicz.

              drugi znany to Kroke:

              tinyurl.com/ctfag
              • filipzkonopii Ty sie puknij 12.08.05, 01:23
                /dj /jacek i chopin... ale sie usmialem. A ty chociaz wiesz, kim byl Chopin a
                moze myslisz, e to rodzaj gitary elektrycznej?
                • icaro Re: wiem doskonale. 12.08.05, 01:39
                  wiem kim jest.choc czasami mozesz spotkac sie z tym ze chopin(lub szopen;obydwie
                  formy sa dozwolone)jest/byl francuzem.
                  membres.lycos.fr/fredchopin/
                  przy okazji...kiedy odpowiesz na moje pytanie:

                  forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=44&w=27236170&a=27583293
                  choc nie sadze abys jadl codziennie w restauracji... big_grin
                  • filipzkonopii Re: wiem doskonale. 13.08.05, 06:35
                    icaro, Chopin nie byl Francuzem ale Polakiem, ktory mial francuskie nazwisko i
                    mowil piekna francuszczyzna dlatego, ze to akurat byly takie czasy, ze
                    francuski byl jezykiem "miedzynarodowym" (tak jak teraz jest angielski) i
                    przebywanie we Fracji, a zwlaszcza w Paryzu bylo wazne dla artystycznej kariery
                    (podobnie jak to sie obecnie ma z NYC).
                    Ojciec Chopina byl pochodzenia francuskiego ale przyjechal do Polski w wieku
                    16lat i bywal guwernerem, czyli mieszkal u ludzi i uczyl ich dzieci, glownie
                    francuskiego. Czul sie Polakiem i byl bardzo, bardzo spolonizowany. Matka z
                    kolei byla bardzo zubozala szlachcianka, ktora zajmowala sie prowadzeniem domow
                    bogatych ludzi. Wiec jak widzisz Chopin takim Francuzem byl raczej mikrym
                    zwlaszcza, ze cala jego muzyka to tradycyjna muzyka ludowa napisana na
                    fortepian. Gdyby zyl dzisiaj nie raz by go posadzano o plagiat.
                    Co nie umniejsza ani jego talentowi ani pieknu polskiej muzyki ludowej. Co zas
                    do Ciebie icaro, to musisz byc jakis straszny prymityw, skoro interesujesz sie
                    DJ-jami a nie masz podstaw muzycznych. Przypuszczam tez, ze jestes gluchy jak
                    pien i odrozniasz tylko kilka dzwiekow, ktore powtarzane rytmicznie uwazasz za
                    przeboje a tych co je odtwarzaja za geniuszy na miare Chopina. To bardzo typowe
                    dla debili muzycznych. Mysle tez, ze masz niewiele lat. A gdzie ty mieszkasz,ze
                    na obiady daja wino? Ja do restauracji nie chodze, gotuja mi przewaznie w domu
                    i to bardzo smacznie. Wizyty w restauracjach i to bardzo dobrych zdarzaja mi
                    okazyjnie, jesli zona tego akurat chce, mamy czas i dobry humor na takie
                    wyloty. Lunch jadam codziennie w swojej kafeterii, bo wychodzenie na zewnatrz
                    kompleksu, w ktorym pracuje mija sie z celem, Przerwa na lunch trwa godzine
                    wiec akurat starcza czasu aby zjesc. Kasyno posiada przynajmniej 18 dan z
                    kuchni z calego swiata w cenie 3$-10$ za danie.
                    To co ty jesz, przypomina obiad w stolowce PZPR podczas spotkania z
                    przodujacymi gornikami: kazdy posilek ma zupe, drugie danie, deser a nawet
                    butelka wina. W nagrode za przodowanie!!!!
                    W USA nikt nie upija sie podczas lunchu, chyba, ze jest idiota albo nalogowym
                    alkoholikiem (ale wtedy nie popracuje za dlugo). Kazdy je co chce i ile chce,
                    bo jest samoobsluga: bierze sie tace i wybiera sie co sie chce. Nie przypominam
                    sobie abym widzial kogokolwiek chocby raz siedzacego i zazerajacego zestaw dan.
                    Amerykanie sa narodem wysportowanym i bardzo patrza aby to co jedza bylo zdrowe
                    i nieduze w porcjach. Popijaja zwykle woda zrodlana. W naszej kafeterii nie ma
                    nie tylko wina ale nawet piwa. Zreszta i tak nikt go tu w pracy nie pije.
                    Slyszales o amerykanskiej wydajnosci. W Europie nigdy nie beda tak pracowali.
                    Podczas dnia w Ameryce sie pracuje i to do dechy. Wieczorem ludzie sa zmeczeni
                    i maja szczescie jesli maja gosposie, ktora wieczorem podstawi im pod nos
                    talerz domowej zupy.
                    Ja wychodze z zalozenia, ze je sie po to, aby zyc a nie na odwrot. A moja zona
                    wlasnie krzyczy, zeby ci napisac,ze wino wykancza watrobe i prowadzi do
                    marskosci, typowej dolegliwosci wszystkich pijakow. Lepiej pic czysta ona
                    przynajmniej zabija bakterie. Wierz jej jest medykiem.
                    Ciesze sie jednak, ze uwazasz, ze twoj styl jedzenia i zycia za cos kompletnie
                    nadzwyczajnego, moze przezyjesz srednia zycia przecietnego Polaka, kto to wie.
                    Jesli mieszkasz w Niemczech, gdzie ludzie zra jak swinie, to wspolczuje, to
                    moze wyglada ladnie ale tylko w Niemczech. Wszystkich innych zbiera na zyganie
                    kiedy ogladaja jedzacych Niemcow. Jesli mieszkasz we Francji tez wspolczuje.
                    Francuzi, to snobistyczne debile, ktore na niczym sie nie znaja a potrafia
                    rozmawiac przez godziny o serze. Gdzie moga jeszcze pic podczas pracy? W
                    Hiszpanii albo innym kraju srodziemnomorskim......
                    Zamiast sie cieszyc obzarstwem radze czesciej zagladac do ksiazek, bo porazasz
                    swoja inteligencja... niestety w bardzo pejoratywnym znaczeniu.
                    • icaro Re: wiem doskonale. 13.08.05, 12:31
                      filipzkonopii napisał:
                      To bardzo typowe
                      >
                      > dla debili muzycznych. Mysle tez, ze masz niewiele lat. A gdzie ty mieszkasz,ze
                      >
                      > na obiady daja wino? Ja do restauracji nie chodze, gotuja mi przewaznie w domu
                      > i to bardzo smacznie. Wizyty w restauracjach i to bardzo dobrych zdarzaja mi
                      > okazyjnie, jesli zona tego akurat chce, mamy czas i dobry humor na takie
                      > wyloty. Lunch jadam codziennie w swojej kafeterii, bo wychodzenie na zewnatrz
                      > kompleksu, w ktorym pracuje mija sie z celem, Przerwa na lunch trwa godzine
                      > wiec akurat starcza czasu aby zjesc. Kasyno posiada przynajmniej 18 dan z
                      > kuchni z calego swiata w cenie 3$-10$ za danie.
                      > To co ty jesz, przypomina obiad w stolowce PZPR podczas spotkania z
                      > przodujacymi gornikami: kazdy posilek ma zupe, drugie danie, deser a nawet
                      > butelka wina. W nagrode za przodowanie!!!!
                      > W USA nikt nie upija sie podczas lunchu, chyba, ze jest idiota albo nalogowym
                      > alkoholikiem (ale wtedy nie popracuje za dlugo). Kazdy je co chce i ile chce,
                      > bo jest samoobsluga: bierze sie tace i wybiera sie co sie chce. Nie przypominam
                      >
                      > sobie abym widzial kogokolwiek chocby raz siedzacego i zazerajacego zestaw dan.
                      >
                      > Amerykanie sa narodem wysportowanym i bardzo patrza aby to co jedza bylo zdrowe
                      >

                      > Ja wychodze z zalozenia, ze je sie po to, aby zyc a nie na odwrot. A moja zona
                      > wlasnie krzyczy, zeby ci napisac,ze wino wykancza watrobe i prowadzi do
                      > marskosci, typowej dolegliwosci wszystkich pijakow. Lepiej pic czysta ona
                      > przynajmniej zabija bakterie. Wierz jej jest medykiem.
                      > o wspolczuje, to
                      >
                      > Hiszpanii albo innym kraju srodziemnomorskim......
                      > Zamiast sie cieszyc obzarstwem radze czesciej zagladac do ksiazek, bo porazasz
                      > swoja inteligencja... niestety w bardzo pejoratywnym znaczeniu.




                      ++++++++++++++++++++++++++++++++++

                      jesli twoja zona jest medykiem,balbym sie do niej udac smile studia skonczyla
                      pewnie dosc dawno...i sadzac po jakosci Medicare w stanach,nie ufalbym jej slowom wink
                      wino jest zdrowe,ale oczywiscie dobrej jakosci i w malych ilosciach.nie pisalem
                      ze sie upijam;mieszkam w Hiszpanii a tu jest rzecza naturalna wypic kilka lampek
                      wina do obiadu.daniami nie sugeruj sie tak bardzo;to rowniez sprawa kultury
                      kazdego kraju i nie mozesz porownywac wszystkiego do zycia w stanach big_grin
                      dzieci w hiszpanii w szkole nie jadaja pizzy,hamburger ani jedzenia
                      podgrzewanego;raczej dania przygotowywane przez kucharke ( nie ma mowy tez o
                      coli itp.pija wode mineralna(niegazowana),lub roznego rodzaju napoje mleczne.

                      amerykanie sa narodem wysportowanym?? wiec skad ta OTYLOSC?? big_grinDDDD

                      jesli chodzi o inne kuchnie...jaka potrawe wprowadzily na rynek swiatowy
                      stany?? jedyne co mi przychodzi do glowy to salsa cesar. wiec nie krytukuj
                      kuchni niemieckiej ani francuskiej ktora jest o niebo lepsza niz amerykanska(lub
                      angielskiej ktora praktycznie nie istnieje,choc jest faktem ze mozna swietnie
                      zjesc w londynie,lecz w kuchniach z innych krajow)
                      przu okazji...niektore plantacje wina w kalifornii naleza do firm hiszpanskich.

                      wiecej: www.samcooks.com/savor/spanish_wine.htm

                      starchefs.com/chefs/FAdria/html/interview.shtml

                      ach,to ciagle porownywanie do komunizmu wszystkiego co nie jest zwiazane z USA
                      jest dosc niezdrowe i ktos moze wyciagnac bledne wnioski...
                      widzisz,sadze ze wiekszosc z was jest pod dosc duzym wplywem swojego dawnego
                      zycia i pobytu w polsce komunistycznej.wyraznie widac JAK bardzo sie odcisnal
                      ten okres waszego zycia mimo uplywu lat(brain washing??).nie spotkalem sie z tym
                      w europie zachodniej(jedynie wsrod starej emigracji,tych z lat 50-60).

                      nie jestem debilem muzycznym,przyznaje ze muzyka klasyczna nie jest moja
                      ulubiona;lubie muzyke ,mialem kolegow w paru znanych grupach z
                      polski(kult,dezerter czy tzn. xenna).
                      przy okazji...nie ublizam nikomu;nazwanie kogos debilem dyskwalifikuje taka
                      osobe jako oponenta(kwestia wychowania, wyksztalcenia i... pochodzenia).
                      +++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++
                      dziekuje za wyjasnienie o szopenie,dosc ciekawe i mysle ze inni tez na tym
                      skorzystali.oby tak dalej(spokojny ton etc).
                      pozdrawiam serdecznie.

                      • filipzkonopii Re: wiem doskonale. 13.08.05, 17:51
                        Icaro, w Ameryce kazdy "uprawia" taka kuchnie, jaka chce, bo tu mozna spotkac
                        wszystkie nacje. Ludzie z nadwaga wystepuja we wszystkich krajch, w USA
                        zwlaszcza i przydarza sie to ludziom malo wyksztalconym i niespecjalnie madrym.
                        Z tego co tu piszesz, wynika, ze nie masz zielonego pojecia jak zyje sie w
                        Ameryce ale z gory zakladasz, ze ci sie nie podoba. Nawiasem w Hiszpanii, jak
                        w kazdym kraju srodziemnomorskim kuchnia jest wprost proporcjonalna do czasu, i
                        zarobkow. Nikt sie tam nie spieszy, ludzie sa leniwi i lubia jesc ...i dogadzja
                        sobie. Cale szczescie, ze to kraj z dluga kultura moze polskie buraki na
                        wyjezdzie nabiora troche srodziemnoorskiej oglady. Roznica miedzy Ameryka i
                        Hiszpania polega na tym, ze w Ameryce kazdy zyje i je jak chce a w Hiszpanii
                        ludzie zyja i jedza jak to robia im podobni. Radze pojezdzic troche po swiecie,
                        pouczyc sie tego i owego, moze klapki ci spadna z oczu.
                        • nieztejziemii Re: wiem doskonale. 13.08.05, 18:34
                          Ale z Ciebie optymista, filip. Wdales sie w dyskusje z polskim burakiem
                          pierwszej kategorii. Ma to 20pare lat, nigdy w zyciu nie pracowal. Albo to
                          dziecko jakiegos polskiego zlodzieja, ktory oblowiony mial wizje ze by dzieci
                          mieszkaly w Hiszpanii albo to wyslannik Pomrocznej na placowke dyplomatyczna.
                          Burak, ktory troche liznal jezyka i tak mu to do glowy uderzylo, ze mieszka w
                          Hiszpanii, ze widac teraz rezultat. A kto mieszka w Hiszpanii dobrowolnie?
                          Tylko Hiszpanie, bo nie maja innego wyjcia albo emeryci z calego swiata, bo
                          dobry kilmat(nie przeziebiaja sie!) i tanie i dobre jedzenie. Cala reszta
                          jedzie do Hiszpanii tylko po to aby troche poszwedac sie po zabytkach w
                          przerwach kiedy sie nie opalaja na plazy. Trzeba byc kompletna umyslowa
                          beznadzieja, zeby dobrowolnie mieszkac w Hiszpanii (w wieku produktywny podczas
                          gdy inni ludzie pracuja i osiagaja cos w zyciu) i jeszcze byc z tego
                          zadowolonym.
                • waldek.usa Salwa smiechu 12.08.05, 19:12
                  filipzkonopii napisał:

                  > /dj /jacek i chopin... ale sie usmialem. A ty chociaz wiesz, kim byl Chopin a
                  > moze myslisz, e to rodzaj gitary elektrycznej?

                  ► daj spokoj, facet stara sie, jak moze.
                  Nazwiska takie jak: Penderecki, Bacewicz, Gorecki, czy chociazby Paderewski, od
                  ktorego "pozyczal" Edward Elgar.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka