waldek1610
03.11.05, 11:09
Gdy przeprowadzilem sie do USA najbardziej wkurzylo mnie to ze polacy w USA
mowia na codzien po polsku niezaleznie czy sa tutaj 2 czy 25 lat. A przeciez
gdy mieszkalem w Polsce wydawalo mi sie ze gdy przyjade tutaj z chwila
wyladowania na lotnisku w USA nawet kazdy polak bedzie mowil do mnie po
angielsku i wten sposob naucze sie angielskiego. Niestety mylilem sie wiec
nauczylem sie jezyka wlasnym sumptem.
Dlatego wydaje mi sie ze przydaly by sie kursy dla emigrantow cos w stylu
boot camp. Wyglada to tak; Przyjezdza taki polak, chinczyk albo meksykanin do
USA i od raku kierowany jest przez Immigration na kwarantanne.
Pierszemu zgolaja wasy wyzycaja jego czarna kurtke skorzana, przydzielaja
nowe ubranie i oduczaja zlosliwosci i przekory, pokazuja mu jak sie
usmiechac, myslec i zyc po amerykansku. Meksykanowi rowniez zgolaja wasy,
wsypuja mu jezyk angielski lopata do glowy i pokazuja jak sie ubierac
gustownie i przyciszac stereo w samochodzie. Ostatniemu chinczykowi zapieraja
paleczki i ucza slow ktore maja wiecej niz trzy litery...
A przeciesz mozna dalej sluchac Chopina albo zjesc barszczyk od czasu do
czasu gdy wrocimy z pracy(umyslowej) na uniwersytecie albo z naszego rancho w
Texasie....Potrzebny jest boot camp dla ktory robil by z.............
emigrantow nowych amerykanow!