serwisy.gazeta.pl/swiat/1,34254,3079652.html
"Sędzia sądu federalnego w Harrisburgu w Pensylwanii wydał we wtorek werdykt
w sprawie nauczania w szkole w pobliskim Dover teorii inteligentnego
projektu. Szkoła stała się słynna na cały świat, gdy rok temu jej komitet
rodzicielski zdecydował, by dzieci na lekcjach biologii uczyć nie tylko o
teorii ewolucji Darwina, ale także o "licznych dziurach w tej teorii" oraz o
tym, że wyjaśnieniem tych dziur może być właśnie teoria inteligentnego
projektu.
Amerykańskie mohery idą na wojnę
Teoria głosi, że życie na ziemi powstało w wyniku ewolucyjnego procesu, który
odbywał się jednak według planu nakreślonego przez jakąś siłę wyższą.
Zwolennicy tej teorii oficjalnie nie twierdzą, że tą siłą był Bóg. - Mogli to
być przybysze z kosmosu lub podróżnicy w czasie - mówią."
"Dyskusje o nauczaniu biologii toczą się na setkach szkolnych zebrań
komitetów rodzicielskich w małych i większych miastach, rozgrzewają emocje i
wywołują wielkie awantury. Tak jak w Dover sąsiedzi zaczynają się obrzucać
epitetami, oskarżając się wzajemnie o "ciemnogród" z jednej i "bezbożność" z
drugiej strony."
"Cała sprawa ma swoje źródła w religijności Amerykanów i głęboko
zakorzenionych, protestanckich zasadach życia zgodnie z Biblią. Według
sondaży zaledwie 20-30 proc. Amerykanów wierzy, że człowiek powstał w wyniku
ewolucji bez udziału Pana Boga. 40-50 proc. wierzy w kreacjonizm, czyli
stworzenie świata przez Boga w ciągu sześciu dni, co według Biblii miało
miejsce blisko 6 tys. lat temu."
He he to jest najlepsze:
"Ruch kreacjonistyczny po porażkach sądowych zmienił taktykę. Komitety
rodzicielskie, które w USA mają olbrzymi wpływ na to, jak są nauczane dzieci,
zaczęły delikatnie manipulować treścią podręczników. Np. stwierdzenia o epoce
lodowcowej czy wyginięciu dinozaurów miliony lat temu zmienia się na "w
odległej przeszłości". "
Ale ortalion może spać spokojnie - on tu ciągle udowadnia, że pochodzi w
prostej linii od małpy