Dodaj do ulubionych

Polki w Szwajcarii

17.11.02, 20:50
Szukam dziewczyn, które tu mieszkają, prowadzą dom robiącemu karierę mężowi
i myślą o dziecku. Ciekawa jestem jak sobie radzicie.
Obserwuj wątek
    • krolewna_sniezka Re: Polki w Szwajcarii 18.11.02, 00:41
      rosemary1 napisała:

      > Szukam dziewczyn, które tu mieszkają, prowadzą dom robiącemu karierę mężowi
      > i myślą o dziecku. Ciekawa jestem jak sobie radzicie.



      co cie to obchodzi jak sobie radzimy?zajmij sie swoim zyciem i nie wtracaj nosa
      w nie swoje sprawy.
      • rosemary1 Re: Polki w Szwajcarii 18.11.02, 15:16
        Zastanawiam się szczerze czy kontynuować ten wątek, skoro spotkał się z tak,
        powiedzmy ciekawą reakcją... Mieszkam od niedawna w Bazylei. Jeśli są na forum
        osoby, które naprawdę chciałyby wymienić ze mną doświadczenia życia tutaj to
        proszę o kontakt, jeśli nie to zaspokoję swoją ciekawość w inny sposób. A
        narazie zajmę się swoim życiem, jak radziła jaśnie Królewna Śnieżka.
        • Gość: Szwajcarka Re: Polki w Szwajcarii IP: *.adslplus.ch 18.11.02, 17:56
          rosemary1 napisała:

          > Zastanawiam się szczerze czy kontynuować ten wątek, skoro spotkał się z tak,
          > powiedzmy ciekawą reakcją... Mieszkam od niedawna w Bazylei. Jeśli są na
          forum
          > osoby, które naprawdę chciałyby wymienić ze mną doświadczenia życia tutaj to
          > proszę o kontakt, jeśli nie to zaspokoję swoją ciekawość w inny sposób. A
          > narazie zajmę się swoim życiem, jak radziła jaśnie Królewna Śnieżka.

          Kontynuuj, a zaczepki ignoruj.
    • Gość: Szajcarka Re: Polki w Szwajcarii IP: *.adslplus.ch 18.11.02, 09:24
      rosemary1 napisała:

      > Szukam dziewczyn, które tu mieszkają, prowadzą dom robiącemu karierę mężowi
      > i myślą o dziecku. Ciekawa jestem jak sobie radzicie.


      W jakim kantonie mieszkasz?
    • Gość: Szwjcarka Re: Polki w Szwajcarii IP: *.adslplus.ch 18.11.02, 09:25
      rosemary1 napisała:

      > Szukam dziewczyn, które tu mieszkają, prowadzą dom robiącemu karierę mężowi
      > i myślą o dziecku. Ciekawa jestem jak sobie radzicie.

      W jakim kantonie mieszkasz?
    • xurek Re: Polki w Szwajcarii 18.11.02, 15:32
      Czesc Rosemary,

      zgadza sie tylko pierwsza czesc, czyli to, ze mieszkam w Szwajcarii. Reszta
      jest "na odwort". To ja "robie kariere" (albo prosiciej pracuje) a maz zajmuje
      sie dzieckiem (prawie dwuletnim) i "dorabia", glownie dla rownowagi
      psychicznej, bo dziecka i domu jako jedynego zajecia zdaje sie miec dosyc.
      Radze sobie dobrze i lubie tutaj mieszkac (jestem w Szwajcarii od 96 roku),
      poniewaz nie wiem o co konkretnie pytasz nie jestem w stanie udzielic
      konkretniejszej odpowiedzi. Jezeli masz dalsze pytania, to pytaj nie przejmujac
      sie krolewna Sniezka.

      Do Szwajcarki: a gdzie ty mieszkasz?

      Xurek
      • Gość: maciek Re: Polki w Szwajcarii IP: *.client.attbi.com 18.11.02, 15:49
        Ciemnoto forumowa.
        Ona wyraznie napisala ze mieszka w Bazylei.
        Nauczcie sie czytac wy wysoko wyksztalceni durnie
        • xurek Re: Polki w Szwajcarii 18.11.02, 15:54
          Ciemnoto do kwadratu albo i wiekszej potegi,

          sam sie naucz czytac a przy okazji jeszcze rozumiec cos przeczytal. W Bazylei
          mieszka Rosemary a moje pytanie zatytulowane i skierowane bylo do Szwajcarki.
          Jezeli jeszcze niezbyt jasno to Szwajcarka i Rosemary to dwa rozne nicki w tym
          watku.

          A tak w ogole to co chciales mi powiedziec?

          Xurek niecierpiacy durniow, obojetnie czy wyksztalconych czy nie, bo marnuja
          xurkowy czas
          • lolo27 xurek.................to potrafi.............. 18.11.02, 17:41
            <>Zastanawiam sie nad wyjazdem do CH..........tam to musi byc raj.......
      • Gość: Szwajcarka Re: Polki w Szwajcarii IP: *.adslplus.ch 18.11.02, 17:53
        xurek napisała:

        > Czesc Rosemary,
        >
        > zgadza sie tylko pierwsza czesc, czyli to, ze mieszkam w Szwajcarii. Reszta
        > jest "na odwort". To ja "robie kariere" (albo prosiciej pracuje) a maz
        zajmuje
        > sie dzieckiem (prawie dwuletnim) i "dorabia", glownie dla rownowagi
        > psychicznej, bo dziecka i domu jako jedynego zajecia zdaje sie miec dosyc.
        > Radze sobie dobrze i lubie tutaj mieszkac (jestem w Szwajcarii od 96 roku),
        > poniewaz nie wiem o co konkretnie pytasz nie jestem w stanie udzielic
        > konkretniejszej odpowiedzi. Jezeli masz dalsze pytania, to pytaj nie
        przejmujac
        >
        > sie krolewna Sniezka.
        >
        > Do Szwajcarki: a gdzie ty mieszkasz?
        >
        > Xurek


        W Vaud, a Ty?
        • xurek Re: Polki w Szwajcarii 18.11.02, 18:17
          po drugiej stronie Röstigraben, w Zug. A Ty w samej Lozannie czy gdzies w
          okolicy? I jak dlugo juz (ja od szesciu lat)

          Xurek
          • lolo27 Re: Polki w Szwajcarii 18.11.02, 18:22
            xurek napisała:

            > po drugiej stronie Röstigraben, w Zug. A Ty w samej Lozannie czy gdzies w
            > okolicy? I jak dlugo juz (ja od szesciu lat)
            >
            > Xurek
            ___________________________________
            <>......szesc lat w CH......utrzymuje meza,robi kariere,buduje dom.......
            ............xurek potrafi..........
            mha........
            • xurek Re: Polki w Szwajcarii 18.11.02, 18:46
              Lolo, zapomniales o misjosnarskim udzielaniu sie Xurka na forum,

              Xurek naprawde potrafi, a Ty? potrafisz cos wiecej niz nasmiewac sie z innych?
              • lolo27 Re: Polki w Szwajcarii 18.11.02, 18:51
                xurek napisała:

                > Lolo, zapomniales o misjosnarskim udzielaniu sie Xurka na forum,
                >
                > Xurek naprawde potrafi, a Ty? potrafisz cos wiecej niz nasmiewac sie z
                innych?
                __________________________________________
                <>.......Chyba zartujesz,jako normalny samiec potrafie tylko cos dorobic.....
                ew.zrobic.........jezeli chcesz...........
                Kariere,ciezkie roboty,zostawiam tesciowej.........
                • xurek Re: Polki w Szwajcarii 18.11.02, 19:15
                  >.......Chyba zartujesz,jako normalny samiec potrafie tylko cos dorobic.
                  > ....
                  > ew.zrobic.........jezeli chcesz...........
                  > Kariere,ciezkie roboty,zostawiam tesciowej.........

                  Patrz, Lolo, a ja myslalam ze prawdziwy samiec to obroni, romantycznie
                  przytuli, gwozdz wbije, ciezkie meble z miejsca na miejsce przetarga, ostoja i
                  opoka jest rodzinie swojej i ma wystarczajaco meskosci w sobie, by moc
                  dzieckiem sie zajac, jezeli tak jest sensowniej a nie pluje godzinami jadem na
                  babskim forumowym jarmarku.
                  Nie chce, bys cos zrobil, maz robi wszystko.

                  A ten komp to tez tesciowa Ci kupila? A tak w ogole, to jak dlugo ona juz jest
                  Twoja tesciowa? I co to za niezwykle dobra kobieta byc musi...

                  Xurek pelen podziwu dla tesciowej
            • xurek PS 18.11.02, 18:48
              a Ty Lolo skad masz te informacje o domu? Czyzbys Bisa potajemnie czytal?

              Fuj, fuj, wstydz sie

              Xurek co buduje mieszkanie a nie dom, bez przesadyzmu prosze, bo jeszcze kto
              pomysli, ze Szwajcaria to naprawde raj...
              • lolo27 Re: PS 18.11.02, 18:56
                xurek napisała:

                > a Ty Lolo skad masz te informacje o domu? Czyzbys Bisa potajemnie czytal?
                >
                > Fuj, fuj, wstydz sie
                >
                > Xurek co buduje mieszkanie a nie dom, bez przesadyzmu prosze, bo jeszcze kto
                > pomysli, ze Szwajcaria to naprawde raj...
                ___________________________________
                <>Potajemnie........bez przesady.......
                No moze gdybys wyslala jakies zdjecia(rozebrane)twoje,to moze........
          • Gość: Sywajcarka Re: Polki w Szwajcarii IP: *.adslplus.ch 18.11.02, 19:24
            xurek napisała:

            > po drugiej stronie Röstigraben, w Zug. A Ty w samej Lozannie czy gdzies w
            > okolicy? I jak dlugo juz (ja od szesciu lat)
            >
            > Xurek

            Jestem w połowie drogi między Lozanną a Genewą. Tu jestem od 3 lat, ale w
            Szwajcarii od 15 latek. w Zug mieszkałam 6 lat temu, ale wciąż bywam cząsto, bo
            mamy tam rodzinę. Pracujesz?
            • Gość: Szwajcarka Re: Polki w Szwajcarii IP: *.adslplus.ch 18.11.02, 19:26
              Gość portalu: Sywajcarka napisał(a):

              > xurek napisała:
              >
              > > po drugiej stronie Röstigraben, w Zug. A Ty w samej Lozannie czy gdzies w
              > > okolicy? I jak dlugo juz (ja od szesciu lat)
              > >
              > > Xurek
              >
              > Jestem w połowie drogi między Lozanną a Genewą. Tu jestem od 3 lat, ale w
              > Szwajcarii od 15 latek. w Zug mieszkałam 6 lat temu, ale wciąż bywam cząsto,
              bo
              >
              > mamy tam rodzinę. Pracujesz?

              Miało być: "gdzie pracujesz?" Albo: "czym się zajmujesz?"
              • xurek Re: Polki w Szwajcarii 18.11.02, 19:28
                jestem wspolwlascicielka Mediaagentur (to taka od planowania reklamy) i w niej
                pracuje. Teraz naprawde musze.

                Xurek
            • xurek Re: Polki w Szwajcarii 18.11.02, 19:27
              tak, pracuje i wlasnie musze leciec do domu. Masz rodzine w Zugu? A znasz moze
              jakis Polakow majacych male dzieci? (marzy mi sie taka prywatna grupa zabaw dla
              ksztalcenia jezyka polskiego, maly ma prawie dwa lata). Wiecej jutro, teraz
              musze leciec.

              Xurek
              • Gość: Szwajcarka Re: Polki w Szwajcarii IP: *.adslplus.ch 18.11.02, 19:31
                xurek napisała:

                > tak, pracuje i wlasnie musze leciec do domu. Masz rodzine w Zugu? A znasz
                moze
                > jakis Polakow majacych male dzieci? (marzy mi sie taka prywatna grupa zabaw
                dla
                >
                > ksztalcenia jezyka polskiego, maly ma prawie dwa lata). Wiecej jutro, teraz
                > musze leciec.
                >
                > Xurek


                No to do jutra.
              • Gość: Szwajcarka Re: Polki w Szwajcarii IP: *.adslplus.ch 18.11.02, 19:42
                xurek napisała:

                > tak, pracuje i wlasnie musze leciec do domu. Masz rodzine w Zugu? A znasz
                moze
                > jakis Polakow majacych male dzieci? (marzy mi sie taka prywatna grupa zabaw
                dla
                >
                > ksztalcenia jezyka polskiego, maly ma prawie dwa lata). Wiecej jutro, teraz
                > musze leciec.
                >
                > Xurek

                Niestety, nie znam żadnych Polaków w tamtej okolicy. Mieszka tam rodzina mojego
                Małego Zonka,- szwajcarska i nie-szwajcarska.
                • Gość: Marysia Re: Polki w Szwajcarii IP: *.sympatico.ca 18.11.02, 21:51
                  Jak Was czytam dziewczyny to od razu mi siem przypomina takiej
                  kolezanki, ktora wyszla za Turka. No ale to bylo w Szwecji ladne pare lat
                  temu. Czy Ty Xurek dalej utrzymujesz kontakt z ta narzeczona Egipcjanina?
                  Pamietasz, on blondyn o niebieskich oczach? Ciekawe jak im sie ulozylo?
      • rosemary1 Re: Polki w Szwajcarii 19.11.02, 12:36
        xurek napisała:

        > Czesc Rosemary,
        >
        > zgadza sie tylko pierwsza czesc, czyli to, ze mieszkam w Szwajcarii. Reszta
        > jest "na odwort". To ja "robie kariere" (albo prosiciej pracuje) a maz
        zajmuje
        > sie dzieckiem (prawie dwuletnim) i "dorabia", glownie dla rownowagi
        > psychicznej, bo dziecka i domu jako jedynego zajecia zdaje sie miec dosyc.
        > Radze sobie dobrze i lubie tutaj mieszkac (jestem w Szwajcarii od 96 roku),
        > poniewaz nie wiem o co konkretnie pytasz nie jestem w stanie udzielic
        > konkretniejszej odpowiedzi. Jezeli masz dalsze pytania, to pytaj nie
        przejmujac
        >
        > sie krolewna Sniezka.
        >
        > Do Szwajcarki: a gdzie ty mieszkasz?
        >
        > Xurek
      • rosemary1 Re: Polki w Szwajcarii 19.11.02, 12:37
        xurek napisała:

        > Czesc Rosemary,
        >
        > zgadza sie tylko pierwsza czesc, czyli to, ze mieszkam w Szwajcarii. Reszta
        > jest "na odwort". To ja "robie kariere" (albo prosiciej pracuje) a maz
        zajmuje
        > sie dzieckiem (prawie dwuletnim) i "dorabia", glownie dla rownowagi
        > psychicznej, bo dziecka i domu jako jedynego zajecia zdaje sie miec dosyc.
        > Radze sobie dobrze i lubie tutaj mieszkac (jestem w Szwajcarii od 96 roku),
        > poniewaz nie wiem o co konkretnie pytasz nie jestem w stanie udzielic
        > konkretniejszej odpowiedzi. Jezeli masz dalsze pytania, to pytaj nie
        przejmujac
        >
        > sie krolewna Sniezka.
        >
        > Do Szwajcarki: a gdzie ty mieszkasz?
        >
        > Xurek
      • rosemary1 Re: Polki w Szwajcarii 19.11.02, 12:40
        xurek napisała:


        Królewna Śnieżka jest już nie istotna. Tyle postów! Bardzo się cieszę.
        Przyjechaliśmy do Szwajcarii pół roku temu, bo mój mąż dostał pracę w firmie
        farm. biorąc pod uwagę jak sobie radzilismy w kraju (ledwo)to nie było
        długiego zastanawiania się i dalejże na głęboką wodę. Ja nie pracuję, wiadomo.
        Uczę się niemieckiego i jakoś próbuję odnaleźć. Od jakiegos roku, mąż mnie
        zaczepia na temat dziecka. Trochę się boję, bo z jeszcze nie znam się na
        takich przyziemnych sprawach tutaj jak pójście do lekarza, sprawy prawne itp.
        Dlatego chciałam zapytać jak to jest urodzić w Szwajcarii dziecko, które na
        pewno będzie Polakiem z obywatelstwa. Jak z lekarzami, jak z aktem urodzenia,
        sami wiecie. To są problemy, które w Polsce problemami by nie były, ale tutaj
        są, bo nie znam jeszcze tego kraju, słabo niemiecki, o szwajcarskim
        zapomnijcie wink Mówię tylko po angielsku.
        Dziękuję, że się odezwaliście, fajnie wiedzieć, że są tu jeszcze jacyś Polacy
        oprócz studentów chemii i farmacji smile
        Pozdrawiam

        Rosemary

        P.S. Bardzo przepraszam za puste posty, ale coś mi tu nawala psia kostka smile
        • xurek Re: Polki w Szwajcarii 19.11.02, 14:16
          Hallo Rosemary,

          jezeli w ogole chcesz miec dzieci, to wydaje mi sie, ze jest to bardzo
          korzystny moment. Jak piszesz nie zamierzasz na razie podejmowac pracy
          zawodowej, nauka jezyka da sie zarowno w ciazy jak i z bardzo malym dzieckiem
          bezproblemowo przeprowadzic (z doswiadczenia z dzieckiem do ok. 4 miesiecy da
          sie robic wszystko, bo przewaznie spi, albo jak noszone to przynajmniej jest
          cicho, karmi sie go zazwyczaj piersia, wiec nic nie trzeba ze soba tachac a
          przewijac daje sie latwo i w kazdym miejscu, bo nie zlazi z komody). Jezeli nie
          planujecie pozostania w Szwajcarii na stale, pewnie dobrze dziecko „zaplanowac“
          tak, zeby nie rozpoczynalo szkoly tam, gdzie nie bedzie moglo jej kontynuowac
          (glownie ze wzgledu na jezyk).

          Jezeli Twoj maz pracuje, to pewnie was juz ubezpieczyl. W Szwajcarii nie
          ma „zbiorowego ubezpieczenia“, znaczy Ty jestes ubezpieczona oddzielnie. Jezeli
          planujesz ciaze i porod, to dobrze by bylo sie prywatnie ubezpieczyc (tylko
          Ciebie, dla meza i przyszlego dziecka ubezpieczenie ogolne jest zupelnie
          wystarczajace), poniewaz zapewni ci to szersze swiadczenia lekarskie. Jezeli
          wszystko przebiegnie bezproblemowo (czego serdecznie zycze), nie beda Ci one
          potrzebne, w razie jakichkolwiek komplikacji moga sie przydac a ubezpieczenie
          to jest niewiele drozsze i po porodzie mozna z niego znow zrezygnowac.

          Nie wiem, czy moje „doswiadczenia ciazowe“ sa w jakikolwiek sposob przydatne,
          poniewaz z pewnoscia odbiegaja od „standardu swiadczen“ (z racji tego, ze nie
          wiedzac iz jestem w ciazy bralam Lariam (profilaktyka przeciwko malarii) i
          wiele innych szczepien byla to „ciaza specjalnej troski“, czyli badanie
          wszystkiego na wszystkie strony w takcie prawie tygodniowym lacznie z wszelkimi
          testami genetycznymi). Mam jednak wrazenie, ze lekarze otaczaja ciezarne duza
          opieka i jezeli tylko istnieje taka konieczosc, zajmuja sie bardzo „wnikliwie i
          troskliwie“. Wiekszosc lekarzy mowi po angielsku, radzilabym odwiedzic paru
          albo przy robieniu terminu od razu zapytac, jak dobrze mowi po angielsku. Byc
          moze kolezanki z pracy meza (te anglojezyczne) moga udzielic jakiejs pomocnej
          rady? Znajomosc angielskiego wydaje mi sie jeszcze wazniejsza w przypadku
          lekarza dzieciecego, bo z doswiadczenia ma sie z nim znacznie wiecej do
          czynienia niz z ginekologiem.

          W Zugu mieszka bardzo wiele anglojezycznych osob na kontraktach nie planujacych
          stalego pobytu w Szwajcarii. Wiekszosc kobiet nie pracuje i zorganizowaly sobie
          International Mums and Dads Club. Dziala on tylko na terenie kantonu, ale za to
          bardzo sprawnie. Byc moze istnieje taki klub rowniez w Twojej okolicy (niech
          maz popyta w pracy)? Jezeli chcesz, moge zapytac w miejscowym klubie, czy ktos
          cos na temat Bazylei wie. Ten klub organizuje glownie zajacia dla dzieci, ale
          rowniez spotkania mam/tatusiow zajmujacych sie dziecmi, wycieczki, wspolna
          gwiazdke itd. Poza tym istnieje bezplatny „Mütter und Väter Beratung“ w kazdym
          miescie, gdzie mozna sie wszystkiego na temat dziecka i zwiazanych z nim spraw
          dowiedziec. Nie wiem, na ile osoby pracujace w tych poradniach znaja angielski.

          Metryke urodzenia dziecko dostanie w miejscu zamieszkania, jest ona wszedzie
          uznawana, obywatelstwo w metryce bedzie polskie, poniewaz wpisywane jest na
          podstawie paszportow rodzicow. Zarejestrowac dziecko w Polsce mozna albo za
          posrednictwem ambasady (z doswiadczenia nie polecam), albo przy okazji wakacji
          w Polsce samemu w urzedzie wojewodzkim. Dziecko dostanie takie samo prawo
          pobytu jak wasze.

          To chyba wszystko, jezeli masz jeszcze pytania, to pisz.

          Xurek
    • Gość: Szwajcarka Re: Polki w Szwajcarii IP: *.adslplus.ch 19.11.02, 10:10
      Xurek, jesteś tam?
      Próbowałam się wpisać na forum prywatne, do genewskiego, ale na razie brak
      odpowiedzi.
      • xurek Re: Polki w Szwajcarii 19.11.02, 10:38
        Czesc Szwajcarka,

        jestem, do Genewskiego trzeba sie zarejestrowac i on musi Twojego nicka gdzies
        wpisac, potem mozna pisac. Mysle jednak, ze jest tutaj za malo "Szwajcarow", by
        to forum moglo sie szybko rozkrecic. Oprocz mnie pisze tutaj jeszcze Baloo ze
        Szwajcarii, ale ostatnio cos slabo go slychac, chyba real calkowicie go
        pochlonal.

        15 lat w Szwajcarii to kupa czasu. Napisz cos wiecej, co tutaj robisz i jak
        nastapil ten "przeskok przez Graben" - w sumie u Szwajcarow rzadko spotykane
        zjawisko. Czy masz dzieci? A jezeli tak, to jak radza sobie z Polskim
        (wnioskuje, ze Twoj maz jest Szwajcarem?). Ja przyjechalam tutal z Niemiec
        oddelegowana na rok przez moja firme w celu rozkrecenia tutejszej filli (to
        bylo w 86), poznalam Szwajcarke z branzy i otwarlysmy wlasna firme. Na poczatku
        bylo bardzo ciezko, by nie powiedziec katastrofalnie, po jakis dwoch latach
        firma rozkrecila sie na tyle, ze da sie z tego zyc. Chcialysmy otworzyc firme w
        Zurychu, ale sie z racji prawnych nie dalo, dlatego Zug. Tutejsze prawa sa
        bardzo laskawe dla cudzoziemcow, wiec nie stwarzali nam zadnych przeszkod. Do
        Zugu (pracuje, a mieszkam w jeszcze wiekszej dziurze, czyli Baar, a
        przeprowadzam sie do jeszcze wiekszej, czyli Holzhäusern) przyjechalam z
        Kolonii i poczatkowo przezylam "szok mieszkania na wsi", ale z czasem sie
        przyzwyczailam a teraz z malym dzieckiem uwazam mieszkanie na tym "zadupiu" za
        znacznie przyjemniejsze niz np. w Zurychu. To na tyle, czekam z ciekawoscia
        na "Twoja historie".

        Xurek
        • vaud Re: Polki w Szwajcarii 19.11.02, 10:57
          Przyjechałam w 1987 do Neuchatel , bo w Polsce studiowałam romanistykę.
          Poznałam mojego przyszłego-aktualnego i zostałam na cd. studiów. Potem
          przenieśliśmy się do Lozanny, potem do Zurychu, potem do Thurgau ( TO JEST
          DOPIERO WIES!)potem do Zug ( dokładnie do Cham, czyli tuż koło Ciebie), potem
          do Chin (Ludowych), a teraz znów do Vaud, (a dokładnie Gland).
          Mam syna i córkę ( 11 i 6). Mówią nieźle po polsku. Mały Zonek -tubylec
          mieszany z wikingami.
          A Ty przyjechałaś w 86 czy 96? Twój mąż też Helweta? Macie 2-letnie dziecko,
          tak? Chłopiec, czy dziewczynka? W Holzhaeusern byłam. Szwajcaria jest
          maciupeńka.
          • xurek Re: Polki w Szwajcarii 19.11.02, 11:39
            przyjechalam tutaj w 96 oczywisice, najpierw rok w Zurychu a w 97 zalozylysmy
            firme w Zugu. Przedtem 10 lat Niemiec, prawie rok Francji i rok Portugalii.

            Dziecko to chlopczyk, maz nie Helweta i nie-Europejczyk (gdybym od razu
            napisala skad jest, to Gadula, Lolo i Co. nie mieliby o czym spekulowac).
            Piranha (tak sie nie nazywa, ale jest nazywany) zaczyna mowic i miesza polski z
            angielskim (nasz "jezyk domowy") w kazdym zdaniu. Od lutego pojdzie do zlobka,
            wiec sie ani o jego Deutsch (dziadkowie i wielu znajomych w Niemczech plus
            telewizja) ani Schwyzerdütsch nie martwie, o angielski tez nie, bo ma wokol
            siebie anglojezyczne dzieci no i tak mowimy w domu, ale jezeli chodzi o polski
            to jestem samiutenka na placu boju a biorac pod uwage ze pracuje i az tak wiele
            czasu z nim nie spedzam, widze to przedsiewziecie w ciemnych kolorach. W
            sierpniu bylismy w Polsce i po czterech tygodniach Pirahna mowil prawie ze
            wylacznie po polsku, dwa tygodnie pozniej znow zdecydowanie przewazal
            angielski.

            Widze, ze kawal swiata zwiedziliscie. Czy jest to podyktowane praca, czy tez po
            prostu lubicie sie przemieszczac? A ty gdzie pracujesz? Napisz, jak bylo w
            Chinach.

            Xurek

            • Gość: Szwajcarka Re: Polki w Szwajcarii IP: *.adslplus.ch 19.11.02, 12:06
              Moje dzieci ("Iki"- wym. jak po polsku- i "Kluska")rozmawiają między sobą po
              angielsku. Ja mówię do nich po polsku ( tu dodam Ci odwagi: mów, mów, mów,
              choćby odpowiadało Ci we wszystkich możliwych językach. Plony zbierzesz na
              pewno. Nie zniechęcaj się, że sobie nie poradzi, albo że miesza języki. To
              normalne. Potem przestanie mieszać.). Tata - w dialekcie. A my z "Tatą" po
              francusku. Nieustannie używane są 4 języki i wszyscy mają się dobrze. Mamy też
              polską tv i efekty są widoczne. Jeśli już i tak lubią wpatrywać cię w Glotze to
              niech to ma jakiś sens ( są, oczywiście, i "cenzura domowa" i "godziny
              urzędowania"). Bon courage!
              Jeździmy , bo lubimy i dlatego, że Mojego przenosili z miejsca na miejsce.
              Jesteśmy nomadami i uwielbiamy się przemieszczać, uczyć się nowych języków,
              poznawać nowych ludzi. Chiny były fajne, ale za krótko. Chętnie byśmy wrócili.
              Nie pracuję, bo tu się po prostu nie da. Temat na osobny post. Trochę Ci
              zazdroszczę, że Ty możesz. No i że tak się dogadałaś ze Swoim, bo jak wiadomo
              oni nie zawsze zgłaszają się na ochotnika do zajmowania się dziećmi, prawda?
              Co porabiałaś w Niemczech? A co we Francji? Mówisz również po francusku?

              Wracam do realu, (muszę nakarmić Kluskę itd), zajrzę, czy coś napisałaś, ale
              usiądę do kompa pewnie dopiero po zmroku. na ra !
              • xurek Re: Polki w Szwajcarii 19.11.02, 18:56
                We Francji nie robilam nic sensownego. Wczesniej (jako nastolat) jezdzilam tam
                czesto (mowie po francusku) i bylo moim marzeniem kiedys tam osiasc na stale.
                No i spropowalam – od winobrania do produkcji miodu a potem „artysta uliczny“ w
                Paryzu. Probowalam zalatwic legalny pobyt na wszystkie mozliwe sposoby, ale nie
                wyszlo, wiec udalam sie do Niemiec. Tam moglam zostac bez problemu, wiec
                zostalam. Najpierw nauka jezyka, potem troche studiowalam a potem znalazlam
                prace w agencji reklamowej no i tak juz zostalo. Szwajcaria to czysty
                przypadek – wole morze niz gory i zawsze mi sie wydawalo, ze poza tym
                Szwajcaria to takie male konserwatywne Niemcy, wiec nie ma po co na urlop
                przyjezdzac. Wyslano mnie tutaj na rok i byl to ktorys z kolei kraj, do ktorego
                mnie wyslano, wiec mialam porownanie. Szwajcaria, a szczegolnie ludzie mile
                mnie zaskoczyli – nie zostawiali po pracy samej, proponowali wspolne rozrywki,
                byli bardzo otwarci i mili. No i cala branza reklamowa jest tutaj znacznie
                bardziej „ludzka“ niz w innych czesciach Europy. A jak juz poznalam partnerke i
                zrodzil sie pomysl wlasnej agencji, to doszlam do wniosku, ze to moja szansa
                zyciowa na swiety spokoj w pracy, wiecej wolnego czasu,i zapewniony byt do
                starosci bez zastanawiania sie, co bedzie jak bede miala 50 a w mojej branzy
                zapotrzebowanie tylko na przed 30-ka no i piekne, czyste okolice z wcale nie
                mala iloscia wody.

                To zajmowanie sie meza dziecmi wyszlo po polowie z koniecznosci i z faktu, ze
                on bardzo dzieci chcial a ja nie bylam zdecydowana, czy nie wole zycia
                bezdzietnego a wygodnego. Obiecal, ze jak sie zdecyduje, to on jest sklonny na
                zajecie sie „polowa“, czyli kazdy pracuje 50%. Niestety zaszlam w ciaze „za
                szybko“. Kiedy zaszlam w ciaze firma byla za „mloda“, bym mogla sobie pozwolic
                na przerwe w pracy. On mieszkal wtedy jeszcze w Niemczech i byl w bardzo
                podobnej sytuacji, czyli krotko przedtem rozkrecil biznes i to na dodatek taki,
                ktory wymagal wielu podrozy. Poniewaz zdecydowalismy sie na Szwajcarie z gory
                bylo wiadome, ktory biznes trzeba poswiecic i tak tez sie stalo. Maz obiecal
                byc z malym przez trzy lata, ale po 1,5 schlag go zaczal w domu trafiac, wiec
                ja zredukowalam prace do 4 dni w tygodniu a on znalazl sobie dwie prace
                godzinowe, glownie po to, by nie siedziec tylko w domu. Jak maly bedzie wiekszy
                maz chce otworzyc knajpe, co jest o tyle dobre, ze bedac „na swoim“ latwiej
                jest skoordynowac dziecko, prace i czas wolny. Poza tym on naprawde bardzo lubi
                dzieci i jest wspanialym ojcem. Chyba lepszym, niz ja mama. Ma wiecej
                cierpliwosci i luzu.

                Jak to sie stalo, ze Twoje dzieci mowia ze soba po angielsku a nie niemiecku
                czy francusku?
                I dlaczego mowisz, ze “nie da” sie tutaj pracowac? Ze wzgledu na czeste
                przeniesienia meza?

                Xurek
                • Gość: Szwajcarka Re: Polki w Szwajcarii IP: *.adslplus.ch 19.11.02, 20:35
                  Dobry wieczór, Xurek!
                  Wchodzimy właśnie na "pole minowe", czyli temat : "kobieta w Szwajcu, a
                  sprawa polska". Spróbuję się streszczać, bo mnie skręca, jak o tym myślę, a co
                  dopiero, jak to mam ubrać w słowa. Najkrócej będzie tak: moja córa chodzi do
                  szkoły w godzinach :8.25-11.05 (codziennie) i 13.25-15.05 ( w poniedziałki,
                  czwartki i piątki). We wtorki i środy po południu na wolne. Nietrudno zauważyć,
                  że pozostawia mi to nędzne pole manewru. Stołówki szkolnej brak. "Ktoś do
                  dzieci" jest nie na naszą kieszeń- w najlepszym wypadku zarabiałabym akurat
                  tyle, żeby zapłacić takiej osobie. No to już wolę zostać w domu i przynajmniej
                  mówić do dzieci po polsku. Przerobiłam różne opcje i wygląda to tak: za frajer
                  nikt ci nie pomoże ( koleżanki też chcą mieć święty spokój), za pieniądze,
                  które wydałabym na "kogoś-tam" wolę kupić dzieciom książki, albo zjeść dobrą
                  kolację w indyjskiej restauracji ( ostatnio moja ulubiona kuchnia). To wygląda
                  jak wybór, ale nim oczywiście nie jest... I tu dochodzimy do zazębienia
                  tematów :moja praca i angielski moich dzieci:
                  W Chinach mieliśmy filipińską nianię do dzieci. Mówiła do nich po angielsku
                  ( zupełnie nieźle) i one tak się zaczęły porozumiewać między sobą. Potem Iki
                  poszedł do międzynarodowej szkoły i jego angielski ładnie się podszlifował.
                  Dalej posyłamy go do takiej szkoły (anglojęzycznej), bo -z wielu powodów, o
                  których przy okazji- nie chcemy całkowitego pomieszania języków. Z grubsza jest
                  tak, ( mówię tu o czymś, co studiowałam, i co mnie w dalszym ciągu pasjonuje),
                  że powinno się mieć jeden język dominujący, nawet jeśli mówi się bardzo dobrze
                  piętnastoma innymi. Apres mure reflection, zdecydowaliśmy, że tym językiem
                  będzie dla niego angielski i tak trzymać! I tak: Iki poprawia Kluskę (i nas) w
                  angielskim, a ona jego (i nas) we francuskim. ( obydwoje mają dodatkowe zajęcia
                  z tego drugiego języka). Ufff!
                  Wrócę do Ciebie. Nie zapytałam, co porabiałaś w Portugalii. Nick Twojego
                  synka brzmi jakby pochodził z tamtej strony ( językowo). A może za wcześnie się
                  dopytuję? Zastopuj mnie proszę, jeśli się zagalopowałam.
                  Z jakiej części Polski pochodzisz? Ja z południa. Masz tam jeszcze rodzinę?
                  czekam na wieści
                  Szwajcarka
                  • xurek Re: Polki w Szwajcarii 20.11.02, 11:24
                    Czesc Vaud,

                    Mnie na temat „swiadczen dla ludzi z dziecmi w Szwajcarii“ tylko dlatego nie
                    zalewa krew, ze staram sie nigdy nie denerwowac rzeczami, ktorych nie moge
                    zmienic.

                    Problem zaczyna sie nie dopiero w szkole, ale juz w zlobku. Zlobkow
                    panstwowych, czyli do zaplacenia, jest u nas tak malo, ze szanse maja tylko
                    kobiety samotnie wychowujace. Zlobek, do ktorego pojdzie Piranha kosztuje za
                    pol dnia z wyzywieniem 80 Sfr, co jest moim zdaniem czystym zdzierstwem. Jezeli
                    chodzi o dzieci szkolne, to mozna je tutaj oddac do tzw. „Tageshort“, gdzie
                    spedzaja przerwe miedzy lekcjami i zostaja po lekcjach do 18-tej, ale to tez
                    nie jest tanie, bo kosztuje 50 Sfr. dziennie. Biorac pod uwage, ze masz dwojke,
                    jest to rzeczywiscie duze obciazenie finansowe. Dlatego nasz pomysl
                    alternatywny: maz otworzy knajpe dzialajaca glownie wieczorem. W ten sposob
                    bedzie w stanie zajac sie malym w przerwie lekcyjnej i do mojego powrotu z
                    pracy, a potem ja przejme paleczke. W tej chwili wyglada to tak, ze maz pracuje
                    3 godziny dziennie i zabiera malego ze soba. Poniewaz jest to praca z malymi
                    dziecmi, uklad ten jest mozliwy, ale nie optymalny, bo maly sie nudzi, poza tym
                    nie moze spac, kiedy chce, dlatego zdecydowalismy sie na ten zlobek (rowzniez z
                    powodu jezyka). Moja znajoma radzi sobie w ten sposob, ze piec mam zebralo sie
                    do kupy i piluja na wzajem swoich pociech do poludnia (zawsze jedna), co daje
                    im mozliwosc pracowania na „prawie-pol-etatu“. Zarobki marne, bo w malej ilosci
                    godzin nie mozna znalezc zadnej sensownej pracy, ale ona twierdzi (tak zreszta
                    jak i moj maz), ze najwazniejsze to miec inne zadanie/zajecie, niz tylko
                    przebywanie z dzieckiem.

                    Masz racje, ze dziecko jakis „jezyk ojczysty“ miec musi. My tez dlugo sie nad
                    tym zastanawialismy i doszlismy do wniosku, ze decydujemy sie na niemiecki.
                    Powodem takiej decyzji jest fakt, ze chcemy zostac tutaj „na zawsze“, poza tym
                    wydaje nam sie byc najbardziej naturalnym, ze jezykiem ojczystym jest jezyk
                    srodowiska, poniewaz daje najwieksze mozliwosci naprawde glebokiego poznania
                    go. Wydaje mi sie, iz mimo ze mowimy w domu po angielsku jest to do
                    przeprowadzenia, poniewaz im wieksze dziecko, tym wiecej czasu spedza „na
                    zewnatrz“. Angielski w domu wynikl z faktu, ze moj maz to wyjatkowe beztalencie
                    jezykowe mowiace po dziesieciu latach Niemiec z taka gramatyka, ze uszy puchna.
                    Nad szkola miedzynarodowa tez sie zastanawialismy, ale odpadla z dwoch powodow.
                    Pierwszy jest bardzo przyziemny: tutaj (pewnie wiesz), sa trzy takie dla dzieci
                    malych (Walterswill (tam zreszta „dorabia“ moj maz), jedna w Hühnenberg i jedna
                    w Baar) i jedna dla starszych (Montana). Koszt takiej szkoly wynosi ok. 4'500
                    Sfr miesiecznie, co jest dla nas nie do zaplacenia a szanse na to, ze maz
                    znalazlby pracodawce, ktory mu to sfinansuje, prawie ze nie istnieja (robia to
                    tylko wieklie koncerny dla swoich „importow z zagranicy“wink. Drugim powodem jest
                    to, ze szkoly te z racji ze takie drogie sa tez bardzo elitarne (po jednym
                    kontakcie z 4-6 latkami z Walterswill mialam ochote kazdemu z osobna pozadnie
                    przywalic) a ja nie chce dziecka wychowac na skonczonego snoba. „Normalne“
                    szkoly miedzynarodowe sa najblizej w Zurychu, a to jest technicznie z dwoma
                    pracujacymi rodzicami nie do wykonania. Jak wygladaja takie szkoly u was?

                    W Portugalii bylam na praktyce studenckiej robiac badania rynku i troche
                    programujac, potem sobie praktyke samowolnie przedluzylam i pracowalam na
                    pelnym etacie. Niestety jak mi wladze polskie przyslaly mily list na temat
                    nielegalnego przedluzenia pobytu poza krajem i nastraszyly milionem
                    konsekwencji a uczelnia zagrozila wylaniem, wrocilam potulnie skonczyc studia
                    i “wyjechalam nielegalnie” na stale, ale juz nie do Portugalii. W sumie to
                    bardzo fajny i przytulny kraj, bardzo milo ten czas wspominam.

                    Pirahna wziela sie ze sposobu, w ktory maly sie do mnie po raz
                    pierwszy “przyssal” – on nie ssal, tylko gryzl a jape otwieral szeroko jak
                    tylko go wzielam na rece. Jakos skojarzyl sie mojej siostrze z Piranha i tak
                    juz zostalo. Skad jest maz? Zeby Gadule za bardzo nie ulatwiac sytuacji,
                    napisze tylko narodowosc (kraj jest wielonarodowy): Ishan lub ogolniej Edo.
                    Poczekam jeszcze troche i dopisze kraj, chyba ze sama zgadniesz, to niech sie
                    Gadula glowi dalej.

                    Xurek
                    • Gość: Szwajcarka Re: Polki w Szwajcarii IP: *.adslplus.ch 20.11.02, 11:36
                      Wiem już, skąd jest Twój. Mój tam często jeździł, parę lat temu. I tam i w
                      tamte okolice.
      • genewski Re: Polki w Szwajcarii 19.11.02, 14:04
        Zapraszam serdecznie na forum Szwajcaria. Musiasz sobie zalozyc adres
        @gazeta.pl i potem sie zarejestrowac. Troche to skomplikowane ale mysle ze
        warto. Mozemy rozmawiac o interesujacych nas sprawach bez spamu, oszolomow i
        ekstremistow... smile)
        gski
    • jan.kran Re: Polki w Szwajcarii 19.11.02, 13:18
      Ja nie mam nic wspolnego ze Szwajcaria, ale mam wielojezyczne dzieci. Jak Cie to
      interesuje to zajrzyj na forum kraje niemieckojezyczne. Pozdrowienia.
    • baloo1 Rosemary1's baby - info. 19.11.02, 14:12
      Hej, Rosemary

      Pani Baloonowa powila jednego z Szakali w Szwajcarii. W ramach lobbingu
      proszwajcarskiego napisalem Ci kilka informacji nie tutaj, lecz w specjalnie
      dla Ciebie zalozonym watku na Forum Szwajcarskim (szukaj w : > Prywatne >
      Polska i Swiat > Szwajcaria) zalozonym przez Genewskiego.
      Zglos swoj udzial do w/w Admina Genewskiego i czekaj na wpuszczenie. W tzw
      miedzyczasie mozesz i tak czytac.

      Pozdrawiam

      Baloo

      • rosemary1 Re: Rosemary1's baby - info. 19.11.02, 14:51
        Dzięki, dzięki juz czytałam i juz zgłosiłam chęć udziału. Może jednak się uda
        to forum pociągnąć? Znam tutaj kilku Polaków, co prawda przed trzydziestką,
        doktorantów, bezdzietnych i niezamężnych (nieżonatych), ale za to starających
        się trzymać razem w realu. Może tu też się uda.

        Bardzo dziękuję Xurkowi i Baloo za tak wyczerpujące odp. A reszta
        na "Szwajcarii" jak się uda smile))

        Rosemary
        • lolo27 xurek.................to potrafi.............. 19.11.02, 15:49
          <>Jestem pelen podziwu!
          Niesamowite................
          • Gość: gadula Re: xurek.................to potrafi............. IP: *.sympatico.ca 19.11.02, 21:55
            Niesamowite? To przerazajace! Ludzie, kurwa to tylko internet, nic wiecej.
            Wy tu historie calego zycia wypisujecie ... a moze jestescie sami wsrod
            obcych? Tyle sie ostatnio slyszy o Szwajcarii ...

            PS. Maz Siurka jest taryfiarzem w Zug. To jedyny Turek w branzy!
            • xurek odpowiedz ogolna do Gaduly: 20.11.02, 10:34
              Czesc Sympatico

              > Wy tu historie calego zycia wypisujecie ... a moze jestescie sami wsrod
              > obcych? Tyle sie ostatnio slyszy o Szwajcarii ...>
              > PS. Maz Siurka jest taryfiarzem w Zug. To jedyny Turek w branzy!

              Obojetnie czy to internet, czy kafeja w miescie, czy przedzial w pociagu na
              dlugiej trasie, o wlasnym zyciu nie opowiada sie jezeli a)ma sie cos do ukrycia
              b)wstydzi sie wlasnego zycia c)jest sie introwertykiem d)nikogo to nie
              interesuje.
              Poniewaz zadna z tych opcji nie jest prawdziwa w moim wypadku, jest mi gleboko
              obojetne, czego Gaduly tego swiata sie o moim zyciu dowiedza, co pomysla, jak
              skomentuja i co napisza.

              A Ty masz trzy opcje: albo olejesz to co pisze, albo bedziesz sobie dalej
              czytal do poduszki przygody Xurka, albo zaczniesz wypisywac kilometrowe
              idiotyczne komentarze co doprowadzi do tego, ze zaczne dluzsze posty pisac
              tylko na Bisie albo u Genewskiego, poniewaz nie lubie grzebac sie w smieciach
              tudziez godzinami szukac sensownej odpowiedzi wsrod tysiaca wpisow roznych
              Marysiek, Gaduldotatow, WC-tow, falszywych Wiarusow itd. Wybierajac ta ostatnia
              opcje w stosunku do kazdego, kto "odwazy" sie tutaj cos osobistego napisac w
              koncu doprowadzisz do tego, ze bedziesz mogl czytac tylko samego siebie, a to
              chyba na dluzsza mete jest nieco nudne?

              Proponuje wiec, bys komentowal zu umiarem i dal sobie spokoj z wyprodukowaniem
              tysiecy wariantow Xurka zamiast tysiecy wariantow Luizy, Ozpola czy
              StaregoWiarusa, wybor oczywiscie wolny, bo to przeciez tylko internet.

              A jak sie chcesz dowiedziec skad pochodzi maz Xurka, jaki ma numer taksowki i
              jaki butow, co Xurek zjadl na sniadanie, z kim jaki kontakt utrzymuje i gdzie
              poszedl a gdzie nie, to czytaj pracowicie dalej.

              Xurek


              • Gość: Szwajcarka Re: odpowiedz ogolna do Gaduly: IP: *.adslplus.ch 20.11.02, 11:27
                xurek napisała:

                > Czesc Sympatico
                >
                > > Wy tu historie calego zycia wypisujecie ... a moze jestescie sami wsrod
                > > obcych? Tyle sie ostatnio slyszy o Szwajcarii ...>
                > > PS. Maz Siurka jest taryfiarzem w Zug. To jedyny Turek w branzy!
                >
                > Obojetnie czy to internet, czy kafeja w miescie, czy przedzial w pociagu na
                > dlugiej trasie, o wlasnym zyciu nie opowiada sie jezeli a)ma sie cos do
                ukrycia
                >










                > b)wstydzi sie wlasnego zycia c)jest sie introwertykiem d)nikogo to nie
                > interesuje.
                > Poniewaz zadna z tych opcji nie jest prawdziwa w moim wypadku, jest mi
                gleboko
                > obojetne, czego Gaduly tego swiata sie o moim zyciu dowiedza, co pomysla, jak
                > skomentuja i co napisza.
                >
                > A Ty masz trzy opcje: albo olejesz to co pisze, albo bedziesz sobie dalej
                > czytal do poduszki przygody Xurka, albo zaczniesz wypisywac kilometrowe
                > idiotyczne komentarze co doprowadzi do tego, ze zaczne dluzsze posty pisac
                > tylko na Bisie albo u Genewskiego, poniewaz nie lubie grzebac sie w smieciach
                > tudziez godzinami szukac sensownej odpowiedzi wsrod tysiaca wpisow roznych
                > Marysiek, Gaduldotatow, WC-tow, falszywych Wiarusow itd. Wybierajac ta
                ostatnia
                >
                > opcje w stosunku do kazdego, kto "odwazy" sie tutaj cos osobistego napisac w
                > koncu doprowadzisz do tego, ze bedziesz mogl czytac tylko samego siebie, a to
                > chyba na dluzsza mete jest nieco nudne?
                >
                > Proponuje wiec, bys komentowal zu umiarem i dal sobie spokoj z
                wyprodukowaniem
                > tysiecy wariantow Xurka zamiast tysiecy wariantow Luizy, Ozpola czy
                > StaregoWiarusa, wybor oczywiscie wolny, bo to przeciez tylko internet.
                >
                > A jak sie chcesz dowiedziec skad pochodzi maz Xurka, jaki ma numer taksowki i
                > jaki butow, co Xurek zjadl na sniadanie, z kim jaki kontakt utrzymuje i gdzie
                > poszedl a gdzie nie, to czytaj pracowicie dalej.
                >
                > Xurek
                >
                >

                Die würd'i eifach vergässe. Gö mör doch uf d'schwiizer Siite!
                • xurek Re: odpowiedz ogolna do Gaduly: 20.11.02, 11:34
                  > Die würd'i eifach vergässe. Gö mör doch uf d'schwiizer Siite!

                  Machen wir auch ab dem nächsten Post. Jetzt kommt es mir seltsam vor, eine
                  angefangene Diskussion woanders zu beenden. Ausserdem liegt mir viel an diesem
                  Forum, weil es so vielfältig ist und es ärgert mich sehr, dass ein Paar Idioten
                  das ganze zu sprengen drohen. Es ist manchmal sehr interessant, etwas über
                  andere Länder/Sitten zu lesen und wenn die Bekloppten die Oberhand gewinnen,
                  wird es das nicht mehr geben.

                  Auf Schwyzerdütsch antworten kann ich nicht, ich habe den Punkt erreicht, wo
                  ich sie verstehe, zu mehr bin ich weder fähig noch bereit.

                  Xurek
                  • Gość: Szwajcarka Re: odpowiedz ogolna do Gaduly: IP: *.adslplus.ch 20.11.02, 11:39
                    Da gehe ich jetzt hin!
                    • Gość: gadula Re: odpowiedz ogolna do Gaduly: IP: *.sympatico.ca 20.11.02, 12:35
                      Ja foldzwagen!
    • Gość: gadula Pytanie do X-Siurka! IP: *.sympatico.ca 19.11.02, 22:13
      Czy bylas na tym wiecu-protescie? Jesli tak to opowiedz jak bylo.
      Co slychac u tej narzeczonej Egipcjanina? Dalej trzymacie kontakt?
      • nawiekiwiekow Pytanie do Gaduly 20.11.02, 01:00
        Gadula, a ty z kim sie ozeniles? Z Turczynka? No i powiedz jak cie tesciowie
        akceptuja.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka