Dodaj do ulubionych

proszę o wsparcie - jestem o krok od szlaństwa

26.08.06, 10:19
Nie ksujecie tego wątku, proszę, potrzebuję wsparcia...

Słowa do mojego faceta:

Zostałam w domu, bo ufałam Tobie, że wszystko pójdzie OK, że nie zmarnujesz
tego darowanego przez nas czasu, że wykorzystasz sytuację do końca - jednak
zawiodłeś mnie.....

Zostałam na pół roku odizowlowana od życia, od wyjść, od oddechu, dusiłam się
włąsnym oddechem, ale zaciskałam zęby, bo i tak nie miałam żadnej drogi
ewakuacujnej - zostałam w domu z naszą małą córką.

Ty wybyłeś i zrobiłes sobie dłuugi urlop od nas - niby masz pracę, ale
stawiasz się szefom, więc wszystko wisi na włosku, wszędzie stwarzasz
problemy, nie umiesz się dostosowac i wychodzi Twój brak pokory, więc po pół
roku bycia w Uk nie masz ani odłożobych pieniędzy, ani perspektyw na pozytywne
zmiany.

Ja zrezygnowałam z siebie samej, bo były plany pisane patykiem po piasku -
przyszla burza i z planów nie zostało nic...

A ja jestem strasznie głodna - dzisiaj znowu zrobię dziecku makaron z mlekiem,
bo nie mam pieniędzy na nic więcej...

A Ty żyjesz i bawisz się nie oglądając na nic - Twój wypoczynek trwa...

Jak mogłeś mnie zawieżć?
Mam ochotę wyjść i rzucić wszystko - ale nie mogę...

Dusze się - i nie ma mi kto pomóc...



Dziewczyny, chiałam się wypłakać - facet po pół roku posiadania stałej pracy
nic nie zarobił, ja nie mam już sił.

Prosze, wesprzyjcie mnie, szaleję...
Nie kasujcie tego wątku, proszę.
Obserwuj wątek
    • teddy_bear Re: proszę o wsparcie - jestem o krok od szlaństw 26.08.06, 10:24
      trudna sytuacja
      nie zrozum mnie zle , ja nie oceniam
      jestem po twojej stronie
      MUSISZ przestac liczyc na kogokolwiek nawet na ojca dziecka i zaczac zyc a nie
      czekac.
      • laurka2005 Re: proszę o wsparcie - jestem o krok od szlaństw 26.08.06, 10:35
        Dziekuje za odpowiedz -

        Wiesz, na poczatku zrzucalam wszystko na karb symilacji w nowym miejscu, wiec
        przymykalam oczy - teraz, gdy zorientowalam sie, jaki jest nieudolny i boji sie
        stanac na nogi (wtedy musialby sie deklarowac - powrot do Polski i zycie z nami)
        , zrozumialam, ze zostalam zwyczajnie oszukana, zagral sobie na moim nosie,
        wykradl zaufanie i wykorzsytal...

        Ja siedze w domu sama, bez niczyjej pomocy w domu z malym dzieckiem i nie moge
        zdecydowac sie na zaden zdecydowany krok, bo musze myslec o dziecku...

        Jest mi strasznie ciezko - zaczynam myslec o rzuceniu chlopa i zaczynaniu zyc w
        koncu na wlasny rachunek - nagorsze jak dla mnie, jest liczenie na kogos, a
        potem sie okazuje, ze sama moglam brac sprawy w swoje rece....
        • izabelski Re: proszę o wsparcie - jestem o krok od szlaństw 26.08.06, 12:01
          nie wiem w jakiej pracy jest maz i w jakim towarzyswie sie obraca
          jesli ty musisz glodowac w Polsce a on mowi, ze nie jest w stanie ci wyslac
          pieniedzy na zycie to mozliwe,ze zarabia grosza albo mu pracodawca nia wyplaca
          wielu Polakow tak ma
          czy on ci podal przykladowe zarobki i wydatki?

          bo nawet ludzie, ktorzy pracuja w Teco czy pryztasmie sa w stanie chociaz
          troszeczke odlozyc

          napisz wiecej szczegolow a my ci pomozemy przeanalizowac sytuacje
          • agatka_s Re: proszę o wsparcie - jestem o krok od szlaństw 26.08.06, 12:18
            laurko,

            wpierw pytanie pomocnicze:
            ty jestes w Polsce ? czy w UK ?

            ale tak czy owak, zastanow sie czy znasz odpowiedz na pytanie:


            A po co ci ten facet ?

            Bron Boze nie chce rozbijac rodziny, ale czasem dobrze jest zadac takie
            fundamentalne pytanie : po jaka cholera tkwic w jakiejs sytuacji ? Tzw "dobro
            dziecka"-bywa pojeciem zludnym. Dzieci zazwyczaj sa szczesliwsze nawet z sama,
            a zadowolona-majaca dla siebie szacunek mama niz w "dysfunkcyjnej" rodzinie.


            Jezeli chodzi o kwestie finansowe-to obawiam sie ze "wiszenie" na facecie- to
            straszne ryzyko. Czas sie usamodzielnic finansowo. Tylko wtedy mozna
            podejmowac dobre dla nas samych decyzje. Inaczej bedziesz zakladnikiem takiej
            sytuacji do konca zycia.

            Jesli chodzi o uczucie-no to chyba dobrze sie zastanow czy taka osoba
            rzeczywiscie na to uczucie zasluguje. Z opisu wylania sie jakis gowniarz, ja
            tam odkochalabym sie w 2 minuty...

            Wyprostuj sie ! pomysl przez chwile o swojej sytuacji na zimno i zastanow sie
            czy naprawde jest w waszym interesie tkwic w tej sytuacji.

            • agatka_s Re: proszę o wsparcie - jestem o krok od szlaństw 26.08.06, 12:49
              Raz jeszcze: jestes w UK, w Polsce ? Mieszkacie teraz razem ?

              Po pierwsze to kwestia podjecia decyzji. Jesli jestes zdeterminowana, pozbyc
              sie faceta ze swego zycia (co nie oznacza z zycia dziecka !), to sugerowalabym
              po pierwsze podjecie krokow prawnych. Rozwod (jesli jestescie malzenstwem),
              przyznanie opieki, wystapienie o alimenty (moze byc i wstecz jesli mozesz
              udowodnic ze ojciec dziecka nic nie lozyl na utrzymanie w przeszlosci), moze i
              pozbawienie praw rodzicielskich (jesli uznasz ze nie wywiazuje sie z obowiazkow
              rodzicielskich).

              Po drugie, sugerowalabym powrot do Polski (jesli jestes w UK)-nie wiem jaka tu
              masz sytuacje mieszkaniowa-ale z pewnoscia bedzie ci latwiej w kraju rodzinnym
              (pozostanie w UK, ma sens jesli znasz jezyk i masz kwalifikacje ktore daja choc
              cien szansy na prace-ale rozumiem ze to nie jest ten case).

              Po trzecie wystapilabym o pomoc socjalna, bezrobocie itp itd-aby zapewnic sobie
              choc minimum do zycia. Aby miec poki nie ma alimentow jakikolwiek regularny
              doplyw gotowki.

              Po czwarte rozpoczelabym poszukiwanie pracy (nie wiem w jakim wieku jest
              dziecko, rozumiem ze w takim aby poszlo do zlobka ?)-zapewniajac opieke w
              zlobku. Poprosilabym tez o pomoc rodzine (jakas przeciez masz ? rodzice).

              To tyle w takim sensie ogolnym, za malo konkretow aby radzic dokladniej.
              • laurka2005 agatka.s 26.08.06, 13:13
                Dziekuję za odzew w mojej sprawie!

                Ja jestem z dzieckiem w Polsce, facet (nie maz, jedynie ojciec corki) mieszka w
                UK - tam ma prace, tam mieszka, po prostu zyje tam juz pol roku.

                My zyjemy tutaj - ja mam swidczeni, bo jestem na wychowawczym, wiec dostaje
                pieniadze, ale jest to taka ilosc, ze po dokladnym wyliczeniu stracza na ok. 9
                zl / dzien a to przy dziecku jest tyle, co nic - na razie jest lato, wiec kupuje
                jej niedrogie warzywka i jakis obiad jestem w stanie za to ugotowac, ale gdy
                cyklicznie musze kupowac pieluchy, albo witaminy - wtedy jest naprawde zle uncertain/

                Rodziny nie mam - wiem, ze trudno jest w to uwierzyc, ale matka zmarla mi kilka
                lat temu, ojciec jest zawodowym zylem - chleje na umor, jest agresywny, ma
                ciglego pie..a, wiec musislam uciekac z domu rodzinnego do domu swojego
                faceta - potem, po kilku latach pojawilo sie dziecko.

                W Polsce zylismy jako - tako - raz lepiej, raz gorzej, ale razem - jakos sobie
                radzilismy - teraz, gdy pojawila sie [perspektywa, wszystko runelo - facet
                zachlysnal sie wielkim swiatem i zapomnial, ze jestemy my - tam, w UK wcale sie
                nie rozija - osiadl na mieliznie, chociarz zna swietnie angielski, jest kumaty,
                nie jest jakims bucem z pierwszej klepszej lapanki - jest raczej z tych
                zaradniejszych i cwanszych.

                Po pol roku informuje mnie, ze ta praca to nie jest to, co daloby nam pieniadze
                i ze jest mu przykro, ale wlasnie zrobil debet na koncie, bo mial urodziny.
                Ja zyje za wyliczone zlotowki - jak przekrocze limit, musze potem niezle
                kombinowac, a teraz, gdy dotarlo do mnie, ze on zwyczajnie ma nas gdzies i wcale
                sie z nami nie liczy, zrozumialam, ze zylam jak we mgle - liczylam po cichu, ze
                jakos to bedzie. Gdy opowiedzialam o tym jego matce - poskarzylam sie jej - ona
                usprawiedliwila go mowiac, ze tak juz za granica jest czyli "wcale rozowo nie
                jest". Dlatego wole sie nie uzewnetrzniac, bo wtedy pojawiaja sie watpliwosci
                "jaki ja mam wplyw na swojego faceta - wcale go nie mobilizuje" a to nie prawda
                - prawda jest taka, ze koszty wyjazdu ponosze tylko ja - facet zyje jak chce,
                robi co chce u krywa sie za kurtyna wielu kilometrow....

                Trudnosc mi sprawia staniecie na wlasnych nogch - o wlasnych silach,
                uporzadkowania swojego zycia, niewiem, czego mam oczekiwac od siebie, bo czuje
                sie slaba i bardzo samotna.

                Liczyc na matke mojego faceta moge tylko pozornie - ona jest zamknieta w
                szklanej kuli i wszystkie informacje przekierunkowuje na swoj sposob i nie do
                niej nie dociera - nawet nie umie sluchac, chyba woli sie nie mieszac.
                A ja czuje sie, jakbym byla winna wszystkiemu, ze zezwolilam na swobode swojemu
                facetowi, na dzialanie bez planu, beze mnie bez moich pomyslow - zaufalam i
                wyszlam na tym bardzo zle.




          • laurka2005 Re: proszę o wsparcie - jestem o krok od szlaństw 26.08.06, 12:24
            Dziekuję,
            Facet wyjechał pół roku temu - zarabia mało, nie jednak na tyle mało, żeby nie
            mógł odłożyć chocby minimum.
            Ma w naturze kilka cech, jakie są zupełnie dla mnie nie do zaakceptowania - brak
            pokory, poczucie, że świat nalezy tylko do niego, wygórowane mniemanie o sobie
            (stąd niemożność znalezienie pracy na samym początku), permamentne olewanie
            pracodawców - stąd konflikty, spiecia i ciagla niepewnosc jutra.
            Utrzxymywal sie na powierzchni przez pierwsze pol roku - teraz informuje mnie,
            ze nie jest w stanie przy takiej kwocie, jaka zarabia ani nas utrzymac, ani
            tymbardziej sciagnac nas do siebie. Niewiem, dlaczego obudzil sie z reka w
            nocniku - takie podstawowe wyliczenia mozna bylo policzyc na samym pocxzatku -
            jego zarobki sie nie zmianily, wysokosc opalty za pokoj rowniez.

            Jestem na granicy rozstroju nerwowego - bardzo duzo kosztowal mnie ten wyjazd -
            wydalelismy na przelot ostatnie pieniadze - nie mam oszczednosci, nie mam
            rodziny, ani dobrych znbajomych, ktorym moglabym sie w tej sprawie wyplakac -
            nie mam srodkow do zycia i jeszcze facet mnie informuje, ze na najblizsze kilka
            miesiecy sytuacja bedzie bez zmian.

            Jestem sama z corka, ktorej jestem potrzebna, choc pytalam o zlobki w swoich
            rejonach - brak jest miejsc, pracy nie mam, a musialabym znalezc taka, ktora
            bylaby do godziny 17, bo nikt procz zlobka nie zajmie sie moim dzieckiem...

            swiat mi sie zawalil, niewiem od czego zaczac, zeby sie pozbierac i jak wszystko
            planowac - jak mam sile ciezkosci przelac tylko na siebie, niewiem za co mam sie
            brac - jestem zalamana!!

            Prosze o konstruktywne porady, pisze wybiorczo, ale nawet nie jestem w stanie
            sie skupic na pisaniu prosto i zrozumiale.

            Co nyscie zrobili na moim miejscu?
            facet jest na bierzaco, mial postawione warunki, priorytetym zadania - wszystko
            wzielo w leb, jestem z nim szczera, niczego nie zatajam, tym bardziej swojej
            frustracji - przeciez opn wie, jaka mamy sytuacje....

            ratujcie....


    • marcia113 Re: proszę o wsparcie - jestem o krok od szlaństw 26.08.06, 14:21
      Prawda jest taka ze gdyby chcial to odlozyl by troche pieniedzy... moj chlopak
      jak tylko tu przyjechal pracowal za minimalna stawke, tak samo jego kolega,
      roznili sie tym ze moj siedzial w domu, skupil sie tylko na pracy i nie w glowie
      byly mu zabawy, zas jego kolega pil dziennie po 6 piw, piatek, sobota chodzil na
      imprezy, wracal nad ranem z malinkami na szyji itd...efekt... moj znalaz lepiej
      platna prace, sciagnal mnie tutaj, mamy synka i jest nam dobrze, jego kolega
      pojechal wlasnie do Polski bo jego dziewczyna ma rodzic, zabral ze soba 100F po
      roku bycia w UK...i pretesje ma do calego swiata ze mu tutaj tak zle.
      Tez radze Ci sie odkochac bo chyba trafilas na nieodpowiedniego faceta;/
      Wez sie w garsc dla swojego dziecka, Ono jest najwazniejsze a nie nic nie warty
      facet i zacznij dzialac. Po pierwsze uwierz w siebie, jestes na pewno atrakcyjna
      madra kobieta, nie marnuj lat! Jesli jestes na wychowawczym i nie mozesz podjac
      pracy moze warto robic cos w domu? Moze masz maszyne i potrafisz szyc? powiedz
      to w pobliskim sklepie, niech pojdzie wiadomosc moze ktos sie zglosi... masz
      internet, poszukaj ogloszen, jesli znasz sie na tym moze zaprojektu jakas strone
      www. Rusz glowasmile nie mam pojecia co potrafisz wiec podaje tylko przykladysmile
      Czas dzialac Laurkasmile zycze powodzenia
      mam nadzieje ze Twoj nastepny post na forum bedzie brzmial "o krok do szalenstwa
      ZE SZCZSCIA"
      • agatka_s Re: proszę o wsparcie - jestem o krok od szlaństw 26.08.06, 14:42
        ja faceta bym odpuscila (tzn powiedzialabym sobie jasno ze jako partner
        przestal istniec), ale facetowi to bym nie odpuscila.

        Koniecznie wystap o alimenty. Niewykluczone ze nawet sama perspektywa ze ma
        placic podziala na faceta. Kto wie ?

        Niemniej nie liczylabym ze te alimenty pojawia sie od razu, i ze beda regularne-
        niemniej trzeba to zrobic.

        Ciezko mi radzic jak masz zaczac zarabiac (no bo w duzej mierze twoj problem do
        tego sie sprowadza, jak juz "oberwiemy" go ze wszelkich emocji itp), nie znajac
        cie, twoich kwalifikacji itp itd.

        Trudno tez mi cokolwiek radzic bo nie wiem jaka kwota miesiecznie, pozwalalaby
        ci stanac na nogi i patrzec w przyszlosc spokojnie. Nie wiem tez w jakim
        miejscu mieszkasz (miasto ? wies).

        Generalnie, mysle ze podstawa to podjecie decyzji: od dzis licze na siebie, i
        przygotowanie sobie jakiegos "biznes-planu". Mysle ze w przypadku opieki nad
        dzieckiem mozesz liczyc na wiele udogodnien, w zlobkach przedszkolach,
        szkolnych swietlicach-bardzo czesto wlasnie samotne matki maja
        wiele "przywilejow"-trzeba tylko asertywnie ich dochodzic.

        Czesto tez pracodawcy sa zainteresowani zatrudnieniem samotnych matek-bo sa to
        najlojalniejsi, najlepiej zorganizowani pracownicy (wiem cos o tym bo ja po
        pierwsze zawodowo zajmuje sie rekrutacja, a po drugie sama jestem samotna
        mama...).

        Co robilas przed urodzeniem dziecka ? Moze jest szansa do tego wrocic ?


        Mama jest sie tylko przez jakis czas, dzieci rosna bardzo szybko (wiem bo moj
        syn ma 12 lat...), i oprocz bycia mama trzeba tez robic cos innego w zyciu !!!!

      • laurka2005 marcia113 26.08.06, 14:53
        Dzieki za wpis!
        Rzeczywiscie jest tak, ze za bardzo oparlam sie na swim facecie z to tylko
        dziala na niekorzysc, bo przestalam sie rozwijac - siedzialam z dzieckiem a on
        latal gdzie chcial i robil co chcial - bez konsekwencji - typowy lekkoduch.

        Mam zamiar zaczac myslec o swoim zyciu inaczej i sie na niego juz nie ogladac,
        bo wpadne po same uszy i nie bedzie juz odwrotu.

        Rzeczywiscie najwaznijesza jest dla mnie cora - jej ojciec przez caly swoj pobyt
        w UK tylko zacmiewal prawdziwy swoj obraz poczuciem humoru - taki przygrywajek
        wesoly. Gdy pytalam o nasza przyszlosc, odpowiadal wymijajaco - nigdy nie
        realizowal naszego planu, zawsze bylo cos nie tak - a to szefowa zla, a to
        kumpel zawiodl, a to pogoda nie taka.

        Mam poczucie, ze pora na zmiany, niewiem tylko, czy dam sobie rade, czy sie nie
        zalamie i czy uda mi sie wyciagnac z tego dolka.
        A nawiasem mowiac - ten kolega Twojego meza to jest wlasnie taki moj facet -
        myslenie tylko o sobie, byle sie nazrec do syta - inni niech glowkuja za niego.

        Wszystkie formy rozmowy, czy te spokojne, czy te pelne emocji zawsze braly w leb
        - stracilam tyle energii - zupelnie niepotrzebnie, na darmo, bez nadzieji, ze
        przyniesie jakis rezultat.



        Dzieki dziewczyny za odpowiedzi. Jest mi ciezko, bo wiem, ze jestem sama, ale
        MUSZE DZIALAC bo zdechne i nikt sie nawet nie obejrzy...


        Pozdrawiam Was, trzymajcie za mnie kciuki - trzymajcie kciuki za starcie z
        zyciem - oby obylo sie bez upadkow, a nawet jezeli, to zeby nie okazaly sie
        bolesne - najwazniejsza moja cora - to dla niej wszystko.

        Dzieki!
        • marcia113 Re: marcia113 26.08.06, 19:17
          > Dzieki dziewczyny za odpowiedzi. Jest mi ciezko, bo wiem, ze jestem sama, ale
          > MUSZE DZIALAC bo zdechne i nikt sie nawet nie obejrzy...

          nie jestes sama, masz corke i nassmile
          trzymam kciuki!!
          • ania.sobota1 Re: marcia113 26.08.06, 23:40
            Nie daj sie!Dla mnie to nie do wyobrażenia,mój mąż wysyłał mi regularnie
            pieniądze,starał się maksymalnie odłożyć,żeby nas tu zabrać.Dzwonił do domu co
            dzień.Przecież życie tu jak się postarać, nie jest drogie,zwłaszcza dla jednej
            osoby.A dziecko nigdy nic nie wiadomo,a jak zachoruje?Mnie też na początku było
            ciężko samej z dwójką dzieci,zwłaszcza kiedy mąż pracował przez agencje.Ale od
            kiedy ma stała prace jest inaczej.No od miesiąca jesteśmy razem w UK.Myśl o
            sobie i ałej pozdrawiam ciepło Ania
    • bettacaro Re: proszę o wsparcie - jestem o krok od szlaństw 26.08.06, 23:42
      sluchaj kochana, strasznie ci wspolczuje, wydajesz sie madra i fajna
      dziewczyna, wierze ze wyjdziesz z tego i ulozysz sobie zycie od nowa, wiem ze
      latwo sie mowi ale o tym facecie zapomnij wez swoje zycie (i swojej coreczki) w
      swoje rece a na pewno bedziesz miec lepiej niz liczac na niego, a gwarantuje ze
      przyjdzie taki dzien ze on zapuka do twoich drzwi, tylko badz wtedy silna!
      i podziele sie jeszcze z wami swoja refleksja, jestem 3 lata po slubie, moja
      coreczka skonczy w listopadzie dwa latka, mieszkamy w uk od 1.5 lat, na
      poczatku moj maz byl tu sam i tez bylo mu ciezko, nie mial stalej pracy(!),
      dorabial w pubie i na budowie u znajomych przez pierwsze pol roku PRACOWAL 3
      DNI W TYG ale co miesiac przysylal mi pieniadze!!! wiec jednak sie da! cos mi
      sie wydaje ze ten twoj nie do konca jest z toba szczery, moze te wszystkie
      detale ze szefowa zla itp to tylko wymowka bo jezeli piszesz ze prace ma stala,
      i jest tam sam to niemozliwe ze nie da sie nic odlozyc,
      srednia stawka 5.50f do reki za godz 40godz tyg to daje 880f na miesiac, jezeli
      wynajmuje pokoj z kumplem to placi ok 80f tyg gora! czyli na miesiac 320f,
      zostaje mu wiec 560f z czego oszczednie moze zyc za 40f tyg ( my robimy zakupy
      co tydzien na 3 dorosle osoby plus dziecko i wydajemy 60f)czyli 560-160=400f.
      nie wiem w jakim miescie mieszka i pracuje, my w londynie ktory jest dosyc
      drogi. wiec cos tu jest nie tak.
      czasami sobie mysle, czy ci faceci sa nam naprawde az tak potrzebni? moj maz
      jest ok, raczej odpowiedzialny itd ale czasami tez nie moge zniesc jego sposobu
      myslenia.
      wydaje mi sie ze jestes osoba ktora w trudnej sytuacji potrafi zebrac wszystkie
      sily i podniesc sie, zycze ci tego z calego serca.B.

      • laurka2005 Re: proszę o wsparcie - jestem o krok od szlaństw 27.08.06, 00:01
        Dziekuję,

        no chłop mi mowil, że pracuje za najnizsza stawka, a ze za pokoj placi
        300F/miesiac, ale za to nie musi kupowac jedzenia, bo stoluje sie w pracy za darmo!!

        Przez pierwsze tygodnie fakycznie nie zarobil nic, bo musial oddac pieniazki
        kumplowi, u ktorego sie zadluzyl (on go zreszta tam sciagnal).
        Moj facet mieszka sam - wynajmuje pokoj, mieszka w Cambridge - tam podobno jest
        dosc drogo, jezeli chodzi o pokoje.

        Dziwi mnie, ze taki kumaty facet, z jezykiem wcale nie ruszyl gdzies dalej,
        wyzej, przecierz zna anielski, jest raczej obrotny, ale moze za leniwy? Moze
        boji sie konsekwencji zarabiania wiecej pieniedzy (wtedy musialby sie z nami
        dzielic, albo nas tam sciagnac?!?!)

        Niewiem co chodzi mu po glowie - nie jestem pewna tego, co mowi. Wydaje mi sie,
        ze gra na zwloke a sam swietnie sie bawi.

        Zobaczymy, co powie mi przy najblizszej okazji.

        • bettacaro Re: proszę o wsparcie - jestem o krok od szlaństw 27.08.06, 00:28
          laurka, strasznie mnie skreca jak slysze o takich facetach jak ten twoj, babki
          to sa jednak na wyzszym etapie ewolucji, zgadzacie sie dziewczyny??
          pozdrawiam, daj znac jak ci sie to zycie ulozy,B.
        • mamumilu Re: proszę o wsparcie - jestem o krok od szlaństw 31.08.06, 21:12
          Przede wszystkim to mu powiedz przy najbliższej okazji, że alo zacznie płacić na
          dziecko albo będą mu ściągać alimenty, bo dziecko ma pewnie jego nazwisko więc
          musi je utrzymywać . Teraz jak go zarejstruja w europejskiej bazie danych
          niepłacacyh alimenty to jak kupi samochód i polocja go sprawdzi po rejestracji,
          to go zatrzymają jak nie będzie płacił. A jak nie to alimenty mogą zasądzic jego
          rodzicom do płacenia - mam koleżankę "oblataną" w sprawach alimentacyjnych, bo
          ją mąż też pięknie załatwił i okradł ze wszystkiego nawet łóżeczka dla noworodka
          pomimo, że ona jes pania psycholog. Niektórych facetów powinno się wieszać
          za... za głupotę i beztroskę. Jak go postraszysz to może sobie przypomni o
          dziecku - a ukryc sie za bardzo nie będzie miała jak pracuje to go capną.
        • beniusia79 Re: proszę o wsparcie - jestem o krok od szlaństw 26.09.06, 21:56
          mam propozycje-wezcie sie spotkajcie, porozmawiajcie jak dorosli ludzie ze soba. przestancie sobie wypominac rozne rzeczy, nie mow mu, ze jest nieudacznikiem, wyjasnijcie sobie wszystko. cos was kiedys laczylo, nie wierze, ze tego uczucia niema juz miedzy wami....
    • aznar33 Re: proszę o wsparcie - jestem o krok od szlaństw 27.08.06, 15:50
      1. Czytając Twoją wypowiedź mam wrażenie, że słucham skarżącego się wspólnika,
      który został oszukany w interesach. Piszesz o zawiedzionych oczekiwaniach
      finansowych, podczas gdy tak naprawdę powinnaś odpowiedzieć sobie na pytania:
      czy go kochasz? Czy on Cię kocha? Jeśli tak, to jest na czym budować przyszłość.
      Jeśli odpowiedź na którekolwiek z pytań jest przecząca, to jesteś w ślepym
      zaułku życiowym. Budowa związku partnerskiego na dziecku nie jest dobrym
      pomysłem. Tak, czy siak, mogę jedynie dołączyć się do innych wypowiedzi
      sugerujących usamodzielnienie finansowe.
      2. Pewne jest jedno - jeśli pracuje na pełen etat to z całą pewnością może
      odłożyć całkiem pokaźną kwotę. Chyba, że przepija i przepala wszystko po barach.
      3. Niech ten Twój orzeł sprawdzi kod podatkowy na swoim payslipie. Niech obliczy
      ile już zapłacił i ile powinien zapłacić podatku dochodowego. Jeśli kod to 503L
      (ale i tak zapewne może się ubiegać o zwrot podatku), to wszysko w porządku.
      Jeśli kod to BR, to oznacza, że jest na emergency tax code. To dobra i zła
      wiadomość jednocześnie, bo oznacza to, że płaci dużo więcej podatku niż
      powinien, ale jednocześnie oznacza to, że może sprawę naprostować i ubiegać się
      o zwrot nadpłaconego podatku. Za 6 miesięcy to całkiem pokaźna kwota, która może
      Was wspomóc.
      4. Niech tan Twój orzeł ubiega się o zapomogi dla ubogich i na dziecko. Stąd
      można dostać dodatkowe kilka tysięcy funtów, co też może się okazać pomocne.

      Pozdrawiam
    • evee1 Re: proszę o wsparcie - jestem o krok od szlaństw 28.08.06, 02:11
      >Co byscie zrobili na moim miejscu?
      >facet jest na bierzaco, mial postawione warunki, priorytetym zadania - wszystko
      >wzielo w leb, jestem z nim szczera, niczego nie zatajam, tym bardziej swojej
      >frustracji - przeciez opn wie, jaka mamy sytuacje....

      Kocha, nie kocha, najlepiej, zebys tak zaczela zyc, jakby go w ogole nie bylo
      na swiecie. Staraj sie do niego uzaleznic finansowo, a wtedy bedziesz wiedziala
      czy chcesz byc w tym zwiazku czy nie.
      Moze zajrzyj na "Samotna mame" - moze tam dziewczyny cos Ci doradza.
      • zonka77 Re: proszę o wsparcie - jestem o krok od szlaństw 29.08.06, 11:30
        forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=571
        zajrzyj tutaj - widziałam wątki o alimentach z zagranicy
      • lazycalm1 Re: proszę o wsparcie - jestem o krok od szlaństw 31.08.06, 12:45
        wiesz co bardzo przykro mi ,ze cos takiego cie spotyka, ale wydaje mi sie ze
        jestes naiwna.Daj obie spokoj znim !!!Radze isc i to natychmiast do osrodka
        pomocy spolecznej tam napewno ci pomoga!!!Dostaniesz przynajmniej jakies
        jedzenie dla corki.Nie gniewaj sie ale ten twoj facet to dupek , bo jak mozna
        nie dac ani centa na dziecko ??Czy wy jestescie malzenstwem?Zreszta nie ma to
        znaczenia mozesz otrzymywac alimenty na mala i nie ma sie zlituj, bedzie musial
        ci zaplacic.Troche to potrwa ale bedzie oki, tylko idz do pomocy
        spolecznej.pozdrawiam
        • rzaba7 Re: proszę o wsparcie - jestem o krok od szlaństw 31.08.06, 15:10
          Jesli ojciec twojego dziecka pracuje legalnie naleza sie wam pieniadze na
          dziecko z HM Revenue&Customs jest to kilkanascie funtow tygodniowo,tylko powiem
          szczerze ze nie wiem jak to zrobic aby "tatus" ich nie przygarnal.Wystap
          natychmiast o alimenty bo na dobrowolne pieniadze nie masz co liczyc.
          Wez sie w garsc,wszystko da sie zalatwic,sama bylam glodna z dwojka moich
          dzieci,ale tak jak w samolocie w razie uzycia maski tlenowej najpierw zaklada
          sie sobie nastepnie dziecku,pmysl o sobie.Jestes rozbita poniewaz facet
          zostawil ciebie i dziecko,ale w momencie kiedy sama piszesz,ze nie ma co jesc
          to wloz uczucia do kieszeni(przepraszam)i pociagnij goscia po
          kieszeni.Uwierz,da sie mieszkac w domu samotnej matki wcale nie ma sie zdartych
          kolan od kleczenia,opieka spoleczna czasami posiada talony do miejscowych
          sklepow miesnych czy np"zatoki"oczywiscie ekspedientki moga komentowac "a co
          mi pani daje?"ale w duszy tam -da sie przezyc.
          Malo to pocieszajace ale sama prawda da sie,naprawde ja to przeszlam i wiele
          innych dziewczyn tez,dla dzieci mozna wiele.Pros o pomoc gdzie sie da bo w
          koncu ktos ci pomoze i wyjdziesz na prosta.To pewne,a chude lata moze miec
          kazdy.Badz dobrej mysli,uda sie na 100%.Powodzenia,ukochaj dzieciatko i do
          roboty czas na zmiany.
          • laurka2005 Wyjasniam 01.10.06, 21:58
            Witam ponownie,
            sprawa wyglada dokladnie tak, jak ja przedstawilam - niczego nie tailam,
            nieczego nie zmyslalam...

            Moj facet naprawde jest w UK, ja jestem z Polsce z dzieckiem.

            Post napisalam, bo potrzebowalam wsparcia od zyczliwych ludzi, pozatym chcialam
            sie wyplakac przed kims, kto moze ma podobna sytuacje, albo mnie zwyczajnie
            zrozumie.

            W akcie desperacji, gdy czulam, ze bije glowa w mur, podeslalam facetowi link do
            tego watku mailem, zeby poczytal sobie wypowiedzi osob postronnych - byl to akt
            desperacji - poniewaz zna moje haslo do poczty, a tym bardziej moj nik -
            rozpedzony napisal omylkowo kilka slow, prawdopodobnie po sprawdzeniu mojej
            poczty - stad "pomylony autor" czyli troll ( w watku jego autorstwa!). Wyszlo na
            to, ze to ja sobie odpisalam, a tak nie bylo! To moj facet zalogowal sie jako
            JA, uprzednio poczytawszy sobie moje maile z mojej skrzynki

            Nie mialam zamiaru swoim postem wzbudzic litosci - potrzebowalam raczej uwag
            konstruktywnych - wszystkim tym, ktorzy odpisali mi - dziekuje.

            Co do naszej sytuacji: facet wraca do nas, za kilka dni bedzie w Polsce.
            Nie znalazl dla siebie nowej pracy - w starej nie przedluzono mu umowy.

            Wiazalam z wyjazdem wielkie nadzieje - na wszystko. Teraz, gdy minelo pol roku,
            gdy nadal stoimy w miejscu ze wszystkim, nie mam sily na planowanie, myslenie o
            przyszlosci - za duzo mnie jego wyjazd kosztowal (doslownie i w przenosni).

            Wiem, ze to byla jedyna szansa, na zmiane czegokolwiek - nic dwa razy sie nie
            zdarza i nie wchodzi sie do tej samej rzeki po raz drugi.
            To chyba tyle - na wszystkie pytania chetnie odpowiem - zeby rozwiac wszystkie
            watpliwosci.

            Pozdrawiam Was, Drodzy Forumowicze.
            Dzikekuje za slowa wsparcia.


    • lamia78 Re: proszę o wsparcie - jestem o krok od szlaństw 27.09.06, 16:15
      Witaj,
      Nie chcialabym aby zabrzmialo to okrutnie, ale piszesz ze niemmasz nawet na
      jedzenie dla dziecka a jednak internet? mam nadzieje ze ten caly post to nie
      jakis kolejny zart...sad
      • mysz2006 potrzeba bylo do tego Szerloka Holmsa 27.09.06, 18:35


        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=591&w=49225628
        • mia007 Re: potrzeba bylo do tego Szerloka Holmsa 27.09.06, 18:39
          kobieto smile) to Ty na bierzaco jestes w tych rodzinnych
          perypetiach....zastanawiam sie jaki cel ma ta Pani/Pan w wypisywaniu tych
          bzdur...wsparcie finansowe czy co?
    • ania.sobota1 Re: proszę o wsparcie - jestem o krok od szlaństw 28.09.06, 01:34
      Mnie też się jakoś to kojarzyło,kiedy przeczytałam post tego zdesperowanego
      pana.Jak to mówią-kij ma dwa końce i zawsze należy wysłuchać obu
      stron.Wypadałoby teraz,żeby zainteresowana się odezwała,prawda?Pozdrawiam z
      Nottingham Ania
      • mia007 Re: proszę o wsparcie - jestem o krok od szlaństw 28.09.06, 10:06
        jakich obu stron obydwa posty pisala ta sama osoba smile))) i do tego pomylila
        sie i w poscie nioby tego meza raz wpisywala sie jako laurka a raz jako juz nie
        pamietam w kazdym razie tej zwyrodnialy malz
        • lianis Re: proszę o wsparcie - jestem o krok od szlaństw 28.09.06, 10:42
          w kazdym razie mezowa/laurka sie juz nie odezwie smile
          bo i co tu wiecej napisac.
          Mozna jedynie jej/jemu zyczyc duzo wyrozumialosci dla swojej drugiej polowy smile
          • izabelski Re: proszę o wsparcie - jestem o krok od szlaństw 28.09.06, 14:18
            po prostu - schizofrenia netowa smile
            czyli - troll
            • mgla_jedwabna Re: proszę o wsparcie - jestem o krok od szlaństw 30.09.06, 21:14
              albo ta osoba chciala sprawdzic, ktorej ze stron przyznacie
              racje...przedstawiajac sytuacje z punktu widzenia swojego oraz partnera/partnerki

              odpowiedzi byly do przewidzenia- w kazdym z watkow uzalano sie nad
              autorem/autorka piszac ze to drugie to dran wink

              zakladajac ze historia jest prawdziwa, to ci ludzie powinni po prostu ze soba
              porozmawiac
              • mamumilu Re: proszę o wsparcie - jestem o krok od szlaństw 30.09.06, 21:17
                co Wy - to psycholog co potrzebuje materiału do jakiejś pracy smile
                • ania.sobota1 Re: proszę o wsparcie - jestem o krok od szlaństw 30.09.06, 21:35
                  Jestem zła!To nie fair-żal mi się zrobiło dziewczyny,jak sogie pomyślałam,że
                  siedzi sama z małym dzieckiem,a facet ma wszystko gdzieś,no biedna taka,a ona
                  tu jakieś insenizacje,przestaje się dziwić dlaczego niektóre fora są
                  pozamykane.Przepraszam za literówki,ale naprawdę się zdenerwowałam.Precz z
                  trollami!!Pozdrawiam wszystkie porządne forumki-Ania
                  • mamumilu Re: proszę o wsparcie - jestem o krok od szlaństw 30.09.06, 23:13
                    najbardziej wkurzające jest to, że potem jak ktos naprawdę w ciężkiej sytuacji o
                    cos prosi - nawet o słowa otuchy to zapala się czerwone światełko, że znów ktos
                    sie chce zabawić
                    • izabelski Re: proszę o wsparcie - jestem o krok od szlaństw 01.10.06, 00:47
                      dlatego trolle powinny tracic prawo do pisania
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka