laurka2005
26.08.06, 10:19
Nie ksujecie tego wątku, proszę, potrzebuję wsparcia...
Słowa do mojego faceta:
Zostałam w domu, bo ufałam Tobie, że wszystko pójdzie OK, że nie zmarnujesz
tego darowanego przez nas czasu, że wykorzystasz sytuację do końca - jednak
zawiodłeś mnie.....
Zostałam na pół roku odizowlowana od życia, od wyjść, od oddechu, dusiłam się
włąsnym oddechem, ale zaciskałam zęby, bo i tak nie miałam żadnej drogi
ewakuacujnej - zostałam w domu z naszą małą córką.
Ty wybyłeś i zrobiłes sobie dłuugi urlop od nas - niby masz pracę, ale
stawiasz się szefom, więc wszystko wisi na włosku, wszędzie stwarzasz
problemy, nie umiesz się dostosowac i wychodzi Twój brak pokory, więc po pół
roku bycia w Uk nie masz ani odłożobych pieniędzy, ani perspektyw na pozytywne
zmiany.
Ja zrezygnowałam z siebie samej, bo były plany pisane patykiem po piasku -
przyszla burza i z planów nie zostało nic...
A ja jestem strasznie głodna - dzisiaj znowu zrobię dziecku makaron z mlekiem,
bo nie mam pieniędzy na nic więcej...
A Ty żyjesz i bawisz się nie oglądając na nic - Twój wypoczynek trwa...
Jak mogłeś mnie zawieżć?
Mam ochotę wyjść i rzucić wszystko - ale nie mogę...
Dusze się - i nie ma mi kto pomóc...
Dziewczyny, chiałam się wypłakać - facet po pół roku posiadania stałej pracy
nic nie zarobił, ja nie mam już sił.
Prosze, wesprzyjcie mnie, szaleję...
Nie kasujcie tego wątku, proszę.