Dodaj do ulubionych

Zaginal w drodze na Hawaje

24.10.06, 23:48
Wybitny naukowiec polski Dr Piotr Drabik zaginal gdzies w Ameryce.
forum.gazeta.pl/forum/73,46481,1540823.html?f=44
"- Amerykanie pokazali nam bezkres beznadziei, lekceważenia i niekompetencji –
mówi zrozpaczony ojciec."

A co na to Amerykanie?
deseretnews.com/dn/view/0,1249,650200583,00.html
34-letni samotny mezczyzna, wybitny naukowiec, wybitny sportowiec, wybiera
sie na samotna wspinaczke po pagorkach wyspy Molokai. Wykupuje bilet na
samolot na Hawaje. Robi na lotnisku check-in, oddaje bagaz ale nie wsiada do
samolotu lub wsiada ale nie oddaje boarding pass (malo prawdopodobne). Jego
bagaz na Maui ktos odbiera.

www.molokaitimes.com/articles/61013194724.asp

Znajac zwyczaje panujace na malych lotniskach na Hawajach, jedno moge
powiedziec, ze jego bagaz mogla odebrac kazda osoba postronna. Poniewaz nie
zdazaja sie tu kradzierze, kontrola jest bardzo mala.
Jezeli wsiadl do samolotu w Salt Lake City to i wyladowal w Honolulu. Napewno
nie przylecial innym samolotem na Maui lub Molokai.
Piotr od tamtego czasu nie uzyl jego karty kredytowej. Nie planowal tez
korzystania z hoteli. Wedrowal z wlasnym namiotem.

Jeszcze jeden przypadek amnezji?
Obserwuj wątek
    • jp.hi Dr Piotr Dragik 25.10.06, 00:09

      www.cein.ualberta.ca/research/nint/theory-modeling-group/people/piotr.html
    • jot-23 Re: Zaginal w drodze na Hawaje 25.10.06, 00:23
      "Airport surveillance video has not been any help because it was recorded over,
      police said"

      wha??? pare dni od zgloszenia, nagrania kamer byly "recorded over" na major us
      airport? to jakis zart chyba
      • jp.hi Re: Zaginal w drodze na Hawaje 25.10.06, 00:53
        Drabik nie Dragik przepraszam.

        Postac ciekawa i co najmniej dziwna.
        Wybitnie uzdolniona, dwa doktoraty, trzy fakultety, fluentna znajomosc jezykow.
        Nieprzecietna inteligencia i wysportowanie, z duzymi osiagnieciami w nauce i
        sporcie. Osoba w koncu nie biedna, 2 lata pracy w scisle tajnym rzadowym
        instytucie naukowym w Kanadzie. Nie uzywa telefonu komorkowego i spi w namiocie
        zamiast hotelu.
        • drabiniasty Re: Zaginal w drodze na Hawaje 25.10.06, 02:17
          Nowa pokraka jezykowa, tym razem posto z Hawajow: FLUENTNA znajomosc jezykow
          czyli po naszemu BIEGLA znajomosc jezykow.

        • euro-pejczyk Re: Zaginal w drodze na Hawaje 25.10.06, 02:31
          skad ten dziwny i conajmniej ciekawy tekst?

          czy to moze zywcem wziete z resume tego pana o
          nieprzecietna "inteligencia" i wysportowanie?

          i co to znaczy:
          "osoba w koncu nie biedna
          ...spi w namiocie zamiast w hotelu"

          • drabiniasty Re: Zaginal w drodze na Hawaje 25.10.06, 02:50
            Europejczyk, co najmniej pisze sie oddzielnie, to raz, a dwa, moze jemu akurat
            sie wydaje sie,ze kazdy, kto robi doktorat na AWF-fie jest nieprzecietnie
            inteligentny. Tamten facet zajmowal sie regenernacja organizmow, czy czyms w
            tym rodzaju. Moze znudzilo mu sie i postanowil zaczac od nowa w Utah. To
            miejsce znane jest z roznego rodzaju outsiders, outcasts, czlonkow roznorodnych
            sekt, poligamistow a teraz okazuje sie znudzonych polskich naukowcow. Ten facet
            ma bardzo ciekawa twarz......
        • piss.doff Re: Zaginal w drodze na Hawaje 25.10.06, 02:40
          ta fluentna znajomosc jezyka to wytwor czyjej wyobrazni? Wiesz, marzy mi sie z
          toba zamienic tuzin zdan zebym wreszcie zrozumial to polonijne pitolenie o
          fluentnosci. Kazdy po kursie 3 miesiecznym pisze ze jest fluentny.

          Po drugie to okreslenie drabiniastego 'pokraka jezykowa' jest super w stosunku
          do ciebie.

          O walizkach: takie sa juz uklady na lotniskach w USA ze kazdy moze wziac bagaz
          kazdego a pomylic sie jest bardzo latwo.

          Wysportowanie: jkak on taki wysportowany to widac wyraznie nie w tym co
          czlowiekowi potrzebne do (prze)zycia.

          Tajny osrodek w Kanadzie: neiwiele wiesz o 'tajnosci' osrodkow tego typy.
          Wiesz, sprzatacze tez tam pracuja.
        • jp.hi Re: Zaginal w drodze na Hawaje 25.10.06, 07:43
          Ojciec profesor tez troche dziwny. Lokalna policja na Maui w osobie sierzanta
          Ken Prather podaje, ze bagaz zostal odebrany na Maui a ojciec twierdzi, ze w
          syn odebral go w Honolulu.
          Syn najwyrazniej mial bilet z Edmonton do Maui i tak poszly bagaze. Z Edmonton,
          Alberta lecial liniami SkyWest do Salt Lake City, Utah gdzie mial sie przesiasc
          na lot liniami Delta do Honolulu. Pozniej Maui i Molokai. Tak to sobie
          wyobrazam.
          Ojciec ma pretensje do policji i FBI za opieszalosc i brak kompetencji.
          Tymczasem policja z Salt Lake City ustalila, ze nie wsiadl do samolotu Delta.
          Nie przylecial do Honolulu. Nie rentowal samochodu ani nie wynajmowal hotelu.
          Przez ostatni miesiac nie uzyl karty kredytowej.
          Sprawe prowadzi policja Salt Lake City, tel 799-3000 a wspomaga ja FBI w osobie
          specjalnego agenta Scotta Walla.
          Sierzant z Maui powiedzial tez, ze sprawdzil wszystko co mozliwe i wyczerpal
          juz mozliwosci znalezenia go tutaj.

          Drabik mial problemy. Pol roku temu odeszla od niego zona z roczna coreczka.

          PS Pozdrawiam kolegow jezykoznawcow. Rzeczywiscie duzo wnosza do tego watku smile
          • drabiniasty Re: Zaginal w drodze na Hawaje 25.10.06, 08:02
            W jezyku polskim nie ma slowa RENTOWAL, jest natomiast slowo wynajmowal co sie
            tlumaczy na angielski rent wlasnie.
            Zadni z nas jezykoznawcy, wlosy nam sie chce rwac z glowy jak widzimy co ty
            robisz ze swoim jezykiem ojczystym. Daj spokoj, bo sie rozchorujemy....

            A FBI nie ma zadnego interesu w szukaniu faceta, ktory ma skonczone 18 lat i
            nie nic nie wskazuje na to, ze dokonano przestepstwa. Ot facet mial dosc juz
            dawnego zycia i poszedl w sina dal, a FBI nie miesza sie do takich rzeczy,
            kazdy przeciez ma prawo robic co chce. A on pewnien a dodatek nie posiadal
            zadnych dokumentow pozwalajacych mu na legalny pobyt w USA. Kolejny outcast na
            dodatek nielegalny w Utah. Co w tym wszystkim takiego nadzwyczajnego?
            • jp.hi Re: Zaginal w drodze na Hawaje 25.10.06, 08:29
              drabiniasty napisał:

              > W jezyku polskim nie ma slowa RENTOWAL, jest natomiast slowo wynajmowal co
              sie tlumaczy na angielski rent wlasnie.


              Oj, drabiniasty, lubie twoje posty ale z tym poprawianiem twojego jezyka
              ojczystego daj se siana. Wynajmowac mozna mieszkanie a juz samochod to raczej
              wypozyczac, czyli i ty nie masz racji. Poco poprawiasz?


              Piotrek Drabik to nie jakas tam przecietna osoba a napewno juz nie jakis tam
              nielegalny emigrant. Jakby tylko chcial to zielona karte dostalby od reki.
              Jest takie prawo w przepisach imigracyjnych USA, ze osoby znane, slawne, jak
              aktorzy, pisenkarze, naukowcy, spotowcy, itd. dostaja green card z pierwszej
              grupy preferencyjnej czyli natychmiast.
              On do takich nalezy. Pisza tu o nim celebrity czy znakomitosc, slawna osoba.

              "Drabik is a minor celebrity in Poland with a reputation as a brilliant
              scientist and an adventurer. His biography said he has two doctoral degrees and
              three master's degrees from a Polish university. He speaks English, Russian and
              Polish fluently.
              He is an author and an expert in physiology, molecular biology and
              chemistry. He is also considered a champion athlete. A picture of Drabik at
              Mount Everest's base camp is included with his biography on the Web site for
              his work."
              • zorbathegreek Re: Zaginal w drodze na Hawaje 25.10.06, 14:03
                Zielona karte nie dostaje sie na "piekne oczy", ale po "przeswietleniu" przez agencje typu CIA/FBI, szczegolnie po "9/11". Facet, co znika bez sladu raczej takowej nie dostanie, chocby mial i piec doktoratow. Poza tym polski magister to najwyzej anglosaski "wyzszy" licencjat (Bachelor with Honours). I prawie kazdy Polak z mego pokolenia, ktory jest po polskich studiach i przebywajacy w U$A, UK czy innej Australii mowi plynnie po angielsku (jezyk kraju wygnania), polsku (jezyk ojczysty) i rosyjsku (za czasow PRLu uczyli go minimum 14 lat w przypadku absolwentow wyzszej uczelni)...
                • piss.doff Re: Zaginal w drodze na Hawaje 25.10.06, 19:10
                  a taki gosc co sie dopieroraczyj zaszczycic Kanade swoja obecnoscia to mu
                  daleko do fluentnosci. jakos nei slyszalem ze by Amerykanin gdzies napisal ze
                  mowi jezykiem hiszpanskim i angielskim. To sie rozumie samo przez sie. Dostanie
                  green card jest latwe w przypadku posaidania sponsora a dostanie takiego tojest
                  zupelnie inna para gumofilcow.
              • mrsrobinson Re: Zaginal w drodze na Hawaje 26.10.06, 22:13
                no to teraz on bedzie nieprzecietnym nielegalnym w USA.......
              • witek_czetwertynski Re: Zaginal w drodze na Hawaje 30.10.06, 20:45
                Ten facet nie jest niczym wybitnym nie dostalby zreszta tak latwo GC jak
                myslisz. John Lennon musial sie ozenic z Yoko, zeby dostac legalne papiery a
                chyba byl troche slawniejszy niz Drabik, jak myslisz? Zdaje sie , ze masz
                przekrecony obraz i pojecie wybitnosci. Drabik to mala plotka i to tylko z
                pomoca rodzica.
          • zorbathegreek Jezyk polski zaginal w drodze na Hawaje :( 25.10.06, 13:56
            A pojawila sie polonijna, FLUENTNA pokraka RENTUJACA co sie da, np: KARE (do jezdzenia, nie do placenia), INSURE, FLET (do mieszkania a nie do grania), SZERY (gieldowe, a nie do picia) itp. itd. RIP Polish language! sad
        • zorbathegreek Re: Zaginal w drodze na Hawaje 25.10.06, 13:52
          Co to znaczy "fluentna" znajomosc? Polskiego to balmy juz zapomniales, angielskiego zas nigdy znac nie bedziesz...
          I co to za scisle tajny instytut, jak prawie kazdy zna jego pracownikow z nazwiska i imienia? Chyba ze to taka kanadyjska tajnosc...
    • jp.hi Z ostatniej chwili 25.10.06, 08:49
      ABC podala, ze sa swiadkowie ktorzy widzieli Piotra i rozmawiali z nim w
      samolocie lecacym do Honolulu. Policja w Salt Lake City nakazala wznowic
      poszukiwania Piotra na Hawajach.
      www.abc4.com/local_news/local_headlines/story.aspx?content_id=9FF1F21F-1D5D-44C9-BA69-B8C6F8F36C29
      • jp.hi Re: Z ostatniej chwili 25.10.06, 09:01
        www.abc4.com/mediacenter/default.aspx?videoId=50421
        Ogladajcie news w Amerykanskiej telewizji.
    • zorbathegreek Re: Zaginal w drodze na Hawaje 25.10.06, 13:49
      "Znajac zwyczaje panujace na malych lotniskach na Hawajach, jedno moge
      powiedziec, ze jego bagaz mogla odebrac kazda osoba postronna. Poniewaz nie
      zdazaja sie tu kradzierze, kontrola jest bardzo mala."
      jp.hi! Czy ty kiedys leciales samolotem? Wiesz jak sie odbiera bagaz na tzw. karuzeli czy kreciolku? Kazdy moze taki bagaz odebrac. Nie widzialem by ktos weryfikowal tozsamosc odbiorcy takowego bagazu. Na trasach wewnetrznych w U$A czy Australii czy na trasach wewnatrz "Schengen" nikt nie sprawdza pasazerow przy przylocie. A na Hawajach, jak wszedzie w kapitalizmie, kradna, bo taka jest natura tego systemu: bogac sie jak potrafisz, byle cie nie przylapali na kradziezy czy oszustwie...
      • harlista Re: Zaginal w drodze na Hawaje 25.10.06, 14:28
        Idac dalej jak najbardziej logicznym tokiem myslenia zorby

        "A na Hawajach, jak wszedzie w kapitalizmie, kradna, bo taka jest natura tego
        systemu:"

        Jedynymi krajami na swiecie gdzie nie kradna sa: Cuba, Korea Polnocna i Vietnam.
        Nie kradna bo system komunistyczny, czy najzwyczajniej nie ma juz co krasc?

        Niebywaly bystrzak z zorbythegrek smile
        • zorbathegreek Re: Zaginal w drodze na Hawaje 25.10.06, 14:42
          W kapitalizmie od kolyski wmawiaja w ciebie, ze szczescie to posiadanie rzeczy. Stad w kapitalizmie 99% ludnosci marnuje swe zycie na pogon za owymi rzeczami. Wielu sie szybko orienttuje, ze uczciwoscia, oszczednoscia i praca nie dorobia sie pozadanego minumum owych rzeczy, i zaczyna "kombinowac" czyli inaczej krasc i oszukiwac. Taka jest bowiem natura kapitalizmu... Co nie znaczy, ze system "koszarowego socjalizmu" a la Korea Pln. jest lepszy! Jest tez zly, tyle ze inaczej zly niz kapitalizm!
          • harlista Re: Zaginal w drodze na Hawaje 25.10.06, 16:46
            Twoja odpowiedz do zludzenia przypomina definicje "roznicy pomiedzy
            kapitalizmem a komunizmem"

            "W kapitalizmie jest wyzysk czlowieka przez czlowieka,
            a w komunizmie dokladnie na odwrot"

            "Jest tez zly, tyle ze inaczej zly niz kapitalizm!"
            Taaaak, to pewnie slyszales tez ze kobieta moze byc "troche w ciazy" ?

            Pewnie sie nie pomyle twierdzac ze ty sam tez jestes czescia tego
            skorumpowanego systemu kapitalistycznego.
            Nie masz w zwiazku z tym wyrzutow sumienia ?
            • yaponczyk Re: Zaginal w drodze na Hawaje 25.10.06, 17:34
              Ludzie chyba nie rozumieja twego motta.
              • harlista Re: Zaginal w drodze na Hawaje 25.10.06, 17:55
                Nie przejmuj sie,
                TY TEZ NIE ROZUMIESZ smile

                Memento a nie Motto!
                Memento jest dla mnie, zebym sie nie wdawal w pyskowke z takimi jak np ty.

                PS Wcale mi nie przykro ze cie zawiodlem smile
            • zorbathegreek Re: Zaginal w drodze na Hawaje 26.10.06, 07:28
              Czyzbys mial cos przeciwko memu prawu do swobodnej wypowiedzi? Nie musisz podzielac mych pogladow. Napisalem wyraznie, ze kapitalizm jest zlym systetemem, ale koszarowy socjalizm, mylnie zwnay przez takich nieukow jak ty "komunizmem", tez nie jest lepszy. Wiec o co ci chodzi? Zas odswiezanie starych a glupich kawalow z czasow PRLu, kiedy to praktycznie nikt w Polsce nie wiedzial na czym naprawde polega kapitalizm jest dzis wrecz zalosne...
              • harlista Re: Zaginal w drodze na Hawaje 26.10.06, 16:44
                Moze w czasch prl-u nie mogles smetny cieciu skonfrontowac roznicy. Dzisiaj
                kapitalizm ci smierdzi ,i bez zmrozenia oka czerpiesz z niego korzysci
                Czy nie jest to "podwojny standart"
          • ratpole Re: Zaginal w drodze na Hawaje 25.10.06, 20:53
            zorbathegreek napisał:

            > W kapitalizmie od kolyski wmawiaja w ciebie, ze szczescie to posiadanie rzeczy.

            I ty nie jestes bez skazy !
            Dales sie uwiesc kapitalizmowi i posiadles motorynke.
            Na szczescie ktos cie szybko uwolnil od tego wyrzutu sumienia.
            Chyba radzieccy kapitalisci? Hehhe
            • zorbathegreek Re: Zaginal w drodze na Hawaje 26.10.06, 07:31
              Czytaj dokladnie. Nie jestem przeciwko posiadaniu rzeczy, ale robieniu z posiadania rzeczy jakiegos idealu i cxelu zycia, a to sa zupelnie inne sprawy! Jesli ktos podczas II WS wlaczyl z Hitlerem to nie znaczy, ze automatycznie byl milosnikiem Stalina czy nawet Churchila!
    • piss.doff Re: Zaginal w drodze na Hawaje 25.10.06, 23:18
      takie przpadki naglego znikniecia uzdolnionych juz zdarzaly sie wczesniej.
      Moze gosc zajmowal sie czyms innym na pol etatu. Ja np nie toleruje jak mi ktos
      zaglada do domu a inni moga byc bardziej nerwowi.
      • jp.hi Re: Zaginal w drodze na Hawaje 25.10.06, 23:54
        Niestety ta lista jest dluga. Tego boi sie jego ojciec i przyjaciele.
        www.apfn.org/APFN/scientists.htm
        • piss.doff Re: Zaginal w drodze na Hawaje 26.10.06, 00:42
          wlasnie. Nie podali np tego bacteriologa ktory zaparkowal na moscie nad
          Mississippi w Tennessee skoczyl do rzeki i cialo splynelo pod prad kilka mil.
    • jp.hi Re: Zaginal w drodze na Hawaje 26.10.06, 00:35

      www.canada.com/vancouversun/news/story.html?id=d8d5d3b4-8d26-4356-8674-a4c6bb594e30&k=18432
      • piss.doff Re: Zaginal w drodze na Hawaje 26.10.06, 00:49
        keep them coming!

        Podejrzane:

        1. Kolega nie wiedzial dokad jedzie ale odstawial go na lotnisko
        2. Booked scuba trip on his last vacation day.
        3. Pracowal w Nowym Jorku ale okazuje sie ze kontrak dostal do Alberty. Jakby
        byl taki cudowny jak pisza to by go nie puscili z NJ.
        4. Przypomina mi bardziej Kaczynskiego niz Einsteina.
        • piss.doff Re: Zaginal w drodze na Hawaje 26.10.06, 00:50
          Ted, oczywiscie.
          • euro-pejczyk Re: Zaginal w drodze na Hawaje 26.10.06, 01:00
            smutne, ze ten czlowiek podobno naukowiec, klamie, oszukuje i olewa wszystkich,
            lacznie z rodzina


            Donata said Tuesday that Drabik had kept his plans secret from his bosses at the
            nanotechnology institute. Instead of telling them he was taking a trip, he told
            them he was sick so they wouldn't question his absence, she said.
            "I believe he didn't have any vacation left, so he couldn't take the time off
            from work."
            Donata said her ex-husband has exhibited similar behaviour in the past. Last
            December, he took off to the Himalayas without telling his wife.


            • jot-23 Re: Zaginal w drodze na Hawaje 26.10.06, 01:03
              lol...no i wylazi z niego typowy bruno-minetnik, okrada swojego pracodawce
              klamiac ze jest chory.
              • dr_zawisc Re: Zaginal w drodze na Hawaje 26.10.06, 01:39
                Drodzy koledzy,

                naprawde smieszna i bezowocna duskusje prowadzicie prorokujac o kims kogo nie
                znacie, wyjasniajac wasze watpliwosci nadmienie, ze gdybysie uwaznie czytali to
                byscie zobaczyli:

                1) ze Piotr Drabik ma 2 doktoraty (jeden z chemii, a ten 2gi byl nagrodzony
                przez ministra w 1998 - zrobiony w wieku 26 lat).

                2) P.D. byl na stypendium w NY, a teraz pracuje w Kanadzie. NY byl o kilka lat
                wczesniej niz Kanada.

                3) to ze podobno nie powiedzial nic pracodawcy o swojej wyprawie nic nie znaczy,
                on byl tytanem pracy, spal po 4y godziny dziennie jak trzeba bylo, pracowal
                rowniez w niedziele ... niebycie w pracy przy jego zawodzie i zaangazowaniu w to
                co robil nic nie oznacza, myslec mozna i w domu, i w lesie, i na klifach ...
                niektorzy przychodza do fabryki na 8 godzin, a niektorzy sami sobie wyznaczaja
                co robic, patrzac na jego CV chyba nie macie watpliwosci ze umial sobie
                wyznaczac i realizowac cele ... poza tym kanada z tym swoim krotkim urlopem
                jest nie do pozazdroszczenia, poza tym te jego zainteresowania wypelnily by
                niejedne zycie wiec musial jakos kompresowac sobie ten czas ktory mial ...

                4) co do zachowania w stosunku do zony to tez potepiam, ale kazdy ma jakies
                slabe strony, jakby nie te jego wybryki w tym wzgledzie to wydawalby sie idealem

                Have a nice day smile
                Tomek
                • jot-23 Re: Zaginal w drodze na Hawaje 26.10.06, 01:50
                  dlaczego bezowocna? popatrz chociazby na siebie...calkiem niezly pomidor nam tu
                  wyrosl, jak spod ziemi pojawiaja sie jacys "obroncy" (sugerujacy ze znaja go
                  osobiscie) Dr. Drabika, symulujacego "food poisoning" aby w sekrecie przed
                  pracodawca wyskoczyc na wakacje. w/g mnie z niczego nie zapowiadajacego watku
                  zaczyna nam tu wyrastac cos calkiem wesolutkiego!
                  • donk Re: Zaginal w drodze na Hawaje 26.10.06, 01:52
                    A ty juz robisz zacierkem i zamieniasz siem caly w sluch.
                    Gazetka sciemna siem znalazl.
                    heheheh
                    • jot-23 Re: Zaginal w drodze na Hawaje 26.10.06, 01:54
                      ja jestem tylko naturalnie zyczliwy hehe...no i oczywiscie martwie sie o los
                      Dr. Drabika.
                      • donk Re: Zaginal w drodze na Hawaje 26.10.06, 01:55
                        A to przepraszam.
                • drabiniasty Re: Zaginal w drodze na Hawaje 26.10.06, 03:57
                  Tomku,
                  widze,ze z perspektywy Gdanska, a raczej Polski, jedyne na co piszaczych stac
                  to zazdrosc. Zazdroszcza przewaznie ludzie, ktorzy jak to mowia chcieli by ale
                  nie maja podstawy do czegos tam. My swoje w zyciu zrobilismy i w moim na
                  przyklad wypadku, nie tylko zrobilem doktorat ale na dodatek z medycyny i
                  jezykow troche wiecej znam niz polski, rosyjski i angielski. Smieszne, ze w
                  Polsce ktos taki, jak ten Drabik uwazany jest za geniusza. W Ameryce, ludzi,
                  ktorzy maja dwa doktoraty jest calkiem spora liczba i nikt nie robi z tego
                  powodu jakiejs atmosfery cudownosci i nadzwyczajnosci. Znam 3 osoby, ktore
                  posiadaja dyplom doktora praw i doktora medycyny. Co jest mniej wiecej
                  rozwnoznaczne z posiadaniem 6 fakultetow..... i co ty na to?

                  Rozumiem, ze w Polsce uczenie sie, dyplomy i posiadanie jakiejs wiedzy jest juz
                  samo w sobie nadzwyczajne, bo Polska to kraj zawistnych i zazdrosnych nieukow,
                  ktorzy jesli juz sami nic nie moga, to przynajmniej innemu noge podstawia. Taka
                  wlasnie postawe ty soba reprezentujesz. I jest ci bardzo trudno zrozumiec,ze
                  moze byc inaczej, bo nigdy nie wychyliles nosa spoza Polski.
                  W tym kontekscie Drabik jawi sie jako geniusz, zreszta zrobienie 3 dyplomow
                  uniwersyteckich na pewno kosztowalo go duzo wysilku, jesli sie wezmie pod uwage
                  upierdliwosc, megalomanie i brak znajomosci rzeczy polskich naukowcow.

                  Z calej tej historii drabikowej wylania sie jednak osobowosc samego Drabika,
                  ktora delikatnie mowiac jest psychopatyczna(zapytajcie jego zony, dlaczego sie
                  z nim rozwiodla). Wystarczy dobrze popatrzec na jego zdjecie, zeby zauwazyc, ze
                  cos jest z nim nie tak. Psychopaci, socjopaci i roznego rodzaju "paci" zwykle
                  odnosza duze sukcesy na polu naukowym, maja jednak powazne zaburzenia innego
                  rodzaju i trudno im funkcjonowac w normalnym spoleczenstwie. Dlatego pewnie dr
                  Drabik znikal nagle i pojawial sie w Himalajach. Teraz tez zniknal w ramach
                  symulowanej choroby. Nie wiadomo, czy sie pojawi z powrotem w miejscu, gdzie
                  go wszyscy znaja i gdzie pracowal. "Patie" maja to do siebie, ze czasami
                  rozwijaja sie szybko i delikwent nie jest juz w stanie nic na to poradzic.
                  Miejmy nadzieje, ze po okresie buntu i zadowolenia, ze go szukaja pojdzie po
                  rozum do glowy i wroci. Moze byc jednak pewny, ze nikt go juz w Polnocnej
                  Ameryce nie zatrudni, bo tutaj nie ma czasu na rozwazania dlaczego facetowi
                  odbija.
                  P.S
                  W tajnych zakladach panstwowych czy to w Kanadzie, czy to w USA nie zatrudnia
                  sie obywateli obcych panstw z tych samych przyczyn dla jakich Rosja nie
                  zatrudnia Amerykanow przy budowie swoich rakiet nuklearnych. Aby w takich
                  zakladach pracowac, trzeba byc nie tylko obywatelem danego panstwa ale na
                  dodatek bardzo sprawdzonym obywatelem... to chyba jasne...
                  • piss.doff Re: Zaginal w drodze na Hawaje 26.10.06, 05:11
                    1. jak facet byl w USA a wyladowal w Albercie towidac sie na nim poznali.

                    2. 3 jezyki, w tym i polski. Dorze ze nie kaszubski.

                    3. byc na chorobowym i wyjezdzac na urlop gdzie w kazdej chwili moze sie cos
                    stac to trzeba byc idiota nawet z doktoratami. Kompletny idiota!!!!!!!!!!!
                    Rozumiem skrecic dzien czy dwa jak robi cala Ameryka, ale wyjazd z Alberty na
                    Hawaje? Co przypomina mi dlaczego mogl dostac kota: Alberta celuje w produkcji
                    samobojcow. Cala Polska uznawala go za geniusza a on tymczasem zrozumial,
                    wlasnie w Albercie ze osiagnal dno naukowe. Po takim czyms rzeczywiscie mozna
                    chciec wyjechac na urlop wysoko w gory.


                    4. To ze mial doktorat w wieku 26 lat to oznacza ze mial mecenasow. Jest opis
                    jego pracy doktorskiej z fizykotertapii. Watpliwe rezultaty, radze poczytac.

                    5. To ze zonie nie powiedzial to tylko dobrze o nim swiadczy ze szanowal swoja
                    prywatnosc: wy tak ze wszystkiego spowiadacie sie przed snem? Radze uwazac, to
                    brzmi potem smiesznie na rozprawie rozwodowej. Pytanie zony o meza nie ma
                    sensu: kazda zona uwaza swojego meza za idiote i dlatego robi sobie drugie
                    dziecko z innym.


                    • robinhood101 Re: Zaginal w drodze na Hawaje 26.10.06, 07:59
                      Cala ta historia sprawia wrazenie kolejnej tragikomedii polskiej. Facet z dwoma
                      doktoratami, synek profesora AWF-u ma w koncu wszystko w d...pie i sie ewakuuje
                      i to gdzie w Utah. Miejsce gdzie diabel mowi dobranoc i gdzie malo kogo pytaja
                      skad jest i dlaczego akurat tam. Jesli skonczyl fizykoterapie, to moze znajdzie
                      prace nawet na czarno pod warunkiem ,ze zna sie na robocie, bo wiedzac jak
                      ludzie robia studia po znajomosci, to roznie to moze byc.
                      Ciekawe o jakim zawodzie i zyciu teraz marzy. Jedno jest pewne mial serdecznie
                      dosyc swojego dawnego zycia i zaczal nowe, ciekawe jakie?
                      • mrsrobinson Re: Zaginal w drodze na Hawaje 26.10.06, 08:17
                        Zdaje sie, ze on zostal wykreowany przez tatusia na geniusza. Przez pewien czas
                        w to wierzyl dopoki sie nie obudzil. W koncu jak dlugo mozna zaspakajac cudze
                        ambicje i zyc wedlug schematow stworzonych przez rodzicieli. Urwal sie chlopak
                        z lancucha i nareszcie jest wolny. Teraz moze byc mechanikiem samochodowym,
                        smieciarzem, kierowca i moze nareszcie miec normalne zycie a nie zycie geniusza
                        polskiego. Jak bedzie bystry, zalatwi sobie nowe dane osobowe (w Utah mozna zyc
                        cale zycie bez tego!), ozeni sie i bedzie mial nowa rodzine i nowe zycie. A
                        moze po prostu bedzie zwyklym wloczega. Cokolwiek to bedzie, jak widac bardziej
                        mu odpowiada niz wlasna rodzina i pseudonaukowa polska kariera.
                        • piss.doff Re: Zaginal w drodze na Hawaje 26.10.06, 20:18
                          doskonala analiza. Wiem ze ten watek czytaja rozni poszukiwacze tego czlowieka
                          i twoj post to bardzo dobra teoria.
                  • dr_zawisc Re: Zaginal w drodze na Hawaje 26.10.06, 11:10
                    Panie drabiniasty,

                    ustosunkuje do Pana wypowiedzi, choc generalnie nie musze, poniewaz tylko Pana
                    wypowiedz z dodanych kilkunastu po moim wpisie byla nielogiczna.

                    A wiec akapitami:

                    1. Operuje Pan jezykiem polskim (jak Pan twierdzi), w jezyku polskim i kulturze
                    polskiej istnieje regula zwracania sie do nieznajomych uzywajac formy Pan /
                    Pani. Uzywajac swego imienia na koncu mojego postu zasugerowalem ze powienien
                    sie Pan do mnie zwrocic per Pan a nie Pani. A czy dwa doktoraty to cos
                    niezwyklego ? Odpowiadam: tak, a juz napewno tak w tak mlodym wieku. W Ameryce,
                    jak i w Polsce.

                    2. Naprawde wniosek, ze jestem zawistnym nieukiem jest bardzo watpliwie
                    postawiona teza, wynikajaca z ograniczonych zdolnosci umyslowych Pana
                    drabiniastego co do wyciagania wnioskow. Nie generalizuj Pan, bo szkoda na to
                    czasu i atlasu czytajacych. Rowniez teza ze nie wychylilem nosa spoza Gdanska
                    jest wymyslem Panskiego rozbudzonego "umyslu". Wiekszosc zycia zawodowego
                    spedzilem poza granicami Polski, nie tylko w Europie ale i poza (odwiedzilem i
                    pracowalem na 5-ciu kontynentach).

                    3. Tu juz Pan piszesz logiczniej. Choc warto nadmienic ze niektorzy z ludzi
                    wielkich, znanych i tych co cos osiagneli nie byli przykladnymi mezami i
                    obywatelami (Einstein, Picasso) - tu raczej ludzie ponadprzecietni nie odbiegaja
                    od przecietnych.

                    4. Co do P.S. to wniosek, ze w Ameryce nie zatrudnia sie obywateli obcych Panstw
                    jest smieszny, w Kanadzie i US, w krajach emigrantow wink Poczytaj Pan troche o
                    naukowcach w US i Kanadzie to mozemy podyskutowac (m.in. polecam lektury o tych
                    jak rozwijal sie przemysl rakietowy w US).

                    Juz poza komentarzami.

                    A) Rzeczywiscie w Polsce kreuje sie zaginionego na geniusza, lecz musze
                    stwierdzic ze jest to blizsze prawdy w tym przypadku niz kazdym innym, ktory
                    znam. Sa ludzie ktorzy sa tylko mocni w slowach, ale ich czyny swiadcza o czyms
                    innym.

                    B) To ze jego ojciec zaangazowal TV, prase to nie ma sie tu czemu dziwic. W ten
                    sposob moze o niego walczyc, a ze mial argumenty zeby jego walka poskutokowala
                    to jest jasne (sam jest uznanym profesorem, a i jego syn nie jest zwyklym
                    obywatelem).

                    C) Poza tym, nie chce zle prorokowac, ale poczytajcie ten post za kilka tygdoni
                    - mam zle przeczucia co do cudownego odnalezenia Piotra Drabika. Juz go
                    prawdopodobnie nie ma wsrod zywych, ale obym sie mylil, bardzo chcialbym sie
                    mylic ...

                    Have a nice day.
                    Tomek
                    • drabiniasty Re: Zaginal w drodze na Hawaje 26.10.06, 16:26
                      Szanowny Panie, nie musze odpowiadac na pana post ale moge.....

                      Otoz nie tylko nie nie pracowal pan na 5-ciu kontynentach ale jest pan w
                      podobnej sytuacji, co tenze nieszczesny Drabik tj. jest pan synem jakiegos
                      polskiego naukowca. Ma pan lekko po 30-tce ale duzo mniejsza sile przebicia niz
                      ten Drabik za to ma pan ambicje posiadania wiedzy na kazdy mozliwy temat. Jest
                      to zreszta typowe dla Polakow zamieszkalych w Polsce. To, ze nie wychyla pan
                      nosa z Polski jest widoczne w sposobie, jaki pan sie wypowiada i w sposobie
                      myslenia. Wiec na prozno pan nas tu przekonuje....
                      W kazdym razie dziwne jest zarzucanie mi nielogicznosci, kiedy pan sam wypisuje
                      tu kompletne bzdety, poza tym nie czyta pan z uwaga. Nie napisalem, ze akurat
                      pan jest nieukiem ale ze Polska to kraj nieukow, co dalej podtrzymuje. Sa
                      pewnie wyjatki, mam nadzieje, pan do nich nalezy, chociaz z czytaniem i
                      wyciaganiem wnioskow u pana nie najlepiej.
                      • piss.doff Re: Zaginal w drodze na Hawaje 26.10.06, 20:25
                        ten zawisc to jakis idiota o zacieciu pseudointelektualnym ktory zwraca
                        sie: 'pan piszesz'. Rodem spod polskiej budki z piwem: pan zyczy zlamane?

                        Doktorat w wieku 26 lat lat nie jest rzadkoscia jezeli sie uwzgledni fakt ze
                        jego tatus jest profesorem na tej uczelni, doktorat tak na oko jest zaden a
                        sama uczelnia jest znana z przewalow o nastepujacej historii:

                        1. Pan OMC Magister Alexander Quasniefski
                        2. Afery lapowkarskie w dziekanatach
                        3. Jakies problemy z liczeniem budzetu i bylo cos o ubytkach. Radze panu dr Z.
                        (in spe) poczytac archiwum nt temat.
                • aadd12 Re: Zaginal w drodze na Hawaje 08.01.07, 23:47
                  coz jako osoba znajaca piotra drabika i jego rodzine jestem dosc oburzona
                  niektorymi z tych wypowiedzi. zdaje sie niektore z osob sie tu wypowiadajacych
                  nie maja co robic i dla zabicia nudy uderzaja w rodzine w.w. drabika. przykre
                  to no ale zdaje sie polacy to tak lubia gadac i gadac i w okna innym ludziom
                  zagladac i to juz nie zalezy czy mieszkaja w Ameryce czy tez nie. najgorsze ze
                  to gadanie to najczesciej domysly wypowiadane w najgorszy z mozliwych sposobow.
                  dalibyscie spokoj Rodzicom Piotra. dla nich syn jest wszystkim i jego
                  zaginiecie to najgorsza tragedia zyciowa jaka mogla ich spotkac. dywagacje o
                  jego bylej zonie sa zabawne na tyle ze omal z krzesla nie spadlam jak to
                  przeczytalam. niezle, drazcie dalej to wyjdze ze byla konsulem w Albercie (co
                  do bardziej wnikliwych - owa donata ma pare oczu, usta, wlosy i inne features
                  ktore o jak mi przykro niegdzie na zdjeciach on line nie figuruja).

                  piotr mial swoje osigniecia w nauce (sorry ale ojciec nie bylby mu w stanie
                  wszystkiego zalatwic nawet jakby chcial; a tym bardziej pracy w Stanach lub
                  Kanadzie - to kieruje do co bardziej zawistnych) i sporcie. piotr to baltazar
                  gabka, owszem, i swietym nigdy nie byl. znajac go dosc dobrze musze powiedziec
                  ze nie nalezy do moich ulubionych postaci (inteligentny z niego czlowiek z tym
                  ze dosc niebezpieczny jak mu sie na odcisk nadepnie - patrz listy o awfie i
                  prof pawluckim), ale z pewnioscia nie smialabym gadac tyle ile niektorzy na tym
                  forum gadaja nic o nim praktycznie nie wiedzac (prasa nie zawsze prawde
                  przekazuje).

                  jesli to forum odzwierciedla polska inteligencje "w akcji" to pogratulowac
                  • jp.hi Re: Zaginal w drodze na Hawaje 09.01.07, 11:27
                    To prawda, zabawialismy sie w detektywow. Zalozylismy przy tym, ze Piotrowi nic
                    przykrego sie nie wydazylo a to, ze zginal to jego osobisty wybor. Przy takim
                    zalozeniu nie ma czego zalowac lub nad czym ubolewac. Szkoda oczywiscie
                    rodzicow. Ich zal jest wielki ale ich rozstanie obylo sie znacznie wczesniej.
                    Bawiac sie nadal w detektywow mozemy zalozyc ze Twoja osobista niechec do
                    Piotra i zarazem bliska jego znajomosc swiadczyc moze o tym, ze jestes jego
                    byla zona. Nic wiec dziwnego, ze starasz sie przedstawic siebie w dobrym
                    swietle. Zdjecia znalezlismy, linki zalaczylismy.
                    To, ze my o tym mowimy (gadamy jak sie wyrazilas) wynika z tego, ze Piotr stal
                    sie osoba publiczna. Postacia znana, popularna, ciekawa. Do tego jest polakiem,
                    naukowcem, sportowcem ktory zaginal w Ameryce. Nikomu do okien nie zagladamy.
                    Tak to przykre uslyszec teraz, ze ktos moze byc odpowiedzialny za taka a nie
                    inna decyzje Piotra. Kto moze byc odpowiedzialny? Byla zona, ojciec, ludzie
                    awuefu? Zostawmy to bez odpowiedzi.
                    Skoro juz zawitalas na to forum, abstrachujac od tego kim jestes, moze
                    podzielisz sie z nami wiadomosciami o Piotrze. Dziwnie polubilismy go, nawet w
                    pewnym sensie przywiazlismy do niego i interesuja nas bardzo dalsze jego losy.
                    Gazety przestaly na ten temat pisac.
                    Pozdrawiam, JP
                    • aadd12 Re: Zaginal w drodze na Hawaje 09.01.07, 18:24
                      piotr nie nalezal do uwielbianych osob w wielu gronach. nie trzeba nalezec do
                      jego rodziny by o pewnych sprawach wiedziec. rozumiem zainteresowanie sprawa i
                      nie mam nic przeciwko konstruktywnej dyskusji z tym ze dosc duza czesc postow
                      tu zalaczonych (co ma znaczyc ze nie wszystkie, w moim mniemaniu oczywiscie)
                      jest zwykla paplanina osob ktore nie maja pojecia o czym mowia - a szkoda, bo
                      wyrzadzaja tym krzywde tym biednym rodzicom ktorzy byc moze nigdy sie nie
                      dowiedza co piotrowi sie stalo.
                      pozdrawiam P. JP smile
                      • zelezny Re: Zaginal w drodze na Hawaje 10.01.07, 21:47
                        Aadd12 ma sporo racji w podnoszonych w poście kwestiach. Ja również w
                        przeciwieństwie do większości (a chyba prawie wszystkich) forumowiczów znam
                        Piotra osobiście. Bądź co bądź po wysłanych mailach na Hawaje, łącznie z tym
                        skierowanym do Konsula Honorowego RP, w sprawie Piotra, pozostało li tylko
                        echo. Z tragedii człowieka polska TVP zrobiła show-medialny dla jednego z
                        redaktorów, policja USA umyła ręce, władze Kauai ograniczyły się tylko do
                        zamieszczenia (i to z błędami!)ulotki informacyjnej, ot tyle. Dramat Rodziców
                        Piotra trwa...
    • piss.doff noi wyjasnila sie sprawa genialnego doktoratu 26.10.06, 06:01
      okazuje sie ze szanowny tatus, Jozef, jest profesorem na Gdanskiej AWF:
      gdansk.naszemiasto.pl/wydarzenia/661240.html a wiec ten porost miesni
      nie byl znow tak nieoczekiwany. Ale tym maratonem to mi zaimponowal.
      Perelka fluentnej znajomosci angielskiego przez autora: "Canadian Heath Race
      (Kanadyjskim Biegu Śmierci)". Heath to po polsku oczywiscie smierc, ma sie
      rozumiec. Pokonal w biegu amerykanskich komandosow... Ostatnio detektywi
      przestali odbierać telefony w sprawie Piotra. I nikt nie wie, dlaczego." Ja
      wiem: sprawa smierdzi.
      • jp.hi Re: noi wyjasnila sie sprawa genialnego doktoratu 26.10.06, 12:05
        Wasza krytyka - nie znajac przyczyn jego zaginiecia jest conajmniej nie na
        miejscu. Czyzby zazdrosc o to, ze bedac Polakiem jest o nim glosno w Ameryce i
        Kanadzie? Zazdrosc o to, ze w tak mlodym wieku osiagnal w nauce i sporcie tak
        wiele? Zamiast cieszyc sie z suksesow Polakow za granica szukacie dziury w
        calym.
        Mnie osobiscie nie dziwi fakt, ze tak wybitna osoba jest zarazem troche
        ekscentryczna.
        A co do zony to widac, ze mial prosta babe z Polski ktora nie umiala jego
        zrozumiec ani docenic. Teraz po rozwodzie udaje zatroskana i mowi, ze niewie co
        ma powiedziec ich 3 letniej coreczce.
        cnews.canoe.ca/CNEWS/Science/2006/10/25/2133678-cp.html
        Piotr w National Institute for Nanotechnology w Edmonton byl bardzo ceniony.
        Jego szef zreszta ukrainczyk byl bardzo zadowolony z jego wynikow pracy.


        Tu Piotr z coreczka.
        www.pressdisplay.com/pressdisplay/viewer.aspx?issue=10352006102500000000001001&page=1&article=7d58c4e7-d9c3-4cf6-9576-
        d5ea7c44d11b&feed=rss
        I jeszcze nowe doniesienia z prasy:
        www.theglobeandmail.com/servlet/story/LAC.20061026.PROFESSOR26/TPStory/National
        calsun.canoe.ca/News/Alberta/2006/10/26/2134335-sun.html
        • drabiniasty Re: noi wyjasnila sie sprawa genialnego doktoratu 26.10.06, 16:41
          To ty drogi kolego masz powazny klopot: oto interesuja cie za bardzo sprawy,
          ktore nie powinny cie az tak zajmowac. To zaczyna byc troche niezdrowe....
          Facet zginal i tyle. Jest dorosly i wszystko wskazuje na to, ze wie co robi.
          Ludzie spekuluja, bo tak na dobra sprawe, co maja robic rwac wlosy z glowy i
          plakac? Maja do tego zdrowy stosunek. Zdarzyc sie moglo, ze zostal zabity przez
          przypadek przez jakis wlesajacych sie rzezimieszkow ale to jest bardzo malo
          prawdopodobna mozliwosc. Wszystko wskazuje na to ,ze przepadl, bo chcial
          przepasc.

          Czego mamy zazdroscic, ze nie pisza o nas w gazetach? To mi dopiero
          nobilitacja... oj, chlopie cos z toba zaczyna byc coraz gorzej.. mentalnie ...
          Poza tym:
          co najmniej-pisze sie oddzielnie,
          nie ma narodowosci okreslanej przez ciebie jako "ukrainczyk".
          Jest natomiast narodowosc, ktora mozna okreslic jako "Ukrainiec" i do tego
          trzeba ja pisac z duzej litery.
          Powinienes troche wiecej czasu poswiecic na studiowanie polskiej ortografii.
        • piss.doff Re: noi wyjasnila sie sprawa genialnego doktoratu 26.10.06, 16:45
          nam sie wydaje ze sprawa po prostu smierdzi. Przyznasz ze spektakularna kariera
          trzaskania doktoratow na matrycy nie jest juz tak blyskotliwa w obliczu faktu
          ze szanowny tatus szacownego doktora jest nadal prtofesorem na tejze uczelni.

          Po drugie co do prostoty jego zony to widac jak pierdoly opowiadala mediom a
          toj link tylko to potwierdzil Jest to jeden z niwyjasnionych cudow natury ze
          kompletna idiotka steruje dwona doktoratami i kilkoma fakultetatmi w tym
          przypadku naraz. Babska d nie traktor a ciagnie.

          Jego szef Ukrainiec to wielki cwaniak bo wie ze o umarlych to jak najlepiej
          zwlaszcze ze sie z nimi pracowalo. Poza tym jakby mogl to by go w czubek z
          radosci ucalowal ze facet wyjechal na Hawaje podczas chorobowego. Rozumiesz sam
          ze teraz firme g. obchodzi co on zrobil i dlaczego bo zrobil to wczasie wlasnie
          chorobowego. In plain Polish: no money, no insurace i jeszcze potraca za
          wycieczke. Czyli ani zona (dobrze) ani corka (zle) ani tatus (zle) nic z tego
          nie beda mieli a mozna by przeciez firme sadzic w budce stroza w Polinesian
          Cultural Center gdyby pan doktor wysluchal chociaz jeden wyklad z etyki- z
          uwaga. Poza tym facet nie byl takim cudem jak o nim pisza skora NY go upuscil z
          lapek jak hot potato. Acha: z Edmonton do Vancouver 5 godzin, 2 godziny na
          Hawaje (tak szacuje) to jest 2 dni na same przeloty. Niezle chorobstwo. Stawiam
          tez na paranoje Edmontonskie, wiesz, taki hamsin w wydaniu kanadyjskim.

          Po nastepne, facet zamawia nurkowanie w ostatnim dniu, tak? O nurkowaniu mam
          metne pojecie ale pamietam ze w ciagu 24 godzin nie mozna nurkowac i latac,
          tak? A wiec moze gosc chcial sobie snorkeling uskutecznic na Waikiki, no ale
          wtedy po co to organizowac, bo wystarczy stanac w kilometrowej kolejce aby
          doznac przyjemnosci possania fajki juz obessanej przez 2000 ludzi przed nim
          tego dnia.

          Po ostatnie: FBI wbrew pozorom to faceci ktorzy wiedza jak sie zachowac
          i 'nieodpowiadaja' nie miesci sie w repertuarze slownictwa w takiej sprawie.

    • downunderguy Re:zagodka-mindzy nogami albo uchami mo broki... 26.10.06, 13:39
      zapytojcie sie jego kobitki - una wi dubrze - ale glupa udaje - liczy na
      cumpensation - dylta jej wyplaci - potrzcie na dziecioka toz to wystrasune -
      nie byl zwyklym emigrontym, miol robote i money - i uciko od baby ...
      trzydziesci lot zdrowy chlop mo druta jak basbol i rznie wszystko co sie
      ruszo...
      a tyn niby atlyta a nuzki mo jak u damy - ot - podyrwol go miliuner i gizdza
      sie na hawajach...historyja prawie codzinno...
      to nic w porownaniu z tym jaki ubaw momy teroz w sydneyowie i tyz z sexu - alan
      broadcastyr jak wolno europa - w sobote zostol publicznie nazwany ciota - to un
      rzundzi rzundem - wydali jego historyje - facet maly 170 i malym narzundem
      5inch byl trenyrem national rugby team - wszystie mlode i pinkne chlopy byly
      jego faworytami - czynsto masowol ich i nie kryl sie z tym - teroz induendo co
      jeszcze robili zeby byc w teamie...

    • nfa05 Dr Piotr Drabik a NFA 26.10.06, 13:46
      www.nfa.pl/news.php?id=1755
      Dr Piotr Drabik był związany od niemal początku z ruchem na rzecz reform w
      nauce, sygnatariuszem LISTU OTWARTEGO W SPRAWIE PATOLOGII W NAUCE I
      SZKOLNICTWIE WYŻSZYM
      www.nfa.pl/articles.php?id=305
      • drabiniasty Re: Dr Piotr Drabik a NFA 26.10.06, 16:43
        No i co z tego?????
        NIC
      • piss.doff zly to ptak ktory wlasne gniazdo kala 26.10.06, 16:52
        dzieki tejpatologi ukonczyl cos i les tam natrzaskanych dyplomow (nie chce mi
        sie liczyc i wyciagac konkluzje) a teraz raptem mu to bylo nie w smak.

        • robinhood101 Re: zly to ptak ktory wlasne gniazdo kala 27.10.06, 09:30
          To przeciez bardzo charakterystyczne dla Polski i Polakow. Najpierw, zeby
          wyplynac zapisuja sie do jakis tam organizacji(np.PZPR) a pozniej jak juz
          troche obrosna w piorka, staja sie znani, to sie na te organizacje wypinaja i
          zaczynaja byc opozycja (patrz KOR). To jest tzw. wyzszy stopien
          karierowiczowstwa. Tak naprawde nie maja nic do powiedzenia cala rzecz polega
          na tym aby funkcjonowac w charakterze osoby waznej i oczywiscie bardzo po
          polsku trzeba byc koniecznie meczennikiem.
      • euro-pejczyk listy otwarte hipokrytow w sprawie patologii 26.10.06, 17:07
        > nauce, sygnatariuszem LISTU OTWARTEGO W SPRAWIE PATOLOGII W NAUCE I
        > SZKOLNICTWIE WYŻSZYM

        a skad sie biora te patologie w polskiej nauce?
        czy mozna by wysunac smiala teze, ze te patologie to suma patologii polskich
        naukowcow i tradycji ich patologicznych zachowan?

        czy klamstwo i oszustwo to normalka w polskiej nauce, czy takie postawy maja byc
        przykladem i podstawa tych "reform"
        moze zacznijcie od takich prostych pojec jak zaklamania, obluda a dopiero
        pozniej wezcie sie za rozdzieranie szat nad swoimi wlasnymi patologiami


        • artur666 Re: listy otwarte hipokrytow w sprawie patologii 27.10.06, 00:46
          Reformy reformami a zdemoralizowane spoleczentwo nie zreformujesz. Nie tak
          szybko.
    • piss.doff maraton 26.10.06, 16:56
      nr 1. z opuznieniem pol godzinnym byl na 90 miejscu. Yo jest jak najbardziej
      prawdopodobne bo rozni tacy startuja. Maraton toniejest byle co.

      nr 2. Wykolegowal komandosow amerykanskich w maratonie. Tu poprsotu watpie.
      Chcialbym zeby sie na ten temat ktos wypowiedzial kto widzi te sprawe lepiej
      niz ja. Jezeli to jest fakt to proponuje zdymisjonowac kilku generalow,
      admiralow i cala kupe innych trepow za niedopilnowanie obowiazkow i zdrade
      konstytucji USA.
    • piss.doff Re: Zaginal w drodze na Hawaje 26.10.06, 16:56
      opoznienieniem of course.
      • jp.hi Re: Zaginal w drodze na Hawaje 26.10.06, 22:48
        Bronie Piotra bo facet poprostu mi zaimponowal. Zwyklo sie uwazac ze naukowiec
        to taki co ma dwie lewe rece i trzyma caly czas nos w ksiazkach. A tu patrzcie.
        Naukowiec z sukcesami i do tego mistrz we wschodnich sztukach walki,
        neprzecietnie wysportowany, zbiera medale za wspinanie sie po gorach, biega w
        maratonach, itd.
        Z ta moralnoscia naukowca i sportowca to niestety wywodzi sie ona z polskich
        zwyczajow i polskiego swiatopogladu gdzie uwaza sie, ze wszedzie na swiecie
        klamia i wszedzie kradna.

        Pare lat temu na moja wyspe przyjechal sportowiec z Polski na coroczne
        Oficjalne Mistrzostwa Swiata w Triatlonie. Cieszylismy sie bardzo. W koncu
        jedyny Polak. Niestety w czasie zawodow po podwojnym ostrzezeniu sedziow zostal
        zdyskwalifikowany. Wzielismy go z rowerem do samochodu i z niedowierzaniem
        pytamy co sie stalo. On mowi, ze on nic nie zrobil tylko sedziowie mieli na
        niego oko bo zagrazal Amerykanom. Po plywaniu byl drugi. Pozniej zaprosilismy
        go do restauracji i przy obiedzie powiedzial wiecej. Wyprzedzal z prawej strony
        co jest zabronione i trzymal sie kola innego kolarza co takze jest zabronione.
        Cale roczne przygotowania, miejski i zakladowy sponsoring, wielkie nadzieje na
        sukces, wywiady w prasie a tu wstyd wracac do Polski. Co ja teraz powiem w
        Polsce, powtarzal.
        • piss.doff Re: Zaginal w drodze na Hawaje 27.10.06, 00:36
          dobrze ze bronisz, tu daje ci pare faktow zeby uwydatnic te obrone:

          1988, Ph.D. in Exercise Physiology from the University School of Physical
          Education in Gdansk.
          The thesis was awarded by the Prime Minister of Poland as the best Ph.D.
          dissertation
          in Poland in 1998, a M.Sc. in Biological Regeneration and Physiotherapy
          (University School of Physical Education in Gdansk),
          a M.Sc. in Molecular Biology (Faculty of Biology, Geography and Oceanography,
          University of Gdansk).
          He also has a Ph.D. in Computational Chemistry (Faculty of Chemistry,
          University of Gdansk) and a M.Sc.
          in Astrophysics (Faculty of Mathematics and Physics, University of Gdansk).


          www.stadion.com/author_drabikp.html

          Sprobuje to przetlumaczyc na polski:

          Dr. Chemii Computerowej, wydzial Chemii, Uniw Gdanski, 2003
          ale w rzeczywistosci doktorat z chemii to z czegos innego:
          univ.gda.pl/~prasa/dyplomy/dr/2003/drabik.html
          "Modelowanie molekularne oddzialywan receptorów hormonów neuroprzysadkowych z
          wybranymi antagonami,
          z porównaniem dwóch przyblizen solwatacji ukladów blonowych"



          Dr. Fizjologii Cwiczen Gimnastycznych (czyzby chodzilo tu o dr. od fikania
          koziolkow?), AWF Gdansk, 1988
          bazy.opi.org.pl/raporty/opisy/osoby/88000/o88285.htm tu szczegolowo




          Mgr Regeneracji Biologicznej i Fizykoterapii
          Mgr Biologii Molekularnej, wydzial Biologii, Uniw. Gdanski
          Mgr Astrofizyki, Wydzial Mat-Fiz, Uniw Gdanski

          Pisywal w Stadion News www.stadion.com/freebies.html tam gdzie pisuje
          jego tata.

          Tu w maju 2006 praca z Rosjanami:
          www.biophysj.org/cgi/content/abstract/biophysj.106.089987v1
          i wkrotce potem zaginiecie pomiedzy Edmonton a Molokai.

          His fluency in English, Polish, and Russian, and his direct professional
          contacts
          with the Institutes of Physical Education and Sports in Poland, Russia, and
          Ukraine
          keep him very well-informed of the latest research and practices of leaders
          in the
          use of means of recovery. Ta dzialanosc nalezy byc nagrodzona dalsza
          skrutnizacja.

          unsolvedblog.com/archives/6#comment-form interesting remark about
          his english accent

          www.molokaitimes.com/articles/61013194724.asp zdjecie

          Jozef Drapik, prof i tata Piotrka:

          www.awf.gda.pl/index.php3?s=37 kierownik studiow doktoranckich

          www.canada.com/edmontonjournal/news/story.html?id=d8d5d3b4-8d26-4356-
          8674-a4c6bb594e30&k=18432

          www.phys.ualberta.ca/personnel/gradstudents.phptu figuruje Donata
          Drabik. Studiowala fizyke medyczna.

          med.phys.ualberta.ca/medphys/graduate_prog/students.htm tu jest byc
          moze zdjecie tej zony

          www.inergizedigitalmedia.com/story.aspx?content_id=9FF1F21F-1D5D-
          44C9-BA69-B8C6F8F36C29 zona mieszka w Edmonton

          wyglada na to ze ja poznal w Edmonton. 4 lata temu wyjechal z Polski,
          dziecko ma 4 lata. Ostatnio rozwod. (wlasciwie to wiadomo ze wyjechal 4 lata
          temu z Polski a od dwoch lat jest w Edmonton).

          ww6.tvp.pl/124,20061022411212.strona no comment

          Zawdnik ktory wygral na pozycji nr 9 to niestety nie Drabik. Drabika w
          ogole nie ma tam na liscie:
          www.canadiandeathrace.com/results/2006/SoloistsFinal2006.htm to
          mogl byc wytwor fantazji Piotrka do mamy.
          • jp.hi Re: Zaginal w drodze na Hawaje 27.10.06, 01:31
            Dzieki piss.doff (wolalbym imie) za ten research.
            Mimo wszystko postac bardzo ciekawa.
            • piss.doff Re: Zaginal w drodze na Hawaje 27.10.06, 01:53
              wiem ze ktos kto go szuka zaglada tutaj, po to ten watek trzymamy przy zyciu.
              Kazdy szczegol sie liczy, dobry czy zly, to juz nie ma znaczenia. Prawda jak
              zwykle po srodku.
          • jp.hi Re: Zaginal w drodze na Hawaje 27.10.06, 06:04
            piss.doff napisał:
            > tu jest byc moze zdjecie tej zony

            med.phys.ualberta.ca/medphys/images/Grads2006_big_picture.jpg
            Tam sa tylko dwie kobiety. Jedna Donata Grabik a druga Tara Monajemi.
            Ktora to Donata?
            • robinhood101 Re: Zaginal w drodze na Hawaje 27.10.06, 07:48
              Jak to ktora? Czy Polka zwykle wyglada jak Iranka i jest b.ciemna? A Iranka ma
              jasne wlosy?
              To chyba proste, ta wyprana nieciekawa blondynka, to jego zona, ktora dzieki
              malzenstwu takze zrobila sie wyjatkowo "zdolna" i dzieki temu zalapala sie na
              stypedium.

              Cokolwiek sie stalo z tym doopkiem, jak go juz znajda, to powinni go wsadzic
              do pierdla, zeby odpracowal to, co federalna policja wydala na jego
              poszukiwania.
              Nareszcie moze wydorosleje.
              • piss.doff Re: Zaginal w drodze na Hawaje 27.10.06, 16:21
                tez myslalem ze to ta z lewej ale z innych powodow: po dziecku to moze byc
                tylko ona. Wydaje sie byc osobnym kwiatkiem do potretu psychologicznego.
        • drabiniasty Re: Zaginal w drodze na Hawaje 27.10.06, 00:57
          Czyli wracamy do tego samego, o czym juz mowilismy. Tatus wykreowal go na
          ubermena, a malemu w koncu sie znudzilo byc geniuszem, jak to sobie tatus
          zyczyl. Poza tym mial to do siebie, ze tu zniknal, tam oklamal.. itd. Troche
          smieszne, jak na geniusza .....
          Polacy zwlaszcza ci powojenni (po 1980 roku)jak moga nic nie robic, to nie
          robia. Poza tym nie bardzo rozumieja, co mozna a co nie.
          To sie nazywa degrengolada moralna. Twoj kolarz i Drabik to takze wytwory
          nowoczesnego spoleczenstwa polskiego.
          Drabik byl w tej dobrej sytuacji, ze mogl byc geniuszem, bo tata mu
          ulatwial "prace naukowa" szerokimi znajomosciami. Dzieki temu Drabik zaspakajal
          ambicje tatusia, ze jest ojcem kogos nadzwyczajnego. Nagle sie urwalo....
          wszystkim. Tatusiowi, ktory nie ma sie kim chwalic i podkreslac, ze jest ojcem
          geniusza i Drabikowi takze sie urwalo upierdliwe monitorowanie aby bron Boze
          nie przestal byc geniuszem. Wiec teraz pewnie siedzi w jakiejs dziurze, pije
          piwo i delektuje sie wolnoscia.

          Pan profesor Jozef Drabik nie rozumie jednego: FBI nie jest po to aby szukac
          doroslych ludzi, ktorzy znikaja. Nie widac aby popelniono przestepstwo wiec
          sprawe odklada sie na polke, zwlaszcza, ze Drabik junior jest dorosly.

          Jest jednak na to rada, jesli pan Drabik senior chce znalezc syna, powinien
          wynajac sobie prywatnego detektywa. Oni przewaznie w ciagu tygodnia znajduja
          takie zaginione owieczki, zywe lub umarle.
          Prywatnemu detektywowi trzeba jednak zaplacic, a dobremu, to nawet sporo.

          Nie widze powodu aby amerykanska federalna prowincja, miala zajmowac sie taka
          sprawa, w koncu Drabik nie jest obywatelem amerykanskim i nie widze powodu
          abysmy my mieli fundowac drabikowej rodzinie poszukiwania za darmo.
          • jp.hi Re: Zaginal w drodze na Hawaje 27.10.06, 01:59
            Tak, masz pewnie racje drabiniasty.
            Po przemysleniu i analizie doniesien i faktow, podobnie jak ty dochodze do
            wniosku, ze facet wybral wolnosc.
            Moja diagnoze popiera znajomosc Hawaii. Tu mozna spotkac wiele ludzi
            mieszkajacych nigdzie, zyjacych z niczego, nazywajacych sie nijak.
            Przekonuja mnie takie fakty jak wczesniejszy wyjazd w Himalaje bez
            powiadomienia o tym najblizszej rodziny. Ta kobieta ktora siedziala obok niego
            w samolocie lecacym do Honolulu napewno sie nie myli. On przylecial do Honolulu
            i odebral swoj bagaz.
            Swiadomie nie oddal boarding pass aby utrudnic jego odznalezienie. To by
            swiadczylo o tym, ze ucieczke w ten inny swiat, zaplanowal wczesniej. W tym
            samym celu nie uzywa jego karty kredytowej i nie wynajmuje samochodu czy pokoju
            w hotelu.
            Normalny czlowiek po przylocie na Hawaje zawiadamia o tym fakcie najblizszych.
            Oni sie w koncu o niego martwia. Jecz Piotr nie jest normalny. Jego mocne
            zainteresowanie przyroda, religia, filozofia, wszechswiatem, pcha do ucieczki
            od normalnego zyca rodzinnego. Chce zyc z przyroda zapominajac o problemach
            cywilizacji.
            Tu na Hawajach znalazl szybko takich ludzi i takie srodowisko naturalne. Tu
            okragly rok jest cieple lato. Tu mozna kupic dom bez permitu za cash i nikt o
            tym nie musi wiedziec. Tu mozna zyc i zywic sie produktami przyrody. Lowic
            ryby, hodowac kury i uprawiac warzywa i owoce. Jesc ananasy, papaja, pomarancze
            rosnace na dziko. Dopoki ludzie ci nie dokonuja przestepstw, nikt sie nimi nie
            interesuje. Miszkaja zdala od miast. Tam gdzie niema juz drog. Dostac sie tam
            mozna jedynie droga morska czyli od strony oceanu. Nigdy tam policja nie
            dociera. Tam tez maja swoje plantacje marihuany na swoj wlasny uzytek.
            Jezeli ta ucieczke planowal mogl wczesniej kupic SSN, GC lub zwykle
            amerykanskie prawo jazdy na inne nazwisko. O to w Ameryce bardzo latwo.
            Dzisiaj pewnie ma juz spora brode i nosi dlugie zwisajace ubranie. Na rekach i
            na piersi ma tatuaz a w uszach kolczyki.
            Jest szczesliwy.
    • luiza-w-ogrodzie Re: Zaginal w drodze na Hawaje 27.10.06, 01:52
      Znam spora grupe Polakow i Amerykanow po doktoratach i z osiagnieciami
      naukowymi w fizyce teoretycznej, matematyce oraz programistow wysokiej klasy,
      nieprzystosowanych do pracy z ludzmi i spelniajacych sie w swoich teoretycznych
      dziedzinach oraz sporcie; sa wsrod nich himalaisci, alpinisci, maratonczycy.
      Moze Piotr byl osoba tego samego rodzaju i tak naprawde nie widzial potrzeby
      opowiadania innym o swoich planach. Nawet rodzinie.

      Pozdrawiam
      Luiza-w-Ogrodzie
      ·´¯`·.¸¸><crying(((º>`·.¸¸.·´¯`·.¸¸><crying(((º>
      Australia-uzyteczne linki
      • jp.hi Re: Zaginal w drodze na Hawaje 27.10.06, 02:07
        Moze masz racje. Zauwaz jednak ze mial przyjaciela i z nim rozmawial czesto o
        planowanej wyprawie na Hawaje. Dlaczego nie powiedzial nic o planach tej
        wycieczki. Zwykle z przyjacielem siada sie nad mapa i planuje jakas trase. Ten
        przyjaciel mowi teraz, ze nic mu o tym nie powiedzial. Nie powiedzial bo nie
        chcial.
        Mowil o Molokai ale zadnym samolotem tam sie nie dostal. Mogl oplacic statek
        rybacki ktory go tam zawiozl ale pewnie i to policja juz sprawdzila.
        Nic nie wiemy czy mial i ile ze soba pieniedzy.
        Mowil ze chcialby zobaczyc i chodzic po wulkanie. Czynny wulkan jest tylko na
        Big Island.
        • piss.doff Re: Zaginal w drodze na Hawaje 27.10.06, 02:16
          czy do Molokai mozna doplynac kajakiem?
          • jp.hi Re: Zaginal w drodze na Hawaje 27.10.06, 03:16
            piss.doff napisał:

            > czy do Molokai mozna doplynac kajakiem?

            To jest ok 50ml. Z Oahu nie widac Molokai choc to najblizsza jej wyspa.
            Zeglowanie miedzy wyspami hawajskimi jest bardzo niebezpieczne nawet dla
            pelnomorskich jachtow ze wzgledu na isniejace tam kanaly o zmiennych pradach
            wodnych.
            Poza tym Hawaje sa scisle pilnowane przez armie. Na Oahu i Big Islad sa potezne
            bazy wyposazone w najnowoczesniejszy sprzed.
            Moze pamietasz jak kilka lat temu statek rybacki japonski zblizyl sie przez
            pomylke do brzegow Hawaii i niechcacy zostal zatopiony przez statek podwodny
            wynuzajacy sie z nagle glebin oceanu.
            Zaden kajak sie tam nie przeslizgnie ale jachtow i stateczkow rybackich jest tu
            tysiace.
            • jp.hi Re: Zaginal w drodze na Hawaje 27.10.06, 03:31
              Chociaz odbywaja sie tu zawody na paddleboard. To cos pomiedzy dluza deska a
              kajakiem. Wiosluje sie rekami. Takie zawody odbywaja sie rowniez na dystansie
              pomiedzy Oahu i Molokai.
              Jezu, piss.doff ty masz leb smile
              www.eatonsurf.com/Events.htm
              • piss.doff Re: Zaginal w drodze na Hawaje 27.10.06, 03:55
                wink 50 mil to za daleko dla nie-tubylca. Tak, pamietam tego nieszczesliwca
                kapitana lodzi [odwodnej ktory na komende (przekrzykiwali sie w kokpicie zeby
                zaimponowac lokalnym notablom. No i rozwalil lodz rybacka. Bodajze byl
                najmlodszym kapitanem okretu podwodnego i zaraz go wyslali pod kapelusz. Dramat
                osobisty.

                Teraz, zauwaz w tym linku powyzej o tatusiu Piotrka i studiach doktorackich
                ktore prowadzi- w jego biurze pracuje pani Donata, co prawda o innym nazwisku.
                Ja takiego imienia nigdy nie slyszalem przedtem a tu prosze: jedna pracuje z
                tatusiem Jozkiem a druga jest byla zona syna Piotrka. Zbieg okolicznosci ma sie
                rozumiec.
                • jp.hi Re: Zaginal w drodze na Hawaje 27.10.06, 04:58
                  smile ja tam nie wierze w taki przypadek. Tam w tej atomowce to widza wszystko na
                  monitorach dookola na odleglosc kilometrow. No coz jedni udawali ze sie
                  pomylili a drudzy ze nie zauwazyli. Taka przestroga dla innych.

                  Co do Piotrka i jego walorow sportowych to kto wie, on mogl to zrobic ale
                  napewno nie sam, bez asysty.
                  Dystans do pokonania 32ml czyli ponad 51km (poprawka do tego co pisalem
                  wczesniej). Najlepsi przeplywaja ten dystans w ponizej 6 godzin.

                  Znamienny fragment z jednej ze stron w necie:

                  "The annual 32-mile Quiksilveredition Molokai to Oahu Paddleboard Race,
                  presented by Quiksilver. This open-ocean race from Molokai to Oahu, across the
                  challenging Ka'iwi (Molokai) Channel, is considered to be the world
                  championship of long-distance paddleboard racing.

                  Today, the channel attracts the world's finest paddlers - watermen and women
                  from around the world who come together each year to test how far the strength
                  of a competitive human spirit can take them. Revered for its mountainous open-
                  ocean swells, chaotic currents, and ominously dark depths, the Ka'iwi Channel
                  is not for the light-of-heart. It was this channel that claimed the life of big-
                  wave rider Eddie Aikau in 1978, when he set out on a paddleboard to seek help
                  for the his stranded crew-mates after 15-foot swells capsized the Hokule'a,
                  Hawaii's voyaging canoe."

                  www.globalsurfnews.com/news.asp?Id_news=16910
                  • piss.doff Re: Zaginal w drodze na Hawaje 27.10.06, 16:00
                    z twojego opisu wynika ze jest to fascynujacy rejon, material na powiesc/film
                    sensacyjny.
                    15 fale stop na kayak? No, niezle, nie moge sobie tego nawet wyobrazic.
          • robinhood101 Re: Zaginal w drodze na Hawaje 27.10.06, 10:06
            Nie wydaje mi sie aby on byl az tak pracowity, zeby plynac kajakiem na Molokai.
            Facet robil rzeczy na pokaz, aby ludziom pokazac, co moze. W tym wypadku nie
            bylo ludzi do klaskania, wiec sie nie wysilal. Jesli mowil o Molokai, to
            najprawdopodobniej(w mysl glupiej logiki) jest to miejsce, gdzie na pewno go
            nie ma. Facet od dawno zaplanowal, ze zginie, kupil sobie dokumenty
            amerykanskie (prawo jazdy!!!), a jeski juz to na pewno zalozyl konto na nowe
            nazwisko. Jesli chcial ginac to nie zrobil tego nagle w hawajskim rain forst.
            Jest teraz w Honolulu i planuje zycie jako pan Smith albo Jones, ktory wlasnie
            postanowil zaczac nowe zycie, po opuszczeniu, powiedzmy NYC. Facet jest na
            pewno uzdolniony jezykowo i mowi be akcentu europejskiego(wiem, ze mozna sie
            pozbyc polskiego akcentu, poniewaz moja zona to zrobila, sam bylem swiadkiem).
            Wszystko wiec sprzyja nowemu zyciu. Z tego co mowi jego ostatni szef, to Drabik
            nie lubil siedziec w laboratorium, nie byl typem naukowca z urodzenia, wolal
            siedziec przed komputerem i spekulowac. Jesli teraz bedzie szukal pracy w
            Honolulu, to na pewno nie bedzie to zadna praca naukowa ale moze bedzie
            nurkiem, kierowca, bedzie robil rzeczy, do ktorych potrzebne beda umiejetnosci
            fizyczne. I zanim osiedli sie na bezludziu dobrze sie do tego przygotuje...
            Z tego co tu dowiedzielismy sie o nim, to typ zamknietego w sobie klamczucha-
            kombinatora. Nie sadze aby skazywal sie zaraz na pustelnicze zycie.
            • piss.doff Re: Zaginal w drodze na Hawaje 27.10.06, 16:15
              jak najbardziej sie zgadzam z twoja analiza ale nt akcentu u niego to akurat
              watpie. Wiem ze gosc napisal ten artykul i sam go slyszal ale moze slyszal
              tylko kilka wyuczonych zdanek? Co do twojej zony to nie watpie ale to jest
              zupelnie inna sprawa niz jego. On jest dopiero 2 lata w Edmonton, wyjechal 4
              lata temu (po doktorat z chemii wrocil po roku zeby mu wreczyli laurke). Po
              drugie mozna zgubic akcent ale tylko na okreslony temat, np spraw zycia
              ogolnego (300 slow) ale zmien temat i zaraz sprawa sie okazuje.

              Jezeli planowal zycie na Hawajach to przeciez nie jest nieskonczenie duzy
              rejon. Konto zeby zalozyc to trzeba miec SSN, lewe dokumenty to juz chyba nie
              przejda pierwszej kontroli w dzisiejszych czasach a jezeli mial takie kontakty
              (Kovalenko?) to i transport minisubem na Molokai niebylby niemozliwy... Jak
              patrze na niego to widze wyjatkowo niedozywionego faceta, nie chodzi mi o wage
              ale za zdrowo to ten gosc nie wyglada. Brakuje mu wyraznie kilku skladnikow
              zywieniowych. Zauwaz ze nie bylo go na liscie Canadian Death Race co pasuje do
              twojej analizy.
      • drabiniasty Re: Zaginal w drodze na Hawaje 27.10.06, 08:09
        Luiza,
        ludzie z psychopatiami oraz roznego rodzaju autystyczni zwykle osiagaja bardzo
        wysokie pulapy naukowe, poniewaz maja wyjatkowe zdolnosci skupiania sie na
        okreslonym zagadnieniu; celuja zwlaszcza w matematyce i kierunkach z nia
        zwiazanych. A brak "przystosowania" kompensuja sobie aktywnoscia fizyczna
        czesto zwiazana z wielkim ryzykiem. To, co "normalni" uwazaja za nadzwyczajne
        nie zawsze takim jest. Po dluzszej analizie wszystko zaczyna sie ukladac w
        logiczny ciag.....choroby. Dopoki delikwent nie robi nic szkodliwego i jest
        przydatny naukowo toleruje sie go i traktuje jak "geniusza" albo co najmniej
        dziwaka.

        • piss.doff Re: Zaginal w drodze na Hawaje 27.10.06, 16:27
          fajna analiza. Ktos musialby za taka zaplacic pare tysiecy a tu moze sobie za
          darmo przeczytac o sobie.
    • jp.hi Re: Zaginal w drodze na Hawaje 27.10.06, 02:14
      Nowe wycinki z prasy.
      www.cbc.ca/canada/edmonton/story/2006/10/26/missing-scientist.html
      www.iht.com/articles/ap/2006/10/26/america/NA_GEN_US_Missing_Polish_Scientist.php
      deseretnews.com/dn/view/0,1249,650201799,00.html
      • robinhood101 Re: Zaginal w drodze na Hawaje 27.10.06, 08:18
        A kiedy w koncu go znajda, a moze po prostu znudzi mu sie byc zaginionym, to
        powinien zrobic trzeci doktorat, tym razem nie na Uniwersytecie Gdanskim, gdzie
        kazdy promotor jego pracy doktorskiej jest kumplem jego tatusia ale na jakims
        porzadnym uniwersyteci i to nie polskim, wtedy zobaczy jakie ma mozliwosci
        intelektualne......
    • bonzee Re: Zaginal w drodze na Hawaje 27.10.06, 10:27
      Bardzo interesujaca postac. Obstawiam, ze dal dyla..
      • piss.doff Re: Zaginal w drodze na Hawaje 27.10.06, 16:25
        welcome to the club! podobno 100,000 facetow tak robi rok w rok w USA. Sam
        slyszalem kilku ze sie zastanawiaja jakby tobylo fajnie wziac czek i z nim
        zniknac na zawsze... Jeden taki, powiedzial zonie ze idzie kosic trawe, pokosil
        15 minut, nagle zona uslyszala ze kosiarka stanela: o, pewnie poszedl po
        papierosy... Zgadla, juz nigdy nie wrocil.
    • zelezny Re: Zaginal w drodze na Hawaje 27.10.06, 22:18
      Przeglądam to forum z odrazą i niesmakiem.........

      Mam jednak Piotrze serdeczną nadzieję, że szczęśliwie się odnajdziesz.
      Rozmawiałem w poniedziałek z Twoim Tatą. Wiem, że Twoi Rodzice zrobią wszystko,
      co w ich mocy, by Ciebie odszukać.

      • piss.doff witam pana zelaznego 28.10.06, 00:24
        i dziekuje za wpis. kazdy watek sie liczy. A jak sie ma pani przewodnicząca
        Rady Samorządu Doktorantów Donata Popławska-Kostuch?
        www.awf.gda.pl/index.php3?s=37
        Aaa, doznalem olsnienia, to chyba jest ta byla zona w Edmonton tylko jeszcze
        stronki nie zmieniono.
        • robinhood101 Re: witam pana zelaznego 28.10.06, 00:56
          Pewnie sie z nia ozenil, bo tatus kazal, a ona za niego wyszla, bo zalatwili
          jej graduate studies w Kanadzie....uklady i ukladziki w tym smierdzacym kolku.
          Co to sie z tego Gdanska porobilo. Niemcy po wojnie uciekli i najechalo sie
          tego ludzkiego gowna i to najgorszej jakosci. Jak nie robia szachrajstw na
          uniwersytecie, to w gimnazjum gdanskim wiesza sie dziewczynka bo, ja molestuja
          publicznie i to gdzie, w szkole. Powinni wysiedlic cale Trojmiasto (a zwlaszcza
          pozbyc sie wszystkich profesorow i nauczycieli) i zaczac wszystko od nowa.
          Pytanie tylko skad brac jakosciowo dobry material ludzki. To co zostalo w tej
          Polsce uraga przyzwoitosci.
          • piss.doff Re: witam pana zelaznego 28.10.06, 03:15
            pamietam przewaly na Uniw Gdanskim z aplikacjami na prawie. poprzyjmowali
            jakichs nieukow lokalnych notabli. Byla sprawa z Olkiem Kwasniewskim i jego
            magisterium. Potem zrobili AWF z WSWF. Dobrze ze nie ze Studium
            Nauczycielskiego.

            Ale ze ta dziewczynka to byla wlasnie z Gdanska? To jest najwyzsza tragedia ze
            doszlo do tych aktow zdziczenia w szkole. Nauczycielka wyszla na 20 minut z
            lekci. Dyrektor rezygnuje bo go to przerasta. Nie wiedzial co sie u niego w
            szkole dzialo?

            Acha, a ten zelezny to jakis maniak krzyzowkowy, zupelnie jak dr. hc. bolek.
            Jakies lokalne skrzywienie.
      • robinhood101 Re: Zaginal w drodze na Hawaje 28.10.06, 00:29
        Nie pocieszyles go pewnie, zdaje sie,ze on wcale nie chce sie odnalezc, po to
        tak zamacil, zebyscie go nie mogli znalezc. Mial, zdaje sie, wszystkich was
        dosyc...

        A odraze i niesmak to prosze miec do siebie. W koncu to nie od nas uciekl ale
        od was. My tylko realistycznie patrzymy na sprawe i o dziwo wszyscy dochodzimy
        do podobnych konkluzji... Jak go znajdziecie bedziecie musieli zaplacic spora
        forse FBI, bo oni nie rozumieja mamisynkow, ktorzy obrazaja sie na swiat.
      • robinhood101 Re: Zaginal w drodze na Hawaje 28.10.06, 00:38
        Starzy Drabikowie to pierwsze powinni zrobic, to zapytac FBI o liste
        najlepszych detektywow w USA. Jest na pewno paru dobrych w California. Jak
        dobrze zaplaca, znajda delikwenta w tydzien, taki maja zwykle termin. Mozecie
        sie tez zglosic do programu tv DrPhil. On od czasu do czasu publicznie szuka
        zblakanych, porwanych tudziez uciekinierow. Nie wiem tylko, czy jest jakis
        sens, zeby cala Ameryka ogladala w tv jak sie pan Piotus urzadzil w nowym zyciu
        i jak nie chce juz pamietac o starym....
        • downunderguy Re: toz momy tyroz celebrity z bulboni... 28.10.06, 02:25
          coly swiot pisze o grobiku, i to qu.. jest slepe lyse i chyba nie h..oszcze,
          story grobik - wciagnij gejowo.pl - uni go odnajda...
      • jp.hi Re: Zaginal w drodze na Hawaje 28.10.06, 10:10
        zelezny napisał:

        > Przeglądam to forum z odrazą i niesmakiem.........

        Pewnie patrzysz na zycie z niesmakiem.......
        Rozumiem ojca ktory nie chce uwierzyc w to, ze syn wybral swoje zycie a nie
        jego.
        Przyjaciele jednak powinni umiec rozumiec i ocenic fakty z ktorych wynika, ze
        Piotr sie ukrywa. Piotr nie chce aby ktos wiedzial sie gdzie on jest i co robi.
        Co do poszukiwan to USA niema obowiazku z pieniedzy swoich podatnikow szukac
        obcokrajowcow. Powinien to robic konsulat RP w USA i do niego powinniscie
        skladac zazalenia.

        PS. Dzisiaj jadac samochodem Banyan Drive (aleja hotelowo-parkowa) nagle
        zauwazylem faceta w stroju sportowym, biegnacego chodnikiem. Do zludzenia
        przypominal Piotrka. Krotkie wlosy, zaokraglone okulary, sportowa sylwetka. Az
        mi serce mocniej zabilo. Chcialek krzyknac "Piotrek" ale zona mowi mi, on jest
        chyba za niski. Faktycznie nie wygladal na 184cm, moze na 174.
        Bede sie rozgladal.
        • piss.doff Re: Zaginal w drodze na Hawaje 02.04.07, 05:35
          zauwazylem ze znikaja powoli zrodla o Drabiku i nie am tez zadnych nowych. Z
          uwagi na szum obok jego osoby na pewno go znaleziono bardzo szybko tylko ....
          zdecydowano sie nie ujawniac tej informacji z jakichs powodow. dla
          przypomnienia jak on wyglada:

          www.molokaitimes.com/articles/61013194724.asp
          • jp.hi If you slip... you gone 02.04.07, 08:31
            Rozumiem ta planowana przez Piotra trasa to Kalalau Trail na Ne Pali Coast.
            Niebezpieczny? Chodza tam ludzie calymi rodzinami. Chodza tam dzieci. Scigaja
            sportowcy amatorzy.
            www.youtube.com/watch?v=2EyC-RpkEm0
            www.youtube.com/watch?v=crYA7_XOyyY
            www.youtube.com/watch?v=qIwcu0OkMuU
    • mrsrobinson Re: Zaginal w drodze na Hawaje 28.10.06, 07:17
      No i co sie dzieje w sprawie. Rodzina Drabikow debatuje jak tu znalezc pana
      Piotrusia i nie stacic twarzy??? A Pan Piotrus chciaz wie, ze go chca za leb z
      powrotem sciagnac??? A to dopiero historia, nie zdziwilabym sie gdyby
      amerykanska tv zabral sie za sprawe, no wiecie to badziewie typu, Oprah czy
      DrPhil.
      Jakby te wszystkie polskie "nazdwyczajnosci" poodkrywali, to byloby jeszcze
      smieszniej niz historie o Kaczynskich w night-show.
      • drabiniasty Re: Zaginal w drodze na Hawaje 28.10.06, 08:23
        Szanowna pani robinson,
        Widac, ze dawno juz pani nie mieszka w Polsce. Tam juz prawie nikt twarzy nie
        posiada, wiec nie ma co tracic. Facet, ktory w taki sposob windowal wlasne
        dziecko, nie cofnie sie przed niczym.
        A swoja droga nie ma nic gorszego jak chlopki sie wyksztalca....pozniej
        trzymaja co ich i nikomu nie dadza....Te komunistyczne punkty za pochodzenie
        nie zdaly egzaminu a narobily wiele, wiele spolecznego balaganu.

        • piss.doff Re: Zaginal w drodze na Hawaje 28.10.06, 19:07
          zgadzam sie: to byl chyba najwiekszy blad ktorego skutki sa odczuwane do
          dzisiaj.
    • jp.hi Wiadomosc z ostatniej chwili 28.10.06, 10:12
      Piotr Drabik jest na Kauai. Zamiast na Molokai polecial samolotem w druga
      strone, na Kauai.
      the.honoluluadvertiser.com/article/2006/Oct/27/br/br0321849657.html
      • ratpole Re: Wiadomosc z ostatniej chwili 28.10.06, 10:56
        jp.hi napisał:

        > Piotr Drabik jest na Kauai. Zamiast na Molokai polecial samolotem w druga
        > strone, na Kauai.
        > <a
        href="the.honoluluadvertiser.com/article/2006/Oct/27/br/br0321849657.html"
        target="_blank">the.honoluluadvertiser.com/article/2006/Oct/27/br/br0321849657.html</a>

        Ciekawe czy go przyjma z powrotem do pracy?
        Moze jak powie, ze byl chory, bo pogryzly go wyrzuty sumienia to mu sie upiecze?
        Jak tym dwom pilotom mysliwcow u ktorych sie pije w pracy i Amerykanie nie mieli
        wyjscia jak tylko zrozumiec odmiennosc kulturowa?
        • jp.hi Re: Wiadomosc z ostatniej chwili 28.10.06, 12:04
          ratpole napisał:
          > Ciekawe czy go przyjma z powrotem do pracy?

          Mysle, ze by go przyjeli gdyby tylko chcial i sie zglosil. On tego nie chce i
          nie jest to w zasiegu jego woli.
          Nasz problem ze zrozumiem takich przypadkow jak Piotra, polega na tym, ze my
          wierzymy w to co widzimy. Jak choroby nie widac to znaczy ze jej niema. Tego
          typu przypadki sa jednak znane w medycynie i odpowiednio skwalifikowane. Tak
          jak sa chorzy na bezdomnosc tak sa chorzy na potrzebe wyobcowania z
          cywilizacji. Zreszta to jest chyba ten sam typ choroby umyslowej. Oni zwykle
          dobrze funkcjonuja w otoczeniu do pewnego czasu, jak sa mlodzi. Robia czesto
          blyskotliwe kariery zawodowe. Sa czesto nieprzecietnie zdolni i inteligentni.
          Latwo sie ucza. Niestyty do czasu. Choroba ta nasila sie z wiekiem i w wieku
          zwykle po trzydziestce uniemozliwia juz im normalne funkcjonowanie w zyciu
          codziennym. Uciekaja w swoj swiat. Sa niegrozni, nie sprawiaja klopotow ale nie
          moga pracowac zawodowo, wychowywac dzieci, pamietac o obowiazkach, spedzac
          rozumnie pieniedzy, itd. Choc ciagle nie sa pozbawieni sprytu i umiejetnosci
          przetrwania.

          Ciekaw jestem czy jego dziadek lub babka nie miala podobnej choroby. Zwykle
          jest to choroba dziedziczna, dziedziczona w drugim pokoleniu.

          PS. To sa moje dywagacje i oczywiscie moge sie mylic. Przepraszam jezeli kogos
          tymi wywodami urazilem.
          • bonzee Re: Wiadomosc z ostatniej chwili 28.10.06, 14:28
            Zalozenie: zwial

            Jakbym miala go oceniac to raczej bylby dla mnie przykladem niesamowitej odwagi
            (potrzeba podejmowania ryzyka) i kompletnego braku odpowiedzialnosci (ma
            malutkie dziecko i zamartwiajacych sie najblizszych)

            Zaintrygowala mnie jednak Twoja dopowiedz. Jak sie nazywa ta choroba? Jakis
            link?
            • bonzee Re: Wiadomosc z ostatniej chwili 28.10.06, 14:31
              I ma niewatpliwie neurotyczna osobowosc. (Ale to nie choroba)
            • jp.hi Re: Wiadomosc z ostatniej chwili 29.10.06, 00:27
              bonzee napisała:
              > Zaintrygowala mnie jednak Twoja dopowiedz. Jak sie nazywa ta choroba? Jakis
              > link?

              Nie jestem lekarzem a moja wiedza w tym zakresie ogranicza sie do przeczytania
              kilku artykolow w prasie lokalnej na ten temacie.
              Poniewaz Hawaje, ze wzgledu na klimat, odosobnienie (lad najbardziej oddalny od
              innych ladow na swiecie), naturalne piekno przyrody, zwyczaje, wolnosc,
              bezpieczenstwo, wspaniali ludzie, aloha spirit, przyciaga ludzi szukajacych
              wlasnie tej wolnosci. Dlatego jest tu tak wiele ludzi bezdomnych. Ci ludzie to
              w wiekszosci biali, nie zdaza sie tam hawajczyk. Mieszkaja na plazach, w
              namiotach, w szalasach, w samochodach. Wystarczy z nimi porozmawiac aby
              przekonac sie ze to inteligentni ludzie. Wielu z nich bylo kiedys bogatymi i
              wysoko edukowanymi ludzmi. Kiedys podszedl do nas taki jeden i zapytal czy
              lubimy poezje, po czym przez godzine recytowal z pamieci cos z Szekspira.
              Poniewaz jest to powazny problem. Nie jest ladnym widokiem szalas na pieknej
              plazy gdzie przyjedzaja turysci lub czlowiek spiecy w spiworze. Wladze
              miejskie probuje wielu zabiegow aby sie ich pozbyc. Za wiele milionow dolarow
              wybudowali im np na mojej wyspie, nowe osiedle domow jednorodzinnych o wysokim
              standarcie wyposazenia. Co z tego jak oni nie chca tam mieszkac. Doszlo do tego
              ze na sile zaladowano ich do autobsow i przewieziono do tych domow. Za
              mieszkanie tam nie musza nic placic. Dostaja dodatkowo pieniadze na ubranie i
              wyzywienie. Uciekli po kilku dniach.
              Jedynie co obecnie sie udalo zrobic to usunac ich z plaz i wypchnac w glab
              wyspy. Przy okazji tych problemow, wypowiadaja sie eksperci, psychologowie,
              socjologowie, psychiatrzy i inni. Zgodni sa co do jednego, ze jest to rodzaj
              choroby psychicznej.
              Mowi sie o liczbie ok 40tys homeless na Hawajach. Wprowadzono nawet przepis
              ktory mowi, ze byc bezdomnym na Hawajach jest nielegalne. Nie wolno pod grozba
              kary $1000 spac na plazy, itd. Smieszne i bezcelowe.
              W internecie mozna znalezc miliony informacji na ten temat.
              www.google.com/search?hl=en&q=homeless+in+hawaii
              Znamiennym w tej chorobie jest koniecznosc przemieszczania sie. Piotrek moze
              byc teraz na innej wyspie.
          • piss.doff Re: Wiadomosc z ostatniej chwili 28.10.06, 19:13
            to mi przypomina Te_d___Ka_cz@ynsk`i. Genialny matematyk, dr, nagle mieszka w
            chatce bez lazienki, z kubelkiem sluzacym za kibel. Rower, biblioteka,
            internet, ot cale nowukochane zycie genialnego matematyka z CalTech.
            • robinhood101 Re: Wiadomosc z ostatniej chwili 28.10.06, 21:32
              Ted Kaczynski nie wykladal na CalTech on wykladala na Berkely i to w latach
              szescdziesiatych, kiedy bylo tzw. przebudzenie seksualne Ameryki, dzieci-
              kwiaty, narkotyki itd. tak mu to zbrzydlo, ze sie zaszyl na odludziu.

              en.wikipedia.org/wiki/Unabomber
              Nie wydaje mi sie aby Teda mozna bylo porownywac do Piotra. Ted byl
              niewatpliwie genialny (ale tez mozna sie zastanawiac, czy czasem nie
              autystyczny!!!patrz notka bio i wplyw medication na jego zachowanie).

              Piotr byl genialny ale tylko w Polsce w Gdansku, gdzie tata mial znajomosci.
              Jego genialnosc kulala natomiast w Ameryce.
              Dlaczego uciekl? Zdal sobie sprawe, ze to jego zycie to jedno wielkie klamstwo?
              Nie wydaje mi sie. Zdaje sie, ze czul sie w takim zyciu wygodnie. Poza tym, nie
              byl tzw. krysztalowa postacia: tu klamstwo, tam klamstwo, mieszal i motal ile
              sie dalo, aby tylko na swoje wyjsc. Wszystko uchodzilo, bo tatus zalatwial.
              Facet zdaje sie nie nadawal sie na geniusza i wolal zostac kierowca na
              Hawajach. Jesli w gazecie na Kaui podaja, ze go szukaja, to znaczy,ze maja
              informacje, ze tam wyladowal....
              Ja mam jednak ciagle dziwne uczucie, ze facet jest w Honolulu. Zwiedza sobie,
              poznaje Hawaje na razie zastanaiwa sie gdzie bedzie zyl...
              Pamietam, kiedy sam wyladowalem n Hawajach. Po kilku dnaich tez myslalem, jak
              dobrze by bylo zamieszkac tam na stale......
          • corrina Re moze on niechce byc odnaleziony 29.10.06, 15:15
            jezeli policja go znalazla i on im powiedzial ze nie chce zadnego kontaktu z
            rodzina to bedzie to respektowane i rodzina wcale sie nie dowie gdzie on jest
          • kotopodobna2 ........ 21.11.06, 23:24
            Moment, moment - ale dlaczego nazywacie go od razu "chorym psychicznie"?? czy to, ze sie ma w
            pewnej chwili wszystkiego dosyc, buntuje sie i powiedzmy rzuca wszystko, cale dotychczasowe zycie a
            nawet tzw. "kariere", swiadczyc ma niby o NIEnormalnosci??? ja raczej powiedzialabym, ze wrecz
            przeciwnie - w koncu zaczyna sie zyc normalnie. I co najwazniejsze - w zgodzie z soba... Piotr jade do
            Ciebie!... wink
        • bonzee Re: Wiadomosc z ostatniej chwili 28.10.06, 15:02
          >Ciekawe czy go przyjma z powrotem do pracy?

          Na 100%.

          W podobnym stylu co on odeszlam kiedys od takiego jednego pracodawcy. Wstydze
          sie tego do dzis.. (poprostu nie przyszlam nastepnego dnia do pracy; a po
          tygodniu z innego juz kontynentu wyslalm maila. Co zrobil moj byly pracodawca?
          Ano zasilil moje konto wyrownaniem za urlop, jakas premia itd... Zawsze byl w
          porzadku, ale na koniec przeszedl samego siebie...

          • jp.hi Re: Wiadomosc z ostatniej chwili 29.10.06, 00:34
            bonzee napisała:

            > >Ciekawe czy go przyjma z powrotem do pracy?
            >
            > Na 100%.
            >
            > W podobnym stylu co on odeszlam kiedys od takiego jednego pracodawcy. Wstydze
            > sie tego do dzis.. (poprostu nie przyszlam nastepnego dnia do pracy; a po
            > tygodniu z innego juz kontynentu wyslalm maila. Co zrobil moj byly pracodawca?
            > Ano zasilil moje konto wyrownaniem za urlop, jakas premia itd... Zawsze byl w
            > porzadku, ale na koniec przeszedl samego siebie...
            >

            Zupelnie z niewiadomego mi powodu tu niektorzy probuja umiejszyc zdolnosci i
            umiejetnosci Piotra. Pisza, co mozna tak zrozumiec, ze to nie on tylko tatus
            zrobil za niego 3 fukultety i 2 doktorty. A wogle to ta gdanska uczelnia to do
            dupy.
            Tymczasem szefowie instytutu w Canadzie wyrazaja podziw i uznanie dla
            wiadomosci i zdolnosci Piotra. Stad moje przekonanie ze gdyby wrocil i byl
            zdrowy to by go przyjeli powtornie.
      • piss.doff Re: Wiadomosc z ostatniej chwili 28.10.06, 19:09
        jp.hi napisz tutaj troche o Kauai, jakie sa tam szanse anonimowego zycia i jak
        on sie tam mogl dostac z Hawaii, background situation, you know.
        • robinhood101 Re: Wiadomosc z ostatniej chwili 28.10.06, 21:03
          Mnie sie wydaje, ze on po prostu zdal sobie sprawe, ze jego zdolnosci nie sa
          tak wielkie, jak sobie wyobrazal i jak go przekonywala rodzina. Sadze, ze mial
          dosc marne wyniki w pracy i dlatego sie ewakuowal. A nie bardzo mogl zmienic
          sposob zarabiania pieniedzy, bo rodzina od niego oczekiwala, ze bedzie genialny
          cale zycie i to w koncu ta koltuniarska Polska.....Wiedzial, ze w Pln. Ameryce
          specjalnie sie nie wybije a do polskiego grajdolka nie chcial wracac. Nie
          wiadomo tez, kiedy mu zaswitala idea ucieczki. Pewnie w USA, moze juz wtedy
          zaczal sobie zalatwiac dokumenty amerykanskie, niekoniecznie musza byc lewe.
          Jesli zaprzyjaznil sie z Rosjanami oni mogli mu zalatwic prawdziwe dokumenty.
          Chlopak myslal BIG, jak juz zginac to na Hawajach. Troche to dziecinne. Jesli
          nie chce, zeby go znalezli, to nie powinien byc na Hawajach ale w NYC....ale
          tam z kolei nie ma ladnej pogody caly rok...
          Nie wydaje mi sie aby go przyjeli z powrotem do pracy. Z daleka widac, ze facet
          ma powazne problemy psychiatryczne.
          • ratpole Re: Wiadomosc z ostatniej chwili 28.10.06, 22:28
            robinhood101 napisał:

            > Mnie sie wydaje, ze on po prostu zdal sobie sprawe, ze jego zdolnosci nie sa
            > tak wielkie, jak sobie wyobrazal i jak go przekonywala rodzina. Sadze, ze mial
            > dosc marne wyniki w pracy i dlatego sie ewakuowal.

            Martwi mnie jego znajomosc jezyka rosyjskiego i bliskie kontakty z Rosja i
            Ukraina. Sa to rzeczy dajace wiele do myslenia. Moze tata, na polecenie
            naczalstwa wykreowal geniusza od chemii komputerow i fizjologii masazu
            fizjoterapeutycznego, aby obwieszonego dyplomami latwiej bylo wcisnac do
            znaczacych zachodnich placowek badawczych? Moze dostal prikaz spotkac sie na
            Hawajach z emisariuszem razwiedki, a ten go porwal albo jeszcze co gorszego uczynil?
            • piss.doff Re: Wiadomosc z ostatniej chwili 29.10.06, 02:09
              "Jesli zaprzyjaznil sie z Rosjanami oni mogli mu zalatwic prawdziwe dokumenty."

              wlasnie. Tu jest cale sedno sprawy. Mysle ze po naszym naglosnieniu tejsprawy
              calosc przyjmie zupelnie inny obrot niz sie spodzeiwano. Wot, takie
              potrzasniecie klatka.
        • jp.hi Re: Wiadomosc z ostatniej chwili 29.10.06, 09:53
          piss.doff napisał:

          > jp.hi napisz tutaj troche o Kauai, jakie sa tam szanse anonimowego zycia i jak
          >
          > on sie tam mogl dostac z Hawaii, background situation, you know.


          Kauai to rowniez Hawaii.
          Jak sie tam dostal juz wiemy. Polecial samolotem zaraz w tym samym dniu kiedy
          przylecial do Honolulu. Lot z Salt Like do Honolulu trwa ok 6 godzin.
          Zaoszczedzil na roznicy czasu 3 godz wiec tak jakby lecial 3 godz.
          Jak mozna zauwazyc albo zmienil zdanie w samolocie albo z gory planowal Kauai a
          opowiadal o Molokai. Z drugiej strony gdyby planowal leciec na Kauai czy
          Molokai to tam wykupilby bilet. Byloby o $100 do $200 taniej. Wyglada na to, ze
          nie umial sie zdecydowac na ktora wyspe poleci wpierw. Wzglednie robil to
          celowo aby zacierac slady.
          Szanse anonimowego zycia sa tutaj bardzo duze. Jezeli nie masz konta w banku,
          telefonu, umowy na dostawe pradu, prawa jazdy, PO Box, itd to nikt z kulawa
          noga o tobie niewie. Niema tu, poza Honolulu, komorek emigracyjnych, nie liczac
          jednej urzedniczki ktora pomaga wypelniac formularze. Dopoki nie podpadniesz to
          policja sie toba nie interesuje. Policja tutejsza nie zajmuje sie nielegalnymi.
          Troche o zyciu homeless pisalem wyzej.
      • robinhood101 Re: Wiadomosc z ostatniej chwili 02.11.06, 17:50
        W tym akurat sie mylisz. Jego rodzina predzej czy pozniej powie co sie z nim
        dzieje, bo za bardzo sie wydzierali i wymagali od innych pomocy. Jego koledzy
        jak on sie znajdzie, predzej czy pozniej puszcza farbe i wszystko tak, czy
        inaczej przedostanie sie na net.
    • zelezny Re: Zaginal w drodze na Hawaje 28.10.06, 22:39
      Wszystkim uczestnikom forum, ku autorefleksji, polecam dogłębne zapoznanie się
      z dwoma artykułami:
      www.naukowcy.republika.pl/awf.html
      www.naukowcy.republika.pl/kamera.html
      • ratpole Re: Zaginal w drodze na Hawaje 28.10.06, 23:17
        zelezny napisał:

        > Wszystkim uczestnikom forum, ku autorefleksji, polecam dogłębne zapoznanie się
        > z dwoma artykułami:
        > www.naukowcy.republika.pl/awf.html
        > www.naukowcy.republika.pl/kamera.html

        Doskonale. Dziekuje
        • jot-23 Re: Zaginal w drodze na Hawaje 28.10.06, 23:21
          to jakas paskudna prowokacka! paszkwile pisane przez jakiegos polonusa...tfu!
          • ratpole Re: Zaginal w drodze na Hawaje 28.10.06, 23:24
            jot-23 napisał:

            > to jakas paskudna prowokacka! paszkwile pisane przez jakiegos polonusa...tfu!

            Nasza Uczelnia może również poszczycić się posiadaniem pogłowia obcego miotu. W
            rzeczy samej, wsparcie ze Wschodu jest wyraźnie widoczne, a snujące się po
            Uczelni tuzy sowieckiej nauki posiadające ciepłe posadki profesorskie na AWFiS
            stanowią zapewne próbę odwdzięczenia się pewnego grona tubylców, którzy z
            powodów dość oczywistych nie byli w stanie sfinalizować swoich
            doktoratów/habilitacji w Polsce i w związku z tym na Wschodzie to uczynili.
            Kierunek wschodni jest o tyle naturalny, że po pierwsze doktoraty/habilitacje są
            tam dość tanie (poza tym nasza Uczelnia zapewne dochrapała się już zniżki za
            hurt), a po wtóre - w wielu wypadkach jest to niewątpliwie wyraz rzewnej
            tęsknoty niegdysiejszych Towarzyszy.

            Błędem byłoby jednakże zakładać, że tak barwne i dynamiczne jest jedynie grono
            profesorskie. Młody narybek, mało pieluch po drodze nie pogubiwszy, z zapałem
            doszusowuje do starej kadry. Ledwo taki zrobi maturę, ledwo przejdzie na
            czworakach przez studia, a już "robi" doktorat. Ma niepowtarzalną szansę w życiu
            - Uczelnia dorwała się do praw doktoryzowania, więc kto żyw wpisuje sobie
            magiczne dwie literki przed nazwiskiem. Zatem naprędce powstajš prace
            "doktorskie" sklecone z materiału nadającego się ledwie na lichą pracę
            magisterską, napisane bełkotliwą, łamaną polszczyzną, nawet nie dotykające
            żadnych problemów naukowych, co nota bene dziwić nie może, bo zwykle autorzy
            tych perełek legną już na problemach natury gramatycznej czy ortograficznej.
            Lecz - powiedzmy sobie szczerze - nigdzie nie jest napisane, że ważna jest
            jakość; to, co się liczy w komunizmie, a w nim wszak nadal mentalnie grzęźniemy,
            to ilość. Taśma więc porusza się wartko, a Wysoki Senat, niczym Reksio, ledwo
            wyrabia z przystawianiem aprobujących pieczątek. Ten mrówczy zapał powinien być
            doceniony, a my możemy chodzić z podniesionymi głowami, bo w ilości rocznej
            produkcji dr-osobników plasujemy się z całą pewnością w ścisłej czołówce krajowej.

            Nasza młoda kadra, ów kwiat inteligencji polskiej, dzielnie zatem stęka nad
            doktoratami i habilitacjami tyczącymi tak ważkich naukowo problemów jak "wpływ
            realizowanego w AWFiS programu nauczania [tu wstaw dowolną dyscyplinę sportową]
            na rozwój [tu wstaw cokolwiek] studentek i studentów" czy "pedagogiczne
            wyznaczniki efektywności praktyk szkolnych studentów AWFiS". Zysk publikowania
            tego typu rozpraw jest dwojaki. Po pierwsze, pączek kiełkującego mózgu otrzymuje
            nobilitację do świata nauki, wydłużone nazwisko oraz poszerzone ego. Po drugie,
            Uczelnia promująca taką działalność wnosi trwały wkład do nauki XX i XXI wieku
            oraz zostaje dostrzeżona przez komitet noblowski, o wspieraniu rodzimego
            przemysłu papierniczego poprzez produkcję ton wtórnego surowca nie wspominając.

            W naszej Uczelni roi się od "fizjologów", "biochemików", "biologów",
            "psychologów", "historyków", "socjologów" tudzież "filozofów"; co ciekawe
            zasadnicza masa owych specjalistów legitymuje się wyłącznie dyplomami ...
            akademii wychowania fizycznego. Doprawdy porażająca jest potęga edukacyjna
            naszej Uczelni, skoro jest w stanie wykształcić tak różnorodnych fachowców (nie
            kształcimy chyba tylko kosmonautów) niczym regularny uniwersytet, a już na cud
            zakrawa, gdy się uzmysłowi, że czyni to serwując owym różnorodnym "naukowcom"
            niemalże identyczny program nauczania. Jest to ewidentny dowód
            niesprawiedliwości umieszczenia naszej Uczelni w ostatnich pomyjach szkolnictwa
            wyższego w Polsce.
        • drabiniasty Re: Zaginal w drodze na Hawaje 29.10.06, 00:37
          Pan zelazny widze mimo wstretu do nas, nadal przekonuje sie do czytania tego
          forum. Co za poswiecenie.
          Artykulow czytac nie bede, bo malo mnie interesuja polskie kadry naukowe...

          Zastanawiam sie tak troche nad Polakami. Jesli posiadaja troche zdolnosci, to
          na sile chca z nich zrobic cudowne dzieci, geniuszy. Atmosfera w kraju
          powoduje, ze albo sie funkcjonuje charakterze "cudownosci" albo sie jest
          absolutnym idiota. Nie ma posrednich klasyfikacji.
          Pamietam jako student medycyny w Polsce nie moglem sie nadziwic, jak moi
          koledzy pragneli swojej nadzwyczajnosci i slawy. Sam bylem dosc przecietna
          osobowoscia z zainteresowaniami i zdolnosciami wiekszymi niz przecietne do
          jezykow obcych. Bylem dobrym studentem ale nie moglbym siebie nazwac genialnym.
          Moja rodzina nie mogla sie z tym pogodzic. Tymczasem ja ogladalem jak na moim
          wydziale kilku dostalo tzw. kota(kazdy wie o co chodzi) poniewaz mozliwosci nie
          pokrywaly sie z ambicjami i oczekiwaniami rodziny.
          Dlatego ludzie wyksztalceni emigrowali z Polski, zeby wyrwac sie z tego zaduchu
          intelektualnego i potencjalnej paranoii w powietrzu. Rzadko kto myslal wtedy o
          zrobieniu majatku. Samopoczucie liczylo sie duzo bardziej niz forsa.

          Za granica zwykle ludzie odnajduja siebie i maja czysty obraz tego, na ile ich
          stac. Ja na przyklad doszedlem do wniosku, ze nadal pragne byc lekarzem i
          osiagnalem w USA to, czego chcialem a nawet i wiecej, bez zastanawiania sie nad
          swoja genialnoscia, bo jak mowie, uwazam sie za calkiem przecietnego faceta. Po
          latach zobaczylem, ze taki stosunek do siebie maja w USA wszyscy, ktorzy do
          czegos doszli, pomijam czubki, bo i takich jest sporo.

          Niestety w nauce, i to jakiejkolwiek, duzo wazniejsza jest systematycznosc i
          ciekawosc niz geniusz....
          Specyficznosc tzw. science czyli nauk opartych na doswiadczeniu polega na tym,
          ze siedzi sie w laboratorium i obserwuje. Jesli ktos nie lubi siedziec w
          laboratorium nic nie wydedukuje, zwlaszcza jesli w gre wchodza ludzkie
          komorki.... Ci, co maja wyksztalcenie biologiczno-chemiczne wiedza, o czym
          mowie. Bo jak wiadomo komorki ludzkie potrafia zaskoczyc niejednego badacza, a
          zeby to opisac i badac trzeba to najpierw dlugo, dlugo obserwowac.

          Co zas sie tyczy polskich tzw. "idiotow" , ktorzy wyemigrowali, bo chcieli
          polepszyc sobie zycie, to wypadaja oni w Ameryce duzo lepiej niz wam w Polsce
          sie wydaje. Wielu ma doskonale prosperujace businessy i jest szanowanymi
          obywatelami USA. W Polsce funkcjonowali by jako idioci i nigdy nic by w zyciu
          nie osiagneli....

          Jesli Piotr Drabik siedzial przewaznie przed komputerem i zastanawial sie nad
          problemami teoretycznie, jak mowi jego szef w Edmonton, to oznacza to,ze taki z
          nieco naukowiec-badacz w science, jak z koziej dupy traba. Nie chodzilo mu o
          badanie ale o wynik, najlepiej zeby byl szybki i blyskotliwy i zeby przyniosl
          swiatowa slawe..... coz widac z daleka, ze za bardzo przejal sie swoja opinia i
          rola. Megalomania tak powszechna wsrod Polakow takze pewnie dawala sie we
          znaki.

          Nie chce mi sie juz analizowac tego chlopca, bo w sumie zal mi go. Przestalo go
          bawic granie roli kogos kim nie jest? Wszystko jest wynikiem choroby? Kto to
          wie. Kolejny przypadek psychopatii czy autyzmu? Tez nie wiadomo. Jak go
          znajdziecie to sie dowiecie.

          Jedno jest pewne, jesli delikwent jedzie w nieznane miejsce samotnie po to aby
          uprawiac potencjalnie niebezpieczny sport zawsze zawiadamia kogos o tym gdzie i
          jak bedzie mozna sie z delikwentem skontaktowac.
          Jesli natomiast robi sie wszystko by zatrzec za soba slady, to takze o czyms
          swiadczy.

      • robinhood101 Re: Zaginal w drodze na Hawaje 29.10.06, 01:04
        Artykuly te oczywiscie napisal wasz geniusz naukowy pan dr Piotr Drabik
        przyjmujac tajemniczy pseudonim. Zapomnial tylko znalezc sobie jakis bardziej
        tajemniczy adres, bo ten kanadyjski wskazuje od razu na niego.

        Zauwazyl pan, ze na tej fatalnej uczelni jedynym nieobecnym naukowcem w
        artykule byl profesor Jozef Drabik??? Zdaje sie jakis wielebny wyjatek na tej
        zgnilej uczelni pelnej idiotow, a co najmniej niedorozwinietch cwaniakow. I co
        on tam robi? Stoi na strazy szukania intratnych zagranicznych ofert dla swojego
        syna? A syn jest genialny i meczy go nieuctwo i glupota otoczenia ale coz zycie
        zyciem skorzysta z ofert jakie mu zaklepuje tatus po znajomosci, bo co ma
        zrobic?
        Zycie bez wyjscia i kolejna "polska droga", ktora sie powtarza. Najpierw sie
        korzysta z systemu, ile sie da i jakimi tylko sie da metodami a pozniej jak juz
        sie cos tam osiagnie, to sie na ten system i ludzi, ktorzy pomogli wypina cala
        gola dupa....To samo zrobili Michnik i Kuron (najpierw czerwone harcerstwo a
        pozniej opozycja!!!).
        Cos jednak w tej Kanadzie nie wypalilo i widac musialby wrocic z powrotem do
        polskiego bagienka ...a nie chcial.
        Wiec kupil sobie bilet w jedna strone......
        • jot-23 Re: Zaginal w drodze na Hawaje 29.10.06, 01:46
          robinhood101 napisał:

          > Artykuly te oczywiscie napisal wasz geniusz naukowy pan dr Piotr Drabik
          > przyjmujac tajemniczy pseudonim. Zapomnial tylko znalezc sobie jakis bardziej
          > tajemniczy adres, bo ten kanadyjski wskazuje od razu na niego.


          lolol... od razu wiedzialem ze ten thread ma potencjal! "bezowocny" my ass!
          • piss.doff Re: Zaginal w drodze na Hawaje 29.10.06, 02:17
            przyznasz ze niezle zesmy tu typa rozpracowali smile
            • ratpole Re: Zaginal w drodze na Hawaje 29.10.06, 06:45
              piss.doff napisał:

              > przyznasz ze niezle zesmy tu typa rozpracowali smile

              Kawal doskonalej roboty dedukcyjnej.
              Sherlock Holmes z ulga przewraca sie w trumnie na brzuch smile
    • jp.hi Bilet w jedna strone 29.10.06, 00:36
      Czy ktos jeszcze ma watpliwosci?
      www.kauaiworld.com/articles/2006/10/28/news/news02.txt
      • mrsrobinson Re: Bilet w jedna strone 29.10.06, 01:26
        Rozprezcie sie troche, nie warto rozdzierac szat. Znajdzie sie owieczka predzej
        czy pozniej, bedzie mial klopotow z policja co niemiara, chyba, ze bedzie
        udawal idiote, wtedy odwioza go humanitarnie do Polski pod ochrona, za ktora
        tatus niestety bedzie musial zaplacic( i za caly treatment w USA tez), bo
        opieka lekarska dla cudzoziemcow w USA jest platna. A pamietacie taka piosenke
        spiewana przez Maryle Rodowicz:".wsiasc do pociagu byle jakiego....."
        • mrsrobinson Re: Bilet w jedna strone 29.10.06, 01:59
          Wiecie uwazam, ze policja hawajska jest naprawde pelna dobrych checi, skoro
          ciagle ja to interesuje i zamieszcza informacje w prasie codzienniej. Tylko
          Amerykanie potrafia byc tacy bezinteresowni.

          A propos megalomanii. Pamietacie Agnieszke Osiecka? Muze PRL-u, poetke dnia
          codziennego. Miala ona jedna corke z dziennikarzem "Polityki", pochodzenia
          zydowskiego, niejakim Danielem Passentem, ktory ma lekkiego zajoba na punkcie
          swojej corki. Wyjechal nawet do USA, bo chcial dac corke lepsze szanse zyciowe.
          Cos jednak corka nie chciala zdaje sie skorzystac z lepszych szans w USA(bo
          brakowalo pewnie blogochwalczego polskiego stosunku do osob znanych),
          najwyrazniej brakowalo zdolnosci i sily przebicia. W kazdym razie wrocili oboje
          do Polski. Corka oczywiscie "rozkwitla" w Polsce i stala sie "pisarka". chociaz
          pisze bzdury o niczym, liczy sie, ze jest corka Agnieszki Osieckiej, to juz
          samo wystarczy, zeby w Polsce zrobic kariere. Najdziwniejsze i najciekawsze w
          calym jej zyciorysie jest to, ze studiowla na Harvard University ale nie podaje
          co i kiedy.
          Dla tych, ktorzy malo wiedza o systemie uczelnianym w USA, to pewnie mysla nie
          wiadomo co, ale ci co, wiedza, zdaja sobie sprawe, ze:
          Harvard znany jest ze swiatowego poziomu jedynie w bardzo nielicznych
          kierunkach, przed wszystkim graduate: prawo, medycyna i szkola administracji i
          businessu. Jest tez kilka innych kierunkow undergraduate na swiatowym poziomie
          miedzy innymi takich jak matematyka i classics. Cala reszta kierunkow jest
          bardzo przecietna i dostanie sie na nie nie przedstawia zadnych trudnosci, ba
          bywaja tez i takie, ktore oferuja studentom sute stypendia aby tylko raczyli
          tam studiowac.
          Zastanawia mnie wiec, co tez Agata Passent studiowala na Harvard, ze boi sie to
          wyszczegolnic i podac rok studiow?
          Kolejna notka biograficzna aby polachotac wlasna megalomanie i wpedzic kmieci
          polskich w zazdrosci i podziw zarazem? Kolejny geniusz pilnie wyrezyserowany?
          • robinhood101 Re: Bilet w jedna strone 29.10.06, 02:09
            agatapassententer.blog.onet.pl/
            Rzeczywiscie nie podaje, co i kiedy studiowala na tym Harvardzie. Pewnie
            chodzila na jakies seminaria platne, wiec kazdy je zaliczal...I tak ukonczyla
            Universytet Harvarda. Ladnie brzmi w polskim zyciorysie, bogobojnie.
            Skonczyla jednak i studia na UW, tatus pewnie zadbal, bo szkoda by bylo, zeby w
            ogole studiow nie miala.I tak ma jedne na pokaz a inne naprawde.

            Ciekawe, kto zrobil jej to zdjecie do bloga, bo na inych zdjeciach wyglada
            b.b.nieciekawie.

            • drabiniasty Re: Bilet w jedna strone 29.10.06, 03:05
              No i znowu wracamy do tego samego tematu a mianowicie do megalomanii
              graniczacej z choroba psychiczna. Wiekszosc Polakow w Polsce boi sie po prostu
              spytac kogos, co osiagnal jakims tam dyplomem i jaki jest jego prawdziwy stan
              wiedzy, zeby samemu nie wyjsc na durnia.
              Dobrze wiec miec w zyciorysie Universytet Harvarda nawet jesli nie podaje sie
              informacji co i kiedy!), czy piec dyplomow magisterskich i dwa doktoraty
              wszystkie w zupelnie innych specjalnosciach...i to w obecnych czasach, kiedy
              male badania laboratoryjne zajmuja cale lata i na dodatek trzeba na nie miec
              fundusze i to olbrzymie. .....I nikt sie nie pyta jak to jest mozliwe? Chyba,
              ze robi sie dyplomy na gebe, teoretycznie (co robiono w wiekszosci mniej
              wiecej w XV wieku za czasow Leonarda da Vinci) albo powiela sie cudze
              osiagniecia, najlepiej obce, bo i tak polowa kadry naukowej w Polsce nie zna
              jezyka angielskiego na godziwym poziomie. Nikt w Polsce o nic sie nie pyta bo
              sie boi, ze wyjdzie na wierzch, ze sam jest niedouczony.

              • piss.doff Re: Bilet w jedna strone 29.10.06, 04:01
                polowa kadry nie zna jezyka angielskiego? to sie im chyba wydaje ze znaja.
              • mrsrobinson Re: Bilet w jedna strone 29.10.06, 04:19
                Wiecie chlopcy co?
                A mnie sie juz wydawalo, ze dzis prawdziwych, logicznie myslacych, normalnych
                Polakow juz nie ma! Ciesze sie, ze Was poznalam, bo juz watpilam.
                Nie zdawalam sobie tylko sprawy z obecnej zgnilizny, hipokryzji i obludy
                panujacej w Polsce a zwlaszcza w swiecie naukowym. Coz zdaje sie, ze mialam
                intuicje kiedy postanowilam wyjechac z tego kraju w poczatkach lat 80-tych. Mam
                tez te niezwykla satysfakcje, ze wszystko, co soba reprezentujas zawdzieczam
                wylacznie sobie a nie jakims tam ukladom, to daje jednak duzo sily psychicznej
                do zycia i borykania sie z klopotami.

                Ciekawe kiedy tego nieboraka Drabika znajda?
                • piss.doff Re: Bilet w jedna strone 29.10.06, 05:43
                  to co tu zrobilismy nazywa sie parallel processing smile) Zaklad ze do
                  najblizszego poniedzialku go pokaza jak circus monkey w terlewizji. W koncu to
                  jest mala wyspa en.wikipedia.org/wiki/Kauai_County,_Hawaii

                  30% tylko jest bialych wiec ten nasz przypadek bedzie tam odstawal jak sore
                  thumb a policja lokalna wie i z internetu i od fedskich, ze to jest priorities.
                  36 osob na kilometr kwadratowy. To sa ludzie ktorzy zyja z natura na codzien,
                  znaja kazdy kamyk i trawke a Piotrek jest za chudy dla nich na takie numery.

                  Nie bardzo moge zrozumiec dlaczego tak pozno znalezli info o bilecie powrotnym,
                  pwnie dlatego ze nikt nie szukal. Jak fedskis sie za to wzieli to trwalo chyba
                  dwa dni i juz mieli ino o bilecie powrotnym.

                  Bilet w jedna strone. Dlaczego osoba wykupuje w jedna strone zamiast w dwie? W
                  dwie strony kosztuje tylko 30% wiecej niz w jedna strone. Tylko dlatego ze nie
                  ma zamiaru wracac albo ma zamiar wracac innym tramwajem.
                  • robinhood101 Re: Bilet w jedna strone 29.10.06, 06:20
                    Zaczyna to wszystko byc naprawde interesujace.
                    A wiesz co piss.doff.
                    jesli to jest prawdziwy bystrzak, to wprowadzilby naprawde ludzi w maliny.
                    Pojechalby na swoich oryginalnych papierach na Kauai a wyjechal z wyspy w inny
                    sposob) na obcych papierach, lodka itd). W kazdym razie prawdziwy cwaniak
                    naprawde osiedlibly sie w NYC, skoro szukaja go na Hawajach.
                    Sa jednak pewne przeszkody, pewnie nie zdawal sobie sprawy z zasiegu informacji
                    w USA. Teraz praktycznie kazdy na Hawajach wie, ze go szukaja i mniej wiecej
                    jak wyglada. Ale opis wygladu jest taki, jak to bylo 1 miesiac temu. Teraz moze
                    miec brode, wasy a kto wie moze nawet hair extensions i zupelnie inny kolor
                    wlosow, szkla kontaktowe innego koloru niz naturalny kolor oczu.

                    Co dalej czekamy.....
                    • jp.hi Re: Bilet w jedna strone 29.10.06, 06:43
                      Nie mozna zapominac ze Piotr Drabik jest osoba dorosla i przebywa w USA
                      legalnie. Mysle ze poszukiwania jego prowadzone sa tylko dlatego, ze jest osoba
                      znana i ceniona. Nie mozna jednak tego faktu przeceniac. Kazdy ma prawo do
                      prywatnosci. Nikt napewno nie chce sie pozniej tlumaczyc w sadzie, ze jego
                      prawa zostaly naruszone.
                      Piotr realizuje swoje marzenia obcujac ze wspaniala przyroda, z natura. Jego
                      napewno nie interesuje zycie w duzym miescie a juz na napewno nie NY.
                      Zainteresowania Piotra to filozofia w tym filozofia nauki, religii, teoria
                      poznania, astrobiologia, meteorologia, historia ziemi.
                      Wyspy hawajskie to najmlodsza ziemia na koli ziemskiej. Legenda hawajska mowi
                      ze wyspy te zostaly zrzucone przez Boga w celu aby Bog mogl na nich odpoczywac.
                      • robinhood101 Re: Bilet w jedna strone 29.10.06, 07:14
                        Deceniamy Twoj romantyzm jp.hi. i zrozumienie natury drugiego czlowieka. Nie
                        sadze jednak, aby dr Piotr Drabik akurat byl taki idealistyczny i zupelnie
                        zatracil sie w gaszczu pieknej przyrody hawajskiej. Zwlaszcza, jesli wezmie sie
                        pod uwage, ze dobrze wiedzial jak klamac i komu po to, aby wyjechac w Himalaje
                        a teraz na Hawaje.
                        Polecam szczerze lekture artykulow Piotra Drabika na temat jego rodzinnej Alma
                        Mater-AWF-u gdanskiego.

                        www.naukowcy.republika.pl/awf.html
                        www.naukowcy.republika.pl/kamera.html
                        Artukuly te udostepnil nam pan zelazny nie wiadomo jednak dlaczego czy z
                        wlasnej naiwnosci czy z przebieglosci. W kazdym razie wynika z nich ze:
                        1) Piotr Drabik szczerze nienawidzil swoja Alma Mater
                        2) Uwazal wszystkich lacznie z promotorem swojej pracy doktorskiej za idiotow.
                        3) W dziwny sposob wywnetrzajac sie na profesorow AWF-u zapomnial wyszczegolnic
                        wlasnego ojca, jakby wcale nie istnial i nie nalezal do tego szacownego grona!!!
                        4) Sam jest produktem AWF-u i to w najgorszym tego slowa znaczeniu, bo
                        nietrudno wydedukowac, ze osoba robiaca doktorat na uczelni gdzie wyklada jego
                        ojciec, ba w specjalnosci ojca, uzyskala duzo, ze sie tak wyrazimy pomocy od
                        rodziciela w tworzeniu pracy doktorskiej.
                        Radze poczytac posty drabiniastego. Teraz aby zrobic doktorat z science trzeba
                        robic przede wszystkim odkrywcze badania, a nierzadko naukowcom badanie jednego
                        tematu zajmuje cale zycie i to nie dlatego, ze sa leniwi czy malo zdolni ale
                        dlatego ze tematy badan sa bardzo zlozone.
                        Mozna by tak w kolko.
                        Piszac te artykuly pan dr Drabik sam przedstawil nam w jakim srodowisku sie
                        wychowal, dlaczego nawykl do klamania i byle jakiej pracy naukowej i w koncu
                        dlaczego zwial. Piszac te artykuly sadzil zapewne,ze zostanie na stale w
                        Kanadzie i dlatego mial wszystko w 4 literach i nie bal sie tak otwarcie
                        szydzic ze swojej uczelni.
                        Co sie stalo w Kanadzie, ze zwial na Hawaje???? Praca naukowa zdaje sie nie
                        szla tak jak isc powinna?
                        Z ta osoba znana i ceniona to troche chyba przesadzasz. W Ameryce jest sie
                        cenionym, jak sie na to zasluzy. Jego szef w Edmonton powiedzial tylko, ze
                        Drabik nie lubil siedziec w laboratorium ale raczej siedzial przed komputerem i
                        spekulowal (czyli nie byl to zaden hymn powchwalny ale raczej dosc ujemna
                        ocena). Czy to troche nie dziwne, jak na naukowca w dziedzinie science, gdzie
                        doswiadczenie jest podstawa do badan?
                        • jp.hi Re: Bilet w jedna strone 29.10.06, 07:51
                          Rozumiem i doceniam twoj punkt widzenia.
                          Nie rozumiem tylko dlaczego nie wierzysz w istnienie umyslow nieprzecietnych,
                          wybitnych. Dlaczego nie chcesz przyjac, ze Piotr moglby byc taka wlasnie
                          wyjatkowa osoba. Dlatego, ze ma ojca profesora i to jak na jedna rodzine
                          wystarczy? Dlatego, ze wytykal bledy w dzialalnosci swojej uczelni i w
                          szkolnictwie polskim? Dlatego, ze kiedys sklamal?
                          Ja nie oceniam jego w tych kategoriach. Klamstwo w polskim spoleczenstwie jest
                          rzecza powszednia. Oni nawet nie potrafia uwierzyc, ze sa spolecznosci na
                          swiecie w ktorych sie nie kradnie i nie klamie.

                          Osobiscie uwazam, ze Piotr jest osoba wybitna. Dla mnie wystarczy, zeby
                          czlowiek zdobywajacy najwyzsze trofea krajowe w jakiejs dziedzinie sportu byl
                          juz nieprzecietny.
                          Nie powiesz mi, ze i w tym pomogl mu ojciec i uklady.

                          Dlaczego w postach krytykujacych Piotra ciagle wyczuwa sie posmak zawisci?
                          • piss.doff Re: Bilet w jedna strone 29.10.06, 08:05
                            jaki on tam wybitny. Nie wiedze jednej rzeczy ktora czynilaby go wybitnym. Poza
                            tym nie zapominajcie ze gdanski AWF to tylko podrzednej jakosci szkolka rodem z
                            WSWF. Chyba pamietacie co to byly WSWF-y. Poczytalem troche prac na tej
                            uczelni. Jest od jasnego groma pdf-ow i wiekszosc to jest rozwazanie czy
                            miesien sie kurczy czy rozciaga podczas treningu i ktore jest lepsze. Jest
                            jakas praca ktora jest czyms przeciwnym do Gatorade (Gatorade stosuje bialko a
                            ich praca stosuje weglowodany). Ten ich plyn wyladowal na polkach dla
                            miesniakow. Z pol setki pdf-ow jedna tylko praca wydala mi sie ladnie napisana
                            chociaz nie odkrywcza bo przypominala prace ucznia ostatniej klasy gimnazjum.
                            Popatrz ile osob go cytuje iz wroc uwage na bliskie kontakty z Ukraina. Ja
                            rozumiem ze mozna sie ozenic z idiotka, ja rozumiem ze mozna natrzaskac
                            papierow przy pomocy tat-kierownika studium doktoranckiego (zauwaz ze np Jozek
                            byl promotorem pracy na UWr - tego typu kontakty sa sprawa normalna i
                            wstrzelenie Piotrka (tak sie to kiedys okreslalo smile nie przedstawialo
                            problemu. On ma tylko jednego pecha w zyciu: ze jest internet a my mamy czas
                            zeby sie tym przypadkiem zajac, byc moze na jego szczescie.



                          • robinhood101 Re: Bilet w jedna strone 29.10.06, 08:18
                            Nie wiem czy to, ze jestem taki prostolinijny odbierasz jako zawisc? Dlaczego
                            mialbym mu czegokolwiek zazdroscic? Nie mam ambicji "byc geniuszem" ani "osoba
                            znana i ceniona" w sensie, w jakim to jemu sie przydarzylo.

                            "Dlaczego nie chcesz przyjac, ze Piotr moglby byc taka wlasnie
                            wyjatkowa osoba"-pytasz.
                            Bo wszystkie gwiazdy na niebie, jego wypowiedzi, zachowanie i caly ten polski
                            kram wlasnie na to logicznie i nielogicznie wskazuje.

                            Ty uwazasz go za wybitnego, a ja nie. Uwazam, ze jest dosc inteligentnym i
                            utalentowanym klamczuchem, ktory wyplynal dlatego,ze mial ojca profesora i
                            znajomosci. Uwazam, ze cale zycie tego pana to jedna wielka budowla bez
                            fundamentu dlatego w koncu oklapla, pekla jak banka mydlana. A napisalem na ten
                            temat dosc duzo uzasadniajac to zreszta. I to nie dlatego, ze mu zazdroszcze,
                            bo tak na dobra sprawe nie ma czego.

                            W jakiej dziedzinie sportu otrzymal najwyzsze trofea, bo zdaje sie przeoczylem?

                            Nie tylko ja staram sie tu wyjasnic, ze nie jest osoba nieprzecietna, pare
                            innych osob takze.
                            Dlaczego ty wyczuwasz posmak zawisci??? Bo rozkladamy calego tego dr.Drabika na
                            czynniki pierwsze i to co sie pojawia wcale ladnie nie wyglada. Sam sie o to
                            prosil w koncu my sie nie porsilismy na afisz tylko on.

                            A wiesz dlaczego nam sie to wszystko nie podoba?
                            Dlatego, ze to polskie gowno przenosi sie coraz czesciej na kontynent, gdzie my
                            zyjemy, ciezko pracujemy i chcemy miec czyste, spokojne i nieskazone otoczenie.
                            A pojawiaja sie tacy Drabikowie, genialni zreszta, pozniej okazuje sie, ze nie
                            sa genialni ale tylko potrafia ladnie klamac i maja uklady. I jak tu nie ma
                            czlowieka szlag trafiac???
                            Zeby chociaz naprawde byl genialny jak chociazby Ted Kaczynski... byloby sie
                            czym chwalic.


                            • jp.hi Re: Bilet w jedna strone 29.10.06, 08:37
                              Gdyby bylo jak piszesz to on by w tym trwal. Zle mu bylo?
                              Jednak od tego uciekl. Moze uciekl od tego zaklamania o ktorym piszesz, nie
                              wiem.
                              Jedno jest dla mnie pewne ze jest lub byl nieprzecietny.

                              "- Syn był młodzieżowym mistrzem Polski w taekwondo – wspomina prof. Drabik. –
                              Sport ten praktycznie uprawia do dziś, zdobywał w zawodach w USA złote medale i
                              puchary.
                              Niedawno Piotr po raz pierwszy w życiu brał udział w maratonie. Startowało w
                              nim 2 tysiące zawodników. Piotr nie zdążył na autobus, więc pobiegł na miejsce
                              startu. Spóźnił się pół godziny, ale bieg ukończył na… 90. miejscu.
                              - W sierpniu Piotr wziął udział w Canadian Heath Race (Kanadyjskim Biegu
                              Śmierci) – opowiada Zofia Drabik. – Na 120-kilometrową trasę przez Góry
                              Skaliste wyruszyło 4 tysiące zawodników, dobiegło zaledwie 200. Syn pokonał
                              m.in. amerykańskich komandosów, zajmując ostatecznie 9 miejsce.
                              Spotkał się oko w oko z grizzly. Znał obyczaje niedźwiedzi, wyszedł z tego
                              cały."

                              Pomijajac te bledy typu "Canadian Heath Race" i byc moze wychwalanie troche na
                              wyrost przez ojca i mame. Mam pytanie do ciebie. Startowales kiedys w maratonie?
                              www.canadiandeathrace.com/v2/MainPage.html
                              • robinhood101 Re: Bilet w jedna strone 29.10.06, 08:49
                                Startowalem w Bostonie, w poczatkach lat 90-tych. Kibicowala mi siostra i moze
                                to potwierdzic, ze ukonczylem w ogonie ale zawsze. Jedyne, co lubilem ze
                                sportu, to biegac i plywac.
                                Teraz zostalo wylacznie plywanie.

                                To jak to jest z tym Canadian Death Race? Od kiedy death tlumaczy sie na heath?
                                piss.doff twierdzi, ze to kolejny nieprawdziwy kwiatek do zyciorysu i ze facet
                                nigdy w tym biegu nie bral udzialu(latwo sprawdzic wejdz na strone biegu i
                                sprawdz liste uczestnikow!!!!) A byla to tylko opowiesc zeby uszczesliwic
                                rodzicow. Oko w oko z grizzly i pewnie wylacznie z finka...niedzwiedz na niego
                                a on go finka, taka polska finka niezaostrzona. Co jak co ale z klamczuchem
                                trudno sie nudzic, to pewne.
                                • jp.hi Re: Bilet w jedna strone 29.10.06, 09:09
                                  Gratuluje. Tym bardziej powinienes umiec to docenic. Canadian Death Race to
                                  jednoczesnie 3 maratony i to w bardzo trudnych gorskich warunkach.
                                  Probuje znalezc wyniki tegorocznego biegu. 9 miejsce to bardzo wysokie miejsce.
                                  Podejzewam, ze jezeli startowal to w swojej kategorii wiekowej.
                              • robinhood101 Re: Bilet w jedna strone 29.10.06, 09:04
                                Widzisz sam, ze wlasnie w tym nie trwal chlopie, bo cos stanelo na
                                przeszkodzie. Nie wiadomo co, ale to ze napisal takie dwa paszkwile na temat
                                swojej Alma Mater wskazuje na to, ze uwazal, ze zostanie na stale w
                                Kanadzie,cos sie wydarzylo, ze musial wiac. Tylko co? Nie chcieli z nim
                                podpisac umowy o stala prace i go sponsorowac? Wydalo sie, ze jest laikiem w
                                tym co robi? W kazdym razie w Kanadzie nie mial szans zostac a w Polsce juz
                                spalil za soba mosty, pozostaly wiec tylko Hawaje...
                                • jp.hi Re: Bilet w jedna strone 29.10.06, 09:17
                                  smile Hawaje to nie jest zadne rozwiazanie. Jezeli wklepali mu wize do paszportu
                                  to na 6 miesiecy. Co po tym?
                                  O moze na Hawajach pozna jakas amerykanke a moze nawet hawajke smile Czego mu
                                  zycze.
                                  Zreszta kto wie. Taki czlowiek napewno znal i prowadzil korespondencje z
                                  Amerykanami. Moze nawet tu na Kauai ma przyjaciela. A moze przyjaciolke?
                                  Nie wierze ze jechal w ciemno.
                                  • robinhood101 Re: Bilet w jedna strone 29.10.06, 09:25
                                    Wlasnie caly czas ci tlumaczymy. Facet napisal paszkwile na uczelnie w Gdansku.
                                    Tak na dobra sprawe spalil tam za soba mosty, bo myslal, ze zostanie na stale w
                                    Kanadzie. Cos musialo mu nie wypalic z kolei w Kanadzie (pewnie nie chcieli z
                                    nim podpisac umowy o prace i go sponsorowac)i musialby wracac do Polski a nie
                                    bylo do czego, chyba, ze po kolei calowalby doopy wszystkich profesorow AWF-u
                                    Gdanskiego. Zostal w jednej wielkiej kropce, jedynym wyjsciem bylo znikniecie,
                                    najlepiej gdzies gdzie jest ladnie i egzotycznie i wyjechal na Hawaje.
                                    Jesli ma znajomych na Hawajach, to ci znajomi dobrze wiedza, ze policja go
                                    szuka i to kanadyjska i amerykanska....chyba, ze sa glusi, nie posiadaja tv i
                                    nie czytaj gazet.
                                    • jp.hi Re: Bilet w jedna strone 29.10.06, 10:07
                                      Nic nie wiemy, ze mial klopoty na uczelni w Kanadzie. Z tego co czytalem wynika
                                      ze byli tam z niego zadowoleni.
                                      Ja jednak bede sie trzymal mojej wersji, ze facet jest chory. Jego wybujala
                                      fantazja tez to potwierdza.
                                • piss.doff Re: Bilet w jedna strone 29.10.06, 09:18
                                  wlasnie! Bingo! Trafiles na czuly punkt: sponsorowanie. To byl punkt ktory go
                                  rozlozyl.
                      • drabiniasty Re: Bilet w jedna strone 29.10.06, 07:24
                        Ciekawe w jaki sposob uzyskal wize wjazdowa do USA? Czy otrzymal ja juz
                        wczesniej na kilka lat czy to byl calkiem nowy pomysl i zlozyl podanie o wize
                        bedac juz w Kanadzie i jak ja umotywowal?
                        Oto jest pytanie.
                        • jp.hi Re: Bilet w jedna strone 29.10.06, 08:07
                          drabiniasty napisał:

                          > Ciekawe w jaki sposob uzyskal wize wjazdowa do USA? Czy otrzymal ja juz
                          > wczesniej na kilka lat czy to byl calkiem nowy pomysl i zlozyl podanie o wize
                          > bedac juz w Kanadzie i jak ja umotywowal?
                          > Oto jest pytanie.

                          Zapomniales o tym ze Piotrek 4 lata temu zostal zaproszony czy doslal
                          stypendium, w kazdym razie wyjechal na staz naukowy do NY. W tym czasie dostal
                          zapewne wize wielokrotnego przekraczania granicy USA w ciagu 10 lat.
                      • drabiniasty Re: Bilet w jedna strone 29.10.06, 07:31
                        Kolego, moze i go to wszystko co wyszczegolniles interesuje ale z tego co
                        widac, to obecnie przede wszystkim interesuje go jak zniknac bez sladu w USA.
          • jp.hi Re: Bilet w jedna strone 29.10.06, 05:47
            smile mrsrobinson,
            Na potwierdzenie tego o czym piszesz, dowcip z ostatniego Reader's Digest
            (przedostatnia strona).
            "Robiac zakupy w supermarkecie z zona nie zauwazylismy, ze mamy w kosztyku 12
            rzeczy, stanelismy w express line 10 items. Kasjer widzac to mowi: Wy jestescie
            albo po Harvard i nie umiecie liczyc albo po MIT i nie umiecie czytac."

            A co do policji hawajskiej to jest naprawde super. Kazdy kontakt z nimi robi
            dzien przyjemnym. Bardzo taktowni, bardzo pomocni, powiedzialabym nawet bardzo
            opiekunczy. Potrafia uspokoic i pocieszyc w przypadku uczestniczenia w kraksie.
            Nigdy bez wyrazniego powodu nikogo nie zatrzymuja. Zreszta to wynika z
            tutejszego prawa. Jezdza oni wszyscy prywatnymi samochodami i odrozniaja sie
            tylko niebieskim kogutem na dachu. Chyba poto aby tu nikogo nie stresowac.
            Kiedys jeden z nich zatrzymal mnie na drodze i mowi. Jade za toba juz od
            skrzyzowania. Tam wymusiles pierwszenstwo, pozniej jechales na 45ml/h - 55ml/h,
            teraz na 25ml/h - 40ml/h. Prosze nie rob tego wiecej. Ostrzegam cie. Usmiechnal
            sie, zasalutowal i odjechal. Jechalem dalej i smialem sie do siebie. W takim
            kraju lubie zyc.
            • piss.doff Re: Bilet w jedna strone 29.10.06, 08:07
              jak wychwalasz hawajska policje to ja wychwale pensylwanska: faceci jak z
              bajki. Nawet mnie podrzucil pod stacje benzynowa i przywiozl z powrotem....
              • robinhood101 Re: Bilet w jedna strone 29.10.06, 08:23
                Ja tez mieszkam w Pensylwanii i mam podobna opinie o naszej policji.
              • drabiniasty Re: Bilet w jedna strone 29.10.06, 08:24
                A ja myslalem, ze mieszkasz w Kanadzie? Przeprowadzka? Od jak dawna?
                • robinhood101 Re: Bilet w jedna strone 29.10.06, 08:27
                  Mieszkam troche tu troche tam, powoli przenosimy wszystko do Pensylwanii. Zona
                  juz pracuje w stanach, syn chodzi do szkoly a ja troche tu troche tam. O
                  stycznia juz na stale w Pensylwanii.
                  • piss.doff Re: Bilet w jedna strone 29.10.06, 09:16
                    uwazam ze wszystkie policje stanowe w USA powinny przyjezdzac do Pensylwanii po
                    lekcje zachowania. Standard swiatowy. Kiedy zaskoczony jego zachowaniem
                    wspomnialem o tym, odpowiedzial: jestem najwiekszym przyjacielem osoby w
                    potrzebie i najwiekszym wrogiem jezeli cos przeskrobie. Mialem spotkania
                    trzeciego stopnia z kilkoma i wszyscy bez wyjatku okazali super normalni. Jak
                    oni to robia ze tak ich potrafia wyszkolic to tego nie rozumiem bo przeciez
                    wszystkim innym wladza wali na dekiel.
    • jp.hi Errata 29.10.06, 06:50
      W pierwszym poscie watku zamiescilem nieprawidlowy link. Przepraszam.
      Zauwazylem to dopiero teraz. Chodzi o pierwszy link postu.
      Mialo byc:
      gdansk.naszemiasto.pl/wydarzenia/661240.html
      • ratpole Re: Errata 29.10.06, 06:54
        jp.hi napisał:

        > gdansk.naszemiasto.pl/wydarzenia/661240.html

        Ach to paskudne polactwo, kazdego zdepcze i blotem obrzuci, hehe wink

        "no coz, to racja piotr byl wybitny w wielu dziedzinach. rowniez klamaniu i
        kombinowaniu. AWFIS mial swoje powody by go nazwac czarna owca. klopoty miedzy
        UG i AMG kilka lat temu byly rowniez spowodowane przez niego. rowniez zona nie
        uciekla od niego z blahych powodow. fakt ze smykalke do nauki to on mial. i
        lubil wyzwania. jednak klamstwa jak to klamstwa wychodza na jaw i w jego pracy
        juz znaja jego potencjal do nauki i klamania - sprawdzcie stony internetowe CBC
        Radio One, Edmotnon Journal, tv ABC4."
        • piss.doff Re: Errata 29.10.06, 08:12
          AWF to jest teraz a do przedwczoraj to bylo WSWF. Sami wiecie, ze w sprawach
          nauki licza sie setki lat a nie pojedyncze dni. Osiagneiciem Jozka bylo
          poprowadzenie lokalnych juniorow do 5 krotnego zwyciestwa w biegowkach. I
          tojest wszystko jako trenera: biegowek, lyzwiarstwa i kajakarstwa. W
          kajakarstwie byl najmocniejszy a lyzwach najslabszy jako kwalifikowany trener.
          Reszta to woda i kilo kitu u sufitu.
      • piss.doff Re: Errata 29.10.06, 08:15
        gdansk.naszemiasto.pl/wydarzenia/661240.html przypomnienie, "wlasnie
        dostal urlop w instytucie" W tym artykule to chyba 70% plus faktow nie trzyma
        sie papieru. To jest jakis patologiczny konfabulator do swojej rodzinki.
      • piss.doff Re: Errata 29.10.06, 08:26
        www.cein.ualberta.ca/research/nint/theory-modeling-
        group/people/piotr.html tujest cala lista chronologiczna osiagniec.

        1995 konczy fizjoterapie
        1997 biologia molekularna. Tempo 2 lata na bilogie molekularna zakrawa mi tu na
        record do ksiazki Guinessa. A rok pozniej juz doktoraz z gimnastyki. Nie podaja
        miesiecy bo moze sie okazac ze co pol roku. Astrofizyka trwala juz 4 lata a ale
        za to doktorat z chemii juz tylko rok poukonczeniu astrofizyki. Tym tempem to
        sie powinien zainteresowac prokurator, oczywiscie nie gdanski.
        • jp.hi Re: Errata 29.10.06, 08:48
          Mialem przyjaciela na studiach w Polsce. Robil jednoczesnie mechanike i chemie
          na Politechnice Slaskiej. Obydwa 5-cio letnie studia ukonczyl w tym samym
          czasie. Tez uwazam ze byl nieprzecietny.
          Acha, syn nikogo.
          • piss.doff Re: Errata 29.10.06, 09:09
            to sa dosyc nierzadko spotykane przypadki i jestem pewien, ze jest tu wsrod nas
            sporo takich ludzi na forum ale spojz na osiagi tego vulkanologa: te daty i
            kierunki nie trzymaja sie klebka.
            • robinhood101 Re: Errata 29.10.06, 09:17
              Piss.doff, jak wyglada sprawa tego Canadian Death Race? Czy to aby nie jest
              sprawa zespolowa a nie indywidualna? Nie trzeba do tego przechodzic specjalnych
              badan wytrzymalosciowych? Zapisuja kazdego kto chce a pozniej jak kipnie gdzies
              w gorach, to placa grube odszkodowanie?
          • robinhood101 Re: Errata 29.10.06, 09:11
            Ludzie studiujacy mechanike sa najblizsi genialnych, musza miec doskonale
            opanowana matematyke teoretyczna i maja specjalny dar do rozumienia problemow
            fizyki teotetycznej. Dr Drabik zrobil jednak doktorat z chemii, ktora jest
            nauka doswiadczalna i wymaga przeprowadzania doswiadczen i musza byc one
            nowatorskie inaczej po co robic doktorat? Aby wiec zrobic badania musialby
            pracowac w laboratorium dzien i noc i miec specjalniego sekretarza, ktory by to
            spisywal.Da sie to zrobic w ciagu pol roku???
            A poza tym on nie jest typem, ktory robi doswiadczenia, jak mowi jego ostatni
            szef.
            • jp.hi Re: Errata 29.10.06, 09:23
              robinhood101 napisał:

              > Ludzie studiujacy mechanike sa najblizsi genialnych, musza miec doskonale
              > opanowana matematyke teoretyczna i maja specjalny dar do rozumienia problemow
              > fizyki teotetycznej.

              Dzieki. Tylko ze robia bledy ortograficzne smile
              • piss.doff Re: Errata 29.10.06, 09:26
                masz racje. Moj kolega studiowal mechanike a pisal na poziomie 1-szo klasisty.
                Mowil ze to rodzinne, dzis by go nazwali dysleksykiem.
            • piss.doff Re: Errata 29.10.06, 09:24
              ten koktajl kierunkowy sie nie zgadza.

              Z tego co czytalem o tym Canadian Death Race to sa dwie mzoliwosci:
              indywidualnie i zespolowo. Sa na ich stronie dwie listy i na zadnej piotrek nie
              istnieje. Nie chce mi sie pisac do nich z zapytaniem ale jakby byl 9-ty jak
              twierdzi tona pewno by nie zapomnieli go umiescic. O ubezpieczeniu nie wiem
              ale watpie zeby takie dawali. Te sprawy robi sie na wlasne ryzyko, kazdy musi
              podpisac pewnie papier ze nie bedzie sie skarzyl na gorki.. Nie wyobrazam sobie
              zby facet ktory raz w zyciu wystartowal w jakims maratonie (w tym co byl 90ty)
              zeby byl w stanie wygrac na pozycji9-tej Canadian Death Race. Wykluczone. Facet
              zrobil wielki blad zyciowy bo ma wybujala fantazje i lubi odwiedzac dziwne
              zakatki. Powinien byl pisac powiesc.
              • jp.hi Re: Errata 29.10.06, 10:12
                Widze ze uparcie chcecie podwazyc takze jego osiagniecia sportowe.
                piss.doff, prosze podaj link do rezultatow tego biegu.

                Z jego wczesniejszego zyciorysu:

                "He competed in taekwondo (WTF) with considerable success at the national level.
                He competed in the Junior Championships of Poland (silver in 1990), Youth
                Championships of Poland (silver in 1992 and 1993), Senior Championships of
                Poland (silver in 1992, bronze in 1995), and the International Tournament in
                Taekwondo, Lomza, Poland (silver in 1994)"
                • piss.doff kon i pies to zwierzeta a wiec kon i pies to 29.10.06, 10:54
                  to samo. Podwazam jego bieg in Canadian Death Race bo nie ma go tam na zadnej z
                  dwoch list opublikowanych po zakonczeniu. Chcesz to napisz do nich i zapytaj
                  dlaczego pomineli nr 9 Piotrka bo to jest wielkie dranstwo. Pamietaj to byl
                  jego Drugi maraton w zyciu po tym, pierwszym gdzie sie spoznil pol godziny.
                  Osobiscie watpie nawet w ten pierwszy bo nie znalazlem sladu po tym Wielkim
                  maratonie w ktorym startowalo 1200 osob. Jest rzecza przeciez normalna ze po
                  tak maluchnych maratonach to normalka ze nie ma wzmianki w internecie bo i po
                  co. Link podalem juz powyzej zreszta wrzuc Canadian Death Race i dostaniesz to
                  samo jeszcze raz. oczy przecieralem nie mogac uwierzyc w tak wierutne klamstwo
                  do rodzinki. Bo wierze ze im to opowiadal coz to on nie wygral ale biedak
                  zapomnial ze jest jeszcze ten cholerny internet.

                  Te osiagi ktore podajesz pochodza ze zrodelka prawdy zwanego Stadion. W tym
                  pisemku pizywal Jozek ergo wiarygodnosc ich pod tym wzgledem rowna sie zwyklemu
                  zeru. Pisali pod dyktando. To ostatnie pobicie policjanta w Gdyni, gwalt na
                  dziewczynce, przewaly, oszustwa i wszystko. Do jasnej anielki, zwariowali w tym
                  Gdansku na dobre? Do tego ktos robi ze zwyklej miesniowki WSWF Akademie
                  Wychowania Fizycznego. www.stadion.com/author_drabikp.html
                  Stadion to jedyne pisemko gdzie te informacje podano. Pamietaj ze Taekwendo
                  jest zrzeszone w naczelnej organizacji ale jest tez cala masa tych kolek
                  rozancowych taekwendo ktore nic nie chca miec wspolnego ze zrzeszeniem i nawet
                  organizuja sobie zawody na ktorych co rusz ktos wali kantem w podloge bo za
                  male bylo poletko. Tak sie skonczyly niedawno zawody w Lodzi gdzie jakis
                  podobny do naszego himalaisty facet mial pecha bo biletowy czasowo walczacy
                  sobie na macie kopnal w kalendarz tamze. Sprawa powinna lada minuta zostac
                  ogloszona na wokandzie a wiec z tym taekwendo to roznie bardzo bywa. Acha,
                  taekwendo, drabik i championship daje slownie jeden hit (dwa jak sie policzy
                  ten sam a trzy jak dodac poszukiwania faceta na Kauai).

                  Wiesz co? Teraz to ja watpie w te jego dyplommy. Nic sie nie trzyma kupy w jego
                  zyciorysie.

                  • jp.hi Re: kon i pies to zwierzeta a wiec kon i pies to 29.10.06, 11:05
                    Curva piss.doff!
                    Zobacz tu:
                    www.canadiandeathrace.com/results/2006/SoloistsFinal2006.htm
                    Na 6 miejscu "over all rank" na 4 miejscu w kategorii powyzej 30-lat!!!!!
                    • piss.doff czy to moja wina ze kanadole nie umieli napisac??? 29.10.06, 17:25
                      niesamowita historia! Teraz wierze ze to wybitna jednostka. Nawet wybaczam to
                      co pisalem o jego doktoratach i magisterkach. Ale co do tego WSWF w Gdansku ze
                      to zascianek to niezmieniam opinii, w czym sie zreszta zgadzam z Piotrkiem. No,
                      no, pogratuluj sobie za znalezienie tego faktu! Zazadaj od zony ekstra nagrody
                      przy biurku wink)
    • jp.hi Piotr Drabik 29.10.06, 10:45
      Piotr Drabik, former head of the Biological Regeneration Lab and Assistant
      Professor at the University School of Physical Education in Gdansk, wrote
      articles for Stadion News on use of supplements in sports training, on how
      physical efforts affect immunity, and on the mechanisms of fatigue.

      Currently a NSERC Visiting Fellow at National Institute for Nanotechnology,
      National Research Council of Canada, Edmonton, Alberta. Before that a NSERC
      Visiting Fellow at Biotechnology Research Institute, National Research Council
      of Canada, Montreal, Quebec.

      He holds a Ph.D. in Exercise Physiology from the University School of Physical
      Education in Gdansk. The thesis was awarded by the Prime Minister of Poland as
      the best Ph.D. dissertation in Poland in 1998, a M.Sc. in Biological
      Regeneration and Physiotherapy (University School of Physical Education in
      Gdansk), a M.Sc. in Molecular Biology (Faculty of Biology, Geography and
      Oceanography, University of Gdansk). He also has a Ph.D. in Computational
      Chemistry (Faculty of Chemistry, University of Gdansk) and a M.Sc. in
      Astrophysics (Faculty of Mathematics and Physics, University of Gdansk).

      Thanks to his background in physiology, molecular biology, and chemistry, Piotr
      Drabik offers state-of-the art insight to knowledge about supplementation and
      speeding up recovery.

      His fluency in English, Polish, and Russian, and his direct professional
      contacts with the Institutes of Physical Education and Sports in Poland,
      Russia, and Ukraine keep him very well-informed of the latest research and
      practices of leaders in the use of means of recovery.

      Piotr Drabik, like all authors working with Stadion Publishing, is an athlete.
      He competed in taekwondo (WTF) with considerable success at the national level.
      He competed in the Junior Championships of Poland (silver in 1990), Youth
      Championships of Poland (silver in 1992 and 1993), Senior Championships of
      Poland (silver in 1992, bronze in 1995), and the International Tournament in
      Taekwondo, Lomza, Poland (silver in 1994). His other athletic interests are
      mountaineering, trekking (in the world's most remote areas), yachting, and
      skydiving.

      His intellectual hobbies are philosophy (epistemology, philosophy of science,
      philosophy of religion), astrobiology, meteorology, and history (the middle
      ages, polar explorations).

      • piss.doff Re: Piotr Drabik 29.10.06, 11:04
        no i coz z tego? To jest jedyne miejsce gdzie o tym pisza- w pisemku Stadion
        gdziepuje jego tata. Znalazlem tam artykul Jozka odkrywajacy prawde, ze jak
        mlody mistrz trenuje to zeby sie przypadkiem nie przetrenowal. Alegwooli
        sprawiedliwosci, to sciagnalem chyba z 50 PDF-w z ich pracami na tym WSWF i
        rece opadaja. Tu jest perelka: Isostar, takie Gatorade inaczej. Zauwaz ze co
        Gatorade to nie Isostar i na odwrot. Inne koncepty ale w Gdansku wyszlo im na
        odwrot.

        Isostar zawiera 100 g proszku 100 ml napoju
        białko i tłuszcz 0,00 0,00
        węglowodany (g) 87,40 7,00
        sód (g) 0,86 0,07
        potas (mg) 225,00 18,00
        wapń (mg) 400 = 50%* 32,00
        magnez (mg) 150 = 50%* 12,00
        wartość energetyczna 1 580 kJ

        Gatorade:
        Skład (w 100ml):
        Białka: 6g
        Tłuszcze: 0g
        Sód: 52mg
        Chlorki: 47
        Potas: 12mg
        Magnez: 5mg
        Wartość odżywcza: 105KJ (25 kcal)

        • jp.hi Re: Piotr Drabik 29.10.06, 11:14
          Jak latwo zniszczyc czlowieka. Prawie wam sie udalo.
          • mrsrobinson Re: Piotr Drabik 29.10.06, 12:21
            Ale macie krzepe cala noc na necie. Wiec co, okazalo sie, ze jednak bral udzial
            w CDR? Przynajmniej jedno sie zgadza. Fakt natomiast jest jeden faceta wcielo i
            nikt nie wie dlaczego i gdzie. I gdzie jest ta ptica teraz???

            Przeczytalam te jego artykulu o AWF-ie gdanskim. To jest dopiero Death Race.
            Jak sie ponownie pojawi w Gdansku, to mu niezle pysk obija, za to co napisal i
            nie pomoze mistrzostwo w takwedno, czy innym jakims takim. W Gdansku zreszta
            maja wprawe, bija gwalca i rozne inne. Na jego miejscu tez bym znikla jakby mi
            sie grunt w Kanadzie usunal, o Gdansku moze zapomniec.

            A powaznie, te artykuly bardzo zle o nim swiadcza. Wskazuja, ze byl wytworem
            takiej wlasnie uczelni i bral czynny udzial w calym tym "cyrku" do czasu kiedy
            dzieki temu "cyrkowi" nie skorzystal i nie wyjechal na fellowship, po czym
            zaczal sie z tego "cyrku" wysmiewac. Bardzo niskie i takie podcinanie galezi na
            jakiej sie siedzi.
            • robinhood101 Re:A Passent 29.10.06, 13:25
              " Daniel Passent has a new book out entitled (in English) "Every Day Notes."
              It's in the form of a diary for 2005. "It sold quite well," says Daniel, "was
              even for a few weeks on the bestseller list. My previous book, 'Diplomatic
              Disease,' about my years as ambassador of Poland to Chile, was a real
              bestseller," he writes. "I continue my biweekly column in Polityka weekly and
              I've started a blog on the Internet (www.polityka.pl)." Best of all, writes
              Daniel, daughter Agata (Harvard Class of 1995, cum laude) "gave birth to her
              first son and my first grandson, Jacob Passent-Wieteska," on June 24, 2006.
              Agata, who accompanied her parents to Cambridge during Daniel's Nieman year, is
              a well-known journalist in her own right in Poland."


              • mrsrobinson Re:A Passent 29.10.06, 13:33
                Ta notka dalej niczego nie wyjasnia....a raczej wyjasnia, ze Daniel dzieki
                pozytywnemu pochodzeniu pracowal dla Nieman Fundation for Journalism.....
                • piss.doff Re:A Passent 29.10.06, 17:32
                  czekajale potwierdza that she graduated from Harvard magna cum laude. ciekawe z
                  czego.
                • robinhood101 Re:D Passent 11.11.06, 00:09
                  Na Twoim miejscu zaciekawil by mnie duzo bardziej inny zyciorys-ojca Agaty
                  Passent.
                  en.wikipedia.org/wiki/Daniel_Passent
                  Facet studiowal w Warszawie, Leningradzie a zaraz potem w Princeton i Harvard.
                  A wszystkie te uniwersytety obskoczyl w latach 50-tych i 60-tych i nawet nikt
                  go nie posadzil o to, ze jest zdrajca narodu nikt go nie wsadzil do ciupy, zeby
                  mu wybic z glowy zgnily kapitalizm. Czy to nie ciekawe.
                  Nie ma to jak byc zydem, mozna obskoczyc Wschod i Zachod bez bycia posadzonym
                  o.....i na dodatek pozostawic wszystkich zadowolonych.
                  On na pewno ma czysta jak lza tajna kartoteke....., bo jest zbyt zapobiegliwy
                  na to aby miec "nieciekawa".
                  Mrs robinson, Agata jest duzo mniej ciekawa postacia niz jej tatus.
                  • mrsrobinson Re:D Passent 11.11.06, 02:58
                    Nie wiedzialam, ze ze stary Passent tak fruwal z Lenigradu na Priceton i
                    Harvard, rzeczywiscie, to bardzo ciekawe. W tamtych czasach nie wystarczylo byc
                    zdolnym. Myslisz,ze szpion?
                    W kazdym razie wkupil sie czyms ruskim, to nie ulega watpliwosci.
                    Mnie rozsmiesza jeden fakt z nim zwiazany: a mianowicie zrobil dziecko
                    Osieckiej w nadziei, ze caly jej talent splynie na to dziecko i on Passent
                    bedzie ojcem kolejnego polskiego wieszcza w spodnicy. Nic sie takiego nie
                    wydarzylo. Jego corka nie ma talentu, jest infantylna w wieku 33 lat i robi
                    bledy ortograficzne. Nie mial facet szczescia, choc bardzo dbal o to aby
                    mu "wyszlo" to tworzenie wieszcza(szczki?). Strasznie jest po zydowsku
                    zapobiegliwy. Ale jak to w materii talentu bywa, czasami rodzi sie na smietniku
                    wbrew oczekiwaniom i nie na ukonczonego Harvardu.

                    Przypominam sobie inny zyciorys pewnej pani zydowskiego pochodzenia. Bylo to
                    jeszcze przed WWII w Kaliszu. Pewna panna zydowka z"zakochala sie"w swoim
                    profesorze i na sile chciala za niego wyjsc za maz, zeby miec uzdolnione dzieci.
                    Profesorem byl nie kto inny, jak sam Kazimierz Wilkomirski, geniusz muzyczny.
                    Splodzil on tej ambitnej zydowce dwoje dzieci. Miedzy innymi slynna skrzypaczke
                    Wande Wilkomirska. I tak zydzi polscy zaczeli nosic typowo polskie, szlacheckie
                    nazwiska. Wilkomirskiemu, zdaje sie, nie robilo roznicy kogo kosil, aby
                    przyjemnosc byla duza a cialo mlode.
                    Zona Wilkomirskiego byla ambitna ale jej sie udalo a Passentowi nie. Jak to z
                    talentami bywa, na dwoje babka wrozyla.

                    W tych historiach jedno jest ujmujace. Talenty mieli Polacy czystej krwi a
                    marzenia o tym aby je posiasc mieli zydzi Zawsze uwazalam, ze my goje nie mamy
                    sie czego wstydzic.
          • mrsrobinson Re: Piotr Drabik 29.10.06, 13:37
            Dobrze ,ze go znalazles, bo gdybys tego nie zrobil kompletnie uwierzylbym w to,
            ze to jest jakis mitoman. Teraz pozostaje odpowiedz na pytanie:
            Dlaczego zniknal?
            Choroba psychiczna, czy niechec powrotu do kraju?
            • robinhood101 Re: Piotr Drabik 29.10.06, 13:39
              ty jestes on czy ona???
              • mrsrobinson Re: Piotr Drabik 29.10.06, 13:40
                Ona
              • robinhood101 Re: Piotr Drabik 29.10.06, 13:41
                Dobrze by bylo abys plci nie zmieniala, bo wprowadza to jednak pewne
                zamieszanie.
                • mrsrobinson Re: Piotr Drabik 29.10.06, 14:14
                  robin, ja pisze pewnego bloga jako mezczyzna i czasami mi sie myli. Starosc nie
                  radosc.
                  • piss.doff Re: Piotr Drabik 29.10.06, 17:33
                    hehehehehe+he
                  • piss.doff Re: Piotr Drabik 29.10.06, 17:38
                    pozwol ze potwierdze: nalezysz do tych 10% kobiet ktore sa normalne.
    • euro-pejczyk "Gdy tylko mógł, uciekał na południe..." 29.10.06, 16:09
      dlaczego tak wielu twierdzi, ze zaginal?

      Jest chyba pewien pattern, ktory wskazuje, ze to co Piotr mowi nawet
      najblizszemu otoczeniu jest w najlepszym przypadku czescia prawdy, polprawda lub
      wrecz wymyslone. Mial jechac odwiedzic "chora mame" pojechal w Himalaje, mial
      byc chory pojechal na wakacje, mial jechac na Molokai, teraz mowi sie, ze chyba
      polecial Kauai.
      Mial wrocic 15 wrzesnia, nie wrocil, czy kiedykolwiek planowal wrocic 15 wrzesnia?
      Cy zmienil plany z powodu naglego impulsu, a moze taki plan mial od poczatku
      tylko z nikim sie tym nie podzielil?

      Jezeli "baltazar gabka" to jego nick, to daje tez wglad w psychike jego
      osobowosci, on chyba szanuje duzo bardziej fikcyjne postacie z tej bajki niz
      cale grono a raczej zgraje matolkow z wyzszej szkoly fikania koziolkow.

      o autorze Baltazara tak napisano na oficjalnej stronie:
      "Gdy tylko mógł, uciekał na południe - w Gorce, Beskidy, na ciche szlaki i na
      spokojną prowincję. Pośpiech i kłopoty dnia codziennego w niemałej rodzinie,
      jaką byliśmy, chwilami go przerastały."

      Czy Piotr znajdzie kiedys "kraine deszczowcow", moze i znajdzie, ale takiej
      krainy niestety nie ma po tej stronie teczy
      • donk Re: "Gdy tylko mógł, uciekał na południe..." 29.10.06, 17:29
        I ja tez tak myslem,
        Albo poznal jakoms ladnie opalonom dupalkem i lezy caly czas zroochany do cna,
        na przyklad pod palmom i ma w doopie wracanki bo jest super OK.
        Albo do wpjerolily rekiny.
        heheheh
      • piss.doff Re: "Gdy tylko mógł, uciekał na południe..." 29.10.06, 17:36
        wiesz, analiza nicka to dosyc cienki lod.
      • mrsrobinson Re: "Gdy tylko mógł, uciekał na południe..." 29.10.06, 18:38
        Kraina deszczowcow istnieje! Rain forest na Hawajach....
      • mrsrobinson Re: "Gdy tylko mógł, uciekał na południe..." 29.10.06, 18:48
        Baltazar Gabka to na pewno on. Popatrz na adres jaki podaje-@canada.com. Ilu
        ludzi jest adiunktami AWF-u w Gdansku, zyje obecnie w Kanadzie i na dodatek
        opluwa cala gdanska AWF- za wyjatkiem czcigodnego prof. Jozefa Drabika???
      • bonzee Re: "Gdy tylko mógł, uciekał na południe..." 29.10.06, 19:56
        Ale wam zazdrosc doopy sciska!
        • piss.doff Re: "Gdy tylko mógł, uciekał na południe..." 29.10.06, 20:06
          masz racje, zazdrosze Piotrkowi tylko jedengo: ze wystartowal w Canadian Death
          Race szczegolnie, ze potrafil go ukonczyc. A ze na 4-tej pozycji to juz jest
          dla mnie normalny szok! Wg mnie to osiagniecie przebija jego papierki. Ja nie
          mam na tyle motywacji i zainteresowania zeby cos takiego zrobic w nastepnym
          zyciu.
          Reszta jego osiganiec jest okupiona tragiczna cena w zyciu prywatnym: facet po
          prostu narobil sobie tyle bledow ze bedzie je prostowal przez reszte zycia.
          • bonzee Re: "Gdy tylko mógł, uciekał na południe..." 29.10.06, 20:19
            > masz racje, zazdrosze Piotrkowi tylko jedengo: ze wystartowal w Canadian
            Death

            To rusz doope i tez wystartuj w czymkolwiek!
            • piss.doff Re: "Gdy tylko mógł, uciekał na południe..." 29.10.06, 20:44
              zaproszenie na prywatke? Trzymaj sie watku: ja pisze o Canadian Death Race a to
              mnie osobiscie nie intersuje. Podziwiam faceta ze osiagnal takie rezultaty w
              jego drugim zyciowym maratonie.
            • _czosnek_ Re: "Gdy tylko mógł, uciekał na południe..." 30.10.06, 10:42
              On juz wystartowal. Z wiaderkiem zaprawy schodami na 135 pietro.
        • mrsrobinson Re: "Gdy tylko mógł, uciekał na południe..." 29.10.06, 20:08
          No pewnie.... . Bylam kilka razy na Hawajach ale za kazdym razem myslalam, zeby
          tam zostac ale z cala rodzina i o tego nawet podalabym adres dalszej rodzinie a
          nie jestem czegos tajemnicza.

          Pytanie wiec ciagle sie powtarza:
          Czy to choroba psychiczna czy po prostu zwial, bo mu sie grunt pod nogami
          obsunal w Kanadzie a do Polski nie chcial wracac.

          Ide robic obiad.
          • bonzee Re: "Gdy tylko mógł, uciekał na południe..." 29.10.06, 20:18
            To moze przeprowadz sie na te Hawaje smile

            > Czy to choroba psychiczna czy po prostu zwial, bo mu sie grunt pod nogami
            > obsunal w Kanadzie a do Polski nie chcial wracac.

            Jasne.. Jak ktos jest ponadprzecietny to najlepiej zrobic z niego wariatasmile

            Dla mnie jedna z chorob psychicznych obiawia sie praca od 9-5, od 10 lat
            wakacjami w tej samej miejscowosci nadmorskiej, spedzaniem czasu wolnego na
            zakupach, ogladaniu telewizji i obzeraniu sie.


          • jp.hi Re: "Gdy tylko mógł, uciekał na południe..." 29.10.06, 20:43
            Skoro juz po 190 postach daliscie sie przekonac, ze Piotr to osoba wybitna to
            moglbym wymagac od was abyscie byli z niego dumni, jako Polaka. Chociaz to
            chyba przerasta wasza polska mentalnosc. W koncu dla was Wojtyla czy Walesa to
            tez przecietniacy ktorzy calkiem przypadkiem doszli do zaszczytow.

            Co do samego Piotra i jego rodzicow to uwazam, ze moga sie oni cieszyc z tego
            ze ich syn zyje i ma sie dobrze. Jednoczesnie z przykroscia musza przyjac do
            wiadomosci fakt ze Piotr nie spelni juz ich dalszych nadziei i aspiracji
            zyciowych.
            Uciekl w inny swiat bo tak podyktowal mu jego obecny stan umyslowy.

            Moga go znalesc ale czy on tego chce? Moze ojciec wsiasc w samolot i przyleciec
            na Kauai. Jestem niemal pewny, ze go tu odnajdzie ale czy Piotr bedzie z tego
            spotkania zadowolony?
            Piotr zamykal sobie dzrzwi od wielu lat. Przeczuwal, ze nie nadaje sie do tego
            swiata. Nie chcial miec powrotu do niego.
            Cale szczescie ze jest w Ameryce. Tu moze liczyc na pomoc ludzi i opieke wladz.
            Pomimo tego, ze bedzie tu nielegalnie (undocumented alien) beda przetrzegane
            jego prawa jako czlowieka. Takich ludzi w Ameryce jest teraz ponad 10 milinow.

            Z czasem sam zapragnie napisac list do rodziny.
            • bonzee Re: "Gdy tylko mógł, uciekał na południe..." 29.10.06, 20:51
              > Pomimo tego, ze bedzie tu nielegalnie (undocumented alien) beda przetrzegane
              A moze odcial sie poprostu od mediaow, cieszy sie urlopem i za jakis czas sie
              odezwie?
              A moze go paru polskich emigrantow porwalo, bo szlag ich trafial? A moze to UFO?
              • jp.hi Re: "Gdy tylko mógł, uciekał na południe..." 29.10.06, 21:22
                bonzee napisała:

                > A moze go paru polskich emigrantow porwalo, bo szlag ich trafial? A moze to
                UFO ?

                Moze UFO. Takie mysli przychodza mi do glowy. Znal bardzo dobrze instytuty
                naukowe w Rosji i Ukrainie. Mial tam bliskich przyjaciol. Jezdzil tam czesto i
                utrzymywal z nimi bliskie kontakty. Moze cos podpisal? Pozniej chcial sie z
                tego wylgac. Nie chcia wspolpracowac. Moze mu zagrozili? Moze przed nimi ucieka?
                Ta nitka jest prawdopodobna choc daje na nia 1 %.
                Nie wolno zapominac ze w Polsce ciagle jeszcze siedza na wysokich stolkach
                towazysze ze wschodu.
                Zastanowcie sie przy tym. Bijecie w czambuch wszystko co dotyczy Kaczynskich. A
                to wlasnie oni i tylko oni chca ten kraj wysprzatac.
              • mrsrobinson Re: "Gdy tylko mógł, uciekał na południe..." 30.10.06, 00:02
                Bonzee, nie ma co nam przysrywac, powinnas byc zadowolona ,ze zastanawiamy sie
                nad losem krajana. A gwoli wyjasnienia na Hawajach bylam 4 razy i to
                przewaznie z powodu rodziny a nie swojego, nie obzeram sie, chociaz lubie
                gotowac. I robie to bardzo zdrowo. Sama biegam codziennie 3 mile. I jestem w
                formie, czego nie mozna o was Polki w Polsce powiedziec. Poza extra funtem
                tapety i lenistwem niczym specjalnym sie nie charakteryzujecie. Acha, lubie tez
                od czasu wyskoczyc na zakupy z bratanica mego meza, bo sama posiadam tylko
                dwoch synow.
                A ty jestes po doktoracie, uprawiasz regularnie sporty, gotujesz codziennie i
                smacznie a poza tym jakies intelektualne ambicje?

                Zaloze sie,ze nie masz nawet rodziny......
                • bonzee Re: "Gdy tylko mógł, uciekał na południe..." 30.10.06, 14:15
                  > Bonzee, nie ma co nam przysrywac, powinnas byc zadowolona ,ze zastanawiamy
                  sie
                  > nad losem krajana.

                  Zstananwiacie tylko... Tak? smile To ja bym chyba wolala z wami nie zadzierac..


                  > A ty jestes po doktoracie, uprawiasz regularnie sporty, gotujesz codziennie i
                  > smacznie a poza tym jakies intelektualne ambicje?

                  Doktorantka nie jestem (Moze kiedys...Skonczylam matme... Na pierwszym roku
                  mialam komisa, o malo nie wylecialam z uczelni przez imrezowanie. Ale pan
                  profesor powiedzial, ze za ladna jestem, zeby mnie z uczelni odstrzelic. Dal mi
                  proste pytania i 4+. Potem sie wzielam do roboty i mialam stypendium naukowe
                  hehe). Za to bieganie Cie podziwiam.. Ja rolki i rower.
                  Aha no i zawsze mialam slabosc do naukowcow (szczegolnie takich bardzo
                  skomplikowanych)!
                  • bonzee Re: "Gdy tylko mógł, uciekał na południe..." 30.10.06, 14:20
                    A tego goscia naprawde podziwiam i sie jeze jak czytam ten jad..
                    Tez fajna babka musisz byc smile
                    • mrsrobinson Re: "Gdy tylko mógł, uciekał na południe..." 31.10.06, 09:33
                      Bonzee,
                      wiekszosc z nas tu jest po kierunkach scislych, matematyce podobnych(jak nie
                      matematyka, to programowanie, fizyka teoretyczna, itd), albo po science
                      (medycyna, biologia, chemia). Stad te pragmatyczne podejscie do zycia.

                      Ja tego goscia nie podziwiam. Sadze, ze jest zdolnym facetem ale w srednich
                      granicach. Posiada na pewno duzo zyciowego sprytu i potrafi lawirowac. Poza tym
                      klamie, co juz samo w sobie jest nie do przyjecia u doroslego czlowieka i do
                      tego naukowca.
                      Zadziwia mnie po co(????) zrobil 3 magisteria i 2 doktoraty(????) Jesli ktos
                      naprawde interesuje sie jakims tematem moze go zglebic bez robienia tytulow,
                      znam takich kilku. Robienie 3 kierunkow w zawrotnym tempie o czym swiadczy?
                      Raczej o apetycie na papier z tytulem a nie wiadomosciach. Komu i co ma to
                      udowodnic? Sila rzeczy facet jest niedouczony, jak na doktora. Ja to pisze nie
                      dlatego, ze mu zazdroszcze, bo jest mi to obojetne, mam tytuly z bardzo b.b.
                      dobrego amerykanskiego uniwersytetu, starcza mi ale wiem, ze robienie doktoratu
                      w science, to nie swiadczy o geniuszu ale ciezkiej pracy i wielkiej pasji. I
                      zajmuje duuuuzo czasu.

                      Jad?
                      Bez przesady, to, ze ktos mowi jak jest i to nie zawsze pasuje do ladnego
                      obrazka, w Polsce szczegolnie jest uwazane za zlosliwosci.
                      Jesli juz jestesmy zlosliwi, to glownie dlatego, ze ten facet to typowy i
                      bardzo chamski zreszta przyklad polskiej protekcji i zgnilizny i kiedy to
                      odkrylismy nie bardzo bylismy zadowoleni, a kto by byl?

                      Zreszta nic mu w tym jego zyciu nie wyszlo na dobre, chociaz mial taki wielki
                      apetyt na wszystko i przed niczym sie nie cofal.

                      Wam w Polsce wydaje sie, ze my tutaj skrecamy sie z zazdrosci jaki to on
                      wspanialy. Jak sie juz zyje tyle lat poza Polska, to traci sie pewne cechy
                      typowo polskie, miedzy innymi i bezinteresowna zawisc. Za duzo pracujemy nad
                      soba aby miec takie polskie obciazenia. Napisalam juz, ze nie ma do tego zadnej
                      podstawy, bo wiekszosc z nas calkiem jest calkiem wyekwipowana w tytuly. Dech
                      natomiast zapiera to, ze facet byl wlasciwie banka mydlana, wszyscy dookola
                      mimo, ze to wiedzieli, udawali, ze nie wiedza. A rezultat byl do przewidzenia.
                      Nalepiej jednak reprezentowac soba to, kim sie jest, a nie to kim sie chcialoby
                      byc.




                      • bonzee Re: "Gdy tylko mógł, uciekał na południe..." 31.10.06, 16:29

                        > Zadziwia mnie po co(????) zrobil 3 magisteria i 2 doktoraty(????) Jesli ktos
                        > naprawde interesuje sie jakims tematem moze go zglebic bez robienia tytulow,
                        > znam takich kilku. Robienie 3 kierunkow w zawrotnym tempie o czym swiadczy?
                        > Raczej o apetycie na papier z tytulem a nie wiadomosciach. Komu i co ma to
                        > udowodnic? Sila rzeczy facet jest niedouczony, jak na doktora. Ja to pisze
                        > nie

                        Niesmowite..U wrozki bylas czy tarot wystraczyl? smile Dziwi Cie, ze zrobil 3
                        mgr i 2 doctoraty. A ja sie szczerze mowic dziwie, ze ty sie dziwisz. Leczymy
                        kompleksiki czy nie tolerujemy innych?

                        > dlatego, ze mu zazdroszcze, bo jest mi to obojetne, mam tytuly z bardzo b.b.
                        > dobrego amerykanskiego uniwersytetu, starcza mi ale wiem, ze robienie
                        doktoratu
                        >
                        > w science, to nie swiadczy o geniuszu ale ciezkiej pracy i wielkiej pasji. I
                        > zajmuje duuuuzo czasu.
                        >
                        > Jad?
                        > Bez przesady, to, ze ktos mowi jak jest i to nie zawsze pasuje do ladnego
                        > obrazka, w Polsce szczegolnie jest uwazane za zlosliwosci.
                        > Jesli juz jestesmy zlosliwi, to glownie dlatego, ze ten facet to typowy i
                        > bardzo chamski zreszta przyklad polskiej protekcji i zgnilizny i kiedy to
                        > odkrylismy nie bardzo bylismy zadowoleni, a kto by byl?

                        Nie sadze, zeby polskie macki siegaly az do kandyjskich posad rzdowych. Wiec
                        musisz przyznac, ze facet ma Mozg. Pewnie jakbys miala koneksje mieszkajac w
                        Polsce to tez bys z nich korzystala. Jak wpadasz miedzy wrony to kraczesz jak
                        one..
                        Polska jest zepsuta do szpiku kosci... Ale ja musialam az wyemigrowac, zeby to
                        sobie uswiadomic. Dystans, dobrze na to spojrzec z dystansu.


                        > Zreszta nic mu w tym jego zyciu nie wyszlo na dobre...

                        Tutaj juz wyczuwam 'wishful thinking'...
                        A Tobie co w zyciu wyszlo na dobre?


                        • drabiniasty Re: "Gdy tylko mógł, uciekał na południe..." 31.10.06, 22:35
                          Kazdy kto zrobil jeden doktorat wie, ze wklad pracy i koncentracja potrzebna
                          zwlaszcza w kierunkach laboratoryjnych jest tak wielki, ze nie mozna sie
                          rozdrabniac na NIC wiecej na pisanie innych prac i inne studia pomijam. Chyba,
                          ze robi sie doktorat zaocznie w ciagu 10 lat....To nie sredniowiecze, teraz
                          problemy zwlaszcz bio-chemiczne sa zlozone, czasami nawet jedno zycie badacza
                          nie wystarcza by je zglebic.

                          Nikt tu kompleksow nie leczy, to ty jestes glupia, jesli uwazasz, ze trzaskanie
                          chemicznego doktoratu i to porzadnego jest mozliwe w ciagu 6 miesiecy! Zreszta
                          ten wasz tajemniczy Don Pedro robil doktorat jeden na akademii fikania
                          kozoiolkow a nastepnie na slynnym z poziomu UG. To chyba wystarczy za
                          referencje.

                          Do posiadania MOZGU i to prawdziwego wiecej jest potrzebne niz spryt,
                          znajomosci i szybkie bieganie. Zreszta okazalo sie ze wasz MOZG byl
                          nieprawdziwy i zwial, bo trudno mu bylo dac sobie rade w tym ciaglym klamstwie.

                          Zdaje sie kilkoro ludzi tlumaczylo juz dlaczego w obecnych czasach nie robi sie
                          studiow doktorankich w 6 miesiecy a wy co ciagle nie kalpujecie....?

                          Dlatego sie w tej Polsce tak zle dzieje, bo wy wierzycie w cuda tam, gdzie jest
                          to niemozliwe. Wszystko wskazuje na to, ze byl to jeden wielki "fraud" a wy
                          dalej swoje. Waszemu tajemniczemu Don Pedro "samo sie z geniuszu" wszystko
                          robilo potwierdzajc wasza teorie o nadzwyczajnosci. Wszystko "samo " sie robilo
                          a pozniej przez przypadek okazalo sie, ze tatus byl profesorem na tej uczelni a
                          nawet kierownikiem studiow doktoranckich a nowa zona geniusza, wystarczy, ze
                          weszla do rodziny natychmiast splynela na nia cudownosc i genialnosc rodziny
                          (sila osmozy!!!) - dostala nawet stypendium naukowe, "zbiegiem" okolicznosci do
                          Edmonton w Kanadzie. Bo przeciez trudno by bylo waszemu geniuszowi,przy calym
                          jego geniuszu, rozmnozyc sie korespondencyjnie.

                          Nie jest pani w stanie rozdzielic dwoch spraw: MOZGU i protekcji, bo w Polsce
                          doszliscie juz do takiej degrengolady moralnej, ze uwazacie to za jedno i to
                          samo.

                          Genialni sie ci, co maja wejscia, a wejscie juz samo uwazane jest za geniusz.

                          Pamietam Edwarda Gierka, sekretarza PZPR. Byl jedynym przystojnym i zachodnim
                          typem polityka w Polsce. Wasz Kaczynski moze sie przy nim schowac! Ladnie
                          pachnial i mowil biegle po francusku! Cala jego rodzina tez byla "genialna".

                          Wszystkie poszli w profesory.....zona byla genialna, i utytulowana, syn do dnia
                          dzisiejszego jest profesorem!

                          Zal mi pani, nie rozumie pani podstawowych spraw, do czego doprowadzilo pania
                          zycie w tym kraju....

                          • balmy Re: "Gdy tylko mógł, uciekał na południe..." 31.10.06, 22:42
                            forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=44&w=50316985
                          • bonzee Re: "Gdy tylko mógł, uciekał na południe..." 31.10.06, 22:46
                            Boze jaki ograniczony gosciu.. Gdzie masz napisane, ze zrobil doktorat w 6
                            miesiecy, no gdzie? Mozna pisac dwa doktoraty na raz.. jJak sie ma leb to
                            mozna. Grunt to pasja i odpowiednia motywacja!(Domyslam sie,ze tobie to ciezko
                            nawet sobie wyobrazic). Moj calkiem bliski znajomy doktoryzujac sie pracowal na
                            caly etat, robil doktorat, prowdzil zajecia ze studentami i codziennie
                            inprezowal..
                            Nie przykladaj swojej miarki do wszystkich, a juz szczegolnie do geniuszy smile
                            • robinhood101 Re: "Gdy tylko mógł, uciekał na południe..." 31.10.06, 23:18
                              Nie mowi sie gosciu tylko gosc, gosciu mowia na wsi....
                              Odezwala sie ta, co zrobila doktorat a moze i dwa na raz. Jak nie wiesz to, nie
                              zajmuj glosu. Twoj znajomy mogl robic, co chcial, dlatego miedzy innymi robil
                              doktorat w Polsce, a nie gdzie indziej i na pewno nie byl to doktorat
                              laboratoryjny ale oparty na naukach teoretycznych, to zasadnicza roznica.

                              A do Balmy: widzialem dwa polskie doktoraty ze specjalnosci scislych. Dziwnym
                              zbiegiem okolicznosci przypominaly mi pewien doktorat, ktory widzialem pare lat
                              wczesniej w jednej amerykanskiej bibliotece zawsze pelnej Polakow....nawet
                              konkluzje byly podobnie sformulowane.

                              Do drabiniastego:okazuje sie rodzina Gierkow ma sie dobrze. Adam Gierek nadal
                              jest profesorem, jego zona jest profesorem a mamusia pewnie, jak zyje, jest
                              profesorem emerytem. Wszyscy nadal biegle mowia po francusku, taka rodzinna
                              tradycja. Dlatego pewnie Adam zyje teraz w Brukseli, gdzie jest nie tylko
                              profesorem ale i poslem europejskim. Pewnie jest tez jednym tam Polakiem, ktory
                              biegle posluguje sie francuskim.ha ha ha ha ha ha
                              www.gierek.pl/
                              Dobrze jest zyc w Polsce, w obecnych czasach narod tam jest tak glupi, ze ci co
                              maja po 30 lat w ogole nie wiedza kim byl Gierek, wiec nie trudno sie madrzyc
                              i nadal robic kariere.

                              • mrsrobinson Re: "Gdy tylko mógł, uciekał na południe..." 01.11.06, 03:13
                                No tak, Gierek to byl panisko komunistyczne. Byl wysoki, mial zawsze dobrze
                                skrojony garnitur, poza tym jak piszesz ladnie pachnial i mowil po francusku.
                                A teraz co, prezydenta prawie nie widac taki maly, najwyzej slychac. Kupuje
                                sobie buty za 3000zl po czym ich nie czysci i ma porwane i pozwiazywane
                                sznurowki. Niechluje wszedzie i nawet tytuly nie pomoga, jak sie ma obyczaje
                                kmiecia.

                                Ja, kiedy byl Gierek mialam troche ponad 12 lat ale moj brat byl juz studentem
                                SGGW. Kiedys przyszedl do domu i opowiadal jak Gierek zawital na uczelnie a to
                                byl rok zdaje sie kleski urodzaju jablek czy czegos tam, a Grierek na to, zeby
                                doly kopac i tak przechowywac jablka, bo kiedys dawno tak robili i ci
                                profesorowie podobno glowami kiwali ze zrozumieniem i mu przyprawdzali, takie
                                jolopy. To nawet nie bylo smieszne. Gdyby to na przyklad powiedzial Walesa, to
                                przy calej jego glupocie byloby to zabawne i przynajmniej wszyscy by sie
                                usmieli.
                            • robinhood101 Re: "Gdy tylko mógł, uciekał na południe..." 31.10.06, 23:20
                              Zanim zaczniesz zajmowac glos na jakis tematt, musisz sie z tym tematem
                              zapoznac a nie wsluchiwac co inni powiedzieli , poczytaj zyciorys faceta, to
                              zobaczysz.A zwlaszcza popatrz na daty prac naukowych.
                              • bonzee Re: "Gdy tylko mógł, uciekał na południe..." 31.10.06, 23:30
                                >.A zwlaszcza popatrz na daty prac naukowych.

                                www.cein.ualberta.ca/research/nint/theory-modeling-group/people/piotr.html

                                Tutaj masz podane lata zdybycia tytulow naukowych. Pure logic na poziomie
                                szkoly podstwowej. Mozna robi dwie rzeczy na raz! Genialne no nie..
                                • robinhood101 Re: "Gdy tylko mógł, uciekał na południe..." 31.10.06, 23:53
                                  Wlasnie te daty wskazuja na wszystko.

                                  Pytanie:
                                  Kim jest bonzee?
                                  Byla zona geniusia?
                                  Tatusiem geniusia?
                                  Czy kims z kolka adoracyjnego geniusia?
                                  Bezinteresowna, glupia ale w pretensjach fanka geniusia?

                                  A odpowiedz jest jedna. Facet sie ewakuowal z pewnych przyczyn i nie chcial byc
                                  waszym geniusiem. A nawet mial was gleboko gdzies, a moze to typowe dla tego
                                  geniusia?
            • piss.doff Re: "Gdy tylko mógł, uciekał na południe..." 29.10.06, 20:53
              myslisz fakty: ja sie dalem przekonac tylko do jednego: ze facet wystartowal i
              wygral Canadian Death race na czwartej pozcji. That is it, end of story. Cala
              reszta to jak pisalem ja i inni: maczka rybna,ktora czuc na kilka kilometrow.

              Pana dr. hc B., to nie mieszaj tutaj a na temat lozy P2 zaloz inny watek.
              Pominales jeszcze zbawce narodu polskiego pana Kuklinowskiego. Szlomo Morel tez
              sie przysluzyl bo pozbyl sie tej zlej reakcji ktora wtedy RzPl przeszkadzala.

              Zobaczysz jutro go znajda i sam nam o tym doniesiesz wink. Policja z Kauai wie
              ze na nich sa oczy calego swiata. Wiedza i chca swiatu udowodnic, ze z nimi w
              ch. cienki bolek z Polski na chorobowym nie bedzie gral. Robisz z niego wariata
              potrzebujacego opieki a jak sobie przeczyta to forum to zaraz ozdrowieje, taki
              magiczny wplyw forum polonia na zycie czlowieka.
              • jp.hi Re: "Gdy tylko mógł, uciekał na południe..." 29.10.06, 21:14
                Pozwol, ze zadam ci pytanie. Co twoim zdaniem jest nawazniejsze w zyciu
                czlowieka?
                Pieniadze? Dobra praca? Posiadanie wygodnego domu, samochodu? Itd, itd.
                Opowiedz jest jedna. Szczescie. Najwazniejsze aby byc szczesliwym.
                Co z tego, ze ktos robi oszalamiajaca kariere, jak to mu nie daje szczescia. Co
                z tego, ze masz duzo pieniedzy jak jestes w zyciu nieszczeliwy. Corka Onasisa
                popelnila samobojstwo.

                On jest teraz szczesliwy i nie nalezy mu w tym przeszkadzac.
                Jemu naprawde nie zalezy na zaszczyytach i dobrej opinii takiej jak waszej.
                Z perspektywy Hawajow, to zupelnie nie wazne, ze w polskim szkolnictwie zle sie
                dzieje? Nie wazne co i z kim jego byla zona teraz robi? Nawet corka ktora tak
                kochal stala mu sie obojetna.
                Psychika czlowieka jest bardzo skomplikowana. Tym bardziej skomplikowana u
                czlowieka nieprzecietnie inteligentnego.
                • mrsrobinson Re: "Gdy tylko mógł, uciekał na południe..." 30.10.06, 00:18
                  jp.hi wlasnie mowie mojemu staremu, ze 34-letni Polak zrobil doktorat z chemii(
                  a moj stary jest naukowcem w bardzo pokrewnej dziedzinie)a on na to ,ze wie, ze
                  pochodze z genialnego narodu(dlatego sie ze mna ozenil) ale nikt nie jest w
                  stanie zrobic doktoratu z chemii w ciagu pol roku, bo na samo pisanie nie
                  starczy czasu. Po czy popatrzyl na mnie i powiedzial, ze zadna porzadna
                  uczelnia na cos podobnego nie pozwala.
                  • jp.hi Re: "Gdy tylko mógł, uciekał na południe..." 30.10.06, 00:35
                    A kto to powiedzial, ze zrobil w ciagu pol roku? Pisalem juz wczesniej, ze ja
                    rozumiem, ze robil 2 a moze 3 fakultety jednoczesnie.
                    Tak sie sklada, ze znam ludzi pokroju Piotra. Nauka, czyli przyswajanie sobie
                    wiedzy dla nich to najlatwiejsza rzecz pod sloncem. Takim ludziom wystarczy
                    przeczytac ciagiem kilka ksiazek naraz aby pojsc na egzamin. W tym czasie inni
                    musza sleczyc nad nimi dniami i nocami.
                    Nie zrozumiesz tego jak nie spotkasz takiego czlowieka. Ich mozgi pracuja
                    innaczej. Zawsze zastanawialem sie nad tym jak dlugo te informacje sa swierze w
                    ich mozgach. Wydaje mi sie, ze sa bardziej ulotne. To jednak wystarczy aby
                    zdobywac dyplomy i tytuly.
                    • mrsrobinson Re: "Gdy tylko mógł, uciekał na południe..." 30.10.06, 00:41
                      Nie mowimy o zdawaniu egzaminow, mowimy i napisaniu pracy w pol roku sie nie
                      da. Jak moj stary to mowi, to wie, on juz niejednego geniusz widzial. chyba,ze
                      praca gowno warta, tak tez moze byc.
                    • ketonka Re: "Gdy tylko mógł, uciekał na południe..." 30.10.06, 07:05
                      phi, nie masz pojecia o pisaniu pracy doktorskiej bo wiedzialbys, ze to co on
                      ma w zyciorysie jest po prostu niewykonalne bez interwencji zewnetrznej w
                      postaci tatusia z jego wysoko ustawionymi kolegami.
                      • mrsrobinson Re: "Gdy tylko mógł, uciekał na południe..." 30.10.06, 07:51
                        Tez tak uwazam. Genialny i b.zdolny student robi doktorat z chemii w ciagu 4
                        lat. Tak twierdzi moj maz. Jesli jest pracowity. Ale musi pracowac pelna para
                        spedzajac przy tym od 8 do 12 godzin dziennie w laboratorium. To sa niestety
                        kierunki laboratoryjne, tu sie na da na lapu capu i cos tam wymysle. Przecietny
                        student robi doktorat po 6-8 latach. Ja moge sobie lezec w lozku i rozwiazywac
                        problemy matematyczne a chemik musi siedziec w laboratorium i tyle. Podstawa
                        jest doswiadczenie. A w microbiologii to juz zupelnie trzeba byc super molem i
                        prawie spac z mikroskopem. Genialnosc biochemikow polega nie na tym, ze maja w
                        perfekcyjny sposob opanowany warsztat laboratoryjny i wiadomosci, ktore
                        procentuja po wielu, wielu latach. Co tu duzo mowic, moj stary to solidna firma
                        na jednym z najlepszych uniwersytetow na tej ziemii. Wierze mu. Cale szczescie,
                        ze sie nie rozgadalam i nie opowiadlam o tym naszym "geniuszu", bo zrobilabym
                        na nim pewnie bardzo zle wrazenie a on mysli, ze Polacy to superintelektualisci.
              • jp.hi Re: "Gdy tylko mógł, uciekał na południe..." 29.10.06, 21:50

                piss.doff napisał:

                > myslisz fakty: ja sie dalem przekonac tylko do jednego: ze facet wystartowal
                i
                > wygral Canadian Death race na czwartej pozcji. That is it, end of story. Cala
                > reszta to jak pisalem ja i inni: maczka rybna,ktora czuc na kilka kilometrow.



                "Piotr Drabik jest człowiekiem bardzo uzdolnionym. Mimo młodego wieku ma na
                koncie dwa doktoraty, ukończył też trzy kierunki studiów. Zaczął na AWF, po
                drugim roku zajął się biologią molekularną i fizyką. W 1998 r. otrzymał nagrodę
                prezesa Rady Ministrów za najlepszą pracę naukową. Wyjechał na staż naukowy do
                Nowego Jorku, następnie został ściągnięty do pracy w Montrealu, aż wreszcie
                wygrał konkurs, po którym zajął się badaniem białek w rządowym kanadyjskim
                Instytucie Nanotechnologii. Jest tam już dwa lata."

                Czy ty wiesz piss.doff co znaczy wygrac konkurs na pozycje badacza w
                kanadyjskim rzadowym instytucje? Tam nie startowali Polacy. Tam startowal caly
                swiat.
                To jest dla ciebie "maczka rybna" ?

                Byc moze AWF to byle jaka szkolka ale nawet w byle jakich szkolach zdarzaja cie
                geniusze.
                • jp.hi I jeszcze jedno 29.10.06, 22:27
                  Drabik is a visiting fellow at the University of Alberta, said Shannon Jones, a
                  spokeswoman for the school's nanotechnology institute.
                  "Clearly we're very concerned and hope there's a positive resolution to this,"
                  Jones said. "He was a very gifted young man. People are very happy with his
                  work here."
                  • euro-pejczyk Re: I jeszcze jedno 29.10.06, 22:47
                    jp przypominasz troche klakierow z czasow komuny, ktorzy rozplywali sie nad
                    rzekomymi osiagnieciami naukowymi swoich wodzow

                    w Kanadzie i w USA stwierdzenia typu
                    > "He was a very gifted young man. People are very happy with his
                    > work here."
                    nic nie znacza, to jest tak samo jak powiedziec 'jest ladny dzien'
                    Powiedziec cos pozytywnego o kazdym pracowniku to podstawa biurowego savoir
                    vivre, powszechnie zrozumialy dla kazdego przelozonego w Kanadzie i w USA.
                    Ludzie w USA/Canada sa mili, ludzie sa NICE.
                    To nie ma absolutnie NIC wspolnego z osiagnieciami naukowymi. Tutaj licza sie
                    publikacje, i to nie na kurso konferencjach lecz w szanowanych scientific
                    journals, to jest pierwszy stopien, drugi stopien to jest jak czesto taka
                    publikacja jest cytowana (czyt uznawana i szanowana) przez innych naukowcow.
                    Aby byc wybitnym naukowcem trzeba troche czasu, czasu spedzonego za biurkiem,
                    przed kommputerem i w laboratorium.

                    Takie opowiastki typu "gifted man" nie poparte zadnym konkretem wlasnie powoduja
                    podejrzliwosc i niesmak jak z czasow partyjnych naukowcow PRL.
                    BTW, prace w kanadyjskich instytutach naukowych, szczegolnie na szczeblu
                    post-graduate fellow to nie zaden konkurs czy inny cyrk, to normalne ogloszenie
                    o prace, interview i zatrudniene jak w kazdym innym przedsiebiorstwie. I urlop
                    na poczatku jest krotki, chyba, ze "geniusz" potrafi wynegocjowac cos lepszego.

                    Jak masz cos bardziej konkretnego niz "gifted young man", opowiastki rodzinne i
                    przyjaciol, sterty dyplomow z fikania koziolkow, lub encyklopedyczne cytaty o
                    "d maryny"
                    to daj znac
                    • jp.hi Re: I jeszcze jedno 30.10.06, 00:00
                      Nie mam zadnego interesu aby go bezpodstawnie wychwalac czy gloryfikowac.
                      Niemam z nim zadnego zwiazku i nawet go nieznam.
                      Dyskutuje tylko z teza, ze w Kanadzie grunt mu sie palil pod nogami a w Polsce
                      wszystkie mosty mial juz spalone. Co do tego drugiego moge sie zgodzic ale z
                      tym pierwszysm dyskutuje.
                      Sam widzisz, ze w tej wymianie opinii latwo dosc do wniosku ze Piotr to nieuk,
                      oszust, lawirant, wywindowany tylko przez protekcje. Medialnie bardzo latwo
                      jest zniszczyc czyjas dobra reputacja.
                      Probowano nawet umiejszyc jego wybitne wyniki sportowe. Malo brakowalo a sam
                      bym w to uwierzyl.
                      Ludzie potrafia zrobic innym duzo szkody aby nastepnie wycofac sie rakiem. A to
                      ze ktos z tego powodu szarpnal sie na swoje zycie to juz nie ich wina.

                      Wierze ze ty euro-pejczyk prezentujesz soba cos znacznie wiecej niz Dr Piotr
                      Drabik.
                      • euro-pejczyk Re: I jeszcze jedno 30.10.06, 02:01
                        jp.hi napisał:

                        > Nie mam zadnego interesu aby go bezpodstawnie wychwalac czy gloryfikowac.
                        > Niemam z nim zadnego zwiazku i nawet go nieznam.
                        nie znasz go, twierdzisz, ze nie masz zadnego interesu, a jednak go uparcie
                        gloryfikujesz powtarzajac ad nauseum po innych nic nieznaczace grzecznosciowe
                        komplementy i selfserving zachwyty od usilnie promujacej go rodzinki jako dowod
                        na jego "geniusz"
                        Ustalmy, ze geniusz to nie silne nogi i duze plucae, geniusz to nie dyplomy z
                        wuefu, to cos wiecej, to cos duuuuzo wiecej
                        Jezeli tam jest geniusz to nie trzeba go tak usilnie i sztucznie promowac, on
                        sam wyplynie i nas wszystkich zachwyci swoim pieknem, kiedy przyjdzie na to czas
                        Ale moze on nie chce byc geniuszem dla tlumow, moze on chce zyc swoim zyciem, a
                        nie pod dyktando tatusiow, instytutow i usluznych klakierow


                        > Dyskutuje tylko z teza, ze w Kanadzie grunt mu sie palil pod nogami a w Polsce
                        > wszystkie mosty mial juz spalone. Co do tego drugiego moge sie zgodzic ale z
                        > tym pierwszysm dyskutuje.
                        To czy mu sie grunt palil po nogami w Kanadzie to bardzo subiektywne, ja nic
                        takiego nie zauwazylem. Kanada to piekny kraj aby zyc spokojnie, jedyny problem
                        to, ze nie wszystkim to wystarcza. Kanada to maly liczebnie kraj, tylko 30mln
                        ludzi rozrzuconych na przestrzeni prawie 10mln km2. Kazda prowincja to prawie
                        osobny kraj z kilkoma milionami mieszkancow, odseparowanych od reszty Kanady
                        geograficznie, kulturowo a nawet jezykowo, tam latwo to poczuc sie samotnym,
                        zagubionym i bez celu.


                        > Sam widzisz, ze w tej wymianie opinii latwo dosc do wniosku ze Piotr to nieuk,
                        > oszust, lawirant, wywindowany tylko przez protekcje. Medialnie bardzo latwo
                        > jest zniszczyc czyjas dobra reputacja.
                        Nie powiedzialbym, ze nieuk, chociaz jakosc osiagniec jest wprost proporcjonalna
                        do jakosc uczelni
                        protekcje? znajac polskie uklady, na pewno tak,
                        Medialnie mozna probowac wszystko, slabe argumenty upadna niezaleznie od mediow


                        > Probowano nawet umiejszyc jego wybitne wyniki sportowe. Malo brakowalo a sam
                        > bym w to uwierzyl.
                        > Ludzie potrafia zrobic innym duzo szkody aby nastepnie wycofac sie rakiem. A to
                        >
                        > ze ktos z tego powodu szarpnal sie na swoje zycie to juz nie ich wina.
                        kto sie szarpnal na zycie? co ty sugerujesz? czy ty przypadkiem nie przesadzasz
                        w swojej samo-egzaltacji?

                        >
                        > Wierze ze ty euro-pejczyk prezentujesz soba cos znacznie wiecej niz Dr Piotr
                        > Drabik.
                        czy to ma byc niezdarna proba na medialne szyderstwo?
                        kilka postow wczesniej pisales, ze najwazniejsze to byc szczesliwym?
                        tyko jak to zmierzyc i porownac 2 osoby, aby moc zaspokoic twoja szydercza
                        ciekawosc?
                        • robinhood101 Re: I jeszcze jedno 30.10.06, 02:48
                          Zgadzam sie z Toba Europejczyk. Dlatego nikt prakycznie nie cieszyl sie kiedy
                          Ted Kaczynski byl sadzony. Facet byl czystym geniusze matematycznym,
                          nieprzystosowanym, chorym psychicznie i nikt mu nie pomogl i nie zauwazyl tego.
                          To byl prawdziwy sprawdzony przez wielu geniusz czystej wody. To nie ulegalo
                          zadnej ale to zadnej dyskusji i dlatego ta historia mial wymiar strasznej
                          tragedii.
                          Nie przypominam sobie aby o Drabiku jego amerykanscy czy kanadyjscy pracodawcy
                          mowili, ze jest gniuszem. Geniuszem byl wylacznie w Gdansku i wylacznie wsrod
                          rodziny.
                    • mrsrobinson Re: I jeszcze jedno 30.10.06, 01:06
                      Przy calym wspanialym systemie naukowym w USA uczelnie amerykanskie nie
                      rozumieja, ze np. w takiej Polsce na intratne stupendia i do pracy naukowej
                      poza Polska a glownie w USA i Kanadzie zalapuja sie nie najzdolniejsi ale ci co
                      maja znajomosci i rodzine, ktora dla nich wie jak sie rozpychac lokciami. Co to
                      w Polsc nie ma myslicie doskonalych biologow molekularnych? A wysyla sie faceta
                      po fizjoterapi, ktory potrafi dobrze biegac. Give me a break!!!

                      Powiem wam jedna historie. Jak tylko zaczelam studiowac w Polsce, poniewaz
                      ladnie poslugiwalam sie j.angielskim i na dodatek bylam dobra studentka marzylo
                      mi sie stypendium Fulbrighta. Kiedy sie zwierzylam z moich pragnien profesorowi
                      i zapytalam co i jak zlozyc, wyszydzil mnie. Nawet dostepu wtedy na takie
                      stypendium nie bylo. Dostawali je szczegolnie "uzdolnieni" studenci, towarzysze
                      przewaznie.
                      A pamietacie jak tow. Miller pojechal w charakterze naukowca do Woodrow Wilson
                      Center for Scholars??? Facet jest z zawodu elektrykiem i co on tam naukowego
                      napisal, skoro marnie posluguje sie angielskim, o jakis merytorycznych
                      wiadomosciach nie wspomne? Co z niego za naukowiec?
                      Ale tow. kwasniewski pojechal do stanow i zalatwil mu te pozycje, bo mial
                      pewnie jakies zobowiazania. Reka reke myje. Stara, dobra skorumpowana Polska.
                      Dzieki Bogu, ze ja juz tam nie mieszkam.
                      • robinhood101 Re: I jeszcze jedno 30.10.06, 02:23
                        Dokladnie , trafilas w sedno, caly ten zyciorys Piotra jest ladny, biega nawet
                        w Canadian Death Race a jakie ma osiagniecia po 2 latach pracy badawczej???
                        Powinne byc nieprzecietne, bo facet potrafi zrobic doktorat z chemii w ciagu
                        pol roku!!!
                        Jak znajdziecie odpowiedz na to pytanie bedziecie wiedziec, co sie stalo. Mnie
                        sie wydaje, ze z tych jego badan wyszly kompletne nici, NIC. I wiedzial, ze nie
                        moze liczyc na stala prace w instytucie. Do Polski po takim publicznym
                        opluwaniu uczelni tez nie mial juz po co wracac. Co pozostalo? Ewakuowac sie
                        tam, gdzie jest chociaz dobra pogoda przez caly rok.

                        Ja w przeciwienstwie do Ciebie jp.hi. nie uwazam go za geniusz. Uwazam go za
                        aroganckiego faceta, ktory sobie pozwala na duzo wiecej chamstwa i
                        impertynencji, niz przecietny polski naukowiec( patrz artykuly), bo wiedzial,
                        ze mu to ujdzie. Kiedy byl uzalezniony od kogos, siedzial cicho, ba nawet
                        poczatki kariery nie zaczynal gdies tam w krakowie ale pod okiem tatusia i przy
                        jego pomocy.
                        Ten facet naprawde jest interesujacy z jednego powodu:stanowi kwintensencje
                        polskiego systemu szkolnictwa wyzszego. Wysokie ambicje, mozliwosci, pokazywal
                        tu i tam co potrafil a na koniec sie zesral....publicznie i poza Polska.
                        Nie moge powiedziec, zebym specjalnie sie tego wszystkiego ucieszyl w koncu to
                        tez Polak.
                        • jp.hi Poraz ostatni na ten temat 02.11.06, 22:54
                          robinhood101 napisał:

                          > Ja w przeciwienstwie do Ciebie jp.hi. nie uwazam go za geniusz. Uwazam go za
                          > aroganckiego faceta, ktory sobie pozwala na duzo wiecej chamstwa i
                          > impertynencji, niz przecietny polski naukowiec( patrz artykuly), bo wiedzial,
                          > ze mu to ujdzie. Kiedy byl uzalezniony od kogos, siedzial cicho, ba nawet
                          > poczatki kariery nie zaczynal gdies tam w krakowie ale pod okiem tatusia i
                          > przy jego pomocy.


                          Nigdzie nie napisalem ze uwazam go za geniusza. Prosze nie przekrecaj.
                          Pisalem, ze jest wybitny (outstanding) co dowodza jego osiagniecia zarowno
                          naukowe jak i sportowe.
                          Nie interesuje mnie jego tatus i jego protekcje. Piotr startowal w najbardziej
                          morderczym maratonie swiata. Canadian Death Rice, 125km nonstop w gorach
                          skalistych.
                          "Consider running for 125km over rough, mountain trails, through pristine
                          forests shared with resident wildlife, over ragged, rocky, and sometimes wet or
                          snow-covered, seemingly endless terrain. Sounds pretty tough? Well, add the
                          fact that you are journeying over three different mountain summits and are
                          gaining over 17,000 feet in elevation, crossing over a major river by raft, (At
                          our spectacular Hell's Gates canyon at the confluence of the Smoky and Sulphur
                          Rivers.) plus running part of this race in the dark and there you have it - the
                          makings of our larger-than-life world-class event, the Canadian Death Race!
                          Czytaj tutaj www.canadiandeathrace.com/v2/race_details.html
                          W tym roku na 2tys uczestnikow ukonczylo go tylko 200. Piotr Drabik zajal w nim
                          6 miejsce. Mowienie o protekcji tatusia, chamstwie, kretacwie, cwaniakowaniu,
                          itp jest poprostu ignorancja i arogancja.

                          A jak go oceniaja w Instytucie w ktorym pracowal.
                          "Shannon Jones, a spokeswoman for the National Institute for Nanotechnology in
                          Edmonton, said:
                          Dr. Drabik was very capable and was somebody who did good work and his
                          supervisor was happy with his work."
                          cnews.canoe.ca/CNEWS/Science/2006/10/25/2133678-cp.html
                          Skonczcie, prosze ta glupia dyskusje.
                          • robinhood101 Re: Poraz ostatni na ten temat 04.11.06, 00:21
                            Widze, ze musisz koniecznie postawic na swoim, twoja sprawa. Musisz jak widac
                            miec bozka(bez wzgledu na jego jakosc)i modlic sie do niego i go podziwiac,
                            inaczej zycie jest malo warte. To jest typowe dla ludzi urodzonych i
                            wychowanych w stalinizmie. Podswiadomie chca miec wodza. Ktos tu kiedys nazwal
                            to mentalnoscia niewolnika....dlatego miedzy innymi Solidarnosc niczego nie
                            wskorala, za duzo bylo slepych fanatykow, ktorzy za nia szli ale tak naprawde
                            nie wiedzieli za czym i po co.Inni nazywaja to owczy ped. Szkoda tylko, ze ci
                            to nie przeszlo po tylu latach pobytu w USA. To nawet jest niebezpieczne. Ale
                            widac czym skorupka za mlodu nasiaknie.....

                            W kazdym razie, nasze opinie na temat Drabika zasadniczo roznia sie. Nie bede
                            sie powtarzal, co o nim sadze. Warto by jednak bylo nie stawiac go obok tzw.
                            wybitnych Polakow, bo to nie jego towarzystwo. Nie bylo przedtem i nie bedzie w
                            przyszlosci, o czym sie pewnie wkrotce dowiemy, bo jego rodzina oraz tzw.
                            przyjaciele predzej czy pozniej puszcza farbe na jego temat.
                • robinhood101 Re: "Gdy tylko mógł, uciekał na południe..." 30.10.06, 00:38
                  Mylisz sie jp.hi. Mitologizujesz sprawe. Facet byl w Kanadzie na zasadzie
                  fellowship. O nic nie walczyl ani nie wygrywal z calym swiatem, Wiesz co to
                  jest fellowship? To swoiste stypendium. Instytuty na calym swiecie posiadaja
                  pule stypednialno-pracownicza dla ludzi z doktoratem i oferuja pracownie
                  badawcze do przeprowadzania doswiadczen (z ktorych pozniej korzystaja). Takie
                  badania maja doprowadzic faceta do kolejnej pracy naukowej (w Polsce
                  habilitacyjnej) i dac korzysci instytutowi w postaci wymiernych osiagniec. Za
                  to mu wlasnie placili, korzysc wiec powinna wiec obopolna. Jesli delikwent jest
                  specjalnie uzdolniony oferuje mu sie stala pozycje naukowa a jak nie dziekuje
                  mu sie i musi wracac, skad przyjechal. O pozycjach fellowship sa informowane
                  wszystkie uczelnie i w gestii jakiegos profesora jest danie tego fellowship
                  pracownikowi uczelni polskiej .
                  Piotr dostal fellowship poniewaz jego tatus siedzi u zlobu i pilnuje dla niego
                  co lepszych pozycji. Poniewaz Piotr sie ozenil, stypedium na graduate studies
                  na fizyke medyczna zostala tez zalatwiona jego zonie. A moze uwazasz, ze
                  cudownym zbiegiem okolicznosci z powodu nazdwyczajnych zdolnosci oboje dostali
                  pozycje w tym samym miejscu?
                  O wszystko mozna posadzic, jak widzisz, starego Drabika tylko nie o subtelnosc,
                  altruizm i brak zachlannosci.
    • jp.hi Molecular Nanotechnology and National Security 29.10.06, 22:25
      Molecular Nanotechnology and National Security:

      “Molecular nanotechnology, when fully developed, will provide the basis for the
      next technological revolution, possibly the most beneficial yet disruptive in
      human history. By allowing inexpensive mass production with atomic-level
      precision, this infant technology has the potential to create whole new classes
      of weapons and economic, political, and social disruptions serious enough to
      threaten international security. In order to minimize the threats while
      maximizing the benefits of molecular nanotechnology’s impending development,
      the United States should take the lead in creating a cooperative strategy of
      international regulation.”

      —Thomas D. Vandermolen, LCDR, USN is officer in charge, Maritime Science and
      Technology Center, Yokosuka, Japan.
      • zorbathegreek Re: Molecular Nanotechnology and National Securit 30.10.06, 02:34
        A kto da U$A kredyt na sfinasowanie tych badan? Chiny czy Europa?
        • ratpole Re: Molecular Nanotechnology and National Securit 30.10.06, 03:37
          zorbathegreek napisał:

          > A kto da U$A kredyt na sfinasowanie tych badan? Chiny czy Europa?

          Oho, grupowy specjalista od drenazu mozgow i szpiegostwa przemyslowego zabral
          glos, hehe
          Kredyt pewnie da Ukraina i Rosja, bliskie sercu genialnego doktora.
          A ty kiedy oddasz pieniadze ukradzione przez Impexmetal na twoje wojaze po
          swiecie z seria prelekcji naukowych o tworczosci S. Lema?
          • zorbathegreek Re: Molecular Nanotechnology and National Securit 30.10.06, 13:39
            Msz znow racje, ratpole. Co mi tam do twych czy jp.hi wyzyn? Przeciez jestem
            tylko bezrobotnym starym zydkiem-homoseksualista w grupie najmniej zarabiajacych
            99.99%, na dodatek mam AIDSa i kolejny kochanek mnie wlasnie rzucil zabierajac
            ze soba resztki mego juz i tak bardzo skromnego mienia. Jako bezdomnemu nie
            przysluguje mi zasilek, a jako niewierzacemu nie wolno mi zebrac pod kosciolem.
            Wizy do U$A dawno mi temu odmowili, zreszta nie znam ani slowa po angielsku poza
            "cienc many" i "lan dular plis", wiec nie mam czego szukac za Wielka Woda.
            Bardzo zazadroszcze tym, ktorym sie na emigracji udalo, a szczegolnie Tobie,
            ratpole, jp.hi, wiarusowi i luizie. Oni sa ode mnie znacznie inteligentniejsi i
            pracowitsi, a na dodatek nie sa, tak jak ja, starymi glupimi komuchami,
            niedostosowanymi do zycia w kapitalizmie. Dawno temu chcialem wiec z soba
            skonczyc, ale na mocny sznur mnie nie stac, gaz mi wlasnie sie skonczyl w butli,
            a na jej napelnienie nie mam funduszy, do pradu elektrycznego o napieciu wyzszym
            niz 9V nie mam dostepu, jako bezdomny, mieszkam tez zbyt daleko od drogi
            samochodowej czy kolei zelaznej, aby sie rzucic pod jakis srodek lokomocji.
            Czekam wiec w jamie-ziemiance wykopanej wlasnorecznie na tym australijskim
            zadupiu czyli outbacku (zreszta nie do mnie, a do Aborygenow nalezacym), aby
            spadl wreszcie na mnie jakis samolot... Have a nice day!
      • ketonka Re: Molecular Nanotechnology and National Securit 30.10.06, 07:19
        slowo nanotechnologia to jest takie samo buzzword jak wiele innych przed nim,
        przyszly i poszla jak moda na kapcie pod choinke. Tylko buzzword. Dzisiaj
        widzialam z sklepie iPod ktory mial na na pudelku napis 'nano'. Przecieralam
        oczy ze zdziwienia rozumiejac, ze nanotechnologia trafila juz pod strzechy. Co
        drugi ciec pisze dzis artykul czy ksiazke pt. nano-costam, jak otworzysz taka
        ksiazke to zauwazysz tylko bezkresna wode po szerokiej plyciznie
        pseudonaukowej. Nie wiem co oni tam rozwijaja w Edmonton ale nie jest to
        osrodek o jakimkolwiek znaczeniu naukowym, co najwyzejmoga byc partnerami
        dlauczelni z Gdanska. A o scenariuszu typu Honey I shrunk the kids to moga
        sobie jeszcze przez najblizsze 1000 lat pomarzyc przy klebuszku marychy.
        • downunderguy Re: nosz gucio wybrol hangin loose... 30.10.06, 12:45
          nie mortwcie sie - mo sie chyba dobrze - miszkom juz dwodziescia lot w cyntrum
          gejowa - smrod zowsze wyniuchom - na Maui jest little beach - the top nude
          beach - cioty, stare emerytki i joe blow zyjom w symbiozie - od czasu do czasu
          sa atakowane przez tlustych hawajow - te hawaje to jak nosze somsiody maori co
          drugi to obojnaki i z malym fryndzlem - hej ty z hawojow tak sie zaangozowolys
          w well being gucia - chyba czujesz minte do niego - jedz na maui i wybow
          grzesznika...
        • piss.doff Re: Molecular Nanotechnology and National Securit 31.10.06, 04:43
          google podaje ze:

          pornography ma 24 miliony hitow
          nanotechnologia ma 27 milionow. czyste wariactwo.
    • jp.hi Pierwszy dzien 01.11.06, 05:36
      Bez swiatowych doniesien o Piotrze Drabiku.
      Czyzby to znaczylo, ze wszyscy juz zapomnieli o tym wybitnym Polaku?
      Mysle ze nie. Poszukiwania, moze juz nie tak intensywne jak przed tygodniem,
      nadal trwaja. Znalezienie Piotra na Kauai byloby bardzo proste gdyby on tego
      chcial. To niewielka wyspa i kazdy jej kat jest znany.
      Ciagle jednak pozostaje ta ewentualnosc, ze Piotr ulegl nieszczesliwemu
      wypadkowi. Pozostawiam maly procent na to, ze poszedl i zginal tam gdzie sie
      nie przejezdza, przeplywa, przelatuje lub nie chodzi.
      Tropikalna dzungla nie kryje zadnych niebezpieczenstw. Poza dzikimi swiniami
      ktore nie sa agresywne, niema tam wezy, jadowitych pajakow czy innych
      niebezpiecznych zwierzat.
      Jedynie niebezpieczne sa tam strome gory, klify spadajace do oceanu, gory z
      przeleczami i wodospadami.
      Niebezpieczne jest chodzenie poza wyznaczonymi trasami. Czesto wysokie trawy
      czy zarosla wygladaja jak grund, pod ktorymi jednak niema gruntu. Wyrastaja
      pasozytniczo na drzewach, krzewach tak gesto, ze nie mozna ocenic co jest na
      spodzie lub pod nimi.
      • jp.hi Re: Pierwszy dzien 01.11.06, 06:00
        Kauai slide show tinyurl.com/ykqfwz
        inne w Google images.google.com/images?hl=en&q=kauai&btnG=Search+Images
      • robinhood101 Re: Pierwszy dzien 01.11.06, 06:27
        wybitny to on byl w maceniu a tak naprawde to kto byl ostatnim wybitnym
        Polakiem w USA? Paderewski, Sieniewicz, Modrzejewska, Ted Kaczynski?
        Jak w tej grupie ma sie postac niejakiego Drabika (pewnie dziadek byl chlopem
        malorolnym z Malopolski)? A wnuk sie odnaczyl w USA tym, ze zginal na Hawajach.
        • mrsrobinson Re: Pierwszy dzien 01.11.06, 06:32
          Ostatnim najwybitniejszym Polakiem w USA jest prof Wilczek urodzony w Chicago,
          wyklada na MIT nagroda Nobla z matematyki 2005. I ja go znam!!!!!!!!!!!
          • robinhood101 Re: Pierwszy dzien 01.11.06, 06:39
            web.mit.edu/physics/facultyandstaff/faculty/frank_wilczek.html
            Ale Nobla to on dostal w 2004 roku.
            • robinhood101 Re: Pierwszy dzien 01.11.06, 06:47
              Poza tym ten Wilczek urodzil sie NYC a nie w Chicago i Nobla dostal z fizyki.
              • mrsrobinson Re: Pierwszy dzien 01.11.06, 06:50
                No i co z tego, moze urodzil sie i w NYC ale zawsze cieplo mowil o Chicago. Ja
                go znam jako wybitnego mamtematyka.
          • waldek.usa Ani MIT nie znasz, ani Wilczka nie znasz, a jezeli 01.11.06, 20:30
            ► juz, to tylko ze slyszenia, z n-tej reki.


            mrsrobinson napisała:

            > Ostatnim najwybitniejszym Polakiem w USA jest prof Wilczek urodzony w
            Chicago,
            > wyklada na MIT nagroda Nobla z matematyki 2005. I ja go znam!!!!!!!!!!!

            ► Profesor Frank Wilczek:


            There was 1 match to your request.

            name: Wilczek, Frank
            email: wilczek@MIT.EDU
            phone: (617) 253-0284
            address: NE25-4039
            department: Department of Physics
            title: Herman Feshbach Professor of Physics
            url:
            web.mit.edu/physics/facultyandstaff/faculty/frank_wilczek.html
            Student data loaded as of Nov 1, Staff data loaded as of Nov 1.

            Profesor Wilczek owszem dostal Nobla (do spolki z David J. Gross oraz H. David
            Politzer) ...

            ..."for the discovery of asymptotic freedom in the theory of the strong
            interaction"...


            physics that is, not mathematics.
            • mrsrobinson Re: Ani MIT nie znasz, ani Wilczka nie znasz, a j 02.11.06, 01:18
              Jakbym nie znala, to bym nie napisala, nie zalezy mi. To raz, a dwa po co tu
              przyszedles? Leczyc swoje kompleksy poprzez przeczenie mi. Mnie wisi mozesz
              sobie gadac, co chcesz. Jedno jest natomist pewne, nie znam twoich sierzantow i
              innych kapitanow przelozonych. Ale sie ta armia amerykanska nerwowa zrobila. Ty
              uwazaj, bo Polacy dostaja kota szybciej niz inni.
              • robinhood101 Co z naszym geniusiem??? 02.11.06, 01:33

                Waldek teraz intelektualiste bedzie grac. Bo skonczyl Community College na
                Alasce a teraz moze nawet przeniosl sie do Nowej Anglii i cos tam slyszal o
                dobrych szkolach.

                Znalazl sie genius, czy nie? Hawaje zdaje sie w glowe poszly. Tak to jest jak
                sie mlodziez w Polsce naczyta za duzo. A oni w Polsce zreszta maja travel-
                sraczke. Ciagle jezdza: jak nie wracaja, to wyjezdzaj. Nie wazne gdzie i po co
                aby ruch byl. Smieszne jest to ogladanie tych polskich chlopkow kracacych sie
                wokol na lotniskach i ze skupieniem patrzacych na swoje bilety. Wiekszosc nie
                rozumie, o co chodzi w biletach a spytac sie tez nie moze, bo przewaznie nie
                zna jezyka.
                Ten genius jest jednak lepszy, cwany, ciekawe dlaczego sie ukrywa?

                • mrsrobinson Re: Co z naszym geniusiem??? 02.11.06, 01:38
                  No na razie nie slychac co sie z nim dzieje, pewnie sie opala.
                  A ja,robin, nadal nie wiem co ta Passent studiowala na Harvard, podobno
                  Class'95.
                  • robinhood101 Re: Co z naszym geniusiem??? 02.11.06, 01:50
                    A ty co, nie masz intranetu do uczelni???
                    Wsiadz w samochod pojedz do biblioteki i bedziesz wiedziala.
                    Zreszta, ja nie rozumiem po co sie kims takim interesowac. Jak nie ma
                    informacji na necie, to znaczy, ze pewnie robila graduate studies w gotowniu po
                    francusku. Straszne pierdoly pisze w tym swoim blogu, poza tym ma 33 lata i
                    zrobila z trudem absolutorium z tej germanistyki i to w Wa-wie, co bylo na tym
                    Harvardzie lepiej nie pytac. Dlaczego ona cie tak interesuje? Bo jest kolejnym
                    przykladem polskiej protekcji?
                    Ty sobie zobacz jej zdjecia, To baba-chlop, straszne paskudzctwo. Nogi jak
                    podolski zlodziej, zaden dyplom jej nie pomoze. A takie glupoty jakie produkuje
                    przechodza tylko w Polsce i zle swiadcza nie tylko o niej ale i o tych co je
                    czytaja.
                    Znalazlem jedno zdjecie na necie. Ty nazywasz sie Eva-Maria?
                    • mrsrobinson Re: Co z naszym geniusiem??? 02.11.06, 02:04
                      Ja sie nie tylko nia interesuje. Interesuje mnie tez inny przypadek-Karolina
                      Wajda. Ta z kolei nic nie robi. Passentowa chciaz udaje, ze sie czyms zajmuje a
                      tamta nic, kompletny abnegat. I zyje.

                      Moj syn mowi,ze z wiekiem staje sie coraz bardziej upierdliwa. Moze ma racje.

                      A jak ci powiem jak naprawde mam na imie, to co? A skad masz wiadomosci o tym
                      jak mam na imie?
                      • robinhood101 Re: Co z naszym geniusiem??? 02.11.06, 02:16
                        Znalazem pewne zdjecie na necie, za duzo o sobie gadasz. Ale jesli to ty, to
                        jestes prawdziwa laska. Odstajesz od calej reszty na zdjeciu. Ten ciemny facet
                        w okularach to twoj maz?

                        Daj sobie spokoj z protekcja w Polsce, niczego nie zmienisz, Passentowa,
                        Wajdowa, Mlynarskie i inne i inni. Tak sie to wszystko w Polsce bedzie krecilo
                        az sie w koncu rozsypie. Na Polske jedyna rada jest taka, zeby z niej wyjechac.
                        • mrsrobinson Re: Co z naszym geniusiem??? 02.11.06, 02:26
                          Jestem, Laska Nebeska.
                          Pamietasz kiedys byl taki Kabarecik Olgi Lipinskiej i Pokora ciagle zaczynal
                          spiewac po czesku wlasnie "ta laska nebeska" czy cos w tym rodzaju. Smieszne to
                          bylo i ciagle mnie to smieszy ale juz coraz mniej to, co polskie, czas robi
                          swoje.

                          A co to znaczy, ze moj maz jest ciemny, ktos moze pomyslec, ze to Murzyn a on
                          jest przeciez brunetem-Caucasian.

                          Ide przygotowac zarlo, bo moi 3 faceci juz wolaja, ze glodni. Co za zycie,
                          jakby mi wczesniej powiedzili, co mnie czeka, to zostalabym stara panna.
                          • jp.hi 100% Woman 02.11.06, 03:00
                            www.mrsrobinson.info/
                            A laska to nie laska tylko milosc. "Laska nebeska" to niebianska milosc.
                            • robinhood101 Re: 100% Woman 02.11.06, 03:15
                              To nie jej strona, jej zdjecie jest na jednym ze spedow naukowych "slynnych"
                              uczelni. Niezla laska, chociaz juz nie 20-latka. Od razu pomyslalem, ze to ona,
                              bo nazwisko miala w czesci typowo polskie.
                              Dobrze osiagnac taka pozycje ale jak widac kolacje musi robic sama.
                    • rhubarb mrsrobinhoodson moze czas na tabletki? 02.11.06, 02:05
                • waldek.usa Mit prysnal 02.11.06, 20:08
                  robinhood101 napisał:

                  >
                  > Waldek teraz intelektualiste bedzie grac. Bo skonczyl Community College na
                  > Alasce a teraz moze nawet przeniosl sie do Nowej Anglii i cos tam slyszal o
                  > dobrych szkolach.
                  >
                  ► masz fantazje, musze pogratulowac.

                  Skad ty czlowieku bierzesz te dane osobowe?
                  Nie znasz mnie, a pleciesz bzdury.
                  Infantylne to i, niestety, polaczkowe.
              • waldek.usa Re: Ani MIT nie znasz, ani Wilczka nie znasz, a j 02.11.06, 20:17
                mrsrobinson napisała:

                > Jakbym nie znala, to bym nie napisala, nie zalezy mi.

                ► pisac mozesz co dusza zapragnie, fantazjowac, madawac ludziom Noble w
                roznych dziedzinach. Poczytaj sobie CV Wilczka, wyjasni wiele.

                To raz, a dwa po co tu
                > przyszedles?

                ► ja tu od dawna bylem...

                Leczyc swoje kompleksy poprzez przeczenie mi.

                ► wyglada na to, ze sama to robisz, za pomoca imaginacji.

                Mnie wisi mozesz
                > sobie gadac, co chcesz.

                ► alez ja nie gadam, ja tylko podaje fakty.
                No chyba, ze MIT i Wilczek nie sa wtajemniczeni tak dobrze, jak ty, hehehe.

                Jedno jest natomist pewne, nie znam twoich sierzantow i
                >
                > innych kapitanow przelozonych. Ale sie ta armia amerykanska nerwowa zrobila.
                Ty
                >
                > uwazaj, bo Polacy dostaja kota szybciej niz inni.

                ► znasz to z autopsji???
                Dobraliscie sie niezle, ty i robinhood.
                On tez sie poczul dotkniety, a wystarczylo sprawdzic dane Wilczka, na MIT.

                Odpusc sobie i nie brnij. Nikogo nie przekonasz, ze MIT i Wilczek sie myla, a
                ty za to znasz prawde.

                Ogromna salwa smiechu.
                • drabiniasty Re: Ani MIT nie znasz, ani Wilczka nie znasz, a j 03.11.06, 02:34
                  Waldek, o co ci chodzi? Wyjasnij nam. Nie mozesz zniesc, ze sa Polacy w USA,
                  ktorzy konczyli dobre uniwersytety i obracaja sie wsrod podobnie wyksztalconych
                  ludzi na poziomie? Zycia ci chlopie nie starczy na zazdrosc i zawisc a takze
                  ublizanie ludziom z tego powodu, ze im umyslowo nie dorownujesz. Widzisz nie
                  kazdy jak ty ma tylko college. Nie wiem, gdzie go skonczyles mam na nadzieje,
                  ze nie na Alasce podczas odwilzy. W kazdym razie, sa ludzie ktorzy wymyslaja
                  silniki i tacy, ktorzy z nich korzystaja. Ty nalezysz do tych ktorzy korzystaja
                  i nic nie wymyslaja i musisz sie z tym pogodzic.
                  • rhubarb zazdrosc, zawisc, odwilz, Alaska, silniki itd 03.11.06, 02:51
                    > W kazdym razie, sa ludzie ktorzy wymyslaja
                    > silniki i tacy, ktorzy z nich korzystaja.

                    hehehe,
                    i jak tu nie zazdroscic ludziom (czyt. Polakom w USA)

                    > ktorzy konczyli dobre uniwersytety i obracaja sie wsrod podobnie wyksztalconych
                    > ludzi na poziomie?
                  • waldek.usa Ty doskonale wiesz o co chodzi! 04.11.06, 15:57
                    Chodzi o to, ze ludzie wymyslaja historie nie potrafiac nawet trzymac sie
                    faktow.

                    Dlatego Wilczek zostal slawnym matematykiem, dostal w tej dziedzinie Nobla i
                    nawet o tym nie ma pojecia.
                    Dlatego MIT rowniez nie ma o tym pojecia.

                    Prosciej nie mozna.

                    Oczywiscie ktos musial wam wytknac, ze nie wiecie o czym tu bajdurzycie i teraz
                    jestescie ogromnie obrazeni.

                    A wystarczylo sprawdzic temat, zanim sie zaczelo "pisac prace naukowa na temat
                    Profesora Wilczka", na wypadek gdyby trafil sie ktos, kto tego Wilczka zna...
                    • piss.doff Re: Ty doskonale wiesz o co chodzi! 04.11.06, 21:36
                      wikipedia
                      • waldek.usa Wszystko jedno 13.11.06, 21:58
                        piss.doff napisał:

                        > wikipedia

                        ► gdzie szukasz, Wilczek jest fizykiem.
                        Oni tego nie rozumieja, ze im wyslalem ich towarzystwo wzajemnej adoracji do
                        korekty.
                        Drabiniasty nie smial odpowiedziec. W koncu to ja sie czepiam, hehehe,
                        wytykajac ichnie nieuctwo :]
                        • mrsrobinson Re: Wszystko jedno 13.11.06, 22:50
                          Nie wiem naprawde o co ci chodzi waldek. Na czym polega nasze nieuctwo. Na tym,
                          ze ty nie wiesz, ze ludzie, ktorzy pracuja w naukach scislych moga zajmowac sie
                          problemami zarowno fizyki jak matematyki? Fizyka w olbrzymim stopniu bazuje na
                          matematyce, nie ma dobrego fizyka, ktory nie umie i nie rozumie matematyki.
                          Matematyka organizuje i przedstawia intelaktualnie swiat fizyki. Ludzie
                          zajmujacy sie naukowo tymi dyscyplinami bardzo czesto daja wyklady zamiennie w
                          obu dziedzinach . To nie wojsko waldek, ze ten co jezdzi czolgiem nie lata
                          samolotem. Intelekt czlowieka zajmujacego sie naukami scislymi jest bardzo
                          dziwny.
                          A nasz blad na czym polegal???? Na tym, ze on dostal Nobela z fizyki a nie z
                          matematyki? To mi dopiero blad. Dostal Nobla i to wazne. Jest wspanialym nie
                          tylko fizykiem ale i matematykiem.
                          Nie wiem, dlaczego zabierasz glos na temat nauki, skoro nie skonczyles nawet
                          uniwersytetu. Nikt tu ci nie odpowiada, bo jestes narrow minded i tyle.

                          A w jezyku polskim nie pisze sie ICHNIE. Tak mowia na wsiach i slowo takie nie
                          istnieje w jezyku polskim. O ile tez pamietam drabiniasty ci odpowiedzial.
                          Zdaje sie napisal, ze sa ludzie, ktorzy wymyslaja silniki i tacy, ktorzy z nich
                          korzystaja.Inaczej mowiac nie zajmuj glosu w sprawach nauki, bo nie masz o niej
                          zielonego pojecia.
                          • bonzee Re: Wszystko jedno 14.11.06, 00:29
                            > Matematyka organizuje i przedstawia intelaktualnie swiat fizyki. Ludzie
                            > zajmujacy sie naukowo tymi dyscyplinami bardzo czesto daja wyklady zamiennie
                            >w

                            Co ciekawe.. Mozna byc swietnym matematykiem... i kompletna noga z rachunku
                            prawdopodobienstwa. ( To wg mojego prof. od analizy matematycznej..)
                          • waldek.usa Re: Wszystko jedno 14.11.06, 15:26
                            mrsrobinson napisała:

                            > A nasz blad na czym polegal???? Na tym, ze on dostal Nobela z fizyki a nie z
                            > matematyki? To mi dopiero blad. Dostal Nobla i to wazne. Jest wspanialym nie
                            > tylko fizykiem ale i matematykiem.



                            mrsrobinson 01.11.06, 06:32 + odpowiedz


                            Ostatnim najwybitniejszym Polakiem w USA jest prof Wilczek urodzony w Chicago,
                            wyklada na MIT nagroda Nobla z matematyki 2005. I ja go znam!!!!!!!!!!!


                            ► gdybys go znala, to bys mu nie dala Nobla z matematyki, tylko z fizyki.


                            > Nie wiem, dlaczego zabierasz glos na temat nauki, skoro nie skonczyles nawet
                            > uniwersytetu.

                            ► a skad wiesz, ze nie skonczylem? Bylas ze mna na roku?

                            >
                            > A w jezyku polskim nie pisze sie ICHNIE. Tak mowia na wsiach i slowo takie
                            nie
                            > istnieje w jezyku polskim.

                            ► owszem, takie slowo istnieje, tyle tylko, ze ty sie nie chcesz z tym
                            pogodzic, jako wyrocznia.

                            O ile tez pamietam drabiniasty ci odpowiedzial.
                            > Zdaje sie napisal, ze sa ludzie, ktorzy wymyslaja silniki i tacy, ktorzy z
                            nich
                            >
                            > korzystaja.Inaczej mowiac nie zajmuj glosu w sprawach nauki, bo nie masz o
                            niej
                            >
                            > zielonego pojecia.

                            ► mam wieksze, niz chcesz tu wszystkim, jako wyrocznia, wmowic.
                            Najlepiej to zadzwonic do Wilczka i podyskutowac o jeko znajomych Polkach i
                            Polakach.
                            Posmiejemy sie razem...

                            Jeszcze raz:
                            Wilczka nie znasz, gdyz znajac kogos jako nobeliste wie sie, w jakiej
                            dziedzinie tego Nobla dostal.
                            A ty nie znasz i dlatego wyczylem cie przez sciane - jako fantaste.

                            ogromna salwa smiechu.
                            • drabiniasty Re: Wszystko jedno 14.11.06, 22:37
                              ► a skad wiesz, ze nie skonczylem? Bylas ze mna na roku?

                              Nikt z toba na roku nie byl waldek, z tego powodu, ze ty nigdy studiow nie
                              skonczyles i jest to widoczne nawet dla slepego. Zgadnij dlaczego?

                              ►w jezyku polskim nie pisze sie ICHNIE. Tak mowia na wsiach i slowo takie
                              nie istnieje w jezyku polskim.

                              ► owszem, takie slowo istnieje, tyle tylko, ze ty sie nie chcesz z tym
                              pogodzic, jako wyrocznia.

                              To, ze ty poslugujesz sie swinska polszczyzna, nie oznacza, ze jest to
                              literacki, uznany polski. To nie jest literacki polski a slowo te rzeczywiscie
                              swiadczy o tym, ze wywodzisz sie ze wsi i nie znasz polskiego.

                              ►O ile tez pamietam drabiniasty ci odpowiedzial.
                              Zdaje sie napisal, ze sa ludzie, ktorzy wymyslaja silniki i tacy, ktorzy
                              z nich korzystaja.Inaczej mowiac nie zajmuj glosu w sprawach nauki, bo nie masz
                              o niej zielonego pojecia.

                              Dawno juz ci to powiedzialem a ty dalej swoje.

                              "ogromna salwa smiechu"

                              Na twoim miejscu nie smialbym sie i nie zajmowal glosu w sprawach na jakich sie
                              nie znasz. I kto tu sie moze smiac. Na pewno nie ty, wyszedles na durnia.
                              Zajmij sie tym na czym sie znasz.

                              Ja mam 3 kolegow z doktoratami i nie bardzo wiem na jaki temat pisali swoje
                              doktoraty, bo nie jest to az tak wazne w naszych kolezenskich stosunkach, ja
                              sie do nich nie modle, ja sie z nimi przyjaznie.

                              Zaczynam rozumiec waldek na czym polega twoj problem. Typowy Polaczek.
                              Smiesznosc sytuacji polega na tym, ze w normalnym zyciu nigdy nie mialbys do
                              czynienia ani z mrsrobinson ani z kimkolwiek innym na poziomie a tutaj
                              zajmujesz glos w sprawie, o ktorej nie masz pojecia, udawadniasz smieszne
                              sprawy i smiejesz sie. Twoja zazdrosc i zawisc jest olbrzymia i dotyczy
                              zupelnie smiesznych spraw i najlepiej, zebys zamknal dziob i nie wypowiadal
                              sie, bo jedyne co robisz, to sie osmieszasz. Jak juz powiedzialem musisz
                              przyjac do wiadomosci, ze sa ludzie madrzejsi od ciebie i tyle. Inaczej
                              zagryziesz sie na smierc z zazdrosci i zawisci. A w twoim wypadku wielu jest
                              ludzi, ktorym mozesz zazdroscic, oj wielu....

                              Czy czasem ten nieuzyty charakter, konfliktowosc i brak zrownowazenia nie bylo
                              powodem wyrzucenia cie z wojska????
                              • rhubarb kanalie po studiach 15.11.06, 02:54
                                drabiniasty napisał:

                                > ► a skad wiesz, ze nie skonczylem? Bylas ze mna na roku?
                                >
                                > Nikt z toba na roku nie byl waldek, z tego powodu, ze ty nigdy studiow nie
                                > skonczyles i jest to widoczne nawet dla slepego. Zgadnij dlaczego?

                                ci co skonczyli studia i osiagneli jakas klase w zyciu, nigdy sie tym nie chwala
                                i nie wyciagaja tego jako argument

                                > Twoja zazdrosc i zawisc jest olbrzymia i dotyczy
                                > zupelnie smiesznych spraw i najlepiej, zebys zamknal dziob i nie wypowiadal
                                > sie, bo jedyne co robisz, to sie osmieszasz. Jak juz powiedzialem musisz
                                > przyjac do wiadomosci, ze sa ludzie madrzejsi od ciebie i tyle. Inaczej
                                > zagryziesz sie na smierc z zazdrosci i zawisci.

                                jest niestety duzo ludzi po studiach, ktorzy sa zwyklymi kanaliami, czy to
                                rodzinne czy nabyte to kwestia Weltanschaung
                                • robinhood101 Re: kanalie po studiach 15.11.06, 18:19
                                  rhubarb a moze lepiej waldek,
                                  >ci co skonczyli studia i osiagneli jakas klase w zyciu, nigdy sie tym nie
                                  chwala i nie wyciagaja tego jako argument.

                                  To prawda, pod warunkiem, ze dyskutuja z rownym intelektualnie a nie z jakis
                                  glupim mlotkiem, ktory nic nie rozumie i wszystkich za to wini. W normalnej
                                  sytuacji ludzie wyksztalaceni rzadko kiedy dyskutuja z takimi glupcami jak
                                  waldek, stad nie ma zadnych problemow w porozumiewaniu sie.

                                  Zdarzaja sie ludzie na poziomie, potrafiacy wiele zrozumiec i dyskutowac,
                                  ktorzy nie posiadaja dyplomow uniwersyteckich.
                                  Waldek natomist jest przykladem osoby, ktora nie tylko nie posiada
                                  wyksztalcenia ale i zadnych podstawowych intelektualnych mozliwosci. I tak
                                  uwazam, ze pare osob tutaj wykazalo niezwykla cierpliwosc borykajac sie z jego
                                  ograniczeniem.

                                  Waldek, ludzie robia dyplomy nie dla ideii ale przewaznie aby cos wiedziec i
                                  udoskonalac sie. Ty i tak tego nie pojmniesz wiec nie wysilaj sie. A swoja nie
                                  nienawisc powinienes zwrocic przeciwko wrogom USA ( w koncu jestes wojskowym) a
                                  nie ludziom wyksztalconym, ktorym rece opadaja z powodu twojej glupoty.
                                  Rzeczywiscie,typowy Polaczek jestes poniewaz nie masz mozliwosci
                                  intelektualnych, to przynajmniej nienawiscia ziejesz do tych, co maja.
                                • waldek.usa Interesujace kanalie po studiach 15.11.06, 19:50
                                  rhubarb napisał:

                                  > drabiniasty napisał:
                                  >
                                  Nikt z toba na roku nie byl waldek, z tego powodu, ze ty nigdy studiow nie
                                  > > skonczyles i jest to widoczne nawet dla slepego. Zgadnij dlaczego?
                                  >
                                  > ci co skonczyli studia i osiagneli jakas klase w zyciu, nigdy sie tym nie
                                  chwala i nie wyciagaja tego jako argument

                                  ► Ditto.
                                  Do tego nieudarnie na necie, gdzie kazdy moze byc kims.

                                  >
                                  > > Twoja zazdrosc i zawisc jest olbrzymia i dotyczy
                                  > > zupelnie smiesznych spraw i najlepiej, zebys zamknal dziob i nie wypowiad
                                  > al
                                  > > sie, bo jedyne co robisz, to sie osmieszasz. Jak juz powiedzialem musisz
                                  > > przyjac do wiadomosci, ze sa ludzie madrzejsi od ciebie i tyle. Inaczej
                                  > > zagryziesz sie na smierc z zazdrosci i zawisci.
                                  >
                                  > jest niestety duzo ludzi po studiach, ktorzy sa zwyklymi kanaliami, czy to
                                  > rodzinne czy nabyte to kwestia Weltanschaung

                                  ► Ditto bis.
                              • waldek.usa Drabiniasty adwokacie pewnej pani 15.11.06, 19:41
                                drabiniasty napisał:

                                >
                                > Nikt z toba na roku nie byl waldek, z tego powodu, ze ty nigdy studiow nie
                                > skonczyles i jest to widoczne nawet dla slepego. Zgadnij dlaczego?
                                >
                                ► zamiast zgadywac po prostu powiedz!
                                >
                                >
                                > To, ze ty poslugujesz sie swinska polszczyzna, nie oznacza, ze jest to
                                > literacki, uznany polski. To nie jest literacki polski a slowo te
                                rzeczywiscie
                                > swiadczy o tym, ze wywodzisz sie ze wsi i nie znasz polskiego.

                                ► wspaniale drabinka, rozszyfrowales mnie. Zarumienilem sie.
                                Ze smiechu.

                                > Na twoim miejscu nie smialbym sie i nie zajmowal glosu w sprawach na jakich
                                sie
                                >
                                > nie znasz. I kto tu sie moze smiac. Na pewno nie ty, wyszedles na durnia.
                                > Zajmij sie tym na czym sie znasz.

                                ► znam sie na wylapaniu niewinnych pomylek typu nagrody Nobla.

                                W calej powodzi waszego bla bla bla jedno mi nie pasowalo:
                                ze pewna pani twierdzi jakoby Wilczek dostal Nobla w matematyce.
                                Gdybym nie wiedzial, ze chodzi o fizyke, to bym nawet nie zwrocil na to uwagi.
                                Akurat tak sie zlozylo, ze wiedzialem...

                                >
                                > Ja mam 3 kolegow z doktoratami i nie bardzo wiem na jaki temat pisali swoje
                                > doktoraty, bo nie jest to az tak wazne w naszych kolezenskich stosunkach, ja
                                > sie do nich nie modle, ja sie z nimi przyjaznie.

                                ► alez my tu nie mowimy o jakichs tam doktoratach.

                                My tu mowimy o Noblu.

                                Czegos takiego nie da sie pokrecic. Tu nie ma miejsca na pomylke. "Kolega" jest
                                fizykiem i w tej dziedzinie dostal Nobla. O tym wiedza wszyscy koledzy, nawet
                                ci, ktorzy ostrza mu olowki.

                                >
                                > Zaczynam rozumiec waldek na czym polega twoj problem. Typowy Polaczek.
                                > Smiesznosc sytuacji polega na tym, ze w normalnym zyciu nigdy nie mialbys do
                                > czynienia ani z mrsrobinson ani z kimkolwiek innym na poziomie a tutaj
                                > zajmujesz glos w sprawie, o ktorej nie masz pojecia, udawadniasz smieszne
                                > sprawy i smiejesz sie. Twoja zazdrosc i zawisc jest olbrzymia i dotyczy
                                > zupelnie smiesznych spraw i najlepiej, zebys zamknal dziob i nie wypowiadal
                                > sie, bo jedyne co robisz, to sie osmieszasz. Jak juz powiedzialem musisz
                                > przyjac do wiadomosci, ze sa ludzie madrzejsi od ciebie i tyle. Inaczej
                                > zagryziesz sie na smierc z zazdrosci i zawisci. A w twoim wypadku wielu jest
                                > ludzi, ktorym mozesz zazdroscic, oj wielu....
                                >
                                > Czy czasem ten nieuzyty charakter, konfliktowosc i brak zrownowazenia nie
                                bylo
                                > powodem wyrzucenia cie z wojska????

                                ► mowisz o sobie.
                                Znalezliscie sie do towarzystwa wzajemnej adoracji, ty i pewna pani robinson,
                                wlasnie z powyzszych powodow.

                                A teraz was boli, ze ktos was zlapal na fantazjowaniu.

                                Uklony od slynnego matematyka Wilczka!
                            • naiwny666 Re: Wszystko jedno 08.12.06, 06:44

                              Prawdziwa wiedza to znajomoĹ?Ä? przyczyn.
                        • robinhood101 Re: Wszystko jedno 13.11.06, 23:58
                          Wikipedia:
                          "Born in Mineola, New York, of Polish and Italian origin, Wilczek was educated
                          in the public schools of Queens, attending Van Buren High School. He received
                          his Bachelor of Science in Mathematics at the University of Chicago in 1970, a
                          Master of Arts in Mathematics at Princeton University, 1972, and a Ph.D. in
                          Physics at Princeton University in 1974."
                          TERAZ PONIAL???????
                          Facet jest zarowno fizykiem jak i matematykiem. W wojsku takie rzeczy pewnie
                          sie nie zdarzaja a najgorsze jest to, ze ktos kto nawet nie ma wyksztalacenia
                          uniwersyteckiego zabiera glos....
                          • waldek.usa odpusc sobie wikipedie i poczytaj CV Wilczka 15.11.06, 19:53
                            robinhood101 napisał:

                            > Wikipedia:
                            > "Born in Mineola, New York, of Polish and Italian origin, Wilczek was
                            educated
                            > in the public schools of Queens, attending Van Buren High School. He received
                            > his Bachelor of Science in Mathematics at the University of Chicago in 1970,
                            a
                            > Master of Arts in Mathematics at Princeton University, 1972, and a Ph.D. in
                            > Physics at Princeton University in 1974."
                            > TERAZ PONIAL???????

                            ► co ty mi tu pokazujesz?

                            > Facet jest zarowno fizykiem jak i matematykiem. W wojsku takie rzeczy pewnie
                            > sie nie zdarzaja a najgorsze jest to, ze ktos kto nawet nie ma wyksztalacenia
                            > uniwersyteckiego zabiera glos....

                            ► ale Nobla dostal z fizyki tongue_out

                            i o to mi chodzi.

                            PONIAL?
                            • robinhood101 Re: odpusc sobie wikipedie i poczytaj CV Wilczka 15.11.06, 20:10
                              I o to sie tu klocisz?
                              Facet, mam nadzieje, ze masz psychiatre w tym swoim wojsku, bo bardzo z toba
                              zle chlopie, zle.

                              A moze ty jeste out z tego powodu, ze masz mentalne klopoty?
                            • robinhood101 Re: odpusc sobie wikipedie i poczytaj CV Wilczka 15.11.06, 20:19
                              drabiniasty napisal:
                              Czy czasem ten nieuzyty charakter, konfliktowosc i brak zrownowazenia nie bylo
                              powodem wyrzucenia cie z wojska?

                              Zdaje sie ,ze caly twoj problem nie polega na tym co kto napisal i dlaczego a
                              le tym, co napisal powyzej drabiniasty.

                              Ja chociaz jestem software engineer (a wiec zajmuje sie domena nauk scislych)
                              nie wiedzialem nawet o istnieniu Wilczka. To dlatego, ze mrsrobinson o nim
                              napisalam dowiedzialem sie. Nie sadze, aby ona chcial bardzo waldek abys ty
                              strasznie jej zazdroscil tego,ze ona zna Wilczka. Co to w koncu ma za
                              znaczenie? Ma tylko znaczenie dla czubkow w miejszym lub wiekszym stopniu.
                              Inaczej dla tzw. upierdliwych, ktorzy lapia sie jednego slowa i nie moga o nim
                              zapomiec.

                              Jestes na rencie zdrowotnej z tego powodu, ze masz klopoty mentalne , waldek?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka