Dodaj do ulubionych

Sydney czy Melbourne?

31.03.03, 21:27
witam. we wrzesniu wyjezdzam do australii na studia.
przed rozpoczeciem staran o wize musze zdecydowac ktore
miasto wybrac: Sydney czy Melbourne. czy moze mi ktos
pomoc? jak jest z praca, mieszkaniami, poziomem zycia i
uczelni w tych miastach? ktore jest ladniesze i
ciekawsze? prosze o pomoc w wyborze...
Obserwuj wątek
    • Gość: Pawel_z_Melbourne` kazda liszka... IP: *.sunsh2.vic.optusnet.com.au 01.04.03, 00:20


      Melbourne jes bardziej 'przedmijejskie' - w wiekszosci jak Saska Kepa (stara),
      Wawer czy Miedzylesie; (czy Wroclawski Biskupin)

      city nieco mniejsze, kulturowo - etc - jak Krakow do Warszawy smile) (Sydney to
      stolica)
      a obrazki sobie zobacz

      www.theage.com.au/photogallery/2003/03/12/1047431075920.html
      koszty zycia (wynajem) wyzsze w Syd, ale pogoda w Melb. bardziej zwariowana i
      troszke chlodniej;

      praca? sa rozne opinie smile)
      jednemu takiemu z tej listy w zeszlym tygodniu zalatwilem (malowanie);
      jakiej szukasz?

      powodzenia

      Pawel

      • luk_au Re: kazda liszka... 01.04.03, 00:45
        Gość portalu: Pawel_z_Melbourne` napisał(a):

        >
        >
        > Melbourne jes bardziej 'przedmijejskie' - w wiekszosci
        jak Saska Kepa (stara),
        > Wawer czy Miedzylesie; (czy Wroclawski Biskupin)
        >
        > city nieco mniejsze, kulturowo - etc - jak Krakow do
        Warszawy smile) (Sydney to
        > stolica)
        > a obrazki sobie zobacz
        >
        > <a
        href="www.theage.com.au/photogallery/2003/03/12/1047431075920.html"ta
        >
        rget="_blank">www.theage.com.au/photogallery/2003/03/12/1047431075920.html</a>
        > koszty zycia (wynajem) wyzsze w Syd, ale pogoda w Melb.
        bardziej zwariowana i
        > troszke chlodniej;
        >
        > praca? sa rozne opinie smile)
        > jednemu takiemu z tej listy w zeszlym tygodniu
        zalatwilem (malowanie);
        > jakiej szukasz?
        >
        > powodzenia
        >
        > Pawel
        >

        nawet nie smialem prosic o pomoc w znalezieniu pracy
        chociaz byloby milo. bede szukal pracy na pol etatu (20h
        tygodniowo, na tyle pozwala wiza studencka), w popoludnia
        (wczesniej szkola). a ile dostaje sie na godzine za
        malowanie? dziekuje za odp i linka, pozdrawiam.
        • Gość: PawelD praca - za ile.. IP: *.sunsh2.vic.optusnet.com.au 01.04.03, 00:56
          to zalezy - nie jestem w stanie sie teraz rozpisywac;

          P.
          • oborovy Re: praca - za ile.. 01.04.03, 01:58
            Gos´c´ portalu: PawelD napisa?(a):

            > to zalezy - nie jestem w stanie sie teraz rozpisywac;

            Pewnie urzad podatkowy go znow namierzyl ... Ty Luk czy moze Look,
            jakbys chcial mape, to Skorad Ci pewnie pozyczy. Czy chcialbys prace w
            wietnamskiej restauracji? Po powrocie do kraju to moze Ci sie przydac!
          • Gość: Ostrzezenie! Uwaga na Pawla Dabrowskiego z St. Albans! IP: *.dsl.vicnet.net.au 01.04.03, 05:06
            Polskie Biuro Opieki i Informacji (Polish Welfare and Information Bureau)
            level 2, 43-51 Queen Street, Melbourne 3000 Tel. 9629 8277, Fax. 9629 8377
            ostrzega przed tzw. brokerem, Pawlem Dabrowskim ze St. Albans, Victoria,
            ktory udziela pozyczek na lichwiarskich warunkach, i tym samym pozbawil dachu
            nad glowa szereg polskich rodzin w Sunshine i okolicach.
            Zarzad Biura
      • Gość: Ostrzezenie! Uwazajcie na Pawla Dabrowskiego z St. Albans! IP: *.dsl.vicnet.net.au 01.04.03, 05:05
        Polskie Biuro Opieki i Informacji (Polish Welfare and Information Bureau)
        level 2, 43-51 Queen Street, Melbourne 3000 Tel. 9629 8277, Fax. 9629 8377
        ostrzega przed tzw. brokerem, Pawlem Dabrowskim ze St. Albans, Victoria,
        ktory udziela pozyczek na lichwiarskich warunkach, i tym samym pozbawil dachu
        nad glowa szereg polskich rodzin w Sunshine i okolicach.
        Zarzad Biura
    • Gość: BiernatZSydnejowka W Melbourne jakby ladniejsze dziewczyny IP: *.nsw.bigpond.net.au 01.04.03, 01:03
      Co juz powinno byc decydujacym czynnikiem. Poza tym generalnie lepsza
      komunikacja (tramwaje oraz szybsze drogi). Ludzie tez jakby bardziej
      komunikatywni i lepiej ubrani. Wiecej krwi srodziemnomorskiej. W Melbourne
      chodzi sie rowniez do teatrow. Standard w Sydney to sprany podkoszulek, szorty
      i azjatyckie klapki. W Melbourne jakby wiecej deszczow, a w Sydney slonce bije
      po twarzy.
      • luk_au Re: W Melbourne jakby ladniejsze dziewczyny 01.04.03, 16:09
        Gość portalu: BiernatZSydnejowka napisał(a):

        > Co juz powinno byc decydujacym czynnikiem. Poza tym
        generalnie lepsza
        > komunikacja (tramwaje oraz szybsze drogi). Ludzie tez
        jakby bardziej
        > komunikatywni i lepiej ubrani. Wiecej krwi
        srodziemnomorskiej. W Melbourne
        > chodzi sie rowniez do teatrow. Standard w Sydney to
        sprany podkoszulek, szorty
        > i azjatyckie klapki. W Melbourne jakby wiecej deszczow,
        a w Sydney slonce bije
        > po twarzy.

        mysle, ze ten argument z dziewczynami bedzie w dluzszej
        mierze decydujacy. w koncu jestem tylko czlowiekiem
        (facetem). a jesli chodzi o ceny to jak to wyglada. czy
        zecie w melbourne jest rzeczywiscie tansze? pewnie
        zarabia sie tez mnie?
        • Gość: BiernatZSydnejowka Mowia, ze w Melbourne taniej IP: *.nsw.bigpond.net.au 01.04.03, 16:28
          Ceny wynajmu wyraznie nizsze, a zarobki tylko nieco nizsze niz w Sydney. Jedyna
          wada Melbourne jest to, ze slonce wschodzi z ladu, a nie z oceanu, jak w
          Sydney. Malarze twierdza, ze Sydney ma lepszy kolor.
          • luk_au Re: Mowia, ze w Melbourne taniej 01.04.03, 18:40
            Gość portalu: BiernatZSydnejowka napisał(a):

            > Ceny wynajmu wyraznie nizsze, a zarobki tylko nieco
            nizsze niz w Sydney. Jedyna
            >
            > wada Melbourne jest to, ze slonce wschodzi z ladu, a
            nie z oceanu, jak w
            > Sydney. Malarze twierdza, ze Sydney ma lepszy kolor.

            a jesli chodzi o szkoly? slyszales cos na temato poziomu
            szkol w tych miastach? czy to prawda ze Melbourne jest
            nudne?
            • Gość: BiernatZSydnejowka Re: Mowia, ze w Melbourne taniej IP: *.nsw.bigpond.net.au 02.04.03, 00:38
              luk_au napisał:
              >a jesli chodzi o szkoly? slyszales cos na temato poziomu
              szkol w tych miastach? czy to prawda ze Melbourne jest
              nudne?

              BZS: Nudne to sa pewnie oba te miasta, choc sydnejczycy twierdza, ze tylko
              Melbourne. Sydney jest bardziej wystrzalowe turystycznie, a poza tym jakby
              wiecej tu zycia nocnego i prostytucji obojga plci z pedalami na czele, a w
              Melbourne troche wiecej 'europejskiego' spokoju. Zony amerykanskich menedzerow
              zarzadzajacych australijskimi kompaniami - ktorym przyszlo zyc w Melbourne -
              narzekaly, a niektore nawet wrocily do swojej ameryki przed uplywem kadencji
              meza.
              A jesli o szkoly chodzi, to wydaje mi sie, ze uniwersytety z Melbourne sa nawet
              wyzej notowane aktualnie niz te sydnejskie.
              • luk_au Re: Mowia, ze w Melbourne taniej 02.04.03, 01:16
                Gość portalu: BiernatZSydnejowka napisał(a):

                > BZS: Nudne to sa pewnie oba te miasta, choc sydnejczycy
                twierdza, ze tylko
                > Melbourne. Sydney jest bardziej wystrzalowe
                turystycznie, a poza tym jakby
                > wiecej tu zycia nocnego i prostytucji obojga plci z
                pedalami na czele, a w
                > Melbourne troche wiecej 'europejskiego' spokoju. Zony
                amerykanskich menedzerow
                > zarzadzajacych australijskimi kompaniami - ktorym
                przyszlo zyc w Melbourne -
                > narzekaly, a niektore nawet wrocily do swojej ameryki
                przed uplywem kadencji
                > meza.
                > A jesli o szkoly chodzi, to wydaje mi sie, ze
                uniwersytety z Melbourne sa nawet
                >
                > wyzej notowane aktualnie niz te sydnejskie.

                czyli krotko mowiac polecalbys melbourne?
                • Gość: BiernatZSydnejowka Re: Mowia, ze w Melbourne taniej IP: *.nsw.bigpond.net.au 02.04.03, 13:04
                  luk_au napisał:
                  >czyli krotko mowiac polecalbys melbourne?

                  Od strony finansowej chyba tak. Corka moich znajomych, 20-paroletnia studentka
                  przeniosla sie ostatnio z Sydney do Melbourne i bardzo sobie chwali. Poza
                  tanszym zyciem, wiecej sie tam dzieje w sferze kulturalno-artystycznej (jej
                  kierunek studiow).
                  • Gość: Kagan Re: Mowia, ze w Melbourne taniej IP: *.lib.latrobe.edu.au 02.04.03, 13:14
                    Gość portalu: BiernatZSydnejowka napisał(a):

                    > luk_au napisał:
                    > >czyli krotko mowiac polecalbys melbourne?
                    >
                    > Od strony finansowej chyba tak. Corka moich znajomych, 20-paroletnia
                    studentka
                    > przeniosla sie ostatnio z Sydney do Melbourne i bardzo sobie chwali. Poza
                    > tanszym zyciem, wiecej sie tam dzieje w sferze kulturalno-artystycznej (jej
                    > kierunek studiow).
                    K: Melbourne jest nieco nudniejsze niz Sydney.
                    Oba miasta to zreszta male centrum, dzielnica burdeli
                    (w Sydney King Cross, w Melbourne St. Kilda),
                    a dalej tylko wielka wies...
                    Lepiej siedz w Europie!
                    W Australii uniwerytety sa opanowane przez Azajtow.
                    Idac na La Trobe Uni do biblioteki, zauwazylem:
                    1. Muslim prayer rooms (separate for M & W)
                    2. Osobne kible dla muzulmanow w podziale dalej na M i F...
                    Australia staje sie szybko krajem III swiata!
                    Zadluza sie na 2 TYSIACE MILIONOW dolarow na MIESIAC.
                    Dlug na rodzine to juz prawie 100 tys. AUD (2 razy tyle, co
                    dobry roczny dochod netto na rodzine)...
                    Niebawem bedzie tu wielki a permanentny kryzys a la Argentyna!
                    Zeby nie bylo, ze nikt nie przestrzegal!
                    Kagan
            • Gość: Dragan Re: Mowia, ze w Melbourne taniej IP: *.sympatico.ca 02.04.03, 00:46
              Jak chcesz jakies mapy to tylko do Pawla (to bardzo inteligentny gosc z
              Warszawy) ...
        • larson Re: W Melbourne jakby ladniejsze dziewczyny 02.04.03, 01:43
          luk_au napisał:

          > mysle, ze ten argument z dziewczynami bedzie w dluzszej
          > mierze decydujacy. w koncu jestem tylko czlowiekiem
          > (facetem).

          Stary, jezeli chodzi o dziewczyny Down Under to ZAPOMNIJ. Oko mozna oprzec
          tylko na azjatkach, srednia bialej rasy to dziewcze rozmiarow kaszalota z tepym
          wzrokiem, wlosem jakby piorun w miotle strzelil i brzuchem wylewajacym sie z
          biodrowek. Nie daj sie zwiesc Kylie - wyjatek potwierdza regule. Lepiej
          przywiez panne ze soba (jak nie z Polski to zahacz po drodze o Azje) smile

          pzdr
          Larson
          • Gość: BiernatZSydnejowka Re: W Melbourne jakby ladniejsze dziewczyny IP: *.nsw.bigpond.net.au 02.04.03, 13:17
            larson napisał:
            >Nie daj sie zwiesc Kylie - wyjatek potwierdza regule.

            Bywaja Kylie bardziej seksowne od tej Minogue. Co do urody Australijek, to
            wydaje mi sie, ze idzie ona bardzo czesto w parze z pozycja spoleczna. Te
            przecietne sa niezbyt ladne, to prawda. A co do Azjatek, to jest to bardziej
            kwestia gustu mezczyzny niz ich urody.
            • larson Re: W Melbourne jakby ladniejsze dziewczyny 03.04.03, 02:06
              Gość portalu: BiernatZSydnejowka napisał(a):

              > larson napisał:
              > >Nie daj sie zwiesc Kylie - wyjatek potwierdza regule.
              >
              > Bywaja Kylie bardziej seksowne od tej Minogue. Co do urody Australijek, to
              > wydaje mi sie, ze idzie ona bardzo czesto w parze z pozycja spoleczna. Te
              > przecietne sa niezbyt ladne, to prawda. A co do Azjatek, to jest to bardziej
              > kwestia gustu mezczyzny niz ich urody.

              Znaczy sie sugerujesz ze czyszcze tu kanaly tudziez jezdze smieciarka, wiec na
              te ladne sie nie natykam? No to mam pecha - 12 miesiecy tu siedze i widzialem
              mniej lasek niz w ciagu godziny w Warszawie na Marszalkowskiej.

              Co do Azjatek- kwestia gustu rzecz jasna, ale przynajmniej wiekszosc z nich nie
              jest ciezsza ode mnie, czego nie moge powiedziec o Australijkach smile

              pzdr i zycze szczescia
              Larson
              • Gość: BiernatZSydnejowka Re: W Melbourne jakby ladniejsze dziewczyny IP: *.nsw.bigpond.net.au 05.04.03, 01:28
                larson napisał:
                >Znaczy sie sugerujesz ze czyszcze tu kanaly tudziez jezdze smieciarka, wiec na
                te ladne sie nie natykam? No to mam pecha - 12 miesiecy tu siedze i widzialem
                mniej lasek niz w ciagu godziny w Warszawie na Marszalkowskiej.

                A moze jest tak, ze laski w Polsce spaceruja po ulicach, a w Australii jezdza
                albo plywaja na jachtach.
                • Gość: Kagan Re: W Melbourne jakby ladniejsze dziewczyny IP: *.vic.bigpond.net.au 06.04.03, 02:16
                  Gość portalu: BiernatZSydnejowka napisał(a):

                  > larson napisał:
                  > >Znaczy sie sugerujesz ze czyszcze tu kanaly tudziez
                  jezdze smieciarka, wiec
                  > na
                  > te ladne sie nie natykam? No to mam pecha - 12 miesiecy
                  tu siedze i widzialem
                  > mniej lasek niz w ciagu godziny w Warszawie na
                  Marszalkowskiej.
                  >
                  > A moze jest tak, ze laski w Polsce spaceruja po
                  ulicach, a w Australii jezdza albo plywaja na jachtach.
                  K: Australijki to skrzyzowanie aborygenek z kangurami.
                  Pracuje na uniwersytecie od kilku lat, przed tem
                  studiowalem tamze, i jak zobacze ladna studentke to
                  okazuje sie byc albo Polka, albo inna swieza imigrantka z
                  Europy (jest tez troche ladnych azjatek). Te w trzecim
                  pokoleniu zaczynaja australijczec, czyli tyc i deformowac
                  sie - to pewnie wplyw tutejszego klimatu i diety (tlusta,
                  tania, baranina)... A na uniwerki dostaja sie glownie
                  potomkowie upper middle class, wiec nie mozna powiedziec,
                  ze widuje tamze glownie dziewczyny z nizszych klas...
                  Kagan
                  • Gość: Biernat_Z_Sidni Re: W Melbourne jakby ladniejsze dziewczyny IP: *.nsw.bigpond.net.au 06.04.03, 13:23
                    larson: Znaczy sie sugerujesz ze czyszcze tu kanaly tudziez
                    jezdze smieciarka, wiec na te ladne sie nie natykam? No to mam pecha - 12
                    miesiecy tu siedze i widzialem mniej lasek niz w ciagu godziny w Warszawie na
                    Marszalkowskiej.
                    BzS: A moze jest tak, ze laski w Polsce spaceruja po
                    ulicach, a w Australii jezdza albo plywaja na jachtach.
                    K: Australijki to skrzyzowanie aborygenek z kangurami.
                    Pracuje na uniwersytecie od kilku lat, przed tem
                    studiowalem tamze, i jak zobacze ladna studentke to
                    okazuje sie byc albo Polka, albo inna swieza imigrantka z
                    Europy (jest tez troche ladnych azjatek).
                    BzS: Na uniwersytety to one (a raczej une) pchaja sie zeby brak urody
                    skompensowac dyplomem i/lub dobrze wyjsc za maz. To i w Polsce pracowalo za
                    komuny. W liberalizmie (i komunizmie) nie liczy sie CO ZNASZ, tylko KOGO ZNASZ.
                    Dotyczy to obu plci, choc liberalowie daza dodatkowo do powiekszenia ilosci
                    plci.

                    K: Te w trzecim pokoleniu zaczynaja australijczec, czyli tyc i deformowac
                    sie - to pewnie wplyw tutejszego klimatu i diety (tlusta, tania, baranina)...
                    BzS: Baraniny bym nie oskarzal, a raczej zapychanie sie byle czym (czyli
                    nowoczesnym zarciem typu McDonalds) + geny.

                    K: A na uniwerki dostaja sie glownie potomkowie upper middle class, wiec nie
                    mozna powiedziec, ze widuje tamze glownie dziewczyny z nizszych klas...
                    BzS: To czysto finansowe upper middle class, czyli cory ambitnych, acz malo
                    kulturalnych i slabo wyksztalconych emigrantow, ewentualnie potomkinie
                    najbardziej uposledzonych warstw spoleczenstwa anglosaskiego.

      • miriam13 Re: W Melbourne jakby ladniejsze dziewczyny 02.04.03, 00:08
        no tak i znowu to ubranie-w polsce pamietam kolezanka brala pozyczke na ubranie
        ha ha ha
    • Gość: PW&IB Na pewno NIE St. Albans! IP: *.dsl.vicnet.net.au 01.04.03, 05:03
      Polskie Biuro Opieki i Informacji (Polish Welfare and Information Bureau)
      level 2, 43-51 Queen Street, Melbourne 3000 Tel. 9629 8277, Fax. 9629 8377
      ostrzega przed tzw. brokerem, Pawlem Dabrowskim ze St. Albans, Victoria,
      ktory udziela pozyczek na lichwiarskich warunkach, i tym samym pozbawil dachu
      nad glowa szereg polskich rodzin w Sunshine i okolicach.
      Zarzad Biura
      • Gość: Borsuk Re: Na pewno NIE St. Albans! IP: 66.207.104.* 01.04.03, 18:15
        Gość portalu: PW&IB napisał(a):

        > Polskie Biuro Opieki i Informacji (Polish Welfare and Information Bureau)
        > level 2, 43-51 Queen Street, Melbourne 3000 Tel. 9629 8277, Fax. 9629 8377
        > ostrzega przed tzw. brokerem, Pawlem Dabrowskim ze St. Albans, Victoria,
        > ktory udziela pozyczek na lichwiarskich warunkach, i tym samym pozbawil dachu
        > nad glowa szereg polskich rodzin w Sunshine i okolicach.
        > Zarzad Biura

        A moze powinna sie tym zajac prasa polonijna?
        • Gość: Aussie Re: Na pewno NIE St. Albans! IP: 203.12.115.* 02.04.03, 05:45
          Gość portalu: Borsuk napisał(a):

          > Gość portalu: PW&IB napisał(a):
          >
          > > Polskie Biuro Opieki i Informacji (Polish Welfare and Information Bureau)
          > > level 2, 43-51 Queen Street, Melbourne 3000 Tel. 9629 8277, Fax. 9629 8377
          > > ostrzega przed tzw. brokerem, Pawlem Dabrowskim ze St. Albans, Victoria,
          > > ktory udziela pozyczek na lichwiarskich warunkach, i tym samym pozbawil da
          > chu
          > > nad glowa szereg polskich rodzin w Sunshine i okolicach.
          > > Zarzad Biura
          >
          > A moze powinna sie tym zajac prasa polonijna?
          - Ona siedzi w kieszeni lichwiarzy. "Tygodnik Polski" to de facto bankrut,
          "Kurier Zachodni" ledwo zipie, a "Express Wieczorny" niedawno temu padl...
      • jasio777 Kagan, skoncz z tymi falszywkami 02.04.03, 01:19
        nudny juz jestes...

        • Gość: Kagan Re: Kagan, skoncz z tymi falszywkami IP: *.lib.latrobe.edu.au 02.04.03, 13:06
          jasio777 napisał:
          nudny juz jestes...
          K: Nie musisz mnie czytac!
          A w Melbourne wystrzegajcie sie dzielnicy
          St. Slbans, bo tam mieszka lichwiarz Pawel Dabrowski!

          • ozpol luk_au wystrzegaj sie Melbourne bo tam kapuja.. 02.04.03, 15:43
            Gość portalu: Kagan napisał(a):

            > jasio777 napisał:
            > nudny juz jestes...
            > K: Nie musisz mnie czytac!
            > A w Melbourne wystrzegajcie sie dzielnicy
            > St. Slbans, bo tam mieszka lichwiarz Pawel Dabrowski!
            >

            Masz takiego Kagana - frustrata ktory dupe ci obrobi w socjalu albo urzedzie
            podatkowym.
            Wal do Sydney ..my tu jestesmy na luzie a Melbourne to "arystokracja" ze sloma
            w butach albo jarmulka na glowie
            • Gość: Up Re: luk_au wystrzegaj sie Melbourne bo tam kapuja IP: *.NYCMNY83.covad.net 02.04.03, 15:47
              forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=10488
              • luk_au Re: luk_au wystrzegaj sie Melbourne bo tam kapuja 03.04.03, 01:42
                to prawda ze w Melbourne jest mniej azjatow?
                • Gość: Kagan Re: luk_au wystrzegaj sie Melbourne bo tam kapuja IP: 203.12.115.* 03.04.03, 02:49
                  luk_au napisał:
                  to prawda ze w Melbourne jest mniej azjatow?
                  K: Tyle samo. Tyle ze Springvalle czy Footscray (blisko Pawla D.) nie sa
                  jeszcze tak niebezpieczne jak Cabramatta...
                  • Gość: WC Re: luk_au wystrzegaj sie Melbourne bo tam kapuja IP: *.sympatico.ca 04.04.03, 02:50
                    A czemu ci zolci tacy niebezpieczni? Ospa Was zarzaja Kangury, czy co?
    • Gość: ioyr Re: Sydney czy Melbourne? IP: *.tpl.toronto.on.ca 03.04.03, 01:43
      up
    • luk_au Re: Sydney czy Melbourne? 04.04.03, 00:22
      odswierzam temat, co tak ucichliscie? wiec ktore miasto
      lepsze dla mlodego studenta z polski?
      • Gość: Kagan Re: Sydney czy Melbourne? IP: *.dsl.vicnet.net.au 04.04.03, 05:16
        luk_au napisał:
        > odswierzam temat, co tak ucichliscie? wiec ktore miasto
        > lepsze dla mlodego studenta z polski?
        K: Zadne! chcesz sieczegos nauczyc po angielsku, to jedz do W. Brytanii.
        Liberalny rzad australijski klka lat temu obcial powaznie fundusze na uniwersytety.
        Przybywa na nich studentow, ubywa praciwnikow naukowych, a wiec poziom
        nauki drastycznie spada. Uniwersytety sa niedoinwestowane, wrecz brudne
        i zapuszczone. Zycie w Australii jest coraz drozsze, a o prace cozraz trudniej i
        zarobki coraz nizsze.
        Kagan
    • Gość: Marzena Re: Sydney czy Melbourne? IP: *.qc.sympatico.ca 04.04.03, 22:24
      Chce tylko powiedziec, ze Sydney nie jest stolica Australii.
      • Gość: BiernatZSydnejowka Re: Sydney czy Melbourne? IP: *.nsw.bigpond.net.au 05.04.03, 01:21
        Gość portalu: Marzena napisał(a):
        > Chce tylko powiedziec, ze Sydney nie jest stolica Australii.

        Oczywiscie, ze nie. Ale wszyscy politycy (z premierem na czele) mieszkaja w
        Sydney i stad dolatuja do Canberry jedynie na sesje parlamentu. Niekiedy sa
        zmuszeni pozostac w nudnej stolicy kilka dni, wiec zeby sie nie nudzili to maja
        w stolecznych wypozyczalniach filmow wideo dostepny caly asortyment 'hard core'
        filmow pornograficznych, zakazanych w Sydney. Politycy z rzadzacej obecnie
        krajem partii liberalnej sa prostakami kulturalnymi i nie maja zbyt bogatego
        zycia wewnetrznego.
        • Gość: Edi Re: Sydney czy Melbourne? IP: *.sympatico.ca 05.04.03, 02:44
          A ile kosztuje wypozyczenie (przepraszam, wyrentowanie) takiego filmiku?
          • Gość: BiernatZSydnejowka Re: Sydney czy Melbourne? IP: *.nsw.bigpond.net.au 05.04.03, 03:02
            Naprawde nie wiem, Edi. W sprawie cen, to najlepiej jak sie skontaktujesz z
            australijskim ministrem finansow Peterem Costello. Dobre finansowe nazwisko,
            czyz nie.
            • Gość: Edi Re: Sydney czy Melbourne? IP: *.sympatico.ca 05.04.03, 03:16
              Po co Wam rzad, tak jak Kanadzie? I tak dyrektywy plyna z Waszyngtonu.
              Jedynie Niemcy, Francuzi i Belgowie pokazali temu debilowi duzy palec!
              • Gość: BiernatZSydnejowka Re: Sydney czy Melbourne? IP: *.nsw.bigpond.net.au 05.04.03, 03:22
                Jak to po co nam rzad? A jakby go nie bylo to kto by falszowal statystyki? Np.
                statystyki dotyczace bezrobotnych. Rzad poza tym daje prace tym co sie do pracy
                nie nadaja i dzieki temu zmniejsza sie poziom bezrobocia w kraju.
              • Gość: foxy007 Re: Sydney czy Melbourne? IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 05.04.03, 03:50
                Gość portalu: Edi napisał(a):

                > Po co Wam rzad, tak jak Kanadzie? I tak dyrektywy plyna z Waszyngtonu.
                > Jedynie Niemcy, Francuzi i Belgowie pokazali temu debilowi duzy
                palec!
                Edi!!! gdybys tak wlaczyl TV i znal troche angielski to szybko bys sie
                dowiedzial ze rzad federalny w canadzie zrobil to samo co te parszywe pudle
                Francusko/Belgijskie.Niemcy zas udaja milosnikow pokoju bo traca w Iraku rynki
                zbytu.Nasz canadyjski "cretyn" idzie wkrotce na emeryture i ma Ameryke i
                angielska canade w d----. Wiec Edi nie pieprz bzdur bo glowa boli.
                • Gość: Edi Re: Sydney czy Melbourne? IP: *.sympatico.ca 05.04.03, 03:59
                  A mozesz poleciec jakies kursa, co? Mysle, ze bendem mogl pogodzic
                  prace z naukom, hehehe ... Nawet premier III RP kiedys godzil prace w
                  przyzakladowej POP z naukom na wiecziernych kursach WSNS ...
                  Masz slusznom racjem - Kanada to niezalezny kraj ... co ja tez znowu
                  kurwa myslalem?
                  • Gość: Kagan Re: Sydney czy Melbourne? IP: 203.12.115.* 05.04.03, 04:03
                    Juz wam pisalem ciolki glupie, ze ani Sydney, ani Melbourne!
                    Chyba, ze macie pieniadze do wyrzucania...
                    Ale wtedy tez przyjemniej jest je wydac w Europie niz na zadupiu swiata...
                    • Gość: abba Re: Sydney czy Melbourne? IP: *.sympatico.ca 05.04.03, 04:06
                    • Gość: abba Re: Sydney czy Melbourne? IP: *.sympatico.ca 05.04.03, 04:07
                    • Gość: abba Re: Sydney czy Melbourne? IP: *.sympatico.ca 05.04.03, 04:07
                  • Gość: Kagan Re: Sydney czy Melbourne? IP: 203.12.115.* 05.04.03, 04:03
                    Juz wam pisalem ciolki glupie, ze ani Sydney, ani Melbourne!
                    Chyba, ze macie pieniadze do wyrzucania...
                    Ale wtedy tez przyjemniej jest je wydac w Europie niz na zadupiu swiata...
                  • Gość: Kagan Re: Sydney czy Melbourne? IP: 203.12.115.* 05.04.03, 04:03
                    Juz wam pisalem ciolki glupie, ze ani Sydney, ani Melbourne!
                    Chyba, ze macie pieniadze do wyrzucania...
                    Ale wtedy tez przyjemniej jest je wydac w Europie niz na zadupiu swiata...
                  • Gość: Kagan Re: Sydney czy Melbourne? IP: 203.12.115.* 05.04.03, 04:03
                    Juz wam pisalem ciolki glupie, ze ani Sydney, ani Melbourne!
                    Chyba, ze macie pieniadze do wyrzucania...
                    Ale wtedy tez przyjemniej jest je wydac w Europie niz na zadupiu swiata...
                  • Gość: Kagan Re: Sydney czy Melbourne? IP: 203.12.115.* 05.04.03, 04:03
                    Juz wam pisalem ciolki glupie, ze ani Sydney, ani Melbourne!
                    Chyba, ze macie pieniadze do wyrzucania...
                    Ale wtedy tez przyjemniej jest je wydac w Europie niz na zadupiu swiata...
                  • Gość: Kagan Re: Sydney czy Melbourne? IP: 203.12.115.* 05.04.03, 04:03
                    Juz wam pisalem ciolki glupie, ze ani Sydney, ani Melbourne!
                    Chyba, ze macie pieniadze do wyrzucania...
                    Ale wtedy tez przyjemniej jest je wydac w Europie niz na zadupiu swiata...
                  • Gość: Kagan Re: Sydney czy Melbourne? IP: 203.12.115.* 05.04.03, 04:03
                    Juz wam pisalem ciolki glupie, ze ani Sydney, ani Melbourne!
                    Chyba, ze macie pieniadze do wyrzucania...
                    Ale wtedy tez przyjemniej jest je wydac w Europie niz na zadupiu swiata...
                  • Gość: Kagan Re: Sydney czy Melbourne? IP: 203.12.115.* 05.04.03, 04:03
                    Juz wam pisalem ciolki glupie, ze ani Sydney, ani Melbourne!
                    Chyba, ze macie pieniadze do wyrzucania...
                    Ale wtedy tez przyjemniej jest je wydac w Europie niz na zadupiu swiata...
                  • Gość: Kagan Re: Sydney czy Melbourne? IP: 203.12.115.* 05.04.03, 04:03
                    Juz wam pisalem ciolki glupie, ze ani Sydney, ani Melbourne!
                    Chyba, ze macie pieniadze do wyrzucania...
                    Ale wtedy tez przyjemniej jest je wydac w Europie niz na zadupiu swiata...
                  • Gość: Kagan Re: Sydney czy Melbourne? IP: 203.12.115.* 05.04.03, 04:03
                    Juz wam pisalem ciolki glupie, ze ani Sydney, ani Melbourne!
                    Chyba, ze macie pieniadze do wyrzucania...
                    Ale wtedy tez przyjemniej jest je wydac w Europie niz na zadupiu swiata...
                  • Gość: Kagan Re: Sydney czy Melbourne? IP: 203.12.115.* 05.04.03, 04:03
                    Juz wam pisalem ciolki glupie, ze ani Sydney, ani Melbourne!
                    Chyba, ze macie pieniadze do wyrzucania...
                    Ale wtedy tez przyjemniej jest je wydac w Europie niz na zadupiu swiata...
                  • Gość: Kagan Re: Sydney czy Melbourne? IP: 203.12.115.* 05.04.03, 04:03
                    Juz wam pisalem ciolki glupie, ze ani Sydney, ani Melbourne!
                    Chyba, ze macie pieniadze do wyrzucania...
                    Ale wtedy tez przyjemniej jest je wydac w Europie niz na zadupiu swiata...
                  • Gość: Kagan Re: Sydney czy Melbourne? IP: 203.12.115.* 05.04.03, 04:03
                    Juz wam pisalem ciolki glupie, ze ani Sydney, ani Melbourne!
                    Chyba, ze macie pieniadze do wyrzucania...
                    Ale wtedy tez przyjemniej jest je wydac w Europie niz na zadupiu swiata...
                    • luk_au Re: Sydney czy Melbourne? 05.04.03, 15:50
                      powiem tylko, ze straszny pustak z tego Kagana. I koniec.
                      • broookie Re: Sydney czy Melbourne? 05.04.03, 15:55
                        Tyko Perth! Tu sa swietne dyskoteki w stylu "Saturday Night Fever"! Super!
                        • Gość: Kagan Re: Sydney czy Melbourne? IP: *.vic.bigpond.net.au 06.04.03, 02:09
                          broookie napisała:
                          Tyko Perth! Tu sa swietne dyskoteki w stylu "Saturday
                          Night Fever"! Super!
                          K: Tylko skad wziac w Perth, miescie bez wody, bez
                          przemyslu a wiec bez pracy, miescie lezacym na skraju
                          najwiekszej pustyni na swiecie, dulary na te dyskoteki?

                          • broookie Re: Sydney czy Melbourne? 07.04.03, 08:44
                            Wiesz... z tym jakos sobie radzimy z Glorym. Czasem ja komus obciagne za pare
                            dolcow, czasem Glory da dupy jakiemus kierowcy truck'a. Oni nawet lubia te jego
                            ciasna dziurke!

                            Poza tym caly tydzien, przed weekendem, sprzatam kible, to troche sie uzbiera
                            na gorzale i tance.
                      • Gość: Kagan Re: Sydney czy Melbourne? IP: *.vic.bigpond.net.au 06.04.03, 02:10
                        luk_au napisał:
                        powiem tylko, ze straszny pustak z tego Kagana. I koniec.
                        K: A mozesz nieco rozwinac te "cenna" mysl?

                        • Gość: luk_au Re: Sydney czy Melbourne? IP: 213.76.147.* 06.04.03, 03:36
                          Gość portalu: Kagan napisał(a):

                          > luk_au napisał:
                          > powiem tylko, ze straszny pustak z tego Kagana. I koniec.
                          > K: A mozesz nieco rozwinac te "cenna" mysl?
                          >
                          nie moge, szkoda czasu dla pustaka...
                          • Gość: Kagan Re: Sydney czy Melbourne? IP: *.vic.bigpond.net.au 06.04.03, 03:50
                            luk_au napisał:
                            powiem tylko, ze straszny pustak z tego Kagana. I koniec.
                            K: A mozesz nieco rozwinac te "cenna" mysl?
                            L: nie moge, szkoda czasu dla pustaka...
                            K: Podziwiam "glebie" twego intelektu...
                            Na takich jak ty robia $$$ lichwiarze, np.
                            Pawel Dabrowski ze St. Albans...

                          • Gość: bruno szulc Re: Sydney czy Melbourne? IP: *.sympatico.ca 06.04.03, 03:57
                            Zascianek z Polski nie powinien zabierac glosu. Taki szmondak jak luk
                            smie tu krytykowac Kagana! Ty zero jebane w kiblu na Centralnym stul
                            pysk i sluchaj jak mondrzejsi mowiom!
                            • Gość: Kagan Re: Sydney czy Melbourne? IP: *.vic.bigpond.net.au 06.04.03, 05:24
                              Gość portalu: bruno szulc napisał(a):
                              Zascianek z Polski nie powinien zabierac glosu. Taki
                              szmondak jak luk smie tu krytykowac Kagana! Ty zero
                              jebane w kiblu na Centralnym stul pysk i sluchaj jak
                              mondrzejsi mowiom!
                              K: smile wink smile

                              • Gość: Kagan Susza w Melbourne i Victorii IP: *.vic.bigpond.net.au 06.04.03, 12:16
                                Zbiorniki wody zapelnione mniej niz w 40%.
                                Niektore miasta na prowincji maja wode tylko
                                z beczkowozow.
                                A idioci w rzadzie przyjmuja wciaz nowych imigrantow.
                                Zeby zdechli z braku wody?
                                Kagan
                            • luk_au Re: Sydney czy Melbourne? 06.04.03, 17:10
                              Gość portalu: bruno szulc napisał(a):

                              > Zascianek z Polski nie powinien zabierac glosu. Taki
                              szmondak jak luk
                              > smie tu krytykowac Kagana! Ty zero jebane w kiblu na
                              Centralnym stul
                              > pysk i sluchaj jak mondrzejsi mowiom!

                              To wlasnie tacy jak ty wyrabiaja nam opinie glupich
                              Polakow za granica. Myslisz, za madry jest ten co nie wie
                              nawet jak sie pisze madry, mowia? A jesli chodzi o Kagana
                              to proponuje akcje zrzutki na bilet powrotny dla tego
                              pustaka bo najwyrazniej w Au sie meczy. Pozdrawiam.
                              • Gość: luk_au Re: Sydney czy Melbourne? IP: 213.76.147.* 07.04.03, 05:21
    • Gość: radek Re: Sydney czy Melbourne? IP: 213.232.79.* 07.04.03, 15:06
      Jesli zadajesz takie pytanie, to zapewne tu nie byles/bylas. Dla takiej osoby
      roznice, ktore rzeczywiscie istnieja, nie maja istotniejszego znaczenia. Pod
      jednym wzgledem lepsze byloby Sydney, pod innym Melbourne. Ale nikt nie wie, co
      dla Ciebie jest istotne, a co nie, a wszyscy mamy inne priorytety. Jesli
      bedziesz tu planowac mieszkanie na stale, to po kilku latach mozesz podjac
      samodzielna decyzje. Ja osobiscie uwazam, ze Adelaide przewyzsza oba te miasta -
      jest po prostu tansze i mniejsze, ale ktos inny moze wolec ogromne miasto a
      pieniadze moga nie odgrywac roli. Pozdrawiam.
      • Gość: Kagan Re: Sydney czy Melbourne? IP: *.lib.latrobe.edu.au 08.04.03, 07:25
        Gość portalu: radek napisał(a):
        > Jesli zadajesz takie pytanie, to zapewne tu nie byles/bylas. Dla takiej osoby
        > roznice, ktore rzeczywiscie istnieja, nie maja istotniejszego znaczenia. Pod
        > jednym wzgledem lepsze byloby Sydney, pod innym Melbourne. Ale nikt nie wie,
        co dla Ciebie jest istotne, a co nie, a wszyscy mamy inne priorytety. Jesli
        > bedziesz tu planowac mieszkanie na stale, to po kilku latach mozesz podjac
        > samodzielna decyzje. Ja osobiscie uwazam, ze Adelaide przewyzsza oba te
        miasta - jest po prostu tansze i mniejsze, ale ktos inny moze wolec ogromne
        miasto a pieniadze moga nie odgrywac roli. Pozdrawiam.
        K: OK, Adelaida jest ladna, ale cala Pld. Australia to tzw. rust belt,
        czyli tam w ogole NIE ma pracy, a i klimat ma upierdliwy (straszne upaly w
        lecie, bo miasto lezy na skraju pustyni ze slonymi jeziorami). Tak wiec jak
        siedziec na zasilku (socjalu) to najlepiej pod Newcastle (Nowa Pld. Walia) -
        fajny klimat, piekne plaze, wzgednie tanio, a i do Sydney nie daleko (pare
        godzin jazdy pociagiem Intercity albo autostrada).
        Kagan
        • Gość: radek Re: Sydney czy Melbourne? IP: 213.232.79.* 08.04.03, 14:11
          Kagan,

          Czuje sie zaszczycony! Jestem chyba jedyna osoba, ktorej odpowiedziales na tym
          forum w sposob kulturalny! Choc pozostajemy przy swoim zdaniu. Owszem, Adelaide
          jest goraca latem, ale nie wszystkim to przeszkadza. A co do poziomu
          bezrobocia, to w SA rozni sie on od NSW tylko o ulamek procenta. moze nie
          wiesz, ale SA notuje chyba najwiekszy wzrost miejsc pracy.
    • Gość: Melbourne! Re: Sydney czy Melbourne? IP: *.ains.net.au 12.04.03, 02:35
      Adam Michnik
      Czemu polscy Żydzi powinni popierać wojnę w Iraku?

      Sprawa jest jasna, więc wyłożę ją w kilku słowach. Wojna w Iraku nie jest, jak
      wiadomo, wojną o wprowadzenie demokracji do Iraku, bowiem z równym powodzeniem
      można by wprowadzać na siłę demokrację w stylu zachodnim (liberalnym) do
      Burkina Faso czy Nowej Gwinei: rezultem będzie tylko demokracja fasadowa, a
      raczej jej parodia (jak na Nowej Gwinei, gdzie dygnitarze parlamentarni czy też
      niektórzy sędziowie wygladają i zachowują się jak małpy przebrane w stroje
      brytyjskich lordów). Nie jest to też, wbrew dość popularnej opinii, wojna o
      ropę. Amerykańskie koncerny kontrolują dość ropy w Ameryce Północnej i
      Południowej, a także w takich krajach jak Kuwejt czy szczególnie Arabia
      Saudyjska. Owszem, ropa Iracka się nam (to jest Żydom) przyda, ale nie teraz, a
      w nieco dalszej przyszłości.

      Stawką w tej wojnie jest bowiem na krótką metę kontrola nad całym Bliskim
      Wschodem, w celu zapewnienia bezpieczeństawa Izraelowi, a na dłuższą metę,
      kontrola Izraela, a właściwie Syjonizmu, nad całym Światem. Jest rzeczą
      oczywistą, że Izrael, a nawet Światowe Żydostwo, są na taką kontrolę po prostu
      za małe. Stąd będziemy kontrolować cały Świat przy pomocy potęgi militarnej
      USA. Stąd też obowiązkiem każdego Żyda, a szczególnie polskiego Żyda, jest
      pomoc Ameryce w osiągnięciu pełnej dominacji nas Światem. Pierwszą fazą w tej
      operacji było rozbicie Związku Sowieckiego – jedynego realnego przeciwnika USA,
      a przy okazji rozbicie tzw. Bloku Sowieckiego, a więc obalenie tzw. realnego
      socjalizmu w takich krajach jak Polska.

      Ten etap zakończyliśmy z pełnym sukcesem. Rosja nie jest obecnie żadnym
      konkurentem dla USA, a kraje takie jak Polska zostały całkowicie uzależnione od
      naszego (żydowskiego) kapitału, a w ich władzach jest coraz więcej Żydów. I tak
      w Polsce mamy naszego, żydowskiego prezydenta, ministra spraw zagranicznych czy
      prezesa Rady Polityki Pieniężnej. Podobnie, choć może nie a%
    • Gość: Melbourne! Re: Sydney czy Melbourne? IP: *.ains.net.au 12.04.03, 02:35
      Adam Michnik
      Czemu polscy Żydzi powinni popierać wojnę w Iraku?

      Sprawa jest jasna, więc wyłożę ją w kilku słowach. Wojna w Iraku nie jest, jak
      wiadomo, wojną o wprowadzenie demokracji do Iraku, bowiem z równym powodzeniem
      można by wprowadzać na siłę demokrację w stylu zachodnim (liberalnym) do
      Burkina Faso czy Nowej Gwinei: rezultem będzie tylko demokracja fasadowa, a
      raczej jej parodia (jak na Nowej Gwinei, gdzie dygnitarze parlamentarni czy też
      niektórzy sędziowie wygladają i zachowują się jak małpy przebrane w stroje
      brytyjskich lordów). Nie jest to też, wbrew dość popularnej opinii, wojna o
      ropę. Amerykańskie koncerny kontrolują dość ropy w Ameryce Północnej i
      Południowej, a także w takich krajach jak Kuwejt czy szczególnie Arabia
      Saudyjska. Owszem, ropa Iracka się nam (to jest Żydom) przyda, ale nie teraz, a
      w nieco dalszej przyszłości.

      Stawką w tej wojnie jest bowiem na krótką metę kontrola nad całym Bliskim
      Wschodem, w celu zapewnienia bezpieczeństawa Izraelowi, a na dłuższą metę,
      kontrola Izraela, a właściwie Syjonizmu, nad całym Światem. Jest rzeczą
      oczywistą, że Izrael, a nawet Światowe Żydostwo, są na taką kontrolę po prostu
      za małe. Stąd będziemy kontrolować cały Świat przy pomocy potęgi militarnej
      USA. Stąd też obowiązkiem każdego Żyda, a szczególnie polskiego Żyda, jest
      pomoc Ameryce w osiągnięciu pełnej dominacji nas Światem. Pierwszą fazą w tej
      operacji było rozbicie Związku Sowieckiego – jedynego realnego przeciwnika USA,
      a przy okazji rozbicie tzw. Bloku Sowieckiego, a więc obalenie tzw. realnego
      socjalizmu w takich krajach jak Polska.

      Ten etap zakończyliśmy z pełnym sukcesem. Rosja nie jest obecnie żadnym
      konkurentem dla USA, a kraje takie jak Polska zostały całkowicie uzależnione od
      naszego (żydowskiego) kapitału, a w ich władzach jest coraz więcej Żydów. I tak
      w Polsce mamy naszego, żydowskiego prezydenta, ministra spraw zagranicznych czy
      prezesa Rady Polityki Pieniężnej. Podobnie, choć może nie aż tak dobrze, jest w
      innych krajach. Zresztą często, z przyczyn praktycznych, lepiej jest, jak np.
      premierem nie jest Żyd, a “nasz” goj, jak to jest np. obecnie w Polsce.

      Obecnie chodzi nam o pełną kontrolę Izraela nad Bliskim Wschodem. Irak to był
      tylko pierwszy etap. Należy też pamiętać, że USA będzie długo kontrolować w
      Iraku (podobnie jak w Afganistanie) tylko większe miasta i ważniejsze drogi,
      ale to nam na razie wystarczy. Naszym celem jest bowiem neutralizacja
      antyamerykańskiego, a więc też i antyżydowskiego reżymu w Iraku, oraz zajęcie
      Iranu i Syrii, a także większe podporządkowanie sobie Jordanii, aby umożliwić
      dalszą ekspansję terytorialną Izraela. Chodzi nam tu nie tylko o permanentne
      zajęcie Zachodniego Brzegu Jordanu, całej Jerozlimy oraz Strefy Gazy wraz z
      usunięciem na stałe Arabów z terenu Wielkiego Izraela, ale też utworzenie tzw.
      strefy ochronnej, czyli ponowną okupację przez Izrael Synaju, Libanu oraz
      dalszych części Jordanii i Syrii, tak, aby uniemożliwić inflitrację wrogich
      elementów arabskich na teren Izraela. Wymagać to będzie, oczywiście,
      ustanowienia całkowicie proamerykańskich, a więc też i całkowicie
      proizraelskich reżymów nie tylko w Iraku, ale też w Iranie, Syrii, Jordanii i
      Egipcie, oaz permanentnej okupacji Libanu przez połączone siły amerykańsko-
      izraelskie.

      W nieco dalszej perspektywie konieczne będzie zastąpienie wrogich nam reżymów
      takich krajach jak Libia czy Sudan, oraz niepewnych reżymów w takich krajach
      jak Algeria czy Maroko. Konieczne też będzie zastąpienie antyamerykańskich
      reżymów w Korei Północnej, Wietnamie czy na Kubie, a nawet w Malezji, lecz jest
      to sprawa na osobny referat. Obecnie najważniejsze jest bezwarunkowe poparcie
      wszystkich polskich Żydów dla wojny w Iraku, oraz dla polityki prezydenta
      Busha. I o takie poparcie występuję, poprzez mego przyjaciela, profesora Jehudę
      Bauera, do wszystkich polskich żydów w Australii, a szczególnie w Melbourne, z
      którym to pięknym miastem łączą mnie tak bardzo miłe wspomnienia.

      Adam Michnik

      (Tekst referatu odczytanego w Melbourne, Australia, w imieniu Adama Michnika
      przez profesora Jehudę Bauera).

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka