Dodaj do ulubionych

Ten artykul jest dosyc prawdziwy

10.12.07, 01:04
Glupkowata jest tylko ta czesc, w ktorej respodent wrzuca cienka i
gownoprawdziwa gloryfikacje tzw. obozowiczow z Treiskirchen itp. miejsc.
Wydaje mi sie, ze bylo dokladnie odwrotnie - to byla najciensza grupa: latwo
wyjechali, latwo przetrwali na wikcie obozow w Austrii i w Niemczech i rownie
latwo i gremialnie ladowali na welfare w krajach docelowych, bo przeciez "siem
nalezy". Ta twardsza i bardziej przedsiebiorcza grupa, to ci z "pobytu
tolerowanego" w roznych krajach, gdzie nie zapewniano im wlasciwie nic oprocz
tymczasowego prawa pobytu. Ci ludzie musieli zapewnic sobie wszystko sami,
czesto przy nieznajomosci jakiegokolwiek jezyka (zawsze sie zastanawiam czy
podziwiac odwage czy ganic za glupote). Konsul w Atenach powiedzial do mnie:
"Emigranci, ktorzy przeszli przez Grecje, zazwyczaj dobrze sobie radza w
Kanadzie (samodzielnosc po raz drugi). Mamy natomiast duze klopoty z ludzmi z
Niemiec". Zgadnijcie dlaczego.

Do tej grupy bardziej przedsiebiorczych zaliczylbym takze wczesniejsza i
obecna emigracje na "skilled worker", bezposrednio z Polski, choc oczywiscie
nie wszystkich - ci ze sloncem w doopie musieli je w Kanadzie czy Australii
wygasic i zabrac sie do roboty (jezyk, adaptacja wyksztalcenia do wymagan
miejscowego rynku pracy), albo wracac do Bulby umilowanej na tarczy z
wykrzywionym obraza ryjem, ze w Kanadzie, Australii, NZ maja gdzies dyplomy
licencjatow z Madagaskaru. Jeden klient na forum kanadyjskim chcial ostatnio
nawet przywiezc wymagane fundusze w zlotowach, myslac, ze to waluta next po
funtach, euro i dolarach, hehehe. Klient postawil sobie juz w Polsce ambitny
(chorobliwie a ignorancko ambitny plan), ze po roku bedzie pracowal w policji
Toronto. Biedny czlowiek, powinien zostac w domu, czarno widze przed
nieborakiem. Zdrowej salwy zycze.
Obserwuj wątek
    • piss.doff Re: Ten artykul jest dosyc prawdziwy 10.12.07, 01:51
      amen
    • mipik Re: Ten artykul jest dosyc prawdziwy 10.12.07, 02:50
      Czy o artykule z postow krupnioka?

      Tak sobie przeczytalem i przyznam sie, ze szok.
      Nawet nie wiedzialem jak ta sprawa kiedys tam wygladala.

      No i przyznam sie, ze taka droga przez oboz to nie byloby wyjscie
      dla mnie. Bez problemu goto jestem przyznac, ze nie dal bym rady.

      Motywacji by mi bylo brak.

      Ja wiem, ze czasy byly inne i dla kogos urodzonego we wczesnych
      latach siedemdziesiatych to latwo moze wydawac sie nierealne.


      Nie to, ze w moim zyciu nigdy nie bylo ciezko bo lat wiele
      spedzonych w rozmaitych zakamarkach wschodu z oczywistych powodow
      przynioslo swoja dzialke problemow, problemikow i prawdziwych
      katastrof. Tyle, ze zawsze mialem ten psychiczny komfort, ze robie
      co robie i jestem gdzie jestem bo taka mam prace i tak zdobywam
      swoje doswiadczenie zyciowe, placa mi za to odpowiednio a jak jutro
      zmienie zdanie to w ciagu tygodnia moge sobie spokojnie do Polski
      wrocic.

      Co do obecnej "skilled" emigracji to ja tez sie chyba lapie do tej
      grupy, wprawdzie nie bezposrednio z Polski ale tez w sumie bardzo
      niedawno.
      Na miejscu bez wiekszych problemow, praca w zasadzie dokladnie ta
      sama co poprzednio, ustawianie zycia na miejscu tez do przodu idzie
      gladko, zadowolony i spokojny.
      Spotykajac innych w okolicy mieszkajacych z tej samej grupy
      statystycznej widac, ze zdecydowana wiekszosc jest w bardzo
      podobnej sytuacji, na luzie.
      • zpustynii Re: Ten artykul jest dosyc prawdziwy 10.12.07, 05:02
        Jaki szok?
        Co to nie ogladasz swoich rodakow na codzien? Oni wcale sie nie
        roznia od tych co siedzieli w obozach 20 lat temu tyle, ze ci w
        Londynie czy innym Bristolu nie siedza w obozach szwedaja sie po
        miescie dajac swiadectwo, ze chamski duch w narodzie nie ginie i
        pijanstwo tez.

        >Spotykajac innych w okolicy mieszkajacych z tej samej grupy
        statystycznej widac, ze zdecydowana wiekszosc jest w bardzo
        podobnej sytuacji, na luzie.

        No pewnie, zwlaszcza, ze moze sobie kupic polska kielbase, kiszone
        ogorki i okocim a pozniej zagrysc starym przeterminownym Prince Polo.
        Jak luz, to luz.

        Kiedys mi mowili, ze obecna emigracja zarobkowa do UK to przyglupy
        pierwszej klasy nic nie rozumiejace i to bez wzgledu na to jakie
        maja wyksztalcenie. Teraz widze, ze mieli racje.
        • mipik Re: Ten artykul jest dosyc prawdziwy 10.12.07, 05:26
          W Australi sie nie szwendaja.
        • norma_baker Re: Ten artykul jest dosyc prawdziwy 10.12.07, 05:33
          Kiedys te polskie luzaki lecialy British Airways zdaje sie.
          Towarzystwo sie tak strasznie "wyluzowalo" za pomoca zytniej, ze ich
          obecnosc stala sie niebezpieczna dla dalszego lotu. Pilot ratowal
          sie miedzyladowaniem w Niemczech, gdzie rozrabiajace luzaki zostaly
          odstawione do pierdla. Wszyscy oni musieli poniesc koszty
          miedzyladowania, opoznienia i wielu innych spraw a poza tym mieli
          sprawe w sadzie.

          Ten wyluzowany fagas zdaje sie nie widzi, ze nalezy do grupy
          statystycznej buractwa polskiego, ktorego miejscowi unikaja jak
          zarazy. I oni podobnie jak ich poprzednicy 20 lat temu w Niemczech,
          czy Austrii smrodza i upijaja sie jak swinie i takze mieszkaja po 10
          w jednym pokoju. Tym razem jednak bez obozu. Oboz to oni maja w
          glowie. Tamte chamstwo z Niemczech czy Austrii bylo jednak karne i
          kiedy trzeba potrafilo sie opanowac. To unijne chamstwo polskie jest
          NA LUZIE, nikt im nie podskoczy ONE SA U SIEBIE, W EUROPIE ZNACZY
          SIE.

          Co zas do pisania tego krupnioka to jedno mnie dziwi. W szkole mial
          same dwoje jak wyjezdzal a raptem pozniej na budowie pracowal z
          polskimi chlopami i nagle zaczal byc uczony i nawet im listy pisal
          jakby byl co najmniej profesorem. Cos zdaje sie za duzo ma wyobrazni
          i ponosi go ona nie tam gdzie trzeba.
          • ratpole Przeciez mowie, ze load of crap 10.12.07, 05:37
            Porownajcie sobie:

            Emigracja 8
            ====
            Najbardziej głosu narobiło jednak to jak wyjechał do Polski Andrzej. Był to
            młody chłopak w wieku 25 lat z sympatyczną żoną Jolą. Próbował tu różnych
            rzeczy, ale wszystko kończyło się niewypałem. Raz, wtedy kiedy nie wyszedł mu
            pomysł z fotografiką wracał pijany z zakładu i najechał na glinę na motorze.
            Poszedł do kicia na miesiąc i wypuścili go za kaucją księdza. Po tym miał dość
            biznesu i pracy za 5 dolców. Żona sprzątała w motelu i często widać było jak
            ukradkiem wyciera łzy, kiedy idzie do pracy.

            Emigracja 11
            ====
            Marian to był mój dobry kolega - poznaliśmy się tutaj, na emigracji. Piszę o nim
            w czasie przeszłym, bo Marian już nie żyje. Pewnego dnia upadł i już się nie
            podniósł. Był wtedy trochę podpity i ludzie mówili, że to przez wódkę, ale ja
            myślę, że też trochę przez to, że upadły jego plany i marzenia. W Polsce Marian
            był uznanym fotografikiem. Miał swój sprzęt i często można go było spotkać na
            różnego rodzaju uroczystościach. Miał układ z miejscowym księdzem. Był tym,
            który robił zdjęcia na ślubach i pogrzebach. Pewnego dnia odwiedził go ten
            ksiądz, już tu w USA. Ksiądz przyjechał za swoją kobietą, ale ta jego kobieta
            nie chciała już z nim być. Wolny czas między mszami, które odprawiał w polskiej
            parafii w Los Angeles spędzał przy wódce. Po kilku tygodniach wrócił do siebie
            do Polski, bo doszedł do wniosku, że lepiej tam "gdzie wszystko jest za frajer".
            Marian natomiast przyjechał do Ameryki, bo chciał mieć więcej. Zaraz na początku
            spróbował otworzyć "warsztat", ale pomysł nie wypalił i Marian zbankrutował. Od
            tego czasu Marian zaczął pić. Kiedyś jeszcze, gdy warsztat był czynny, ale już
            było wiadomo, że nie długo, Marian najechał samochodem na policjanta i za to
            spędził 30 dni w areszcie.

            Na bank pisal to Redlinski w pijackim widzie
            • soup.nazi Re: Przeciez mowie, ze load of crap 10.12.07, 05:41
              Tez mnie uderzylo to rozjezdzanie glin, hehehe. Ten facet to jakis chwiej
              spocony, pewnie nadau albo japa jezeli to nie to samo bydle, ale chodzilo mi o
              chciejski artykul, ktory zerznal z jakiejs tam gazetki
              bulbonskiej.
        • soup.nazi Re: Ten artykul jest dosyc prawdziwy 10.12.07, 05:37
          Przy tym, powiedzmy sobie szczerze, wcale to tak luzno nie wyglada/lo jesli
          chodzi o "prace w zawodzie" w Irlandii lub UK albo o jezyk. Ja np. jestem zawsze
          ogromnie zdumiony (biorac pod uwage roznice mozliwosci w komiej Polsce, a
          dzisiaj) jakie drewno jezykowe prezentuje zachwycona soba mlodziez polska, a
          pare jaskolek wiosny nie czyni.
          Generalnie rzecz biorac, bardzo niewielu z was pracuje na luzie i w zawodach,
          zaloz sie, ze nie wiekszy niz z tamtej emigracji, gdzie tez trafiali sie
          szczesciarze, ktorzy bez adaptacji i dzieki swojej znajomosci jezyka lapali sie
          do pracy, a nie na miotle. Nie bardzo jest wiec sens sie puszyc. Latwiej
          mieliscie z poruszaniem sie tam i z powrotem, ale nas za to bardziej lubiano, bo
          nie przyjezdzalismy setkami tysiecy wink. Poza tym trzeba bylo troche wiecej
          odwagi i determinacji zeby wykonac "skok w ciemno", bez dupochronu, niz by kupic
          powrotny bilet na samolot, tu zatem znow nie bardzo masz sie czym chelpic. To
          bylo do mipika.
      • soup.nazi Re: Ten artykul jest dosyc prawdziwy 10.12.07, 05:25
        mipik napisał:

        > Czy o artykule z postow krupnioka?
        >
        > Tak sobie przeczytalem i przyznam sie, ze szok.
        > Nawet nie wiedzialem jak ta sprawa kiedys tam wygladala.
        >
        > No i przyznam sie, ze taka droga przez oboz to nie byloby wyjscie
        > dla mnie. Bez problemu goto jestem przyznac, ze nie dal bym rady.

        Slusznie zauwazyles tam nizej, ze czasy byly inne - chciales wolnosci i lepszego
        swiata to jechales tak, a nie inaczej - w przeciwnym wypadku gniles w kolchozie.
        To tak jak gadanie typu "jak oni mogli zyc bez TV w XVIII w.? To straszne - ja
        bym tak nie mogl!". Byli i zyli, niegdys nawet w jaskiniach. I ty tez bys mogl,
        i bys zyl. to dosyc jalowa gadka.

        Poza tym podejrzewam, ze w tym artykule pewne sprawy sa przejaskrawione celowo -
        krajowe media wyrozniaja sie wyjatkowym brakiem profesjonalizmu i rzetelnosci.
        Nie bylem w obozie, bo ja z tych "tolerowanych", slyszalem co nieco o "obozach"
        w Niemczech i Italii i wcale to nie wygladalo tak jak w artykule, ktorego autor
        szuka wyraznie taniej sensacji, potwierdzenia przez siebie postawionej tezy jak
        to bylo chwiejowo i jaka chwiejowa wiara wyjezdzala. Widac to wyraznie w jego
        glupkowatych pytaniach do respondenta w Australii, gdzie bardzo chcial uslyszec
        jak niedobrze sie Polakom tamtego czasu tam wiedzie.

        Byloby ciekawie, gdyby ktos majacy wiecej pojecia o sprawie sie wypowiedzial.
        Pamietam, ze pisali tu kiedys byli treiskirchenowcy i jakos nie wygladali mi na
        przesladowane cwoctwo z artykulu. Pamietam, tez, ze lecac do Kanady przesiadalem
        sie z Aten w Zurichu, gdzie dolaczyla spora grupa z Austrii. Nie widzialem
        publiki typu opisanego w artykule, wrecz przeciwnie - ludzi po 20 pare lat,
        zadowolonych, usmiechnietych, modnie ubranych. Pamietam jeszcze cos - ze w
        latach 80, zanim samym opuscilem Bulbonie widywalem artykuly o podobnym tonie w
        czasopismach kontrolowanych przez komstwo. I zdaje sie cel byl podobny -
        zniechecic mlodziez do wywalania z kolchozu. 20 lat pozniej jest dziwnie
        podobnie. Historia lubi sie powtarzac.

        > Nie to, ze w moim zyciu nigdy nie bylo ciezko bo lat wiele
        > spedzonych w rozmaitych zakamarkach wschodu z oczywistych powodow
        > przynioslo swoja dzialke problemow, problemikow i prawdziwych
        > katastrof. Tyle, ze zawsze mialem ten psychiczny komfort, ze robie
        > co robie i jestem gdzie jestem bo taka mam prace i tak zdobywam
        > swoje doswiadczenie zyciowe, placa mi za to odpowiednio a jak jutro
        > zmienie zdanie to w ciagu tygodnia moge sobie spokojnie do Polski
        > wrocic.

        No i co z tego? Oprocz dzialaczy Solidarnosci, ktorzy dostawali bilet w jedna
        strone, cala reszta mogla wrocic, gdyby chciala wrocic do kolchozu, ktory byl i
        twoim udzialem. Nie urodziles sie znowu tak pozno, zeby jego siermieznosci nie
        pamietac. Najwyzej przez pare lat nie dostaliby paszportu, w najgorszym wypadku.

        > Co do obecnej "skilled" emigracji to ja tez sie chyba lapie do tej
        > grupy, wprawdzie nie bezposrednio z Polski ale tez w sumie bardzo
        > niedawno.
        > Na miejscu bez wiekszych problemow, praca w zasadzie dokladnie ta
        > sama co poprzednio, ustawianie zycia na miejscu tez do przodu idzie
        > gladko, zadowolony i spokojny.
        > Spotykajac innych w okolicy mieszkajacych z tej samej grupy
        > statystycznej widac, ze zdecydowana wiekszosc jest w bardzo
        > podobnej sytuacji, na luzie.

        Nie bardzo moge ci odpowiedziec, bo nie wiem gdzie jestes i o czym mowisz. Ja
        mialem na mysli ludzi, ktorzy bezposrednio z Polski emigrowali jako independent
        w kategorii skilled worker do CA, AU i NZ. Jesli zechcesz dodac cos wiecej, bede
        mogl ci cos odpowiedziec.
        • mipik Re: Ten artykul jest dosyc prawdziwy 10.12.07, 05:38
          soup.nazi napisał:


          > No i co z tego? Oprocz dzialaczy Solidarnosci, ktorzy dostawali
          bilet w jedna
          > strone, cala reszta mogla wrocic, gdyby chciala wrocic do
          kolchozu, ktory byl i
          > twoim udzialem. Nie urodziles sie znowu tak pozno, zeby jego
          siermieznosci nie
          > pamietac. Najwyzej przez pare lat nie dostaliby paszportu, w
          najgorszym wypadku
          > .
          >

          Podejscie ciut inne, ja wyjechalem w koncu 1989 i lat wiele
          spedzilem jako Polak za granica. Po kilku latach pracy i ze
          zdobytym doswiadczeniem ewentualny powrot do Polski nie bylby zadna
          tragedia.
          Teraz tez nie bylaby by to tragedia aczkolwiek chyba ciezko byloby
          sie przystosowac.

          > > Co do obecnej "skilled" emigracji to ja tez sie chyba lapie do
          tej
          > > grupy, wprawdzie nie bezposrednio z Polski ale tez w sumie
          bardzo
          > > niedawno.
          > > Na miejscu bez wiekszych problemow, praca w zasadzie dokladnie
          ta
          > > sama co poprzednio, ustawianie zycia na miejscu tez do przodu
          idzie
          > > gladko, zadowolony i spokojny.
          > > Spotykajac innych w okolicy mieszkajacych z tej samej grupy
          > > statystycznej widac, ze zdecydowana wiekszosc jest w bardzo
          > > podobnej sytuacji, na luzie.
          >
          > Nie bardzo moge ci odpowiedziec, bo nie wiem gdzie jestes i o
          czym mowisz. Ja
          > mialem na mysli ludzi, ktorzy bezposrednio z Polski emigrowali
          jako independent
          > w kategorii skilled worker do CA, AU i NZ. Jesli zechcesz dodac
          cos wiecej, bed
          > e
          > mogl ci cos odpowiedziec.
          >

          Zrozumialem dokladnie o co ci chodzilo i zgadzam sie z tym.
          Od ciut ponad roku w Australi Poludniowej juz jako emigrant.
          • soup.nazi Re: Ten artykul jest dosyc prawdziwy 10.12.07, 05:49
            mipik napisał:

            > Podejscie ciut inne, ja wyjechalem w koncu 1989 i lat wiele
            > spedzilem jako Polak za granica. Po kilku latach pracy i ze
            > zdobytym doswiadczeniem ewentualny powrot do Polski nie bylby zadna
            > tragedia.
            > Teraz tez nie bylaby by to tragedia aczkolwiek chyba ciezko byloby
            > sie przystosowac.

            Bylaby tragedia - w poczatku lat 90 byla lapanka na tych, co byli przed 30
            umieli powiedziec 3 slowa po angielsku - wiec zgadza sie - w tym wyjatkowym
            momencie bylbys gonzo. Chwile pozniej - juz nie. Juz bardzo nie. Kiedys pisala
            tu na innym forum babka z NZ, ktora wyjechawszy w poczatku lat 80 skonczyla
            accounting i zalapala sie na ten moment. Po kilku latach na top stanowiskach ze
            spora kasa zabraklo dla niej miejsca - nie pasowala juz do mentalnoscia do
            polskiej sitwy i gorzko plula sobie w brode, ze kiedys dala sie nabrac, choc w
            NZ byli juz ustawieni. Podejrzewam, ze takich klientow bylo wiecej.
            • mipik Re: Ten artykul jest dosyc prawdziwy 10.12.07, 22:44
              Czytanie uwazne sie klania.

              A moze to ja pisze nieczytelnie?

              Sprawa jest prosta jak swinski ogon.

              W 1989 wyjechalem z Polski aby pracowac za granica.
              I tak kilkanascie lat sobie w rozmaitych miejscach pracowalem.
              Nie jako emigrant ale jako Polak "tymczasowo" za granica.
              Podobnie jak obecnie na wyspach szczescia szukajace tlumy tyle, ze
              ja w bardziej egzotycznych zakatkach swiata. To nie byla emigracja
              ale po prostu pobyt w innych krajach. Troche jak Cygan bez stalego
              miejsca na ziemi, z duza wprawa w naglych przeprowadzkach o tysiace
              kilometrow. W takiej sytuacji ewentualny powrot do Polski bylby i
              latwy i nie tragiczny.

              Ciut ponad rok temu przeprowadzilem sie do Australi i zostalem
              emigrantem. Czyli moge zaliczyc sie do nowej "skilled worker" grupy.

              Proste, nie?

              A rezultatem tego, ze ostatnie dziesiec lat pracowalem jako
              inzynier dla najwiekszej na swiecie firmy w branzy bylo zero
              problemow z praca na miejscu w zawodzie i na w zasadzie takiej
              samej pozycji.

              To, ze ogolnie w zyciu mialem duzo szczescia i kilkakrotnie bylem
              we wlasciwym miejscu we wlasciwym momencie to fakt niezaprzeczalny.

              soup.nazi napisał:

              > Bylaby tragedia - w poczatku lat 90 byla lapanka na tych, co byli
              przed 30
              > umieli powiedziec 3 slowa po angielsku - wiec zgadza sie - w tym
              wyjatkowym
              > momencie bylbys gonzo. Chwile pozniej - juz nie. Juz bardzo nie.
              Kiedys pisala
              > tu na innym forum babka z NZ, ktora wyjechawszy w poczatku lat 80
              skonczyla
              > accounting i zalapala sie na ten moment. Po kilku latach na top
              stanowiskach ze
              > spora kasa zabraklo dla niej miejsca - nie pasowala juz do
              mentalnoscia do
              > polskiej sitwy i gorzko plula sobie w brode, ze kiedys dala sie
              nabrac, choc w
              > NZ byli juz ustawieni. Podejrzewam, ze takich klientow bylo
              wiecej.


              Tutaj tez pewnie masz racje, a ta dziewczyna to byla chyba Asia i
              watek "wyjazd z kraju", pamietam.
              • soup.nazi Re: Ten artykul jest dosyc prawdziwy 11.12.07, 07:29
                mipik napisał:

                Generalnie wiec byles z emigracji "kiedy juz bylo wolno" czyli tzw.
                z otwartym dupochronem. Jezeli chodzi o zawod, to jesli tak sie
                zalapales od poczatku, byles wyjatkiem i wsrod starszej i mlodszej
                emigracji, bo doskonale wszyscy wiemy co robi 95% dzisiejszej
                emigracji - zawala fizycznie niezaleznie od zawodu. Pozniej
                niewielki procent odchodzi od tego, gl. dzieki sobie, a reszta rypie
                dalej. I nawet nie probuj mi powiedziec, ze jest inaczej.

                A tak na marginesie, cholera mnie bierze niejednokrotnie, gdy ludzie
                z nowej emigracji, usiluja udowodnic, ze byli lepsi od tej 10 czy 15
                lat wczesniejszej. Moim skromnym zdaniem powinni cieszyc sie, ze
                mogli wyjezdzac tak jak wyjechali, z otwartym dupochronem, biletem
                powrotnym w kieszeni na wypadek gdyby sie nie udalo i prawem do
                legalnej pracy w wielu krajach. Nie usiluje tu robic zadnej
                martyrologii, czas nie stoi w miejscu, tylko wygasic slonce w d....
                W czym do cholery byliscie lepsi:

                1. w gotowosci na ryzyko i konsekwencje na pewno nie (vide
                dupochrony wszelkiego rodzaju)

                2. w determinacji pragnienia wyrwania sie z kolchozu - tez nie,
                wyjechaliscie kiedy wam wadza zezwolila

                3. w wyksztalceniu - nie, bo konczyliscie te same uczelnie, ktore
                przedtem uczyly tzw ekonomii politycznej w ujeciu m-l, a chwile
                pozniej ci sami ludzie uczyli o gospodarce rynkowej, a na
                informatyce w latach 90 wypadalo 20 studentow na starego peceta. Etc.
                Wyksztalcenie to maja w dalszym ciagu gleboko w doopie (z
                nielicznymi wyjatkami) w innych, podobnie jak za komuny, wiec o co
                ten krzyk? Przy tym niejednokrotnie wyjezdzaly rzesze matolow z
                licencjatami (buahaha) wyzszej szkoly gminnej czegos tam, albo
                absolwenci filozofii, turkologii, mniemanologii stosowanej po
                uczelniach lepszych.

                4. W znajomosci jezykow? Zdawaloby sie, ze wypadaloby, ale gdzie
                tam - drewno kompletne, nie lepsze niz poprzednicy, a to juz beret
                bo warunki (otwartosc kraju) byly duzo lepsze.

                5. W przeswiadczeniu jak bardzo gorowaliscie nad komuna i jak bardzo
                byliscie europejscy. Wewnetrznie - zbudowano pare supermarketow zeby
                sprzedawac zulusom paciorki i pare gmachow o udziwnionych ksztaltach
                sterczacych w Warszawie jak patyki z ... z.... zgadnij z czego.
                Zewnetrznie - szybko wam pokazano wam wasze miejsce w Europie.
                Dziadostwo bylo za komuny i dziadostwo bylo/jest po komunie w oczach
                Zachodu wiec po co to smieszne wypinanie klaty? Popatrz na dzianych
                Chinczykow - im nikt sie nie smieje w nos, ze sa z komuny. No i,
                skoro to taki piekny i cywilizowany kraj europejski, dlaczego wciaz
                spjerdalaja (bo inaczej nie mozna tego nazwac) z niego dziesiatki
                tysiecy "europejczykow"?

                5. W jednym jednak bijecie poprzednikow na glowe - w niesamowitym
                blasku slonca z .... a, juz nie bede sie powtarzal. Na bazie tego co
                wyzej.

                Tak naprawde, to nie mielibyscie nawet prawa wysmiewac sie z tej
                niepismiennej czesto Polonii wojennej i zaraz powojennej, bo ci
                najprostsi z nich i najbardziej niepismienni znalezli sie tam w
                wyniku wszyscy wiemy czego, i zrobili dla Polski tez niejednokrotnie
                troche wiecej niz wy, ja i cala do kupy wzieta Solidarnosc.

                Kazda fala emigracyjna byla taka, jak rzeczywistosc ktora ja
                ksztaltowala, a was wasza uksztaltowala na nic lepszego niz na
                bardzo prozaicznie "chlebowa" w skali wiekszej niz przedwojenna. Po
                co pozerstwo, slonce i podrygi o "wyluzowaniu" i takie tam
                duperszwance?
                • zpustynii Re: Ten artykul jest dosyc prawdziwy 11.12.07, 13:54
                  I po co ten dlugi wywod?
                  Ten facet jest sztuczny, nic nie wie o emigracji,nie mysli jak
                  emigrant, co wystarczy przeczytac aby sie zorientowac a juz zupelnie
                  nie wie sie jaka jest Australia. Wniosek?

                  Nigdy nigdzie nie mieszkal, jego sposob myslenia jest typowy dla
                  buraka krajowego. Takie tam sobie pieprzenie, zeby sobie urozmaicic
                  czas i pochlebic duszy. I kolejne udawadnianie jaki to on lepszy.
                  Tylko w czym?

                  >W 1989 wyjechalem z Polski aby pracowac za granica.
                  >I tak kilkanascie lat sobie w rozmaitych miejscach pracowalem.
                  >Nie jako emigrant ale jako Polak "tymczasowo" za granica.

                  Juz tutaj dupku klania sie twoja nieznajomosc rzeczy. Piszesz, bo
                  piszesz.

                  Do Australii nie sprowadza sie wyksztalcona sile robocza na
                  kontrakt, po to aby pracowala i to zwlaszcza z Europy. Po prostu
                  nie oplaca sie kupowac kota w worku, za daleko, zreszta nie ma po
                  co. Tam co roku jest co najmniej setka nowych inzynierow
                  miejscowych, ktorzy z kolei rywalizuja o prace z kolejna nowo
                  przybyla fala inzynierow z calego swiata. A ty nam tu buraku
                  wciskasz, ze Australia strasznie sie o ciebie bila i sprowadzila cie
                  dajmy na to z Afryki?

                  >Podobnie jak obecnie na wyspach szczescia szukajace tlumy tyle, ze
                  >ja w bardziej egzotycznych zakatkach swiata. To nie byla emigracja
                  >ale po prostu pobyt w innych krajach.

                  Znowu ci sie popieprzylo koles. Widzisz Australia to nie UK. I jak
                  ty wyjezdzales w 1989, to w Polsce I sekretarzem byl Rakowski....ten
                  luz o jakim piszesz to po 2005 roku....i nie dotyczy akurat
                  Australii. Australi ma w nosie Unie.
                  Dla ciebie jednak 1989 rok to wspolczesnosc i nie widzisz duzej
                  roznicy pomiedzy 2005 rokiem a 1989 rokiem.
                  1989 rok to calkiem niedawno a co wedlug ciebie jest dawno? 1700?

                  >Nie jako emigrant ale jako Polak "tymczasowo" za granica.

                  Rozumiem ze pracowales te dziesiec lat w Australi na kontrakt.
                  Widzisz koles znowu sie kropnales. W Australii czy jakimkolwiek
                  innym kraju nie spedza sie emerytury pracujac na kontrakt. Po
                  zakonczeniu kontraktu dostaje sie kopa w dupe i wyjedza do Bulby czy
                  gdzie indziej. Osoby kontraktowe nie maja prawa do emerytury w kraju
                  w ktorym pracuja, bo nie maja obywatelstwa tego kraju, nie placa
                  podatkow tego kraju i przede wszystkim nie maja legalnych papierow.
                  Mozesz mi powiedziec koles jak to sie stalo, ze wyladowales na
                  emeryturze w Australii bedac pracownikiem najemnym?

                  Znowu ci sie popieprzylo z unia. A Australia to nie Unia. Kolejna
                  bzdura na potege.

                  I dalej w tym samym stylu
                  >A rezultatem tego, ze ostatnie dziesiec lat pracowalem jako
                  >inzynier dla najwiekszej na swiecie firmy w branzy bylo zero
                  >problemow z praca na miejscu w zawodzie i na w zasadzie takiej
                  >samej pozycji.
                  Koles ja skonczylem najlepsza polska politechnike i jedna z
                  najlepszych politechnik amerykanskich CAL Tech i troche mi zajelo
                  ulozenie sobie zycia zawodowego. Wszedzie zajmuje i to kazdemu nawet
                  komus po MIT. A tu raptem burak krajowy na prawdziwym luzie i zero
                  problemow. Takie podejscie koles to maja wylacznie panie w barze
                  mlecznym. Jak ktos pracuje w odpowiedzialnej pracy, problem zawsze
                  sie znajdzie.
                  Ten sposob pisania swiadczy, ze nie tylko o tym, ze nigdy nie
                  pracowales jako inzynier ale na dodatek nie masz pojecia jak taka
                  praca wyglada.

                  Reasumujac uwazam, ze tem mipik to znowu nadauowa w natarciu. Tym
                  razem serwuje nam slodka opowiastke na temat Australi, w ktorej
                  kiedys byla, bo ma tam rodzine. Ogladanie Australii to jednak nie
                  zycie tam niestety. Zdradza ja jedna sprawa: miesza uklady i fakty z
                  Unii z tymi z Australii, bo po prostu nie wie jak sie rzeczy maja. A
                  przede wszystkim kompletnie nie zna realiow pracy i zycia na
                  emigracji, co kazdy mieszkajacy chociazby 3 lata posiada. A tu tyle
                  lat i nic.

                  Krotki pobyt wakacyjnym w Australii, nadauowa, i praca w jakiejs
                  polskiej gazetce nie wystarczaja jednak do tego aby przekonywujaco
                  pisac o czys, czego sie nie zna.

                  Radze sobie znalezc dobrego ginekologa i powaznie zajac sie swoja
                  menopauza. I koniecznie przebadac sie na demencje starcza, bo twoje
                  mieszanie przeszlosci i rzeczywistosci swiadczy o tym, ze nie bardzo
                  wiesz na jakim swiecie zyjesz.

                  • mipik Re: Ten artykul jest dosyc prawdziwy 12.12.07, 00:02
                    zpustynii napisał:

                    > I po co ten dlugi wywod?
                    > Ten facet jest sztuczny, nic nie wie o emigracji,nie mysli jak
                    > emigrant, co wystarczy przeczytac aby sie zorientowac a juz
                    zupelnie
                    > nie wie sie jaka jest Australia. Wniosek?
                    >
                    > Nigdy nigdzie nie mieszkal, jego sposob myslenia jest typowy dla
                    > buraka krajowego. Takie tam sobie pieprzenie, zeby sobie
                    urozmaicic
                    > czas i pochlebic duszy. I kolejne udawadnianie jaki to on lepszy.
                    > Tylko w czym?

                    Pstryk:
                    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=209&w=72794515&a=73198979
                    > Juz tutaj dupku klania sie twoja nieznajomosc rzeczy. Piszesz, bo
                    > piszesz.

                    Milo mi. Nie ma to jak przyjemna i kulturalna dyskusja.

                    > Do Australii nie sprowadza sie wyksztalcona sile robocza na
                    > kontrakt, po to aby pracowala i to zwlaszcza z Europy. Po prostu
                    > nie oplaca sie kupowac kota w worku, za daleko, zreszta nie ma po
                    > co. Tam co roku jest co najmniej setka nowych inzynierow
                    > miejscowych, ktorzy z kolei rywalizuja o prace z kolejna nowo
                    > przybyla fala inzynierow z calego swiata. A ty nam tu buraku
                    > wciskasz, ze Australia strasznie sie o ciebie bila i sprowadzila
                    cie
                    > dajmy na to z Afryki?


                    Nikt mnie tutaj nie sprowadzal, przyjechalem (moze niezupelnie w
                    ciemno) i na miejscu prace bez problemu znalazlem.

                    > Znowu ci sie popieprzylo koles. Widzisz Australia to nie UK. I
                    jak
                    > ty wyjezdzales w 1989, to w Polsce I sekretarzem byl
                    Rakowski....ten
                    > luz o jakim piszesz to po 2005 roku....i nie dotyczy akurat
                    > Australii. Australi ma w nosie Unie.
                    > Dla ciebie jednak 1989 rok to wspolczesnosc i nie widzisz duzej
                    > roznicy pomiedzy 2005 rokiem a 1989 rokiem.
                    > 1989 rok to calkiem niedawno a co wedlug ciebie jest dawno? 1700?

                    Wyjezdzalem ciut po czerwcu tego roku, kto byl sekretarzem zwisalo
                    mi.

                    > Rozumiem ze pracowales te dziesiec lat w Australi na kontrakt.

                    Zle rozumiesz.
                    Napisalem, ze pracowalem na wschodzie. I blizszym i dalszym
                    (Malezja, Chiny, Mongolia, Singapore, Saudi) W Australi bylem kilka
                    razy ale raczej na konferencjach czy wakacjach.
                    Przeprowadzilem sie dopiero w zeszlym roku.

                    > Widzisz koles znowu sie kropnales. W Australii czy jakimkolwiek
                    > innym kraju nie spedza sie emerytury pracujac na kontrakt. Po
                    > zakonczeniu kontraktu dostaje sie kopa w dupe i wyjedza do Bulby
                    czy
                    > gdzie indziej. Osoby kontraktowe nie maja prawa do emerytury w
                    kraju
                    > w ktorym pracuja, bo nie maja obywatelstwa tego kraju, nie placa
                    > podatkow tego kraju i przede wszystkim nie maja legalnych
                    papierow.
                    > Mozesz mi powiedziec koles jak to sie stalo, ze wyladowales na
                    > emeryturze w Australii bedac pracownikiem najemnym?

                    Jaka emerytura?
                    Czy ja gdzies cos na ten temat wspomnialem?
                    Ja nawet czterdziestu lat nie mam, do emerytury daleko.


                    > I dalej w tym samym stylu
                    > >A rezultatem tego, ze ostatnie dziesiec lat pracowalem jako
                    > >inzynier dla najwiekszej na swiecie firmy w branzy bylo zero
                    > >problemow z praca na miejscu w zawodzie i na w zasadzie takiej
                    > >samej pozycji.
                    > Koles ja skonczylem najlepsza polska politechnike i jedna z
                    > najlepszych politechnik amerykanskich CAL Tech i troche mi zajelo
                    > ulozenie sobie zycia zawodowego. Wszedzie zajmuje i to kazdemu
                    nawet
                    > komus po MIT. A tu raptem burak krajowy na prawdziwym luzie i
                    zero
                    > problemow. Takie podejscie koles to maja wylacznie panie w barze
                    > mlecznym. Jak ktos pracuje w odpowiedzialnej pracy, problem
                    zawsze
                    > sie znajdzie.
                    > Ten sposob pisania swiadczy, ze nie tylko o tym, ze nigdy nie
                    > pracowales jako inzynier ale na dodatek nie masz pojecia jak taka
                    > praca wyglada.

                    Gratuluje wysmienitej edukacji, ja az takimi sukcesami edukacyjnymi
                    pochwalic sie nie moge. Papiery mam takie sobie.

                    Mam za to wystarczajace doswiadczenie w zawodzie (tak jako
                    inzynier) by moc znalezc prace chyba wszedzie na swiecie (oprocz
                    Polski byc moze bo tam dalej papier sie za bardzo liczy).

                    > Reasumujac uwazam, ze tem mipik to znowu nadauowa w natarciu.

                    Jak sie rano po jajkach drapalem to dalej byly na miejscu.

                    Milego dnia zycze.
                    • norma_baker Re: Ten artykul jest dosyc prawdziwy 12.12.07, 21:02
                      Nadauowa, nie wiesz co piszesz.
                      wyzej napisalas
                      > Zle rozumiesz.
                      > Napisalem, ze pracowalem na wschodzie. I blizszym i dalszym
                      > (Malezja, Chiny, Mongolia, Singapore, Saudi) W Australi bylem
                      >kilka razy ale raczej na konferencjach czy wakacjach.
                      > Przeprowadzilem sie dopiero w zeszlym roku.

                      To ciekawe,
                      bo gdzie indziej piszesz:
                      Ciut ponad rok temu przeprowadzilem sie do Australi i zostalem
                      emigrantem. Czyli moge zaliczyc sie do nowej "skilled worker" grupy.

                      Proste, nie?

                      A rezultatem tego, ze ostatnie dziesiec lat pracowalem jako
                      inzynier dla najwiekszej na swiecie firmy w branzy bylo zero
                      problemow z praca na miejscu w zawodzie i na w zasadzie takiej
                      samej pozycji.
                      Musisz sie zdecydowc albo pracowales w Austalii 10 lat albo tam
                      dopiero przyjechalas.

                      Jezeli ktos w twojej rodzine ma Alzheimera ty pewnie masz juz tego
                      poczatki. Twoje posty swiadcza o tym, ze powinnas sie leczyc.
                      Radze podliczyc wszystkie latka dobrze. Musiales pracowac w tej
                      Arabii Saudyjskiej jako pietnastoletni inzynier.

                      A najciekawsze jest to:
                      Jak sie rano po jajkach drapalem to dalej byly na miejscu.

                      Wiemy, wiemy jestes slynna z tych olbrzymiej wielkosci jaj. Ciekawe,
                      gdzie je trzymasz. Wszystko jedno jednak gdzie by nie byly, lepiej
                      je od czasu do czasu umyc. Drapania bedzie mniej i zapach
                      przyjemniejszy.
                      • mipik Re: Ten artykul jest dosyc prawdziwy 12.12.07, 21:20
                        norma_baker napisał:

                        > Radze podliczyc wszystkie latka dobrze. Musiales pracowac w tej
                        > Arabii Saudyjskiej jako pietnastoletni inzynier.

                        Licze i dalej sie wszystko zgadza.
                        Ale nic to.
                        Nie bede probowal udowadniac, ze nie jestem wielbladem.
                        • matrix_uk Re: Ten artykul jest dosyc prawdziwy 13.12.07, 05:42
                          Jeden roczek to niewiele tego twojego osiedlenia sie w Australii.
                          Napisz nama gdzie obecnie pracujesz i moze tez napisz za kilka lat,
                          jak ci sie forsa skonczy
                • mipik Re: Ten artykul jest dosyc prawdziwy 11.12.07, 23:32
                  soup.nazi napisał:

                  > mipik napisał:
                  >
                  > Generalnie wiec byles z emigracji "kiedy juz bylo wolno" czyli
                  tzw.
                  > z otwartym dupochronem. Jezeli chodzi o zawod, to jesli tak sie
                  > zalapales od poczatku, byles wyjatkiem i wsrod starszej i
                  mlodszej
                  > emigracji, bo doskonale wszyscy wiemy co robi 95% dzisiejszej
                  > emigracji - zawala fizycznie niezaleznie od zawodu. Pozniej
                  > niewielki procent odchodzi od tego, gl. dzieki sobie, a reszta
                  rypie
                  > dalej. I nawet nie probuj mi powiedziec, ze jest inaczej.

                  Nie bede probowal.
                  Moze i bylem/jestem wyjatkiem.
                  Tyle, ze te kilka osob, ktore tutaj spotkalem z grupy niedawno
                  przyjechanych tez bez wiekszych problemow znajduja swoje miejsce w
                  lokalnej spolecznosci.


                  > A tak na marginesie, cholera mnie bierze niejednokrotnie, gdy
                  ludzie
                  > z nowej emigracji, usiluja udowodnic, ze byli lepsi od tej 10 czy
                  15
                  > lat wczesniejszej. Moim skromnym zdaniem powinni cieszyc sie, ze
                  > mogli wyjezdzac tak jak wyjechali, z otwartym dupochronem,
                  biletem
                  > powrotnym w kieszeni na wypadek gdyby sie nie udalo i prawem do
                  > legalnej pracy w wielu krajach. Nie usiluje tu robic zadnej
                  > martyrologii, czas nie stoi w miejscu, tylko wygasic slonce w
                  d....

                  No i tu dokladnie masz racje. I ja mniej wiecej to samo probuje
                  pisac (jesli pamietamy, ze watek jest o owym artykole). Nam po
                  prostu bylo duzo latwiej ten ruch wykonac i opisywane w tym
                  artykole historie wydaja sie jakby z innej bajki.

                  > W czym do cholery byliscie lepsi:
                  >
                  > 1. w gotowosci na ryzyko i konsekwencje na pewno nie (vide
                  > dupochrony wszelkiego rodzaju)

                  Nie moge sie za wypowiadac w imieniu innych.
                  W moim przypadku poziom akceptacji ryzyka i konsekwencji jest
                  zdecydowanie ponizej tego jaki byl potrzebny we wczesnych latach
                  osiemdziesiatych.

                  > 2. w determinacji pragnienia wyrwania sie z kolchozu - tez nie,
                  > wyjechaliscie kiedy wam wadza zezwolila

                  Nie mialem i nie mam takich pragnien, wiec ciezko o determinacje.
                  Przeprowadzilem sie do Australi w poszukiwaniu spokojnego zycia i
                  swojego miejsca na swiecie.


                  > 3. w wyksztalceniu - nie, bo konczyliscie te same uczelnie, ktore
                  > przedtem uczyly tzw ekonomii politycznej w ujeciu m-l, a chwile
                  > pozniej ci sami ludzie uczyli o gospodarce rynkowej, a na
                  > informatyce w latach 90 wypadalo 20 studentow na starego peceta.
                  Etc.
                  > Wyksztalcenie to maja w dalszym ciagu gleboko w doopie (z
                  > nielicznymi wyjatkami) w innych, podobnie jak za komuny, wiec o
                  co
                  > ten krzyk? Przy tym niejednokrotnie wyjezdzaly rzesze matolow z
                  > licencjatami (buahaha) wyzszej szkoly gminnej czegos tam, albo
                  > absolwenci filozofii, turkologii, mniemanologii stosowanej po
                  > uczelniach lepszych.

                  Nie mam sie czym specjalnie szczycic jesli o moje wyksztalcenie
                  chodzi. Edukacje w Polsce skonczylem na etapie szkoly sredniej,
                  pozniej juz pracujac jakos tam studzia gdzies na swiecie
                  skonczylem.
                  Tak wiec papierki mam szczerze mowiac srednie.

                  > 4. W znajomosci jezykow? Zdawaloby sie, ze wypadaloby, ale gdzie
                  > tam - drewno kompletne, nie lepsze niz poprzednicy, a to juz
                  beret
                  > bo warunki (otwartosc kraju) byly duzo lepsze.

                  Nauczylem sie kilku po wyjezdzie z kraju, wyjezdzajac ot angielski
                  na srednim poziomie.

                  > 5. W przeswiadczeniu jak bardzo gorowaliscie nad komuna i jak
                  bardzo
                  > byliscie europejscy. Wewnetrznie - zbudowano pare supermarketow
                  zeby
                  > sprzedawac zulusom paciorki i pare gmachow o udziwnionych
                  ksztaltach
                  > sterczacych w Warszawie jak patyki z ... z.... zgadnij z czego.
                  > Zewnetrznie - szybko wam pokazano wam wasze miejsce w Europie.
                  > Dziadostwo bylo za komuny i dziadostwo bylo/jest po komunie w
                  oczach
                  > Zachodu wiec po co to smieszne wypinanie klaty? Popatrz na
                  dzianych
                  > Chinczykow - im nikt sie nie smieje w nos, ze sa z komuny. No i,
                  > skoro to taki piekny i cywilizowany kraj europejski, dlaczego
                  wciaz
                  > spjerdalaja (bo inaczej nie mozna tego nazwac) z niego dziesiatki
                  > tysiecy "europejczykow"?

                  Nie mam takiego przeswiadczenia.
                  > 5. W jednym jednak bijecie poprzednikow na glowe - w niesamowitym
                  > blasku slonca z .... a, juz nie bede sie powtarzal. Na bazie tego
                  co
                  > wyzej.

                  Nie sadze by mi slonce blaskiem supernowej z d... bilo, raczej
                  skromnym czlowiekiem chyba jestem.

                  > Tak naprawde, to nie mielibyscie nawet prawa wysmiewac sie z tej
                  > niepismiennej czesto Polonii wojennej i zaraz powojennej, bo ci
                  > najprostsi z nich i najbardziej niepismienni znalezli sie tam w
                  > wyniku wszyscy wiemy czego, i zrobili dla Polski tez
                  niejednokrotnie
                  > troche wiecej niz wy, ja i cala do kupy wzieta Solidarnosc.

                  Tez uwazam, ze nie mam prawa sie nasmiewac z zadnej grupy
                  emigrantow. I to stwierdzenie nie ogranicza sie do emigrantow z
                  Polski.

                  >
                  > Kazda fala emigracyjna byla taka, jak rzeczywistosc ktora ja
                  > ksztaltowala,

                  Tez tak uwazam.

                  a was wasza uksztaltowala na nic lepszego niz na
                  > bardzo prozaicznie "chlebowa" w skali wiekszej niz przedwojenna.

                  Jesli pamietasz co ciut powyzej pisales o ludziach emigrujacych w
                  kategori "skilled" to moze i mozesz zaakceptowac fakt, ze czesc z
                  nich emigruje ze swiadomoscia, ze zarabiac bedzie mniej niz gdzie
                  indziej.

                  Po
                  > co pozerstwo, slonce i podrygi o "wyluzowaniu" i takie tam
                  > duperszwance?

                  No dobra, jesli napisze, ze w sumie najtrudniejsze w calej operacji
                  bylo przestawienie sie na jazde w ruchu lewostronnym to czy moge
                  dalej twierdzic, ze ogolnie dalej wydaje mnie sie ze moge byc na
                  luzie?

                  I tak na kniec tej wypowiedzi to czy moglbym sie przyznac, ze mam
                  bardzo duzy szacunek do jakosci twoich wypowiedzi na tym forum i
                  pomimo tego, ze mamy moze i ciut inne poglady na wiele spraw w
                  zyciu z przyjemnoscia od lat czytam.
          • zpustynii Re: Ten artykul jest dosyc prawdziwy 10.12.07, 05:55
            Nie mozesz sie zdecydowac jaka jestes emigracja? Jak ta z roku 1989
            to znaczy emigracja lat osiemdziesiatych. Ale piszesz wyluzowany, w
            tydzien mozesz byc w Polsce jak chcesz. Emigracja lat 80- tych tak
            nie pisze. Nikomu nawet przez glowe nie przejdzie wracac. Swiadczy
            to o tym, ze w Australii to ty jestes od czasu do czasu ale palcem
            po mapie. Najprawdopodobniej siedzisz w Polsce a w najlepszym razie
            w UK i pieprzysz glodne kawalki.
            Juz na emeryturze? Stad ten luz? A moze to poprostu poczatki choroby
            psychicznej.
            • piss.doff Re: Ten artykul jest dosyc prawdziwy 10.12.07, 07:45
              dokladnie to samo mnie zdziwilo: facet nie wie kim jest albo jest
              dwoma osobami na raz.
        • zpustynii Re: Ten artykul jest dosyc prawdziwy 10.12.07, 05:39
          Przeciez ten krupniok to znowu nadauowa, po raz kolejny daliscie sie
          nabrac.
          • soup.nazi Re: Ten artykul jest dosyc prawdziwy 10.12.07, 05:53
            Zgadza sie, ale chodzi mi o ten artykul, nie o gadke smiecia:

            forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=44&w=72901862&a=72982630
    • mrouzo Re: Ten artykul jest dosyc prawdziwy 10.12.07, 15:46
      soup.nazi napisał:


      ... w Kanadzie, Australii, NZ maja gdzies dyplomy licencjatow z Madagaskaru.
      Jeden klient na forum kanadyjskim chcial ostatnio
      nawet przywiezc wymagane fundusze w zlotowach, myslac, ze to waluta next po
      funtach, euro i dolarach, hehehe. Klient postawil sobie juz w Polsce ambitny
      (chorobliwie a ignorancko ambitny plan), ze po roku bedzie pracowal w policji
      Toronto. Biedny czlowiek, powinien zostac w domu, czarno widze przed
      nieborakiem. Zdrowej salwy zycze.

      ----
      Nie widzę różnicy między tym opisanym przypadkiem, a tymi z Trajchu.
      No może jedyna to taka, że ten chociaż ma dyplom i może pracować w Unii.
      W Polsce również nie uznają dyplomów Monash, a i z barankami NZ próżno biegać po
      polskich kantorach.
      Do pracy w kanadyjskiej policji zapewne skłoniło go posiadanie Tasera, he,he
    • ontarian Re: Ten artykul jest dosyc prawdziwy 10.12.07, 17:45
      soup.nazi napisał:

      > nalezy". Ta twardsza i bardziej przedsiebiorcza grupa, to ci
      > z "pobytu tolerowanego" w roznych krajach, gdzie nie zapewniano im
      > wlasciwie nic oprocz tymczasowego prawa pobytu.
      najczesciej i tego nie mieli (avio paramoni)
      ale faktem jest to, ze byli tolerowani
      policja sie nie czepiala, ani nie scigala
      tych na czarno pracujacych
      to taki jeden plus, posrod wielu minusow
      • polski_nikos Re: Ten artykul jest dosyc prawdziwy 11.12.07, 14:56
        >wlasciwie nic oprocz tymczasowego prawa pobytu.
        >najczesciej i tego nie mieli (avio paramoni)

        Jeżli już to ADJA PARAMONI dosłownie -pozwolenie pobytu.
    • luiza-w-ogrodzie Re: Ten artykul jest dosyc prawdziwy 11.12.07, 00:38
      Nie wiem na ile ten artykul jest prawdziwy, czytam go jak bajke o
      Zelaznym Wilku, bo nie znam ani takich sytuacji, ani podobnych
      ludzi. Moze dlatego ze jestem z emigracji lat 90-tych, legalnej, na
      podstawie systemu punktowego, i wiekszosc moich znajomych tez.

      Luiza-w-Ogrodzie
      .¸¸><crying(((º>¸¸.·´¯`·.¸¸><crying(((º>
      Australia-uzyteczne linki
      • soup.nazi Re: Ten artykul jest dosyc prawdziwy 11.12.07, 06:53
        luiza-w-ogrodzie napisała:

        > Nie wiem na ile ten artykul jest prawdziwy, czytam go jak bajke o
        > Zelaznym Wilku, bo nie znam ani takich sytuacji, ani podobnych
        > ludzi. Moze dlatego ze jestem z emigracji lat 90-tych, legalnej,
        na
        > podstawie systemu punktowego, i wiekszosc moich znajomych tez.

        Tzn. ze wszyscy ci z lat 80 to byla emigracja nielegalna? Ciekawe,
        ze rozdawali tym nielegalom zielone karty w USA, landed immigrant
        forms w Kanadzie, i jak to sie tam nazywa w AU? Czy tobie nie
        zaczyna cos swiecic z lekka?
        Chyba, ze kryterium nielegalnosci/legalnosci emigracji odnosisz do
        opinii Wielkiej Bulby. Ale to tez bez sensu, bo ci w/g
        ciebie "nielegalni" nie mieli wszytych bezpiecznych dupochronow jak
        znacznie pozniejsi "legalni", ale za to opuszczali Bulbe ze
        srodkowym palcem dumnie uniesionym wysoko do gory, majac gleboko w
        doopie (zamiast slonca) opinie Wielkiej Bulby na ten temat. Na wiele
        innych zreszta tez. Wtedy kiedy mieli na to ochote, a nie wtedy gdy
        Bulba laskawie im pozwolila. Troche mniej oportunizmu a za to wiecej
        odwagi
        • luiza-w-ogrodzie Re: Ten artykul jest dosyc prawdziwy 11.12.07, 09:00
          Soup, co sie tak pienisz? Nie masz dzis kogo tlamsic na forum?
          Piszac o "legalnej" emigracji mialam na mysli to, ze mozna bylo w
          Polsce pojsc do ambasady, wziac papiery, zlozyc podanie, zalatwic
          badania lekarskie, zaswiadczenia z pracy itd nie przerywajac
          normalnego toku zycia.
          Latwo, lekko i przyjemnie
          Luiza-w-Ogrodzie
          .¸¸><crying(((º>¸¸.·´¯`·.¸¸><crying(((º>
          Australia-uzyteczne linki
          • mrouzo Ten artykul jest w 100% prawdziwy ! 11.12.07, 09:44
            Widzisz Iluzja zupka się pieni, bo w jednym z odcinków serialu rozpoznał swoje
            lustrzane odbicie.

            Bohaterowie "Emigracji' 70 i 80 i wcześniejszej" chcieliby jak najprędzej
            zapomnieć o początkach swojej tułaczki.
            Wyemigrowali nielegalnie tak wg prawa polskiego, jak i kraju docelowego.
            Bo polskich władz nie powiadomili o zamiarze wyjazdu na stałe, a urzędników
            obcych państw oszukiwali, że byli w Polsce prześladowani.
            Przytaczali przy tym najróżniejsze historie, o prześladowaniach za przynależność
            do Kościoła i Solidarności.

            Teraz udają prawych obywateli i tryskają nienawiścią do swojej byłej ojczyzny,
            zdziwieni, że w Polsce traktowani są jak obywatele polscy, gdyż oficjalnie nie
            zgłosili nigdzie swojej decyzji o emigracji.
            Cały czas coś gęgają o paszportach, pułapkach, peselach, chwaląc się
            niemiłosiernie swoimi obcymi paszportami, które w ich wypadku i tak niewiele w
            Polsce znaczą.
            Obecny kurs dolara tylko pogłębia ich frustrację.

            Tak więc, ani Polacy w kraju, ani punktowani legalni emigranci na skilled, ani
            emigranci' 68, ani wreszcie dzisiejsza migrująca po unijnej Europie młodzież tej
            "Emigracji azylanckiej' 70 i 80" nie zrozumie, ponieważ nikt wcześnie, ani
            później nigdy tak nie opluł Polski za granicą, jak oni.
            • zpustynii Re: Ten artykul jest w 100% prawdziwy ! 11.12.07, 14:36
              Koles, ile ci placaw SB za bycie patriota?

              Ja nie mam zadnych powtarzam zadnych problemow z poczatkami mojej
              emigracji. Wyjechalem do USA przez Wlochy. spedzilem tam nieclae 2
              lata i do tego nie w obozie, caly czas na siebie pracowalem i nie
              dostalem miski zupy od rzadu wloskiego. W sumie wspominam dosc milo
              caly ten pobyt.
              Historie jakie tu napisala nadauowa moze sie i zdarzaly. Nauaowa
              przesladuja tezwizje obozu w Austrii.... za jakeigo powodu kto to
              wie.

              >Wyemigrowali nielegalnie tak wg prawa polskiego, jak i kraju
              docelowego

              Koles prawo krajow tworza ci, co sa akurat przy zlobie.
              Niekoniecznie sa to prawa, jakie powinne byc. Kiedys hitlerowcy byli
              jak najbardziej zgodni ze swoimi prawami i puscili 6 mln zydow z
              dymem. Pozniej sie okazalo, ze byli w bledzie i zawisli na
              stryczkach. Tak to jest, jak sie czlowiek scisle stosuje do praw
              akurat panujacych. Radze ci mysliec troche i oceniac trzezwo
              sytuacje, bo i tobie moze sie kiedys zdarzyc, ze zawisniesz, bo za
              bardzo wziales sobie do serca przestrzeganie glupich i nieuzytych
              praw.


            • zpustynii Re: Ten artykul jest w 100% prawdziwy ! 11.12.07, 14:43
              >Obecny kurs dolara tylko pogłębia ich frustrację.
              Wcale na to nie wyglada:
              >Wczoraj wrocilam z Warszawy. Pogoda co prawda straszna ale co tam
              wlasnie zakasowalam w Warszawie 842 tys.Zl ======345 tys.USD
              Sprzedalam w Warszawie dwa mieszkania, po rodzicach i po ciotce.
              Dobrze, ze dolar tak nisko stoi obecnie wiecej pieniedzy przywiozlam
              do domu.
              forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=44&w=73035957
              • mrouzo Re: Ten artykul jest w 100% prawdziwy ! 11.12.07, 15:10
                zpustynii napisał:

                Wczoraj wrocilam z Warszawy. Pogoda co prawda straszna ale co tam
                > wlasnie zakasowalam w Warszawie 842 tys.Zl ======345 tys.USD
                > Sprzedalam w Warszawie dwa mieszkania, po rodzicach i po ciotce.
                > Dobrze, ze dolar tak nisko stoi obecnie wiecej pieniedzy przywiozlam
                > do domu.

                --------

                No to gratuluję. Jest to jednak tylko przypadek potwierdzający regułę.
                Nie każdy emigrant ma w kraju mieszkanie na sprzedaż, o dwóch już nie wspomnę.
                Pozostała większość emigrantów tylko na tym kursie cierpi.
                Bo ani zainwestować w kraju, ani utrzymać rodzinę w kraju, ani zaszpanować
                podczas krajowych wakacji.
                • zpustynii Re: Ten artykul jest w 100% prawdziwy ! 11.12.07, 15:30
                  Wiekszosc emigrantow z emigracji lat 80-tych jezdzi do Polski bo
                  musi. To musi to sa przewaznie starzy rodzice i nic wiecej. Niech ci
                  sie nie wydaje, ze jezdzimy tam aby obejrzec ciebie czy tobie
                  podobnych albo tak nam teskno, ze caly rok ciulamy, zeby tylko do
                  was pojechac. Kiedy nie bedzie rodzicow zaden z nas nigdy nie
                  pojedzie do Polski, bo nie ma po co. Wakacje to ja moge miec na
                  Hawajach i tam wydaje pieniadze a nie w Polsce. Zeszta na co?
                  Popatrz sie na jakosc tego badziewia, ktore macie w Polsce. Pomijam
                  powszechnie panujacy brud.
                  Na tych wyjazdach to moze i tracimy ale glownie nerwy.
                  Mnie zostala jedynie matka w Polsce. Po jej smierci nie bede jezdzil
                  do Polski. Nowej emigracji polskiej prawie nie ma, bo Ameryka
                  jeszcze nie zglupiala i nie potrzebuje waszych "specjalistow"
                  malo tego blokuje sie tutaj najazd polskiej szaranczy.
                  Wiec niedlugo urwie sie wam to cieszenie sie jaki to my mamy problem
                  zmienic kilka dolarow w Polsce.

                  Jedyny problem ma bruno, ale jak wiadomo odpady sa wszedzie.

                  A tak miedzy nami to dlaczego ty pisujesz na tym forum, przeciez
                  Polonia nie jestes. Zajmujesz sie jedynie udawadnianiem Polonii jaka
                  jest beznadziejna. Beznadziejni wiec jestesmy, zadowolony jestes?
                  Warto tracic czas na podobna dzialalnosc? A jesli to praca, to ile
                  placa, ze sie tak udzielasz?
                  • mrouzo Re: Ten artykul jest w 100% prawdziwy ! 12.12.07, 12:27
                    zpustynii napisał:

                    > Niech ci sie nie wydaje, ze jezdzimy tam aby obejrzec ciebie czy tobie
                    podobnych albo tak nam teskno, ze caly rok ciulamy, zeby tylko do was pojechac.
                    -----
                    Nie wydaje mi się. Po co jeździcie to widać. Nie wydajecie w kraju złotówki
                    śpiąc i żywiąc się u rodziny.
                    Takich turystów i inwestorów w Polsce nie potrzeba i nikt ich nawet zauważa.


                    ''''''''''''''''


                    > Kiedy nie bedzie rodzicow zaden z nas nigdy nie pojedzie do Polski, bo nie ma
                    po co. Wakacje to ja moge miec na Hawajach i tam wydaje pieniadze a nie w
                    Polsce. Zeszta na co?

                    ----

                    No i chwała Najwyższemu. Nikt tu na tych śmieci z emigracji 70/80
                    nie czeka.

                    '''''''''''''''''''''

                    > Popatrz sie na jakosc tego badziewia, ktore macie w Polsce. Pomijam
                    > powszechnie panujacy brud.
                    > Na tych wyjazdach to moze i tracimy ale glownie nerwy.
                    > Mnie zostala jedynie matka w Polsce. Po jej smierci nie bede jezdzil do
                    Polski. Nowej emigracji polskiej prawie nie ma, bo Ameryka
                    > jeszcze nie zglupiala i nie potrzebuje waszych "specjalistow"
                    > malo tego blokuje sie tutaj najazd polskiej szaranczy.
                    > Wiec niedlugo urwie sie wam to cieszenie sie jaki to my mamy problem zmienic
                    kilka dolarow w Polsce.
                    >
                    -------

                    Jak wyżej. Zawszonej emigracji z Trajchu w kraju nikt nie oczekuje, bo groszem
                    nie śmierdzi, a w kraju potrzebni są prawdziwi inwestorzy, prawdziwi Amerykanie,
                    Chińczycy i Europejczycy.
                    Żulom z Jackowa i Greenpointu już dziękujemy.
          • waldek.usa To bylo juz dosc dawno 11.12.07, 23:59
            ► ale pamietam, ze w latach 80 mozna bylo zwiac z PRL i wyladowac w wolnym
            swiecie legalnie. Jakkolwiek trzeba bylo sie do tego przygotowac, bo winnym
            przypadku byloby kiepsko. Angielski znalem, chociazby z racji wymiany
            studenckiej z uni w US. Znalem na tyle dobrze, aby dostac propozycje pozycji
            tlumacza w Superior Court - pare miesiecy po przyjezdzie do US. Pozycje sie
            mialo po zdaniu testow, wliczajac w to przestudiowanie "US Courts manual".
            Czyli jezyk nie byl bariera. NB otrzymalem referencje od dyrektora centrum
            serwisow jezykowych Superior Court, z ktorych wynika jasno, ze jestem
            zaaklimatyzowany...w 100%.
            Teraz $$.
            Pod wzgledem $$ rowniez bylem ok z racji pracy jeszcze w czasie studiow, dla
            jednego z moich profesorow jak i na wlasna reke.
            Oczywiscie nie byla to sytuacja osiagalna dla kazdego emigranta, jakkolwiek
            emigracja bez jezyka z paroma dolarami w kieszeni to jest to koszmar.

            Jesli idzie o owe obozy, poznalem tu paru z obozow i musze powiedziec, ze jest
            to element nieciekawy, w dalszym ciagu majacy szalone klopoty z jezykiem,
            aklimatyzacja etc etc etc. Przyklad: po 20+ latach w US gosc w dalszym ciagu
            mowi "call to me". Czyz to nie obled???

            luiza-w-ogrodzie napisała:

            > Soup, co sie tak pienisz? Nie masz dzis kogo tlamsic na forum?
            > Piszac o "legalnej" emigracji mialam na mysli to, ze mozna bylo w
            > Polsce pojsc do ambasady, wziac papiery, zlozyc podanie, zalatwic
            > badania lekarskie, zaswiadczenia z pracy itd nie przerywajac
            > normalnego toku zycia.
            > Latwo, lekko i przyjemnie
            > Luiza-w-Ogrodzie
            > .¸¸><crying(((º>¸¸.·´¯`·.¸¸><crying(((º&
            > #62;
            > Australia-uzyteczne linki

            ► on sie nie pieni, on lubi byc precyzyjny.
            • luiza-w-ogrodzie Re: To bylo juz dosc dawno 12.12.07, 00:14
              Waldek, mysle ze najwieksze roznice miedzy emigrantami z Polski
              wynikaja z motywacji i checi uczenia sie. Ci, co pojechali
              korzystajac z koniunktury (czy to beda ulatwienia dla "obozowiczow"
              sprzed 20 lat, czy latwosc, bliskosc i taniosc wyjazdu do Londynu)
              zeby sobie cos wyrwac malym kosztem beda podobnie sie zachowywac
              przez lata pobytu na emigracji, niezaleznie od tego, czy przeszli
              przez obozy, czy nie. Ci, co chcieli sie ksztalcic i rozwijac,
              poradzili sobie lepiej i na pewno sa bardziej wrosnieci w
              spoleczenstwo kraju, do ktorego sie przeniesli. Moim zdaniem to czy
              panstwo polskie rzucalo im klody pod nogi czy tez zezwalalo na
              wyjazd (co moze niefortunnie okreslilam mianem "legalnych" wyjazdow)
              ma drugorzedne znaczenie dla powodzenia emigrantow - wazniejsza jest
              motywacja i chec nauki.

              Luiza-w-Ogrodzie
              .¸¸><crying(((º>¸¸.·´¯`·.¸¸><crying(((º>
              Australia-uzyteczne linki
              • jphawajski Re: To bylo juz dosc dawno 12.12.07, 20:57
                osobiscie tez zauwazam znaczne roznice pomiedzy ludzmi emigrujacymi
                w latach 70, 80, 90-tych. zasadniczo nie powinny one byc bo przeciez
                kazdy z tych emigrantow mial lub nie mial wyksztalcenia, kazdy znal
                lub nie znal jezyka, mial lub nie mial zasobow pienieznych, itd.
                jednak czasy w ktorych wyjezdzalo sie z polski bylo rozne. jedni
                uciekali z polski komunistycznej, inni wyjezdzali w pelni legalnie z
                polski kapitalistycznej. wydawalo by sie, ze motywy wyjazdow byly
                takie same to jednak byly inne. wlasnie motywy decydowaly o tym
                jakie warstwy czy grupy spoleczne emigrowaly. pozniej to mozna bylo
                zauwazyc juz na miejscu, na emigracji. jedni komasowali sie w
                srodowiskach polonijnych, inni rozsiani po calej ameryce.
                dla mnie np. obozy to rzecz obca. slyszalem z opowiadan i nigdy bym
                sie na taka droge nie zdecydowal. to byla jakas desperacja tych
                ludzi. widocznie skrajna bieda i zupelnyu brak perspektyw zmusila
                tych ludzi do tego kroku. byli oczywiscie w tym ludzie przesladowani
                za poglady polityczne ktorych wyrzucono z polski ale to wydaje sie
                byl margines.
                ja wyjechalem z polski legalnie, liniami delta z krakowa do la. z
                wazna wiza w polskim paszporcie. czekalem na zielona karte legalnie
                w usa i otrzymalem w najkrotszym wtedy mozliwym czasie obywatelstwo
                usa. moja decyzja wyjazdu z polski byla w pelni swiadoma i podjeta
                po rozpoznaniu wszystkich za i przeciw. emigracja tylko do usa,
                zdala od polonii, zdala od polskiego piekielka.

                zycze wszystkim emigrantom wesolych swiat
          • al-kochol Luiza sie odgradza od emigrantow z lat 70/80 12.12.07, 22:23
            Jak ci nie wstyd Luizo? Ale ci urzadzono pranie mozgu. Nie cala
            emigracja 70/80 pobrudzila sie klamstwami, tylko ta do USA, gdzie
            warunkiem uzyskania imigranckiej wizy, bylo zlozenie zeznania o
            przesladowaniach politycznych, wlacznie z wyszczegolnieniem tortur,
            doznanych w PRL. Sluzby specjalne USA doskonale wiedzialy ze to
            zwykle klamstwa (wystarczylo spojrzec na nieskazone inteligencja
            twarze tych "uchodzcow politycznych", ewentualnie oszacowac tresc i
            jakosc tatuazy), ale potrzebowaly takich zeznan od obywateli
            wrogiego im ukladu warszawskiego na pismie, do jakichs
            miedzyustrojowych zimnowojennych przetargow. Australii czy Kanady
            natomiast "polityka" nie interesowala, jedynie fakt pozyskania
            taniego, bialego imigranta, dokladnie tak samo jak w twoim przypadku
            dekade pozniej. Jak zawsze bardziej cenione byly imigrantki, bo te
            mozna pozniej wykorzystywac w dwojnasob.
            • luiza-w-ogrodzie Podaj przyklad... 12.12.07, 22:35
              Podaj przyklad gdzie sie odgradzam od emigracji lat 70/80 i gdzie
              pisalam ze owa emigracja klamala. Jak zwykle wysysasz cos z
              brudnego... wdrygam sie powiedziec, czego.
              Over and out.
              Luiza-w-Ogrodzie
              .¸¸><crying(((º>¸¸.·´¯`·.¸¸><crying(((º>
              Australia-uzyteczne linki
              • al-kochol Re: Podaj przyklad... 12.12.07, 23:07
                > Podaj przyklad gdzie sie odgradzam od emigracji lat 70/80

                o tutaj, dosc jednoznacznie:

                Autor: luiza-w-ogrodzie☺ 11.12.07, 00:38
                Nie wiem na ile ten artykul jest prawdziwy, czytam go jak bajke o
                Zelaznym Wilku, bo nie znam ani takich sytuacji, ani podobnych
                ludzi. Moze dlatego ze jestem z emigracji lat 90-tych, legalnej, na
                podstawie systemu punktowego, i wiekszosc moich znajomych tez.
                • luiza-w-ogrodzie Re: Podaj przyklad... 12.12.07, 23:17
                  I stad wyciagnales wniosek ze ja sie odgradzam od emigracji lat
                  70/80? Powtarzam jeszcze raz, pokaz mi gdzie napisalam, ze sie
                  odgradzam? Napisalam ze nie wiem i nie znam, co jest chyba
                  naturalne, jako ze urodzilam sie znacznie pozniej niz oni i znacznie
                  pozniej z Polski wyjechalam. Nie kazdy na tym forum jest z rocznika
                  1949.
                  Polecam powrot do podstawowki, bodajze w drugiej klasie sprawdzaja
                  czy dzieci potrafia czytac ze zrozumieniem.

                  Luiza-w-Ogrodzie
                  .¸¸><crying(((º>¸¸.·´¯`·.¸¸><crying(((º>
                  Australia-uzyteczne linki
                  • al-kochol Re: Podaj przyklad... 12.12.07, 23:22
                    ja cie czytam miedzy wierszami Luizo, tak jak sie czytalo gazety za
                    PRLu..smile
                    • luiza-w-ogrodzie Re: Podaj przyklad... 12.12.07, 23:25
                      al-kochol napisał:

                      > ja cie czytam miedzy wierszami Luizo, tak jak sie czytalo gazety
                      za
                      > PRLu..smile

                      Nie wiem, nie znam, za PRL czytywalam "Misia" i "Plomyczka".
                      • al-kochol Re: Podaj przyklad... 12.12.07, 23:30
                        tylko to podrzucali do celi internowanych? z taka przeszloscia
                        moglabys sie zalapac nawet do USA
        • zpustynii Re: Ten artykul jest dosyc prawdziwy 11.12.07, 14:25
          Zapomiales chyba, ze Luiza to ta kobieta, ktora w zreczny i oslizly
          sposob kryla nadauowa, mimo, ze tamta niezle ja zalatwila: nie
          odpowiadala na telefon komorkowy, bo jako baba nie chciala, zeby sie
          to wydalo, ze nie jest facetem. W koncu podstawila jej jakiego
          fagasa, ktory udawal nadaua, polskiego businessmena - milionera.

          Luiza oczywiscie wszystko zniosla, kryla i byla zadowolona. Tak
          kiedys podczas wojny zachowywali sie kolaboranci z Niemcami.
          Wystarczylo tylko dac im odpowiedniego "cukierka".

          Wiec po to te nerwy?
          Luiza jaka jest kazdy wie i tyle, radze ja ignorowac, bo szkoda
          nerwow.
          > Chyba, ze kryterium nielegalnosci/legalnosci emigracji odnosisz do
          > opinii Wielkiej Bulby.

          Ona wszystkich chcialaby zadowolic, taki charakter, chcialaby
          siedziec z ta sama dupa na pieciu weselach ale poniewaz sie nie da
          wije sie i stara byc "prawidlowa" dla Polski i emigrancka dla
          Austalii. Jak mowie, typowa mentalnosc kolaboranta, oslizlej
          nieciekawej pani. I tyle, po co wiecej rozwazan?

          Nadauowa, z kolei chcialaby mieszkac za granica w glorii
          superprofesjonalisty ale odstrasza ja tytul emigranta, bo ciagle
          jeszcze pamieta ambasade w Wiedniu i jakie opowiesci krazyly tam o
          obozie. To ja odstraszalo. Wiec wymyslila sobie opowiastke, ktora
          uspokoila ja moralnie, zgodnie z zalozeniami bylego PRL-u i polskiej
          komuny: ona jako inzynier nie jest emigratem ale takim sobie
          podroznikiem-inzynierem pracujacym z wlasnej woli w Australii. Ale
          jak zabije dzwon, to 0n(ona nadauowa) w tydzien sie spakuje i stanie
          do walki o Polske.
          To sie nazywa patriotyzm. Ale co my mozemy o tym wiedziec, w koncu
          jestesmy tylko marnymi emigrantami i nie mamy co nawet rownac sie z
          najemna superinteligentna i wyksztalcona polska sila robocza.
          • luiza-w-ogrodzie Zpustynii, ciekawe wnioski wyciagasz :o) 12.12.07, 00:00
            Zpustynii, ciekawe wnioski wyciagasz :o) Jakiez to mechanizm
            doprowadzily w Twojej glowie do obrazu Luizy jako oslizlej
            kolaborantki?
            W kazdym razie stanowczo protestuje przeciwko stwierdzeniu ze
            wszystkich chcialabym zadowolic, bo to nieprawda.
            Poza tym pzdrawiam z letniego Sydney
            Luiza-w-Ogrodzie
            .¸¸><crying(((º>¸¸.·´¯`·.¸¸><crying(((º>
            Australia-uzyteczne linki
            • starypierdola Nie martw sie, Luiza!! 12.12.07, 00:14
              Jak jestes oslizla to zawsze mozesz przyjechac do Kal i tu wyschniesz w mgnieniu
              oka.

              Bo na Kan sie nie moge doczekac. Widac dla niej wazniejszy kosmos czy zaswiaty sad(

              Goscinny SP
              • luiza-w-ogrodzie Wcale sie nie martwie - to jest tylko forum 12.12.07, 00:17
                starypie.. napisał:

                > Jak jestes oslizla to zawsze mozesz przyjechac do Kal i tu
                wyschniesz w mgnieniu oka.

                Spytaj sie pustynnego, to on pisal ze jestem oslizla :o)

                > Bo na Kan sie nie moge doczekac. Widac dla niej wazniejszy kosmos
                czy zaswiaty

                Kan ma bezkonkurencyjnego meza, wiec sie jej nie doczekasz.

                Luiza-w-Ogrodzie
                .¸¸><crying(((º>¸¸.·´¯`·.¸¸><crying(((º>
                Australia-uzyteczne linki
                • starypierdola Otoz to! 12.12.07, 00:20
                  Jak jest bezkonkurencyjny, znaczy ze nie ma konkurencji, to napewno sie
                  zaniedbuje w swych obowiazkach. I tu widze szanse smile)

                  No a w miedzyczasie ....?? Masz jakies propozycje?? Czy oczekujesz takowych?

                  Zainteresowany SP
                  • luiza-w-ogrodzie Re: Otoz to! 12.12.07, 00:22
                    starypie.. napisał:

                    > Jak jest bezkonkurencyjny, znaczy ze nie ma konkurencji, to
                    napewno sie zaniedbuje w swych obowiazkach. I tu widze szanse smile)

                    Wishful thinking. Nie masz szans, zaprawde powiadam tobie.

                    > No a w miedzyczasie ....?? Masz jakies propozycje?? Czy oczekujesz
                    takowych?
                    >
                    > Zainteresowany SP

                    Ciekawosc pierwszy stopien do piekla...

                    Luiza-w-Ogrodzie
                    .¸¸><crying(((º>¸¸.·´¯`·.¸¸><crying(((º>
                    Australia-uzyteczne linki
                    • starypierdola E, za wczesnie sie martwic pieklem! Po nas ..... 12.12.07, 00:24
                      ... niech bedzie potop (czy jakos tak to bylo ) smile)

                      Twoj australijski krajan
                      SP
                      • kan_z_oz Re: E, za wczesnie sie martwic pieklem! Po nas .. 12.12.07, 10:57
                        Zupa napisał;Tzn. ze wszyscy ci z lat 80 to byla emigracja
                        nielegalna? Ciekawe,
                        ze rozdawali tym nielegalom zielone karty w USA, landed immigrant
                        forms w Kanadzie, i jak to sie tam nazywa w AU? Czy tobie nie
                        zaczyna cos swiecic z lekka?
                        Chyba, ze kryterium nielegalnosci/legalnosci emigracji odnosisz do
                        opinii Wielkiej Bulby. Ale to tez bez sensu, bo ci w/g
                        ciebie "nielegalni" nie mieli wszytych bezpiecznych dupochronow jak
                        znacznie pozniejsi "legalni", ale za to opuszczali Bulbe ze
                        srodkowym palcem dumnie uniesionym wysoko do gory, majac gleboko w
                        doopie (zamiast slonca) opinie Wielkiej Bulby na ten temat. Na wiele
                        innych zreszta tez. Wtedy kiedy mieli na to ochote, a nie wtedy gdy
                        Bulba laskawie im pozwolila. Troche mniej oportunizmu a za to wiecej
                        odwagi

                        ODP: Nie widzę wyższości emigracji 80-tych lat nad tą z 90-tych -
                        lub na odwrót.
                        Jest tylko i wyłącznie kwestią opinii.
                        Nie widzę też 'ujmy' w tym, że ktoś przeszedł przez obóz. Taki był
                        proces i czasy, i tylko tyle.
                        Twierdzenie więc, że z dupochronem było lżej, jest mało trafne. Z
                        dupochronem było prawdopodobnie tak samo trudno jak przez obóz, lub
                        jeśli ktoś należał do wyluzowanych - tak samo łatwe.

                        Pozdrawiam
                        Kan
                    • al-kochol Re: Otoz to! 12.12.07, 23:02
                      >Ciekawosc pierwszy stopien do piekla...

                      a ty myslisz ze co on tam ma w tym Kal, jak nie pieklo?
                      • luiza-w-ogrodzie Re: Otoz to! 12.12.07, 23:18
                        al-kochol napisał:

                        > >Ciekawosc pierwszy stopien do piekla...
                        >
                        > a ty myslisz ze co on tam ma w tym Kal, jak nie pieklo?

                        SP nie jest w zadnym Kal, tylko tak sobie popinkala nudzac sie na
                        emeryturze.
                  • kan_z_oz Re: Otoz to! 12.12.07, 11:05
                    starypie.. napisał:

                    > Jak jest bezkonkurencyjny, znaczy ze nie ma konkurencji, to
                    napewno sie
                    > zaniedbuje w swych obowiazkach. I tu widze szanse smile)
                    >
                    > No a w miedzyczasie ....?? Masz jakies propozycje?? Czy oczekujesz
                    takowych?
                    >
                    ODP: Chłop zawyża średnią - co dowodzi, że trafiło sie ślepiej kurze
                    ziarno ( Kan ma na myśli siebie).
                    Co do Kal; powiedziałam, że nie ma problemu na turystykę a czas nie
                    istnieje więc mogę w każdej chwili - i to, Ty uciekłeś od tematu.

                    Kan
                    • aptus Re: Otoz to! 25.01.08, 19:00
                      Przeczytalem wszystkie posty z duzym zainteresowaniem.
                      Przed chyba dwoma albo trzema laty poruszalismy na forum-nie
                      pamietam czy na Polonia czy Spoleczenstwo- temat emigracji Polakow
                      od 1939 roku do 1989 roku, czyli od poczatku drugiej Wojny Swiatowej
                      do upadku komunizmu
                      Moje pytanie kierowalem juz do seniorow,liczac na relacje emigrantow
                      z terenow okupowanych przez Niemcow jak i tych przez Rosjan.
                      Pamietam, ze nie dostalem konkretnych odpowiedzi.
                      Ja i kilku innych ciekawych, bylismy niepocieszeni i rozczarowani,
                      gdyz chcielismy porownac w kontekscie organizacyjnym: stopien
                      rudnosci, koszta, etc emigracje ta do 1945 roku i ta po 1945 roku a
                      takze ta po Upadku Muru Berlinskiego.
                      Faktycznie, forum mozna nazwac skarbnica informacji. I tak natknalem
                      sie na wyjatkowo pokazny watek o tym emigrantach w Austrii.
                      Teraz takze poruszyliscie temat emigracji, i co sie okazuje, juz po
                      raz kolejny.Co spostrzeglem.
                      Ze jednak eskapady i emigracja z komunistycznej Polski wcale nie
                      byla taka skomplikowana. Pozwolenie na wyjazd otrzymalo nawet w
                      stanie wojennym i po nim setki tysiace Polakow. Wniosek z tego
                      prosty, ze jak ktos chcial emigrowac to mogl to spokojnie czynic
                      przed 1989 rokiem.
                      Nie wiem, jak sie to ma do lat wojennych, poniewaz nie znalazlem
                      forumowych relacji na ten temat-niestety zaden sedziwy forumowicz,
                      ktory emigrowal w czasie 1939-1945 nie zdal nam relacji, ze swoich
                      przygod i przezyc
                      Niech pikantnym szczegolem i dodatkowym atutem na korzysc
                      komunistycznego rzadu bedzie fakt, ze nawet dzialacze opozycji
                      antykomunistcznej mogli sobie spokojnie podrozowac do Niemiec i
                      Francji. To samo dotyczylo antykomunistycznych satyrykow i autorow.
                      • jphawajski Re: Otoz to! 25.01.08, 19:10
                        pomysl o tych co dostali bilet w jedna strone a takich jest barfdzo
                        wielu.
                        kiedys moze panstwo polskie powie ile ich bylo. a moze ktos jak
                        wajda zrobi o nich film. dobrze aby swiat o tym wiedzial. to jeszcze
                        jedna czarna kartka z polskiej historii.
                        • filipek.us Janek 17.06.08, 20:14
                          Czy ty z konspektu przepisujesz?
                          • zagadeknaukowy Re: Janek 17.06.08, 20:19
                            po odwiedzianach w ojczyznie facet zmadrzal. Ty tez powinienes sie
                            przejechac, nie zapomnij tylko napisac testamentu bo wysle ukraincow
                            zeby ci skopali ryj na Okeciu.
                            • filipek.us Janek pisał to PRZED wyjazdem, gapo 17.06.08, 20:24
                              Mniej masła.
    • qwardian Re: Ten artykul jest dosyc prawdziwy 17.06.08, 20:57
      Traiskirchen trwał stosunkowo krótko dla emigrantów roku 1981, to
      jest mit, że ludzie tam przesiadywali... większość tych zaradnych
      pracowała, następnie załatwiłem sobie kontrakt do RPA, dwa dni po
      przybyciu na miejsce podjąłem pracę. Ale Traich w zasadzie trwał
      krótko i chodziło o przezimowanie srogiego mrozu 1981/82. Sporo z
      tych na czarno przychodziło do obozu kiedy praca się skończyła z
      późną jesienią. Koniec wiosny 1982 Traich był już pusty, to była
      intensywna ale krótka historia, ja wyjechałem bardzo wczesną wiosną
      i przyznaję to była wspaniała pora roku w Wiedniu, kiedy
      przechadzałem się po Ringu... Ale przyjeżdżający do RPA opowiadali
      nam jak ten epizod się zakończył, ostatnie partie opuszczały Traich
      w kierunku USA, przeważnie tych, których nikt już nie chciał, którzy
      nie potrafili się zaprezentować na interview w normalnym stanie...
      Latem był już koniec emigracji. Granica zamknięta od pół roku, stan
      wojenny, emigranci rozpierzchli się po wszystkich kontynentach.

      Dzisiaj oczywiście sytuacja się odmieniła i kto wyczuł wiatr podjął
      kolejną decyzję. Ten Żyd nie bez powodu szuka w Europie swojej
      przyszłej ojczyzny...

      www.rp.pl/artykul/149575.html

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka