uscitizen
26.09.03, 21:21
Smiac sie czy plakac? Sex & the city wersja krajowa ?
"30-latki w wielkim mieście
Seksowne, niezależne. Częściej single niż narzeczone. Instynkt macierzyński? -
Wymysł kultury zdominowanej przez facetów - mówią.
Marzą o wielkiej miłości, ale nie za wszelką cenę.
- Jesteśmy mniej poukładane od naszych matek - mówi Magda Polańska, 29-letnia
szefowa firmy fotograficznej. - One w naszym wieku miały mężów, dzieci. A my
mamy nienasycony apetyt na życie! Chcemy poznać świat, bawić się, spełniać
się w pracy. Rodzinę założymy około czterdziestki! Magda dorobiła pięć par
kluczy do swojej kawalerki. Dla przyjaciółek. W każdej chwili mogą wejść do
jej nowoczesnego, urządzonego w bieli i czerwieni mieszkania. - Babska
przyjaźń jest najważniejsza - mówi.
ALICJA (29 lat)
Foto | Rafał Witczak
MAGDA (29 lat)
Foto | Tomasz Zieliński
ALDONA (30 lat)
Foto | Rafał Witczak
ANKA. 30-LETNIA SZCZUPŁA BRUNETKA. Przez 6 lat w stałym związku, teraz
singel. Pracuje w kancelarii adwokackiej. Świetnie zarabia. Pracę zaczęła
podczas studiów. Opłacało się. Wystartowała z tytułem mgr i 3-letnim
doświadczeniem. Jest jedyną kobietą w firmie. Koledzy z pracy mówią o
niej "hardcorówa" (hard core - ostry gatunek muzyczny). Jest bezczelna. Bywa
wulgarna. Uważa to za atut. Wspomina, jak po nieudanej transakcji
rzuciła "mięsem". Kolega zwrócił jej uwagę: "Kobiecie nie wypada". Anka
wypaliła: - Masz niższą pozycję w firmie i śmiesz mi zwracać uwagę tylko
dlatego, że jestem kobietą?!
Uważa, że panowie nie przywykli do kobiet-partnerów.
- To też nasza wina. Udajemy słodkie idiotki, bo tak nam wygodnie. Moje
koleżanki podczas wypadu na miasto jarają blanty (skręty z marihuany),
bluzgają i rozmawiają o długości fiutów, a przy panach buzia w ciup - mówi
poirytowana.
- Są kobiety, które nie chcą mieć dzieci. Chyba do takich należę. Instynkt
macierzyński nie istnieje. Miłości uczysz się. Nie dostajesz jej w genach -
mówi.
Anka od kilku lat pisze dziennik. Jak Bridget Jones - co kupiła, ile fajek
wypaliła, gdzie się bawiła...
- Dobrze, że jestem taka skrupulatna, inaczej nigdy w życiu nie pamiętałabym
z kim spałam - uśmiecha się.
Jest typem łowcy. To ona wybiera. Kiedyś po wspólnej nocy usłyszała: "Było
cudownie, jak na jednorazowy numer". - Kolesiom wydaje się, że jak nie
powiedzą "spadaj, mała", to zaraz się w nim zakochasz i będziesz dopasowywać
jego nazwisko do swojego imienia - kręci głową.
Kochankowie z ostatniego kwartału? Trzech. Jeden w miesiącu.
ALICJA. W PRZYSZŁYM ROKU KOŃCZY TRZYDZIESTKĘ. Specjalistka od marketingu. Jak
większość jej koleżanek nie ma męża ani dzieci. Rodzina jest zaniepokojona.
Kiedy jej 22-letnia siostra wyszła za mąż i urodziła dziecko, dziadek
postanowił znaleźć męża dla Ali.
- To był łysy pan po 40. Nikogo nie obchodziło, że jesteśmy z różnych bajek.
Ważne, że stabilny: praca, mieszkanie, kasa. Dziadek powiedział: "Alusia, ja
tak się boję, żebyś sama na starość nie została"... - wspomina.
W kilka miesięcy później poznała przystojnego Irlandczyka. Mieszkają ze sobą
od roku. Warto było czekać. Alicja zalicza go do kategorii "mężowie". Graham
pierze, gotuje, sprząta. Do głowy mu nie przychodzi, żeby zwalić domowe
obowiązki na kobietę. W końcu jest cudzoziemcem.
- Matki Polki źle wychowują chłopców. Wyręczają ich i cierpią. Taki koleś
nauczony jest, że kobieta koło niego skacze. Mój Irlandczyk jest
przeciwieństwem Polaka - chwali się Ala.
Zamieszkali ze sobą po miesiącu.
- To już nie te czasy, że trzeba odczekać 20 randek, żeby iść z kimś do
łóżka. Znam takich, którzy czekali na "właściwy" etap związku i co? Potrafią
ze sobą cudownie spędzić wieczór, ale zacięli się na etapie łóżka - mówi.
Jest przekonana: jeśli seks nie wychodzi, to związek nie przetrwa. Nie
zastanawiała się, co kobiecie wypada, a co nie. Zadzwonić do faceta
pierwszej? Dlaczego nie?
Alicja: - Jeśli facet jest zażenowany, że to ty wykonałaś pierwszy krok, to
coś o nim mówi. Jeśli nie daje ci równych praw, nigdy nie będzie partnerem.
REŻYSER TEATRALNY, ALDONA FIGURA, pamięta taką scenę: mama przyjeżdża do
niej, do Krakowa. Aldona ma na głowie sesję egzaminacyjną, w domu straszny
bałagan. Mama załamuje ręce: - Boże, jaki facet to wytrzyma?
- Kiedy pracuję, wszystko schodzi na drugi plan. Czasem sama zastanawiam się,
jaki facet zaakceptuje, że teatr jest dla mnie najważniejszy? - mówi Aldona.
Trzydziestolatka, na koncie m. in. kontrowersyjna sztuka "Monologi waginy",
eurodramat "Cicho", najnowsze przedstawienie "Tylko ta pchła". Na "Monologi
waginy" w jej reżyserii przychodzą tabuny kobiet. Dostaje listy, w których
panie dziękują jej za pomoc w odkryciu swojej kobiecości.
- Teatr wyznacza rytm mojego życia: dwa, trzy miesiące intensywnych zajęć.
Potem miesiąc luzu i powrót do kołowrotu prób - opowiada Aldona. - Krążę
między teatrami we Wrocławiu, Warszawie, Gdańsku. Mieszkam w wynajętych
pokojach, żyję w ciągłym pędzie, stresie.
Aldona zapewnia, że kiedyś założy rodzinę. Ale po kolei: najpierw sukces w
pracy, potem miłość i dziecko. Związek oczywiście partnerski.
- Mój zawód budzi u niektórych mężczyzn zakłopotanie - dziwi się.
Tymczasem uczy się odpoczywać. Spotyka się z koleżankami, wspólnie oglądają
filmy. Rozmawiają o miłości, facetach, pracy. Taki "Seks w wielkim mieście"
po polsku.
- Nie jesteśmy tak swobodne jak nasze amerykańskie rówieśnice - zastrzega
Aldona. - W naszym wyzwoleniu czai się schizofrenia: z jednej strony
wierzymy, że im prędzej stracimy cnotę, tym lepiej. Z drugiej zaś jesteśmy
religijnymi dziewczynkami, którym tłucze się po głowie, że seks tylko po
ślubie.
MAGDA POLAŃSKA, SZEFOWA AGENCJI FOTOGRAFICZNEJ, 29 LAT, na stanowisku
kierowniczym od pięciu. Świetnie zna francuski - przez dwa lata niańczyła
dzieci w Cannes, pracowała w L'Oreal. No i miała narzeczonego Francuza.
- Chcesz się nauczyć języka - zwiąż się z obcokrajowcem - mówi z uśmiechem. -
Teraz chętnie zamieszkałabym z Anglikiem. Przydałoby się podszlifować język.
Przyjaciółki Magdy też związały się z cudzoziemcami. Jedna mieszka w Pradze z
przyjacielem, Szkotem, druga tęskni za ukochanym Wenezuelczykiem. Uważają, że
obcokrajowcy są ciekawsi od Polaków: męscy, szarmanccy.
- Często jeżdżę do przyjaciół w Pradze, Londynie, albo Paryżu - mówi Magda. -
W międzynarodowym towarzystwie świetnie się bawię.
Magda lubi się bawić. Szaleństwa w klubach odprężają po całym tygodniu pracy.
- Nigdy nie kończę sobotniego wypadu w łóżku - zastrzega. - Mam zasady.
Wylicza: omija toksycznych, czyli żonatych facetów, ma szacunek do własnego
ciała, nie udaje żelaznej dziewicy, po prostu szuka miłości. Od dwu lat jest
sama. Przyjaciółki mówią: Mogłabyś mieć każdego! Co z tego, skoro nie każdy
jest tym wymarzonym.
- Spontaniczny, z pomysłem na życie, ciekawymi zainteresowaniami - opisuje
swój ideał.
Ideał nijak się ma do rzeczywistości. Facet zaczyna rozmowę: "Masz ładne
oczy, super wyglądasz". Na Magdę to działa jak płachta na byka. Znajomy
pyta: "Co porabiasz"? Magda: "Skończyłam się uczyć, a teraz będzie seks w
wielkim mieście". Znajomy milknie zażenowany.
- Myślał, że za chwilę zacznę się kochać - ubolewa Magda. - Co ci faceci,
nawet telewizji nie oglądają?!
Dziewczynki wydoroślały
- Stały partner to coś zbędnego - tak mówiły nastolatki, bohaterki pani
studiów nad młodzieżą lat 90. Tamte dziewczynki są dziś kobietami. I nadal
cenią niezależność.
- Byłam zdziwiona wynikami tamtych badań. 30 proc. dziewczyn, które
wypełniały przygotowane przeze mnie ankiety, nie chciało zakładać rodziny.
Stały partner był dla nich ciężarem, a za największą życiową klęskę uważały
zawarcie małżeństwa ze względu na niechcianą ciążę. Chłopcy byli bardziej
rodzinni, myśleli o stałym związku. Dziewczyny, w odróżnieniu od nich,
chciały być oryginalne, niepodobne do nikogo. Na