Dodaj do ulubionych

Z Polski do raju... komplikacje

IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 15.10.03, 01:12
Przemycali ludzi za ocean

Byli doskonale zorganizowaną grupą przestępczą. Dysponowali osobami
wyszukującymi chętnych na nielegalny wyjazd do Stanów Zjednoczonych,
fałszerzami dokumentów, kurierami, charakteryzatorami. W ciągu kilku lat
przemycili do USA kilkaset osób, zarabiając na tym kilkaset tysięcy dolarów.

11 członków gangu zatrzymali policjanci XX Wydziału Centralnego Biura
Śledczego w Rzeszowie. W rozpracowaniu szajki pomogli im funkcjonariusze
Morskiego Oddziału Straży Granicznej w Gdańsku oraz amerykańskiego FBI.

Nie wszyscy Polacy chcący wyjechać do Stanów Zjednoczonych otrzymują
amerykańskie wizy. Wyszukiwaniem takich osób zajmowali się pośrednicy
podkarpackiej szajki. – Chętni na nielegalny wyjazd do USA musieli zapłacić
grupie 8,5 tys. dolarów, a niedawno stawka wzrosła do 9 tysięcy. Potem czekali
od kilku tygodni do kilku miesięcy, aż uda się zorganizować dla nich paszport
– wyjaśnia Lesław Myrda, prokurator Wydziału VI Prokuratury Okręgowej w Rzeszowie.

Dokumenty członkowie szajki pożyczali, kupowali bądź kradli osobom, które
legalnie otrzymały wizę do USA i były podobne do klientów oczekujących na
przemyt. – Przestępcy wykorzystywali fakt, że zdjęcie na wizie wklejonej do
paszportu jest niewyraźne. W przypadku kupna dokumentu płacono za niego od
tysiąca do dwóch tysięcy dolarów – dodaje prokurator Myrda. W pozyskany
paszport wklejano zdjęcie oczekującego.

Kierunek: USA

Następnie klienci gangu, zgodnie z poleceniami, na własnych, legalnych
paszportach przekraczali granice Polski. Udawali się zwykle autobusowymi
kursowymi zazwyczaj do Paryża, ale czasami także do Londynu, Frankfurtu,
Berlina, Sztokholmu, Kopenhagi. Tam przejmował ich kolejny kurier. – W razie
potrzeby następowała także charakteryzacja podróżnika. Bilety kupowali sobie
sami nielegalni imigranci – mówi Wojciech Różycki, zastępca prokuratora
okręgowego w Rzeszowie.

Nielegalny emigrant, wyposażony już w fałszywy dokument tożsamości, wylatywał
do Stanów Zjednoczonych. – Grupa wykazywała się przezornością. Jeśli nastąpiła
wpadka na którymś z europejskich lotnisk, zawieszano na jakiś czas tranzyt
przez to miasto – wyjaśnia prokurator Myrda.

Po przylocie do USA polskich podróżników i udanym przejściu kontroli
prowadzonej przez pracowników urzędu imigracyjnego polscy podróżnicy oddawali
fałszywe paszporty kolejnemu członkowi gangu, a ten odsyłał falsyfikaty do
Polski. Jeśli zaś przemycana osoba została zawrócona do kraju, gang za
dodatkową opłatą powtórnie organizował jej przerzut do Stanów.

Międzynarodowy szok

Grupa działała przez kilka lat, jej rozpracowanie zajęło kilka miesięcy. - To
była trudna sprawa. Ani członkowie grupy, ani osoby korzystające z ich usług
nie były zainteresowane powiadomieniem organów ścigania – mówi mł. insp.
Włodzimierz Woźniak, naczelnik XX Wydziału Centralnego Biura Śledczego w
Rzeszowie. Jeden z członków został zatrzymany na zachodniej granicy kraju,
pozostali w woj. podkarpackim i innych regionach Polski. Pomocni przy tym
okazali się policyjni antyterroryści.

Mózgiem zorganizowanej grupy przestępczej okazał się niespełna
pięćdziesięcioletni Mieczysław S., mieszkaniec pow. niżańskiego, oficjalnie
trudniący się rolnictwem. Aresztowano go tymczasowo na trzy miesiące. Podobne
środki zapobiegawcze zastosowano jeszcze wobec dwóch członków szajki. Jeden z
nich zajmował się przerzutem Polaków do zachodniej Europy, drugi
organizowaniem dla przemycanych fałszywych paszportów.

Wobec pozostałych 8 zatrzymanych, mieszkańca woj. małopolskiego oraz osób z
okolic Tarnobrzega, Niska i Stalowej Woli, sąd zastosował jako środki
zapobiegawcze: poręczenie majątkowe, zakaz opuszczania kraju wraz z
zatrzymaniem paszportów, dozór policyjny. Marian S. otrzymał zarzut stworzenia
i kierowania zorganizowaną grupą przestępczą. Pozostali - udziału w takiej grupie.

W rozpracowaniu podkarpackiej szajki pomogły informacje przekazywane przez
funkcjonariuszy Morskiego Oddziału Straży Granicznej i amerykańskiego FBI.
Przemytnicza afera przyczyni się też do zmiany procedur imigracyjnych: od
stycznia 2004 r. na amerykańskich lotniskach planuje się wprowadzenie skanerów
źrenic oraz kontrolę odcisków palców.

– Ponadto członkowie grupy mogli umożliwić wyjazd z kraju osobom poszukiwanym
przez wymiar sprawiedliwości – mówi Włodzimierz Woźniak.

Bartosz Bącal
Obserwuj wątek
    • Gość: OKO Re: czyli od stycznia 2004 bez wizy do USA IP: *.proxy.aol.com 15.10.03, 01:30
      TYLKO ZRENICE TRZEBA BEDZIE MIEC ZE SOBA

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka