martas15
15.12.08, 12:02
moja 4,5 roczna corka jest w przedszkolu (montesori) od
wrzesnia.poczatek byl super,podobalo jej sie,zostawala z
usmiechem.teraz jest strasznie.co rano wychodzimy do przedszkola i
jest w porzadku,im bardziej zaczynamy sie zblizac,martyna robi sie
smutna,zaczynaja jej drzec usta i lzy naplywac do oczu.staram sie ja
uspokoic,przyomniec co lubi w przedszkolu i jak zawsze jest
zadowolona gdy ja odbieram,ale to nie dziala(bo jak ja odbieram to
mowi ze bylo fajnie,a panie opowiadaja ze wszystko bylo ok).zapiera
sie w drzwiach przed wejsciem,lapie mnie kurczowo za ubranie,wpada w
histerie i krzyczy:mamo blagam cie nie zostawiaj mnie tutaj,mamo nie
idz!!!!!!!!!!probowalam roznych sposobow,nie wiem co robic!?czasem
mysle ze to tylko taka histeria typowa dla tego wieku(zwlaszcza ze
jak pzychodze po nia martyna jest usmiechnieta,zadowolona),a czasem
odchodze od zmyslow ze moze rzeczywiscie cos jest nie tak,a ja jak
wyrodna matka zostawiam ja tam na sile,a jak jej ktos cos mowi albo
robi,przeciez sobie tego nie wybacze.z drugiej strony przeciez musi
chodzic do przedszkola,niedlugo szkole bedzie zaczynac,do ktorej tez
nie chce isc.tylko nie wiem czy przez jakies zle doswiadczenia
zwiazane z zostawaniem w przedszkolu?!nie wiem jak jej pomoc.a
przeciez swietnie sobie tam radzi,zrobila taki duzy postep w
angielski(w domu mowimy tylko po polsku),umie pisac,liczyc,itp.ale
widze ze ja to nie cieszy.a przeciez w byciu dzieckiem,w calym
dziecinstwi najwazniejszy jest usmiech,radosc,zabawa!!!!!!!zawsze
byla taka usmiechnieta....