undocumented.alien
30.12.08, 09:58
Granica dzieli prawie jak ta USA-Meksyk:
Przed rokiem w państwach Europy Środkowej zniesiono kontrole graniczne. Część
europejskiego społeczeństwa bardzo na tym skorzystała, jednak dla młodego
pokolenia zza wschodniej granicy Unii Europejskiej Zachód stał się jeszcze
bardziej niedostępny.
Gdyby mieszkańcy Europy Wschodniej mieli ochotę spędzić weekend w Londynie,
Paryżu, Wiedniu czy Budapeszcie, musieliby okazać oprócz paszportu również
poręczenia, rachunki hotelowe, wyciągi z konta, zaświadczenie o zarobkach,
świadectwo ślubu, udokumentowaną trasę podróży, gwarancje bezpieczeństwa i
mnóstwo innych dokumentów. Na wizę czeka się tygodniami. Później długie
godziny stania w kolejce do ambasady często tylko po to, aby dowiedzieć się,
że wniosek został odrzucony. Z reguły nawet nie można się dowiedzieć,
dlaczego. Kto nie wierzy, powinien porozmawiać z młodymi ludźmi ze Wschodu.
Poza Unią Europejską Układ z Schengen często kojarzy się z poniżającym
traktowaniem i ograniczeniem wolności podróżowania, o którą mieszkańcy krajów
byłego bloku wschodniego tak uparcie walczyli. W miejsce prawa, przejrzystości
i przewidywalności w proces wizowy wkroczyła samowola, brak kompetencji i
korupcja.
W Kosowie surowy reżim Układu z Schengen zabrania wjazdu na teren Unii co
trzeciej osobie. Mimo wszystko ani kryminalistów, ani pracujących na czarno
nie udaje się utrzymać z dala od Zjednoczonej Europy. Tym sposobem w umysłach
opinii publicznej rodzi się wrażenie, że Europę Wschodnią zamieszkuje
wyłącznie motłoch.
wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80281,6104866,Europa_nie_dla_braci_ze_Wschodu.html