Dodaj do ulubionych

Coś o chorobach psychicznych |:/

10.02.04, 23:12
Yo! Dodałam ten post, ponieważ zauważyłam, że tu się wszystko kręci koło
objawów fizycznych. Dlatego postanowiłam uświadomić niektóre osoby, które
wchodzą tu z zamiarem wpakowania się w to całe gawno...I dlatego, żeby się
podzielić z wami własnym doświadczeniem. Taka mała niewinna dietka może
przerodzić się w bulimię a wtedy nawet nie zauważycie kiedy wylądujecie na
stałe w wariatkowie. Ja przez bulimię miałam do siebie wstręt, bo uważałam
się za grubasa i kościotrupa jednocześnie. Ale najgorsze to to że
doprowadziło to do rozdwojenia jaźni...Jakoś z tego wyszłam, ale nie
radzesobie wmawiać takich rzeczy bo od tego się zaczyna. Jak macie jakieś
doświadczenia o podłożach psychicznych waszej choroby i ich skutkach to
piszcie...pozdro...

GEM
Obserwuj wątek
    • Gość: Alya Re: Coś o chorobach psychicznych |:/ IP: *.net-htp.de 11.02.04, 13:57
      No to zakładamy poradnik psychologiczny. Ale wiecie co?To nawet ciekawe, a jak
      to jest? Gadasz do sieie czy co?Kiedyś chciałam być chora psychicznie. Wiem że
      to dziwne, ale tak po prostu miałam.
      • Gość: Missy Re: Coś o chorobach psychicznych |:/ IP: *.internetdsl.tpnet.pl 11.02.04, 15:22
        Tak... z jednej strony jesteś silna i indywidualna, nie pokazujesz swoich
        problemów i nie mówisz o nich, bo boisz się zostać zraniona, a z drugiej
        strony czujesz nieodpartą chęć wyżalenia się, bo to wszystko Cię przerasta. I
        jesteś uczuciowa i łatwo Cię zranić, ale "budujesz" wokół siebie mur, otaczasz
        się skorupą, żeby nikt nie wiedział, jaka jesteś naprawdę... Dwie osobowości?

        Missy. :)
    • gem3 Re: Coś o chorobach psychicznych |:/ 11.02.04, 22:54
      No...to jest dokładnie to! Jestem skorpionem i niby to jest typowe dla mnie, że
      nie lubie się zwierzać, nie okazuje emocji, ale jak to się w sobie kisi za
      długo to potem jest coraz gorzej. Dochodzi do tego, że dzielisz się na dwie
      osobowości, całkiem odmienne od siebie...
    • mskaiq Re: Coś o chorobach psychicznych |:/ 12.02.04, 13:51
      Ja mysle ze sa w nas dwa glosy. Jeden ten dobry a drugi ten ktory prowadzi do
      problemow. Ten zly probuje nas doprowadzic do do coraz wiekszych problemow az
      do kompletnego zniszczenia. Nie mozna sie mu poddac, ta druga osobowosc da sie
      pokonac ale nie jest latwo. Trzeba wlozyc duzy wysilek aby sie z tego wyzwolic.

      Jennym z problemow jest ze my czesto nie wiemy co jest zle a co dobre. To
      dotyczy naszego ciala ale takze naszej sfery mentalnej. To co potrzebne jest
      cialu to cwiczenia fizyczne i zdrowe zywienie. To co potrzebne jest naszej
      sferze mentalnej to rozumienie co jest zle a co dobre. My tracimy wartosci
      ktore trzeba za wszelka cene zachowac. Bez tych wartosci zawsze bedziemy sie
      pakowac w problemy.
      Serdeczne pozdrowienia.
    • Gość: Ciocia Dobra Rada Re: Coś o chorobach psychicznych |:/ IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.02.04, 02:26
      gem3, piszesz: "przez bulimię miałam do siebie wstręt". Chcę napisać coś o
      sobie i to (chyba) nie z prostej chęci, by pozwierzac się po zwierzęcemu. Moja
      droga zaczęła się na antypodach Twojej. Wyszło z depresji, z depresji wyszedł
      brak akceptacji dla siebie, z tego wynikło, że jestem głupia i brzydka. Dziecię
      bezmyslnie utożsamiło wówczas brzydotę z nadwagą? A może anoreksja wzięła się
      nie z zewnątrz, z kultury, lecz z wewnątrz, z psychiki? Skoro jestem głupia i
      brzydka, to muszę się umartwiać. I nie jeść, szczególnie tego co najlepsze.
      Tak funkcjonuje depresja: po kolei wyłączają się kolejne funkcje życiowe. Po
      anoreksji przyszła dekoncentracja - nie mogę czytać i oglądać filmów (i to nie
      dlatego, że obsesyjnie myślę, co by zjeść), chorobliwa senność, nieruchawość:
      trudnością na miarę wspięcia się na K2 jest wzięcie prysznica z moim WSTRETNYM
      NAGIM CIAŁEM, przygotowanie sobie jedzenia, a nawet wysiusianie się (w
      konsekwencji rozchorowałam się na pęcherz), obrzydzenie do siebie podczas sexu.
      Mam siłę zrobić cokolwiek tylko po alkoholu albo na speedzie. Podsumowując:
      jedzenie, wydalanie, spanie, "mobilność", prokreacja. Nic, tylko czekać, aż
      przestanę oddychać - to kolejny krok w postępującym rozkładzie mojego życia,
      które niepostrzeżenie zaczęło opierać się na nałogu niejedzenia, picia alku (od
      2 m-cy nie zjadłam żadnego, nawet "anorektycznego" posiłku - po szkole od razu
      piwo, co najwyżej grzane z miodem), na speedzie.
      Prochu nie odkryłam. Anorektyczki to zazwyczaj dziewczyny z "dobrych domów",
      otaczane opieką, takie, które już przed urodzeniem miały wyznaczony cel:
      sukces, które nie mogą zawieść oczekiwań rodziców. Za domniemane "złe
      zachowanie" nieświadomie wyznaczają sobie karę - głodówkę. (To chyba inny
      gatunek niż te, co chcą zwrócić na siebie uwagę przez wychudzenie).
      Moją tezę popiera fakt, że psychiatra zapisał mi Asentrę - lek na depresję, a
      historie o nałogach puścił troszkę mimo uszu, zostawiając je psychoterapeucie.
      Widocznie uznał depresję za pierwotną.
      Ale na pewno bywa i tak, że to zaburzenia jedzenia są pierwotne, potem pojawia
      się depresja. Czy cos innego.
      Pozdrawiam.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka