Gość: :((
IP: *.sosnet.pl
21.04.04, 18:22
jestem załamana i zapędzona w kozi róg.
mam 15 lat i oczywistą sprawą jest fakt, że przechodze okres dojrzewania.
zawsze byłam szczupła, nigdy nie przepadałam za jedzeniem (uwielbiałam
słodycze, nie mogłam bez nich żyć) a od wakacji sytuacja się zmieniła.
zaczęłam jeść większe śniadania (pączki, bułeczki...) nabrałam jednym słowem
wilczego głodu. i sytuacja się nie zmienia do dziś.
wprowadziłam od września jednak zasade, że nie będe już się opychac
słodyczami. i tak mi się wydaje, że odbiło się to na normalnym jedzeniu.
teraz opycham się normalną żywnością.
słodycze jem od święta, ale jak zaczne...to nie skończe, musze jeszcze
zapieczetować to czymś "normalnym".
nie przytyłam tak strasznie, jedynie jakieś 8 kg...
po tym szoku zaczełam się "odchudzać", tylko te moją dyscyplinke przesówałam
na przyszłość (jutro zaczne się odchudzać!).
ale od pewnego czasu jestem fer...naprawde.
tylko ciągle myśle o tym jedzeniu. nie podjadam między posiłkami itd, ale
boli mnie to, że kiedyś tyle nie jadłam!
może przechodze teraz taki czas, że tyle jem?
nie wiem, naprawde zaczynam sie bać, że przestane nas sobą panować i stanie
się to co nie może się stać.
eh...naprawde się boje:(