Dodaj do ulubionych

czy dam rade...?

IP: 195.149.86.* 26.08.04, 13:34
znow to sie we mnie odzywa... tym razem jest inaczej. czuje, ze dzieli mnie
krok od ksiazkowej bulimii - od objadania sie do upadlego a potem kleczenia
nad kiblem. nie mialam tak do tej pory. ostatnio wrecz nie moge sie
powstrzymac by zjesc cos w nocy. czuje sie strasznie idac do kuchni, biorac
jakies ciastka i do tego cos slonego od razu, bo nie potrafie zjesc
konkretnie czegos slodkiego lub slonego i na tym poprzestac. moze odzywa sie
we mnie glod z czasow kiedy nie jadlam prawie nic? nie wiem, ale czuje ze jak
przyjdzie rok szkolny, nerwy zwiazane z nauka, wtedy nie dam rady... i bedzie
tak jak rok temu, tylko ze boje sie, ze przez moj glod nie dosc ze wroce
do wymiotowania to jeszcze przytyje. dotychczas staralam sie jesc ilosci jak
normalny czlowiek. zwykle jadlam mniej, bo zostala mi jakas rysa po
poczatkach anoreksji (?) a teraz...? ni epotrafie zaprzestac na obiedzie,
musze od razu potem zjesc cos slodkiego. i mimo ze nie sa to wielkie ilosci,
bo kazdy mi mowi, ze jem malo, za malo, to ja i tak czuje sie zle, bo wiem ze
cos jest nie tak... przeszlosc znowu sie we mnie odzywa i zaczyna mna rzadzic:
( boje sie... nie chce do tego wracac, a jedzac w nocy sama sie do tego
prowokuje. gdy bylam w "ciagu" nadchodzily takie dni, gdy mowilam sobie, ze
koniec z tym, tak nie mozna i konczylam na tydzien, dwa az nie
wytrzymywalam... i tak w kolko. niegdy nie odwazylam sie gdzies pojsc, bo nie
wierzylam w kilka slow ktore mnie ulecza, skoro sama nie potrafilam, a teraz?
nie wiem juz nic... trace nadzieje, ze mam szanse wyjsc z tego sama, ze w
ogole mam szanse wyjsc NA ZAWSZE. tyle razy probowalam, a to wrocilo... przez
jeden glupi blad w zyciu, cierpie od paru lat. wpedzilam sie w chorobe na
wlasne zyczenie, SAMA, przeciez mialam swiadomosc, ze to zlo... a jednak.
teraz pluje sobie w twarz i tak bardzo chce cofnac czas, ktory posuwa sie
naprzod w zastraszajacym tempie sprawiajac, ze gdy pomysle jak dlugo to trwa
to zaczynam sie bac, czy po tak dlugim czasie jest jeszcze szansa... czasem
mam takie mysli, probuje wmowic sobie, ze bedzie dobrze, poradze sobie z tym,
zapomne i juz nie wroci... tak bardzi bym chciala by tak bylo, bez
rozdrapywania tego przed kims, by zniknelo... czy istnieje taka szansa? a
moze nie jestem chora tylko szukam sobie problemow? chcialabym to uslyszec,
ale sama nie wierze w te pytania, juz nie...
Obserwuj wątek
    • Gość: Czarna Re: czy dam rade...? IP: *.nwrk.east.verizon.net 26.08.04, 14:20
      Myszaka jezeli masz napady w nocy, to moze sprobuj jakis ziolek na sen, zebys
      ie snie budzial i spokojnie dotrwala do rana
      Slonko jestem z Toba
    • Gość: myszka Re: czy dam rade...? IP: 195.149.86.* 26.08.04, 14:49
      nie chce sie faszerowac lekami...
      chcialabym NORMALNIE funkcjonowac, bez chorych mysli, ktore ostatnio sa ponad
      wszystkim:(
      • Gość: Asiula Ja mam podobnie!!! IP: *.ols.vectranet.pl 26.08.04, 14:57
        Rok temu chorowałam na anoreksję. Nie jadłam prawie nic. Do tej pory zdążyłam
        wyzdrowieć lub tylko mi się tak wydaje... TEraz jem zupełnie inaczej. Nie mogę
        się doczekać jedzenia, posiłku. Gdy już zacznę jeść nie mogę skończyć. Gdy inni
        już nie chcą jeść kończą, a ja ..... nadal jem. Zawsze jem dopuki cos sie
        skończy, nawet jakieś głupie śliwki. nie zostawię ich na później tylko jem
        dopuki się skończą. Nie wiem co robic. zastanawiałam sie czy to jakiś następny
        etap choroby, nie wiem. Moi rodzice sieszą się ze teraz tak ładnie jem, ale mi
        to sie ni podoba. Nie chodzi mi o to, by schudnąć, ale po prostu by normalnie
        żyć i nie zadręczać sie myślami o jedzeniu,
        • Gość: Czarna Re: Ja mam podobnie!!! IP: *.nwrk.east.verizon.net 26.08.04, 15:20
          Asiula!! blagam uwazaj to poczatki bulimii, mialam dokladnie to samo
          • Gość: myszka Re: Ja mam podobnie!!! IP: 195.149.86.* 26.08.04, 16:29
            Asiula...mialam to samo. blagam...powiedz komus z otoczenia by
            Cie "przypolinowal", gdy wie ktos z boku jest lzej. otwarcie sie na kogos z
            otoczenia mam za soba, nie na rodzine, ale na kogos znajomego, to pomaga, ale
            tylko wtedy gdy dopiero myslisz, a nie juz przechodzisz do czynu.
      • Gość: Czarna Re: czy dam rade...? IP: *.nwrk.east.verizon.net 26.08.04, 15:21
        Myszka, to zadne leki tylko ziolka
        uspokoja Cie i wyspisz sie przynajmniej a nie bedziesz latac do lodowki
        Mala jezeli chcesz od czegos zaczac , zaczynaj o probuj probuj probuj
        • Gość: myszka Re: czy dam rade...? IP: 195.149.86.* 26.08.04, 16:30
          wiesz czemu nie chce nic brac? bo wtedy skupiam swoja uwage na tym a ja nie
          chce...ja chce zapomniec:(
          • Gość: CZARNA Re: czy dam rade...? IP: *.mad.east.verizon.net 26.08.04, 18:05
            Myszka tak odrazu sie nieda zapomniec. uciekaj od bulimii gdzie piperz rosnie,
            blagam.
            • Gość: myszka Re: czy dam rade...? IP: 195.149.86.* 26.08.04, 18:10
              coraz mniej mam sily i nie chodzi tu juz o brak akceptacji samej, siebie, o
              brak przyjaciol, ktorych mam i z których czesc wie o tym...nie chodzi o
              samotnosc, nie czuje sie taka...jedyne co czuje to to ze jestem
              chora...ostatnio czuje to tak bardzo jak nigdy...juz przeszlam etap gdy
              oszukiwalam sie ze jest dobrze... moze teraz przesadzam? skoro nic nie robie a
              tylko mysle, coraz wiecej, ciagle... dopiero teraz czuje sie CHORA a mimo to
              glupia(!?) wierze ze dam rade sama, dotychczas dawalam(?!) ech...mam
              dosc...naprawde...i wiem ze sama nigdzie nie pojde, czasem chcialabym by ktos
              mnie wzial, tak na sile...nic nie daja mi slowa "jestes chora, wykonczysz sie,
              idz porozmawiaj chociaz z psychologiem" nie wiem...gubie sie i znow sie
              zatracam:(
              • Gość: czarna Re: czy dam rade...? IP: *.nwrk.east.verizon.net 26.08.04, 20:20
                Myszka, to ze zdalas sobie z tego sprawe ze jeses chora to juz polowa drogi do
                przpdu. Nie chcac sie przyznac do choroby robimy sobie krzywde i
                usprawiedliwiamy sie po kolejnym ataku lub tez przed ( ze to ostatni raz niby)
                • Gość: myszka Re: czy dam rade...? IP: 195.149.86.* 26.08.04, 21:26
                  Czarna...ale co ta wiedza mi daje? NIC:( nie jestem przez to madrzejsza, jestem
                  slabsza, gdy widze, bez mydlenia sobie oczu, ze ja nie potrafie z tym wygrac NA
                  ZAWSZE. wczoraj weszlam na to forum, przeczytalam o osobach, ktore tkwia w tym
                  po kilknascie lat i sie utwierdzilam w swej slabosci:( a przeciez za mna
                  dopiero dwa lata "przygod", ile przede mna? tak teraz mysle...i boje sie ze
                  moje przeczucia sprawdza sie:(
                  • Gość: Szyszka Re: czy dam rade...? IP: *.lama.net.pl / *.lama.net.pl 26.08.04, 21:40
                    na chwilę się wtrące w ten wątek, bo uderzyło mnie to co napisałaś Myszko. ja
                    czytając na tym forum też nadziałam się na wypowiedzi osób które tkwią w
                    chorobie całe lata. ale mnie wtedy piknęło i pomyślałam: "o nie, tylko nie to,
                    nie ja, muszę iść do lekarza, MUSZĘ to zwalczyć" nie wyobrażam sobie tak żyć,
                    no nie wyobrażam sobie iść dalej przez to piekło, a Ty przestań mówić że nie
                    masz siły, bo masz siłę, masz szansę, a jak poczytasz troche fachowej
                    literatury to zauważ wszędzie pisze że BULIMIA JEST DO WYLECZENIA
    • Gość: n Re: czy dam rade...? IP: *.tvk.torun.pl / 158.75.203.* 26.08.04, 22:04
      przez
      jeden glupi blad w zyciu, cierpie od paru lat. wpedzilam sie w chorobe na
      wlasne zyczenie, SAMA, przeciez mialam swiadomosc, ze to zlo... a jednak.
      teraz pluje sobie w twarz i tak bardzo chce cofnac czas, ktory posuwa sie
      naprzod w zastraszajacym tempie sprawiajac, ze gdy pomysle jak dlugo to trwa
      to zaczynam sie bac, czy po tak dlugim czasie jest jeszcze szansa... czasem
      mam takie mysli, probuje wmowic sobie, ze bedzie dobrze, poradze sobie z tym,
      zapomne i juz nie wroci... ..................................
      mam to samo caly czas w krancowosci popadam.. bo kiedys kilka lat temy
      zachcialo mi sie odchudzac w cio prawie wpadlam w anoreksje a potem napady
      jedzenia caly czas nie moge normalnie o jedzeniu myslec to jest straszne...:
      (((((((((((((((((((((((
      • Gość: myszka Re: czy dam rade...? IP: 195.149.86.* 26.08.04, 22:12
        skoro jest wyleczalna to dlaczego ciagle te mysli, wracajace ataki...? ja nie
        chce sie pocieszac mysla ze robie to raz w tygodniu/miesiacu zamiast
        codziennie. to nie jest dla mnie ZADNE pocieszenie:(
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka