Gość: sonia
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
09.10.04, 09:44
Wszystko zaczeło się tak dawno,że już nawet nie pamiętam dokładnie czyja
sugestia miała duży wpływ na mnie.Nieumyślnie mój chłopak napomknął,że jestem
lekko zaokrąglona w niektórych miejscach.Do tego matka także chciała mieć
szczupłą córkę.Zbliżał się koniec roku,a ja podjełam walke z
kilogramami.Byłam tak zawzięta,że nie było mowy o porażce.W pół roku
zjechałam do ponad trzydziestu kilogramów,i tu zaczeły się objawiać skutki
wygłodzenia organizmu.Wypadały włosy,dziąsła krwawiły,omdlenia,pół roczny
brak miesiączki,no i słabość.Byłam tak mocno wykończona dietą,że nie było
mowy o jakim kolwiek wysiłka.Żyłam w agoni niby byłam , a jednak nieobecna.
Oczywiśćie miałam zamiar dalej chudnąć.Matka w końcu zaczeła zauważać , że
dzieje się coś ze mną.Zaciągła mnie do psychologa,wmuszała we mnie żarcie.Jak
mocno wówczas jej nienawidziłam.Zawsze miała na mnie duży wpływ,bałam się jej
przeciwstawić,ale za wszelką cenę chciałam być cchuuuda. Matka
wygrała.wymazany rok z życiorysu.następny przyniósł nowe
niespodzianki.Bulimia,ale o tym,że powodywałam wymioty nikt nie
wiedział.Rodzinka zachwycona udału się uniknąć szpitala,wiadomo jakiego(jaki
wstyd dla rodziny gdybym tam wylądowała).Bulimia trwała krócej od
anorekji.Opamiętałam się gdy wypadł mi ząb.Więc dwa lata trwała silna walka.
Po zwycięstwie udałam się na studia.Boję się anoreksji,niestety nie jestem
zdrowa .Może mnie zaatakawać w każdej chwili,wiem,że będe z nią walczyć.Trwa
to już 4 lata,w tym miałam dwa nawroty choroby.Tak bardzo chcę być
szczęśliwa. Planuje urodzić dziecko,mam dla kogo walczyć.