ozreskki
25.02.18, 12:25
Dzień dobry :) Pisze tutaj glownie dlatego, ze nie mam z kim podzielic sie swoimi problemami i bylabym wdzieczna gdybyscie wyrazili swoja opinie i pomogli mi w jakis sposob ogarnac to wszystko, bo ostatnio nie radze sobie ani troche. Moj problem zaczyna sie juz w podstawowce- od piatej klasy podstawowki mialam bardzo negatywne postrzeganie na swiat, glownie przez alkoholizm ojca i ogolnie problemy w domu.Mysle, ze wplynelo to w duzym stopniu na to jak wyglada moja sytuacja teraz. Zawsze mialam problemy ze soba- moja samoocena byla praktycznie zerowa, bylam wrecz przekonana, ze przez to jak wygladam (a od zawsze mialam pare kg nadwagi), jestem wykluczona z niektorych czesci zycia- ze moge tylko stac z boku i patrzec jak inni ludzie sie rozwijaja, ale ja nigdy nie bede postawiona w ich sytuacji. Moja mama specjalnie nie pomagala mi z moimi problemami- sama miala cale zycie swoje problemy, ktore absorbowaly caly jej czas, sama leczyla i nadal leczy depresje. Tak wiec mozna powiedziec, ze specjalnie sie nie obchodzila mna- to nie jest takie gadanie niewdziecznego bachora, po prostu oceniam to obiektywnie. To nie tak, ze ma mnie zupelnie gdzies, ale jej nastawienie polega na tym, ze to moje zycie i ona do 18 roku zycia jest za mnie odpowiedzialna, nic poza tym. Bylo duzo sytuacji, w ktorych pisalam do niej, ze czuje sie zle w szkole i prosilam zeby mnie odebrala, a ona chociaz caly dzien siedziala w domu, mowila po prostu, ze jest zajeta. Nie powiedzialam jej nawet gdy dostalam pierwsza miesiaczke, nasz kontakt ogranicza sie nadal do tego, ze czasami prosze zeby podpisala mi cos do szkoly. Wiadomo- kazdy ma jakies problemy. Moje sa moze nie az tak powazne, ale nawarstwienie sie kolejnych drobnych problemow, sprawilo, ze w pewnym momencie po prostu nie dawalam rady wstac z lozka. Stres zwiazany ze szkola- nie mialam problemow z nauka, wrecz przeciwnie, najlepsza srednia w szkole, zachowanie wzorowe; do tego dochodza problemy ze znajomymi, bo w pewnym momencie dostalam kopa w dupe i zostalam calkiem sama, bez nikogo z kim moglabym pogadac, a moi jedyni znajomi to ci, z ktorymi gadam w szkole, jednak kontakt poza szkola sie urywa; ponadto problemy w domu i ze soba i w pewnej chwili po prostu nie bylam w stanie ogarnac tego wszystkiego, trzymalam wszystko dla siebie i po prostu gnilam od srodka. Cale wakacje spedzilam w lozku, a gdy juz naprawde nie mialam ze soba co zrobic, kladlam sie spac i tak zlecialy 2 miesiace. I w koncu postanowilam cos zmienic, nabralam motywacji na nowy rok. Przede wszystkim chcialam schudnac- to bylo moim glownym celem, ale tez postanowilam bardziej przylozyc sie do nauki. Plan idealny, ale po jakims czasie, gdy zdrowe odzywianie i cwiczenia nie przynosily widocznych efektow, zalamalam sie i zaczelam sie po prostu glodzic. Przez te pare miesiecy schudlam ponad 20kg- moja waga w najlepszym momencie wynosila 54 kg. W tym okresie do moich problemow dolaczyla takze bulimia- gdy po dlugim czasie glodowki nie dawalam rady i rzucalam sie na jedzenie, wyrzuty sumienia nie dawaly mi wytrzymac i musialam to zwrocic. Wiem jakie to wszystko jest zle, zdaje sobie z tego sprawe, ale w momencie, w ktorym stawalam przed lustrem i po prostu zaczynalam plakac, wszystkie argumenty przestawaly do mnie przemawiac. To nie tak, ze nie probowalam wczesniej schudnac w bardziej zdrowy sposob- probowalam wielokrotnie, cwiczylam, codziennie chodzilam biegac, ale nic nie przynosilo skutkow. Pare razy nawet prosilam mame zeby mi pomogla, chocby zapisala mnie do dietetyka, jednak nigdy nie brala moich prosb na powaznie. Wracajac jednak do mojej obecnej sytuacji- po paru miesiacach glodzenia sie, zorientowalam sie, ze nie da sie tak zyc. Codziennie wracalam do domu wyczerpana, nie mialam sily do jakiejkolwiek nauki, plakalam i myslalam tylko o tym zeby isc spac, wstac i cos zjesc. To sprawilo, ze stalam sie wrecz wrakiem czlowieka. Ale przez ostatnie dwa tygodnie bylo jeszcze gorzej- przestalam sie kontrolowac, ciagly stres, obnizony nastroj, sprawily, ze po prostu zaczelam miec ciagle napady wrecz wilczego glodu- codziennoscia stalo sie dla mnie jedzenie dziennie minimalnie 5 tys kalorii i oczywiscie zwracanie wszystkiego, tylko zeby poprawic sobie humor (co oczywiscie bylo glupota, bo wyrzuty sumienia skutecznie nie pozwalaly mi poczuc sie lepiej). Nie chodzilam do szkoly, lezalam w lozku i plakalam, myslalam zeby sie zabic. Codzinnie czulam sie gorzej. Prawda jest taka, ze juz od dawna przestalam dostrzegac sens w czymkolwiek. Nie mam zadnego celu, nie widze sensu w uczeniu sie- chodze do szkoly i zaliczam sprawdziany dalej na najwyzsze oceny, ale nie widze w tym zadnego celu i to raczej przyzwyczajenie. Chcialabym isc do dobrej szkoly, ale mam wrazenie, ze nie poradze sobie, poza tym nie mam zadnego pomyslu na siebie, nie wiem co bym chciala robic i z czego jestem dobra. Nie potrafie juz sie uczyc, nie potrafie rozmawiac z ludzmi, nie potrafie odzyskac jakiejkowiek motywacji. Czuje sie tylko gorzej, bo przez to wszystko przytylam okolo 6kg i tym bardziej nie moge na siebie patrzec. Probuje wrocic do normalnosci, ale nawet jak jeden dzien wszystko mi swietnie idzie, nastepnego dnia znowu czuje sie gorzej psychicznie i mam uczucie, ze ten dzien bedzie beznadziejny jak nie zjem czekolady, a zjedzenie czekolady powoduje u mnie reakcje lancuchowa i prowadzi do kolejnych napadow. Nie wiem jak zaczac normalnie funkcjonowac, za pare miesiecy czekaja mnie egzaminy, wybor szkoly, powinnam powtarzac material z wczesniejszych lat, starac sie jak najbardziej, ale teraz jedyne o czym potrafie myslec to to, ze wygladam strasznie, ze musze schudnac, siadam i chce otworzyc ksiazke, ale po prostu nie moge sie skupic na tym co czytam. Nie potrafie juz w zaden sposob funkcjonowac i jak wczesniej caly dzien w szkole byl meczarnia, ale dawalam rade, to teraz juz po paru lekcjach chce mi sie plakac. Nie potrafie zniesc ludzkich spojrzen, wiem,ze widza to, ze przytylam i wstydze sie wyjsc z domu. Jestem w tej chwili tak bardzo zagubiona we wszystkim, ze nie wiem nawet gdzie szukac pomocy. Wiem, ze to wszystko jest glupie, dziecinne, ale jednak mam nadzieje na to, ze znajdzie sie ktos kto poswiecilby chwilke swojego czasu i zechcial mi pomoc sie w tym odnalezc, bo chociaz to glupie, naprawde nie radze sobie z tym wszystkim. Dziekuje wszystkim, ktorzy chocby przeczytaja to wszystko i no pozdrawiam.