Dodaj do ulubionych

Błagam o pomoc...

12.11.04, 18:04
juz nie moge zniesc ciezaru egzystencji...w 1998 anoreksja, potem leki i
depresja, teraz kompulsywne objadanie sie...rok temu, po wyjsciu ze szpitala
psychiatrycznego pierwszy raz sie obzarlam. poczatkowo zdarzalo sie to co
kilka tygodni, a teraz objadam sie prawie codziennie i ...ciagle tyje. moja
sylwetka sprzed roku jest juz tylko wspomnieniem...prosze, blagam niech mi
ktos powie co zrobic by przestac sie objadac BY ZACZAC NORMALNIE JESC!!!
narazie nie zalezy mi strasznie na tym, by schudnac, ale chcialabym przestac
sie czuc jak slon! wierzcie mi, jestem juz na skraju...wole nie zyc niz
obzerac sie, tyc i wzbudzac w innych obrzydzenie (bo wydaje mi sie, ze tak
jest) przepraszam, ze pisze tak chaotycznie, ale nie moge pozbierac mysli...
chetnie nawiaze kontakt z osobami majacymi podobny problem...

blagam pomozcie mi!
Obserwuj wątek
    • emde_15 Re: Błagam o pomoc... 12.11.04, 18:13
      hmm, wiesz co, powinnas się pytać o pomoc nie nas, bo my raczej Ci nie
      pomozemy ... tylko lekarzy, to do nich powinnas sie zwrocic o pomoc. Tutaj, na
      forum anorektyczek i bulimiczek, zadna z nas nie potrafii wyjsc z tego, no
      chyba że same pojdziemy do poradni jakiejs ... ale jestesmy w podobnej
      sytuacji. ja chce sie zwrocic o pomoc do psychoterapeuty, i jeszcze w tym tyg
      to zrobie. i Ty też tak zrob, bo pozniej zamieni sie to w cos gorszego .. Nie
      zwlekaj ! pozdrawiam ..
      • vinci87 Re: Błagam o pomoc... 12.11.04, 18:17
        do lekarzy chodze... zarowno do psychologa jak i do psychiatry...ale to nie
        pomaga. czesto mam pretensje do siebie, ze za malo sie staram, ale to jest
        silniejsze ode mnie...wierz mi, probuje wszystkiego, moze akurat los sie do
        mnie usmiechnie... moze...

        rowniez pozdrawiam
        • normaaa Re: Błagam o pomoc... 12.11.04, 21:20
          Emde ma rację, nikt Ci tu nie pomoże ... albo poczytaj sobie posty. Mnóstwo rad
          już tu dziewczyny wypisały .. mi się nawet nie chce pisać – wybacz mi – ja mam
          tak samo jak Ty. Nie mogę zacząć normalnie jeść. Boję się utyć. Też byłam u
          lekarza ... jak on nie pomoże to wątpię czy ktokolwiek tu Ci pomoże.
          Zresztą ... mogę trochę napisać : (choć jakoś nie wierze, że to pomoże) ważne
          żeby się czymś zająć, mieć studia albo pracę, zainteresowania, rozplanowany
          dzień, żeby nie być samą i nie być w domu, żeby być w ruchu, żeby mieć czas na
          wysiłek fizyczny, jeść regularnie i umiarkowanie, ograniczyć czynniki
          stresujące w życiu....
          Gdzieś ktoś napisał i ja myślę, że to ma duży sens, bo sama czuję, że tego
          potrzebuję, żeby się wyciszyć – lekami, albo wyjazdem gdzieś ...jakkolwiek, ale
          żeby zmienić swoje nastawienie. Teraz czuję jak sto myśli przebiega mi przez
          głowę, nie mogę się skupić, nie myślę spokojnie ani rozsądnie tylko jem ...
          więc wyciszyć się, żeby nie słyszeć głosów i frustracji ....
          Ja wiem co by mi pomogło : zerwanie kontaktów z moim chłopakiem, który chciałby
          żebym schudła bo mnie ta chęć schudnięcia pcha w bulimię. Poza tym trzeba się
          pogodzić z tym, że się trochę utyje jak się przestanie wymiotować i trzeba się
          pokochać i zaakceptować. I jeść normalnie. Żadnych diet. Można się odchudzać
          tylko przy pomocy wysiłku fizycznego.
          Mój osobisty sposób, który zamierzam wprowadzić w życie to jednak nie zrywanie
          z chłopakiem, tylko powiedzenie mu o tym o prośba o to, żeby na mnie nie
          naciskał i nie wyrażał frustracji z powodu tego, że wolałby mieć szczupłą
          dziewczynę (a mam 166 cm i 58-59 kg – podły niewdzięcznik, powinnam rzucić
          chama w cholerę) a poza tym wizyta u psychiatry. Zamierzam poprosić lekarza o
          seronil – brałam to kiedyś na studiach przez 2 miesiące – dobrze na mnie
          działało – byłam pogodniejsza i mniej mi się chciało jeść. Myślę, że kolejne
          dwa miesiące brania tego leku spowodowałoby że żołądek by mi się skurczył a ja
          przyzwyczaiłabym się do jedzenia normalnego ale nieco mniejszych ilości i wtedy
          uspokojona mogłabym zerwać z bumilią.
          Powodzenia
          Pozdrawiam

        • normaaa Re: Błagam o pomoc... 12.11.04, 21:29
          Wiesz ...
          Może skoro tak źle z Tobą to powinnaś pojechać na jakiś czas do szpitala
          psychiatrycznego? Poważnie piszę. Ja bym nawet chciala. To byłoby zapewne nowe
          ciekawe doświadczenie - ludzie sa o wiele poważniej chorzy niż my. Mają gorsze
          problemy. To mogłoby dobrze podziałać.
          A wiesz - jak masz chęci samobójcze, co wynika w sumie z Twojego emaila to się
          kwalifikujesz. Koleżanka po medycynie mi mówiła, że wystarczy zadzwonić na
          pogotowie albo iść do szpitala i powiedzieć, że masz poważne myśli samobójcze.
          To się kwalifikuje na rozpoznanie w szpitalu. Pojedziesz tam. Przemyślisz
          wszystko. Dadzą Ci coś na uspokojenie ...
          Nie gniewaj się, że tak piszę,ok? Nie chcę z Ciebie zrobić wariatki.Ludzie
          różnie reagują na myśl o szpitalu psychiatrycznym. Ja czuję, że dla mnie byłoby
          to dobre, tym bardziej, że chciałabym najbardziej w świecie uwolnić się od
          matki-choć na jakiś czas.
          A poza tym ktoś tu kiedyś napisał :
          "lekarz może dać Ci tylko wskazówki, całą pracę musisz wykonać Ty sama"
          Taka jest w sumie prawda.
          Nie proś innych o pomoc, bo tylko Ty możesz sobie pomóc. Albo świadomym
          wysiłkiem fizycznym albo zmianą nastawienia. Ja jestem za zmianą nastawienia.
          Ja Ci polecam książkę Anthonego de Mello "przebudzenie" . Juz tu kiedyś komuś o
          niej pisalam, ale pewnie nikt nie czytał. Mnie ona pomogła. Ta książka
          praktycznie uczy stoickiego nastawienia do życia.
          No więc powodzenia raz jeszcze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka