Dodaj do ulubionych

Czemu tak to opóźniam?

24.03.05, 12:57
Zauważyłam u siebie ostatnio dziwny zwyczaj.Jak już pisałam,jem codziennie
4-5posiłków.Staram się nie omijać żadnego,bo one sprawiają mi
przyjemność.Tylko zauważyłam,że każdy ten posiłek chcę zjeść jak najpóźniej.I
tak dajmy na to mam jakąś porę o której chcę zjeść,ale wymyślam jeszcze parę
rzeczy,które muszę(?)zrobić i tamto przesuwa się o jakieś 10-20min.Na
przykład kiedyś jadłam podiweczorek o(tak około)17:25,potem przeszłam na
17:55,potem na 18:05,potem18:35,teraz doszło do 19.Kolację też od 19 kiedyś
do obecnie ok.21.I właśnie jak jednego dnia coś opóźnię,to już nie wracam do
tej wcześniejszej pory,tylko zostaje ta późniejsza.
Nie wiem zupełnie po co?Może chcę tę przyjemną bądź co bądź chwilę odłożyć
jak najpóźniej....?
Wczoraj np.postanowiłam sobie,zę wrócę z tym podwieczorkiem o 18:35.A znowu
jadłam o 19.Bez sensu!
Dobra,dzisiaj przy was postanawiam,że zjem podw.o 18:45,a kolację
ok.20:30.Wiem,zę głupio to brzmi,ale muszę,sorki.Trzymajcie kciuki.Pa
Obserwuj wątek
    • iiifa Re: Czemu tak to opóźniam? 24.03.05, 15:09
      postaraj się, trzymamy kciuki
      ... i to jest właśnie obsesja na punkcie jedzenia.
      Jeśli planuje coś na wieczór - jakieś wyjście, zakupy, spotkanie to zawsze
      czołowe pytanie które sie pojawia - kiedy i co zjesz? czy będziesz miała na to
      czas? czy zdążysz jeszcze wrócić do domu? co masz w lodówce? a moze zjesz na
      mieście? jeśli na mieście to na co masz ochotę? A czy to nie będzie za późno? A
      czy ta drugo osoba będzie chciała iść coś zjeść (jeśli nie - agresja
      automatyczna). Zachowujemy się jakbyśmy miały zginąć i najadamy sie na zapas.
      Nie możemy dopuścić do tego aby choć przez chwilę być głodnymi...
      Nie wiem jak Wy - ja tak mam :(
      • theniebiesky Re: Czemu tak to opóźniam? 24.03.05, 15:33
        iiifa, tak!
        to jedzenie na zapas zwłaszcza. Np. umowilam sie z koleznaką na kawę po pracy,
        a co będzie ja będę głodna? Parę godzin przegadamy wroce do domu o 22.00 i co -
        obiad sobie bede gotowac? Jest 16.00 a ja napycham się knyszą, choc głodna nie
        jestem- co za nonsens.
        Albo - od rana do momentu wyjścia z pracy zapisuję w głowie wszystko co zjadłam
        i obliczam tzw bilans kaloryczny. Po powrocie do domu jem więcej niż gdybym sie
        nie ograniczała- licznik mi sie po prostu wyłącza - i tak pochłąniam tyle, ile
        przez cały dzień. (no bo tak mało jadłam). No i nie mogę przestać jeść. Czasem
        się udaje, a czasem dopycham się czymś-no i finał znany większości z Was,
        niestety
        • stokrotka_88 Re: Czemu tak to opóźniam? 24.03.05, 15:51
          No u mnie to inaczej,bo ja mam anę.I z kolei właśnie chodzę głodna przez długi
          czas aż dotąd,gdy mogę zjeść dany posiłek o jakiejś tam porze.Jak wychodzę pory
          nie mają znaczenia,za to jak jestem w domu,to pojawia się ten problem,o którym
          pisałam wyżej.Choćbym nie wiem nawet jak była głodna,nie zjem dopóki nie będzie
          na to pora.A że jeszcze czasem opóźniam te pory posiłków,to mój organizm
          naprawdę musi się meczyć.I po co?
          • theniebiesky Re: Czemu tak to opóźniam? 24.03.05, 16:15
            a wiesz, ze to opóźnianie posiłków z dietetycznego punktu widzenia jest bez
            sensu? Bo przecież jak tak dalej pojdzie bedziesz jadła na noc.
            Wiem ze to nie o to chodzi. Kiedyś tez z lubością przeciagalam posilki.
            Nie wiem co Ci poradzić. Moze mysl, ze na noc obciazasz zoładek, i ze jest on
            b. zestresowany- bo nie wie, kiedy w końcu dostanie jesc. Poza tym- im
            wcześniej zjesz tym wcześniej spalisz.
            Pewnie to głupie. Nic innego nie przychodzi mi do głowy. Poza tym, żebyś się
            poradzila lekarza (ha, przyganiał kocił garnkowi!)
            • stokrotka_88 Re: Czemu tak to opóźniam? 24.03.05, 17:12
              Nieważne czy to mądre,czy głupie.I tak dziękuję za rady.No cóż....Narazie
              postaram się,tak jak obiecałam,przesunąć posiłki choć o pół godziny do
              przodu.Jak obiecałam,to tak będzie i koniec.To fajne myślenie,bo nie robię tego
              już tylko dla siebie i mogę pokazać czy jestem silna czy nie.Dla innych trzeba
              się postarać,jeśli nie robi się tego dla siebie.:)Buziaki.Pa
    • grubcia5 Re: Czemu tak to opóźniam? 24.03.05, 18:26
      ja mam tak samo...a robie to po to ze jesli w szkole jem sniadanie na 5
      przerwie to jak przedszymam choc umieram z glodu do 6 lekcji, pozniej bede
      mniej glodna...strasznie to zagmatfalam...rozumiesz ze jesli zjesz podwieczorak
      o 19 a nie o 17 to pozniej nie bedzeszd lugo glodna i w czasei zekomej kolacji
      stwierdzisz ze nie ma sensu juz jesc...jak tak wlasnie robie...i wcale nie
      twierdze ze to jest dobre wrecz przeciwnie
      • stokrotka_88 Re: Czemu tak to opóźniam? 24.03.05, 18:41
        To nie jest dobre.To jest OKROPNE i głupie i....chore.Ja to nawet nie chce
        omijać posiłków.Mam te swoje pięć,cztery i nie będę sobie choć wtedy
        odmawiać.Ale i tak,fakt jest faktem.Chcę przeciągnąć tę"przyjemność"na jak
        najpóźniej(choćby i trwała 5min).Ale ja zawsze tak ze wszystkim robię.Fajny
        film na DVD,gazeta,jakaś fajna rzecz do zrobienia-zawsze zostawiam to na jak
        najpóźniej,zeby sie móc dłużej cieszyć.Hahaha!Nawet prezenty zawsze otwieram
        ostatnia(jak już wszyscy otworzą).To pewnie wzięło się z tego.No i niestety mam
        wbitą do głowy zasadę:"Najpierw obowiązki,potem przyjemności".Bez sensu.
        • achula Re: planowanie i kontrola 25.03.05, 08:05
          Wlasnie stokrotko-tu tkwi problem ,ciagly kontroling,walka ze soba ,z wlasna
          psychika i ta podswiadoma satysfakcja(watpliwa)znowu sie pokonalam,znowu
          udowodnilam, ze przetrzymam siebie.Ciagly organizer w glowie i karanie siebie
          za"folgowanie"przyjemnoscia.
          Z naszym anorektycznym poczuciem odpowiedzialnosci i samokontroli odsowanie
          posilkow jest czyms co sprwia,ze mamy swiadomosc kontroli choc nad takim
          elementem jakim jest posilek lub karanie sie za urojone winy poprzez odsuniecie
          chwili jedzenia(obojetne,ze taka porcje trudno nazwac jedzeniem)
          Obowiazki na pierwszym miejscu!wiem,ze to trudne i wydaje sie niemozliwe,ale
          trzeba przestawic priorytety i jedzenie traktowac jako OBOWIAZEK.On w anie
          ratuje zycie i mowic sobie,MOWIC MOWIC jem bo zyje,jem bo tak trzeba.TRUDNE-
          BARDZO,ZLE DO OSIAGNIECIA!!!
          pozdrawiam J.
          • iiifa Re: planowanie i kontrola 25.03.05, 08:10
            w bulimii jest właśnie odwrotnie. Jedzienie na pierwszym miejscu. Czy się wali
            czy sie pali ja musze zjeść i tyle. Wiem ze to głupie. Kiedyś miałam takie
            okropne myśli ze na przykład co ja zrobie kiedy zdarzy sie w rodzinie jakiś
            wypadek, będę musiała jechać do szpitala czy coś to kiedy ja zjem?, przecież
            będę głodna? tak nie może być???? - wiem ze to jest chore. Ale takie są myśli
            bulimiczki, debilizm konkretny. Pragnę najmocniej na świecie się z tego
            wyleczyć. Jeśli zdarza sie syt. że moge pomyśleć sobie marzenie to zawsze to
            jest na pierwszym miejscu - chce być po prostu zdrowa. Przez b. jesteśmy
            maxymalnymi egoistkami - najważniejsze dla nas jest to aby sie najeść!!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka