ishtar34
30.03.05, 07:43
tyle razy zasypiałam przyrzekając sobie że od jutra wzejdzie na nowo słońce w
moim życiu. Przecież umiem się przeciwstawić tej chorobie...jestem przecież
inteligentnym autonomicznym człowiekiem który chce w życiu coś osiągnąć....:(
to dlaczego zawsze wygrywa bulimia????? jestem strzępkiem nerwów,brakuje mi
sił na walkę.Od dzisiaj mam urlop -na pisanie pracy licencjackiej -na temat
bulimii-cóż za głupota mnie ogarnęła kiedy wybierałam temat??o tak bardzo
boli kiedy pisze się o własnej autodestrukcji, tak naprawde to niczego nie
mogę napisać bo gdy zaczynam o tym myśleć dostaje ataku i przez kolejne 3
godziny męczę się tłumiąc w sobie żal nad własnym nędznym życiem poprzez
żarcie i wymiotowanie.Pomóżcie mi proszę...Podzielcie się ze mną własnymi
doświadczeniami związanymi z tą chorobą...Proszę.wpadłam w to bagno po uszy
sądząc że jeśli zgłębię tą chorobę jeżeli poznam wroga-to będę umiała go
pokonać- nieprawda...bulimia wbija we mnie coraz głębiej swoje szpony i wiem
że długo już tego nie wytrzymam. Mam ponad 8 letni staż w tej chorobie i
pragnę normalnego życia.Pomóżcie mi to skończyć proszę