Dodaj do ulubionych

głos rozpaczy

30.03.05, 07:43
tyle razy zasypiałam przyrzekając sobie że od jutra wzejdzie na nowo słońce w
moim życiu. Przecież umiem się przeciwstawić tej chorobie...jestem przecież
inteligentnym autonomicznym człowiekiem który chce w życiu coś osiągnąć....:(
to dlaczego zawsze wygrywa bulimia????? jestem strzępkiem nerwów,brakuje mi
sił na walkę.Od dzisiaj mam urlop -na pisanie pracy licencjackiej -na temat
bulimii-cóż za głupota mnie ogarnęła kiedy wybierałam temat??o tak bardzo
boli kiedy pisze się o własnej autodestrukcji, tak naprawde to niczego nie
mogę napisać bo gdy zaczynam o tym myśleć dostaje ataku i przez kolejne 3
godziny męczę się tłumiąc w sobie żal nad własnym nędznym życiem poprzez
żarcie i wymiotowanie.Pomóżcie mi proszę...Podzielcie się ze mną własnymi
doświadczeniami związanymi z tą chorobą...Proszę.wpadłam w to bagno po uszy
sądząc że jeśli zgłębię tą chorobę jeżeli poznam wroga-to będę umiała go
pokonać- nieprawda...bulimia wbija we mnie coraz głębiej swoje szpony i wiem
że długo już tego nie wytrzymam. Mam ponad 8 letni staż w tej chorobie i
pragnę normalnego życia.Pomóżcie mi to skończyć proszę
Obserwuj wątek
    • misiaxl Re: głos rozpaczy 30.03.05, 09:19
      Wiesz?Też tak kiedyś myślałam jak Ty.Bardzo pragnęłam wyjść z choroby z tą
      róznicą że nie z bulimii a z anoreksji.I udało się!!!Wyszłam z tego ale
      konsekwencją wyzdrowienia było to że przytyłam.Teraz kiedy wydaje mi się że
      jestem już zdrowa chcę znowu wrócić do tego co było kiedyś.Najgorsze że jestem
      tego świadoma.A wszystko dlatego że tego czego najbardziej pragnę to być chudą
      i to jest dla mnie najważniejsze.Teraz z perspektywy czasu żałuję że chodziłam
      do psycholog i do psychiatry i żałuję że jadłam bo przez to wszystko przytyłam
      Wiesz co Ci powiem?Można się wyleczyć ale trzeba tego na prawdę mocno
      chcieć.Wierzę że jeśli tylko będziesz chciała wyzdrowieć to Ci się uda.Trzymaj
      się cieplutko.
    • moszi_moszi Re: głos rozpaczy 30.03.05, 11:03
      nie poddawaj się. zmobilizuj wszystkie swoje siły i nie dopuszczaj do ataku.
      teraz po prostu musisz skupić się na pracy, bo musisz skończyć ją jak
      najszybciej. wiem, że "musisz" to brzmi okrutnie, ale z tego co piszesz wynika,
      że to pisanie Cię wykańcza. myślę, że dobrze byłoby gdybyś poszła do jakiegoś
      psychologa, może pomógłby Ci się trochę pozbierać, poukładać bałagan w głowie i
      łatwiej byłoby Ci pisać. a może odłóż obronę pracy na następny semestr i tak na
      poważnie zajmij się swoją chorobą i sobą. wiesz, niedawno też pisałam pracę
      dyplomową. i chociaż temat nie był związany z bulimią, to za każdym razem kiedy
      zmuszałam się do pisania miałam atak. mogę wyobrazić sobie co przeżywasz.
      bardzo chciałabym Ci pomóc. pisałam już o sobie w innym Twoim wątku.

      trzymaj się dziś dzielnie. nie stresuj się pisaniem. spróbuj podejść do tego z
      dystansem (choć wiem że to bardzo trudne, ale postaraj się). mam nadzieję, że
      plan pracy masz ułożony. jeśli tak, to trzymaj się planu i pisz po prostu,
      pisz, pisz, pisz. zrób sobie dobrą herbatkę, czasem wyjrzyj przez okno, żeby
      się dotlenić (lepsza opcja to oczywiście spacer :)). w razie czego służę
      pomocą. wierzę, że Ci się uda :)

      pozdrawiam,
      moszi.
    • holly8 Re: głos rozpaczy 30.03.05, 14:12
      Widzę,iż mamy bardzo dużo wspólnego ze sobą-myślałam,że tylko ja mam
      takie"jazdy".Każdy dzień przysłania mi ciągła myśl o moim wyglądzie,o tym jak
      inni będą mie oceniać.Już nie potrafię racjonalnie sie odżywiać.Przez całą
      szkołę średnią chorowałam na bulimię.Teraz,gdy studiuję moja bulimia odeszła-
      wiem;a dlaczego?ponieważ obecnie mieszkam z przyjaciółmi,i gdyby ktoś nakrył
      mnie w toalecie z głową w ubikacji spaliłabym się ze wstydu.Najgorszy był
      pierwszy miesiąc;teraz wiem,iz nie powrócę do bulimi.A to dlatego,iż moja
      bulimia powli przekształca się w anoreksje.Jednak wszystko ma swoją granicę,już
      nie wytrzymałam i w ciągu 2tyg przytyłąm aż 10kg!!!!Pewnie nie możecie w to
      uwierzyć,jak to możliwe(przecież "normalny"człowiek aż tyyyleee by nie przyteł
      w tak krótkim czasi)Jednak w poniedziałek przeszłam samą siebie- nigdy nie
      przypuszczałam,iz kiedykolwiek sięgnę po narkotyki tylko po to aby schudnąć i
      to w jak najkrótszym czasie.
      Wiem jak bardzo jest ci ciężko,jaki czujesz żal i niemoc.Jedyna metodą na
      wydostanie się z tego bagna jest ruch.Jeśli bardzo chcesz-a napewno tak jest-
      musisz ciagle przebywać poza domem np. pisz swoja pracę w bibliotece, spotykaj
      sie z przyjaciółmi,w każdy weekend idż na imprezę,uprawiaj jakiś sport-
      np.przynajmniej raz w tyg. chodż na basen lub na jogę itp.Nie możesz mieć czasu
      na myślenie o "obżeraniu się".Gdy będzie ci ciężko mów sobię,iż nie mogę tego
      zrobic,poniewaz a)nie mogę tego spiepszyć-nie wymoitowałam już np.3 dni b)
      przecież dziś wieczorem jestem wychodzę i nie moge tego zrobic ect.
      Z całego serca życzę Tobie i innym dziewczyną aby udało się z tego bagna wyjść.
      P/S trzymajcie za mnie kcuki ,aby znowu byla szczupła.PA
    • anastaklasis Re: głos rozpaczy 30.03.05, 14:26
      ...wiesz,to juz chyba drugi rok,gdy powtarzam sobie"jutro"..tak bardo
      chcialabym Ci pomóc,choć sama sobie nie radzę.Przede wszystkim-nie możesz
      zostać z tym sama.Wiem,łatwo się mówi,sama się odcinam od ludzi,ale to jedyny
      ratunek!Rodzina i przyjaciele zawsze będą przy Tobie,choć będzie Ci się
      wydawało może,że nie jesteś godna się z nimi spotkać.Obudz w sobie drzemiące w
      Tobie marzenia,niech poszybują jak ptaki i uniosą Cię wysoko.Wiesz,ostatnio
      zauważyłam jak bardzo uspokaja poezja.Pisanie daje niesamowity upust emocjom,
      nawet tym nieuświadomionym.Napięcia pozostają na kartce papieru a Ty stajesz
      się wolna..Proszę,nie poddawaj się.Twoja praca może pomóc wielu osobom,choć
      teraz jest Ci bardzo ciężko(pisałam kiedyś esej o rozdarciu
      duchowocielesnym,ktory przeczytala moja siostra chora na anoreksję)Dasz
      radę ,wierzę w Ciebie.Właściwie to DAMY sobie radę.Musimy.Życie jest zbyt
      piękne i zbyt krótkie ,aby składać je w hołdzie bożkowi bulimii.Odwagi.Trzymaj
      się tego,co nasyci Cię duchowo.PS-Przepraszam,ze te rady zabrzmiały tak
      górnolotnie.Przecież wiem jak jest trudno.Może sama chcę przekonać siebie,że
      jednak warto żyć,pomimo tego mroku i bagna...ponad nim..bez niego.Sciskam Cię
      serdecznie.Trzymaj się ciepło.Piękny dziś dzień .Nowa szansa .Nie od jutra
      trzeba żyć,lecz dziś.pa.Nasta
      • grubcia5 Re: głos rozpaczy 30.03.05, 15:08
        hmm. tak jak ktos juz pisal nie powinnas byc sama...

        skoro zawsze jak zaczynasz pisac masz atak to nie pisz w domu i w
        odosobnieniu..zabierz pomoce do biblioteki...albo byle gdzie...abys tylko nie
        miala dostepu do jedzenia...

        i jasli taki bol i problem spraiwa ci pisanie pracy o soebie i zaglebianie sie
        w sobie to znajdz jakas dziwczyne rowniez chora badz taka ktora pokonala
        chorobe aby pomogla ci pisac...bedzac z nia nie bedziesz miala atakow a jesli
        takowy cie napadnie to ona cie jakos powstrzyma...a napewno bedzie ci latwiej z
        kims... i jej doswiadczenia takze przydadza sie pracy...

        powodzenia

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka