Dodaj do ulubionych

stało sie...

08.06.05, 15:23
bałam sie i doczekałam sie porazki. chodzi o studia artystyczne i niestety
najblizszy rok poswiece na dalsze przygotowywanie sie. co innego mi
pozostało? nic. wiem, jak wazne dla mnie to jest i dlatego nie moge sie
poddac, bo przede mna całe zycie, a rezygnacja teraz, oznaczałaby przegraną,
któa rzuciłaby cien na zawsze. nie chce tez poddac sie z powrotem chorobie,
musze byc silna, zeby wytrwać w dzisiejszym postanowieniu.
nie wiem, dlaczego to tutaj pisze, nie chce opowiadac dokłądnie o moim zyciu,
wciaz boje sie,ze ktos zanjomy mogłby to przeczytac i zorientować sie. moze
to byłoby dobre? moze po latach zrozumiem, albo z docenie z perspektywy
czasu, co miał mi przyniec ten rok.
pzdr serdecznie
Obserwuj wątek
    • motorufka Re: stało sie... 08.06.05, 16:28
      a na jakie to studia??

      niedostanie sie na studia nie mozna nazwac przegrana..teraz gdy polowa miejsc
      jest "zalatwianych" to wiele zdolnych osobek nie ma szans :(
      ...gorzej z choroba...
      nie poddawaj sie!
      choroba nie wybiera po pieniadzach.. trzeba walczyc!!... bo przekupic sie jej
      nie da:|
      wiec daj rade:))))) TRzymam kciuki , a egzaminki zdasz za roq nio :*;]
    • fiona84 Re: stało sie- trudno 08.06.05, 17:28
      Ejjjejej, tylko sie czasem nie probuj zalamywac!!! d-maron, napisalas tyle
      madrych, dojrzalych postow- one naprawde daly dziewczynom wiele do myslenia...
      Nie mozesz teraz sie nagle zamknac w sobie i skonczyc temat- nie rob im tego ;)
      A co do studiow- nic wielkiego sie nie stalo. Masz po prostu rok na:
      -jakas policealna szkole
      -kurs czekgokolwiek
      -zrobienie prawa jazdy
      -znalezienie jakiejs pracy- kazde doswiadczenie sie liczy!
      -moze au-pair? podobno fajny program ;)
      I jeszcze jedno- historia nieprawdopodobna, a jednak z zycia wzieta...
      Profesor, u ktorego robie prace badawcza, dostal sie na studia za... trzecim
      razem. Z reka na sercu, tak nam mowi. Potem jednym tchem wymienia przedmioty,
      ktorych na studiach nie zaliczyl w terminie... Fajny czlowiek z niego :)))
      Uszy do gory!!! Masz maaaase czasu na skonczenie studiow...
      Sciskam mocno ;)
      • fiona84 Re: stało sie- trudno 08.06.05, 17:31
        Ehhh, zapomnialam o najwaniejszym- wazne jest to, ze pokonalas chorobe. Wszysto
        inne blednie w swietle tego sukcesu... ;)
        • d_maron Re: stało sie- trudno 09.06.05, 21:50
          dzieki dziewczyny. Tak źle nie jest, ja studiuje na podobnym kierunku, tyle ze
          na poł takim, jakim chce. Chcę sie dostąc na ASP, a tu klody pod nogi.
          spokojnie, przez nastepny rok bede dawała z siebie na prawde duzo, az wreszccie
          kiedys sie dostane. wiem, ze tego chce, wiec to tylko kwestia czasu, zanim to
          osiagne. dzeiki jeszcze raz;-)
          ps. na chorobe na razie czasu nie mam, bo całe dnie na uczelni spedzam - do
          sesji trzeba jeszcze kilka spraw skończyc. pzdr!
    • d_maron Re: stało sie... 12.06.05, 09:52
      kilka dni temu, pierwszą reakcja smutek, żal, potem zlosc na sama siebie, a
      potem ...nic;) podobnie , jak myslałam o bulimii, tak w tym przypadku, wiem,
      dlaczego stało sie tak, a nie inaczej, i wiem ,co robic, zeby za rok sie tak
      nie stało.
      kończe pierwszy rok studiów na pół artystycznych i chciałam sie dostać na ASP.
      Nie udało mi sie, ale...wiem, ze praktycznie zajmuje sie `sztuka` dopiero od
      pażdziernika zeszłego roku, w tym dopiero od marca b.r. NA PRAWDE
      zrozumiałam,ze TO JEST TO,CZEGO CHCE i TAK, NADAJE SIE DO TEGO, a świadczy o
      tym postęsp, który zrobiłam tylko w ciagu tych kilku mies. Inni moi znajomi z
      kregu uczelnianego to ludzie, którzy zajmuja sie tym latami i po raz kolejny
      zdaja, nie wiadomo, z jakim skutkiem,a częsc juz odpadła.
      Ja na obecny kierunek dostałam sie bez przygotowania ze strony jakichkolwiek
      kursów, etc - bazowałam tylko na sobie, własnych doświadczenizch, obserwacjach.
      Jesli kilkumiesieczny czas pozwolił mi sie rozwinac do takiego stopnia, na
      jakim jestem dzis, to głowa do góry, bo to oznacza, ze moge duzo wiecej;-)
      Nastepnego dnia do w.w wiadomościach zrobiłam dwie dobre praace malarskie,
      lepsze od tych, które zlozyłam w teczce na ASP, przez nastepne dwa dni- odlew
      mojej kolejnej rzezby, dzis szykuje sie rycie matrycy z linoleum na grafike i
      znow malarstwo..czyli świat niestanąl ,choc prze chwile kilka dni temu tak
      poczułam.
      WIem, czego chce i osiągne to. zyje bez bulimii.idą wakacje . na dzis to mi
      wystraczy, zeby byc pogodna;-) pzdr serdecznie
      • fiona84 Re: stało sie... 12.06.05, 12:35
        Szczerze mowiac, to nie bardzo rozumiem, o czym piszesz (bo ze mnie taki malo
        artystyczny umysl ;), ale pewnie tworzysz jakies piekne rzeczy... Tak trzymaj!
        Rozwijaj sie, odkrywaj pasje, nie bierz do siebie drobnych porazek. Staraj sie
        jak mozesz na tych 'pol artystycznych' studiach, pewnie one tez daja ci mnostwo
        satysfakcji... Myslalam, ze jestes swiezo po maturze i zostalas 'na lodzie',
        bez zadnego zajecia... A ty po prostu chcialas drugi kierunek! Tym bardziej nie
        ma tragedii... Niemniej jednak bede trzymac kciuki ze rok! Tylko mi o tym
        przypomnij! :)
        • d_maron Re: stało sie... 12.06.05, 14:18
          hihi, Fiona, podejrzewałam, ze dla postronnych osób to moze byc mało
          zrozumiale, o czym ja pisze, bo to juz moje `branzowe` zajęcia. Potrzebowałam
          sie chyba wygadać w jakis sposób, nie tylko dojsc do wewnętrznego ładu z moimi
          postanowieniami, ale tez chciałam podzielic sie nimi tutaj, na forum o ano i
          bulimii, bo w realu rozmawiam co najwyzej o studiach , a o ich powiazaniu z
          bulimią, tylko tutaj, bo tam nikt o niej nie wie. A poniewaz `wygrana` z
          buklimią jest tak swieża, dbam, zeby za wczesnie nie czuc sie zbyt pewną. Jes
          dobrze, ale to musi potwierdzic czas,a w miedzyczasie rozmowy ze Wszystkimi na
          forum bardzo dobrze nam nie wpływają.
          3majcie sie;-)
    • efa15 Re: stało sie... 13.06.05, 20:58
      ja tez nie dostalam sie na studia, ktore mi sie marzyly (tez artystyczne-moze
      dlatego, ze zawsze moja samoocena byla zbyt niska i nie pozwolila mi nawet
      probowac...); z perspektywy czasu zrozumialam, ze widocznie na najblizszy czas
      nie to bylo mi pisane; moje zycie ulozylo sie zupelnie inaczej niz
      przypuszczalam i nie uwazam zeby to byla zmiana na gorsze...Wiem, ze gdy sie ma
      jeszcze w sercu zal i poczucie porazki to trudno wmowic komus, ze byc moze tak
      jest lepiej...ale czesto tak sie okazuje-bycmoze to szansa na przezycie czegos
      excytujacego (w trakcie roku przerwy)...a potem przyjdzie czas i na sztuke,
      sukcesy za wole walki!!!
      zycze ci tego z calego serca, jak popracuje nad swoja samoocena i "B" to
      bycmoze odwaze sie realizowac marzenia i zyc pelnia zycia (mam tylko nadzieje
      ze nie bedze za pozno...)
      pozdrowienia

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka