Dodaj do ulubionych

Boję się!

30.11.05, 10:07
W ten najbliższy weekend wyjeżdżam z siostrą do Zakopanego.Wszystko byłoby w
porządku gdyby nie to że jestem na diecie a tam będą posiłki trzy razy
dziennie.Nie wiem jak ja to zniosę bo nie dość że będę musiała jeść to w
dodatku w towarzystwie innych osób.Cieszę się że jadę razem z siostrą ale z
drugiej strony panicznie boję się żeby nie przytyć.Wiem,że będę musiała jakoś
oszukiwać i jeść jak najmniej.Nie wiem czy mi się uda jakoś wykręcić od
jedzenia bo przecież wszyscy będą na mnie patrzeć na jadalni.W związku z tym
moje pytanie.Co mam zrobić żeby nie przytyć.
Obserwuj wątek
    • moty_lek1 Re: Boję się! 30.11.05, 10:26
      Najlepsze będzie wytłumaczenie ze jesteś w ciąży i masz nudności... gwarantuje że nikt już sie nie doczepi :)
      • sarling Re: Boję się! 30.11.05, 16:04
        Motylku, to co proponujesz tylko wspiera Misię w chorowaniu. Wszelkie
        kombinowanie dot. jedzenia, kręcenie, kłamstwa i kłamstewka mają dać nam święty
        spokój ze strony innych, a tak naprawdę są jedynie oszukiwaniem samej siebie.
        Nie ma takiego wykrętu, którego w końcu nie da się podważyć, a przecież nie o
        to chodzi, prawda?
    • kwietniowe_cappuccino Re: Boję się! 30.11.05, 13:39
      oj, misiu, misiu
      stracisz cały wyjazd - nie odpoczniesz, bo bedziesz obsesyjnie mysleć o jedzeniu
      nawet nie zauważysz, ze jesteś w górach
      i stracisz całe zycie
      nie warto
      od jedzenia normalnych posiłków się nie tyje - za to się normalnie i zdrowo żyje
    • jagnabe Re: Boję się! 30.11.05, 16:22
      W pełni zgadzam się z "kwietniową". Jedź i wypoczywaj, a o jedzeniu staraj się
      nie mysleć. Wyciągaj siostrę w góry i korzystaj ze wszystkich atrakcji! Miłej
      zabawy!
      PS. Nikt na ciebie nie będzie patrzył na jadalni, bo każdy będzie zajęty swoim
      talerzem, nie twoim (uwierz!)
    • megris Re: Boję się! 30.11.05, 21:51
      Czesc!
      A moze zrób tak---postanów sobie ,ze nie bedziesz sie tak mało istotnym tematem
      jak jedzenie ,tylko czerpac przyjemnosc z przebywania z siostra jak i z
      piekbych widokow jakie daje Zakopane.
      A jak juz sie martwisz kaloriami--gory to doskonale miejsce ,aby spalac je na
      spacerach.


      Pozwol sobie na normalne spojrzeenie i odpoczynek...bo z takim mysleniem to nie
      bedzie udany czas.

      Pozdrawiam
    • cindyy Re: Boję się! 01.12.05, 13:16
      Chyba najprostszym sposobem będzie obliczanie kalorii tego co zjesz i
      przeliczenie na odpowienią ilość wysiłku fizycznego,no a góry takiej gimnastyce
      jak najbardziej sprzyjają ;-))
      • sarling Re: Boję się! 01.12.05, 13:22
        Dziewczyny, proszę! Już to pisałam, ale napiszę jeszcze raz: wymyślanie alibi
        dla swojego jedzenia lub niejedzenia jest ciągłym wspieraniem choroby! Myślę,że
        taki wyjazd to świetna okazja do zjedzenia wreszcie regularnych posiłków,
        sporej dawki ruchu, a przede wszystkim odpoczynku. Pozdrawiam cieplutko!
        • misiaxl Re: Boję się! 01.12.05, 14:47
          Może i masz rację,że to świetna okazja do tego aby zacząć regularnie jeść.Tylko
          co ja mam zrobić jak czuję okropny lęk.Z jednej strony bardzo cieszę się z tego
          wyjazdu i z tego,że będę mogła spędzić trochę czasu z siostrą ale z drugiej
          strony okropnie boję się jedzenia i konskwencji jakie nastepują po spożyciu
          posiłku czyli tycia.
          • sarling Re: Boję się! 01.12.05, 15:09
            Po pierwsze: konsekwencją jedzenia nie jest tycie, ale życie (ale mi się
            rymnęło), a po drugie: to normalne, że się boisz! Pomyśl jednak, że ludzie boją
            się np. zastrzyków, ale je biorą bo pomagają. Głowa do góry i opisz jak Ci
            poszło po powrocie.
            • misiaxl Re: Do sarling 05.12.05, 10:25
              Hej!Jestem już w domku.Weekend minął wspaniale.Nawet nie było tak źle.Spędziłam
              kilka dni razem z siostrą.Trochę pospacerowałyśmy,trochę pogadałyśmy
              sobie.Cieszę się że ze mną pojechała bo w zasadzie na codzień raczej brakuje
              nam czasu na wspólna rozmowę.Muszę sie jednak do czegoś przyznać.Oszukiwałam
              przy jedzeniu jak tylko się dało i efekt jest taki,że schudłam 300
              gramów.Wiem,że choroba mną rządzi ale niestety nic na to nie poradzę.W głowie
              mam tylko jedno.Muszę schudnąć i tylko to się teraz dla mnie liczy.Wczoraj nie
              wytrzymałam i zuciłam się na kremówkę którą upiekła babcia.Teraz oczywiście
              tego strasznie żałuję.Nie wiem dlaczego to zrobiłam ale jak widziałam że moja
              siostra je to stwierdziłam dlaczego niby mam być od Niej gorsza.Od dzisiaj znów
              zaczynam głodowanie bo nie mogę dopuścić do tego żeby znów przytyć.W głowie mam
              myśli,że najchętniej zwymiotowałabym to co zjadłam ale z drugiej strony to nie
              jest wyjście z sytuacji.Nie mam juz siły dłużej z tym walczyć.Wiem,że jestem
              uzależniona od jezdenia,wiem,że to nałóg ale co ja mam na to poradzić?
              • jagnabe Re: Do sarling 06.12.05, 19:13
                Jaka waga potrafi uchwycić taką zmianę jak 300 gram?
                To może być tylko zmiana hormonalna, albo ilości wody w organizmie, nie mów, że
                schudłaś i zacznij się leczyć!
                Pozdrawiam!
              • zaba_pelagia Re: Do sarling 06.12.05, 19:23
                uzależniona od jedzenia? nałóg?
                co ty bredzisz?
                jedzenie jest podstawową funkcją organizmu, dzieki niemu żyjesz
                od oddychania też jesteś uzależniona?
                od spania?
                ech, biedne twoje ciało, że ma taką panią

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka