Dodaj do ulubionych

dla chcących sobie pomóc - terapia B. Hellingera

09.12.05, 00:27
Wiele z Was szuka pomocy, wiele naprawdę chce sobie pomóc.
zerknijcie na stronę www.hellinger.pl i poczytajcie na temat tej metody.
Dla mnie była ona kropką nad i (już to pisałam w jednym z postów).

Chorowałam na bulimię przez 12 lat.

Kiedy naprawdę podjęłam decyzję o tym, aby pożegnać bulimię - trafiłam na
ustawienia wg. metody B. Hellingera i to bardzo mi pomogło.
Od razu zaznaczam, że jest to metoda dla tych z Was, które naprawdę chcą/są
gotowe aby wyzdrowieć .

Wiem, że to brzmi dziwnie, bo przecież choroba ta niesie za sobą dużo
cierpienia, ale wbrew pozorom, nie każda z nas naprawdę chce wyzdrowieć.
Wiem to po sobie.
Kiedyś rozmawiałam z moim chłopakiem (po 8 latach choroby) a on spytał: czy
Ty naprawdę chcesz wyzdrowieć ? Zastanowiłam się, posłuchałam przez chwilę
swojego ciała i myśli … i … odpowiedziałam : „jeszcze nie” . To było dla
mnie zaskoczeniem.
No bo jak można nie chcieć? Byłam obolała od wymiotów, zmęczona, chora
fizycznie a jednak mimo racjonalnego krzyku „tak, chcę być zdrowa” tak
bardzo głęboko poczułam, że „jeszcze nie …”. Nie rozumiałam tego. Czułam
dziwną bezsilność.
Myślałam o tym jak wiele razy mówiłam, że chcę, a tak naprawdę nie chcę …
Bałam się, że może nigdy nie będę chciała … że przecież ja się fizycznie
wykończę ….

Znów zaczęłam intensywnie pracować nad sobą (głównie sama, bo w terapię
długoterminową przestałam wierzyć). Dużo pracy włożyłam w to, aby zapoznać
się z pozytywną intencją tej choroby (wg. wielu źródeł, każda choroba, niesie
pozytywną intencję). i … kiedy odkryłam tę pozytywną intencję, jaką niosła
dla mnie ta choroba – poczułam, że teraz jestem już gotowa, aby
powiedzieć „już tak”.

No i właśnie wtedy, dla ucznia, który był już gotowy, pojawił się na
horyzoncie nauczyciel.
Poszłam na dwudniowe ustawienia wg. metody B. Hellingera i to była kropka nad
i mojej pracy nad sobą i nauki przez bulimię.

Dzięki bulimii nauczyłam się o sobie i o innych.
Stałam się silną kobietą, cieszącą się ze swojej kobiecości i akceptującą tę
kobiecość. Dzięki bulimii. Czasem zastanawiam się dlaczego tak surowa
nauczycielka mi się trafila, ale to już nie jest tak ważne.

Spróbujcie zadzwonić do terapeutów (wymienionych na stronie) w Waszych
miastach i porozmawiać na ten temat. Może to również jest dla Was …
Obserwuj wątek
    • sarling Re: dla chcących sobie pomóc - terapia B. Helling 09.12.05, 12:20
      Ja też mam doświadczenia z Hellingerem i to jako uczestnik i
      osoba "ustawiająca", więc podzielę się swoimi refleksjami. Metoda ta jest
      niezwykle spektakularna - trzeba to zobaczyć! Np. ktoś grający czyjąś ciocię,
      choć nie zna jej nagle zaczyna czuć słabość w nogach i okazuje się,że ciocia
      jest od 15 lat sparaliżowana. To robi wrazenie! Ale moim zdaniem - ta metoda
      pozwala w miarę szybko dostzec prawidłowości i nieprawidłowości panujące w
      rodzinie, a nie zawsze doprowadza do trwałych zmian. Tak jak napisałaś, to
      pewna kropka nad i, podsumowanie, zwieńczenie, ale (i podkreślam - to moje
      odczucie) nie zastąpi "zwykłej" terapii. Sam Hellinger mówi, że nie wszyscy są
      od razu gotowi do poddania się ustawieniom! Mam nadzieję, że Twoja choroba
      zapomni o Tobie na dobre! Pozdrawiam.
    • sarling Re: dla chcących sobie pomóc - terapia B. Helling 09.12.05, 12:23
      Aha! Jeszcze jedno! Czai się tej metodzie pewna pułapka dla nas - obiecuje
      bardzo szybką zmianę (trochę tak jak jedzenie i wymiotowanie - szybka ulga), a
      w naszym wypadku leczenie i zdrowienie to nauka radzenia sobie z emocjami,
      nauka przetrwania trudnych momentów, czyli coś wręcz przeciwnego.
    • ja7032 Re: dla chcących sobie pomóc - terapia B. Helling 11.12.05, 13:26
      ogólnie to pierwszy raz w życiu o tym jawnie pisze, jak dobrze sobie
      przypominam zaczełam wymiotować już tak cyklicznie 8 lat temu, nikt o tym nie
      wie może wcześniej rodzice coś podejrzewali ale zostało to uznane jedynie jako
      epizod. Czasami bardzo się irytuje jak nie mogę pozbyć się wpakowanego w siebie
      pokarmu to odbija się na otoczeniu, ale nikt nie wie o co mi chodzi bo złość
      zawsze sprytnie ukierunkuje. Czasami siebie nienawidze bo nie mam odwagi się
      nikomu przyznać, zresztą tyle lat i nikt nie zauważył ,to moge tak dalej(to
      ironia, bo wcale nie chce, ale tak to potrafie ukrywać że wiem że nikt się nie
      domyśli i tylko ja mogę się przyznać do choroby to tak jakby podcinanie pod
      sobą gałezi boje się uciąć).Z drugiej strony jestem bardzo nerwową osobą wydaje
      mi się ze to przez zwracanie.Czasami zdaża się kilka razy dziennie tak jakbym
      wpadała w ciąg, czasami wcale bo normalnie zdrowo się odżywiam. Balansuje
      między normalnym odrzywianiem i bulemicznym.Wydaje mi się że nie mam żadnych
      problemów ze sobą, mam olbrzymią wiarę w siebie w to co potrafię ,mam
      fantastyczną matkę, dziatków, ojciec pije ale też jest w gruńcie dobrym
      człowiekiem tylko jest chory (poradziłam już sobie z tym zresztą nie mieszkam z
      rodzicami),mam naprawdę wspanialego chłopaka z którym razem żyje, sukcesy
      indywidualne na swoim końcie, ogólnie z nikim bym się mie zamieniła miejscami i
      nie mam pojęcia z czego wzieła sie ta ochydna naleciałość. Może z wygodnictwa,
      że moge obiadać się bez wyrzutów .Dziś spróbuje wyjść z tego chyba zmotywowało
      mnie to ile osób ma ten problem a ty już 12lat, pomyślałam ,że i ja tak bym
      mogła do końca życia,wiem teraz, że nie chcę
    • ajamamjuzdosc Re: dla chcących sobie pomóc - terapia B. Helling 18.12.05, 16:06
      możesz napisać coś więcej? ile terapia trwa, w jakiej jest formie, ile kosztuje?
      już znalazłam osobę, która się tym zajmuje w moim mieście, ale mogę się z nią
      skontaktować po nowym roku, więc może ty mitroszkę o tym opowiesz? co? :)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka