Dodaj do ulubionych

Apel do mojej kochanej Rodziny...

27.01.06, 23:39
Moja Kochana Rodzino...
Proszę Was bardzo, zrozumcie, że mam problem z jedzeniem. Nie wymuszajcie na
mnie zjedzenia schabowego z ziemniakami i zasmażaną kapustką czy też kanapek
z białego pieczywa z tłustą szynką i majonezem... Zrozumcie, że ja naprawdę
wolę zjeść ryż z warzywami, a rano płatki z jogurtem i bananem czy kromkę
ciemnego pieczywa z białym serem, niż potem lądować w toalecie i żygać,
żygać, żygać...
Kochana Rodzino - nie wysyłajcie mnie, proszę, w niedzielę do cukierni po
cistka. I nie przynoście słodyczy do domu. A gdy już koniecznie musicie,
schowajcie je w nieznanym mi miejscu i broń Boże - nie jedzicie ich na moich
oczach...
Właściwie tylko tyle, albo aż tyle. Bo chcę być zdrowa! A dobrze wiecie, że
ze względu na moją chorobę nie wolno mi przytyć.
Obserwuj wątek
    • amano_ai Re: Apel do mojej kochanej Rodziny... 28.01.06, 14:24
      Jezu, sama bym tego lepiej nie okreslila!!! chyba nigdy nie zrozumiem dlaczego
      Rodzina szkodzi zamiast mi pomoc w walce z choroba. dlaczego moja mama kupuje 5
      pysznych pachnacych buleczek i zostawia je w widocznym miejscu, czem upuje
      ciasteczka, czekolady i zostawia je na widoku, chociaz tyle razy prosilam zeby
      tego nie robila...pytalam jej czy chce mi pomoc...powiedziala ze zrobi wszystko
      zeby mi pomoc.ale takiego malego poswiecenia nie jest w stanie!!!ona mowi, ze
      ja terroryzuje cala rodzine, bo wszyscy jedza normalnie wiec czemu jedzenie
      mialoby byc schowane???no i to zmuszanie do zarcia.to tak skonczy sie w
      toalecie a oni NIE POTRAFIA tego zrozumiec!w moim przypadku to tragedia bo mama
      uwaza mnie za anorektyczke i chce mnie utuczyc i mysli ze jak bedzie kupowac
      pysznosci toja sie w koncu skusze.G...prawda!czy ktos moze mi wyjasnic dlaczego
      tak wlasnie jest???
    • czekolada_z_orzechami Re: Apel do mojej kochanej Rodziny... 28.01.06, 14:44
      ja mam identycznie. czuję się jak dziwadło, kosmitka, bo nie potrafię jeść
      normlnie jak ONI. A ja nie potrafię. Bo albo nie jem nic, albo wmuszają we mnie
      sterty żarcia, po którym ja rzygam rzygam rzygam. Nie potrafią mi pomóc. Bo w
      przypadku mojej choroby przytycie jest najgorszym rozwiązaniem, do którego nie
      wolno mi dopuścic. tak samao jak do obżarstwa. Ale oni tego nie rozumieją. Nie:/
      • ma-ry-sia Re: Apel do mojej kochanej Rodziny... 28.01.06, 18:36
        Nie wiem, o jakiej Ty tu chorobie mówisz, bo ja nie o buli czy ano...

        Naprawdę, zauważyłam, że jak jem "po swojemu" czyli np. płatki z mlekiem, ser
        biały z ciemnym pieczywem, sałatki jarzynowe, ryż z czymś, duszonego kurczaka,
        ryby itd... to nie wymiotuję. Dlaczego? Bo WIEM, że racjonalnie i zdrowo się
        odżywiam. Ale jakoś nie potrafię sobie wmówić, że tłusty kotlet w panierce czy
        smażone stosy placków ziemniaczanych to racjonalne odżywianie. Naprawdę, nie
        widzę rozwiązania z tej sytuacji. :-( Moja rodzina nie daje się przekonać... A
        przecież nie ważę skandalicznie mało (52/164) żeby musieli się o mój wygląd
        martwić... :-(
        • amano_ai Re: Apel do mojej kochanej Rodziny... 29.01.06, 13:35
          ja mam tak ze moge zjesc tylko to co sobie wyznacze i co ma dokladnie policzona
          ilosc kalorii. jesli zjem cos do czego ktos mnie zmusi i nie wiem ile dokladnie
          to ma kalorii to musze to zwymiotowac.to komplikuje zycie, odpadaja
          restauracje, imprezy ze znajomymi, rodzinne obiadki.nie umiem sobie z tym
          poradzic. waze 42/163,chodze do psychiatry ktora wydala diagnoze anoreksja
          bulimiczna, ale jakos nie czuje sie anorektyczka, jem 1400kcal dziennie, jem
          zdrowe rzeczy, nie odmawiam sobie slodyczy. wszystko msi byc jednak dokladnie
          policzone. niestety moja kochana Rodzina zostawia niepoliczalne kalorcznie
          pysznosci na widoku ja nie moge sie powstrzymac i tak mam napady bulimii.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka