ewelinaw7
28.02.06, 14:51
Kiedyś, tak naprawdę to jeszcze niedawno, pisałam do Was o tym, jak
poradziłam sobie z anoreksją. Dziś wiem, że wyleczone ciało to jedno, a po
anoreksji pozostają pewne przyzwyczajenia, nawyki. Pomimo, że jestem zdrowa,
że powróciłam do noramlnej wagi, mam nadal problemy, które rozpoczęly się i
nasilały w czasie choroby. Nie wiem, czy ktokowliek z Was przezywa coś
takiego, ale mogęsię domyślać, że nie jestem sama. Mówię mianowicie o
PERFEKCJONIZMIE. Jestem studentką pierwszego roku studiów inżynierskich,
gdzie stres, jak z resztą chyba na każdych studiach, jest ze mną każdego
dnia. Przezycia z pierwszego semestru ukazały mi fakt, że nie umiem sobie
radzić z porażkami, przeraża mnie myśl, że coś może wyjść nie tak, bo w końcu
od "iluś tam" lat uchodzę za nienaganną i uzdolnioną dziecwzynę. Przyklejanie
do ludzi etykiet jest dla mnie nielogicznie, a mogę nawet powiedzieć, że
strasznie krzywdzące. Staję się przez to osoba, która nie wie, co zrobić, jak
coś nie idzie po jej mysli. Nie pamiętam, czym jest prawdziwe wyluzowanie.
Nie pamiętam, jak to jest nie mysleć o studiach, o nauce. Każdy student ma
tak wiele nauku, ale mnie niszczy całe to napięcie. Czasami wydaje mi się, że
nie dam już rady. Chociaż wiem, że to błędne myślenie. Wiem też, że nie
powinnam dążyć do takiego perfekcjonizmu, wiem to, bo przecież perfekcjonizm
był najbliższm przyjacielem mojej anoreksji. I chociaż bardzo staram się
pozbyć myśli, że jeżeli coś mi nie pójdzie zgodnie z moimi oczekiwaniami, to
świat się jeszcze nie zawali, to jest to strasznie trudne i jak na razie
niewykonalne. Jeśli ktoś ma ochotę coś napisać, to bardzo proszę. WIem, że
ten mój wątek jest zupełnie inny od pozostałych, nie wspominam nic o
jedzeniu, ale mam wrażenie, jestem nawet pewna, że to, co mnie gryzie jest
jedną z cech anoreksji. I zastanawiam się, jak to możliwe, że anoreksja
odeszła a perfekcja pozostała??