krew, czyli pytanie do bulimiczek

29.05.06, 21:36
Wypowiadam się na forum dopiero w takiej sprawie, ale czytam je od dawna.
Witam wszystkich!

Od dawna mam bulimię. Chodzę na terapię, ale stres przed sesją sprawił, że od
kilku dni, niby ucząc się, podjadam cały czas (co prawda powstrzymuję się
przed atakami, ale to niewiele). No i wymiotuję. Dziś, po kilku dniach takiej
zabawy, z mojego przełyku zaczęła płynąć krew. Pęknięcie na przełyku? Pęknięty
wrzód (nie wiem, czy mam wrzody)? W zasadzie tego podświadomie chciałam przez
ostatnie dni - uciec od stresu przez zarzyganie się na śmierć, ale kiedy
zobaczyłam krew, wystraszyłam się. Chciałam jechać na ostry dużur, ale
krwawienie było niewielkie, po godzinie zniknęło w ogóle. Teraz trochę boli
mnie gardło i mam zgagę (mam nadzieję, że nie dlatego, że np. mam żołądek
pełen krwi).

Roztrzęsiona, siadam do nauki. Skoro jeszcze żyję, to może przestanę się
opieprzać.

Mam pytanie - co teraz zrobić? Jeśli jeszcze dziś będzie krwawić, to jechać na
dyżur? A może jutro iść do lekarza pierwszego kontaktu? Czy niekoniecznie?
Może mam zrobić coś innego?

I co teraz mogę robić, jak myślicie? Pić ciepłe, zimne, gazowane, niegazowane,
jeść - co? nie jeść? Siemię lniane wypić?

Macie podobne doświadczenia? Jeśli tak - proszę, piszcie!

Pozdrawiam!
    • awwika Re: krew, czyli pytanie do bulimiczek 29.05.06, 23:12
      Wiesz co moglabys zrobic?
      Jak widzisz, ze leci krew tzn. ze jestes na dobrej drodze, nie przerywaj
      zygania a bedziesz bliska swojego celu :) zarzygasz sie na smierc i taka Cie
      pewnie znajdą. Tylko ładnie sie ubierz, zebys ładnie wygladala przy kiblu jak
      Ci paparazzi zrobia foty do np. faktow.
      • bzzzzzzzz Re: krew, czyli pytanie do bulimiczek 29.05.06, 23:23
        awwika...
        po co ta "zlosliwosc"?
        Dziewczyna sie leczy, stara sie wygrac z choroba, tak jak kazdy ma czasem
        gorszy dzien gdy nie ma sily walczyc i pojawiaja sie rozne mysli, np takie typu
        by sie zarzygac na smierc, by to sie skonczylo, bo ma juz po prostu dosc,
        rezygnacja ją dopada...
        ale ten Twoj tekst chyba jest nie na miejscu...
        jej celem nie jest zarzyganie sie na smierc, tylko wygranie z choroba, a Ty
        jej "walisz" taki tekst...
        chcialabys uslyszec od kogos to co Ty jej napisalas w momencie gdy dzieje sie z
        Toba cos niedobrego? zastanow sie chwilke...
        nie pisze tego by Cie umoralniac, ale po prostu troszke wyczucia...
        • awwika Re: krew, czyli pytanie do bulimiczek 29.05.06, 23:37
          Moja zlosliwuosc uderza w to co choroba z niej moze zrobic. Nieproporcjonalna
          jest dla mnie troska o troche krwi.
    • nancy77 Re: krew, czyli pytanie do bulimiczek 29.05.06, 23:24
      ej dasz rade!! sesja sesją ale potem dalej trzeba działać- też mam ,troche
      zawirowania sesyjne ale wiesz to tylko pare tygodni!ja stwierdziłam ze szkoda
      czasu! powoli się tez zaczynam do tego stosować- zaczełam jesć jabłka własciwie
      tylko jabłka- obojętnie w jakiej ilości!
      na Twoje pytanie raczej nie mam odp. nigdy się do takiego stanu nie
      doprowadziłam- może reszta crew coś ci poradzi
      ja ci generalnie życze wytrwałości, troche wiecej wiary w siebie, i żebyś dała
      rade (o zdanych egzaminach nie wspominam- bo to pewnik ;))
      • lilly.lilly Re: krew, czyli pytanie do bulimiczek 30.05.06, 00:39
        Awwika: okej, zdaję sobie sprawę z tego, że skoro postępuje tak, jakbym tego
        chciała, to nie mam prawa bać się, kiedy na horyzoncie "wreszcie" majaczy
        finalizacja. Napisałam przecież "tego podświadomie (...) ale kiedy
        zobaczyłam krew, wystraszyłam się. ". Też mi się wydawało, że nie powinnam się
        bać krwi. Skoro rzygam, to przyjmuję ryzyko zawodowe. Rzeczywiście dzięki temu
        dzisiejszemu epizodowi uświadomiłam sobie, że wymiotując zgadzam się bez
        szemrania na śmierć nad kiblem.

        Ale - tak jak pisze Bzzzz - leczę się.

        No i fajnie, że jeszcze żyję.

        A swoją drogą, nie lubię takiego – pewnie głównie mojego – podejścia, że skoro
        mam bulimię, czyli będąc dorosłą kobietą świadomie wystawiam swoje życie na
        niebezpieczeństwo i niszczę swoje zdrowie, to nie mam prawa już się o nie bać
        ani się leczyć. Dzisiaj nie poszłam na pogotowie właśnie dlatego. Bo pomyślałam,
        że powiem „Mam bulimię, leci mi krew z gardła”, i usłyszę: „A co, dziwi to
        panią? Sama pani sobie winna”. Albo zobaczę to w oczach personelu. Takie
        stawianie człowiekowi alternatywy: ścieżka zdrowia albo droga ku zagładzie,
        między tym nic nie ma. Swiat nie jest taki oczywisty...

        Nancy: jem prawie wszystkie produkty, nie boję się pieczywa ani nie liczę
        kalorii, ani nie boję się przytycia. To nie produkty powodują ataki, tylko
        poczucie pełnego żołądka (do tego bulimia może zaprowadzić ). Nawet gdy wiem,
        że zjadłam bardzo mało i tylko popiłam to np. wielką herbatą. A sesji się boję,
        bo mam problemy z koncentracją, nie potrafię na kilka tygodni przyspieszyć...
        Ale dzięki za podniesienie na duchu :)

        Pozdrawiam!
        • tigerina Re: krew, czyli pytanie do bulimiczek 30.05.06, 10:32
          Zdarzylo ci sie to pierwszy raz??

          wiesz...moglas sie zdrapac...i dlatego ta krew..
          ale..
          moglas tez...tak jak sobie zdajesz z tego sprawe...
          uszkodzic przelyk albo zolądek...

          mysle ze jezeli nadal bedzie cie pieklo...i bolalo..a krew nadal bedzie sie
          pojawiala..powinnas isc na pogotowie albo do lekarza

          bulimia to choroba!!!!!

          trzynmaj sie!
          • miska1251 Re: krew, czyli pytanie do bulimiczek 30.05.06, 12:26
            Mnie kiedyś również po codziennych,intensywnych wymiotach pojawiła sie krew z
            przełyku i podobnie jak Ty wystraszyłam się.Ten strach spowodował,że zaczęłam
            bardziej interesować się skutkami bulimii i ogarnął mnie strach przed
            całkowitym zniszczeniem własnego zdrowia.Obawiałam się tego,że już jestem
            bliska swego celu:(bliska przeżywania raka przełyku, miałąm wówczas okropnie
            podrażnione,zdarte gardło.Postanowiłam sobie,że muszę z tym raz na zawsze
            skończyć.Z początku było trudno,ale napady były dużo mniej nasilone,a kiedy
            pojawiła sie ponownie krew przy wymiotach,powidziałam sobie stanowcze
            NIE,dopiero przy drugim,bo pierwszy widok,tłumaczyłam sobie tym,że może mi sie
            przewidziało...(wiem,że to głupie).Stwierdziałm,że to znak,albo skńcze z tym
            jak najszybciej albo już wkrótce będą mnie kroić na stole operacyjnych,a
            oczytałam sie trochę na temat problemów z przełykiem i wiem,że operacja jest
            b.trudna,w związku z czym nie chciałabym tego w życiu przeżywać.
            Od tamtego czasu(czyli od prawie 2 lat) nie mam ataków.Owszem,czasem pojawiały
            się jeszcze napady objadanie się,choć nie tak wielkie jak uprzednio.Jednak
            teraz żyje zupełnie inaczej,objawy nie występują w żadnej postaci,wszystko
            wydaje sie takie normalne,piękniejsze:)
            Może to jest właśnie moment na to,by powiedzieć sobie STOP!na zawsze od teraz a
            nie od jutra czy kiedyśtam...Mnie się udało,a ten strach zmotywował mnie do
            działania.
            A w bulimii jest to zupoełnie normalne,że masz trudności z koncentracją,ze
            skupieniem się na czym kolwiek innych jak na jedzeniu.Podczas wymiotów
            wypłukuje sie b.dużo związków tak bardzo potrzebnych do prawidłowego
            funkcjonowania mózgu(m.in.potasu,wapnia,żelaza,magnezu),już nie wspomne o całym
            organiźmie...A przecież nawet jak nie zdasz egzaminu,świat się nie zawali...Ja
            dopiero teraz po kilku latach stuidiowania stwierdzam,że te stresy sesyjne były
            zupełnie niepotrzebne,ale wszystkie wiemy,że w bulimii jest nam jeszcze
            trudniej przejść przez tego typu sytuacje,gdyż jeszcze bardziej się pogrążamy w
            chorobie.
            Życzę szybkiego powrotu do zdrówka i mam nadzieje,że tego "kopa",którego
            dostałaś od życia, potraktujesz poważnie.U mnie gdyby nie pojawiła się
            krew,może dalej tkwiłabym w chorobie i nie zastanawiałabym sie nad szkodą jaką
            wyrządzam sobie...
            Pozdrawiam:)))
            • lilly.lilly Re: krew, czyli pytanie do bulimiczek 30.05.06, 13:15
              Dzisiaj wróciłam do domu, bo mam coś do zrobienia na popołudniowe zajęcia. Po
              drodze kupiłam paluszki, bo byłam głodna. Przed komputerem, pisząc, zjadłam ich
              całkiem sporo, popiłam dużą ilością kawy, a wszystko to zrobiłam z przekonaniem,
              że jeśli jeszcze raz zwymiotuję, to będzie to ostatnia rzecz, jaką zrobię w
              życiu. Bo to na pewno nie było zadrapanie; a przynajmniej bardziej mnie oduczy
              rzygania myśl, że to na pewno nie było zadrapanie;)
              No i się udało. Teraz skupiona i jednocześnie najedzona (aż dziwne, myslałamże
              to się wyklucza;)) zajmuję się tym, czym miałam się zajmować. Chwila... jak to?!
              przecież piszę na forum zamiast skupiać się na tym, po co wrócilam z uczelni!
              Zmykam do roboty... :)
              Pozdrawiam :)
        • awwika Re: krew, czyli pytanie do bulimiczek 30.05.06, 16:17
          ok.Lilly, przepraszam, byc moze zareagowalam zbyt impulsywnie. Widze, ze wiesz
          czego chcesz. Chwila slabosci, oby bylo ich coraz mniej. I Tobie i sobie..zycze.
          Pozdrawiam.
    • pokrzyweczka Re: krew, czyli pytanie do bulimiczek 30.05.06, 16:05
      a czy to cos da jak Ci powiem co masz
      robic????????????????????????????????????????
      ZACZNIJ UŻYWAC SWOJEGO MÓZGU!!
      • awwika Re: krew, czyli pytanie do bulimiczek 30.05.06, 16:20
        Pokrzyweczka, oszczedz nastepnym razem taka ilosc znakow zapytania.
        Przypuszczam, ze, kazdy wie co taki znak oznacza i wystarczylby jeden.
        • pokrzyweczka Re: krew, czyli pytanie do bulimiczek 01.06.06, 19:47
          Rozumiem że dziewczyna jest w desperacji. Ale do cholery z tego mozna wyjsc
          tylko trzeba bardzo chciec!!!!!!!!!
          Leciała Ci krew a Ty nawet nie powiedziałaś o tym rodzicom????
          zastanów sie co jest dla Ciebie najważniejsze........
          a znaków zapytania mogę uzywac ile bede
          chciała!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
          • awwika Re: krew, czyli pytanie do bulimiczek 02.06.06, 10:04
            to wykrzykniki.

            Uwazaj, bo jesli juz wyszlas z tego to te wykrzykniki oznaczaja, ze nie
            panujesz nad emocjami.
            • pokrzyweczka Re: krew, czyli pytanie do bulimiczek 02.06.06, 19:31




              JEŚLI MNIE NIE ZNASZ, TO NIE OSĄDZAJ
              • awwika Re: krew, czyli pytanie do bulimiczek 02.06.06, 23:40
                pokrzyweczka napisała:

                >
                >
                >
                >
                > JEŚLI MNIE NIE ZNASZ, TO NIE OSĄDZAJ

                i kilka posow wczesniej:

                pokrzyweczka napisała:

                > a czy to cos da jak Ci powiem co masz
                > robic????????????????????????????????????????
                > ZACZNIJ UŻYWAC SWOJEGO MÓZGU!!

                zakladasz, ze lilly go nie uzywa. Za to Ty i owszem,tak?
                Gratuluje. Jestes bardzo pomocna.takie gornolotne slowa,"sila tkwi w nas"
                zapisz na kartce i schowaj do szuflady. To bardzo konkretna sprawa i silna wola
                nijak sie ma do uzaleznienia. Tylko i wylacznie ciezka praca i chęc, a nie
                upokarzanie i krzyki. Osoba chora czuje sie wystarczająco upokorzona przed
                samą sobą. Nikogo do terapii nie zmusisz nawet jesli bedziesz mowic, ze ktos ma
                sito zamiast mozgu. Tym bardziej, jesli ktos terapie zaczal....czytaj uwaznie.
                Ja sie juz nauczylam.
                • pokrzyweczka Re: krew, czyli pytanie do bulimiczek 04.06.06, 18:53
                  awwika widzę,że sie bardzo zaobsorbowałaś moimi postami i jesteś uczulona na
                  wszelakie wykrzykniki czy znaki zapytania:):) heh no cóż.......
                  to była interwencja kryzysowa w odpowiedzi na posta lilly. Nie zawsze głaskanie
                  po główce i mówienie jak to niektóre dziewczyny "powodzenia, życzę Ci wyjścia z
                  choroby bla bla bla (a tak naprawde nic nie robia poza użalaniem się)"jest na
                  miejscu..... bo jeśli tak to to forum mija się z celem. Chciałam przez ostre
                  słowa dac kopa tej zdesperowanej dziewczynie i podkreślam że to było
                  celowe!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! ups chyba za dużo wykrzykników:)
                  buziaczki*
                  • awwika Re: krew, czyli pytanie do bulimiczek 04.06.06, 21:48
                    Moze nie uwierzysz ale tego samego sporobowalam w swoim pierwszym poscie :)Ale
                    skoro sie leczy. A to o co mi chodzilo, ze sie tak Twoich wypowiedzi uczepilam,
                    nie chcialam zeby post zamienil sie we wzajemne obraznaie. Zeby odgraniczyc
                    kolezanke od skutkow choroby i nie napietnowac jej ale ed. A co do tego, ze
                    glaskanie po glowce...zgadzam sie z Tobą.
          • lilly.lilly Re: krew, czyli pytanie do bulimiczek 02.06.06, 19:45
            Awwika: jakbym wiedziała, co robię, to byłoby dobrze... Rzeczywiście to był dla
            mnie znak, terapia wstrząsowa. Od poniedziałku się uczę i nie wymiotuję, mimo iż
            siedzę w domu, a w domu - wiadomo - najtrudniej. Nie wierzę, że taki stan będzie
            wieczny, wbrew temu, co pisze pokrzyweczka, nie można wyjść samą siłą woli z
            ruchmych piasków. Ale chodzę na terapię.

            pokrzyweczka napisała:

            > Leciała Ci krew a Ty nawet nie powiedziałaś o tym rodzicom????

            Dokładnie. Bo ani nie mieszkam z rodzicami, ani nie należy - jak pisała awwika i
            z czym się zgadzam - innych: rodziców, przyjaciół, chłopaka zmuszać do
            smakowania konsekwencji własnych nieodpowiedzialnych działan. Nie mogę robić
            krzyku o trochę krwi, skoro ona jest tylko logiczną konsekwencją tego, co robię
            w toalecie.
            • pokrzyweczka Re: krew, czyli pytanie do bulimiczek 02.06.06, 21:08
              Nie musisz nikogo zmuszac, ale możesz prosic o pomoc, Tobie powinno najbardziej
              na tym zalezec, sama musisz odkryc prawde ,że siła tkwi głęboko w Tobie tylko
              musisz do niej trafic
              • lilly.lilly Re: krew, czyli pytanie do bulimiczek 02.06.06, 21:41
                pokrzyweczka napisała:

                > Nie musisz nikogo zmuszac, ale możesz prosic o pomoc, Tobie powinno najbardziej
                >
                > na tym zalezec, sama musisz odkryc prawde ,że siła tkwi głęboko w Tobie tylko
                > musisz do niej trafic

                Prosić o pomoc nie mogę, bo uważam ją za szantaż dziecka, które udaje płacz, by
                egoistycznie zwrócić na siebie uwagę mamy.
                A w zadne prawdy, a już najbardziej te o wewnętrznej sile, nie wierzę :(
                Ale chodzę na terapię - powiem to po raz trzeci. A tam "leczą" z poczucia winy,
                poczucia bycia ciężarem i niewiary we własne siły.
                • grzalka Re: krew, czyli pytanie do bulimiczek 03.06.06, 14:51
                  śluzówka przełyku goi się szybko, o ile nie będzie jakiś czas drażniona, to nie
                  będzie problemu

                  trzymaj sią
Inne wątki na temat:
Pełna wersja