lilly.lilly
29.05.06, 21:36
Wypowiadam się na forum dopiero w takiej sprawie, ale czytam je od dawna.
Witam wszystkich!
Od dawna mam bulimię. Chodzę na terapię, ale stres przed sesją sprawił, że od
kilku dni, niby ucząc się, podjadam cały czas (co prawda powstrzymuję się
przed atakami, ale to niewiele). No i wymiotuję. Dziś, po kilku dniach takiej
zabawy, z mojego przełyku zaczęła płynąć krew. Pęknięcie na przełyku? Pęknięty
wrzód (nie wiem, czy mam wrzody)? W zasadzie tego podświadomie chciałam przez
ostatnie dni - uciec od stresu przez zarzyganie się na śmierć, ale kiedy
zobaczyłam krew, wystraszyłam się. Chciałam jechać na ostry dużur, ale
krwawienie było niewielkie, po godzinie zniknęło w ogóle. Teraz trochę boli
mnie gardło i mam zgagę (mam nadzieję, że nie dlatego, że np. mam żołądek
pełen krwi).
Roztrzęsiona, siadam do nauki. Skoro jeszcze żyję, to może przestanę się
opieprzać.
Mam pytanie - co teraz zrobić? Jeśli jeszcze dziś będzie krwawić, to jechać na
dyżur? A może jutro iść do lekarza pierwszego kontaktu? Czy niekoniecznie?
Może mam zrobić coś innego?
I co teraz mogę robić, jak myślicie? Pić ciepłe, zimne, gazowane, niegazowane,
jeść - co? nie jeść? Siemię lniane wypić?
Macie podobne doświadczenia? Jeśli tak - proszę, piszcie!
Pozdrawiam!